Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, February 19, 2010

(nie) zawsze wspanialy Wspanialy

Ciagle pisze o Wspanialym w samych superlatywach i obawiam sie, ze co niektorzy moga myslec, ze tym razem wyszlam za maz za swietego, wiec dla rownowagi, musze napisac, ze Wspanialy nie zawsze jest taki wspanialy:) Czasem zdarza mu sie byc mniej wspanialym, a ze to nalezy do rzadkosci to wlasnie jedna taka historie chce opowiedziec.
Mieszkanie, w ktorym obecnie mieszkamy (od prawie 6 lat) ma marmurowe podlogi w livingroom, kuchni i "duzej" lazience. Obie lazienki maja sciany od podlogi az po sufit wylozone ladnymi plytkami ceramicznymi, a w kabinach prysznicowych sa marmurowe narozne poleczki. Niewielkie, dwie w kazdej kabinie, ot wystarczajaco, zeby postawic szampon czy tez zel do kapieli.
Jakos tak sie od poczatku zlozylo, ze poniewaz Wspanialy wstaje bardzo wczesnie rano, to zeby mnie nie budzic nadmierna aktywnoscia, kapie sie w tej duzej lazience, ktora jest bardziej oddalona od sypialni, ja natomiast preferuje te mala lazienke, znajdujaca sie w naszej sypialni.
Na samym poczatku kiedy jeszcze czlowiek jest nieprzyzwyczajony do mieszkania i w sumie musi sie go nauczyc, Wspanialy biorac prysznic w tej duzej lazience cos upuscil i jak sie schylil, to wracajac do pionu, glowa uderzyl w jedna z naroznych polek.
Glowie nic sie nie stalo, ale polka pekla, pekla wzdluz zyly w kamieniu, ot odpadla cala duza czesc polki, na szczescie nie rozbijajac sie na mniejsze kawalki.
-- To co my teraz zrobimy z ta polka? - zapytalam.
-- Nie ma problemu, kupie odpowiedni klej do marmurow i skleje.
I na tym sie skonczylo. Wyszczerbiona polka nie byla az tak widoczna, zebym ciagle o niej pamietala, sprzataniem jak wiemy zajmuje sie Wspanialy, ja nie korzystam z prysznica w tej lazience i tylko od czasu do czasu przypominalam sobie, ze cos przeciez trzeba zrobic z ta nieszczesna polka.
Odpadniety kawalek lezal na regale z ksiazkami w moim biurze, wiec czasem wpadal mi w oko.
I wtedy pytalam:
-- Skarbie, co z ta polka w kabinie prysznica?
-- Oj, tak, tak, zapomnialem o tym, ale przeciez mowilem, ze to proste i ja to zrobie. Jak bedziemy kiedys przechodzic obok tego sklepu z gospodarczymi roznosciami, to przypomnij mi zebym kupil klej.
No tak, najlatwiej to zwalic wszystko na moja pamiec, bo on zapomnial, a przeciez to on a nie ja codziennie bierze prysznic wlasnie w tej lazience.
Ale nic to, ja jestem dobra zona, nie marudzaca, przypomne, przeciez nie bedziemy sie klocic z powodu durnej polki. Minelo kilka miesiecy. Przyszly dzieciaki z wizyta, corka z (wtedy jeszcze) narzeczonym, ale wlasnie razem zamieszkali. Siedzimy, zjedlismy obiad popijamy co kto lubi i nagle Y. zwracajac sie do Wspanialego powiedziala:
-- Tato, moze moglbys kiedys wpasc i pomoc mi zawiesic kilka polek w pokoju, bo jakos T. nie bardzo ma czas?
Hmm, madra dziewczynka, pomyslalam sobie, niby nie narzeka, ale ot tak sobie w obecnosci T. pyta czy ojciec moglby przyjsc zawiesic kilka polek, o ktorych zawieszenie prosila juz wczesniej narzeczonego. Ladna taktyka, nie marudze, ale daje oficjalnie znak. - caly czas myslalam, a glosno powiedzialam:
-- Wiesz Y. to moze sie umowmy, ze ja wysle ojca do Ciebie zeby zawiesil te polki, a Ty przyslij mi T. bo ja tez mam tutaj taka jedna polke, ktora oczekuje na uwage i jakos dziwnie nie moze sie doczekac.
Wymienilysmy z Y. porozumiewawcze spojrzenia, panowie rowniez popatrzyli na siebie i... zaproponowali toast.. za niezrobione polki!!!
No to wypilismy "zdrowie" polek i znow minelo kilka miesiecy.
W miedzyczasie przechodzilismy obok tego sklepu i ja (o dziwo) pamietalam, wiec dopilnowalam, zeby klej zostal zakupiony. Zakup kleju jednak nic nie przyspieszyl w sprawie naprawiania polki, bo jak wyjasnil Wspanialy:
-- Wiesz ten klej to trzeba rozrobic, a potem te czesc polki trzymac przez 40 minut dopoki on nie wyschnie. To jest 40 minut stania w malej kabinie prysznica bez ruchu i trzymanie polki.
