Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, December 13, 2009

Swieta na Piatej

Pdbuzowana jeszcze piatkowym wkurwem wczoraj rano oswiadczylam Wspanialemu:
-- Dzisiaj bedziemy sie poddawac swiatecznym nastrojom.
Zbladl z letka, albo mi sie tylko wydawalo i niepewnym glosem wydukal:
-- To jak Ty sie chcesz tym nastrojom poddawac?
-- Pojedziemy na Bronx do Ogrodu Botanicznego
-- A po cholere??
-- Nie po cholere, tylko pojedziemy ogladac wystawe pociagow i wystawe choinek.
-- Ale ja nie chce jechac az na Bronx - wyjeczal glosem pelnym bolesci - tam beda tlumy ludzi z dziecmi..
-- Dobra, moze to nie jest dobry pomysl, ale w takim razie pojedziemy zobaczyc choinke na Rockefeller Center, bo co roku jak juz jest po swietach i choinka sprzatnieta, to marudzimy, ze nawet nie zdazylismy jej zobaczyc.
Patrzyl na mnie takim wzrokiem jak byk na rzeznika, wiec szybko dodalam:
-- Zesz kurwa mac!! Mieszkamy w miescie, do ktorego ludzie przyjezdzaja z calego swiata, zeby zobaczyc, a my siedzimy w domu i plaszczymy dupy.
-- Dobra, to ide wziac prysznic, ale pojedziemy tam tak ok. 15tej to bedzie wiekszy urok.
-- Fajnie, niech bedzie o 15tej - zgodzilam sie.
I pojechalismy, dokladnie o 15tej wyruszylismy z domu, oczywiscie pociagiem, bo zaden madry czlowiek nie jezdzi po Manhattanie samochodem, tak przynajmniej ja uwazam, a juz na pewno nie w okresie przedswiatecznym.
Wycieczke zaczelismy od okolic mojego miejsca pracy.
Pamietacie ten Bryant Park, ktory kiedys pokazwyalam na zdjeciach, gdzie ludzie chodza na lunch?
Tak to wyglada teraz.


Swiatecznie udekorowany pomnik patrona parku. William Cullen Bryant byl poeta amerykanskim.

Dzialajaca karuzela, ale nie bylo za duzo chetnych z wyjatkiem malych dzieci.

Oczywiscie swiateczny wystroj musi byc z choinka. A caly park jest podzielony rzedami takich slepikow ze wszystkim, mydlo, powidlo, caculki, masc na pluskwy. Slowem co kto chce i nie chce, niektore bardzo interesujace.

Tak to mniej wiecej wyglada cale rzedy takich tymczasowo postawionych sklepow, gdzie mozna kupic rozne rzeczy nadajace sie na prezenty swiateczne i nie tylko. W niektorych mozna zakupic cieple jedzenie, kanapki, czy tez cos do picia. My skusilismy sie na goracy apple cider, ktory oboje bardzo lubimy.

Calkiem pokazna czesc parku zajmuje lodowisko, ktore jak widac cieszy sie duza popularnoscia.
Po obejsciu parku i zagladnieciu do kilku ciekawszych sklepow wyszlismy na Piata Aleje zeby dojsc do Rockefeller Center, gdzie jak co roku jest najslynniejsza na swiecie choinka.



Zaczelo sie powoli sciemniac i tak wygladala Piata Aleja na odcinku miedzy 40 Ulica a Promenada Rockefeller Center. Szlo sie calkiem przyjemnie, owszem ludzi sporo, ale to normalne w Nowym Yorku.
Walka o zycie zaczela sie jak doszlismy juz do ostatniego odcinaka miedzy ulicami tuz przed Promenada, bo naprzeciwko jest budynek Saks Fifth Avenue, jednego z najpopularniejszych domow handlowych.

