Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, January 9, 2010

Komu szanse, komu, bo ide do domu;))

czyli dalszy ciag historii dietetyka;)
Bo wiecie, ja temu dietetykowi dalam szanse. A co? taka bylam rozdawna tamtego dnia, zreszta prosil, to i uleglam. Zaryzykowalam i powiedzialam, ze i owszem moge mu ofiarowac ten jeden tydzien.
Miedzy nami mowiac, gdyby Vincent (dietetyk, moze jednak damy mu imie;)) mnie znal, to na ten jeden tydzien powinien przykuc sie do mnie kajdankami. No ale mnie nie zna, wiec cala sprawe oparlismy o szczerosc, lichotliwe to oparcie, ale nic solidniejszego nie bylo pod reka.
I tak Vincent podarowal mi "spis do jadla" nakazal pic wody od chuja pana i ciut ciut, i juz nie pamietam po jaki grzyb, ale kazal mnie sobie zmierzyc temperature przez trzy dni z rzedu zanim wstane z lozka.
Nie, nie, zapewniam Was, ze nie chodzilo o katolicki kalendarzyk zaplodnien;)
Nie pamietam o co chodzilo, bo jak o tym mowil, to ja sie wlasnie skupialam na smaku trufli szampanskich i moj dwukomorkowy mozdzek nic innego nie byl w stanie zakodowac.
Ale slowo sie rzeklo, kobyla u plota.
No sie zaczelo.
Najpierw byl problem picia wody, bo ja owszem tak szklaneczke w ciagu calego dnia moge, ale zeby 2 litry to juz letki przesadyzm, albo i ciezki sadyzm jest.
Pamietajmy, ze oprocz tej cholernej wody wcale nie zrezygnowalam z kawy. Wstaje jak zawsze ok. 6ej zanim przyjdzie 11a i czas wyjscia z domu to juz tak we mnie chlupoce, ze normalnie moznaby zalozyc hodowle ryb. I wcale nie mam na mysli sardynek, czy tez szprotek.
Ja baba uczciwych rozmiarow jestem i we mnie mozna zalozyc caly staw z karpiami.
Przez godzine mam stresa, bo po tym zlopaniu to co i rusz mi sie chce oddac czesc z tego co wyzlopalam, zeby zlopac dalej - kurwa!!! Zamkniete kolo!!!!
Niby godzine moge wytrzymac, ale stres polega na tym, ze jakby nie daj Wszechmogacy, pociag gdzies utknal pod ziemia, to mnie po 15 minutach zacznie z uszu kapac.
Jak ten proceder sie ma przedluzyc, to powaznie rozpatruje koniecznosc zakupienia pieluch dla doroslych, ponoc nawet takie z falbankami robia (randkowe). Chwilowo sie wstrzymuje, bo jedno, Vincent dostal szanse na tydzien, a drugie jak zaloze pieluche to wszystkie portki beda za ciasne. Toz bede musiala zanabyc gacie w wiekszym rozmiarze.
A kto to widzial, zeby sie odchudzac po to zeby nosic rozmiar wiekszy niz przed odchudzaniem?
Paranoja!
W nocy z powodu tych stawow i wodociagow zainstalowanych w moim brzuchu wstaje po 6 razy.
Tak se tez kombinuje, ze jakby rozwalic kabine prysznica w sraczu, to moze jakis maly, ale wygodny fotel by sie tam zmiescil i nie musialabym tyle latac.
"Spis do jadla" tez okazal sie upierdliwy, bo niby ja to wszystko i tak jem, ale kurwa nigdy nie wazylam.
Wage mam nastawiona na gramy i zapomnielismy jak ja przestawic na uncje. Nic, przeliczylam uncje na gramy i gitara (jak mowi Szeherezada). Zaczelam wazyc do zarcie, niech mu bedzie.
W drodze do domu Wspanialy zagadal:
-- To co Ty mozesz jesc na tej diecie?
Natychmiast sie zagotowalam:
