Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, November 15, 2009

Leczenie odwykowe

Zaczelo sie jeszcze wczoraj od tych nieszczesnych zakupow, bo jak wrocilismy do domu, to okazalo sie, ze Wspanialy wrzucil do wozka duza torbe (tak ze 3kg) cukru brazowego. Cukier brazowy uzywam raz do roku wlasnie na Thanksgiving, wiec na cholere mi taka torba!! W dodatku wszyscy wiedza, ze tego nie da sie przechowywac, bo twardnieje. Wscieklam sie z lekka i zapytalam:
-- Skarbie, a na co ten cukier?
-- Jak to na co? przeciez zawsze na Thanksgiving kazesz mi kupic cukier brazowy.
-- No tak, ale ja go potrzebuje lyzke stolowa, moze dwie.
-- Ooo to mamy zapas do konca zycia.
-- Zapowiada nam sie dlugie zycie - westchnelam.
Postanowilam przy okazji, ze jutro, czyli dzis zrobie porzadek z tymi artykulami do pieczenia ciast i slodkosci, bo narazie, to jedno tu, drugie tam i nigdy nie wiadomo gdzie co jest.
Dzis rano wzielam sie do roboty. Mamy w moim pokoju biurowym taka wielka szafe, az do samego sufitu, w ktorej w jednej czesci przechowujemy srodki czyszczace i sprzet do sprzatania, a druga polowa szafy jest magazynem spozywczym.
Wlazlam na drabinke, i dostalam zawrotu glowy!!!
Kryste!!! Czego tu nie ma?!?!?!
Na pierwszy ogien, zaczynajac od gory okazalo sie, ze mamy dwa duze sloje oliwek takich roznych, mieszanaka ale one nam juz nie smakuja. Zawolalam Wspanialego:
-- Co z tymi oliwkami? wiesz my ich juz nie lubimy, bo kupujemy na biezaco u Greka.
-- Hmmm... damy gosciom? - zachwycil sie swoim wlasnym pomyslem.
-- Ty chyba szaleju popil!!!
-- Poczekaj nie wyrzucaj, moze dzieci beda chcialy.
OK to juz bardziej rzeczowy pomysl, odstawilam sloje z powrotem na polke.
Zaraz za nimi wylonilo sie 3 roznej wielkosci pojemniki z kwaskiem cytrynowym.
Hahahaha kwasek cytrynowy jest dobry do czyszczenia maszynek do kawy, robi sie dosc mocny roztwor i przepuszcza przez cykl maszynki. Kiedys Wspanialy nie mogl znalezc w sklepach kwasku cytrynowego, wiec od tej pory kupujemy za kazdym razem jak widzimy, to jedyne logiczne wyjasnienie tej ilosci.
-- Skarbie pamietaj, ze kwasek cytrynowy jest na najwyzszej polce! - zawolalam znikajac w szafie.
A potem byly dalsze odkrycia.
-- Kochanie, pamietasz jak kiedys kupiles tajskie dania z mysla, ze bedziesz je zabieral na lunch w pracy, bo wystarczy tylko wrzucic do mikrofali i za kilka minut gotowe?
-- I co? Znalazlas je?
-- Ehem..
-- Ooo to moze Potomek bedzie chcial, jak mu sie nie chce gotowac..
-- No, Potomek to raczej nie, jak chcesz to damy je Twoim dzieciom.... bo wiesz na nich pisze "enjoy before October 28 2007" - odpowiedzialam z przekasem.
-- Naprawde??? To bylo tak dawno???
