Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, January 31, 2010

Dzik jest dziki...

... dzik jest zly, dzik ma bardzo ostre kly..
Nie wiem, czy to tak bylo, czy sobie teraz, na poczekaniu sama wymyslilam, ale tak mi cos po glowie chodzi.
Bylismy w sobote wieczorem na obiedzie pod wezwaniem "dziczyzna" i bylo dziko:)
Raz do roku, czesko-slowacka restauracja w naszej okolicy robi wlasnie tak weekend poswiecony dziczyznie. To juz 3 raz kiedy udalo nam sie zalapac na te wyzerke, tym razem poszlismy tam w powiekszonym skladzie (5osob) zeby mozna bylo sprobowac wiecej dan, zonglujac talerzami.
Przez caly dzien oszczedzalismy miejsce w zoladku, bo wiadomo, ze zanosilo sie na niezla wyzerke i nasze przewidywania okazaly sie sluszne.
Wymarzlam sie czekajac na autobus, bo jechac samochodem nie ma sensu, ze wzgledu na brak miejsc do parkowania. Zimno sie zrobilo, oczywiscie nie tak jak w Polsce, ale jest ok -5C do -8 pozno wieczorem. No i wiatr, bo my niedaleko wody przeciez mieszkamy wiec to wietrzysko hula jak zwariowane.
Uczta byla super.
Pozarlismy dizka, sarne, baznata, zajaca i przepiorki.
Naprawde miesa pyszne rozplywajace sie w ustach i wspaniale doprawione, bo dziczyzne trzeba umiec doprawic, zeby pozbyc sie tego specificznego smaku wiatru;)
Potem jeszcze zachcialo nam sie isc na kawe do pobliskiej greckiej kawiarni, gdzie maja pyszne ciasta i ciastka. Mniam, pozwolilam sobie i pozarlam triple-chocolate ciastko.
No bede miala znow sie z czego spowiadac Vincentowi:))
Ale ja go przeciez lojalnie uprzedzalam, ze ja sie nie nadaje do bycia na diecie.
Jeszcze mam z nim 2 wizyty i juz mu zapowiedzialam, ze nie przedluzam tej imprezy.
Uwazam, ze to mi wystarczy, wiem co mam robic i jak jesc, teraz tylko chodzi o to, zeby sie tego trzymac.
Gwiazda ekranu juz nie bede;)) i wcale mi nie przykro z tego powodu.
Aaa i jeszcze bylabym zapomniala do tej wczorajszej uczty mielismy pyszne grzane wino z przyprawami, bardzo dobre i na przekaski pasztet z gesi i mielona pieczen z sarniny.

Poza tym planowalam na dzis pojscie do kina na Avatar, bo wlasnie jeszcze nie bylam, ale znow nie udalo nam sie dostac biletow. Trudno pojdziemy innym razem.
Ja w ogole nie kinowa jestem, bo nie lubie jak mi ktos papcornem chrzesci w zasiegu mojego sluchu i chlipie sode, ale stwierdzilam, ze Avatar trzeba zobaczyc.
A jak zobaczyc to tylko w kinie IMAX prawdziwnie 3D a nie byle gdzie, no i okazuje sie, ze mamy problem z zakupem biletow na weekend, widocznie jeszcze nie minela ta pierwsza goraczka.
Rzadko chodze do kina, ale tez nigdy nie rzucam sie na pierwszy tydzien, czy nawet miesiac, zdecydowanie wole, zeby juz to najwieksze talatajstwo kinomanow przeszlo, wtedy ja moge liczyc na wiekszy spokoj i mniejszy tlok. Tym razem trwa to duzej.
Poczekam, zycie mnie juz nauczylo cierpliwosci;) nie calkiem, ale troche.

