Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, October 24, 2009

Wspomnienia

Zajeta jestem okrutnie, no zywcem jak mroweczka tak zapierdalam w ten weekend az z poniedzialkiem wlacznie. Tak, to jest bardzo niesprawiedliwe, ze jak sobie czlowiek odpusci (czytaj przebarlozy) jeden weekend to w nastepnym popierdala za dwa.
Pojechalismy po zakupy, bo jakos tak znow duzo artykulow roznych wyszlo z domu. Przy okazji wpadlam do Potomka, bo dobra matula to zawsze cos przywlecze:
-- Mamusia Ci kupila kotlety schabowe z koscia, jak chcesz to sobie mozesz te kostki odkroic przed robieniem kotletow i na nich ugotowac zupe.
-- Dobrze, dobrze, czesc odkroje a czesc zostawie, bo schabowy z koscia jest zdecydowanie lepszy - powiedzial przewracajac galkami ocznymi az do ukazania sie samego bialka.
Ja tam nie zwracam na takie duperele uwagi wiec ciagnelam dalej:
-- Wiesz ja ci dam te tarte ogorki kiszone co zamrozilam, Ty przeciez lubisz ogorkowa...
-- Lubie... lubie... ale nie umiem ugotowac.
-- Eee tam nie umiesz - wtracil Wspanialy - gotowanie zup jest proste. Jebniesz te kosci do gara, wlejesz wody, nawrzucasz troche warzyw i potem juz sie samo gotuje, az do momentu kiedy decydujesz jaka to ma byc zupa. W zaleznosci od decyzji pizgniesz do gara odpowiednim skladnikiem i znow masz godzine z glowy.
-- OOOO Jacy Wy jestescie madrzy - wyszczerzyl sie Potomek.
-- Synku a tak na tymczasem to przywiozlam Ci dwa zamrozone pojemniki tej kapuscianki w/g przepisu Patty.
-- O Kurde!!!! Ty to jednak jestes kochana Matka!!!! - cmoknal mnie glosno w policzek jednoczesnie przytulajac tak, ze az mi cos w kosciach zaskrzypialo.
-- Lo matko!!! Uwazaj z tymi czulosciami bo mnie polamiesz.
Poczestowal nas kawa, wypilam i caly czas staralam sie nie wytykac palcem co tu jeszcze nalezy posprzatac. Takie przymykanie oka to upierdliwe zajecie, na szczescie cala wizyta nie trwala dlugo. Przy pozegnaniu zapytalam tylko od niechcenia:
-- Mam nadzieje, ze nie zapominasz o czestym praniu poscieli i recznikow?
-- Nie zapominam, nie zapominam Mamusiu kochana - odpowiedzial z przesadna czuloscia w glosie i poglaskal mnie po ramieniu.
Boze, kiedy mi ten dzieciak taki strasznie stary sie zrobil? Dzis zauwazlylam ze ma coraz wiecej siwych wlosow na skroniach. Fakt, ze wczesne siwienie jest u nas rodzinne, ale ja chyba mialam mniej siwych wlosow w jego wieku. I jak tak rozmyslalam, to sie przerazilam, ze skoro mam takiego starego syna, to jaka ja musze byc stara(!!!)
Potomek.. jedyny czlowiek na ziemi, ktory naprawde zna mnie od podszewki.
Zanim sie obejrzalam to z bezradnego dzieciaka wyrosl na mojego najlepszego przyjaciela.
A ciagle pamietam te rozciapierzone lapieta jak lecial do mnie gdy wracalam z pracy, jak rano wskakiwal do mojego lozka na "pitulanki"....
Albo mam pamiec za dobra, albo to nie bylo tak dawno...

A jutro jedziemy na caly dzien do Philadelphii, ale notka jutrzejsza juz czeka w kolejce;)

16 comments:

  1. bosze... czesto to robisz?
    Jak ja tego nie nawidzialem i chorella nawet dzis zle o tym wspominam tz. zle wspomnienia mam...

    ReplyDelete
  2. Nie, tak raz na rok. W ogole to odwiedzilam go w tym mieszkaniu przez 3 lata 2 razy. Ale przygotowane przeze mnie zarelko to on chetnie bierze, z tym ze zwykle sam po nie przyjezdza. Dzisiaj akurat przejezdzalismy tamtedy, wiec bylo po drodze.

    ReplyDelete
  3. Rosną te latorosle szybko, fakt. I nagle z takiego, co na przytulanki sie napraszal, mamy stworzenie, co idzie 3 kroki za lub przed Matka po ulicy, zeby obciachu nie bylo. A zaraz potem lata sie przytulac do innych pan.... Samo zycie...

    ReplyDelete
  4. Star, po prostu te dzieci się cholernie starzeją. Jest teraz u mnie córka ze swym 9-miesięcznym synkiem.A ja sklerotyczka, przytulam maluszka i mówię- chodz, chodz, mamusia ci książeczkę poczyta. Córka stoi obok i mówi- mama, to jest Twój wnuk, ocknij się.A tak wogóle to wciąż nie mogę się przyzwyczaić,że jestem babcią.Wciąż pamiętam ten maleńki tłumoczek jeszcze na porodówce, a tu nagle jestem babcią. To nagle to nie takie nagłe- są już 6 lat po ślubie:))
    Miłego,:)
    P.S.
    A Potomek nie daje Ci światłych rad? Bo moja czuje się w obowiązku
    udzielania mi cennych porad.

