Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, October 21, 2009

Dzihad

-- Chodz sie poklocimy - mowie do Wspanialego.
-- Ale po co?
-- Bo Spt pisze na swoim blogu, ze ma dzihad z bylym mezem i bardzo mi sie to slowo podoba w spolszczonej formie, tez bym chciala napisac, ze mam jakis dzihad.
-- Hmmm, ale ja nie jestem Twoim bylym mezem.
-- Ha, to jeszcze lepiej!! Dzihad z aktualnym mezem, to jest dopiero DZIHAD!!!
-- No dobra - zaczal powoli wykazywac zrozumienie - ale przeciez Ty zawsze mowisz, ze sie nie umiesz klocic.
-- No wiesz, nie umiem...teoretycznie, ale znam przeklenstwa!!! Cala game roznych przeklenstw!! a to juz dobry poczatek.
-- No dobra, to o co chcesz sie poklocic?
-- No na przyklad, o to, ze ja jestem leniwa balaganiara i nic nie robie.
-- Ale przeciez to takie normalne, ze ja nawet nie potrafie sie zdenerwowac porzadnie z tego powodu.
-- No tak... O, to moze sie poklocmy o to, ze Ty jestes fujara zyciowa i w ogole pantoflarz.
-- No...jestem, fakt, ale dzieki temu sprzatam cala chalupe i nic od Ciebie nie wymagam, ani nawet nie oczekuje... nie wiem czy akurat z Twojego punktu widzenia to taki dobry powod do klotni...
Faktycznie, to moze byc niebezpieczna strefa dla mnie, pomyslalam, ale nic madrzejszego nie przychodzilo mi do glowy. Jak czlowiek nie ma rodziny, w sensie dzieci, ma osobne pieniadze i zadnych obowiazkow, to naprawde ciezko o temat do klotni. No kryzys!!!!
-- Do dupy z takim malzenstwem, nawet poklocic sie nie mozna - machnelam reka, zrobilam mine w podkowke i wyszlam obrazona do swojego biura.
Po kilku minutach przyszedl i pyta:
-- Gniewasz sie?
-- Uhuuuummmm.
-- No to jak sie gniewasz, to juz jest dzihad.
-- Ooo nie!!! Dzihad to jest jak sie krzyczy, klnie i rzuca talerzami.
-- Aaa... rzuca talerzami... i to ja mialbym potem sprzatac po tym dzihadzie? to ja sie stanowczo nie zgadzam.
Wyszedl.
Po pol godzinie spotkalismy sie w kuchni przy wieczornej herbacie.
-- Wiesz, mam pomysl odnosnie tego dzihadu.. - zaczal niepewnie.
Spojrzalam tylko pytajacym wzrokiem dajac do zrozumienia, ze ciagle jestem obrazona za brak wspolpracy w rozwoju mojego bloga.
-- Jak koniecznie chcesz uzyc slowo dzihad na blogu, bo Cie zazdrosc zzera, ze kolezanka uzywa takie ladne slowo, to po prostu napisz kilka razy dzihad i moze Ci ulzy.

No to pisze:
Dzihad, dzihad, dzihad, dzihad, dzihad, dzihad

Zobaczymy czy zadziala?

47 comments:

  1. I jak tu z takim Wspanialym zyc, jak sie nawet poklocic nie mozna? Ty to masz ciezko ;-)))

    ReplyDelete
  2. Jeżu, Star!
    Ja sie nie mogę tak nieopanowanie śmiać. W robocie jestem!
    :-))))))))))

    ReplyDelete
  3. bez polskich literek się nie liczy, szkoda że ich nie masz:) dzihad kojarzy mi się z dzikami a nie z żadną wojną ;)

    ReplyDelete
  4. dżihad nie ma nic wspólnego z rzucaniem talerzami star! dżihad to bardzo zimna wojna z absolutnym milczeniem i unikaniem kontaktu ;)

    ReplyDelete
  5. Bosz, Stardust, w tej Ameryce wszystko duże, nawet dzihad:)))))))))

    ReplyDelete
  6. Z powodow analogicznych, jak u Ciebie, i u nas coraz trudniej o porządny dzihad! A bywało, że bywało! Ostro, ogniście, z wyrzucaniem rzeczy przez okno i tłuczeniem zastawy.... Gdzie te czasy...

    ReplyDelete
  7. Oooo...taki porządny dżihad, to raz na jakiś czas, wręcz wskazany jest;) Oczyszcza atmosferę;)
    Byle tylko później ciche dni nie nastąpiły:)

    ReplyDelete
  8. MariaAgdalena--> No przerabane:)) co to za zycie?

