Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, October 30, 2009

1 listopada czyli DNN

inaczej Dzien Narodowego Nadecia zwanego powszechnie "zaduma".
Od kilku lat, czyli od kiedy zaczelam wchodzic na polskie fora, strony internetowe nie cierpie tego slowa. Zaduma. Co to niby znaczy?
Ano znaczy, ze jest taki dzien kiedy caly narod popada w zadume, czyli sie nie usmiecha, tylko z zacisnietymi zebami zapierdala na cmentarze.
Z tego co pamietam, a przeciez pamietam, bo zylam w Polsce przez 30 lat to byl to niezly bieg z przeszkodami, zwlaszcza kiedy groby przodkow byly rozsiane po miescie, wojewodztwie a czesto i po calym kraju. A wszedzie nalezalo byc i podpisac liste.
Najpierw byly przygotowania, czyli pucowanie grobow, pastowanie pomnikow, dekorowanie kwiatami. No z tymi kwiatami to trzeba bylo uwazac, bo jak czlowiek postawil doniczke przed 1 listopada, to zachodzilo wielkie prawdopodobienstwo, ze ta doniczka moze sie zdematerializowac jeszcze przed swietem. Najlepiej wiec bylo przynoscic glowne dekoracje rano, albo tak wedle poludnia, bo wtedy jest juz na tyle ruchu, ze raczej ciezko ozdobom przemieszczac sie samoczynnie. A przeciez tyle trudu bylo zawsze wlozone w wyszukanie tej chryzantemy, ktora wzbudzi zazdrosc wszystkich przy okolicznych grobach i o ktorej beda mowic jeszcze do przyszlego roku.
Jak jeszcze bylam dzieckiem to nie lubilam tego dnia, bo tak mnie mocno trzymano za reke, zebym nie zginela w tlumie, ze krazenie krwi wracalo dopiero po tygodniu.
Zazdroscilam dzieciakom w wozkach, bo mogly drzec mordy i nikt im nie sciskal rak w imadle wlasnej dloni, z drugiej strony one nie mogly bawic sie paleniem zdzbla trawy w plomykach swiec, wiec to bylo takie cos za cos. Chociaz o to palenie trawy to tez mi sie nieraz dostalo, bo nagle w ciemnosciach przypalilam cos innego i zaczynalo smierdziec. Najpierw ciotki pociagaly znaczaco nosami a potem odzywala sie zwykle moja Mama:
-- Stardust!! Ty znow nie potrafisz sie zachowac. Przestan natychmiast. Nie przyszlas tu dla zabawy, tylko zeby sie pomodlic za Dziadka. No juz stawaj tu przy mnie!!
Nigdy nie wiedzialam o co jej chodzi? dlaczego to JA akurat mam sie modlic? skoro nikt inny sie nie modlil? Wszyscy byli zajeci obgadywaniem nowej jesionki wuja Grzyba, albo szpilek cioci Kloci, ktore to wlasnie sobie wziela i upierdolila chodzac po cmentarnym blocie.
Z tego wszystkiego najbardziej lubilam jezdzic z ojcem na wies, na grob jego rodzicow, tam byl mniejszy tlok, a mimo to nikt nie marudzil z powodu smrodu palonego zdzbla, bo przyjezdzala rodzina z Wroclawia i zajmowali sie chwaleniem potomstwa i ogladali zdjecia. Czy ktos przy tym myslal o zmarlych? Owszem jak juz bylo na tyle ciemno i zimno, ze trzeba sie bylo rozejsc, wtedy ogolny rajwach rozmow zamieral na kilka minut modlitwy. Tez wtedy musialam stac cicho ze zlozonymi rekami. I tam na wiejskim cmentarzu bylo generalnie bardziej rozrywkowo. A to jakas kobitka zemdlala, bo przybyla w futrze, a temperatura na zewnatrz byla w okolicach 15C.
A to inna przyszla w dlugasnym kozuchu i nieprzyzwyczajona do takiej dlugosci pochylila sie nad grobem i kozuch sie zaczal palic od plomieni swieczek.
Ooo to bylo fajnie:) jakas rozrywka, a nie wieczne smutasy.
Bo to taki dzien, w ktorym wszystkim przepisowo powinno byc smutno, z powodu, ze ktos kiedys zmarl i to w zasadzie nie wazne, czy zmarl w ciagu ostatniego roku, czy tez 30 lat temu.
Ma byc smutno i juz!
Wyobrazam sobie co sie tam dzieje teraz, kiedy prawie kazda rodzina ma samochod i pod cmentarzem jest wojna o parkowanie, bo parkingow to raczej ni ma.
A samochodem przyjechac mus, niech nieboszczyk widzi.
Oo przepraszam, nieboszczyk nie zobaczy, ale dawni sasiedzi i dalsza rodzina, ktora przybyla w tym szczegolnym dniu. Na Boze Narodzenie czy Wielkanoc to kazdy spokojnie zostaje w domu, przy swoim korycie, ale na Wszystkich Swietych zjezdzaja wszyscy wiec trzeba sie pokazac, bo nie dosc ze zjezdzaja wszyscy to jeszcze robi sie obchod po "znajomych" grobach, przy ktorych mozna spotkac kogos kogo sie dawno nie widzialo.
