Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, December 9, 2009

Pilnie poszukiwany...

...kontakt z zywym czlowiekiem.
Tak, tak w dobie automatow zachcialo mi sie zywego czlowieka!!
Wiem, mam jednego w domu, ale ja zachlanna jestem i chcialabym wiecej, wiecej ludziow do pogadania tak "z zywego slowa", jak mowi maz Zamorskiej.
Tymczasem coraz czesciej dostrzegam, ze jedynym czlowiekiem, ktorego glos moge uslyszec jest kierowca autobusu, ktory zawsze odpowiada na moje "dzien dobry" rano i "dobry wieczor" wieczorem.
"Do widzenia" i "dobranoc" sobie nie mowimy, bo zgodnie z przepisami najczesciej opuszczam autobus tylnymi drzwiami. Poza tym moge przezyc dzien bez zamienienia slowa z zywa osoba.
Oczywiscie nie licze pracy, bo tutaj mam "zywe slowo" a czasem nawet nadmiar zywego slowa, ale to moje zycie zawodowe. A ja chce tak normalnie, np. moc zadzwonic do banku i zaraz po sygnale uslyszec glos, zywy glos. Tymczasem wczoraj wlasnie zadzwonilam do banku i po sygnale zaskrzeczal automat:
-- Witaj w XXXX banku, jesli chcesz rozmawiac po angielsku nacisnij 1 po hiszpansku nacisnij 2...
Nie czekajac czy maja wiecej mozliwosci jezykowych, nacisnelam 1 i po chwilli automat "powiedzial":
-- Sluchaj uwaznie, bo nasze menu sie zmienilo, jesli chcesz sprawdzic stan konta nacisnij 1, w celu sprawdzenia kwoty ostatniego depozytu nacisnij 2, w celu sprawdzenia kwoty ostatniej wyplaty nacisnij 3, w celu .... w celu rozmawiania z reprezentantem serwisu konsumentow nacisnij 8.
Nacisnelam szybko 8 w nadziei, ze za chwile uslysze glos operatora i bede mogla wyluszczyc problem, szybko dostac odpowiedz i po krzyku. Alez nie!!! po wcisnieciu 8ki znow zaskrzeczal kolejny, a moze nawet ten sam automat:
-- Jesli chcesz rozmawiac w sprawie...nacisnij 1, w sprawie... w sprawie... nacisnij 6... nacisnij ...
Kurwa, juz sie zgubilam, na szczescie automat ma przewidziane takie niemoty jak ja i uprzejmie (bez nerwow) mowi:
-- Jesli chcesz uslyszec jeszcze raz to menu nacisnji 1, jesli chcesz powrocic do poprzedniego glownego menu nacisnij 2.
Nacisnelam 1 i automat zaczal znow napierdalac te sama litanie. Sluchalam tym razem uwazniej i szybko w odpowiednim momencie nacisnelam 5!!!
-- Dziekuje - powiedzial automat i szybko dodal:
-- Twoja rozmowa jest dla nas bardzo cenna, ale chwilowo wszyscy operatorzy pomagaja wlasnie innym klientom. Prosimy o cierpliwe czekanie, operator przyjmuje rozmowy w kolejnosci zgloszen. Jesli sie wylaczysz, stracisz kolejke i bedziesz musial zaczynac od nowa.
Przelaczylam telefon na speaker, w pokoju rozlegly sie dzwieki Mozarta czy tez inszego Beethovena (dla mnie one wsie jednakie) Jak mi sie ta muzyka juz zaczela podobac, czyli znak, ze mija pierwszy wkurw, to automat co chwila przerywal z informacja:
-- Nasi operatorzy sa ciagle zajeci rozmowa z innymi klientami, Twoj telefon jest dla nas bardzo wazny, dziekujemy za cierpliwosc, operator wkrotce odbierze Twoja rozmowe.
Ta informacja powtarzajaca sie co 2 minuty przypominala calkiem skutecznie o wkurwie i nawet podnosila jego poziom do temperatury wrzenia.
Po 10 minutach zachcialo mi sie sikac. No niby nic, telefon jest bezprzewodowy i moge sobie z nim isc do lazienki, polozyc go na polce, sciagnac gacie... Kurwa, ale co bedzie jak operator sie odezwie wlasnie w momencie jak siedze na kiblu? No niby moge przeprosic, ze wlasnie zalewam herbate wrzatkiem, ale jak potem jedna reka wciagnac gacie na dupe i wrocic do pokoju gdzie na biurku leza wszystkie przygotowane do rozmowy papiery? Mezczyzni maja jednak lepiej...
Zaczelam nerwowo chodzic po pokoju, przebieranie i zaciskanie nog pomaga.