A ogolnie to jest mi smutno, bo we wtorek w wypadku zginal facet, ktorego znalam co prawda tylko z widzenia, ale jakos mi jest bardzo przykro z tego powodu, bo to jedna z tych smierci, kiedy czlowiek puka sie w glowe i nie moze przestac pytac "dlaczego?"
Mial tylko 41 lat i zostawil zone i dwie male coreczki (4 lata i rok).
Pracowal w ekipie sprzatajacej miasto, akurat w naszym rejonie. Dwa razy w tygodniu (sroda i sobota) przejezdzali smieciarka i wyprozniali wystawione przez mieszkancow kubly ze smieciami.
Wspanialy go znal, bo mial okazje wielokrotnie z nim rozmawiac, a byl to facet, ktory zawsze z kazdym chociaz chwile pogadal. 2 lata temu nasz sasiad mial operacje kolan i nie mogl chodzic to Frank wchodzil na jego podworko i sam wynosil smieci i po oproznieniu kubla odnosil go na miejsce.
Wszyscy go znali i lubili.
Wypadek mial miejsce jakies 20 ulic od naszego domu, we wtorek o 7:20 rano przejechal go duzy samochod dostawczy. Swiadkowie mowili ze zginal na miejscu i w tak tragiczny sposob, ze ciezko bylo pozbierac szczatki.
Przez caly tydzien na rogu ulicy w miejscu gdzie to sie stalo, ludzie pala lampki i przynosza kwiaty.
Wszystkie okoliczne sklepy i biznesy na terenie "obwodu" Franka zbieraja donacje dla zony i dzieci.
Jest to straszne, bo gdziekolwiek czlowiek nie wejdzie to wszyscy tylko o tym mowia.
Zaloba ogarnela okolice w kwadracie 80 ulic i 6 Aleii.
Zupelnie bezsensowna smierc...

29 comments:

  1. ...kto spotyka w lesie dzika,
    ten na drzewa zaraz zmyka...
    Dokładnie tak to było:)

    Na AVATARZE też jeszcze nie byłam.

    Jutro? Nie wiadomo czy będzie.

    Pozdrawiam ciepło

    ReplyDelete
  2. Witam :)
    na taką imprezę to bym się nie pisała, bo z mięsa to ja tylko dzikie kury jadam ;p resztę raczej pod przymusem...

    A wypadek? Tak zginął mój tata... znam to uczucie bezsensu.

    [*]

    Pozdrowienia z Polski...

    ReplyDelete
  3. Poraziła mnie w Twoim poście nie tylko śmierć bez sensu, ale i reakcja ludzi. Może w Polsce są takie miejsca, ale przenigdy nie słyszałam. U nas przy okazji czyjejś śmierci to jak opadnie szok i opowiadania ze szczegółami jak do tego doszło, to w drugiej kolejności ludzie wywlekają co złego wiedzą o zmarłym. O zbieraniu, ad hoc, kasy nawet nikomu myśl nie przebiegnie...

    ReplyDelete
  4. ello... z racji tego ze mam chora watrobe nie jem wieprzowiny bo jest za tlusta za to mama przygotowuje mi sarnine i jest przepyszna, teraz dopiero czuje roznice mmiedzy wieprzowina a dziczyzna, czuje sie lzejsza ( chociaz nie schudlam za wiele ) ... jak tylko zjem wieprzowine to od razu spac mi sie chce, odbija mi sie i czuje sie jak wieloryb ...
    ... na avatarze bylam i jak wyszlam to chcialam jeszcze raz isc, muzyka mi sie podobala, poza tym pomimo dlugosci czasowej filmu tylek mnie nie bolal, a to juz swiadczy o tym ze film wciagnal...
    ... o wypadku sie nie rozpisuje bo ja sie boje wypadkow , smierci etc... w piatek spadlam z 3 metrow i niezle sie poobijalam ... najgorsze jest to ze od miesiaca wiedzialam ze spadne, mam jakies dziwne zdolnosci przewidywania zlego.... czuje jeszcze cos ....

    Pozdrawiam
    Hannah

    ReplyDelete
  5. kazda, taka nagla smierc, wydaje sie bezsensowana, tym bardziej, jak odchodzi ktos, kto mial przed soba jeszcze drugie tyle do przezycia...zal mi zony i tych coreczek. bardzo.wspolczuje ogromnie :(

    a co do Avatara tez sie wybieramy, ale jakos tak, nie mozemy sie wybrac.
    podobno efekty super, wiec chyba musze sie zawziac i nawiedzic cinema.
    zdaj relecje kobieciu, bom ciekawa Twojej opinii ;)

    ReplyDelete
  6. Ida--> To znaczy nie jest tak zle:) cos sie jeszcze w glowie kolacze z dziecinstwa:)))
    Nie wiem kiedy sie wybiore wreszcie na ten film, ale sie wybiore;)

    ReplyDelete
  7. Zante--> To nie jest dokladnie tak, bo nie na kazda smierc jest taka reakcja. On pracowal w tym rejonie ok. 10 lat (jedni mowia, ze dluzej inni, ze troche krocej) i byl "inny" w pozytywnym bardzo znaczeniu. Wlasnie takie drobne przyslugi jak dla naszego sasiada, to powoduje, ze ludzie reaguja bardziej emocjonalnie. Prawdopodobnie rowniez te biznesy i sklepy czuja sie wdzieczne za lata jego pracy. I zginal tutaj wlasnie bedac w pracy. Tez uwazam, ze to piekne i rzadko spotykane, ze ludzie reaguja w ten sposob, ale to chyba taki brawurowy odruch pomocy, wspolczucia i chec pomocy najblizszym. Az sie boje myslec o zonie i coreczkach. I dobrze, ze chociaz teraz moga liczyc na pomoc, bo jak zawsze miesiac pozniej to wszystko ucichnie. Zostana tylko te lampki i kwiaty na rogu ulicy, bo to zawsze trwa dluzej..

