Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, February 6, 2010

Do gory dupa

Wszystko, caly moj swiat wywrocil sie do gory dupa, ot i to jest cala naga prawda. Zaczelo sie w styczniu, ktory w moim zawodzie jest bardzo spokojnym miesiacem, wiadomo, wszystkie baby obrobione, klaczyska wyrwane, zmarszczki wygladzone przed swietami, wiec nie przychodza.
Ot trafi sie klientka tu i owdzie, ale na drobne jakies zabiegi, wiec zupelnie nie mam co robic.
Tzn. zeby bylo jasne, robic to zawsze jest co, ale mnie sie nie chce, bo papiery mnie nudza, wiec odkladam na ostatnia minute, bo nanoszenie danych do kompa tez mnie nudzi, to moze zrobie innym razem.
A tymczasem, to poczytam ksiazke.
W celu czytania ksiazki to nalezy ustawic odpowiednio lozko, wziac poduszke pod glowe, zapalic swiece, przygotowac kocyk, moze cos do picia na stolik obok i jeszcze tylko zgasic swiatlo, wlaczyc relaksujaca muzyke new age i juz jestem gotowa do czytania.
Zgasic swiatlo? myslicie.
Ano tak, swiatlo nalezy zgasic, zeby nie trzeba bylo wstawac jak sie juz zachce spac, a wiadomo, ze sen przychdzi w trakcie czytania pierwszej strony, wiec wole byc na te ewentualnosc w pelni gotowa.
Te pierwsza strone mozna przeczytac przy lampce kosmetycznej, ktora latwo wylaczyc jednym wyciagnieciem reki.
I tak mi wlasnie minal styczen.
Rano pobudka, posiedzialam troche na blogach, polatalam po necie, poszlam do pracy, tu klientka, tam klientka, czasem mnie nawet wkurwialo, ze przychodza o roznych porach i nie ma mozliwosci na normalny sen tylko jakies drzemki.
Wieczorem przychodzilam do domu wrecz bezwstydnie wypoczeta, wiec byl czas na pisanie notek.
I wszystko mialo jakis rytm, bo moze nie sens, ale rytm w tym zdecydowanie byl.
Ale styczen sie skonczyl przyszedl luty i moj rytm i swiat pelen drzemek pierdolnal w gruzach.
Baby sobie przypomnialy, ze klaczyska odrastaja i nalezy sie porzadne odwlasnianie, geby tez zaczely nagle podstawiac do kolejnych zabiegow, bo a to Valentine's Day, a to urlopy, to znow plaza, to wyjazd na narty.
Szlag, wszystko byloby fajnie, bo w koncu jakos zarabiac trzeba, ale kiedy spac???
Rano wstaje jak zwykle ok. 6ej, poczytam pare blogow, na komentarze juz mnie nie stac, bo nagle zaczyna mi sie rozumek filcowac i tak ok. 9ej kiedy trzeba sie powaznie zabrac za szykowanie do pracy to mnie sie chce spac.
Nie moge sobie o tej porze zafundowac malej drzemki, bo za cholere nie wstane do pracy, wiec ostatnimi silami czolgam sie pod prysznic z nadzieja ze moze kapiel doda mi ochoty do zycia.
No niekoniecznie.. jak wychodze rozgrzana spod strumienia cieplej wody masujacego cale cialo, to najchetniej pierdyknelabym sie do wyrka.
Jak juz dociagne te ziemskie szczatki do pracy, to sie okazuje, ze owszem tu jest 20 minut, tam nastepne 15 na to zeby pocwiczyc oko, ale nie ma czasu na normalny 2 godzinny sen!!
20, 15 minut to se mozna psu w dupe wlozyc, bo samo szykowanie lozka zajmuje mi 5 minut.
No i przeciez musze to jakos sprzatnac te poduszke, kocyk zanim przyjdzie klientka.
Wiec caly dzien chodze i warcze, kawe pije litrami, co i tak nie pomaga i jedyne o czym potrafie myslec, to jak milo lezaloby sie na tym lozku, gdyby akurat nie lezala na nim klientka.
Sa momenty, ze musze sie mocno skoncetrowac, zeby zadnej nie zwalic na podloge, albo chociaz nie posunac i nie polozyc sie obok.
W drodze do domu to juz oczy trzymam na sile otwarte i szlag mnie trafia jak Wspanialemu sie chce pogadac. Querwa, a pogadalby sobie w pracy, a nie teraz mnie dupe zawraca.
Jak juz dotrzemy do domu, to ja tylko macam gdzie by tu dupe przytulic i zamknac oko.
-- To ja ide poogladac telewizje.. - anonsuje tuz po zjedzeniu lekkiego posilku.
-- Przeciez jeszcze 21ej nie ma?! - dziwi sie Wspanialy.
-- No to co? jakie to ma znaczenie?
-- Jak teraz zasniesz, to co Ty bedziesz w nocy robic? - uporczywie przypiernicza sie Wspanialy.
Po czym szybko dodaje:
-- No tak, ale Ty to nie masz klopotow ze spaniem..
Zesz kurwa!!! Wlasnie mam!! tylko on tego nie rozumie, nie wie i nie musi wiedziec!
Za to Wy teraz wiecie skad te przestoje w pisaniu notek.
Mam problem z utrzymaniem otwartych oczu, ze juz nie wspomne o paluszkach, ktore odmawiaja posluszenstwa i nie chca po klawiaturze napierdzielac.
Potomek kupil bilety na Avatar na dzis po pludniu, tylko nie jestem pewna czy nie zasne.