-- No nie? jak ten czas leci:))
Potem byly jeszcze platki sniadaniowe z 2007 roku, potem dwa sloiki z wisniami w syropie, ktore rozlecialy sie juz na brazowa papke i sloik z aronia.
Na jasna cholere, ja kupilam aronie? nawet nie mam pojecia co z tego zrobic?
Ale kupilam, bo chyba warto miec, bo przeciez tej aronii i wisni nie moge zwalic na Wspanialego.
Przy okazji znalazlam zapasy budyniow, mleka skondensowanego i biszkoptow "Lady Fingers", i kawy rozpuszczalnej "Cappuccino", ktora miala kilka lat temu byc uzyta do jakiegos ciasta.
Sie nie doczekala, wyraznie...
I puszki z mlekiem kokosowym, i pojemnik zjelczalych orzechow, i wiorki kokosowe, i jeszcze jakies ozdobne pierdoly do tortow, ktore sie tez nigdy nie doczekaly pieczenia.
Kryste!!!!! To wola o pomste do nieba!!!!!
A ludzie na swiecie gloduja i ja w tej chwili mowie powaznie, ze nas oboje trzeba oddac na jakies zamkniete leczenie odwykowe.
A moze juz za pozno na leczenie, moze tylko eutanazja pomoze.
Jeszcze znalazla sie stara, zabytkowa maszynka do podgrzewania wosku i jakis podluzny futeral, ktory nie byl otwierany przez lata. Na widok tego futeralu Wspanialy zawolal:
-- A to co jest?
-- Nie wiem i nawet nie chce wiedziec, jesli nie bylo potrzebne przez ostatnie kilka lat, to znaczy, ze nie potrzebne - powiedzialam wrzucajac do solidnie juz zapelnionego worka na smieci.
Wyjal i otworzyl a zaraz potem powiedzial zawiedzionym glosem:
-- Eee, to tylko jakas przedpotopowa maszynka do parowania szmat.
-- A Ty myslales, ze co?
-- Mmmm... Wibrator!!!!!!!!!!
Ja go kiedys zabije, albo udusze, albo otruje. Dzis gotuje zupe grzybowa, to chyba ta trzecia mozliwosc jest najbardziej prawodopodobna.
Orzechami bedziemy dokarmiac wiewiorki, platki sniadaniowe i stare krakersy uraduja ptaszki, z pozostalych czesc zasilila kompost a reszta worek na smieci. Zapasy zywnosci dla ptactwa i wiewiorek kazalam wyniesc do pojemnikow na taras.
No i jest ten swiezo zakupiony worek cukru brazowego.
Sprawdzilam w internecie i ponoc mozna ten cukier przechowywac wkladajac do niego specjalna plytke terracoty, albo kawalek chleba, albo jablka. Plytki nie mam i obawiam sie ze jakbysmy pojechali do sklepu gdzie mozna kupic taka plytke, to pewnie znow wrocilibysmy z bagaznikiem przydasiow.
Cukier przepakowalam do pojemnika i wlozylam do niego plastry jablka.
Jakos bardziej do mnie przemawia wybieranie jablka niz okruchow chleba z cukru.
Na liste postanowien noworocznych wpisujemy kupowac tylko to co mamy uzyc w ciagu najblizszego miesiaca i nie w hurtowych ilosciach.
A poki co, to kolekcjonuje przepisy z uzyciem cukru brazowego i wody rozanej, ktora zakupilam tydzien temu:))

