Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, November 5, 2009

Pociag do Tworek

Kazdy kto dojezdza do pracy metrem czy tez inszem pociagiem wie gdzie stanac na peronie zeby mu sie drzwi otworzyly przed nosem i rowniez wie, ktorymi drzwiami wysiasc na stacji docelowej tak zeby wyladowac najblizej schodow. Taka jest zasada i tylko glab kapusciany nie ma tego we krwi po latach jezdzenia zatloczonym metrem.
Wiec ja te zasade mam opanowana do perfekcji w te i nazad. W te to mam sprawe ulatwiona, bo wsiadam na stacji poczatkowej, ale sie okazuje, ze pasazery stacji poczatkowych to nie tylko maja obcykane gdzie stac, maja rowniez upatrzone miejsce w wagonie, na ktorym sie lubia usadowic, zeby byc najblizej drzwi wyjsciowych, zeby slonce w oczy nie swiecilo, jesli pociag jak moj, przez pewnien odcinek jedzie nad ziemia, zeby obok nikt nie siedzial i zeby wreszcie zadne rurki nie uwieraly.
Ja tez mam takie "swoje" miejsce.
No to stoje se ja dzisiaj na peronie i czekam coby pociag podjechal, bo wlasnie mi jeden odjechal sprzed nosa, wszystko przez te laske, z ktora chodze pewnie lepiej ale duzo wolniej, bo jak chce przyspieszyc to mi sie nogi z laska pultaja i wtedy zupelna klapa. Czekam wiec w odpowiednim punkcie peronu i juz wiem, ze drzwi sie wlasnie tutaj otworza i bede mogla zajac moja ulubiona pozycje na dwuosobowym miejscu, gdzie jest duza szansa, ze nikt sie do mnie nie przysiadzie, bo o tej porze (moje rano czyli 11-12a) nie ma tloku.
Wszystko dzieje sie jak w dobrze wyrezyserowanym filmie, pociag staje, drzwi sie otwieraja i nagle... szlag trafil scenariusz!!! Na MOIM miejscu siedzi zwiniety w rogalik z lbem miedzy nogami (na szczescie wlasnymi) bum czyli smierdziel. Kurwa - wysyczalam przez zeby, wiadomo obok smierdziela nie usiade, a ludziska w tym czasie zajmuja swoje pozycje. Baba z laska nie porusza sie tak zwinnie i szybko, ale jest miejsce i to calkiem, calkiem powiedzialabym nawet, ze to "second choice". Klapnelam, laske poskladalam i zabralam sie do czytania ksiazki gdy nagle zauwazylam, ze stojacy pasazerowie zaczeli tworzyc szpaler.
Nic ino nowo wybrany, stary burmistrz miasta wchodzi - pomyslalam i patrze w kierunku nadchodzacej osobistosci.
Najpierw widze dosc pokaznych rozmiarow walizke, stara, odarta walizke uniesiona w powietrzu, wygladalo to troche jakby sie walizka sama jakims cudem poruszala.... eee to chyba nie burmistrz. Nie moglam dojrzec nic wiecej bo szpaler mi zaslanial, ale wkrotce okazalo sie, ze walizka faktycznie nie sama z siebie plynie przez srodek wagonu, ale jest niesiona z ogromna latwoscia (pewnie pusta byla) przez malego czlowieczka.
Czlowieczek z tego samego gatunku, co ten, ktory zajal mi moje miejsce. Zarosnieta morda zakrywajaca resztki zawadiackiego usmiechu, a spod czapki leninowki wygladaly bystre rozbiegane oczka, niski, szczuply z dosc ruchliwym cialem. Jak juz doszedl do konca wagonu to zajal miejce naprzeciwko zwinietego w rogalik, walizke ustawil na honorowym miejscu, rozparl sie w siedzeniu i zalozyl noge na noge.
I w tym momencie mnie zatkalo!!!
Moim oczom ukazaly sie elegancko wypastowane buty czlowieczka, ktore w kontrascie z niechlujnym wrecz oberwanym ubraniem stanowily niezwykly widok.
Schowalam ksiazke, juz wiedzialam, ze nie bede w stanie czytac, bo moj wzrok od czasu do czasu beda przyciagaly te blyszczace swieza pasta buty. A czlowieczek siedzial zadowolony z siebie, zaplecione na kolanie dlonie kciukami wykonywaly mlynek, ale nie zaden nerwowy, raczej mlynek zadowolonego z siebie czlowieka. Taki mlynek robi zwykle adwokat, ktory wlasnie wygral sprawe swojego zycia, albo jakis przedsiebiorca po podpisaniu waznego kontraktu zapewniajacego wysokie dochody na najblizsze lata, albo bankier, ktoremu udalo sie dokonac waznej trasakcji przynoszacej profit nie tylko bankowi ale glownie jemu samemu.
I jak tak patrzyalm na tego bezdomnego czlowieczka z wielka, zapewne pusta walizka, w wypastowanych butach, zastanawialam sie z czego tez moze byc tak zadowolony? Kazdy inny na jego miejscu bylby przerazony sytuacja zyciowa, w jakiej sie znalazl, a ten zadowolony...hmmm....
Pociag zatrzymywal sie na kolejnych stacjach pasazerowie wychodzili i wchodzili nowi.
Mimowolnie zaczelam sie rozgladac, coby czlowieczek nie pomyslal, ze poswiecam mu za duzo uwagi.
Naprzeciwko mnie siedziala starsza kobieta z jakiegos azjatyckiego kraju, nigdy nie nauczylam sie rozrozniac i sie juz pewnie nie naucze, ale raczej mogla byc z ktorejs Korei.
Ta siedziala i wykonywala jakies dziwne cwiczenia dlonmi. Najpierw rozlozone, wewnetrzna strona do gory dlonie zaczela obijac o siebie bokami przy malych palcach, potem odwrocila je na dol i zaczela wykonywac to samo cwiczenie obijajac dlonie bokami od strony kciuka. Potem jedna dlonia zamknieta w piesc uderzala w wewnetrzna strone drugiej dloni i zmiana, potem bylo uderzanie piesciami o siebie tak aby stykaly sie palce, potem piesci uniesione w gore i uderzanie bokiem od strony malego palca i wreszcie to samo od strony kciuka. A na koniec jeszcze piesc o piesc ale z gory na dol i zmiana.
Obok mnie siedzial facet czytajacy gazete i dopiero teraz zauwazylam, ze caly czas potrzasa nerwowo jedna noga oparta o lezaca na podlodze teczke. Czyzby sie bal, ze sie zaczyta i wysiadajac zapomni o teczce?
Naprzeciwko z lekka po skosie siedziala mloda para i do tej pory zachowywali sie normalnie, bo nic nie przyciagnelo mojego wzroku, ale teraz zobaczylam, ze ona jest tak wtulona w niego, ze trzyma glowe niemal pod jego ramieniem. I zaraz potem dostrzeglam przyczyne, dla ktorej przyjela te pozycje.
Otoz obok niej z drugiej strony usiadl facet w wieku ok. 50 lat, glowe mial oparta o sciane pociagu, zamkniete oczy i caly czas nerwowo potrzasal glowa z boku na bok, lewo, prawo, lewo, prawo, ale tak szybko, ze strach bylo na niego patrzec, doslownie mialam wrazenie, ze jeszcze troche i ta jego glowa odpadnie i potoczy sie po podlodze wagonu.
I do uzupelnienia kompletu towarzystwa w tym wagonie JA - baba z laska.
No nic tylko pociag do Tworek, pomyslalam i na szczescie zauwazylam, ze wlasnie dojechalam do mojej stacji docelowej.