40 comments:

  1. Przesilenie przedwiosenne Cię dopadło jakieś czy coś. Minie...:-).

    Jeśli AVATAR taki świetny jak o nim piszą, to nie zaśniesz (chyba).

    Miłego oglądania!:-)

    ReplyDelete
  2. Ze spaniem masz jak ja:)) Hmm.. ja bym zabrała malenią podunię:) tak na wszelaki.. Ale może nie zaśniesz?:))

    ReplyDelete
  3. Ajć!! Zapomniłam zapytać - jak mówisz Wspaniałemu że idziesz oglądać TV to On podejrzewa Cię o spanie??? :))

    ReplyDelete
  4. Oj... to teraz już wiem, co czuje Mój Bardzo Mądry Mężczyzna wieczorem... ;p czuje to co Ty, bo ja to lubię sobie pogadać :)
    Avatar 3h trwa... ale zasnąć nie powinnaś :)

    Miłego oglądania :) i napisz jak wrażenia, bom ciekawa Twojego zdania :)

    ReplyDelete
  5. tak to jest i u mnie. albo zero ruchu albo urwanie dupy, jak mam zero ruchu to martwię się o kasę. jak mam urwanie dupy to nie wyrabiam na zakrętach. ale. z dwojga złego Star - to wolę URWANIE DUPY :) (a aktualnie flauta - ferie, urlopy, te sprawy)

    ReplyDelete
  6. Bosz, toż Ty babo masz luksusy! Ja pospać to se mogę (poza standardowym 10-6 w tygodniu) dopiero w sobotę i w niedzielę. Czyli dziś :)))). W weekendy najbardziej lubię pospać do 9, a po południu dołożyć godzinną drzemkę na kanapie z psem zwiniętym w zgięciu moich kolan. Pies to wprawdzie bestia 65-cio funtowa, ale strasznie fajny z niego przytulak. A tego kanapowania w pracy to Ci trochę zazdroszczę.

    ReplyDelete
  7. Ida--> No dopadlo i nie chce puscic:)) Chodze jak zombie.

    ReplyDelete
  8. Foko--> Wspanialy dobrze wie, ze jak ja "ogladam" telewizje to zwykle przez zamkniete powieki:))) A mala poduszeczke do kina mowisz? No nie wiem, sprobuje bez, ale w razie cus to sie o Potomka opre, on jest wielki chlop to sie przyda:))

    ReplyDelete
  9. MalaMi--> Pogadac to ja tez lubie, ale nie wtedy kiedy mnie sie chce spac, a ten napierdala jak karabin maszynowy;) Napisze, napisze o Avatarze, ale pamietaj, ze moge nie byc bezstronna;))

    ReplyDelete
  10. Człek do dobrego się szybko przyzwyczaja - przespać się w pracy normalnie rewelka. :) A film podobno dobry także nie śpimy tylko oglądamy bo tu ludziska na streszczenie będą czekały :D

    ReplyDelete
  11. Spt--> To mamy tak samo;)) Ja tez wole urwanie dupy, bo wtedy nie ma stresu i czas szybciej leci, byle tylko wpasc w ten wir.