-- Glownie jedzenie!! A poza tym to nie jest dieta, ja nie chce zebys w ogole takiego okreslenia uzywal!!
-- To jak ja mam mowic?
-- Masz w ogole nie mowic na ten temat!
-- Ale dlaczego?
-- Dlatego, ze jak ja kurwa slysze slowo "dieta" to natychmiast mam ochote wpierdolic kilogram czekoladek i poprawic lodami z bita smietana.
Od tamtej pory sie nie odezwal, czyli albo wykapowal, albo sie boi.
Nie bede sobie tym glowy zawracac.
Wtorek, sroda jakos przeszly, ale na czwartek to juz nie bardzo mialam pomysl co zjesc.
Ok. 18ej zadzwonilam do Vincenta i zostawilam mu wiadomosc tej tresci:
-- Mam pytanie, czy ja moge zjesc chili? Jak dostaniesz te wiadomosc i mozesz odpowiedziec w ciagu najblizszej godziny, to zadzwon. Zreszta nie wazne, czy zadzwonisz czy nie, bo ja i tak zjem to chili.
Zadzwonil w ciagu nastepnych 5 min. cos tam bakal, ze chili to podwojne proteiny, no ale w ostatecznosci...
Obiecalam, ze zagryze to chili surowym kalafiorem.
A co mi zalezy, surowe kalafiory moge wpierdalac, bo lubie.
Zostala jeszcze kwestia tego mierzenia temperatury.
We wtorek zapominalam kupic termometr, wiec wieczorem jak juz bylismy w domu mowie do Wspanialego:
-- Przypomnij mi, ze musze kupic termometr.
-- Przeciez mamy w domu termometr - spojrzal zdziwiony.
-- Mamy, kurwa termometr do pieczenia miesa, indyka. Jakos nie sadze, zebym takim termometrem mogla zmierzyc temperature sobie.
-- A co zle sie czujesz?
-- Dobrze sie czuje, ale potrzebny mi jest termometr.
-- A jestes pewna, ze nie mamy termometra w domu?
-- Raczej nie mamy, bo ja nigdy nie mialam, a Ty miales?
-- No..nie, tez .. nie mialem.
Zdrowe ludzie jestesmy, bez dzieciow, to na cholere komu termometr? jak czujesz, ze masz temperature, tos chory i lezysz az przejdzie. Jak na czole mozna gotowac grochowke, to idziesz do lekarza i niech on zmierzy.
W srode Wspanialy kupil mi termometr.
Polozylam go na szafce obok lozka i zasypialam pamietajac, ze mam przed wstaniem zmierzyc temperature.
Obudzilam sie o 5:43 zadowolona, ze pamietam, wsunelam termometr pod pache i wlaczylam telewizornie.
Termometr mial byc taki sprytny, ze jak minie 10 minut to mial wibrowac (szkoda takiego pod pache, ale trudno) Leze, ogladam tv i mi sie przysnelo. Obudzilam sie o 6:17 cala zdziwiona czemu to urzadzenie nie wibrowalo, ani nie dawalo zadnych innych znakow, pomyslalam, ze spierdolony.
Wstalam i dopiero jak zaswiecilam swiatlo to zobaczylam, ze tam jest taki guziczek, ktorego zapomnialam nacisnac.
No ja to jestem ciura okretowa, nawet durnym termometrem sie poslugiwac nie potrafie!!!
W piatek i sobote zapomnialam, wiec juz szlag trafil 3 dniowe pomiary, bo randke z Vincentem mam w poniedzialek.
Jest jeszcze kwestia gimnastyki, o ktorej nawet mi sie myslec nie chce, a co dopiero wykonywac.
Ale na zdrowy rozsadek, to samo latanie do kibla zajmuje mi pewnie godzine dziennie. Do tego, biorac pod uwage, ze jest choleryczne zimno i czlowiek chodzi naubierany jak cebula, to sciaganie i wciaganie gaci tez tworzy swoista gimnastyke.
W zyciu nie myslalam, ze to chudniecie to taka skomplikowana robota...zdecydowanie wole ten proces w druga strone.