    ReplyDelete
  8. Lorenhannah--> Przerazasz mnie z tymi przeczuciami.. nie chcialabym miec takich zdolnosci.

    ReplyDelete
  9. Ivonek--> Na Avatara, to kto wie, czy Ty sie szybciej nie wybierzesz:)) Bo my mozemy tylko w weekend, w dodatku chcemy z Potomkiem, taki troche prezent urodzinowy (28lutego) a w najblizszy weekend jest Super Bowl i Potomek kreci nosem, bo pewnie chce ogladac. Ale w lutym musimy zaliczyc;))

    ReplyDelete
  10. Witam!Nareszcie się odważyłam i złoże jakiś komentarz,chociaż nie jestem dobra w pisaniu tychże.No, ale co mi tam,spróbować niezaszkodzi.Najwyżej zostane obśmiana 'żem' zbytnio niepiśmienna jest.Njasmapierw, to aż ślinka mnie pociekła na takie wykwintne żarełko i azor uciekł prawież do tylca,heh.Filmu nieoglądałam,ale mój sonek cosik tam przebąkiwał o nim.przykro mi się zrobiło z powodu tego nieszczęsnego wypadku,bom ja wrażliwa i żal mi ludzi,których to dotyka.Z drugiej strony,to biedny człowiek nie będzie się już musiał męczyć na tym pokręconym ziemskim padole łez i okrucieństw wszelakich.Smutne to,że jego najbliżsi pozostaną samotni w bólu rozpaczy.Miło jednak jest słyszeć,że są tam jeszcze niezwykle dobrotliwe ludzkie serca,które przychodzą innym z pomocą w takim tragicznym cierpieniu.To tyle.Pozdrawiam serdecznie.Lea2

    ReplyDelete
  11. Każda śmierć boli, ale taka niespodziewana chyba podwójnie:( szczególnie żal tych dzieci i żony :(
    Na AVATRZE byłam i polecam gorąco. Bardzo sprawnie, ciekawie i nowatorsko zrobiony film. I na dodatek fantastyczne krajobrazy i muzyka, jestem pewna , że będzie Ci się podobał, bo to poprostu dobra rozrywka:)

    ReplyDelete
  12. Czytam o tych mięchach i jedyne co mi przychodzi do głowy to Vincent ;). Nigdy nie próbowałam żadnej dziczyzny, więc nie mam punktu odniesienia.

    Przykre z tym wypadkiem, ilekroć coś takiego ma miejsce mam bolesną świadomość, że w każdej chwili mogę to być ja. Loteria.

    ReplyDelete
  13. Lea--> No i nareszcie:))) Bardzo sie ciesze, ze napisalas i teraz juz bedziesz pisac i bedzie fajnie:)))
    A mnie jest dzis calkiem do dupy, bo jest wlasnie pogrzeb, a ja dzis znow przechodzilam obok tego miejsca. Nie moge serce mi wysiada jak o tym czlowieku mysle.

    ReplyDelete
  14. Kiciu--> Wybiore sie na tego Avatara, koniecznie w tym miesiacu musze zgarnac jakos tych chlopow i sie wybrac. Ten weekend znow nie zapowiada sie dobrze...

    ReplyDelete
  15. AnetaCuse--> Przestan, ja mialabym sie Vincentem przejmowac??? A widzialam go dzis i jeszcze tydzien ze mna wytrzyma a potem to ja sobie sama poradze, bo tak na dobra sprawe to ja go i tak rozkladam logika myslenia;))

    ReplyDelete
  16. Dziczyzny zazdraszczam i ...az sie jutro kopne do Slawotowka do Belowa - tam daja chyba najlepsza w okolicy:))))

    Avatar - polecam:) idz koniecznie:)

    A Ta smierc - coz....ktorakolwiek jest bezsensem dla pozostajacych.
    Zal tylko Tych Corek i Zony...
    Mial Chlopak jeszcze wiele do zrobienia...
    Przykre.