Jest to jedno ze swiat, ktorego nigdy nie lubilam i za ktorym nigdy nie tesknie, wrecz przeciwnie jestem cala szczesliwa, ze tutaj nie ma powszechnego obowiazku zbiorek cmentarnych.
Czy naprawde kilkadziesiat milionow zywych musi sie "zadumac" jednego dnia?
Czy gdyby nie bylo tego swieta, to nikt nigdy nie poszedlby na cmentarz? nie zaswiecilby swieczki? nie wspomialby zmarlych?
Ja wiem, ze gdybym mieszkala w Polsce to juz mialabym wypastowane buty i nowy kapelusz wisialby na haku w oczekiwaniu na ten dzien. A ze wyjechalam to mialam okazje "wyrosnac" z tego swieta, bo tu u nas nie ma takiego dnia, kiedy wszyscy jak jeden maz leca na cmentarz.
I co? czy to znaczy, ze my nie pamietamy naszych zmarlych, nie dbamy o ich pamiec? nie palimy im swieczek? nie wspominamy?
Nie, ale my robimy to kiedy chcemy, kiedy mamy wewnetrzna ochote, potrzebe rozmawiania o zmarlych a nie kiedy jest odgorne zarzadzenie.
U mnie takie wspominki zdarzyly sie kilkakrotnie w Wigilie, bo wiadomo, ze do kosciola na pasterke nie chodze, a po solidnej wyzerce zasnac ciezko, to siadalismy z Potomkiem i opowiadalam mu o przodkach, ktorych sama znam tylko z opowiadan, bo zmarli na dluuuugo przed moim przyjsciem na swiat.
Innym razem wybralismy sie we dwoje do restauracji na obiad w dniu swieta Thanksgiving i siedzimy sami przy stole, obok cale rodziny wieloosobowe wszyscy radosni, a nagle moj Potomek zaczal sobie przypominac Dziadka czyli mojego Ojca i w ryk.
Siedzi, a po mordzie splywaja lzy jak grochy prosto do talerza zwilzajac nieco wysuszonego indyka. Troche mi bylo glupio, bo przy okolicznych stolach ludzie zaczeli na nas dziwnie spogladac.
-- Ty, no nie wyglupiaj sie, bo ludzie dziwnie patrza. Rozmawiamy po polsku nikt nie wie o co chodzi a Ty sie slimaczysz - probowalam go uspokoic.
-- A co mnie ludzie obchodza? ja mam sobie ochote poryczec na wspomnienie Dziadka, to sobie bede ryczal, az mi przejdzie i nikomu nic do tego - wychlipal.
I przyznalam mu racje, faktycznie co komu do jemu (jak mowi Szeherezada).
Cmentarze lubie, ale raczej w miare puste, tzn. bez zywych, wiec bywam jak mam ochote i wcale mi nie przeszkadza, ze nie mam tutaj grobow nikogo z rodziny.
No przepraszam, teraz mam Tesciowa, ale to w Buffalo. Odwiedzamy jej grob zawsze jak jedziemy odwiedzic Tatka. A co bedzie jak Tatek tez umrze? Kto bedzie tam jezdzil? jak czesto? A co z moimi rodzicami? ktorych groby sa w Polsce?
Wiadomo sa tam moi bracia, wiec to oni odwiedzaja te groby.
A ja?
No coz wiemy, ze w kosciele raczej nie bywam, ale jak juz ide do jakiegos kosciola, bo wlasnie zwiedzam, albo czasem nachodzi mnie taka ochota posiedziec u Sw. Patryka to pale swieczki za ich dusze. W kazdym kosciele sa takie specjalne stojaki i wrzuca sie kilka dolarow na ofiare i zapala swieczki w roznych intencjach w zaleznosci od potrzeb zapalajacego.
To ja sobie pale za moich zmarlych. Jakos tak sobie mysle, ze duszom zmarlych Polakow nie jest potrzebna wiza do Stanow, to chyba jest im raczej obojetne w jakiej czesci swiata ta swieczka plonie. Ostanio palilam swieczki w North Dame w Montrealu, a i 28 pazdziernika weszlam na chwile do kosciola w okolicy, zeby zapalic swieczke dla mojego Ojca, bo wlasnie byly jego urodziny. Zawsze pale te swieczki w rocznice urodzin i smierci a jak sie trafi jeszcze inna okazja byc w kosciele to tez.
I teraz sobie tak mysle, a moze te moje swieczki nie sa wazne? bo nie na grobie?
Ale co jest w tych grobach? co pozostalo z tych cial po latach? a dusza? przeciez tam jej nie ma.
Dusza jest ponoc niesmiertelna, wiec chyba nie da jej sie uwiezic w zmarlym ciele i przycisnac to wszystko kamieniem.
Oj, ale mnie najszlo a to wszsytko przez jedno slowo, ktorego bardzo nie lubie.
Zaduma....