Tak wyglada dekoracja Saks Fifth Avenue, te sniezki gasna i rozswietlaja sie w takt muzyki i to powoduje, ze caly tlum ludzi stoi i sie gapi. A ze w tym wlasnie punkcie spotykaja sie ludzie idacy z polnocy i poludnia miasta do Promenady to zaczyna sie powazny korek. A jak dolaczymy do tego jeszcze tlum, ktory chce sie z Promenady wydostac, to juz jest makabra.

Tak to mniej wiecej wyglada:) Odcinek nie wiecej niz 200 metrow pokonywalismy przez ok.15 minut.
Tlum klebiacy sie w sumie w miejscu, bo kazdy chce sie przedostac w innym kierunku. Turysci nawolujacy dzieci, probujacy trzymac sie razem, zeby nie zginac w tym tlumie. Tego sie nie da opisac, ale jednoczesnie to trzeba przezyc!! Jest to doswiadczenie jedyne w swoim rodzaju, bo tak straszne jak wspaniale. Oczywiscie nie da sie isc razem, wiec zostalismy rozdzieleni i tylko od czasu do czasu szukalismy sie nawzajem wzrokiem. Ja co chwila radosnie pokrzykiwalam "Marry Christmas!!" i za kazdym razem ktos z tlumu odpowiadal "Happy New Year!!" wzbudzalo to chwilowe rozluznienie napiecia sytuacji i usmiechy.
Rozumiem, doskonale rozumiem ludzi, ktorzy nie znaja miasta, przyjechali tu z roznych zakatkow swiata, zeby zobaczyc i boja sie rozlaczenia w tym tloku. Obok mnie szla jakas para, ona kurczowo obiema rekami uwieszona rekawa meza z przerazeniem w oczach, on probujac przedrzec sie przez tlum i tak posuwalismy sie obok siebie centymetr po centymetrze, a gdzies za nami Wspanialy.
W pewnym momencie na moje kolejne "Marry Christmas" odpowiedzieli usmiechem, do ktorego ona dodala glebokie westchnienie.
-- Trzymaj sie meza, bo ja juz swojego zgubilam - powiedzialam do niej.
-- O rety!! i nie boisz sie? a masz chociaz pojecie gdzie jest?
-- Jest gdzies za nami i mam nadzieje ze bawi sie dobrze - odpowiedzialam i chyba ja to troche uspokoilo bo na twarzy znow pojawil sie usmiech wyrazajacy rozluznienie napiecia nerwowego.
I w ten sposob dotarlismy do rogu wejscia na Promenade.

Oto pierwszy rzut oka na migocaca w oddali choinke!!!!

I drugi rzut, tutaj juz troche luzniej, wiec spokojnie, o ile wymachiwanie lapami, mozna uznac za spokoj, poczekalam na Wspanialego. Dotarl, lekko stlamszony przez tlum, ale dotarl.
-- Slyszalem, ze bylo Ci calkiem wesolo w tym tloku - zauwazyl odnoszac sie do moich okrzykow.
-- A dlaczego nie? Popatrz jak tu pieknie!!! - i cos mnie scisnelo w gardle i zamglilo na moment widok. Chyba mi sie oczy spocily z tego zimna;))

Powoli zaczelismy przedzierac sie blizej choinki, ale tu bylo juz zdecydowanie latwiej.

Nareszcie!!! Oto ona!!! Nowojorska choinka w pelnej krasie!!!