    ReplyDelete
  17. Witaj, o bilety na "Awatar" jest faktycznie trudno, moja 1/2 rodziny (maz i corka) za drugim podejsciem-czyli za drugim weekendem dostali bilety. Jedna rada- kup bilety kilka dni wczesniej online w kinie do ktorego sie wybieracie (oni byli akurat w AMC Loews, jestem pewna ze na Brooklynie tez znajdziesz ta siec kin) a przed seansem przyjedzcie duzo wczesniej aby zajac dobre miejsca. Pozdrawiam z NJ

    ReplyDelete
  18. z dzika to ja tylko pasztet z zająca lubię

    a śmierć, przypomina nam tylko jak kruche to wszystko, co mamy, albo czego jesteśmy uczestnikami...

    buziaki słodkie

    ReplyDelete
  19. nie "ktorakolwiek" - ma byc "czyjakolwiek".
    Przepraszam.

    ReplyDelete
  20. Ade--> Pojde na tego Avatara:)) Zdecydowanie pojde, jeszcze tylko nie wiem kiedy;)
    A ten chlopak mi nie moze wyjsc z glowy, jeszcze nigdy nie stalo sie tu nic takiego co poruszyloby cala dzielnica.

    ReplyDelete
  21. Kasiu--> Ja wiem, ze moglabym do Lowes czy innej sieci, ale jednyne kino naprawde przystosowane technicznie do super odbioru to jest IMAX na Broadway i 93 i tylko tam chce isc.
    Tego akurat filmu nie chce obejrzec gdzies w innym kinie, skoro mam mozliwosc zobaczyc w naprawde odpowienim do odbioru 3D.

    ReplyDelete
  22. Margo--> Robilam pasztet z zajaca 2 lata temu na Wielkanoc i jakos nie bardzo mial powodzenie u mojej hamerykanskiej rodziny. A teraz pytaja czy moge zrobic jeszcze raz;)) Posmakowala im dziczyzna;)

    ReplyDelete
  23. Dzięki Stardust za miłe przywitanie mnie. Napewno nieomieszkam pisywać dalej komentarzy. To przykre zdarzenie działa na człowieka przygnębiająco. No cóż, taki właśnie jest marny i krótki nasz żywot.Staramy się o tym nie myśleć,że jesteśmy tylko marnym pyłem.Dopiero zaczynamy sobie uświadamiać swój byt, wtedy gdy czegoś takiego doświadczamy blisko siebie.Niestety trzeba się otrząsnąć,bo życie toczy się dalej.Lea

    ReplyDelete
  24. Stardust, siec kin AMC Loews tez ma IMAX, choc nie we wszystkich lokalizacjach. Sprawdz online! Musi byc gdzies na Brooklynie lub w okolicy IMAX nie tylko ten na 93st. Wiem ze to kino na 93st jest faktycznie przystosowane do IMAX- bylam tam lata temu, gdy bylo to jeszcze jedyne 3D kino w tristate. A to kino gdzie moja 1/2 rodziny widziala "Awatar" w ubiegly weekend, mialo tez wlasnie IMAX. Online jest dokladnie wyszczegolnione czy film jest wyswietlany jako 3D czy jako IMAX (czerwony napis przy tytule filmu! na stronie http://www.amcentertainment.com)
    Pozdrawiam raz jeszcze, keep looking:)

    ReplyDelete
  25. Niesamowite jest to, że cały kwartał opłakuje pana, który wywoził śmieci. To musiał być bardzo nietuzinkowy człowiek...

    ReplyDelete
  26. Lea--> Cala przyjemnosc po mojej stronie:)))

    ReplyDelete
  27. Kasiu--> To kino to naprawde nie jest az tak gwaltownym piorytetem:) No i Brooklyn wykluczony, ja mam chyba blizej do NJ niz na Brooklyn, a zdecydowanie latwiejszy dojazd.

    ReplyDelete
  28. Zgago--> Ja go naprawde nie znalam, widzialam kilka razy i to wszystko, zawsze z kims rozmawial. Ale okazuje sie, ze dopiero po smierci mam okazje poznac go lepiej. Rozmawialam wlasnie z sasiadka, ktora byla na pogrzebie. Powiedziala, ze byl taki tlum, ze nie bylo widac konca ludzi. A kwiaty i wience to juz na koniec kladli na sasiednich grobach, bo sie nie zmiescily. Wiesz on byl mlody (41 lat) wiec to tym bardziej rusza, zona, dzieci, rodzice. Straszna tragedia.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...