Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, December 6, 2009

WTF??

Te notke napisalam juz kilka tygodni temu, ale do dzis nie moge zrozumiec takiego zachowania, generalnie nie moge zrozumiec zachowania ludzi w wielu sytuacjach, mimo, ze czasem naprawde bardzo sie staram.
Zastanawialam sie czy ja publikowac, ale jednak zrobie to dla pamieci...

Wrocilam wczoraj wczesniej z pracy, nie duzo wczesniej, jakas godzine i zastalam wiadomosc na telefonie tej tresci "stardust jak chcesz sie ze mna pozegnac to zadzwon jak wrocisz z pracy, bo jutro juz odlatujemy"
W pierwszym odruchu zlapalam za telefon i wykrecilam numer ale sygnal byl zajety, wiec zaczelam myslec.
Wiadomosc zostala nagrana o godzinie 16tej kiedy wszyscy wiedza, ze ja na 100% jestem w pracy, a nagrala ja moja znajoma Krupa, ktora razem z mezem zdecydowala sie na powrot na stale do Polski.
Wczesniej, na kilka dni przed swietem listopadowym zadzwonila druga kolezanka, Kreska, ktora sie od lat  przyjaznila z Krupa i mowi:
-- Wiesz, Krupa wyjezdza za dwa tygodnie i chcialam Was zaprosic, bo robie takie male pozegnanie z tej okazji.
Troche mi to dziwnie zabrzmialo, bo jedna wyjezdza a druga robi pozegnanie, ale co komu do jemu, jak mawia Szeherezada.
-- No dobrze, to kiedy to pozegnanie i gdzie?
-- No wiesz... chcialabym zebys przyjechala na cmentarz to spotkamy sie przy grobie mojego meza, w sobote Wszystkich Swietych, bo wiesz... Twoja mama zmarla niedawno, to zaswiecisz swieczke i potem pojedziemy do mnie do domu.
Znow mi cos tu nie gralo, ale na szybko powiedzialam:
-- Poczekaj chwile, to ja zapytam Wspanialego czy on nie ma jakichs planow na te sobote..
-- No... nie....wiesz....bo ja chcialam zebys przyjechala bez Wspanialego.
-- ????
-- ... nie, bo wiesz... no tak... moze... same dziewczyny......bysmy sie spotkaly...
Troche mnie to zaszokowalo, bo ja tam nigdy nie mialam problemow ze spotkaniami w "babskim" gronie, wrecz przeciwnie to Kreska i Krupa zawsze musialy ciagnac mezow, bo "Misiak nie chce zostac sam w domu", a to znow "Grubas sie dasa, ze go zostawiam". Ale teraz nie mialam czasu myslec o tym wszystkim bedac w trakcie rozmowy.
-- Rozumiem, to wiesz ja sobie to wszystko poukladam i dam Ci odpowiedz.
-- Dobrze, to ja jutro zadzwonie.
-- OK fajnie.
Siadlam i zaczelam myslec. Krupa wyjezdza na stale do Polski po 24 latach pobytu w Stanach, a Kreska robi z tej okazji "skromne przyjecie" na czesc pozegnania Krupy i jej meza. Natomiast ja mam przyjsc bez meza, bo przyjecie bedzie "babskie", fakt, ze z jednym chlopem, ale generalnie "babskie", cokolwiek by to nie mialo znaczyc.
Te czesc akurat rozumiem doskonale, bo latwiej bez Wspanialego tylko dlatego, ze wiekszosc towarzystwa przez ponad 20 lat nie nauczyla sie angielskiego i jak sie spotykaja to zasuwaja tylko po polsku.
Gdybym ja wyjezdzala na stale, to chyba jednak zaprosilabym te kilka par znajomych (jesli chcialabym sie pozegnac, a chyba wypada) na obiad do restauracji, skoro mieszkanie juz "wyslane", ale w tym wszystkim nie jest istotne co JA bym zrobila.
Wiec porzucilam te mysl...
Z drugiej strony, zeby wziac udzial w przyjeciu pozegnalnym organizowanym przez Kreske, ja mam jechac na cmentarz zapalic swieczke na grobie jej meza, ktora to swieczka ma byc na czesc mojej niedawno zmarlej Mamy. A skad ja wiem, czy duch meza Kreski pozwoli duchowi mojej Mamy... no i co w tym ukladzie z duchem mojego Ojca? Dziadkow?