"nie myslec o sikaniu, nie myslec o sikaniu" tak przetrwalam kolejne 6 anonsow autoamtu!! Dotarlo do mnie, ze w tym czasie moglam uwalic solidna kupe! "nie myslec o sikaniu, nie myslec o sikaniu", wiecej Mozarta, Beethovena, Chopina, Czajkowskiego i chuj wie kogo jeszcze i kolejny komunikat automatu i nastepny.
Po 35 minutach strzelil mnie chooj!!!
Rzucilam sluchawka, w ostatnim momencie dobieglam do kibla... uuufffffffffffff....
Na sama mysl o dzwonieniu jeszcze raz od poczatku o malo mnie nie sparalizowalo.
Zalozylam kapote i poszlam do banku pieszo, na nogach, to tylko 3 ulice od mojego miejsca pracy.
Przed wyjsciem zerknelam w ksiazke appointmentow, nastepna klientka przychodzi za godzine i 15 min.
W banku, uprzejmy pan zapytal jak mam na imie, zanotowal i pokazal gdzie mam czekac...na moja kolejke!!
Poszlam we wskazane przez niego miejsce i okazalo sie, ze czekajacych przede mna jest juz 8 osob.
Szybko ocenilam sytuacje: 8 osob srednio po 10 minut kazda to jest 80 minut, a ja mam tylko 75minut czasu i jeszcze musze zdazyc wrocic do pracy. No tak, ale obsob obslugujacych jest ...raz, dwa..trzy... powinnam zdazyc, odetchnelam z ulga.
Jednak w ciagu nastepnych 20 minut okazalo sie, ze owszem tych obslugujacych jest troje, ale nie wszyscy obsluguja na zywo, bo jedna panienka co i rusz jest na telefonie, do faceta przy czwartym biurku wlasnie podszedl z papierzyskami inny pracownik banku.
Zamknelam oczy i zaczelam cwiczyc, wdech, wydech, wdech, wydech... powoli, gleboko, przepona.
Po godzinie oczekiwania bylam ciagle trzecia w kolejce i wszyscy obslugujacy zajeci.
Chooj!!! Zrezygnowalam.
Dzis od samego rana zadzwonilam znow i ku mojemu zdumieniu zauwazylam, ze jak czlowiek naprawde przeslucha solidnie te wszystkie mozliwosci we wszystkich mozliwych menu, to jest szansa na zalatwienie sprawy telefonicznie!!! Hah, uczepilam sie tego z dzika radoscia i juz po 17 minutach sluchania bylam polaczona z odpowiednim automatem!!!
Dzika radosc mnie ogarnela, ze jednak technika dziala!!!!
Automat najwyrazniej rownie jak ja uradowany, grzecznie poprosil:
-- Powiedz w formie krotkiej komendy co chcesz abym zrobil np. podaj stan konta, lub poszukaj xxxx
-- Poszukaj czeku - powiedzialam
-- Nie zrozumialem, powiedz jeszcze raz - odpowiedzial automat.
-- Znajdz czek - powiedzialam, probujac trafic odpowiednio sformulowana komende, wedle ktorej automat jest szkolony.
-- Podaj stan konta - zawolal uradowany automat i szybko dodal - OK, podaj numer konta.
-- NIE!!!! - zawrzeszczalam budzac lokatorow pietro wyzej.
-- O, nie! OK powiedz jeszcze raz w krotkiej formie co chcesz abym zrobil.
-- Zznaajdzz czeekk - wysyczalam powoli nie zwracajac uwagi na fakt, ze z wysilku oczy zaczely wychdzic mi z oczodolow tuz przed okulary.
-- Oo, znajdz czek - uradowal sie automat.
-- Podaj numer czeku - dodal szybko rownie uradowanym skrzekiem.
-- 2487
-- 7287? - "zapytal" automat 
-- Nie, 24-87 - podalam numer czeku jeszcze raz dzielac go na liczby dziesietne.
-- 72-86 - probowal odgadnac automat
-- 2-4-8-7 - resztkami cierpliwosci pojelam kolejna probe porozumienia.
-- 7-2-8-7 nacisnij 1 jesli numer sie zgadza albo nacisnij 2 jesli numer jest inny.
Spokojnie powoli nacisnelam 2.
-- Nie zrozumialem polecenia - wyjasnil automat
-- Sprobuj jeszcze raz - zachecil i dodal - powiedz w krotkiej formie co chcesz zebym zrobil.
-- Znajdz czek - powtorzylam wyraznie opadajac z sil.
-- Ostatnia wplata? - wyskrzeczal automat.
-- Nie!! kurwa!! nie ostatnia wplata, tylko znajdz mi czek numer 2487!!! ty gupi chuju!!!!! - wykrzyczalam rzucajac sluchawka.
Pierdole!!! Na szczescie w sobote moj bank jest otwarty. Zrobie sobie kanapki, kawe w termosie, wezme cieply koc i poduszke. Pojde przygotowana na wszelkie ewentualnosci i zagrozenia z zewnatrz, i moze uda mi sie znalezc zywego czlowieka, ktory zalatwi moja sprawe!!!!