-- Rozumiem, tez by mi sie nie chcialo, ale wiesz, mozemy to zrobic przy nastepnej okazji jak przyjada dzieci, bedzie nas 7 osob i tym sposobem kazdy po kolei odstoi 6 minut i klej wyschnie - zaproponowalam radosnie.
-- No... tak.. faktycznie... mozemy tak zrobic. 
Mozemy, ale nigdy nie zrobilismy. Natomiast co zrobilismy? ano od czasu do czasu znow pilismy toast za "zdrowie" mojej lazienkowej polki.
Ja jestem kobieta ZEN i mnie nic nie wyprowadzi z rownowagi, co mi tam taka polka?
Jak juz minely uroczyste obchody pierwszej rocznicy pekniecia polki, minelo oblewanie rowniez kilku kolejnych miesiecy to wyszlam z jeszcze jedna propozycja:
-- Skarbie, obok Best Yet (sklep, w ktorym czesto robimy zakupy) jest zaklad gdzie robia jakies marmurowe wyroby. Skoro nie mozesz sie zabrac do tej polki to moze tam podjedziemy i zamowimy wymiane tej peknietej na nowa? 
-- Nooo... mozna... ale w sumie po co wydawac pieniadze na cala nowa polke, jak ta tylko wystarczy skleic? - wybakal.
-- A skleisz? 
-- No oczywiscie, ze skleje! przeciez od poczatku mowilem, ze to zrobie! - zapewnil po raz n-ty.
Coz wobec takiego zapewnienia robi Zona ZEN?
Zona ZEN, caluje meza w czolko i zapewnia o niegasnacej milosci, tak tez uczynilam i..
Nic sie nie zmienilo.
Po uroczystych obchodach drugiej rocznicy peknietej polki wyrosly mi zeby jadowe (dzieki Malgoska) i postanowialm siegnac po bron moich prababek i babek, ktore twierdzily, ze "chlopa mozna tylko jednym zmusic do dzialania". Tym jednym mial byc seks.
Nigdy, przenigdy wczesniej nie wyobrazalam sobie, ze seks moze byc narzedziem przetargu, ale postanowilam dac babkom szanse.
Znajac Wspanialego na okazje nie musialam czekac dlugo.
Pewnego sobotniego wieczora, kiedy moj maz zaczal sie przymierzac do amorow ja glosno powiedzialam:
-- Skarbie, oznajmiam uroczyscie, ze wszelkie akcje amoryczne zostaja wstrzymane do czasu sklejenia polki - po czym dla podkreslenia waznosci slow, odwrocilam sie dupa.:)
W odpowiedzi uslyszalam syczace:
-- Ta polka jutro rano pomaszeruje na swoje miejsce.
Zagryzlam policzki od wewnatrz zeby nie wybuchnac smiechem i zasnelam.
Rano Wspanialy ledwie wypil kawe i zabral sie do mieszania kleju. Byl wsciekly i wcale mu sie nie dziwilam.
Jak juz wymieszal i polaczyl dwie czesci i sapiac stal w tej kabinie, to po kilku minutach weszlam i zaproponowalam:
-- Teraz ja moge Cie zmienic i potrzymac troche, a potem znow Ty mnie zmienisz.
Bo ja jestem kobieta ZEN, dobra kobieta.. A co uslyszalam w odpowiedzi?
-- Nie potrzeba! Sam to zrobie!
No to chooj Ci w detal, pomyslalam i wyszlam.
Stal tam i sapal, ale ja mam dobre serce wiec po nastepnych kilku minutach weszlam i powiedzialam:
-- Mozesz tu stac i sapac przez nastepne 30 minut, bo jeszcze tyle zostalo, mozesz sie rozkoszowac byciem ofiara az Ci sie zwoje mozgowe rozprostuja i nogi w dupe wrosna. A mozesz tez skorzystac z moje propozycji zamiany. Twoj wybor.
-- Naprawde mozesz to zrobic? to ja bym chociaz na papierosa wyszedl na taras i zaraz wroce - powiedzial tym razem pelnym skruchy glosem.
-- Pewnie, ze moge, przeciez sama oferowalam.
Przejelam opieke nad polka i poszedl na papierosa.
Wrocil za jakies 3 minuty i znow skruszonym glosem powiedzial:
-- Ja przepraszam, ze tak warknalem na Ciebie...
-- Warknales bo jestes cwok, a teraz niech cwok przejmie trzymanie polki - powiedzialam ze smiechem po chwili dodajac - wymienie Cie znow za pare minut, ale musze wyjac mieso na obiad z zamrazalnika.
I w ten sposob polka zostala naprawiona po 2 latach.
Na dzien dzisiejszy w oryginalnie zapakowanym pudle mam nowa baterie do zlewozmywaka w kuchni, ktora to bateria zostala zakupiona jeszcze w listopadzie. W poczatkowej, oryginalnej wersji bateria miala byc zamontowana przed Bozym Narodzeniem, pozniej miala byc zamontowana "w ktorys weekend", ostatnio slyszalam, ze chyba jednak bedzie do tego potrzebny dzien urlopu...
Cos mi sie zdaje, ze znow bede musiala siegnac do poradnika Babuni.
I tu pozwole sobie na prywate do Spt, ktora wybiera sie odwiedzic nas w maju.
To ja Tobie Spt obiecuje, ze ta bateria bedzie zamontowana przed Twoja wizyta;)) 