38 comments:

  1. W drugą stronę znacznie przyjemniej jest! I mniej upierdliwie...

    ReplyDelete
  2. Mnie córka poinformowała,że wystarczy ,jeżeli rano, do południa będzie się jadło tylko węglowodany, na lunch co się chce, coś słodkiego wolno zeżreć tylko i wyłącznie zaraz po lunchu lub dinnerze, natomiast wieczorny posiłek ma być wysokobiałkowy,bez węglowodanów.
    Smacznego, ;)
    P.S.
    a to coś słodkiego to może być codziennie 1 kostka czekolady o zawartości min.70% kakao.

    ReplyDelete
  3. Diety ach te diety. Wszyscy "dietują" aby poczuć się lepiej a jeszcze nie spotkałem zadowolonej osoby, która zamieniła soczyste karkówki i sznycle na marchewki i kapustę. Wszyscy wkurwieni jak by im się do pensji komornik przykleił. Szkoda nerwów. Póki dupsko nie ciągnie się po ziemi nie ma powodu do zmartwień.

    ReplyDelete
  4. WItaj, dzielna jesteś!
    A słowa na "D" absolutnie nie należy używać, bo jest bardziej szkodliwe, niż czekolada i bita śmietana z lodami razem wzięte! :)
    Ale widzę, że dietetyk nieźle się wziął za Ciebie.
    Tylko nie wiem, po co to mierzenie temperatury, jak będziesz wiedziała, to napisz, bo ciekawa jestem.

    To widzę, że nie tylko ja się umartwiam :))
    Pozdrowienia, witaj w klubie!

    ReplyDelete
  5. W sumie to i tak jesteś wyjątkowo wytrwała z tą dietą i ważeniem i mierzeniem. To można się zajeb..ć własna pięścią i od razu schudnąć ze dwadzieścia kilo ;P Co do tego robienia sobie z wnętrza akwarium czy stawu jak kto woli i jakie kto ryby preferuje to słyszałem, że picie 2 litrów wody dziennie wcale nie jest zdrowe ponieważ wypłukuje zbyt dużo potrzebnych składników, ale skoro tak Ci kazał mądrala Vincent :))) Pozdrawiam

    ReplyDelete
  6. to ja sie chyba do tej diety przyłącze, bo niby nie zważam na to ile jem, bo lubię, ale jak dzisiaj nie mogłam "na stojąco" rajstopek wciągnąc na tyłek to mi się żarówa czerwona zapaliła!!!
    Zawsze w spodniach chodzę i nie mam problemu z ich zakładaniem, a dzisiaj zachciało mi się "pańcią" być... i rajstopki i spódniczka, no i problem z rajstopkami...
    zacznę wodę żłopać:P

    ReplyDelete
  7. Anabell--> Ile diet tyle racji, ilu dietetykow tyle diet i tak bez konca:)))

    ReplyDelete
  8. Bareya--> Masz racje;) dupsko mi sie nie ciagnie po ziemi, bom slusznego wzrostu, to chyba se dam spokoj;)

    ReplyDelete
  9. iw--> Dietetyk dostal tydzien, pojde w poniedzialek zgodnie z umowa. Ale nie sadze zeby sie z tego wyklul jakis dluzszy zwiazek;)

    ReplyDelete
  10. Jeny... dieta to najbardziej znienawidzone słowo, wręcz zabronione w moim domu. Jedyne czego przestrzegam.... to wasa... pieczywko chrupkie. A na nim to już wedle fantazji, apetytu, chciejstwa i mania w lodówce:)

    ReplyDelete
  11. Czarny--> No mnie cholera ta slownosc zgubila;) Ale na szczescie tydzien nie wiecznosc:)))

    ReplyDelete
  12. Mada--> A co krzesel nie masz, ze musialas rajstopki na stojaco?