31 comments:

  1. w połowę nie wierzę ale i tak się zwijam na podłodze ;) oraz skądś to znam ;)

    ReplyDelete
  2. bosz, tak się uśmiałam, że zapomniałam. "wyłuszczyć" (ł zjadłaś)

    ReplyDelete
  3. ja kiedyś próbowałam dodzwonić się na infolinie PKP - udało sie po 2 godzinach! Chyba wszystkie możliwe melodyjki mozartowo-beethovenowe przesłuchałam wtedy :| a najśmieszniejsza było to, że byłam również tego dnia na dworcu i w trzech okienkach uzyskałam trzy różne sprzeczne ze sobą informacje na temat mojego pociągu. Dlatego w infolinii była cała moja nadzieja - MUSIAŁAM się dodzwonić, bo następnego dnia był wyjazd i musiałam zakupić 15 biletów! I powiem Ci, że to wcale nie uczy cierpliwości, wręcz przeciwnie :P

    ReplyDelete
  4. OMG! Znam to, znam! Raz próbowałam na infolinii wstukać pin na dotykowym telefonie, ależ to była porażka. Ale jesteś twarda sztuka :) Apropo "czeków" - chodzi o takie PAPIEROWE czeki? Czy o zupełnie cos innego?

    ReplyDelete
  5. co znaczy "Mezczyzni maja jednak lepiej... "
    Hmm evolucja i emancypacja juz nam tylko jakos bez galot pozwalaja... A chals to jeszcze wiekszy :D
    3 Kobiety by mnie chyba dobily na miejscu :D:D
    Mialem kiedys konto na takim Virtualnym Banku tz. bez placowek i jakos wspaniale dzialalo,albo internet telefon i poczte...Bylo naprawde O.K. SMS i do ciebie dzwonili...

    ReplyDelete
  6. w sprawie sikania, wielu facetów też sika na siedząco!

    czy Ty byłaś w Polskim banku, (którego nazwy nie wymienię, ale to najstarszy polski bank), że tam była taka kolejka?

    ReplyDelete
  7. Ło matulu! Świat cyborgów :-DDD

    ReplyDelete
  8. Musiałem użyć ściereczki żeby napisać komentarz, przez zapluty monitor nic qrwa nie widać :))) tylko co ja tu mądrego napiszę skoro wszystko zostało napisane :))) Pozdrawiam

    ReplyDelete
  9. qrcze Star - a opcje INTERNETOWE? mam trzy rachunki w trzech róznych bankach i absolutnie wszystko załatwiam w sieci. bo wiadomo że w kolejkach i przy automacie bym zwariowała. tak się nie da ? :)

    ReplyDelete
  10. Krystusie pieronowy u nasz to samo.
    A jeszcze : posłuchaj jakie zajebiste promocje dla Ciebie mamy :-)))

    ReplyDelete
  11. Lacze sie w bolu, bo automaty telefoniczne doprowadzaja mnie do ciezkiej kurwy tez. NIENAWIDZE!!!

    w wiekszosci systemow jednak mozna dobic sie bezposrednio do operatora na skroty tj. wciskajac zero. Potem zostaje juz tylko wsadzenie w ucho bluetooth-a i spokojne robienie tego, co akurat mamy do roboty..

    Natomiast nigdy jeszcze nie zdarzylo mi sie, zeby automat nie rozpoznal komend baddz numerow wydawanych moim glosem. Mam z tym straszny ubaw, bo w pracy jak slyszalam szefa - Amerykanina, ktory podobnie jak Ty ryczal na cale biuro po piec razy powtarzane zdania, to turlalam sie ze smiechu w swoim kubiku :)

    ReplyDelete
  12. Dziekuje wszystkim za komentarze oraz musze sie przyznac (tylko nie bijcie;)) ze tresc notki jest w 100% fikcja literacka. Od lat zalatwiam wszystkie sprawy bankowe przez internet, ale generalnie rozmowy z automatami uwazam za wielce zabawne i stad powstala notka.
    DS mnie rozszyfrowala w pierszym komentarzu i musialam siedziec cicho:)))

    ReplyDelete
  13. Dzizas ja dzis glodna jakas jestem znow pozarlam "w" w pierwszym :))

    Zgago--> Oj moglo, moglo tak byc:)))

    ReplyDelete
  14. Uśmiałam się.Osobiście nie mam cierpliwości do automatów.Na szczęście mamy internet.