51 comments:

  1. Może popakuj w male woreczki i prezenty na święta jak znalazł:)

    ReplyDelete
  2. "Przydasie" są również moją mocna stroną...sterty tego co może ... kiedyś... będzie... jak znalazł... wyrzucam przy okazji większych porządków;)))

    ReplyDelete
  3. Stardust, wygląda na to, że sie do wojny przygotowujecie...

    jednak to troche marnotrawstwo, bo przeterminowane itp, ale każdy ma swoje skrzywienia, chomikujcie dalej wspólnie, ładnie Wam idzie:)

    ReplyDelete
  4. jasna cholera! Oduczyłam się jakiś czas temu takich "przydasiów" zbierać, ale....cukru muszę mieć duuuużo.
    Mimo, że herbatę słodzę miodem!
    To może jednak nie eutanazja i nie zabijanie, ale na odwyk napewno się nadajecie!;)
    Oboje!


    p.s. jaszczurki fajne są:) ciekawe ile płynu się mieści w takim kieliszku?

    ReplyDelete
  5. Jestem zaniepokojona, bo wygląda,że chyba do mojego kredensu zajrzałaś.Akurat cukru brązowego nie mam, ale ostatnio mi mignęła: kasza jaglana, 2x po 0,5 kg (będzie dla ptaszków) wiórki kokosowe, bo miało być coś tajskiego, ale się odwidziało, jakieś budynie z ub.roku, płatki owsiane (będą dla ptasząt)żelatyna, proszki do pieczenia , drożdże instant, ze 3 polewy czekoladowe, które również nie zaznały spełnienia.Chyba muszę tam "przelecieć" z torbą na śmiecie. Star, a jesteś pewna,że to krojone jabłka trzeba w ten cukier ładować? A nie takie w całości, w skórce?Przecież takie pokrojone to puszczą zaraz sok i chyba się zrobi jakaś paciaja z tego cukru.

    ReplyDelete
  6. U mnie najwięcej jest plastikowych torebek z resztkami cukru pudru. Moze sprobuje przepakowac w jeszcze mniejsze i opchnac jako heroine?

    ReplyDelete
  7. To ja dodam do komenta Anabell, że raczej nie paciaja a jakiś fajny alkohol z tego się zrobi, co prawda baaaaardzo słodki ale zawsze coś co lekko tłucze :)))Pozdrawiam

    ReplyDelete
  8. Izza--> Moze by lizaki z tego porobic jakies:) Swoja droga ciekawa jestem jak sie jablka sprawdza w tym cukrze.

    ReplyDelete
  9. Beata--> Wojna wojna, ale mozemy spoko nie kupujac zadnego zarcia przezyc rok. No jedynie mleka do kawy by zabraklo, bo chleb bedzie z czego upiec.
    To jest jakas choroba.
    Wlasnie najbardziej mnie szlag trafia na to wyrzucanie, bo czlowiek jest swiadomy glodu na swiecie i takie rzeczy robi. Dobra te migdalki i orzechy dla wiewiorek, krakersy i platki dla ptakow, ale duzo innych rzeczy... Nie moge o tym myslec, bo mnie szlag trafia.

    ReplyDelete
  10. Ade--> Sklonnosci do przydasiow mam chyba zapisane w kod genetyczny. Jak tylko sie pokaze na rynku jakies nowe ustrojstwo to musze miec. Chodzi glownie o ustrojstwa uzytku domowego, bo telefony, radia IPOdy i te inne bzdety to akurat, na szczescie olewam. Ale takie przydasie domowe, jak lyzka do mieszania w lewo, ubijak piany pod katem to zaraz kupuje, potem pojawia sie nowszy model to ja znow kupuje nawet nie pamietajac ze nigdy nie uzylam tego pierwszego.
    Querwa my mamy cala maszynerie do robienia makaronow i ravioli i sroli lacznie z zasilaczem na prad, zeby korbka nie cza bylo krecic. A makaron robilismy RAZ.
    Jeden jedyny raz i raz ravioli z ktorych wieksza czesc wyladowala w koszu na smieci, na stole, pod stolem, na krzesle, przyklejone do kuchenki. A takich calych, udanych mielsmy chyba z 15 sztuk, reszta poszla na straty, bo kuzwa nie mielismy pojecia co robimy. Ale zabawa byla przednia.
    Maszyneria stoi w szafce, o!!!

    ReplyDelete
  11. Świadomość że grzeszycie jest wystarczającą karą ;-)

    ReplyDelete
  12. Ade--> A w jaszczurkach miesci sie 100ml czyli normalna dzialka;)
    Przy obiedzie zapytalam Wspanialego jak sobie wyobraza kiedys przeprowadzke. Oko mu wpadlo do rosolu i powiedzial, ze chyba latwiej "podnajac komus to mieszkanie lacznie z wyposazeniem dla rodziny 8 osobowej".