62 comments:

  1. Hahaha...mam to samo, kilka spraw do wykonania by się zebrało ale jakoś nigdy nie po drodze:)

    ReplyDelete
  2. he he he:)
    Z facetami tak to już jest.
    Półka w łazience.... pryszcz.
    Swego czasu to ja przez rok ocierałam się o wystające cegły i resztki zaprawy tynkowej po tym, jak Szanowny zdecydował zrezygnować z drzwi i wyrwał futrynę...:)

    Szkoda, że ta hAmeryka tak daleko. Doskonale radzę sobie sama z wymianą baterii łazienkowych.:)

    Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  3. hehe

    Mam kilkanaście takich odwlekanych napraw w domu :)

    Podziwiam Twoją cierpliwość!

    ReplyDelete
  4. Jesteś aniołem, a ten twój wspaniały, to wcale nie taki zły, tylko rasowy facet.
    Grunt to znaleźć słaby punkt - sprytna bestia.
    Mój chłopina to oczywiście, wszystko zrobi (czasem nawet nie zapomina), ale generalnie z pamięcią coraz gorzej. Nie daj Boże, jeśli sama będę chciała coś z tym zrobić - normalnie jak bym chciała z męskości obedrzeć.
    Zaczynam się poważnie zastanawiać nad twoja metodą, czy jej w życie nie wprowadzić.
    hihhihi

    ReplyDelete
  5. U mnie teraz, z różnych powodów obiektywnych, metoda babuni nie do zastosowania. Jednak dawniej też nie, bo na taka próbę, reakcja była "no sorry, ale nie zniżaj się do szantażu d.u.p.ą" Głupio mi się robiło i do tego ani przysłowiowa półeczka nie zrobiona ani seksu, bo się obrażał na kilka dni ;-))))))

    ReplyDelete
  6. Kurczę właśnie sobie przypomniałem że muszę blat w kuchni przykręcić ;) no to lecę po narzędzia.:)

    ReplyDelete
  7. Bo faceci nie są małostkowi. Trzeba zaczekać aż się na większy CZYN uzbiera :)

    ReplyDelete
  8. Dobre! Miejmy nadzieję że w tym czasie klej się nie przeterminował i półka nie odpadnie :D.
    Faceci...

