Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, December 18, 2009

Szlag by to!!

Nie mam ostatnio czasu na nic, w robocie ruch, nie az taki do zajebania, ale na tyle, ze nie ma czasu sie przespac, a to juz przy dzisiejszej ekonomii, jest duzy ruch. Do domu wracam w stanie sponiewieranym i padam. Zaleglosci blogowe mam takie, ze nawet jak gdzies wpadne i uda mi sie odczytac ciurkiem te zalegle 7 notek, to i tak nie wiem o czym one byly, wiec nie pisze komentarza.
Moje wlasne notki jakos udaje mi sie wypocic, ale to tylko dlatego, ze wstaje o 6tej rano chuj wi po co?
I jakby tego bylo malo, to dzis po drodze do pracy musze zapierdalac na poczte, szlag by to trafil.
Wczoraj ciagle jeszcze bylam zajeta z klientka, juz koncowka, juz dopinanie rachunku, jak wpadly moje dziewczyny. Jedna z przyjaciolka, do towarzystwa, bo przyjaciolka byla wczoraj, a dzis tylko w drodze na lotnisko wpadla zeby mi jeszcze raz dac swiatecznego buziaka. Ta trzecia nie zwiazana z dwoma pierwszymi, ale u mnie wszystko zawsze sie jakos samo wiaze, wiec kobitki napierdalaly jak karabiny maszynowe w czasie kiedy ja konczylam dzielo z wczesniejsza klientka.
Nic to, kazda z nich miala tylko zajac mnie na 15 min i potem mialam byc wolna przez godzine.
Ale przez te w sumie 30min, to mi tyle nacwierkotaly, az mi we lbie jeszcze dzis szumi.
Jak juz wycmokane i wymarykristmasowane poszly to odetchnelam z ulga i siadlam na moment coby zebrac mysli i nagle slysze, ze mi jakis "jingle bell" zapierdala.
Ki chuj? skad sie to wzielo?
Sama unikam swiatecznej muzyki jak ognia, bo wystarczy, ze slysze wszedzie, to niekoniecznie chce sie sama katowac w pracy. Zadzinglalo i przestalo, a po chwili uslyszalam glos automatu:
-- Wiadomosc na poczte glosowa zostala przyjeta.
Zerknelam na moj telefon, bo to on serwuje takie anonse. Nic nie ma, zreszta slyszalabym gdyby dzwonil, a w dodatku jingle bell nie jest moim dzwonkiem.
Ech pomyslalam, ze mam zwidy, takie no delirka, tyle ze nie z przepicia, a z przepracowania.
Kuzwa, takie dni jak teraz, to lat temu dziesiec, byly normalne, a tu ledwie troche ruchu i mi sie pod pulapem miesza, ciagnelam dalszy tok mysleniowy.
Postanowilam zrobic kawe i nagle, kurwa co jest??? nastepny jingle bell!!!!
Skad sie ta chujoza wydobywa?
Zaczelam sie rozgladac idac za dzwiekami....
AAAAAAaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!
Ktoras z dziewczyn wlaczyla swoj telefon komorkowy do podladowania i zapomniala!!!!
O ja pierdole!!!! Mam nadzieje, ze to nie Jen!!!!
Najpierw wykrecilam numer Bonnie, zglosila mi sie poczta glosowa, to nie ona.
Potem zadzwonilam do Richelle, ta tez nie odebrala, ale ustrojswo lezace na mojej mikrofali milczalo.
Tym sposobem moje najgorsze przypuszczenia okazaly sie rzeczywistoscia!!!!
Jeszcze chyba w nadziei, ze to nieprawda, wykrecilam numer Jen. W kilka sekund odezwal sie radosny jingle bell!!! O kurwa!!!!!!!!!!
Jen jest stewardessa, mieszka w Texasie, jeszcze 8 lat temu mieszkala w NY i byla moja klientka, teraz poniewaz zawodowo NY jest ciagle jej baza, rowniez przychodzi ale nie tak czesto jak dawniej.
Kurwa mac!!! co ja teraz zrobie?
Zadzwonilam szybko jeszcze raz do Richelle, one sa przyjaciolkami od lat, moze Jen jest jeszcze w zasiegu i moze wrocic??
Tym razem Richelle odebrala:
-- Richelle, to Stardust, Jen zostawila u mnie swoj telefon.
-- Fuck, fuck, fuck!!!
-- Hej tyle to ja tez potrafie, ale co dalej? nie mam jej telefonu domowego, nie mam adresu, nie wiem co zrobic..
-- Jen jest juz pewnie na lotnisku, bo zaraz zlapala taksowke tuz przed Twoim budynkiem. Kurde, ja jutro z samego rana wylatuje do Australii i bede tam do konca roku, jeszcze jestem nie spakowana. Nie dam rady nic pomoc. Fuck!!!!
-- A moze masz kontakt do Bruce'a? meza Jen - zaczelam kombinowac, bo przeciez sama Jen moze sie pojawic w NY licho wie kiedy, a telefon to kontakt ze swiatem.
-- Mam!!! zaraz do niego zadzwonie!!! czy moge mu podac Twoj numer? niech cos wymysli i do Ciebie zadzwoni.
-- Pewnie, ze mozesz.
Po kilku minutach zadzwonil Bruce, poprosilam zeby mi przetextowal ich adres i tym sposobem dzis rano musze isc do FedEx wyslac telefon.
Na moje szczescie super z budynku mial firmowy karton FedEx to sobie juz zapakowalam ten nieszczesny telefon i zaadresowalm, to bedzie szybciej rano.
Wieczorem zabralam pakunek i wracalismy ze Wspanialym do domu, kiedy nagle z mojej torby odezwalo sie znow radosne jingle bell. O kurwa!!! Zapomnialam go wylaczyc!!! przeciez nie moge wyslac paczki ze spiewajacym telefonem!!! Szlag w domu nie mam pustego kartonu dla FedEx wiec bede musiala ten telefon wylaczyc i przepakowac juz na poczcie.
Nie miala baba co robic...

