Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, January 22, 2010

Mieszkam na wsi

Nie, nie przeprowadzilam sie, tylko dzis sie przekonalam, ze Nowy Yorcek to taka ociupinke wieksza wies. No bo jak mozna inaczej wytlumaczyc natkniecie sie nagle i niespodziewane na osobnika nalezacego do gatunku homo sapiens, ktorego dawno juz sobie obiecalam, ze nie chce widziec?
Wzielam ci ja papierosa w reke, narzucilam na siebie kapote i udalam sie na dol przed budynek, co by se dymka puscic, bo mi zaczal poziom nikotyny spadac gwaltownie. A wiadomo z nikotyna jak z cukrem, nalezy utrzymywac, na w miare stabilnym poziomie, bo wszelkie gwaltowne wachania odbijaja sie ujemnie na zdrowiu. Ledwie wyszlam za drzwi juz zaczelam przypalac jak nagle ktos wrzasnal:
-- Stardust!!!
Spojrzalam i dotarlo do mnie, ze wrzask wydobyl sie z czarnego czlowieczka pci zenskiej, ale ni chuja nie moglam skapowac kto to. Jak ja kombinowalam kto zacz, to czlowieczek pci zenskiej skoczyl mi na szyje i sie zawiesil jak naszyjnik obcalowujac mnie z dwururki.
Kryste!!! Dotarlo, wiem!!! przebieglo mi przez glowe, to Derisha!!!
Tak, tak ta sama Derisha, o ktorej kiedys juz pislam, co to ma osobna przegrode w zoladku na omlet i osobna na frytki. Tak mnie zaskoczyla, ze glupia peezda przyznalam sie, ze pracuje w tym budynku.
-- Oooo to swietnie, bo ja tylko lece na moment do Lord &Taylor i zaraz wpadne Cie odwiedzic.
I poleciala.
Kurwa, mysle sobie, moze zapomni, moze jej tam tak dlugo zejdzie, ze nie bedzie miala czasu, a moze wlasnie przyleci tak szybko, ze ja akurat bede miala klientke.
Nic, wypalilam do konca i poszlam na gore. Moje 3 klientki przyszly i poszly i ja zupelnie zapomnialam o niechcianych odwiedzinach.
Wlasnie siedzialam przy kompie, starajac sie nadrobic narastajace zaleglosci na blogach, kiedy zadzwonil dzwonek do drzwi. Zupelnie nie pamietajac o spotkaniu z Derisha polecialam otworzyc.
O ja pierdole, az mnie odrzucilo z przerazenia, ale juz bylo za pozno.
Bo i co moglam powiedziec? ze nagle w ciagu ostatnich 2 godzin zachorowalam na tyfus?
Weszla i zaczela napierdalac jak karabin maszynowy.
Ja tez potrafie napierdalac jak bym miala sraczke ustna, ale w tym napierdalaniu staram sie cos powiedziec, Derisha napierdala i nic nie mowi, albo moze ja mam ciagle tak swieze wspomnienie jej napierdalania, ze automatycznie sie wylaczam i nic nie slysze.
Wiem tylko, ze baba robi taki wiatr geba, ze tornado to przy niej pestka, a ja sama moglabym uchodzic za niemowe. Obleciala caly moj przybytek i tylko slyszlam jak co chwile wolala "ja tez mam taka szafke! o chcialam kupic ten sam obraz! ja tez mam fontanne! o rany ja tez mam slonia! tez chcialam takie lozko!" i tak w kolko, na co nie spojrzala to albo miala takie samo, albo chciala miec.
Az nagle zawolala:
-- No tak mamy tyle wspolnego, ale przeciez zawsze wiedzialam, ze wielkie umysly mysla podobnie.
W tym momencie mialam ochote tak jebnac w ten Wielki Umysl, zeby gowna polecialy uszami.
Ona caly czas lata i swirgoli jak porabana, a ja ciagle nie wiem co ona mowi.
Jak sie pozbyc takiego wrzoda?
Szybko wymyslilam, ze musze zrobic zamowienie produktow (faktycznie musialam) wiec pomyslalam, ze to bedzie dobry pretekst, zeby sie albo zamknela, albo najlepiej poszla w cholere skad przyszla.
Nic z tego.
Ja stoje przed otwarta szafa z produktami, licze, zapisuje, kombinuje...
A Derisha zapierdla po calym pomieszczeniu jak strus pedziwiatr w radosnych podskokach i ciagle cos mamrocze.
Skonczylam przygotowywac zamowienie, nawet zadzwonilam do firmy i przedyktowalam co trzeba, a ta ciagle gada. Zjadlam lunch, czego ona chyba nawet nie zauwazyla, ale w pewnym momencie dostrzegla moj otwarty loptop.
-- Czy ja moge wejsc na internet, to Ci pokaze moje miejsce pracy?
Niebiosa chyba czuwaly nade mna w tym momencie bo z radoscia zobaczylam, ze nie ma polaczenia z netem. Moja radosc jednak nie trwala dlugo. Derisha wyjela z kieszeni Blackberry i zaczela szukac zdjec na telefonie. Ja w tym czasie zaczelam na serio rozwazac mozliwosc wykopania jej za drzwi.
No ale kurde, troche nie wypada, przeciez na pietrze sa inne biura i co ludzie o mnie pomysla?
Zerknelam dyskretnie na stojacy na polce zegarek, byla 15:40 i powiedzialam:
-- Ja Cie bardzo przepraszam, ze bede niegoscinna, ale musze isc do hardware store (taki sklep GSu) a o 16ej przychodzi moja klientka.
-- Swietnie, to ja pojde z Toba, bo mam cos do kupienia.
Niech sie dzieje wola nieba, byle ja wyprowadzic za drzwi, bo nastepna klientka nie przychodzi o 16ej tylko naprawde o 17ej a ja nie wytrzymam juz ani minuty dluzej.
Poszlysmy do sklepu. Jak tylko weszla, jak dorwala jakiegos sprzedawce, jak zaczela napierdalac na nowo, to ja sie tylko ucieszylam, ze to juz nie mnie napierdala, nawet musze przyznac nie bardzo mi bylo zal tego faceta, taka bylam szczesliwa.
Szybko zlapalam z polki GooGone, zaplacilam, w przelocie zawolalam:
-- Ja juz musze leciec!
I szybkim krokiem skierowalam sie do drzwi. Jeszcze tylko slyszalam jak wola za mna jak to milo bylo sie spotkac i ze ona do mnie zadzwoni, bo nikt jakos nie chce utrzymywac kontaktow.
Ja sie nie dziwie, juz bylam za drzwiami jak jeszcze slyszlam brzmienie jej glosu.
Weszlam do budynku i zapytalam doormena:
-- Neil czy Ty bys poznal te kobiete, ktora ze mna wyszla 10 minut temu?
-- Tak, a dlaczego?
-- To jakbys ja jeszcze kiedys zobaczyl, to powiedz ze ja sie przenioslam z moim biznesem do New Jersey i pamietaj dodaj, ze nie wiesz gdzie.
Przysiegam, ze przez te niecala godzine zestarzalam sie o 3 lata.
I gdzie Ty byles Panie Boze, he?