    ReplyDelete
  9. Jakie to typowe! Ale Magenta ma rację: CZYNY! a nie jakieś tam bzdety!

    ReplyDelete
  10. No cóż,przyznam się,że ja to niecierpliwa kobita jestem i takie rzeczy robię sama.Szlag mnie trafiał jak słyszałam-jutro to zrobię.I tak nauczyłam męża,że teraz jak coś zatka lub zepsuje,to małżonek wie,że ja to zrobię lub w przypadku jakiejś poważnej awarii,wezwę fachowca.W zamian mogę liczyć na wolną np.niedzielę-ja się wyleguję,on gotuje obiad.Tak wyszło,że "techniczna" to jestem ja.

    ReplyDelete
  11. trzymam za słowo! :))))

    (a o pólce Star - już było. na pewno już znałam tę historię ! :)

    ReplyDelete
  12. ja nie bede opisywac jak to jest z tym moim (nie) Wspanialym ...ale za to lubie czytac twoje opisy - poprawiaja mi humor:))))))))))

    ReplyDelete
  13. ja truję nad uchem tak długo, aż zmuszę samca do wykonania tego, o co proszę :D

    ReplyDelete
  14. No tak,czyli faceci na obu półkulach są jednakowi:))...zazdroszcze cierpliwości.

    ReplyDelete
  15. Czarny(w)Pieprz--> Ja tez mam wiele projektow do wykonania i tez mi sie nie chce, ale o swoich nie pisze;)))

    ReplyDelete
  16. Ida--> Ja sobie przez lata cale radzilam sama, wiec jakbym sie uparla, to pewnie i z ta bateria dalabym rade. Tylko po co? :))))

    ReplyDelete
  17. Margo--> Tu nie bardzo jest co podziwiac;) bo to dziala na zasadzie "jak ja sie nie czepiam, to i on mi daje spokoj" :))))))

    ReplyDelete
  18. Gosiu--> Metoda dziala, tylko obawiam sie, ze jak z kazda metoda, nie nalezy przesadzac;))))

    ReplyDelete
  19. Zante--> My sie nie obrazamy oboje. To chyba najwiekszy plus naszego malzenstwa;)) W najgorszym przypadku, w najbardziej goracej sytuacji potrafimy obrocic wszystko w smiech:))

    ReplyDelete
  20. Sebastian--> Lec, lec, bo wiesz mojego bloga czytaja;))))

    ReplyDelete
  21. Magneta--> Oj to ja chyba tez jestem facet, bo to ja zwykle czekam az projekt urosnie do gigantycznych rozmiarow;))))

    ReplyDelete
  22. AthenaErgane--> Polka juz wisi ponad 3 lata, wiec chyba wszystko w porzadku:)))

    ReplyDelete
  23. Malinconia--> Mam tak samo, jestem leniem patentowanym. Dopiero jak projekt sam zaczyna wychodzic "z ram" i juz nie ma odwolania, wtedy musze.

    ReplyDelete
  24. Beata500--> Pamietaj, ze to moje trzecie malzenstwo;) Ja sie juz nauczylam, ze albo bede cierpliwie czekac i chwalic jak wreszcie zrobi, albo bede robic wszystko sama, a meza miec li tylko do ozdoby;) Tak mialam poprzednio, teraz olewam i czekam;)))) A jak koniecznie trzeba, to nawet chwale pod niebiosa!!