    ReplyDelete
  13. ehhh tam taki luxus..
    Pojechalem na wlochy 10 euronow w kieszeni i cos drobnego i Karte EC... A ta karta Na Spageteria nie dzialala..
    Przezyj 3 dni z 10 euronow to diety nie potrzebujesz ;)
    Pokochalem Austrie bo tam dopiero zadzialao paskudctwo plastykowe ;)

    ReplyDelete
  14. Nivejka--> Tez tak mowie, ze slowo na "d" dopuszczalne w moim towarzystwie to "dupa" i Wspanialy nawet zna to slowo i jego znaczenie.

    ReplyDelete
  15. Diesel--> To szczera prawda, ze jak nie ma co i nie ma za co to najlepsze odchudzanie:)))

    ReplyDelete
  16. Oj a wiesz co jeszcze lepsze niz te niposiadanie ??????
    Bosze ta Zlosc ze taka malo karteczka plastykowa cie w cio... zrobila. I wlasnie tutaj sie zaczyna Czar.Robi sie duzo z WQUR.... i inna energia.Ze zlosci nawet na buzi miesnia pracuja .. oj te zlosnicowe wsciekle ... ;) To dopiero dieta ...:)))

    ReplyDelete
  17. na krzesełku to nie sztuka - każdy może :)
    te rajstopki na stojaco to taki sprawdzian gibkosci, zręczności no i grubości - kiedyś się to zatraca wiadomo, ale nie sadziłam, ze tak szybko;)

    ReplyDelete
  18. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  19. Star - ty NIE PRZESADZAJ !!!
    Dwa litry płynów to ŁACZNIE jest!
    Podniesiesz sobie ciśnienie,wypłukasz cenne składniki itepe.
    Do tych dóch litrów należy zaliczyć : wszelkie płyny pite w ciagu dnia w tym kawe,zupy takoż,i owoce czy też warzywa bo w nich jest woda !
    Daj se na wstrzymanie:)
    bo to sikanie cie normalnie dobiej:)

    ReplyDelete
  20. Diesel--> Ty chyba prowde godosz, to nic ino musi dlotego te wscikle baby som chude. Bo tyle w tym zlosci, ze kazdy tluszcz wytopi:)))) Ja jestem kobita chodzacy ZEN to sie tluszcz trzymie i czuje dobrze;)))

    ReplyDelete
  21. Mada--> Sa tez inne sposoby na sprawdzenie gibkosci i zrecznosci, ale nie bede o nich publicznie;)

    ReplyDelete
  22. Tuv--> No co Ty!! gdybym nie przesadzala to nie byloby tego bloga, albo przynajmniej bylby zamkniety;)))
    A herbata i kawa owszem sie licza, pod warunkiem, ze nie zawieraja teiny i cofeiny.

    ReplyDelete
  23. W mojej diecie też 2 litry płynów,ale liczę tak jak pisała "tuv"
    na razie sama wytrzymałam tydzień,,,nie wiem czy dalej dam radę/Trzymaj się Star łączę się w bólu.

    ReplyDelete
  24. Izza--> Na serio, bo serio tez czasem gadam;) to mozesz zaliczyc do plynow herbate zielona czy inna bez teinowa i bezkofeinowa kawe. Nie mozesz zaliczyc zup, bo sa z dodatkiem soli, chyba ze piesz wode po gotowaniu ziemniakow bez soli. Nie mozna tez liczyc warzyw i owocow, bo po pierwsze primo jak zmierzyc ile wody w jablku? po drugie organizm ludzki zawiera 70% wody, czy to znaczy, ze nie powinnismy pic, bo sie rozplyniemy? Wode czlowiek oddaje nonstop w postaci moczu, potu, lez, parowania (niewidoczne, ale jest) i stad te zalecane 2 litry zeby uzupelnic nawilzenie organow i wszystkich komorek. Dla sprawdzenia kiedys poszlam na badanie krwi bez picia wody rano i krew byla bardzo gesta i prawie brunatna, natychmiast mnie pielegniarz zapytal czy pilam wode z rana. Po wypiciu wody krew ma bardziej czerwony kolor i nie jest tak gesta.