I nasze szczesliwe mordy, dotarlismy, jestesmy i jest cudownie!!!!!!!!!!!!
-- To co teraz chcesz robic? gdzie isc? - zapytal Wspanialy.
-- Jak to CO? przeciez nie mozna byc na Rockefeller Center bez zakupu najlepszych trufli czekoladowych!!!
-- Oj to musimy sie przedrzec na druga strone Promenady - jeknal.
-- No to sie przedrzemy, dotarlismy tutaj, to co to dla nas druga strona Promenady.
I z tymi slowami zaczelismy batalie odwrotu;)
Zakupilam moje ulubione trufle, najlepsze czekoladki swiata:)) 6 sztuk tylko, bo ja raczej nie wygladam na to zebym potrzebowala czekoladek, ale takiej okazji nie przepuszcze.
Przy probach wyjscia z Promenady, znow utworzyl sie podobny korek do tego jaki przebrnelismy przed wejsciem. Tym razem Wspanialy ustawil sie na pozycji zaraz za jakims wysokim facetem z dzieckiem na ramionach i zaczeli ruszac powoli do przodu. Zaraz za Wspanialym ruszyla jakas kobitka z dwoma corkami. Wszystkie trzy trzymaly sie siebie za kurtki i druga corka widzac, ze ja zostalam oddzielona przez jej matke od Wspanialego przepuscila mnie zaraz za idaca przed nia siostra. Siostra jak tylko poczula ze nikt nie trzyma ja za kurtke natychmiast podniosla krzyk, ale szybko jej wyjasnilam, ze jej zagubiona siostra jest tuz za mna i obiecuje dotrzec z nia do celu.
W miedzyczasie matka uczepiala sie Wspanialego jak kola ratunkowego i tak holowalismy trzy wystraszone kobitki do wolnosci. Udalo sie, bez wiekszych strat, bo tylko jedna z corek zgubila szalik, ale to nic w porownaniu ze strachem jaki przezyly obawiajac sie rozdzielenia i faktycznego zagubienia w obcym miescie. Przyjechaly z Norwegii, zeby zobaczyc.

A tak wygladalo przekraczanie ulic w najblizszych okolicach Rockefeller Center. Policjanci musieli tasma zatrzymywac pieszych zeby przepuscic kilka samochodow. No wlasnie, pisalam wyzej, ze po Nowym Yorku samochodem jezdzi tylko ten co koniecznie musi.


A na zdjeciu powyzej budynek Trump Tower gdzie postanowilismy zaliczyc lazienke i wrzucic cos na ruszt.


I na koniec wycieczki sniezka, ktora od kilku lat na stale zagoscila na skrzyzowaniu 57 Ulicy z Piata Aleja.

Wrocilismy do domu, lekko zmeczeni, ale przeszczesliwi, ze jednak zdecydowalismy sie tam pojsc, bo od kilku lat jakos nam sie nie chcialo. Pamiec o tych tlumach powoduje, ze czlowiekowi sie nie chce, ale przeciez bez wzgledu na to jak ciezko jest tam dotrzec, to warto.
Uwielbialm Nowy York, a juz szczegolnie uwielbiam go w tej swiatecznej szacie.

59 comments:

  1. Choinka choinką, ale najbardziej podoba mi się fota Ciebie i Wspaniałego z błyskiem w oku i uśmiechem. Super opis, każdy turysta powinien sobie najpierw to przeczytać ;).

    ReplyDelete
  2. Dzieki za wycieczke, swietnie wygladacie!

    ReplyDelete
  3. Dziękuje Ci za te wycieczke, to bardzo mile,ze w pewnym sensie zabralas mnie z sobą. I wiesz, tworzycie ze Wspaniałym wspaniala pare- powaznie.
    Milego, :)

    ReplyDelete
  4. o, jeju, zmęczyłam się czytaniem na bezdechu (ze strachu, że jednak się zgubisz:) )
    toż to sport ekstremalny:)

    ReplyDelete
  5. No to pozwiedzałam i Ja ...Boże faktycznie jakie tłumy.Wyglądaliście na bardzo radosnych i tak trzymać ,bez niepotrzebnych trosk.