    ReplyDelete
  25. Spt--> Mysle, ze o polce bylo w innych okolicznosciach, bo tutaj zanim napisalam to przeszukalam wyszukiwarke. Ale to nieistotne, mam nadzieje, wiesz w moim wieku juz wolno sie powtarzac;))))

    ReplyDelete
  26. Gullviva--> Dobry humor to najwazniejsze narzedzie do przertwania, wiec sie ciesze, ze czasem poprawiam:)))

    ReplyDelete
  27. Dizejka--> Nie truje, bo on tez mialby o co truc, a tak to sobie jakos zyjemy w symbiozie, a projekty obok;)))

    ReplyDelete
  28. Ula--> A dlaczego mieliby byc inni? Malo tego, my tez jestesmy jednakowe, ten kij ma dawa konce, wiec nalezy sie z nim ostroznie obchodzic;)))

    ReplyDelete
  29. Oni i ten seks! Niezły sposób... ale ja to chyba jeszcze za miękka jestem... i tak bym nie mogła... :P

    A Twoja cierpliwość powinna Ci zostać wynagrodzona Kobieto Zen :)

    ReplyDelete
  30. haha ;)
    ja pamiętam jak mój Luby obiecał baterie zmienić w łazience na nową... pamiętam do dziś, szczególnie jak mi w rękę wpadnie oryginalnie zapakowana w pudełko z Obi... przeprowadziliśmy się już dwa razy... teraz już nie musi w końcu zmieniać... ;)

    ReplyDelete
  31. MalaMi--> Tez kiedys nie mogam;)) Kobieta ZEN zostaje sie z czasem;))) Wszystko przed Toba Mala Mi;P

    ReplyDelete
  32. CalaJa--> Sam sobie wymyslil te baterie, bo wcale nie ma potrzeby zmieniac tej co jest. No ale jak wymyslil to teraz bedzie musial zrobic;)) Ja sobie nie wymyslam dodatkowych prac;)))

    ReplyDelete
  33. Książę małżonek postanowił powiesić telewizor. ja miałam jedynie kupić stelaż czy jak to się tam nazywa. Stelaż najpierw leżał na stole w jadalni. Potem pod stołem, po pół roku przeniosłam go do przedpokoju i położyłam przy drzwiach wejściowych...
    Jeszcze tego dnia wisiał;)

    ReplyDelete
  34. Zaraz, zaraz... A ja myślałam, że od napraw w wynajmowanych mieszkaniach jest LANDLORD.

    U nas w domu to samo, mąż nie jest złotą rączką, ale wina po połowie. Nie chce się i już. A tyle jest rzeczy do zrobienia. Od dwóch lat na podłodze w kuchni leży... szuflada pełna naczyń, bo szyny się zepsuły, a potem urwały. Nic tylko czekać aż mój rodziciel przyleci i nam to i owo naprawi. Och, szczęśliwe te kobiety, które mają ojca, a na dodatek na miejscu!

    Osobiście uważam, że seks to nie karta przetargowa, a rzecz pożądana przez obie strony. Nie zdobyłabym się na takie zastosowanie.

    ReplyDelete
  35. Miss--> Dziekuje, przywrocilas mi chec do zycia:))

    ReplyDelete
  36. Nivejka--> To i tak mialas szczescie, ze sie Ksiaze Malzonek nie potknal o ten stelaz i nie zlamal reki:)))

    ReplyDelete
  37. AnetaCuse--> Odnosnie LANDLORDA, to albo cztasz bez zrozumienia, albo nie chcesz zrozumiec. Nie bede tlumaczyc jeszcze raz, tego co wyjatkowo dokladnie opisalam w tamtej notce. Jesli chcesz to prosze, mozesz sobie ja przeczytac jeszcze raz.

    Nam sie tez najczesciej nie chce, chociaz moj maz potrafi zrobic wszystko.

    Osobiscie tez kiedys uwazalam, ze seks nie jest karta przetargowa, moze nawet w dalszym ciagu tak uwazam. Ale jednoczesnie uwazam, ze od kazdej reguly sa wyjatki:)))

    ReplyDelete
  38. No tak,zapomniałam ,że trzeci.Ja po 27 latach też już się pewnych rzeczy nauczyłam.Do tego stopnia,że moja córka mówi,że ja mam instrukcję obsługi swojego małżonka.Wiem,jak go podejść,żeby coś osiągnąć.A on pewnie może powiedzieć to samo.