Tego to juz zupelnie nie moglam pojac. Ja pale swieczki od lat ku pamieci Ojca i ostatnio Mamy w rozych zakatkach swiata, w roznych kosciolach i mysle, ze tym dwom duszom jak i duszom moich Dziadkow jest to zupelnie obojetne gdzie ta swieczka sie pali.
Ja jakos tak rozumiem zycie pozagrobowe, zycie po smierci, dusza jest wolna od ciala i moze sie swobodnie przemieszczac w przestrzeni wszechswiata bez paszportow, wiz i biletow. I dla tych dusz liczy sie pamiec, a nie ilosc i miejsce zapalonych swieczek.
Nastepnego dnia zadzwonila Kreska i byla zdziwiona, ze ja jednak postanowilam, ze nie przyjde na to przyjecie, a swieczki to tez sobie zapale gdzies tam, kiedys, przy okazji.
-- No jak to? nie przyjdziesz przeciez to ponad 20 lat przyjazni?
-- Kreska, jakiej przyjazni? moze jednak znajomosci? przeciez ja z Krupa spotykalam sie glownie u Was przy roznych okazjach i kazde spotkanie konczylo sie "musicie nas kiedys odwiedzic" ale nigdy nie bylo konkretnego zaproszenia. Nawet te 2 czy 3 razy kiedy ja ich zaprosilam do siebie tez zakonczyly sie takim samym "zaproszeniem". W sumie u Krupy w domu tez bylam przez te 24 lata 2 albo 3 razy wiec slowo "przyjazn" to chyba jest lekko przesadzone. Owszem mialysmy biezacy kontakt telefoniczny i mysle, ze bedzie zupelnie naturalne jesli pozegnamy sie rowniez telefonicznie.
Kreska byla wyraznie zawiedziona moja postawa, ale nie nalegala zbytnio, bo zna mnie na tyle, ze z reguly jak juz sie ustawie na jakiejs pozycji to raczej zdania nie zmieniam.
No i wlasnie ten wczorajszy telefon od Krupy?
W czasie kiedy wie, ze jestem w pracy, chce zebym zadzwonila a jednoczesnie wisi na telefonie od 19, bo o tej porze wrocilam do 22, bo do tej pory probowalam sie dodzwonic.
No coz Krupa wyjedzie bez pozegnania, widocznie nie jest to az tak wazne, albo moze tak samo wazne jak te zaproszenia przez cale lata "musicie do nas wpasc".
Nie rozumiem dlaczego ludzie tak postepuja? Bo tak ladniej brzmi? Czy tez tak wypada?
W cholere, jak nie mam ochoty na czyjes towarzystwo to mowie o tym jasno, albo milczaco unikam.
W koncu jestem duza dziewczynka i powinno mnie byc stac na te odrobine szczerosci.
Przypomnialo mi sie jak kilka lat temu Wspanialy "wydal" przyjecie urodzinowe z okazji mojej 50tki w restauracji. Restauracja byla rosyjska, coby moich polskich przyjaciol nie odstraszac zadnym ekstremalnym menu. Zaproszenia wyslane miesiac wczesniej, potwierdzenia obie "przyjaciolki" odeslaly tez w pore i pozytywne. I tylko w dniu imprezy raczyly nie przyjsc, ot tak poprostu nie przyjsc, bez telefonu, bez uprzedzenia, bez przepraszam i bez pocaluj mnie w dupe.
Tym sposobem $480.00 (koszt 4 osob) poszly sie jebac, ale ja sie nie obrazam, bo ja z natury sie nie obrazam. Tym bardziej, ze tamtego dnia dopisali wszyscy amerykanscy znajomi, dla ktorych rosyjska restauracja byla zupelna zagadka i bawilismy sie cudownie az do bialego rana.
Do dzis (5lat pozniej) nie uslyszalam slowa przeprosin, propozycji pokrycia kosztow (chocby symbolicznie) nic, ot przeszlo, minelo.
To czego ja sie kurwa spodziewam?
Ja chyba ciagle wierze w krasnoludki?
To ja Ci Krupa, teraz, bo wczesniej nie mialam okazji zycze wszystkiego najlepszego w tej Polsce. Wysokich lotow i niech Wam sie darzy.