66 comments:

  1. generalnie to nie wiem jaki mam stosunek do tego dnia - z Polski wyjechalam gdy mialam lat 20, wiec nie zdazylam nasiaknac nadeciem i "zaduma". groby odwiedzam za kazdym razem gdy jestem w Polsce.

    ale nie wiem czy nie bardziej nielubie Halloween. strasznie mi to "swieto" nie pasi.

    ReplyDelete
  2. b.--> Ja nie wiem czy jest wiele ludzi, ktorzy moga powiedziec, ze sa "nasiaknieci tym swietem i ta zaduma" Z moich obserwacji wynika, ze dla wiekszosci to jest obowiazek. Chocby skaly sraly, to musisz isc na cmentarz.
    Ja tez jak jade do Polski (wszyscy wiemy jak czesto) to odwiedzam groby, ale nigdy nie przyszloby mi do glowy leciec tam specjalnie na ten dzien. Tez lubilam i lubie Halloween, chociaz ostatnio to moje lubienie ogranicza sie do siedzenia z cukierkami przed domem i podziwiania strojow dzieciakow z okolicy. Ale to mi bardzie lezy.
    Podoba mi sie jak moj Tesc przejezdzajac (a robi to prawie codziennie) obok cmentarza na ktorym lezy Tesciowa mowi "Hi Helen" to jest wlasnie pamiec taka zwykla codzienna, a nie raz w roku na komende.

    ReplyDelete
  3. A juz samo slowo "zaduma" kojarzy mi sie z depresja na pograniczu samobojstwa.

    ReplyDelete
  4. słowa się nie czepiaj, bo jest ładne i nic nie winne że masz takie skojarzenia. ja mam i fatalne (usiłowali mnie zgnieść w tłumie na Cmentarzu Bródnowskim wiele lat temu, gdy dziecięciem byłam) i dobre (na Powązkach las świeczek o zmierzchu i ten szczególny zapach zniczy...). teraz bywam jak jestem w Warszawie, bez żadnej specjalnej okazji. staramy się z siostrą pojechać razem w Wigilię (mimo że ateistki), taka nasza tradycja się zrobiła.

    ReplyDelete
  5. A mnie pasi i Halloween i Zaduszki, lubię "duszne" tematy, no tak mam :)
    Obiecuję sobie co roku że pójdę popatrzeć na cmentarz wieczorem, ale wciąż odstrasza mnie zimno. Szkoda, lubię ten nastrój.
    Nie lubię za to tłumów 1-go listopada, parkowania na trawnikach, futer śmierdzących naftaliną i zadęcia.
    Zadumę mam kiedy sie zamyślę lub oglądam zdjęcia krewnych.

    ReplyDelete
  6. A ja sie ciesze, ze juz za 2 dni zadumam sie pierwszy raz od dobrych kilku lat, na cmentarzu w rodzinnym miescie.

    ReplyDelete
  7. "Ano znaczy, ze jest taki dzien kiedy caly narod popada w zadume, czyli sie nie usmiecha, tylko z zacisnietymi zebami zapierdala na cmentarze."
    czyli dzień jak co dzień:) bo zaprawdę nie pamiętam dnia kiedy cały naród miał uśmiech na gębie..no może jak Małysz wygrywał skoki;)

    ja to święto lubię, teraz na migracji palimy świeczki w kaplicy przy cmentarzu, na którym leży trochę rodaków, ale brak mi zjazdu rodzinnego po i wspominania:(

    ReplyDelete
  8. DS--> Sie nie czepiam :P Tylko mi sie kojarzy:) Lorenza wlasnie pisze o takim jednym zadumanym i wszyscy mamy ubaw:)))) A on jest biedak solidnie zadumany, ten to ma chyba w tych swoich kalendarzach nic ino same Zaduszki:))))) Zaczyna mi byc szkoda biednego Tadzinka:P

    ReplyDelete
  9. Malgoska--> No jak masz dusznosci to ja radze wiekszy biuschalter:))) Zapach swiec i zdjecia rodzinne tez lubie ale raczje przy stole a nie na cmentarzu. Tlumy tam som straszne i to jest wlasnie najgorsze, czego nie lubie. W takim tlumie to najpiekniejsze przezycia i "zadumy" prowadza do wkurwa gigantusa.
    A musialas przypomniec o tej naftalinie???

    ReplyDelete
  10. Milusiaki--> Szerokiej drogi:)) tylko uwazaj zeby Cie nie zadeptali i zebys nie zginela:))) A potem napisz relacje:)

    ReplyDelete
  11. Miss--> No wlasnie, skoro nie ma dnia, w ktorym caly narod sie radosnie szczerzy w usmiechu, to dlaczego jest dzien, w ktorym wrecz nie wypada sie usmiechac??
    Dawniej bylam chyba 2 razy w polskiej Czestochowie, to jest w Pensylwanii, tam jest duzy kosciol Matki Boskiej Czestochowskiej i duzy polski cmentarz. W zwiazku z powyzszym atmosfera rowniez wypisz, wymaluj polska w pelnej krasie, albo i jeszcze gorzej. Bo Ci co tam jezdza w 90% nie maja zdnego grobu bliskich, to tylko taka powtorka z parady Pulawskiego. Czyli trzeba sie pokazac i wykazac. Nie lubie, nie dla mnie.

    ReplyDelete
  12. Stardust, bo MY NARÓD to się umiemy tylko umartwiać. Dlatego wszystkich świętych NAM NARODU po linii.

    Ja sobie o zmarłym dziadku myślę co jakiś czas, zwłaszcza jak czytam jakiś soczysty milicyjny kryminał, bo wiem, że by mu się spodobał. Nie potrzebuję do tego cmentarza, kożucha i kiwania się ze zniczem.