    ReplyDelete
  39. Klasyczny samiec:))))
    Tyle ze Ty nieklasyczna samica, klasyczna by jape darla co i raz - robota by i tak nie byla zrobiona, wiec i seks bylby nieudany, a nerwy zszarpane.

    ReplyDelete
  40. Beata500--> Wazne ze sie czlowiek uczy, a metoda jest w tym momencie mniej istotna;) CZy to jeden nauczyciel, czy kilku, liczy sie efekt;)))

    ReplyDelete
  41. Czarownico--> Darcie japy to strasznie duzo energii wymaga;)) i w sumie trzeba sie przy tym darciu narobic. Ja sobie cenie spokoj i slodkie lenistwo;))

    ReplyDelete
  42. aaaaaa, u mnie tak czekały na wykońćzenie okolice okien...
    Wstawili nam piękne,nowe okna a w łazience osobisty zabronił im wykończeniówki robić bo chciałsam.SAM>
    Kuźwa TRZY LATA czekalam a okna tylko zapisanowane,piana ściemniala /pożółkła o on nic...
    Trułam duuuuuuuupę,oj trułam ale rzadko bo ja też w sumei ZEN.
    W końcu zarzucił tynkiem bo nowi goście mieli zjechać do nas po raz pierwszy;>>>>
    Tak,goście to dobry powód do robienia rzeczy odkładanych na "nigdy" :)

    ReplyDelete
  43. Tuv--> Goscie to naprawde wspanialy doping:))) Masz pojecie jakiego dostajemy kopa zwizanego z wizyta Spt i ewentualnie DS:)) Kobieto, ruch sie zaczyna w interesie:)

    ReplyDelete
  44. Ulżyło mi, bo ostatnio naprawiłem zaległości już dawno przeterminowane i od razu człowiekowi lepiej ;))) Pozdrawiam

    ReplyDelete
  45. Mnie najbardziej uwiera przekładanie rzeczy. Karnisze do powieszenia stoją w schowku od roku ponad. Zasłonki, co to je kupiłam do nich, przekładałam z pralki na kanapę, z kanapy na komodę, z komody na krzesło, z krzesła do szafy, z szafy do garderoby, gdzie do tej pory leżą. Takich cudów przekładanych mam sporo w domu (nie wspomnę o listwach podłogowych, których już dwie partie wyrzuciłam na śmietnik, bo nie nadawały się do montażu ;-)).

    Dzisiaj kupiłam lustro ;-)

    ReplyDelete
  46. ejjj, Stardust to przeciez "Psychiczne znecanie"....
    Ale sa kobiety ktore raz cos zazycza sobie i potem cisza i niewiesie za co ta kara bo obowiazku sie zapomnialo....
    Ale jak widze to Wspanialy nie uparty przynajmniej ;)

    ReplyDelete
  47. hahahahaha...... moj facet mial ostatnio wywiercic w mojej pieknej nowej gladkiej scianie 16 dziurek... niestety zmasakrowal sciane ... wiec sprawe napraw w domu zostawilam "specjalistom" a moj facet - artysta fotograf myje podlogi, sprzata fazienke no i myje naczynia.... jak dla mnie ideal ale czasami mowie ze musze miec dwoch facetow bo mam nowy dom ktory zreszta sama budowalam bo ten moj jak wchodzil na budowe to sie gubil i nie wiedzial co gdzie jest i do konca nie wierzyl ze z tego powstanie dom ;)))) no i w tym domu jest jeszcze duzo do roboty.... pozdrawiam

    ReplyDelete
  48. to ja idę se robić zdjęcie do wizy żeby motywacja była większa ;)

    ReplyDelete
  49. Czarny Ptaku--> Nie przejmuj sie, grunt to byc w dobrym towarzystwie, a Wspanialy to calkiem dobre towarzystwo;)))