49 comments:

  1. mnie by było przykro ( nie,nie obrazilabym się ).Mówię to o nieobecności na imprezie.nawet nie o te pieniadze a o bycie by chodziło.
    jakośtak wpisałaś mi sie notką w moje hm,imieninowe perypetie;).

    ReplyDelete
  2. Ojej, jakaś Ty niedomyślna... chodziło o to, zebys się zreflektowała i skoro psipsiulki nie były na 50-tce, to teraz powinnas chociaz przyleciec "w te pędy" na pozegnanie, z cmentarna przerwą w tle, i jeszcze zapewnic o swojej dozgonnej przyjaźni i poryczec się z żalu, na koniec... wtedy byc była najlepsza Krupową kolezanką a Hameryki :))))))))
    Ja takie typki traktuje z "duzym olewem" - i dzieki pewnym osobom z rodziny (co to najlepiej z nimi na zdjęciu...) nauczyłam sie to w końcu okazywać.
    Ewa/Ave

    ReplyDelete
  3. No, dziwne zachowanie, ale bynajmniej nie - niespotykane. Ktos sie chyba na ciebie obrazil (pewnie za niepojscie na pozegnalna impreze) i chcial ci dac to odczuc. W sposob infantylny i glupi na dodatek...
    No ale biorac pod uwage rozegranie sprawy twojego przyjeca urodzinowego, moze nie az tak zaskakujace :-O

    Nie mam w zasadzie dobrego komentarza ponad to co wyzej. Sama wiele razy nie rozumiem pewnych rzeczy, dobrze jesli to dotyczy znajomych, gorzej, gdy bliskich - wtedy jest bardziej przykro.

    ReplyDelete
  4. Tuv--> Pieniadze maja w tym wypadku najmniejsze znaczenie, tym bardziej ze na impreze bylo zaproszonych 24 osoby, wiec to sie jakos rozmylo. Ja tylko wiem, ze gdybym to JA sie tak zachowala to przynajmniej wyslalabym prezent, no chcialabym w jakis sposob zminimalizowac straty poniesione przez druga strone. Oczywiscie ze w tamtym czasie to bolalo, teraz juz nie boli, ale pamietac o tym bede juz zawsze;))

    ReplyDelete
  5. Ewa/Ave--> Jak to sie mowilo w takich sytuacjach? "Wszelki duch pana Boga chwali":)))))))))))))
    Jakze sie ciesze, ze zajrzalas:)))) Dopiero co wczoraj rozmawialismy ze Wspanialym o Tobie i Jedrku, wysciskaj go od nas.
    A w odpowiedzi na komentarz, no ja wiem, ja jakas niegramotna i niedomyslna jestem;) Czlowiek sie ciagle uczy i ta lekcja widocznie tez byla mi potrzebna.

    ReplyDelete
  6. MarioAgdaleno--> Tego sie chyba nawet nie da skomentowac:)) Tacy ludzie i tyle.