    ReplyDelete
  13. Hmm też nie lubię chodzenia na cmentarz na "rewię mody" bo zawsze tak jest. W sklepach odzieżowych pustki wszyscy wymienili już garderobę.... Natomiast lubię iść wieczorem na cmentarz zobaczyć płonące świece..Zawsze przypominają mi osoby , które odeszły zabierając część mojego świata...Może to zaduma a może tęsknota...

    ReplyDelete
  14. Abiolcia--> Ja lubie cmentarz jak nie ma tam za wiele zywych:)) Zapach swiec tez lubie, pale swiece w domu w pracy wszedzie na okraglo i lubie zapach gaszonych swiec. Natomiast tlumow nie lubie i te lune swietlna to zawsze najbardziej lubilam jak juz mi sie udalo przedrzec przez ten tlum i wyjsc z cmentarza:)

    ReplyDelete
  15. Zuzanka--> To Ty rozumiesz mojego Potomka jak ryczal nad indykiem. Ja tez lubie takie wspomnienia spontaniczne a nie nakazane przez kalendarz.

    ReplyDelete
  16. Ja podobnie jak Abiolcia lubię już takie prawie wyludnione cmentarze wieczorową porą. A poza tym te całodzienne peregrynacje to istna męka pańska. Ja tam jakoś to znoszę, w gruncie rzeczy cierpliwa kobieta jestem. Ale mój Kurak to dokładnie ma takie same wspomnienia i takie samo zdanie jak Ty Stardust :) Poczytał i pozdrawia Cię serdecznie :)

    ReplyDelete
  17. Ta, Stardust my sie globalnie zadumujemy:) a Wy tam w Ameryce sie globalnie bawicie i objadacie slodyczami i to tez jest jakis taki mus, no nie?

    ReplyDelete
  18. A ja tam lubię to święto. Zero zadumy w moim przypadku. Lubię kolorowe chryzantemy na wszystkich grobach, wieczorem świeczki i znicze. Tak po prostu. I, o ile wiem, to kościół nie traktuje tego na smutno: to jest dzień Wszystkich Świętych, czyli także tych nie kanonizowanych, o których nikt nie pamięta lub nie wie, jedno z najweselszych świąt w roku.
    Za to w Dzień Zaduszny, czyli 2 listopada, tzw. Zaduszki wspominamy WSZYSTKICH zmarłych i modlimy się za ich dusze. Ale wtedy cmentarze już świecą pustkami.

    ReplyDelete
  19. wiecie co ja w dzieciństwie uwielbiałam na Wszystkich Świętych? Maczanie palców w roztopionym wosku (znaczy stearynie, ale nie bądźmy drobiazgowi). Każde z nas miało na palcach śliczne gładkie skorupki. Najlepiej każdy palec w innym kolorze. Te obecne zamknięte znicze są całkiem do kitu, uważam :D
    A po procesji i ew. mszy szliśmy do cioci i tam już było ciasto i kawa w myśl zasady "dziś wszyscy mamy imieniny". i to trwa do dziś i nadal to bardzo lubię:)

    ReplyDelete
  20. ja za tym swietem rowniez nie przepadam.
    Zawsze pedzono mnie na cmentarz w ramach obowiazku i odbieralam cala rzecz podobnie, jak Ty.

    Ilez wojen odbywalam z matka, bo usilowala mnie wtloczyc w "swiateczne" ciuchy, a ja uparcie kurtka i jeansy, w ktorych chodzilam na codzien.
    No i te wszystkie ciotki, wujki i reszta rodziny obsmarowujaca wszystkich, co sie dalo.

    Ble.
    I wszyscy znajomi i sasiedzi z ktorymi nalezalo przystanac i wymienic rytualne ploty, a ktorzy w wiekszosci byli mi zupelnie obojetni.

    Za to halloween lubie. Spedzam je razem z przyjaciolmi na hucznym party, na ktore przychodzi kilkadziesiat osob, wszyscy sie dobrze bawia i zelaznym punktem programu jest wspominanie zmarlych bliskich - ale w kontekscie tego, jacy byli za zycia.
    Ja tez chcialabym, zeby po smierci ktos mnie wspominal raczej w radosnym nastroju, a nie depresyjnym...

    ReplyDelete
  21. W ogole ta cala podnioslosc, powaga i zaduma zwiazana ze smiercia jakos mi mentalnie nie odpowiada.
    Smierc jest przeciez naturalna czescia zycia. Jest wszedzie i kazdy jej doswiadczy, tymczasem w naszej cywilizacji usiluje sie ja wypchnac poza nawias, zagrzebac, zanieistniec.
    Podejscie takie dziwi tym bardziej, im wiecej katolikow w Polsce.
    W koncu jesli naprawde wierza, to dla nich smierc jest tylko etapem przejsciowym, a potem juz wieczna szczesliwosc w niebie - o co tu sie wiec zamartwiac i zasmucac?

    ReplyDelete
  22. zamiast komentarza tutaj jestem chyba zmuszona napisac notke u siebie.

    Ja jestem Hiena cmentarna.

    ReplyDelete
  23. Kurakowa--> Prosze przeslij pozdrowienia dla Kuraka:))

    Wieczorowa pora jak cmentarz ma faktycznie urok, to juz zwykle albo mnie zaciagnieto do domu, albo mialam male dziecko i musialam isc do domu. Jakos nigdy nie mialam szczescia zaznac uroku spacerowania po cmentarzu bez tlumow i tylko zachwycajac sie zapachem swiec i pieknem kwiatow.