    ReplyDelete
  6. fajna wycieczka - lubię takie klimaty "i straszno i śmieszno", ale tylko raz w roku. Ja tam bym swojego men'ża w tym tłoku za żadne skarby nie puściła:P
    Od razu się świątecznie poczułam:) dziękuję:)

    ReplyDelete
  7. Nie wiem czy zazdroscic , ale ciesze sie ze tyle pociechy mieliscie :)))))

    ReplyDelete
  8. Aneta--> Dzis postanowilismy, ze w przyszlym roku pojedziemy tam z samego rana:))

    ReplyDelete
  9. Izza--> Troche to jest wkurwiajace, ze ten tlum sie tak kreci w miejscu, ale w sumie to jest super doswiadczenie;)

    ReplyDelete
  10. Mada--> Ja mojego spokojnie puszczam, bo to on sie mnie pilnuje:))) akurat jesli chodzi o powrot do domu, to mialby problemy beze mnie;))) Ja znam NY duzo lepiej niz on, a przede wszystkim caly system metra mam naprawde super opanowany. Wspanialy umie tylko dojechac z domu do Penn Station i spowrotem:))

    ReplyDelete
  11. Diesel--> Zazdroscic nie musisz;)) ale mozesz uwierzyc w nasza radosc:)))

    ReplyDelete
  12. Stardust, możesz to traktować jako groźbę karalną, ale jak już wreszcie dotrę do NY, to masz jak w banku, że będę chciała się spotkać.

    ReplyDelete
  13. Zuzanko--> Karalne to byloby gdybys nie chciala sie spotkac!!! jak tylko bedziesz wiedziala kiedy, to koniecznie daj znac:)))))

    ReplyDelete
  14. nie mogę się doczekać!!! (czy coś stawiają w maju ? :)))

    wyglądasz Star - PRZEPIĘKNIE ! :)

    ReplyDelete
  15. Cieszę się, że się ruszyliście i dzięki temu zobaczyłam trochę wielkiego świata. Jejkuuu!

    ReplyDelete
  16. Jesteś świetnym przewodnikiem czytając czułem jakbym sam tam był. Dziękuję za wycieczkę.

    ReplyDelete
  17. Jesteś świetnym przewodnikiem czytając czułem jakbym sam tam był. Dziękuję za wycieczkę.

    ReplyDelete
  18. Spt--> W maju? no choinki to nie bedzie:) ale ja mysle, ze jak bedziecie planowac to raczej na ostatni weekend maja. To jest swieto Memorial Day i wtedy jest parada statkow na Hudson River i zawsze duzo fajnych i darmowych atrakcji. Mysle, ze luty/marzec to juz bedzie wiele wiadomo jakie atrakcje beda w przyszlym roku. Sam Memorial Day w przyszlym roku bedzie 31 maja, a atakcje zwykle zaczynaja sie w srode przed, wiec powinniscie planowac przylot tak na 25 maja. Tez sie nie moge doczekac:)))

    ReplyDelete
  19. Agatha--> Hahaha nie nadazam za Toba, ale juz Cie namierzylam:)) Szkoda, ze jakosc zdjec nie jest lepsza, ale ja slepa kawka, bez okularow to wlasnie tak mi wychodza:))) a na zalozenie okularow to niestety nie bylo szans. A znow w okularach nie widze gdzie ide;))) Boze alez ze mnie kalectwo!!

    ReplyDelete
  20. Sebastian--> DZieki poczytuje sobie to za komplement;)))

    ReplyDelete
  21. Na podium choinka, Wspaniały i Śnieżka - kolejność przypadkowa!

    ReplyDelete
  22. Hm...bede bardzo niepopularna, ale co tam.

    W okolicach, ktore opisujesz bylam w czasie najwiekszego scisku przedswiatecznego dwa razy.

    Przejscie przez tlum to nie problem dla mnie (lata treningow w Polsce), ale nie znosze, po prostu nie znosze tlumow.

    Jakby tam bylo ze sto razy mnie ludzi to moze potrafilabym docenic, a tak.... jedno wielkie rozczarowanie.
    Nie bez znaczenia byl tez zapewne fakt, ze wybralismy sie z eks mezem i tesciami i jego matka OCZYWISCIE no ale OCZYWISCIE musiala "mnie zabrac" do najbardziej prestizowej knajpy czyli tej, ktorej okna wychodza dokladnie na slizgawke Radio City.