    ReplyDelete
  13. Anabell--> Widze, ze u Ciebie tez niezly Magazyn Dobr Przeterminowanych.
    Jablka mialy byc slice czyli czastki, plasterki. Oczywiscie uprzedzaja ze te jablka czy ewentualny chleb nie bedzie sie nadawal do spozycia, ale ma dzialac. Zobaczymy!! Zdam relacje!!

    ReplyDelete
  14. Zgago--> Bardzo mi sie Twoj sposob podoba, nawet powiedzialam Wspanialemu. Stwierdzil ze tego wczorajszego cukru sie juz nie da przemalowac, ale nastepnym razem nie omieszka zakupic 5 kg bialego pudru. Bede musiala uwazac:))))))))))))

    ReplyDelete
  15. Czarny--> Nie strasz!!! Juz nie bede teraz do tego cukru zagladac, bo jest wiadomo na dnie szafy, ale za dwa tygodnie bede go potrzebowala do przepisow swiatecznych to zpodam co sie z nim dzieje.

    ReplyDelete
  16. Malgoska--> Dzieki za pocieszenie, jak tak mowisz to ja Ci wierze:))

    ReplyDelete
  17. Mnie też się kara Małgośki podoba:)

    ReplyDelete
  18. Twardo ze sobą rozmawiam w kwestii maszyn i urządzeń. Bardzo twardo. Krótko i w żołnierskich słowach. Dzięki temu nie zaśmieca mi ani kuchni ani chałupy maszyna kawowa (nie pijamy, goście rzadko), maszyna do pieczenia chleba (trzy razy upiekłam i oddałam dziadkom), maszyna do gotowania jajek i mikrofalówka (nie używam). I jakoś mi idzie. Uodporniłam się.
    Ale mąki/cukry/przyprawy/dodatki... marijaundjozef!
    Staram się nie kupować na zapas, naprawdę się staram.
    ;-)

    ReplyDelete
  19. Sze--> To Ty masz podobnie jak ja. Gdyby nie Wspanialy to do dzis mialabym jeden reczny mikser, blender, dziabaczke do warzyw i byloby OK. Ale nie bo Wspanialy zakupil robota KA i food processora tez KA i to jeszcze w gabarytach profesjonalnych. Zabronilam kupowac maszynke do mielenia, bo juz 3 elektryczne wyrzucilam, nawet nie fatygowalam sie zeby je umyc tylko wypizglam do smieci. Zadna, ale to zadna maszyna do mielenia oprocz takiej u rzeznika co to jest przykrecona do sciany nie dziala. Ja nie mam nerwow zeby to gowno rozkrecac, bo sie nitka tluszczu zaplatala i maszynka staje. Maszyny do chleba tez nie mamy, bo nie lubie. Wspanialy zajmuje sie pieczeniem chleba okazjonalnie, ale ma pasje kupowania roznych rodzajow maki i ziarna. To oprzyrzadowanie do makaronow to oczywiscie tez jego pomysl. Ja jestem kobita prosta i jak musze to se dam rade, bez takiego sprzetu. Tylko na punkcie garow (ciezkie zeliwne, emaliowane) i nozy jestem zboczek. I lubie kupowiac te pierdoly do wytwarzania ciast i jak wpadam w trans kupowania to zapominam, ze pieke tylko 4-5 razy w roku.
    Maszyna do parzenia kawy musi byc, nawet zakupilismy jedna dla Tatka, bo mial jakas przedpotopowa, ktorej ja nie umialam obslugiwac.

    ReplyDelete
  20. Cukier brązowy jest doskonały do lemoniady domowej, wszelkich napojów np miętowych. Dodaję odrobinę do marynat mięsnych.

    ReplyDelete
  21. Do maszyn używanych nie mam nic, tylko do gadżetów. Rynek co i rusz wypuszcza coś nowego, żeby wyciągnąć kasę a i tak się robi po staremu. Noże ja też lubię, to podstawa w kuchni.
    :-)

    ReplyDelete
  22. Dobrze, ze kwasek cytrynowy się nie psuje... Moja Mama miała jakiś z zapasów ze stanu wojennego i chyba ze 20 lat uzywała ;>
    Mam rewelacyjny przepis na ciasto czekoladowe. Zużywa jakąs straszliwą ilość brązowego cukru.
    Oprócz tego masła, kakao, i czegoś tam jeszcze. Chcesz?