    ReplyDelete
  50. Zuzanko--> Mam szczescie, ze Wspanialy tego nie czyta, bo nie moze i rowniez nie moze napisac Wam o moich przekladanych z kata w kat projektach;))))Mysle, ze kazdy z nas ma cos podobnego na sumieniu;)

    ReplyDelete
  51. Diesel--> Czy Ty sobie wyobrazasz "ciche dni" przy mnie? To jest niemozliwe, ja musze gadac i zasmiewac sie do utraty tchu;)) Taka natura. No i zadne z nas nie jest uparte, generalnie to oboje jestesmy ZEN;))

    ReplyDelete
  52. Lorenhannah--> Moj tez sie zajmuje sprzataniem, do niego nalezy segregacja prania i odwozenie do pralni. Ja gotuje, czasami, no jak musze;)) I to wszystko, a i czasem posprzatam w szafach czy szafkach. Teraz wlasnie czekaja mnie szafy, ale to jak sie juz ociepli.

    ReplyDelete
  53. DS--> To jeszcze nie bylas????? Kobieto na co czekasz????? Marsz do zdjecia natentychmiast!!!!

    ReplyDelete
  54. Stardust hehehe to mamy te same zajecia bo ja tez gotuje jak mi sie chce i sprzatam na polkach bo uwielbiam ukladac ;))))...

    ReplyDelete
  55. Taki bzdet (choć denerwujący) jest tylko małym bzdetem.
    ;-)
    I to jest choroba aboslutnie wszystkich facetów!

    ReplyDelete
  56. jezu, zrezygnować z seksu w imę niesklejonej półki??? toż ty star, prawdziwa bohaterka jesteś!!!
    mieszkanie przez 3 lata w Albanii nauczyło mnie wykonywania takich rzeczy samodzielnie, bo typowe nastawienie Albańczyków jest typu; cieknie kibel, to trzeba podnieść nogi;) więc w mieszkaniu cześć tego typu spraw załatwiam sama, do trudniejszych wołam fachowców i dzięki temu nie jestem w stanie poznać mojego męża od strony zaraz, które trwa dwa lata.

    ReplyDelete
  57. Lorenhannah--> Ja na polkach tez nie lubie, ale raz od wielkiego dzwonu tam tez musi byc cos zrobione, no nie mozna sie przeprowadzac za kazdym razem, tylko dlatego, ze sie balagan wkradl do szafy:)

    ReplyDelete
  58. Szeherezado--> A pewnie, ze bzdet, ale z tej polki to sie juz prawie 4 lata smiejemy, dobry temat:))))

    ReplyDelete
  59. Kamenari--> Ale u mnie seks nie jest reglamentowany raz na miesiac, wiec nie bardzo rozumiem co to za wielkie wyrzeczenie? To troche tak jakbys dostala 10 czekoladek i ktos Cie poprosil o odlozenie jednej na jutro. Czy to taka straszna tragedia??
    A robic wszystko sama, owszem moge, tylko PO CO? Miec meza tylko do dekoracji i seksu, juz mialam i o ile dobrze pamietam nie wyszlam na tym dobrze;))))

    ReplyDelete
  60. Ja załatwiam to inaczej: sama zabieram sie za taka półkę i zaczynam partolić i kląć.Zwykle musi pokazać jak on to robi i wyręczyć biedną i narwaną kobietę.Ostatnio jednak mnie chyba rozszyfrował, bo mi nie pomógł tylko patrzył jak partolę robotę. Jak nie widziałam-poprawił po mnie.A chyba najbardziej oreźwiające jest wezwanie sąsiada do pomocy....

    ReplyDelete
  61. :D
    Się obśmiałam z sytuacji - zdaje mi się, że większości chłopów nie spieszy się do tego typu spraw :) U mnie migiem to jest podłączony komp, zadbany sprzęt elektroniczny wszelkiej masci. Nie czeka się na podłączenie dvd, czy sprawdzenie, czy działa kamerka video - to są rzeczy robione z turbo- napędem. Reszta zawsze może poczekać hehe...
    I też chyba staję się kobietą ZEN, bo czekam, przypominam, czekam, a potem ewentualnie grożę wezwaniem DROGIEJ ekipy - z reguły działa :D

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...