    ReplyDelete
  9. Malgoska--> To jest nic, gdybys Ty jeszcze przy tym wszystkim mogla widziec Wspanialego z ta jego przeuczciwa morda, to bys dopiero sie pokladala ze smiechu:)))

    ReplyDelete
  10. Ola--> A mnie fascynuja czesto takie wlasnie fonetycznie po polsku zapisane slowa, bo przyznasz ze to jednak duza roznica miedzy Jihad a Dzihad, no fajnie wyglada:)

    ReplyDelete
  11. Czarownico--> I nic nie wskazuje na to ze bedzie lepiej:))

    ReplyDelete
  12. Spt--> Kiedy zimna, to zimna, ale przyznasz ze potrafi tez byc spektakularnie widowiskowa jesli wezmiemy pod uwage, ze zamachy terrorystyczne to tez dzihad. Tyle ze z moim Wspanialym to ani na zimno, ani widowiskowo. Czy Ty masz pojecie, ze przez 6 lat zycia pod jednym dachem ten czlowiek potlukl kiedys niechcacy 1 szklanke i do dzis jak sobie przypomni to przeprasza. "bo teraz to juz nie jest komplet" Rece opadaja;/

    ReplyDelete
  13. Zgago--> Kurde, ja nigdy nie mialam ostro i ogniscie:) Szczerze, to ja sie naprawde do tego nie nadaje, jakas ulomna jestem pod tym wzgledem. Jak ktos na mnie krzyczy, to zabieram swoje zabawki i ide do innej piaskownicy:)) Na serio, to chyba jakis lek jest. W moim rodzinnym domu, mimo,ze powodow do awantur nie brakowalo, nikt nigdy nie krzyczal. Wiec dla mnie krzyk jest jakims strasznym zjawiskiem, no sie boje i spierdalam w podskokach;)

    ReplyDelete
  14. Dikejko--> Specjalista od cichych dni to byl Owczesny. Wspanialy nie wytrzyma cichego kwadransa, to jest taki typ. Chocbys nie wiem jak byla wsciekla to spojrzy na Ciebie jak psina i juz sie smiejesz.

    ReplyDelete
  15. umarłam i się turlam ;)))) przy takich notkach myślę - co za szczęście że blogi ktoś wymyślił!

    ReplyDelete
  16. You made my day :DDDDDD

    To teraz ja muszę zrobić dżihad!!
    Juz wykopuję tomahawk!!!

    ReplyDelete
  17. Tez znam ciche dni i foch przetrwaly, na szczescie juz z przeszlosci tylko.
    Dla mnie, co wiecej niz kilku godzin nie wytrzyma bez wyjasnienia sytuacji, taki sposob zalatwiania sporow jest najgorszy.
    Wyzywanie sie na rzeczach tez nie jest moja domena, inaczej upuszczam pary.
    Teraz z przeprosinami spotykamy sie w pol drogi:)

    ReplyDelete
  18. DS--> turlaj sie ale nie umieraj:))) A wiesz, ze jak poznalam Wspanialego to na poczatku sie obawialam, ze "on moze byc dla mnie za powazny". Ale on chyba wtedy staral sie zrobic dobre wrazenie:))

    ReplyDelete
  19. Melissa-->
    Lo matkuboskujezusosku!!!
    Ratuj sie kto moze!!!!
    Melissa w akcji!!!

    ReplyDelete
  20. Czarownico--> To pod tym wzgledem mamy tak samo:) Ja tez wyjasniam, zeby mi nic nie narastalo. A Wspanialy z kolei nie ma zadnego problemu z przepraszaniem, on wrecz przeprasza natychmiast, jak sie tylko zorientuje, ze cos powiedzial czy zrobil co mogloby wzbudzac jakis niepotrzebny cien. To natychmiast przeprasza. To rzadko spotykane u mezczyzn, ale widocznie tak szkolony;)

    ReplyDelete
  21. Oj u mnie to dochodzilo do dzihadow, husbak strasznie nerwowy.
    Nie lubie dzihadow.

    ReplyDelete
  22. Stardust, no wspolczuje ;-))

    Ja sobie tez krzykow nie wyobrazam, ale cichych dni i ignorowania na dluzsza mete tez nie. Kiedys owczesny kandydat na kandydata na absztyfikanta tak zareagowal, na styl opisywany przez spt, no i wkrotce byl juz bylym kandydatem ;-) No ale byla to raczej ostatnia kropla, ktora zawazyla.

    ReplyDelete
  23. poprosze o taki problem, ja sie moge podzielic z Toba paroma swoimi :)

    ReplyDelete
  24. Zmieniłas foto i padłam! no...tak...zaraz Halołin...

    ReplyDelete
  25. ja tam tez nie mam dzihadow z mezem -facet ze stoickim spokojem ...ale czasem z mlodsza moja kopia, mam - czyt. corka ... ;))) to dopiero jest ubaw ;))))

    ReplyDelete
  26. jaka cudowna dynia z okazji urodzin mojego Blondyna ! ;))))

    skąd ją masz ? TEZ CHCĘ !!!!