    ReplyDelete
  23. Star -> jesooo wlasnie wrocilam z lidla z kolejna brytfanna i dinksem do klejenia pierogow!
    (powtorka, mam juz takie!)


    Malisa -> Ty sie nie pytaj tylko dawaj ten przpis! Tu sie zawsze znajdzie ktos, kto nie ma takiego:)

    ReplyDelete
  24. Kasiu--> Masz racje, ja do marynat miesnych zwykle uzywam miod, ale teraz moge zastapic go cukrem:) Ba teraz to moge zamarynowac wolu i ze 4 cielaki:))))

    ReplyDelete
  25. Sze--> Wiekszosc tych maszyn uzywam oczywiscie nie na codzien, ale uzwyam, tylko ta do kluchow stoi bezuzytecznie. Ale juz wymyslilam ze moge ja wykorzystac do ciasta na pierogi, ktorego za Chiny nie lubie walkowac.

    ReplyDelete
  26. Melissa--> Dawa ten przepis!!! przecie swiento mi idzie to sie przyda. Chociaz wymyslilam se czekuladowe z masa pistacjowa.
    Tak czy inaczej od przybytku glowa nie boli, tylko moze peknac:))

    ReplyDelete
  27. Ade--> No wlasnie dokladnie tak samo robie, kupuje cos co juz mam, tylko zapomnialam, ze mam, bo nigdy nie uzywam. Czyli od samego poczatku nie bylo potrzebne:)))

    ReplyDelete
  28. maszynę do pieczenia chleba mam, ale używam. mąkę zużywam, cukru nie. ale pamiętam że kiedyś sobie zmagazynowalam straszne ilości makaronu sojowego, bo miałam na niego fazę, a potem faza nagle minęła, nie uwzględniając zapasów. a teraz mam na przykład przywiezioną z pl galaretkę, którą zrobiłam i zjadłam chyba aż raz...

    ReplyDelete
  29. CIASTO CZEKOLADOWE

    I.
    1 szklanka wrzątku
    3/4 szklanki kakao
    1/2 szklanki tłustego mleka
    1 łyżeczka sproszkowanej wanilii lub 2 cukry waniliowe

    wrzątek mieszamy z kakao, dodajemy mleko, i wanilię.

    II.
    2 szklanki mąki
    1 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
    1/2 łyżeczki soli

    Wszystko mieszamy

    III.
    2 kostki masła
    2 szklanki brązowego cukru
    4 jajka

    Masło i brązowy cukier miksujemy na gładką masę. W trakcie dodajemy jedno jajko.
    Mąkę, sól i sodę, mieszamy z rozpuszczonym kakao (I) i dodajemy partiami do masy z masła, cukru i jajka, na przemian z pozostałymi 3 jajkami.

    W tortownicy o średnicy ok. 24 cm pieczemy ok. 1h 15min do 1.5 h temp. 180C
    Czas pieczenia może się różnić, w zależności od mocy piekarnika - najlepiej jest sprawdzać po upływie 1h15 min, czy już jest ok:-)

    ReplyDelete
  30. WoW! Ja ten cukier bym zużyła w trymiga :) Ulubione ciasteczka mojego dziecka są z brązowym cukrem :) Pytanie czy chce Ci sie piec przez kilka godzin ciasteczka?
    pzdrwm
    ikar

    ReplyDelete
  31. no to potrzebujesz jeszcze paczkę ciasta francuskiego i możesz zrobić szybką, domową tartę tatin:)

    Pół szklanki tego cukru brązowego do garnka, zalać odrobiną wody, podgrzać mieszając tak, żeby cukier się rozpuścił (oryginalnie należy zrobić karmel, ale...), wylać na blaszkę - ułozyć na tym pokrojone w plasty jabłka, posypać cynamonem , na to ciacho francuskie lub półfrancuskie dość szczelnie wylepić i na pół godziny do piekarnika 180 stopni. Po wyjęciu przykryć talerzem o obrócić tak, żeby ciasto było na spodzie - najlepiej ze dwie minuty po wyjęciu z piekarnika:)
    Trochę lodów waniliowych... mniam:)

    ReplyDelete
  32. Wlasnie sobie zdalam sprawe, ze posiadam od 3 lat nowy blender, i jeszcze nie byl uzywany.