    ReplyDelete
  24. Nie mam nic przeciw zadumie, jako słowu ( całkiem ładne, nawet ), a także jako pewnemu stanowi , gdyż lubię się czasami zadumać. Ale, oczywiście, nie na komendę, na gwizdek i jedynie nad grobami i tu Cię,Stardust, rozumiem.
    Ale cóż - TRADITION - jak mawia Tewje w "Skrzypku na dachu", tradition ma wielką siłę , a jak się jeszcze do tego dołączy comercion ( coraz bardziej prężna ),to polskie cmentarze w tych dniach zamieniają się w targowiska próżności. Coraz większe i bardziej wymyślne znicze, chryzantemy wielkośći główki kapusty, groby niczym klomby , nowe kozaczki i kapelusze, a tej głoszonej zadumy chyba jednak najmniej.
    Tak to widzę obecnie, ale jakiś sentyment wyniesiony z dzieciństwa do tej tradycji i refleksyjna pora roku sprawiają, że mój stosunek do tego dnia jest nieco ambiwalentny.
    Otóż to - zżymam się, krytykuję, odgrażam się, że oleję tę tradycję - może właśnie od tego roku np., ale pewnie i tym razem stanę nad kilkoma grobami, znicz postawię( doniczki na grobach najbliższych juz dziś postawione - całkiem skromne, zaręczam )...i się może przez chwilę zadumam.

    ReplyDelete
  25. Beata--> Ja to akurat nie zdarzylam wrosnac w Halloween, bo juz mialam 30 lat jak przyjechalam. Owszem bywalam na roznych imprezach z tej okazji, ale od kilku lat to tez mnie to juz nie bawi. No wiesz ten SKS:)) Teraz jak sie trafi ze to dzien pracujacy, to nawet nie mam czasu zauwazyc, ze jest Halloween. Jutro poniewaz jest sobota, to oczywiscie beda przychodzic dzieciaki z okolicy, to oddeleguje Wspanialego z cukierkami przed dom i niech rozdaje. Dzieci lubie, zwlaszcza takie male baki co to ledwie sie na nogach trzymaja:)))

    ReplyDelete
  26. Melissa--> Czyli wszystko jest na odwyrtke:)))

    ReplyDelete
  27. Ola--> Maczanie palcow tez lubilam, to bylo takie fajne uczucie, ale wiesz mnie to ciagle musztrowano na tym cmentarzu. Jak pies do raportu musialam sie meldowac. Rodzice to sie jednak nie znaja na tym co fajne;)

    ReplyDelete
  28. Nina--> Te odswietne ubranka, to mnie zawsze do szalu doprowadzaly. Kto wie czy to nie powod dla ktorego nie przepadam za swietami. Bosze ale czlowieka zestresowali w dziecinstwie to ma cale zycie przepukane;))

    ReplyDelete
  29. Kwoko--> Masz racje co do Tradycji a faktycznie w polaczeniu z Komercja to juz jest ogromna sila. Ja gdybym mieszkala w Polsce to byc moze tez bym sie nie odwazyla wychylic. Tylko jak czlowiek mieszka gdzies wsrod ludzi o roznych tradycjach, to jak zacznie analizowac to sie okazuje, ze to wszystko nie ma sensu.

    ReplyDelete
  30. Piotr--> Wszystko byloby fajnie i z checia przeczytalabym te notke "u siebie" tylko prosze o jakis link, albo chociaz trop;) Moze sie znajdzie jakis harcerz co potrafi isc tropem Hieny Cmentarnej:)))) Boooo boooo :)))

    ReplyDelete
  31. Stardust:) dyplomatyczna odpowiedź:)

    ReplyDelete
  32. Nie znosze tego dnia i ciesze sie, ze nie mieszkam w Polsce.
    Te spedy rodziny nad grobami do szalu mnie doprowadzaly. Zimno zawsze jak pieron, i te plotki, fuj.
    Tych ktorzy przeszli na "druga strone" pamietam i bez tego swieta zadumy ( zadumy nad czym?)

    Cmentarze lubie, ten zapach swiec, chryzantem.....ale niekoniecznie 1 listopada.

    Zdecydowanie preferuje carpe diem.

    ReplyDelete
  33. a ja jakoś takich spędów nie pamiętam,a już na pewno żadnego kupowania specjalnych strojów na ten dzień,strojenia się...
    zresztą jaki to dzień?
    zawsze chodziliśmy "niezależnie",a na cmentarz ubierano nas w ciuchy ciepłe i wygodne,bo świeczki kiedyś były inne, a nie gotowe znicze,to i zawsze się upapraliśmy.
    no i były zimy...
    ale faktem jest,że wtedy jechaliśmy (po raz kolejny w roku)spotkać się z rodziną,bo oni tam,a my 300,400 km dalej..a jak nie pojechaliśmy to nic się nie stało.
    w liceum była to dla mnie okazja do zerwania się z kilku dni lekcyj:)

    a generalnie to co mnie obcy ludzie obchodzą?na cmentarz szłam do własnej rodziny,ot i tyle.

    a widok Będzińskiego cmentarza wieczorem jest po prostu piękny.i zapach świeczek też!

    a zadumać to ja się mogę nad reformą polskiego szkolnictwa:))))
    i to jest dopiero tragedia...bez wutki nie ma opcji!!!