    Bosz. 50 minut stania w dlugasnej kolejce, myslalam ze se w leb strzele. Oczywiscie nie rozumieli, ze mnie bylo dalece obojetne czy zjem w tej czy tamtej knajpie. Malo sie nie obrazili...

    A po Manhattanie jezdzilam samochodem, na dodatek wynajetym i wiekszym od mojego kilkakrotnie... dalam se rade, ale chyba z piec wlosow siwych mi przybylo od tej jazdy :)

    ReplyDelete
  23. Zgago--> :)))) Przypadki chodza po ludziach:)

    ReplyDelete
  24. Nina--> A gdziez w Polsce byly takie tlumy? zeby przejscie 200 metrow zajmowalo 15 minut?
    Ja tez jezdzilam po Manhattanie samochodem, ale to chyba nie o to chodzi, zeby za wszelka cene udowodnic, ze mozna, tylko skoro mozna bezstresowo pociagiem to ja jednak tak wole.
    A restauracja to Rainbow Room?

    ReplyDelete
  25. Oglądałam w tv jak Wasz Noblista odpalił tę choinkę.Choinka robi wrazenie. Noblista nie koniecznie. Czasem warto wybrać sie taką eskapadę.Potem doceniamy jak fajnie jest w domu.
    Pozdrawiam.
    PS. Szalenie lubię Twój blog i cieszę sie,ze go znalazłam.

    ReplyDelete
  26. ooo - to jest naprawdę pomagający planować KONKRET !:) dzięki!!! :***

    ReplyDelete
  27. Ja równiez wczoraj postanowiłam nastroic sie świątecznie urwałam się z zajęć i poszłam do kina na Opowieść wigilijną która niestety wcale świątecznie mnie nie nastroiła rozczarowała nawet potem stwierdziłąm że skoczę do manufaktury pooddychać szałem świątecznym i tak mocno zapatrzyłam się na lodowisko które rozstawili przed manufakturą że nie zauważyłam pewnej nierówności terenu i wypieeeeeeeerdoliłam się jaka długa, ludzi w chuj obciach okrutny jeszcze mi się telefon ślizgnął na jakies 20 metrów i jakiś miły pan pobiegł żeby go pozbierać a ja jeszcze nigdy tak szybko się nie zbierałam z ziemi ot tak sie nastroiłam świątecznie ;-/

    ReplyDelete
  28. Stardaście, super wycieczka, aż mi się przypomniało jak sam taką zrobiłem ze dwa lata temu z kumplami, którzy się zgubili (jeden do locals, ale ofiara losu). I też najgorzej było na Piątej. A potem spacerkiem (masakra, bo zimno było) na mega-wyżerkę do Tao przy 58 i Madison - mocno Wam polecam. Też było zimno i jeszcze trochę śniegu. Zazdroszczę Wam trochę i cieszę się, że mieliście fajną zabawę.

    ReplyDelete
  29. Czytając - czułam jakbym tak była - pięknie, świątecznie, czarodziejsko - magia liter.
    Pozdrowienia z zaśnieżonej dzisiaj Polski

    ReplyDelete
  30. Kasiu--> Na uroczyste odpalanie choinki to sie nawet nie wybieralam nigdy, bo wtedy dopiero sa tlumy!!! Zamykaja ulice w okolicach RC i generalnie jest tragicznie. Mysle, ze Ci co sie wybieraja w dniu odpalenia, to raczej musza tam byc od rana. Raz tylko Wspanialemu odbilo, zeby sprobowac i o godzinie 17tej juz nie mozna bylo dojsc, bo w obrebie kwadratu 6 ulic wszystko juz bylo zamkniete, w sensie wszystkie przejscia dla pieszych i ulice dla samochodow.
    Ale ja lubie:) uwazam, ze zwlaszcza jesli sie tu mieszka, to czlowiek powinien raz na kilka lat zaliczyc "widok choinki" Dla mnie jest to wspaniale przezycie, przez sama swiadomosc, ze jestem tam razem z tysiacem ludzi, ktorzy przybyli z roznych stron swiata tylko po to zeby zobaczyc.
    I mysle, ze jeszcze nie raz sie wybiore, moze wczesniej, w sensie rano, ale na pewno nie byla to moja ostatnia wyprawa na ogladanie choinki.