    ReplyDelete
  33. DS--> Ja milcze na temat maszyny do chleba, bo wole nie podpowiadac. Wspanialy ma zrywy na pieczenie chleba tak wlasnie w okresie swiatecznym, potem mu mija i mam nadzieje, ze nie wpadnie na pomysl tej maszyny do chleba. Ja tego wszystkiego juz nie mam gdzie trzymac!!!!!!!!!!

    ReplyDelete
  34. Melissa--> Dzieki serdeczne za ten przepis i ten na tarte tatin:))))) To faktycznie doskonale pomysly na wykorzystanie tego cukru:))))

    ReplyDelete
  35. Ikar--> Dawa te ciostka, ja co prawda nie ciostkowa, bo to duzo roboty, ale zawsze sie komus przydadza. Wiec jesli to nie za duzo pisania, to daj:)))

    ReplyDelete
  36. Lukrecja--> Tez mi sie zdarza, zreszta ten podluzny futeral, na ktory sie Wspanialy rzucil z takim zachwytem to wlasnie nie byl nigdy otwierany. A kupilam bo te parowaczki sa praktyczne w podrozy. Tyle ze w podrozy mi nie zalezy i moge byc wygnieciona:)))

    ReplyDelete
  37. Melissa -> ja nie patrze jak pisze, stad przekret w Twoim nicku - przepraszam i dzięki, cudny przepis:)))

    ReplyDelete
  38. Ds, nie mow nic o maszynie do chleba! jak kupilam dzis dinks do pierogow to poszla wzdluz polek do kasy, po drodze zdjelam brytfanke i ....mieszanke do wypieku chleba!
    Maszyna stoi, w ubieglym roku kupil mi Grubel, pieklam co 3 dzien chlebek przez 3 miesiace...potem maszyna wyladowala w szafce, a teraz stoi w kartonie w garderobie.
    Robiac porzadki w szufladzie z lekami, stwierdzilam ,ze czas przeniesc je wyzej, wynalazlam kartony, opisalam - leki Ola - leki Agata - leki ogolne - i...posprzatalam na gornej polce odkrywajac nieuzywany mikser oraz uwaga! drylownice jeszcze zaplombowana!
    Kryste!

    ReplyDelete
  39. leki wyzej, bo szuflada jest w zasiegu rączek Malczyka.

    ReplyDelete
  40. Star,dawaj ten brązowy,bo ja tylko takiego używam:))))

    Zgaga!!!matkonetowo!:))))

    ReplyDelete
  41. Ja tez od czasu do czasu sprzatam w mojej "spizarce" ...i znajduje "zabytkowe" rzeczy ... ale tak to juz jest jak sie ma miejsce na przechowywanie :)))) ...

    ReplyDelete
  42. A ja sie przeprowadzam co i raz (najpozniej za rok znowu) a poza tym pochodze z kolekcjonerskiej rodziny, co pasjami gromadzi rozmaite przydasie, wiec oddaje/wywalam wszystko co niepotrzebne.