27 comments:

  1. ale miałas szczęśćie, że wysiadłaś!

    ReplyDelete
  2. Beata--> Nowojorskie metro to najtanszy teatr swiata:)) Ale dzis bylo wyjatkowe nasilenie w naszym wagonie.

    ReplyDelete
  3. Teatr, momentami cyrk, ale przynajmniej czlowiek sie nie nudzi w tym subway'u.

    ReplyDelete
  4. Lukrecjo--> Zdecydowanie nie mozna narzekac na nude:))

    ReplyDelete
  5. Obserwacje codzienne zebrać i książkę napisać!

    ReplyDelete
  6. Pewnie, że ma się we krwi. Co prawda nie jeżdżę kolejką (naziemnym trójmiejskim metrem) regularnie, ale wiem gdzie wsiąść, żeby dobrze wysiąść :-)

    ReplyDelete
  7. ten z wypastowanymi butami to był milioner, który przewoził w walizce jakiś cenny i lekki wynalazek, a cieszył się, bo przechytrzył wszystkich i nie musiał płacić za ochronę;)

    ReplyDelete
  8. Jak się rozjerzeć po tramwaju, metrze, autobusie, to same świry siedzą ;-)
    czasem strach mnie ogarnia, skąd ci ludzie są?? Z kosmosu????

    ReplyDelete
  9. tia. jakbyś ze mną jeździła. to ja już wolę moje korki jednak.

    ReplyDelete
  10. hehehehe:)))
    Tez wiem, gdzie się ustawić, coby drzwi się przede mną otworzyły:)))

    W miejskiej komunikacji nie lubię ludzi, którzy się ustawiają w drzwiach:/ Cały środek wagonu pusty, a takie muły stoją w przejściu:/
    ych...