    ReplyDelete
  31. Malgoska--> W ubieglym roku oczywiscie we wrzesniu a nie zima, bylam w Lodzi i bardzo, bardzo mi sie podoba Manufaktura i okolice. Wiem, gdzie jest zima lodowisko i wyobrazam sobie, jak to musi ladnie wygladac wlasnie teraz o tej porze roku.
    Sie przejmujesz poslizgnieciem i upadkiem, moja Mama miala kolezanke, ktora cale zycie probowala gdzies zemdlec czy upasc tylko po to zeby ja jakis mezczyzna uratowal i poslubil. Taka romantyczna dusza, no, ale biedna nigdy nie dostapila tego przywileju i zmarla w panienskim stanie:))) Zarty, zartami ale wspolczuje:))

    ReplyDelete
  32. Marku--> Witaj:) Ooo to jak jeszcze kiedys przybedziesz tutaj to prosze, daj znac:))
    Tao przy 58 i Madison nie znam, ale sprawdze przy najblizszej okazji, skoro mowisz ze warto.
    W sobote tez bylo zimno, ale na szczescie slonecznie, taki "piekny, mrozny dzien" Natomiast w niedziele lalo przez caly dzien i powiedzialam do Wspanialego "jak to dobrze, ze wybralismy sie zobaczyc choinke wczoraj", a on na to "wcale nie dobrze, dzis pewnie mniejszy tlok".
    Chociaz po chwili doszedl do wniosku, ze tlok pewnie taki sam i dodatkowo trzeba walczyc z parasolami:))

    ReplyDelete
  33. Gosiu--> A u nas sniegu NIET:((( ale moze jeszcze bedzie;)

    ReplyDelete
  34. Stardust, przyjezdzam do NY przed nastepnymi swietami. tak jak nie lubie ludzi i tlokow, to nowojorski tlok chce zobaczyc w swiatecznej krasie :)

    ReplyDelete
  35. Milo poznac :)
    Dobrze Wam patrzy z oczu! i niech tak zostanie :)

    ReplyDelete
  36. lepiej późno niż wcale, ale tu trafiłam ;O) jaki fajny ten świąteczny Nju Jork! eh.... powzdycham sobie jeszcze jeśli można :O)

    ReplyDelete
  37. Spt--> To wlasnie tak planujcie, a ja sie rozgladne za atrakcjami:))

    ReplyDelete
  38. b.--> Koniecznie!!! Jest cos magicznego w ten czas w NY:)) Ooo i jesli nie bylas na Rocketts Christmas Show to sie wybierzemy razem, bo Wspanialy nie daje sie namowic;)

    ReplyDelete
  39. Evek--> Alez mozna, mozna i bez wzdychania:))) zapraszam:)

    ReplyDelete
  40. Stardust:
    tlumy trenowalam pchajac sie do autobusu - dojezdzalam PeKaesem jakies 30 km przez dwa lata - byl to horror po prostu.
    Jeden sie zepsul, drugi nie dojechal, na placu ok. 300 osob probuje sie wepchnac do pojazdu na 50 miejsc..

    Trenowalam rowniez podczas zakupow na lubelskim bazarze gdzie bylo absolutnie wszystko, nielegalne tez, ale miejsca zalosnie wrecz malo.
    W efekcie bazar w godzinach szczytu przypominal jedno wielkie klebowisko, a kupowanie tam to byl koszmar.

    No i jeszcze, oczywiscie, KONCERTY. Raz przy wejsciu na Metallice byl taki scisk, ze malo mi skalpa z glowy nie urwano - mialam wtedy dlugie wlosy i utknely one gdzies z tylu, a tlum pchal mnie do przodu....