    ReplyDelete
  7. stosunki międzyludzkie są bardziej skomplikowane niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. nie weźmiesz tego na rozum ;)

    ReplyDelete
  8. Spt--> Wiem, ale ciagle mam wrazenie, ze gdyby tylko ludzie dotrzymywali danego slowa, to byloby zupelnie znosnie:))

    ReplyDelete
  9. Stardust, kochana, z chamstwem nie wygrasz, nie należy sie z takimi zadawać. Co z tego, ze to rodaczki, skoro brak im podstawowych manier?
    A dla niezyjacych juz bliskich najwazniejsza jest stala pamiec o nich, swiatelka sa rzecza drugorzedna.Wazne, by o Nich pamietac, bo gdy zapomnimy umra po raz drugi.
    Miłego, :)

    ReplyDelete
  10. Stardust, ale zauważ, że jesteś jednak dla nich bardzo ważna!
    Co oczywiście niec nie zmienia w kwestii, że zachowały się w Twoje urodziny brzydko i w ogóle jakieś takie brzydkie są...
    ale nich im sie darzy!
    tylko czemu oni do Polski wracaja jak takie niesłowne ludzie do kraju wracają to tu będzie sodomjaigomorja:)

    ReplyDelete
  11. takim kolezankom to ja na ogol mowie "czesc" duzo wczesniej i nie musze sie dziwic ich zachowaniom,chociaz z drugiej strony,czlowik jest naiwny w swojej dobroci i co zrobic :)

    ReplyDelete
  12. Anabell--> Ja to wszystko rozumiem, co nie znaczy, ze jak po raz kolejny sie z tym stykam, to dostaje wkurwa:))))

    ReplyDelete
  13. Beata--> Wazna jestem dla nich jak skurwysyn:)) Upss.. a juz poszlo to nie bede wymazywac, bo i tak nie wiem gdzie mi sie gumka myszka zapodziala:)
    Pociesze Cie tylko, ze Kropa nie osiedlila sie w Twoich stronach:)))

    ReplyDelete
  14. Blog--> Bo mnie to od malego musztrowali, ze jestem jak sowiecki oficer i chce sobie cala armie podporzadkowac. No to dopuscilam i pozwolilam tej armii na swobode, a ze z tego wyszedl absolutny samopas, to juz zupelnie inna bajka.
    Daje ludziom prawo do bledow, bo sama tez je popelniam, ale na Boga nie dam sobie na leb nasrac:))

    ReplyDelete
  15. Dotrzymywanie danego słowa, proste i jasne wyrażanie myśli, brak bzdur grzecznościowych i logiczne zachowania.
    Tak mało a tak wiele jak widać wymagamy od 'przyjaciółek' ;)

    ReplyDelete
  16. Malgoska--> Ty tez chyba raczej z tych zlolzowatych co to maja takie wymagania:)))

    ReplyDelete
  17. Eeee tam... olac. Wszak Krupa nie wyglda na naj naj naj lepsza psiapsiolke forewerendewer... olac... i zyc dalej. Nie ma sensu marnowac energii zyciowej na takich ludzi, co po LUDZKU sie nie potrafia komunikowac.

    ReplyDelete
  18. wtf to jedno z moich ulubionych "słów".
    słowo-klucz rzekłabym nawet :)

    ReplyDelete
  19. Ja tez tego nie rozumiem i nie akceptuje podobnych sytuacji:/ Ja tam lubie prosto z mostu teksty i podobne sytuacje, a nie glupie podchody, nieslownosci, a potem udawanie ze nic sie nie stalo i dalej sie "przyjaznimy". Sliczna jest za to koncowka notki i mam nadzieje ze Twoja byla (chyba juz?) przyjaciolka przeczyta te dedykacje;)

    Przy okazji sie witam, bo zagladam juz jakis czas i przyznaje, ze Twoj blog mnie wciagnal:) Chyba poczytam sobie wpisy archiwalne:)

    ReplyDelete
  20. Tak właśnie w większości wypadków wygląda przyjaźń. Mam wrażenie, że to piękne słowo zbyt często jest wykorzystywane...