    ReplyDelete
  12. AnetaCuse--> Wiem, ze ja mam w pracy idealne warunki, wiem tez, ze nawet gdybym pracowala w swoim zawodzie, ale "dla kogos" to nie byloby tak latwo. Dlatego sie trzymam rekamy i nogyma jak moge mimo, ze kryzys daje mi mocno w dupe.

    ReplyDelete
  13. Seba--> Te moje dwa lapiduchy mi pewnie nie dadza spac w kinie;)

    ReplyDelete
  14. Moja droga, doskonale cię rozumiem. Ja również cierpię na chroniczny brak snu. Ile bym nie spała, to zawsze jest mało. A w autobusie jak się śpi ...
    Właśnie wpadłam na to że problemy ze snem maja nie tylko ci co to spać nie mogą, ale my też - śpiochy nigdy nie zaspokojonegoska1szg

    ReplyDelete
  15. Na Avatarze nie zaśniesz.
    Ja też bym teraz najchętniej tylko spała i spala.........

    ReplyDelete
  16. Fajnie masz że się w pracy choć w styczniu wyspać możesz :)
    Ja pomyliłam strefy klimatyczne...
    mój mózg i ciało wykazują największą aktywność od 20 wieczorem. Za to rano jestem nieprzytomna, bez względu ile godzin bym przespała... Dlatego do kina chodzę późnym wieczorem, bo jakbym miała tam spać to by się nie opłaciło. Hotel tańszy i na całą dobę... Ale Avatara polecam. Ładne widoki... :)

    ReplyDelete
  17. Ja Ci zasne!!! Na Avatarze się nie śpi, albo przynajmniej nie przyznaje, bo bęcki ;-))
    (i poszła poczytać komentarze)

    ReplyDelete
  18. A zapomniałam napisać że się głęboko wzruszam nad górnym cytatem - 'myślą przewodnią' bloga ;)))

    ReplyDelete
  19. o widze ze ty telewizornie ogladasz tak jak moj PM;ty przez zamkniete powieki a on "oko trenuje".Na Avatorze nie bylam ,bo nie lubie tego rodzaju filmow,ale jak moj PM na seansie na 22h30(zazwyczaj o tej porze to on juz smacznie chrapie) nie zasnal to ty chyba tez nie polegniesz.Jam ci z tych co im zycia szkoda na sen,wiec chodze spac grubo po polnocy i wstaje o 6h30 w tygodniu i najpozniej i 9 w wekendy.I tak mi wlasnie pytansko sie nasunelo:jakim cudem udalo nam sie z PM miec czworke dzieci?hihi
    mamuska73
    ps.telewizora to ja slucham a nie ogladam,oczy i lapki zajete czym innym-ciagle i namietnie

    ReplyDelete
  20. Gosiu--> Najgorsze, ze ja nie mysle, ze jestem spiochem, bo wstaje o 6 zupelnie bez potrzeby.
    W pociagu nie spie, bo moglabym sie obudzic 2 godziny pozniej w Brooklynie;))

    ReplyDelete
  21. Melissa--> Wlasnie przytrenowalam oko na godzinke, wiec moze sie uda nie zasnac;)

    ReplyDelete
  22. CalaJa--> Ja zawsze bylam nocnym Markiem i zycie zaczynalo sie wieczorem, ale teraz to jestem nieprzytomna.

    ReplyDelete
  23. Malgoska--> Beckow to sie bojam;) bede sie starala ze wszelkich mocy nie zasnac;) A dzieki Tobie ochrzcilam te mysl jako "zlota mysl" bo to jest duzo prawdy w tym. A zupelnie inny kraj jeszcze bardziej pomaga;)))

    ReplyDelete
  24. Mamuska--> Faktycznie udalo Wam sie :))) A z tymi zajetymi namietnie raczkami to mialam bardzo dziwne skojarzenia, bo u mnie telewizor jest tylko w sypialni;)))

    ReplyDelete
  25. Mogę spać dłuuuuugo. Ale niekoniecznie wtedy kiedy życzy sobie tego zegar, pracodawca i reszta świata!