    ReplyDelete
  34. No naprawdę okropnie jest w Polsce!

    :-))
    Idę z mordem w oczach szukać miejsca parkingowego i stawiać obowiązkowe świeczki. Tylko najpierw zdejmę uśmiech z oblicza. Nie sądzę żebym dzisiaj widziała jakieś futra i szpilki do skomentowania, ale za to odbiję sobie jutro!

    :-))))))))))))))))))))))))))))))

    ReplyDelete
  35. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  36. to ja skasowalam to u gory :) tak jakos ostatnio rozrabiam u Ciebie na blogu. Nawet plec zmienilam wczoraj coby sie wpisac, ale Ty i tak mnie rozszyfrowalas. :)



    "zamiast komentarza tutaj jestem chyba zmuszona napisac notke u siebie."

    Ja jestem Hiena cmentarna.

    tak to byłam ja a nie Piotr :):) grzebalam w jego picasie i z rozpedu sie wpisalam tu.

    ReplyDelete
  37. to naprawdę obok Bożego Narodzenia moje ulubione święto :)

    a w kwestii kapelusza na haku i pastowanych butow - to sobie myślę Star że w każdym kraju są ludzie z i ludzie bez. widać w Stanach trafiłaś w "lepsze" środowisko niż miałaś je w Polsce ;)

    ReplyDelete
  38. Szeherezado--> KOchana SZeherezado, czy naprawde tak trudno spojrzec na temat z odrobina humoru i samokrytycyzmu?? Ja pisze o Polsce z przed 25 lat, bo taka pamietam. Nie wiem, moze w Gdansku jest ogromny parking przed cemtarzem, to super, ale ja o tym nie wiem bo nie bylam. Natomiast jak wiemy bylam w marcu na kielckim cmentarzu (to ten sam z mojego dziecinstwa) i nie ma parkingu. Wiesz na zewnatrz cemtarza wszystko wyglada dokladnie tak jak wygladalo 25 lat temu. Alejki do przejscia miedzy grobami maja tam szerokosc ok. 30cm. te miedzy sekcjami moze metr to uwazasz ze ja sobie ten "tlum" wymyslilam? Naprawde nie mozna napisac nic nawet na temat wspomnien bo zaraz obrazam swietosc. No nie podoba mi sie w Polsce, jakby mi sie podobalo to bym wrocila. Ale jak widze wlasnie taki brak poczucia humoru i samokrytyki to wole siedziec tutaj gdzie bieda wali drzwiami i oknami, ale ludzie potrafia sie smiac z samych siebie.

    ReplyDelete
  39. Spt--> Ja tez mam na pierwszym miejscu Boze Narodzenie, a potem Thanksgiving. Tego listopadowego swieta nigdy nie lubilam, byc moze przez sam fakt, ze ja mam problem z odgornymi nakazami;)
    A te wypastowane buty i kapelusz to mialabym na 100% bo to nie jest kwestia innego towarzystwa, to ja sie zmienilam. Gdybym nie wyjechala to prawdopodobnie przez te lata przyzwyczailabym sie do tego swieta.

    ReplyDelete
  40. Chyba to do mnie tez bylo.....

    Moja Babcia wydawala polowe swojej renty na chryzantemy i znicze, dla kogo?, dla zmarlego? czy dla ludzi? bo co powiedza i to nie wypada postawic jedna doniczke, musialo byc 11.

    ReplyDelete
  41. a ja lubię iść na cmentarz w Wigilię... do Mamy. Odkąd mieszkam 40 km od cmentarza rzadko to sie zdarza...ostatnio 3 lata temu chyba, byłam tam o 18.30, nikogo, tylko ja i dźwięk grających pocztówek.
    Bałam się, gadałam do siebie:)
    Bałam się, że ochrona cmentarza wypuści psy, że mnie zamkną...niczego innego się nie bałam...

    ReplyDelete
  42. ja tam lubię cmentarz w te kilka dni w okolicach Wszystkich Świętych bo ani przed,ani po juztak pięnie i tajemniczo nie wygląd wieczorem.
    i ja lubię chodzić wieczorami.Cmentarz na wzgórzu ,znaczy widać z oddali migajace ogniki,pusza się chryzanemty jak duchy w tym słabym blasku zniczy i jest tak.... INACZEJ.
    To magia.
    Nie zgrzytam zębami bo nei walę w tłum,tylko jak juz większosć siedzi w domu.
    Nie walczę o miejsce na parkingu bo mam wolne a nawet idę piechotą,co tam,15 minut spacerkiem.
    Lubię to.