    ReplyDelete
  21. zastanawia mnie ze hmmm, ...
    Nie zaproslila cie do Polski na odwiedziny ??? :o

    ReplyDelete
  22. Sak--> No wlasnie olewam, notka odlezala w draft i opublikowalam dla pamieci i na wypadek jakby mnie jeszcze kiedys slabosc mentalna ogarnela, to sobie tu zajrze:))

    ReplyDelete
  23. Zielone-buty--> Ja oprocz WTF to jeszcze uwielbiam whatever:)))

    ReplyDelete
  24. Karmen--> Witaj, rozgosc sie, polej cos mocnego i czytaj:)))
    To wlasnie ciekawe, jak ludzie latwo szafuja slowem "przyjazn"? a jak przyjdzie co do czego, to tak to wyglada.
    Nie wiem czy przeczyta, bo tak naprawde, to nie wiem czy czyta blogi, ale to juz nie ma znaczenia.

    ReplyDelete
  25. Nivejka--> Tak, tak czlowiek czasem nawet nie wie ilu ma "przyjaciol":))) Tylko jak sie ma takich przyjaciol, to na cholere komu wrogowie? :)))

    ReplyDelete
  26. Diesel--> No popatrz, nie zaprosila:(( a ja siedze spakowana. Nie wiem jak jest teraz w Polsce tak na codzien, ale jak bylam w ubieglym roku, to mialam wrazenie, ze jednak ludzie bardziej dbaja o znajomosci i przyjaznie.

    ReplyDelete
  27. Zielone-buty--> Dzieki Tobie wlasnie trafilam na "nienie" blog, ktory teraz juz na zawsze bedzie w moich linkach. Jakos mi sie mokro w oczach zrobilo, dziekuje;))

    ReplyDelete
  28. Rzeczywiscie, szczyt taktu.

    Tez mnie tacy ludzie wkurzaja i staram sie od nich trzymac jak najdalej.

    BTW: dzieki za linke do przepisow :)

    ReplyDelete
  29. A i jeszcze jedno.

    One sie zachowaly jak dziewczynki z podstawowki, ktore w okreslonym wieku lubuja sie wrecz w knuciu spiskow, robieniu wrazenia, strojeniu fochow i tak dalej - wszystko zeby zwrocic na siebie uwage.
    A jak juz sie ta uwage na nich zwroci to robia baranie oczy i "no wiesz! przeciez my jestesmy przyjaciolki!".

    ReplyDelete
  30. Nina--> Nie wiem, czy to moze mnie sie we lbie i jeszcze gdzie indziej poprzestawialo, ale mam wrazenie, ze to czego oczekuje, to nic wiecej tylko podstawowe zasady szacunku wobec drugiego czlowieka i jego czasu.

    ReplyDelete
  31. Stardust, kamień z serca:) w sprawie przeprowadzki:) czy tez powrotu...

    ReplyDelete
  32. podczytuję od jakiegoś czasu - przyznaję sie bez bicia :)podoba mi się Twój dystans do życia i poczucie humoru:)i w sumie to jesteśmy równolatkami...

    w Andrzejki mojego men'za spotkała dokładnie taka sama sytuacja - zaproszeni na impreze w klubie bardzo dobrzy znajomi (na pewno nie przyjaciele - i to wcale nie z powodu tego co sie wydarzyło) w dniu otrzymania zaproszenia zapewniali, ze przyjdą, ale na imprezie się nie pojawili i też głucha cisza z ich strony...
    A mój men'żu mało, ze było mu przykro to sie jeszcze obraził i powiedział, ze jeśli go nie przeproszą to ho, ho, ho ....
    istnieje coś takiego jak dyplomatyczne klamstwo, które można na poczekaniu wymyśleć i jakos wytłumaczyć swoją nieobecność - my pewnie byśmy tak zrobili,a już na pewno przeprosili, ale rzeczywiście całe życie człowiek sie uczy i gupi nietety umiera

    ReplyDelete
  33. Mada--> Dyplomatyczne klamstwo to ja tez mam w duzej pogardzie. W tym wieku jesli ludzi nie stac na szczerosc, to nie rozumiem jak udalo im sie tak dlugo zyc:)))

    ReplyDelete
  34. Wszystko juz zostało powiedziane.Jestem nerwowa i do razu bym zrugała takich ludzi a potem dupnęła telefonem. Taka narwana jestem.Nie lubię ludzi niesłownych.Lepiej nie obiecywać nic, niż nie dotrzymywać słowa.Tego się trzymam.JAk mówię: zrobię, przyjdę, przyniosię, to to czynię. A koleżanki olej.To niesmaczne.