    ReplyDelete
  5. Zgaga--> Tylko patrzec jak wezmie za reke i powie "chodz kobiecinko to ci pomoge przejsc przez jezdnie":)))))

    ReplyDelete
  6. Anabell--> Nie tylko daje swiatle rady, ale w wielu przypadkach sami do niego dzwonimy o porade:)))
    Ale zesmy czasow doczekaly:)))))

    ReplyDelete
  7. Sze--> To Twoje "he he" mowi samo za siebie:)))

    ReplyDelete
  8. Tak, tak, rozumiem, bo syna nieczęsto widuję i w pierwszej chwili spotkania nie dowierzam oczom, że ten mężczyzna to jest moje dziecko. Córkę widuję na co dzień i stąd bardziej jestem oswojona z jej obecnym wyglądem, choć też czasami nagle uderza mnie jej dorosłość.
    Sama chętnie korzystam z ich porad w wielu sprawach i nie odczuwam dyskomfortu, że jajko mądrzejsze bywa od kury - bo bywa nie raz...
    A wspomnienia są piękne i miłe, oczywiście, i jeszcze zdjęcia z dawnych lat... Jak to zleciało!!

    A będzie opis Filadelfii? Już się cieszę na tę reporterską notkę ;)))

    ReplyDelete
  9. Kwoko--> Nie bedzie notki na okolicznosc wizyty w Philadelphii, bo wpadamy tam tylko po zakupy. Co roku jest w Phili Kongres Kosmetyczny i prawie co roku jezdzimy na dwa dni. Tym razem jednak jedziemy z samego rana, kupujemy co potrzeba i walimy z powrotem do NY. Nie bedzie czasu na zadne sentymentalne pierdolki:)) To taki wyjazd z koniecznosci. W drodze powrotnej musimy zostawic wszystko w moim zakladzie i wieczorem bedziemy w domu.
    A odnosnie notki to ja mojego Potomka widze tak raz na miesiac, z tym, ze to on czesciej wpada z wizyta. Mieszka calkiem blisko, bo jakies 20min samochodem. Ale starzeje mi sie dziecko na potege:((

    ReplyDelete
  10. Przez jezdnie, powiadasz? Cholera, tylko patrzeć...

    ReplyDelete
  11. mój doszedl do etapu (wczoraj na imprezie urodzinowej) - mama wyjdź bo robisz mi SIARĘ.

    ha!

    jeszcze jak koledzy nie widzą się przytula i mizia. mówicie, że to też minie ???

    bosz.

    TO CO JA WTEDY ZROBIĘ ????? ;)

    ReplyDelete
  12. co ??? o czym ty mowisz?
    bosze codziennie sie odwiedzinki odbywaly gdy bylem u mnie...
    A mieszkalo sie juz w innym miescie tz. sciezka rowerowa i tramwaj byly ;) a jak nie pomoglo to ojcowi kazala w ""deszczu"" mercedesa z garazu wyciagnac i pojechac.
    Niedziela o godz. 08:00 dzwonilo czy juz sie obudzilem... z nerwa pewnego dnia sobie zalozylem zenska sekretarke....
    Dzis na to patrze inaczej,no bylo wqu... ale poprostu zycie ;)

    ReplyDelete
  13. Spt--> Twoj jest wlasnie na tym etapie, ze wszystko jest OK pod warunkiem zeby koledzy nie widzieli:) Jak moj mial ten etap, to kiedys dla zabawy zaplacilam mu zebysmy przeszli jedna ulice trzymajac sie za rece. Nikogo nie bylo na tej ulicy, ale i tak pokonalam ja z zyciowym rekordem. Jeszcze stopami mialam 4 metry do konca, ale juz siekacze skonczyly bieg:))) Taki okres trwa kilka lat, potem mija, ale juz bez miziania:)) Potem byl okres "ty za mlodo wygladasz i co sobie ludzie mysla jak nas widza?" No mysla, ze masz stara dziewczyne - odpowiedzialam ale zaraz udowodnilam ze to on wyglada staro a nie ja mlodo. Faktcznie tak bylo, 16 letniego Potomka nikt nie pytal o zadne dokumenty, a majac niepelne 18 lat w kasynach oferowali mu alkohol, ktory tutaj jest legalny od 21.

    ReplyDelete
  14. Diesel--> Codziennie?? Mam kolezanke, ktora dzwoni codziennie do swojego zonatego syna, to jej powiedzialam kiedys, ze na miejscu synowej juz bym z tym skonczyla.
    Nie, ja nie jestem taka wariatka, no i leniwa jestem:))) Widzimy sie prawdopodobnie tak raz na miesiac, ale to on przychodzi, rozmawiamy telefonicznie raz na tydzien, czasem 2 tygodnie. Ale meldujemy co sie dzieje, tak dla swietego spokoju.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...