    ReplyDelete
  26. Młoda była na Avatarze i nie zasnęła, więc jest szansa, że i Ty też jakoś wytrzymasz ;-)
    A Twoją melodię do spania doskonale rozumiem i podzielam!

    ReplyDelete
  27. Ja tylko nie rozumiem jednego - po jaka cholere zrywasz sie o 6 rano????
    Tez bym byla niewyspana jakbym o takiej dzikiej porze musiala wstawac codzien...

    ReplyDelete
  28. Rozumiem Cie w 1000%, sam gdzie nie przyłożę się na chwilkę to mogę zasnąć, szczytem było już kiedy na fotelu dentystycznym mało nie zasnąłem i jedynie siłą woli a mam silna oj mam zatrzymałem kierunek usypiania bo przecież bym paszcze doktorce zatrzasnął na narzędziach a to by skończyło się pewnie dziura w podniebieniu :) Avatar boski więc na pewno nie zaśniesz, smacznego. Pozdrawiam :)))

    ReplyDelete
  29. Wyszło mi na to, że śpisz cały czas, jak już tylko wstaniesz :D
    Może za dużo i dlatego się nie możesz dobudzić :)

    ReplyDelete
  30. Nivejka--> Ja nie moge dlugo, ale zdecydowanie moge krotko, ale wilelokrotnie:))

    ReplyDelete
  31. Ata--> Nie tylko nie zasnelam, ale chyba nawet nie mrugnelam okiem:)) Nawet nie wiedzialam kiedy te 3 godziny minely.

    ReplyDelete
  32. Nina--> Zaczne od poczatku i powoli;) ja napisalam, ze "wstaje" ok. 6ej, Ty zrozumialas, ze sie "zrywam" to ja Ci teraz napisze, ze sie "zwlekam" moze bedzie latwiej zrozumiec.
    Chociaz nie wiem, bo w Twoim wieku to tez mogalam spokojnie spac do hejnalu.

    ReplyDelete
  33. Czarny Ptaku--> Dzieki za zrozumienie, u dentysty jeszcze mi sie nie zdarzylo, ale w innych dziwnych momentach i owszem;))))
    A Avatar jest boski masz racje.

    ReplyDelete
  34. Magneta--> Caly czas to letka przesada, ale nazwijmy to spanie w odcinkach. Wiesz mnie by sie przydalo zyc w Hiszpanii gdzie jest sjesta. O to by mi bardzo pasowalo:)

    ReplyDelete
  35. Wularyzmami to sypiesz, że aż żal mi Ciebie... Nieraz humor można pokazaćw jakiś inny sposób... -.-

    ReplyDelete
  36. Anon--> Twoja wola, Twoj humor i Twoje prawo do pokazywania go w Tobie wygodny sposb. A tutaj to akurat tak sie sklada, ze to ja pisze.

    ReplyDelete
  37. Anonimus - hihihi! Nie czytaj, to się nie będziesz stresować!
    Nie wszyscy muszą (zapewne jak Ty) BUŁKĘ PRZEZ BIBUŁKĘ ;-D

    ReplyDelete
  38. Współczuję kochanieńka. Faktycznie z tym spaniem to masz przejechane. Myślę, że powinnać zdrowo się dosłodzić, oczywiście wyśmienitymi pralinkami. To Ci doda takiego powera, że będziesz posuwała jak rakieta, hehe.

    ReplyDelete
  39. Czytanie i leżakowanie w pracy - pomyśleć, że kiedyś chciałam zostać kosmetyczką i nie zostałam. Moja strata.

    ReplyDelete
  40. Ja miałam taki szalony styczeń, że czasu na pierdnięcie nie było :)
    A teraz na razie w Warszawie ferie, więc jest nieco mniej roboty, ot tyle, żeby jakoś przeżyć nie napadając na okoliczny bank lub staruszki odbierające emeryturę.
    Pozdro!

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...