    ReplyDelete
  27. Lukrecjo--> Ja juz nie mam czasu ani energii chyba na porzadny dzihad:)) Obawiam sie, ze Wspanialy to jest TO:))

    ReplyDelete
  28. B.--> No ja wiem, Ty swojego musisz czasem wyslac do laryngologa:))

    ReplyDelete
  29. Gullviva--> Moj tez spokojny, taki niby flegmatyk, ale czasem cos robi i jak mu nie wychodzi to siedzi i sam do siebie prycha pod nosem:)) Ja wtedy udaje ze nie widze i nie slysze, tak chyba bezpieczniej.

    ReplyDelete
  30. Spt--> To zdjecie plakatu, zrobilam w Montrealu i troche krzywo mi to wyszlo, ale fajne. Jak wroce do domu to Ci wysle, bo mam na domowym kompie.
    Najlepszego dla Blondasia!!!!!

    ReplyDelete
  31. aaaaa jaka FAJNA DYNIA !!!!!!!!!
    :))))))
    normalnie na początku sięzlekłam czy to naprawdę Twój blog:)

    ReplyDelete
  32. zaraz pod gębusią jest napis OSTRZEŻENIE :)

    ReplyDelete
  33. ja bym mu zrobiła dżihad o to przeprasznie;)

    ReplyDelete
  34. Tuv--> Moj, moj tylko mu sie dekoracja zmienila:))

    ReplyDelete
  35. Miss--> Obawiam sie, ze bys nie mogla:))) jakbys zobaczyla jego mine, to padlabys ze smiechu, a przynajmniej ja padam.

    ReplyDelete
  36. Hahahahaha. Taki dzihad czasem moze oczyszczać,ale nie naduzywajmy go.

    ReplyDelete
  37. przestraszylam się tej dyni!!! ;)

    ReplyDelete
  38. Dynia pasuje do dżihadu w sam raz!
    Mój stateczny z reguły Mąż też kiedyś potłukł szklankę, rzucając nią we mnie ( do tego z herbatą! )
    w jakimś desperackim geście na skutek moich głośnych pretensji. Nie powiem - było to zaskakujące i dało mi do myślenia oraz pewną nauczkę na przyszłość. Ponieważ to jedyny taki gest, na zawsze został w pamięci i teraz nawet wydaje się humorystyczny, ale wtedy nie, oj,nie. Szklanka mnie nie trafiła, wprawdzie, ale się potłukła, lecz tylko ta jedna na cały okres małżeństwa. To był straszny Dżihad!!;))

    ReplyDelete
  39. Fajna ta dynia bardzo orginalna Bardzo bym chciała kiedyś zobaczyć to święto w Ameryce a już na pewno w Meksyku niestety chyba nigdy nie bedzie mi to dane.Acha!twój blog to jest jeden z trzech które czytam na bieżąco i nigdy nie moge się doczekać się nowej notki Pozdrawiam serdecznie
    ZANTA

    ReplyDelete
  40. Kasia--> Z moim Wspanialym szanse na dzihad sa nie tylko zerowe, ale ujemne!!! Nie da sie, ni cholery, z nim sie nawet nie da posprzeczac, zaraz wymysli cos glupiego i mnie rozsmieszy. Ale niech juz tak zostanie, smiech to ponoc zdrowie;)

    ReplyDelete
  41. DS--> No nie!!! takie cudnosci dynia i straszy?????

    ReplyDelete
  42. Kwoko--> Dawno temu, na poczatku malzenstwa z Owczesnym, on sie wsciekl o cos i z nerwow uderzyl piescia w sciane. Ja mu to do konca naszych dni wypowiadalam i chyba dzieki temu sie juz nigdy nie odwazyl na nic podobnego. A po rozowdzie pojechalismy w podroz rozwodowa:))

    ReplyDelete
  43. ZANTA--> Bardzo mi milo z tego powodu:))) A Halloween tez zanika powoli, ja juz widze roznice jak bylo te 20 pare lat temu a teraz. Oczywiscie parada zawsze jest, ale mnie sie juz nie chce, bo to pozny wieczor i zimno. Dzieciaki chodza po domach, ale jest tyle regul jak i co mozna dzieciom dawac i przepisy bezpieczenstwa rozne rozniste. No traci to dawna spontanicznosc i urok. Jak jest w Meksyku, nie wiem, bo nie mialam okazji:(

    ReplyDelete
  44. Dzihad...Ja też:) Uśmiałam się... Ale się za Tobą stęskniłam. Za wszystkimi, kurdeeeee, kiedy będę miała kompa??????AAAAAA!

    ReplyDelete
  45. Athina--> Az podskoczylam z radosci!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    O matko, a jak ja sie za Toba stesknilam!!!!!!!!!!!!!!! i Miska!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Buziaki gorace dla Was obu przesylam.
    You made my DAY!!!!!!!!!!!!!!!

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...