    ReplyDelete
  15. Dawno się tak nie uśmiałem. Łączę się w bólu mnie te automaty też niesamowicie wkurwiają. Pozdrawiam :)))

    ReplyDelete
  16. tak czy siak,fajnie się czytało :) a to o to chodzi ,nie ? :)

    jest taki film - człowiek demolka i muszelki w kiblu.Lubie tam taką jedną scenę :)no jak nic mi się przypomniala:)))

    ReplyDelete
  17. no, to że 100% fikcji nie sądziłam, ;) mnóstwo prawdy w tym jest, co wiem bo ja też czasem gadam z takimi automatami - nie wszędzie jest płatność przez net, nie mówiąc o tym że net czasem padnie.
    ikar, my tu mamy normalne papierowe czeki, trzecią książeczkę już zużywam ;)

    ReplyDelete
  18. Ty to wiesz jak poprawić humor z jednoczesnym ćwiczeniem mięśni brzucha ;)
    Pozdrawiam cieplutko

    ReplyDelete
  19. DS--> Ja tez uzywam papierowe czeki, bo w ten sposob mam swiadomosc wiekszej kontroli. W sumie moglabym wszystko przestawic na automatyczne oplaty i byloby z glowy, ale wtedy tracisz poczucie obrotu pieniedzmi. Nie lubie tego. Do banku chodze raz w miesiacu robic wplaty, czeki wysylam w odpowiednich terminach i reszte kontroluje przez internet. W zwiazku z tym do banku nie musze dzwonic, ale dzwonie czasem do innych instytucji i tam musze przebrnac przez automat. Tak jak wyzej napisala Nina, jesli siedzisz i naciskasz tylko "zero" ignorujac co mowi automat, to dostajesz szybciej polaczenie z zywym czlowiekiem, bo automat mysli ze jestes kompletnym idiota:))) A ze gadanie z automatem jest upierdliwe, to postanowilam o tym napisac. Wybor padl na bank, bo tu latwiej wykreowac w miare wiarygodna sytuacje.

    ReplyDelete
  20. Usmarkałam się ze śmiechu i dostała ataku kaszlu przy "nie zrozumiałem polecenia". I moja droga nie mów że to fikcja literacka, bo ja takie rozmowy przeprowadzam.
    Ostatnio zgubiłam kartę kodów jednorazowych, więc ją sobie spokojnie anulowałam przez internet i chciałam aktywować następną. Kazali zadzwonić na infolinię... a dalej było wg twojej fikcji literackiej a tą różnicą , że nie mogłam iść do oddziału , bo oddział 250 kilometrów ode mnie.

    ReplyDelete
  21. Stardust :))))))

    nie wierze, wszystko wymyslilas :)

    aha, przyslac Ci troche sniegu? mam nadmiar i przezywam szok.

    ReplyDelete
  22. haha, przeczytalam Twoj komentarz :), no wiedzialam ze wymyslasz :)

    ja natomiast wszystko przez internet, ale czeki mam, czasami sie zdarza ze ktos ich potrzebuje.

    ReplyDelete
  23. b.--> No wymyslilam:)) taka zdolna jestem:)) Jesli pomyslisz czytajac notke, to wiesz, ze to fikcja z kilku powodow.
    1. Numery wystukuje sie na klawiaturze telefonu, wiec nie ma mozliwosci, zeby automat odczytal zle ze wzgledu np. na akcent osoby mowiacej.
    2. Pomiedzy komenda "find check" a "balance" jest tez raczej tak ogromna roznica, ze automat sie nie moze pomylic.
    Mysle, ze to wlasnie dlatego DS od poczatku nie wierzyla w polowe "faktow" opisanych w notce.
    Tak czy inaczej, ciesze sie, ze sie podobalo:)))

    ReplyDelete
  24. e, tam wymysliła, prawda i jeszcze raz prawda!

    ReplyDelete
  25. a łyżka na to: "NIEMOŻLIWE" - szczególnie ten automat co to nie rozumie...:)

    ReplyDelete
  26. U nasz wszyscy wrzeszczą do poczty głosowej "KASUJ!". Jak kto nerwowy to kawa na ubraniu :)

    Kocham operacje bankowe od czasu wymyślenia obsługi przez internet. Wcześniej klęłam gwiaździście.

    ReplyDelete
  27. a jak zawołam "replay" to kaska wróci na konto?

    ReplyDelete
  28. mnie najbardziej smieszy opcja:
    jak chcesz rozmawiac po angielsku to wcisniej 1.
    A myslalam, ze angielski jest jakby nie bylo jezykiem urzedowym.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...