    ReplyDelete
  43. Mijka--> Z tego co pamietam, to Wszystkich Swietych bylo jednym z pierwszych dni zimy, albo zimna, rzadko kiedy byl to piekny i cieply dzien. Ja pamietam wlasnie tradycje zakladania nowych ubran zimowych. Tak jak tutaj na Wielkanoc powinnas miec nowe ubranie wiosenne tak WS bylo rewia mody zimowej. Moja mama akurat nie zawsze miala nowy zimowy plaszcz, bo najczesciej jeden wystarczal na kilka lat, ale chociaz szaliczek czy rekawiczki, no cos musialo byc nowego. My dzieci obowiazkowo w nowych, bo wiadomo, ze z ubieglorocznego czlowiek juz wyrosl. A na wiejskim cmentarzu to zupelnie normalne bylo, ze miejscowi przynosili jedzenie, bo jak ktos jechal kilka godzin, to mial prawo byc glodny. Czasem przytrafiala sie flaszka z wewnetrznej kieszeni jesionki. Ja to pamietam:))

    ReplyDelete
  44. Beata--> Coraz czesciej slysze, ze ludzie odwiedzaja groby wlasnie w Wigilie. Moj brat z bratowa tez tak robia, ona robi specjalne stroiki swiateczne a potem ja dostaje relacje ze zdjeciami.
    A wiesz, moja kolezanke zamkneli na cmentarzu (tutaj) bo nie zobaczyla ze zamykaja o 18tej. Na szczescie byla z synem i juz Mlody pokazywal jak przejsc przez brame, kiedy ndjechal ochroniarz i ich wypuscil.
    A szczerze powiedziawszy to myslalam ze w Polsce nie zamyka sie cmentarzy na noc.
    Ja lubilam na cmentarz chodzic na wagary;))

    ReplyDelete
  45. Tuv--> Masz racje, ze magia, ale i strach:)) Polskie cmentarze z tymi pomnikami roznych ksztaltow i wielkosci to faktycznie stwarzaja atmosfere strachu. Przy odrobinie wyobrazni mozna w gacie narobic:)) Tutejsze cmentarze sa bardziej plaskie i tylko te stare maja pomniki. Tak naprawde to jest wyrzucenie pieniedzy w bloto z tymi budowlami.

    ReplyDelete
  46. Stardust -> w Wigilie i na Wielkanoc też

    ReplyDelete
  47. Beata--> Teraz jak napisalas o tych odwiedzinach w swieta, to przyszlo mi do glowy, ze przykoscielne wiejskie cmentarze maja duzo sensu. Bo ludzie jak ida do kosciola to przy okazji odwiedzaja groby. Ze tak powiem za jednym zamachem.

    ReplyDelete
  48. wróciłam własnie z cmentarza, wiejskiego, pieknego i starego. była miła atmosfera, piękne, żywe kwiaty i zapach zniczy. nie zamieniłabym tego na żadne inne święto, a jakby nie było takiego święta w tradycji, tobym je sobie wymyśliła.

    byłam bez kapelusza i w starych butach ;)

    ReplyDelete
  49. Jak dla mnie możesz się wyśmiewać do woli i z zadumy, i z tego święta i ogólnie z zapyziałej i okropnej Polski. O co mi chodzi tłumaczyłam wiele razy i więcej nie będę (najprościej było o kawie).
    Ale od czasu do czasu wyśmieję i Ciebie, co też wyżej uczyniłam :-)
    EOT

    ReplyDelete
  50. Bere--> W starych butach i bez kapelusza? no to niewazne:))) Nie po mojemu:)))

    ReplyDelete
  51. Sze--> NO i dobrze!! To sobie bedziemy dawac po razie!!! I niech tak zostanie;))
    A co mi zrobisz jak mnie zlapiesz?
    :-))))))))

    ReplyDelete
  52. a byłaś kiedyś Star na Pere Lachaise?
    Tam to się tak kasy w błoto nawyrzucali, że normalnie jęk ;)))

    ReplyDelete
  53. Ej kochana,zaczynasz mi przypominać pewną panią,co to zaczyna swój wpis -u nas w Szwecji to wszystko jest takie naj...Polska od czasu Twojego życia tutaj bardzo się zmieniła i myślę,że ludzie też.Co innego jak tak rzadko przyjeżdżasz,a co innego jak mieszkasz.Ty wyjechałas TAM i jest Ci dobrze.No i tak powinno być.Jak Cię czytam,to mam wrazenie(może błędne,ale moje),że w pewnym sensie uciekłas od życia w Polsce.Za wielka wodą poczułaś się wolna w dosłownym słowa tego znaczeniu.Wolna od wszystkiego,zaczynając od rodziny,znajomych ,tradycji itd.Mogłaś pokazać swoje prawdziwe Ja.Masz to co chcesz i to na co sama sobie zapracowałaś,bo nikt Tam Ci nie dał.Jest to cholernie ważne,bo daje Ci chyba to poczucie wolności.A wracając do tematu notatki,to ja lubię ten dzień.W ogóle lubię cmentarze i zawsze ,gdziekolwiek jestem ,zwiedzanie miasta,czy wioski zaczynam od cmentarza,bo to kawał historii.A ubieram jutro to co ciepłe,bo już jest przymrozek i nie mam zamiaru w dupę zmarznąć.I naprawdę nawet nie myślę o tym ,czy ktoś będzie patrzył ,że mam stary płaszcz,ważne ,że ciepły.