    ReplyDelete
  43. Ade--> ja tylko tak formalnie:) Nie patrzysz jak piszesz na klawiature czy na monitor?
    Ja nie patrze na klawiature ale PATRZE na monitor, dlatego zwykle wychwytuje wiekszosc literowek. Tak mi sie wydaje...
    Teraz mnie to nie bedzie dawac spokoju:)))

    ReplyDelete
  44. Ade--> I takie wlasnie przesuniecia z polki na polke powoduja ze cos sie znajdzie:)) Moja cala praca zaczela sie od tego, ze chcialam rzeczy do pieczenia i deserow zgromadzic w jednym miejscu, bo byly w trzech roznych. Z tego sie zrobilo cale zamieszanie we wszystkich szafkach i szafach:)))
    Ale ciesze sie, ze nie jestem przypadkiem odosobnionym;))

    ReplyDelete
  45. Mijka--> Ten brazowy glinowaty uzywasz do wszystkiego?
    Ja generalnie nie uzywam cukru poza pieczeniem i gotowaniem. Wspanialy do slodzenia zakupil sobie ostatnio raw sugar (nie wiem jak to przetlumaczyc? surowy?) on jest taki bursztynowy w kolorze, ale ma krysztalki jak normalny cukier.

    ReplyDelete
  46. Gullviva--> Jak to dobrze ze jest nas wiecej:))) Ja juz NIE MAM gdzie przechowywac, wszystko jest juz zajete:))) Na szczescie moze to bedzie kres tego kupowania;))

    ReplyDelete
  47. Czarownico--> Przeprowadzki sa swietne dla takich zbieraczy, wiem bo dawniej sie przeprowadzalam dosc czesto. Ostatnia przeprowadzka byla piec i pol roku temu, wyrzucilismy polowe chalupy a teraz juz mamy na nowo 2 razy tyle co wyrzucilismy wtedy.
    My jestesmy chore ludzie, trzeba spojrzec prawdzie w oczy:((

    ReplyDelete
  48. Ade - Nie szkodzi :-)
    Smacznego wszystkim. Ciasto jest naprawdę bardzo smaczne.
    Ja wiem, że nie używam takich cudów, i że się nie mieszczą, ale od czasu do czasu ktoś mi ofiaruje:
    1) sokowirówka - wspaniała rzecz przy małym dziecku, ale cholera wielka i nieporęczna - leży w najciemniejszym kątku na najdolniejszej półce;
    2) maszynka do mięsa - używałam może raz do produkcji tartej bułki, leży obok sokowirówki;
    3) wielki wyciskacz do cytrusow - chyba w piwnicy;
    4)blender - używałam dość często dopóki Kronopio jadł przeciery z owoców. Od kiedy je normalnie owoce, blender stracił rację bytu - lezy na najwyższej półce wraz z laktatorem ;-0)

    Kawę parzę w małym włoskim przyrządziku. Za każdym razem jak myślę o zakupie ekspresu przypominam sobie sokowirówkę. I idę dalej. Ciasto przez parę lat walkowałam butelką, zresztą mam ją do dzisiaj, obecnie służy do podlewania kwiatków.

    Ale przydasiów to mam całe mnóstwo - wystarczy wspomnieć formy na baby, glinianą makutrę, ceramiczną formę na tartę, trzy wagi..

    ReplyDelete
  49. eee nie ..nie sadze ....
    wyrzucisz jedno kupisz drugie ktore, zanim wyrzucisz, to swoje odlezy ;))) ... takie uklady a na uklady nie ma rady :))))))

    ReplyDelete
  50. Melissa--> Maszynka do kawy to u mnie najbardziej wykorzystany sprzet. Jak jestesmy w domu, to zdecydowanie wypijamy 3 dzbanki dziennie, a czasem 4 to jest 30-40 cups kawy we dwoje.
    Wiem, ale ta kawa juz nawet na nas nie dziala, ja moge wypic kawe tuz przed pojsciem do lozka i zasnac bez problemu. Sokowirowka tez stoi gdzies w glebi jakiejs szafki dawno zapomniana. Blender uzywam czesciej ale tez nie za czesto. Ale makutry zazdraszczam;) to jest jednak klasyka;)))))

    ReplyDelete
  51. Gullviva--> Mowisz, ze nie powinnam sobie nawet robic nadziei na poprawe? Strata czasu i energii znaczy sie? ten typ tak ma i taki umrze? :)))))))))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...