    ReplyDelete
  25. Alez namachalam litrowek mialo byc pijesz wode po gotowaniu .... i oczywiscie bezteinowa (razem)
    Dwa litry tez uwazam za przesade, ale zgodze sie krakowskim targiem na litr;)

    ReplyDelete
  26. bosze. nie wiem co napisac. że nie cierpie odchudzania ?!? ;)))) (bo własnie dopiero wtedy zaczynam się robić głodna ;)

    ReplyDelete
  27. Spt--> Mam dokladnie ta sama reakcje, jak tylko pomysle o odchudzaniu to sie okazuje ze natychmiast jem wiecej:))) Jakas patologia czy co? Nie moge sie doczekac jutra, ciekawa jestem jak sie odbedzie spotkanie.
    Dalam szanse wiec dotrzymam slowa.

    ReplyDelete
  28. kupilem sobie czapke welniana, kolor czarny...

    ReplyDelete
  29. @Stardust

    a zapodaj zdjecie tego Vincenta

    ReplyDelete
  30. Tydzien to troche malo, ale nie bij!
    Ja jestem na "oczyszczaniu organizmu", bo nie na diecie przeciez od poczatku grudnia. Prawie calkowicie odstawilam weglowodany, co cztery dni jem na sniadanie kanapke z warzywami, zeby nie laczyc bialka z weglowodanami. zmniejszylam objetosc posilkow i schudlam jeden rozmiar spodni. To pokrzepia i daje motywacje.

    Woda nie wyplukuje waznych skladnikow z organizmu, tylko wspomaga wydalanie tych zlych. jednak dwa litry zawsze byly dla mnie problemem. Powodzenia, bo moze sie skusisz na kolejny tydzien?:))))))

    ReplyDelete
  31. Tribu--> NO przestan, a na cholere ciezka Tobie zdjecie Vicka? I jak ja mam to niby zrobic?
    Moze ja Ci go opisze?

    ReplyDelete
  32. Athina--> Wiem, ze tydzien to malo, nie wiem czy sie skusze na nastepny tydzien. Ja jestem ciezki typ jesli chodzi o wszelkiego rodzaju rezim. A jesli rezim dotyczy jedzenia to juz jest fatalnie. Bo ja kocham jesc i kocham jesc dobrze, co niekoniecznie idzie w parze ze zdrowo;)) Zobaczymy jak to bedzie:))

    ReplyDelete
  33. star - liczy się.Zupy też i owoce też.
    Wyraźnie mi to powiedzial lekarz - ja mam problemy z ciśnieniem i zrobil mi wykład.
    Nie ma znaczenia że zupa ma sól ale to JEST płyn;).
    no i bez porzesady - owoce jak zjesz np arbuza to juzkoniecznie nie musisz wypijać tej szklanki wody ,nie?:)

    ReplyDelete
  34. tuv--> nie bede sie sprzeczac, ale kawa z kofeina wysusza organizm, tak samo herbata z teina. Tobe powiedezial to lekarz, ja nie jestem lekarzem i mnie jeszcze zaden nie powiedzial ze zupa zastapi szklanke wody. Szlag z tym. Z ciekawosci tylko zapytam ile arbuzow dziennie zjadasz, bo ja jakos mizernie?:)))

    ReplyDelete
  35. też znam inne sposoby na badanie gibkości i zręczności, ale czasem trzeba wyprobować ten z rajstopkami:)
    a dzisiaj w pracy jak zdjęłam kurtkę "koleżanka" zapytała życzliwie " M. przytyłaś?" .... noszszszszs....
    i będę złopac wode tak dla zdrowotności:)

    ReplyDelete
  36. Hi, ja nie moge pić wody, bo mis ię rozum miesza, i słyszę w sobie coś jakby kumkanie.

    Postanowiłam się samouleczyć śmiechem. No, albo chociaż spróbować.
    I to jest właśnie ta terapia ;P

    Jutro też przyjdę!!!

    ReplyDelete
  37. dla mnie slowo dieta to taka czerwona lampka,
    organizm krzyczy " idz, idz sie najedz"

    Zupelnie nie dziala.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...