    ReplyDelete
  35. ale my cały czas mówimy o znajomości ,nie o przyjaźni ...
    ostatnimi czasy naprawdę nadużywa się tego słowa...
    grono prawdziwych przyjaciół weryfikuj życie

    ReplyDelete
  36. Może nie wypadało Cię nie zaprosić, ale miałaś nie przyjść i wszystko w ten sposób było robione? Ja się pogubiłam już przy cmentarzu ;-)

    Po swojej niesławnej 40-tce doczekałam się dwóch przeprosin, reszta albo uważa, że nic się nie stało, albo udaje.

    Olać :-)

    ReplyDelete
  37. Kasiu--> A pewnie, ze olalam. A rugac ich nie bede, bo mi szkoda na to energii. Z calej historii zostal tylko temat do notki i tyle.

    ReplyDelete
  38. Mada--> Ja juz nie wiem co jest znajomosc, a co przyjazn, bo ja jestem bardziej slowna w stosunku do kierowcy autobusu i sprzedawcy marchewek. Ale masz racje, zycie weryfikuje wiele rzeczy, moje juz zweryfikowalo tyle, ze nie wiem co dalej robic:)))

    ReplyDelete
  39. Sze--> Przy tym cmentarzu to ja juz zupelnie zglupialam:)) Ale wiesz, ja to mam jeszcze w domu Wspanialego, a ten to jest chodzaca empatia i oczywiscie znajdzie zrozumienie i wyjasnienie dla kazdego postepowania. To jeszcze musialam z nim powalczyc;) Widzialas go to mozesz sobie wyobrazic, popatrzy na Ciebie takim maslanym wzrokiem i powie "no ale wiesz nie wszyscy sa tacy sami i ten/ta akurat jest taki/a nic na to nie poradzisz"

    ReplyDelete
  40. Ja to mam spiskową teorię ;-), że na ten cmentarz to miałaś przyjść, spotkać się z nimi "przypadkiem", ale nie mam koncepcji, dlaczego. Krupa miała nie wiedzieć, ze jesteś zaproszona na pożegnalną imprę, organizowaną przez Kreskę?
    A może ten cmentarz miał Cię zachęcić? Bo wiesz, w pewnym wieku, to cmentarze są najatrakcyjniejszym miejscem dla matkopolek;>
    Taka okazja!
    A ten telefon był pro forma. Krupie nie zależało, żeby z Tobą rozmawiać (bo a nuż by wypadało Cię do tej Polski zaprosić), więc zadzwoniła tak, abyś nie mogła rozmawiać, ale żeby zarazem "było", że się chciała pożegnać. Takie dziwne pojęcie "dobrego wychowania".
    A hooj na drogę.

    ReplyDelete
  41. Stardust:

    nic Ci sie nie poprzewracalo, jestes dorosla i od innych doroslych wymagasz normalnego zachowania :)

    A obie panie niestety najwyrazniej psychicznie do czegos takiego nie dojrzaly.
    I tak podeszlas do sprawy lagodnie, ja nie mialabym tyle cierpliwosci...