    ReplyDelete
  54. Spt--> Nie bylam na Pere Lachaise, ale w sumie wszedzie sa pomniki. Tu w Stanach jest roznica miedzy graveyard i cementary. Te pierwsze to glownie miejsca pochowku, gdzie grobow jest gesto. Te drugie to ogromne polacie ziemi ze sztucznymi stawami, drzewami czesto sprowadzanymi z roznych stron swiata i wlasnie ogromnymi monumentami.
    Ja osobiscie jestem zdania, ze zmarlemu jest wszystko jedno, na cmentarzu lezy tylko cialo, ktore bez wzgledu na to czy bezposrednio w ziemi czy katakumbie i tak sie rozklada, gnije i zostaje pozerane przez robaki.
    Tak sobie mysle, ze gdyby kazdy chcial dla swoich bliskich wystawiac pomniki i monumenty to za jakis czas nie bedzie miejsca dla zywych. Ameryce i Canadzie to nie grozi, bo w sumie jest tu i tam bardzo duzo niezagospodarowanej ziemi, ale przeciez sa miejsca na ziemi, gdzie cmentarze zajmuja naprawde duzo miejca, ktorego i tak nie jest za wiele.
    W sumie to jest rzecz gustu i upodoban tak samo jak jeden lubi rurke z kremem a drugi paczka.
    Kazdy sie rodzi po to zeby kiedys umrzec i to jedno jest pewne.

    ReplyDelete
  55. Beata500--> Alez ja tez lubie cmentarze, tylko nie lubie tego dnia, w ktorym wszyscy zywi sa na cmentarzu:)) Tez lubie zwiedzac cmentarze, bo to historia. Nigdzie nie napisalam ze nie lubie cmentarzy i w ogole to powinny byc zlikwidowane. Ja caly czas pisze, ze nie lubie tego dnia i pisze o moich wspomnieniach z tego dnia.
    O tym, ze jakkolwiek wszyscy dorosli stoja wokol grobu i sa zajeci rozmowa o szmatach i kto z kim, to jak sie przylapie dziecko bawiace sie plomieniem swiecy, to mu sie przypomina, ze przyszlo sie tutaj modlic. Takie typowe nie "rob jak mowie, a nie jak ja robie". Takie mam wspomnienia i oczywiscie ze moge napisac, ze bylo inaczej. Tylko czy to bedzie to co naprawde pamietam i czuje?
    Wiadomo, ze gdybym nie wyjechala to nie byloby tej notki. Przeciez juz wyzej napisalam, ze gdybym nie wyjechala to juz mialabym przygotowane buty i nowy kapelusz. To normalne, ze w koncu wroslabym w tradycje tego dnia i pewnie musztrowalabym wnuki tak jak mnie kiedys musztrowano.

    ReplyDelete
  56. Happy Halloween, Star

    Ja juz miotle odpalam.

    ReplyDelete
  57. "Zaduma" co za slowo ??? mam szczescie ze wlasnie nie jestem pewny czy wiem co znaczy...
    Ale prosze nie tlumaczyc bo jest wlasnie tak dobrze ze mam wlasnie ta "niepewnosc" i niby se tak nie poczowam aby mi czegos brakowalo...
    Tak na cmetarz pojde ale nie wiem jeszcze kiedy...

    ReplyDelete
  58. Spt--> Skoro juz wspomnialas o Pere Lachaise, to wiekszosc znanych amerykanskich cmentarzy powstalo wlasnie na jego wzor. Pierwszy z nich to cmentarz w Bostonie. To sa wlasnie parki-cmentarze rozciagajace sie na setkach hektarow ziemi za miastem. W Atlancie przy pomniku Margaret Mitchell odbywaja sie przedstawienia z "Przeminelo z wiatrem" przy pomnikach poetow organizowane sa spotkania czytania poezji. Na terenach takich cmentarzy odbywaja sie koncerty muzyki powaznej. No jest inaczej.

    ReplyDelete
  59. Lukrecjo--> Jestem zawiedziona, bo do tej pory nikt nie przyszedl:((( Tradycja ginie:(((( No zamiera na moich oczach;)

    ReplyDelete
  60. tradycja się za ocean przeniosła. pod Warszawę konkretnie. Blondyn własnie wrócił z toną cukierków i trzema tonami halloweenowej satysfakcji. może u Was teraz buty pastują ? ;)))))))))))))(nawiasem ja mam bardzo mieszane uczucia co do halloween tutaj - tak jest nowe więc dziwne - ale dzieciaki kochają tak samo jak śmigusa :)

    ReplyDelete
  61. Spt--> Wspanialy pastuje, moje tez:))) No popatrz, Blondyn ma nowa atrakcje urodzinowa:)) A u mnie ani jednego dzieciaka, a micha pelna cukierkow czeka. Chyba z tej frustracji napisze o halloweenowych dylematach:)))

    ReplyDelete
  62. o kurde! jutro rano jadę na cmentarz a buty niewypastowane!

    ReplyDelete
  63. Zocha--> Jakby to bylo blizej to bym powiedziala "podrzuc mojemu Wspanialemu":)))) ale to troche daleko, to sobie musisz sama radzic;)
    Albo Twojemu Wspanialemu podrzucic:)))

    ReplyDelete
  64. A propos cmentarzy - świetnym miejscem jest argentyńska Recoleta:

    http://picasaweb.google.pl/reminiscencja/BuenosAiresRecoleta#

    Przyznam, że chciałabym zobaczyć, jak wygląda ichni analog Wszystkich Świętych.

    ReplyDelete
  65. Stardust, jesteś tak samo rozpuszczona jak i ja. Nigdy nie pastuję butów. Od kiedy mam męża. Aha, znowu zmieniłam tożsamość, wkrótce wyjaśnię dlaczego. Przynajmniej na razie z braku lepszego zdjęcia pozostaję przy tym samym zdjęciu.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...