16 comments:

  1. oj wyślij śpiewający, śmieszniej będzie. dzielna jesteś i bardzo uczynna.
    btw trzeba było odwrotnie - z tego telefonu zadzwonić na swój, od razu by Ci się wyświetliło że to Jen :)

    ReplyDelete
  2. Ty to masz szczęście :)do różniastych przygód.Taka grająca paczka ,,,jeszcze by myśleli,że bomba,,,lepiej nie ryzykować.

    ReplyDelete
  3. DS--> Masz racje, ale wiesz jak na czlowieka cos spadnie jak grom z jasnego nieba, to nie mysli.

    ReplyDelete
  4. Izza--> No, mam takie szczescie, zwlaszcza jak nie mam czasu:)

    ReplyDelete
  5. Stardust :)))

    przynajmniej cos sie dzieje :)

    ReplyDelete
  6. hyhyhy,to będą dla niej niezapomniane święta;)

    ReplyDelete
  7. "na cwierkotaly" - jedno słowo, "naćwierkotały", jak "nagadały".

    niekoniecznie - też razem

    "przetextowal" - idealnie poprawnie po polsku będzie "wysłał smsem". można spróbować też "smsnął", będzie zrozumiale.

    ReplyDelete
  8. wstyd sie przyznać, ale ja bez komórki - jak bez ręki. a kiedyś się żyło bez googla i komórek.... eh....

    pozdrówka!

    ReplyDelete
  9. b.--> Dzieje sie nie powiem:) Nawet teraz wiem ile kosztuje FedEx z NY do Tx paczka ponizej 0.5 kg $41.00 Ja pitole!!!! Ale najwazniejsze, ze juz jest w drodze.

    ReplyDelete
  10. tuv--> Jej moze i tak, ale moje przy tym tez:))

    ReplyDelete
  11. DS--> Cwierkoty i niekoniecznosci poprawilam ale wybacz textowanie zostawie w spolszczonej formie amerykanskiej. Mam uraz na punkcie "smsow" no dostaje wysypki alergicznej jak widze to slowo, slysze, czytam, wiec sama uzywac nie bede:))))
    Za korekte jak zwykle dziekuje:*

    ReplyDelete
  12. Evek--> Ja sobie chyba jakas odwykowke musze przepisac, bo to juz zakrawa na glupawke:))

    ReplyDelete
  13. Ale Ty masz dobre serce, jak już go wypakujesz, to może nagraj jej jakąś polską soczystą wiązankę na sygnał, zamiast tego jingle bells :))) Będziesz miała chociaż minimum satysfakcji!

    ReplyDelete
  14. :)))))))))))))nie mam słów:)))))))))

    ReplyDelete
  15. no jak tak ćwierkały i lapkami trzepotały to mogł tel. wypaśc:)
    ale Ty to dobra kobieta jesteś:) znaczy ja bym pewnie też się przejęła i tak kombinowała:)
    atrakcja przedświąteczna:)

    ReplyDelete
  16. to jeszcze możesz używać całkiem pełnej spolszczonej wersji "esemes". lepiej? nic nie poradzę, że taka nazwa się w potocznym języku polskim przyjęła. ewentualnie po prostu "wysłał" - każdy się domyśli, w jaki sposób.

    ja tam osobiście nie mam potrzeby wybaczać, ale "przetextował" to trochę zalatuje "stoi kara na kornerze", a tego zdaje się chciałaś uniknąć, co ja zresztą świetnie rozumiem, dlatego próbuję coś znaleźć.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...