    ReplyDelete
  11. Ja widziałam w warszawskim metrze- Lorenza mi świadkiem- grubego faceta na dwa siedzenia (autentycznie na dwa siedzenia, jak z kreskówki) a obok niego usiadło dwóch punków. Aż mnie wzruszenie ogarnęło, że w dobie eksploatowania rocka do koszmarków typu High School Musical, i innych jego klonów, że w czasach, kiedy trampki uważa się za obuwie rownie szacowne, co glany... dobrze, oszczędzę, bo widzę już wasze odruchy wymiotne. No właśnie. A metrem warszawskim jadą kompletnie zajęci swomi sprawami punk i punkówa. Ich butom dałabym góra trzy miesiące życia.
    Tego samego dnia, czy może kilka dni później, jednego z nich spotkałam niedaleko Domów Centrum
    -Grosika dla muzyka!
    Dostał pięć zeta, przecież kiedyś będzie musiał kupić nowe buty...

    ReplyDelete
  12. Zgago--> Pewnie byla by z tego ciekawa ksiazka, ale to trzeba bylo zaczac 20 lat temu:))

    ReplyDelete
  13. Szeherezado--> Znam kolejke naziemna Trojmiasta;))

    ReplyDelete
  14. Miss--> No prosze, jak szybko dorobilas odpowiednia teorie:) Ty to bys mogla faktycznie ksiazki pisac.

    ReplyDelete
  15. Melissa--> A ja sie czasem zastanawiam ile razy i kiedy ja wygladam dla innych pasazerow jak swir:)))

    ReplyDelete
  16. ==> http://www.youtube.com/watch?v=REMjclVweJ0

    od 3.39 do 4.06 o paranoi komunikacyjnej, ale polecam całość :-)

    ReplyDelete
  17. DS--> W NY do pracy samochodem to chyba jezdza tylko ci co maja samochody razem z kierowca na etacie:) Jakby Ci przyszlo zaplacic ok $30.00 za parking na te 8 godzin pracy, to mam wrazenie ze pokochalabys subway. Tym bardziej, ze subway'em dojezdzam 3 razy szybciej.

    ReplyDelete
  18. Dikejka--> Tutaj przy drzwiach najczesciej ustawiaja sie turysci, bo nie maja orientacji jak dlugo moze trwac podroz. Nie dziwie im sie, ale ze tarasuja przejscie to druga sprawa.

    ReplyDelete
  19. Anon--> Gruby facet na dwa siedzenia to jest nic, ale chudy facet na trzy siedzenia to jest cus:))) A takich nie brakuje, no zapalenie jader maja:)) A grajki i muzyki z bozejlaski chodza po wagonach, tez im czesto daje, bo cos robia, a nie tylko wyciagaja lape.

    ReplyDelete
  20. Sze--> No cudnosci!!!!!!!!!!!!! Tylko przy okazji musze sie zaczac pilnowac, zebym nie byla taka mamusia:))))

    ReplyDelete
  21. Zupy zjedz gorącej, pomidorowa, przynajmniej dobra! - Werwolf już to słyszy, ale zaraz potem rechoczemy, więc nie jest tak źle.
    Cały film polecam. Dzień świra się nazywa.

    ReplyDelete
  22. Witaj Star, każda godzina kursu pociągu czy też innego środka lokomocji miejskiej ma specyficzną dla siebie "florę". W naszych autobusach, poza godzinami "szczytu przewozowego" też niezły teatr.
    Miłego, :)

    ReplyDelete
  23. Nivejka--> Witaj, milo mi, ze wpadlas z wizyta:))

    ReplyDelete
  24. Anabell--> To prawda. Wspanialy jedzie do pracy o 5:30 wiec to jeden z pierwszych kursow autobusu. Wszyscy sie znaja, w pociagu podobnie, bo to jeszcze nie jest pora najwiekszego szczytu. Najgorzej maja ci co musza korzystac miedzy 7-10 i wieczorem 16-19 zaleznie od trasy moze byc taki tlok, ze nie ma gdzie palca wsadzic. Nie wiem jak to wyglada obecnie, ale lata temu gdzies czytalam, ze z nowojorskiego metra korzysta codziennie blisko 8mln ludzi.

    ReplyDelete
  25. Ja co prawda nie jeżdże metrem, ale również kożystam z uroków komunikacji miejskiej - polskiej ;)
    Tak sobie myślę że na podstawie obserwacji ludzi, ich zachowań to niezłą prace socjologioczną możnaby napisać. Napewno jest to niezłe kino :)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...