30 comments:

  1. okropnosc takie niechciene towarzystwo. dajesz do zrozumienia tak albo siak i zaczynasz mieć wrażenie, że jak nie powiesz "spierdalaj" to żaden sygnał nie dotrze ;)

    a powiedz Star - o Twojej antypatii do niej zdecydowała ta jedna historia z zamówieniem w knajpie - czy ona Ci nie leżała a tamto było kropką nad i ?

    ReplyDelete
  2. Jakaś kara boska, Stardust :-)
    Strasznie współczuję. Takie ludki są odporne na wszystko.

    ReplyDelete
  3. Czasami nie ma innego wyjścia jak drastycznie i dosadnie powiedzieć o co kaman;) Zaboli? Zapewne, ale jak mus to mus. Nie jestem masochistką i takie sprawy załatwiam jednym, ostrym cięciem;)

    ReplyDelete
  4. O mój Boże! Prawie się popłakałam ze śmiechu :) musisz jej strasznie nie lubić ;p bo tyle przekleństw w jednym poście to chyba taki miernik ;p
    No i spt ma trochę racji... Czasem trzeba ostro...
    Ale i tak nieźle wybrnęłaś :) ja bym przepadła, bo z kłamaniem to u mnie różnie, zwykle wychodzi sztucznie ;p i widać, że kłamię!

    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  5. Jak ktoś jest z natury miły to ma przechlapane. Ja nie potrafie powiedziec stary/stara przestan pierdolic, zazdroszcze tym co tak umieja. :))

    ReplyDelete
  6. Spt--> Tamta historia z zamowieniem, to byl wlasciwie poczatek, bo ona wtedy zaczela u nas pracowac. Ale przez ok. 3 lata glos Derishy brzmial na okraglo w Spa, z wyjatkiem dni kiedy miala wolne. Ty wiesz, ze ja tez lubie gadac, ale w tym gadaniu trzeba jeszcze cos mowic. A ona po prostu chodzi i zrzedzi bez wzgledu na to czy ktos slucha czy nie!!
    Tyle, ze ja z nia pracowalam 11 lat temu i wczoraj to wszystko odzylo natychmiast, jak tylko weszla i zaczela cwiertolic to ja sie automatycznie wylaczylam. Na niewielkiej przestrzeni w dodatku jak nie ma nikogo wiecej to jest straszne!!!

