Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, December 3, 2009

Szantaz

W zwiazku ze zwiazkiem, albo i zupelnie bez zwiazku przypomnialo mi sie jak dawno temu w czasie powaznej rozmowy z Owczesnym probowalam argumentowac za reforma jego trybu zycia i postepowania. Takie wiecie "gadanie do sciany", bo Owczesny byl niereformowalny, ale jednoczesnie bardzo chcial sobie mnie podporzadkowac, wiec jak ja prowadzilam powazne rozmowy, to on zwykle konczyl szantazem pod znanym tytulem "zyc bez ciebie nie moge".
Tak tez bylo w czasie tej slawetnej rozmowy. W momencie kiedy powiedzialam, ze ja dluzej nie bede tolerowac jego postepowania to on zawolal teatralnym glosem:
-- Jak mnie zostawisz, to sobie zycie odbiore!
-- Ooo a jak Ty to zrobisz? - zapytalam wiedzac, ze jesli chodzi o bol to jest wyjatkowym tchorzem, a przeciez odebranie sobie zycia bardzo czesto bywa bolesne.
-- A strzele sobie w leb - odparl bez mrugniecia okiem.
-- Tylko prosze, nie na mojej kremowej kanapie. Najlepiej gdzies, zeby bylo latwo posprzatac.. Moze w wannie.. - podrzucilam pomysl.
I chyba w tym momencie zdal sobie sprawe z faktu, ze czasy kiedy sleczalam cala noc nad skaleczonym paluszkiem, zeby sie aby nie wykrwawil na smierc, minely bezpowrotnie.
Dodam tylko, ze miesiac pozniej sie wyprowadzilam, bylo to 15 lat temu, a Owczesny zyje do dzis.
I tak sobie mysle, ze dobrze zrobilam, bo jak tu zyc z tak nieslownym partnerem?

16 comments:

  1. I coż można powiedzieć. Gratuluję odwagi.Bardzo ciężko jest odejść. Zbyt wiele jest wspólnych rzeczy i dokąd odejść? Zwykle nie ma dokąd.

    ReplyDelete
  2. Obiecanki - cacanki... Nie ma nic gorszego jak niesłowny facet;)))))

    ReplyDelete
  3. Ja tez mam takiego w życiorysie. Stanął na parapecie okna na ósmym pietrze i powiedział
    - jak odejdziesz, skoczę! - do dziś się podziwiam za to że znalazłam w sobie dość siły, żeby powiedzieć "skacz" i wyjść. Na korytarzu modliłam się, żeby nie skoczył. No chyba mu publiczności zabrakło. To było 20 lat temu. Kumplujemy się do dziś.

    ReplyDelete
  4. Witaj Stardust! Jako facet powinienem wziąć choć częściowo w obronę faceta. Nie znam sytuacji i mogę jedynie odnosić się do Twoich "błędów", które opisałaś. Po pierwsze nie należy nigdy przeprowadzać poważnej rozmowy akcentując ten fakt. "Słuchaj! Musimy poważnie porozmawiać!" zawsze wywołuje w facecie (z autopsji) negatywne nastawienie i okopanie się na pozycjach obronnych. Gdyby rozmowa odbyła się bez takiego wstępu w większości przypadków odbyłaby się inaczej. Po drugie (niektórzy mówią drugie primo :-) ): czasami ludzie rozstają się bez wnikania w szczegóły sprzed kilku lat i zarzutów stawianych sobie nawzajem - to nigdy nie jest miłe ani przyjemne. Jakiegokolwiek szantażu nie popieram ale co do niesłowności w tym temacie myślę, że o tę niesłowność nie masz zbyt wielkich pretensji. ;-) Pozdrawiam :-)

    ReplyDelete
  5. Znam te klimaty, ale nie bede uszczegolawiac.

    ReplyDelete
  6. hmmm, dziwne u mnie bylo troche inaczej..... , uslyszalem "musisz isc" o i to jeszcze mnie do knajpy na piwo zaprosila..... Knajapa na parterze , wiec gdzie skakac, hmm ehhh szantaze...
    Mowisz i masz bolalo ale poszlem zaraz.... 1,5 miesiaca w Tirowisku.
    Ale adressy z nowymi mieszkaniami dostarczyla... Abym jeszcze swe Klamoty ostatecznie pozbierall.
    Zycie jest Twarde niekiedy jak h.....

    ReplyDelete
  7. no bo to tak właśnie jest w mężczyznami - za cholerę nie można im wierzyć :)

    ReplyDelete
  8. No cóż okazało się że w tamtym związku to właśnie ty miałaś jaja :))) Pozdrawiam

    ReplyDelete
  9. Kasiu--> Moje "dokad" polegalo tylko na wynajeciu mieszkania i to wlasnie zajelo mi miesiac razem z pakowaniem. Tu na szczescie nie ma z tym problemu. Wspolne rzeczy sa rowniez do nabycia.

    ReplyDelete
  10. Nivejka--> No, nieslowny byl i jest:))))

    ReplyDelete
  11. Odwodnik--> Ja tez nie chce sie wdawac w szczegoly, bo to w koncu nie o to chodzi. Dobrze, ze tak sie stalo. Ja jestem szczesliwa i mam nadzieje, ze on tez.

    ReplyDelete
  12. Mironq--> Nalezy te notke potraktowac jako dowcip. Z perspektywy czasu juz nie jest niczym wiecej. A przypomnialo mi sie, bo gdyby nie tamta "powazna rozmowa" to wczoraj obchodzilibysmy rocznice slubu.
    Dzieki tamtej rozmowie jestesmy na zupelnie innych pozycjach. Ja sobie swoja chwale i on pewnie tez, chociaz to mnie juz zupelnie nie interesuje. Ot przypomnialo mi sie;))) A rozpatrywac juz nie ma co.

    ReplyDelete
  13. Czarownico--> No tak mi sie zagrzebalo w przeszlosci, a sa tam rozne ciekawe pamiatki;)

    ReplyDelete
  14. Zielone-buty--> No wlasnie, a ja lubie ludzi slownych:))))

    ReplyDelete
  15. Sebastian--> Tak naprawde to dzieki tamtemu zwiazkowi zdobylam jaja:))))

    ReplyDelete
  16. Diesel--> Oj rozmowy w knajpach tez przerabialam:)))) Wspaniale miejsce na powazne rozmowy, bo nie mozna krzyczec i trzeba rozmawiac spokojnie z usmiechem na ustach:))))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...