    ReplyDelete
  41. Nina--> Mysle ze to jednak cos innego, bo do tego autobusu albo wejdziesz albo nie. Najbardziej zblizonym wydaje mi sie przyklad koncertow. Fakt, ze w Polsce ludzie sie bardziej pchali, tutaj jednak nie ida po trupach. Chociaz to tez nie prawda, bo w ubieglym roku w Black Friday tlum stratowal staznika otwierajacego sklep, ale takie przypadki to juz dla mnie dzicz absloutna.
    Ten tlum na RC to jednak inny tlum, masz przestrzen calego odcinaka ulicy zapchana co do centymetra i ze wzgeldu na trzy rozne kierunki najczesciej tlum stoi:))) Nie wiem na ile przydalyby Ci sie polskie umiejetnosci, bo rozpychac sie owszem mozna, tylko o czym to swiadczy?
    Mimo wszystko uwazam, ze warto, nie wszystkim musi sie podobac, mnie sie podoba.

    ReplyDelete
  42. Stardaście, przybędę, już nie w tym, ale na pewno w przyszłym roku. Będę, oczywiście, dawał znać. Jesteś mocno naładowana pozytywną energią. Dziękuję!

    ReplyDelete
  43. Bo to grzech okrutny siedzieć w takim miejscu pod kocem! Grzech!
    :-)

    ReplyDelete
  44. moja droga, mam nadzieję, że to co widać na zdjęciu Trump Tower to para z apple cidre, a nie papieroch, co????

    ReplyDelete
  45. "parada statkow na Hudson River". Ty to wiesz jak do mnie przemówić. spt, już mamy termin! ;)

    ReplyDelete
  46. Marek--> Licze na to ze sie spotkamy:))

    ReplyDelete
  47. Sze--> NO grzech, okrutny. A my czesto omijamy takie imprezy, bo wiesz jaki jest Wspanialy:)) On by tam do dzis stal w tym tlumie i krecil sie w kolko, bo on nie daj buk nikogo nie popchnie:)))

    ReplyDelete
  48. Batumi--> Zarazo:)) No dym z papierosa, ale tym razem nie z mojego. Ale sie przyznam bez bicia - popalam. No i shit!!!!!

    ReplyDelete
  49. DS--> No wiem, troche jeszcze pamietam;) Marynarze, mundury:))) dlatego napisalam o tym.

    ReplyDelete
  50. sama wiesz Star, jakie mam zdanie na temat USA...ale to co opislas + zdjecia - poprostu BYLAM TAM Z WAMI;)))))

    ReplyDelete
  51. Jak miło skoczyć do nowego znajomego a tu Ci wielka niespodzianka. Ten znajomy zabiera Cię na super wycieczkę. Dziękuję. Bedę wpadac tu częściej.

    ReplyDelete
  52. Ade--> Bo miec zdanie, szczegolnie na temat posuniec politycznych, to jedno, a zwiedzanie to zupelnie cos innego.
    Wiesz ze ja tez mam rozne zdanie, na temat roznych zakatkow swiata, nawet Polski, co nie znaczy, ze nie moge przyznac, ze jak cos jest ladne, to jest ladne.
    Jednego sie juz nauczylam i przekonalam, ludzie sa wszedzie jednakowi. I to jest najwazniejsze.

    ReplyDelete
  53. Butterfly--> Milo mi bardzo, ze przybylas, czy moze przyfrunelas:)) i ciesze sie, ze bedziesz zagladac:)

    ReplyDelete
  54. "Jest to doswiadczenie jedyne w swoim rodzaju, bo tak straszne jak wspaniale." - brzmi to tak intrygująco, że aż się chce spróbować ;) gratuluję udanego holowania! ;)

    ReplyDelete
  55. Dziękuję za wspaniałą wycieczkę po Nowym Y.Pozdrawiam ciepło, choc tu jest zimno... Brrr

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...