    ReplyDelete
  42. Melisso--> Ta Twoja teoria spiskowa, to brzmi jak powiesc Agaty Christi :))) Przyznam, ze az tyle czasu to ja temu zdarzeniu nie poswiecilam:)))
    Ale kto wie? ten cmentarz wieczorowa pora... mozna by z tego jakas fabule ukrecic:))

    ReplyDelete
  43. Nina--> Ja cierpliwa i lagodna, jak baranek;)) ale tez pamietliwa zolza jestem:)))

    ReplyDelete
  44. Beata--> Naga to Ty mi nie daj, bo to brzmi jak zaproszenie seksualne:))))))

    ReplyDelete
  45. No to i ja moze przy okazji Twojej notki sobie wygarnę.... nie musisz czytac ;-) ale naszła mnie chec wyrzucenia tego z siebie pod wpływem Twojej notki więc zrobie to tutaj pozwolisz .... Miałam przyjaciółkę która zachowała się conajmniej dziwnie wiele razy co zakonczyło się jakąś roczną rozłąką po czym znów wróciłyśmy do "znajomienia " się a moja definicja przyjaźni przewartościowała się bardzo drastycznie na tyle że dziś nie używam tego słowa .... Koleżance wybaczyłam kretyńskie zachwanie było dobrze na tyle długo że została nawet chrzestna matką mojego dziecka, potem poznała nowego faceta i zaczęło jej coś we mnie przeszkadzac jako że używamy często gg to przez nie najczęśćiej rozmawiałysmy i tam pewnego dnia zarzuciła mi napady złośliwosci, wiem ze potrafie być złośliwa ale wiem równiez ze ona z tych delikatnych wiec zawsze uwazalam na to co pisze zeby bron boze nie dotknac bo jak beda wygladały nasze relacje w koncu to chrzestna mojego dziecka szkoda zeby nie mial z nia kontaktu, wiec po tym zarzuceniu mi złosliwosci przekopałam archwium gg z ostatniego pol roku nie znjadujac nic czym moglaby ja dotknac wiec pytam o co chodzi a ona ze o nic i ze wiedziala ze tak powiem , kurwqa mac nie znosze kiedy ktos zaczyna i nie konczy ale nie zmaierzala mi wyjasnic czym tak bardzo ja dotknelam, w tym czasie odbywaly sie jej przygotowania do slubu ktory jak to stwierdzila ma sie odbyc w obecnosci ich mam i swiadkow i nikogo absolutnie innego poprosilam zeby podala mi date zebym mogla pojsc chcociaz z synem na sam slub na co ona ze nie bo to byloby niesprawiedliwe wobec innych niezaproszonych, wiec ok przyjelam do wiadomosci, w tygodniu przed slubem zagadalam do niej na gg jak tam przygotowania na co ona napisala mi ze jednak nie wyszlo tak jak sobie zaplanowala i ze bedzie wiecej osob na slubie i jesli chcemy to mozemy wpasc podtrzymac ich na duchu, w dniu slubu poniewaz moja siostra robila jej makijaz dowiedzialam sie ze moja kolezanka obdzwonila wszystkich znjomych zeby ich pozapraszac a od 3 miesiecy jest w ciazy, było mi przykro .... na slub nie poszłam moze to i wredne z mojej strony ale nie chcialo mi sie robic dobrej miny niesmak pozostał.... kurwa mineło kilka miesiecy a wciaz to we mnie budzi wkurwa
    no to sobie wyrzuciłam dziekuje za udostepnienie miejsca na taka mozliwosc chociaz bez pytania wprawdzie ;-)

    ReplyDelete
  46. "Dyplomatyczne klamstwo to ja tez mam w duzej pogardzie. W tym wieku jesli ludzi nie stac na szczerosc, to nie rozumiem jak udalo im sie tak dlugo zyc:)))"
    Oplułam monitor i kota przy okazji :) Na moje urodziny w zeszłym roku zaprosiłam pewną parę. On odpisał mi natychmiast, że oczywiście, że się pojawi, bo nie mają planów. Ona, że niestety obydwoje będą wtedy w Wenezueli :) W dniu moich urodzin, jakoś o północy on napisał, że pojechali do New Jersey i nie mogli sie nawet odezwać. Mogli chociaż dogadać się i kłamać tak samo :)
    Jakoś smutno ostatnio o przyjaźniach na blogach wkoło, łacznie z moim. Przydałby sie wpis optymistyczny, może w przyszłym tygodniu.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...