    ReplyDelete
  7. Szeherezado--> No musi kara, bo jak to inaczej wytlumaczyc, ze po 11 latach wychodzisz z budynku prosto na czlowieka, ktorego nie lubisz:)))

    ReplyDelete
  8. Nivejko--> Nie mam pojecia skad sie we mnie wzielo tyle opanowania, ze nie wyjechalam na niej. Mialam wrazenie, ze dawalam wystarczajaco duzo sygnalow, staralam sie zachowac jak dorosla kulturalna osoba, cokolwiek by to nie znaczylo:)))

    ReplyDelete
  9. Mala Mi--> Ja bardzo nie lubie strasznie kogos nie lubic:) ale wyobraz sobie kogos kto gada niby z Toba, nie daje Ci szansy na powiedzenie slowa i gada non stop!
    Na szczescie z klamaniem nie mam problemu:)))wiec jakos wybrnelam.

    ReplyDelete
  10. Mala--> A ilosc przeklenstw to akurat w moim przypadku nie jest chyba miernikiem, ja po prostu klne:))

    ReplyDelete
  11. Sebastian--> Czasem potrafie, czasem nie, czasem na sile chcialabym nie powiedziec "spierdalaj" i to byla chyba ta ostatnia opcja:) Bo wiesz w takich sytuacjach to ja sie boje karmy:))

    ReplyDelete
  12. Jesteś niesamowita.
    Moje dzieci maja kolegów w domu- taka imprezka urodzinowa i tylko patrzyli na mnie z dziwna miną, pytając czy wszystko ok? -tak rżałam czytając to
    Ale powiem krótko - jestem z ciebie dzielna!
    Ja w takich sytuacjach jestem wyjątkowo mało asertywna.

    ReplyDelete
  13. Ty sobie obiecałaś Jej nie spotkać ale ona to chyba dzień i noc myślała o Tobie i wreszcie się spełniło. Bidną dziewczynę z narażeniem podwójnego poplątania mózgu zostawiłaś w domysłach co ci się stało, żeś dyla jak Formuła Jeden dała. Czekaj wróci ci ona z pytaniami do Ciebie. Ale z drugiej strony nikt przy sobie cyjanku nie nosi aby intruzów na poczekaniu częstować. pozdrawiam

    ReplyDelete
  14. Stardust, błagam...ciut spokojniej teraz pisz, plissss, znaczy grzeczniej, plisss, plissss, nie tak nerwowo:)

    ReplyDelete
  15. Bareya--> Oby sie te "Czekaj wróci ci ona z pytaniami do Ciebie." Toje slowa w gowno zamienily:)))

    ReplyDelete
  16. Beata--> Sprobuje, bo Cie lubie, ale nic nie obiecuje;))

    ReplyDelete
  17. ufff, no to jeszcze mój potomek też wysłał:)

    ReplyDelete
  18. Beata--> Ja wiedzialam, ze Ty sie ze mna tylko draznisz:)))

    ReplyDelete
  19. I tak łatwo zrezygnowałaś z kontaktu z bratnim Wielkim Umysłem? Tobie, dziewczyno, strasznie trudno dogodzić! :)))

    ReplyDelete
  20. No powiedz, jak to jest? Człowiek wygadany, asertywny, nie dający się ustawiać, a w takich sytuacjach czuje się jak palant pod ścianą i szybciej do głowy przychodzi myśl jak z Krolla: "nie mam kurwa broni" niż pomysł jak poprosić taką delikwentkę, by opuściła pomieszczenie

    ReplyDelete
  21. Szczerze mówiąc to nawet jak bym tego nie powiedział wprost to moje zachowanie zdecydowanie by powiedziało "wypierdalaj" :), bez asertywności człowieka zeżrą we współczesnym świecie :) i nie ma wybacz :) Pozdrawiam

    ReplyDelete
  22. Zgago--> przez ten jej Wielki Umysl to moj o malo nie wybuchl :))

    ReplyDelete
  23. Zante--> Ja mysle, ze nawet najbardziej asertywnego czlowieka mozna zaskoczyc. A asertywny w koncu nie oznacza cham;) wiec sie czlowiek dwoi i troi a to i tak nie dziala;)))

    ReplyDelete
  24. Czarny Ptaku--> Alez moje zachowanie wrecz krzyczalo i to tez nic nie pomoglo:)) zrobilam zamowienie, zjadlam lunch a ona i tak byla cala w skowronkach i radosnie pierdolila od rzeczy:)) Na ten typ nie dzialaja zadne aluzje.

    ReplyDelete
  25. Włącz pozytywne myślenie- przecież to tylko spotkanie ( oby ) przelotne,a mogłoby się np. okazać, ze jesteście pracowymi sąsiadkami :)

    ReplyDelete
  26. pan Bog siedzial w kacie z zaslonietymi uszami, coby jej nie slyszec :)

    ReplyDelete
  27. mp--> Witaj:)) Ja na pozytywnym mysleniu jade juz 25 lat, bo to taki amerykanski zwyczaj:)) Ino sie czasem wylacza:))))

    ReplyDelete
  28. b.--> Masz chyba swieta racje, co do Pana Boga:)))

    ReplyDelete
  29. Pytasz: "gdzie Ty byłeś Panie Boże?"
    Jak to gdzie? Pan Bóg siedział cichutko w kąciku i modlił się żeby nie przyszła do Niego ;-))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...