Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, February 15, 2010

Subway'owe porno

Ida zainspirowala mnie do napisania tej notki.
Przyznam, ze czasem myslalam o tym, ale jakos nigdy nie mialam wystarczajaco odwagi, zeby to wydarzenie opisac, ale jak przeczytalam post Idy to stwierdzilam, ze skoro ona mogla, to dlaczego nie ja?
Ze niby moja opowiesc zakrawa na pornografie? no chyba tu sami dorosli?
Bylo to zdecydowanie w ciagu pierwszego roku mojego pobytu w Nowym Yorku, a w zasadzie bylo to pierwsze lato. Lato bywa tutaj nie tylko upalne, ale przede wszystkim wilgotnosc powietrza jest tak wysoka, ze nie ma czym oddychac, jeszcze gorzej jest w tunelach subway'a, pod ziemia.
W tamtych czasach bardzo czesto psula sie klimatyzacja w pojedynczych wagonach, wiec jak czlowiek trafil do takiego wagonu bez klimatyzacji to i owszem mial luz i mogl siedziec, ale jednoczesnie czul sie jakby siedzial w kotle z goraca grochowka. Ciezkie, lepiace powietrze, pot zalewajacy oczy, stad to skojarzenie z grochowka, lepiaca, gesta, zawiesista zupa.
Takie wagony mozna bylo rozpoznac juz na peronie, jak pociag zwalnial do zatrzymania sie, jesli wagon pusty, to wiadomo, nie ma klimatyzacji. Wtedy kto zyw pchal sie do przepelnionego wagonu, co znow ze wzgledu na zageszczenie pasazerow wcale nie gwarantowalo przyjemniejszej podrozy.
Bo i owszem niby troche chlodniej, zwlaszcza jak sie stoi tuz przy wylocie zimnego powietrza, ale z drugiej strony niewygodnie, jak ktos trzyma czlowiekowi kolano w watrobie i lokciem narusza lewe pluco. Pasazerowie siedzacy mieli jeszcze gorzej, bo do nich juz nie dochodzilo zimne powietrze, a w zamian za to mieli swieza dostawe wyziewow tych stojacych nad nimi.
Slowem jakbys czlowieku sie nie ustawil, to dupa z tylu.
I wlasnie takiego goracego, letniego dnia wracalam do domu z Manhattanu, czekala mnie daleka jeszcze podroz, bo mieszkalismy przy ostatnim przystanku linii, wiec zdecydowanie trwalo to ok. 40-45 min. Bylam wykonczona tym upalem, bo organizm jeszcze nie przyzwyczajony i bylo mi obojetnie jak i w jakich warunkach, ale zdecydowanie chcialam siedziec.
Podjechal pociag i zauwazylam, ze w polowie wagonu, ktory zatrzymal sie tuz przed mna jest tlum ludzi, a druga polowa wrecz pusta. Weszlam i szybko wypatrzylam sobie miejsce miedzy dwoma mezczyznami, siedzacymi posrodku wagonu. Siadlam i dopiero wtedy zaczelam sie rozgladac za przyczyna tego dziwnego rozmieszczenia pasazerow wagonu.
Klimatyzacja dzialala, ale poczulam, ze w tym przyjemnym chlodzie jest domieszka dziwnego zapachu, a w zasadzie to nie byl zapach tylko smrod!!
Po mojej lewej klebil sie tlum ludzi, a po prawej pusto, ja i dwaj panowie siedzimy na srodku wagonu i nikt nie wychylal sie poza nasza linie w kierunku na prawo.
Spojrzalam jeszcze raz w prawo i wtedy zauwazylam.
W rogu wagonu po prawej stronie siedzial, a w zasadzie zwisal w jakiejs bezwladnej pozycji bezdomny czlowiek i to on byl przyczyna tego smrodu. No tak, normalny czlowiek po wyjsciu spod prysznica w mieszkaniu bez klimatyzacji zaczyna sie pocic zanim sie dobrze wytrze recznikiem, a co dopiero cialo, ktore pewnie nie mialo kontaktu z woda, nie mowiac o mydle od conajmniej kilku dni.
Nic, postanowilam, ze w imie obolalych nog jestem gotowa poniesc ofiare w postaci zanieczyszczonego smrodem powietrza. Wyjelam z torby jakas gazete czy tez ksiazke i usilowalam czytac, zeby odwrocic moja uwage od trudnosci podrozy.
Przejechalismy kilka stacji i nagle poczulam, ze smrod uderzyl ze zdwojona sila i natychmiast po lewej stronie wagonu zrobil sie poploch. Slyszalam, ze ktos otworzyl drzwi laczace ten wagon z nastepnym i czesc pasazerow z piskiem kobiet zaczela sie przeciskac do sasiedniego wagonu.
Domyslajac sie, ze zrodlem paniki jest mocno "pachnacy" pasazer, spojrzalam w jego kierunku i wtedy zobaczylam!!!
Bezdomny czlowiek obudzil sie i zaczal sie poruszac, co powodowalo wyzwolenie zwiekszonych sil smrodu. Najpierw myslalam, ze on tylko chce usadowic wygodniej swoje cialo.
Alez nie!!
Ten facet zlapal sie reka za sluzacy do trzymania sie drazek, zawieszony tuz nad jego glowa i podciagnal sie do pozycji stojacej. W momencie kiedy jego cialo zaczynalo powoli przybierac pozycje pionowa, to rownie powoli jak w zwolnionym filmie spadaly mu spodnie i ukazala sie gola dupa z dyndajacym, pokaznych rozmiarow bananem miedzy rozstawionymi dla utrzymania rownowagi nogami.
Szybko ocenilam sytuacje i stwierdzilam, ze siedzac miedzy tymi dwoma normalnymi pasazerami moge sie czuc bezpieczna i ambitnie dojechalam do konca.
Potem opowiadalam te przygode Owczesnemu, ktory z zaskoczeniem zapytal:
-- I Ty nie ucieklas?
-- A czemu mialam uciekac? nikt mnie nie atakowal, a penisa juz widzialam wczesniej - odpowiedzialam wzruszajac ramionami.
-- No, co prawda nie takiego koloru i nie takich rozmiarow - dodalam po chwili.
Jak widac w nowojorskim metrze wszystko zdarzyc sie moze;)
Chociaz nigdy wiecej juz nie trafil mi sie podobny pokaz:)))

53 comments:

  1. Mi się kiedyś obnażył nagi gościu w płaszczu na peronie w Suwałkach. Nic miłego :(. Siedziałam z koleżankami w przedziale czekając na odjazd pociągu, a facet stał w towarówce z otwartymi drzwiami na sąsiednim torze i ja spojrzałyśmy - ochylił poły płaszcza.

    ReplyDelete
  2. takich to pelno na ulicach. mialam z przyjaciiolka niedalo domu opuszczone dzialki - ogrody (w warszawie, nawet niedaleko centrum). lubilysmy tma chodzic do czasu kiedy jakis facet do nas nie podszedl i nie powiedzial ze nam zaplaci za to ze bedzie patrzyl jak...robimy siku. oh. bieglam wtedy najszybciej w zyciu, i na zawsze odechcialo mi sie spacerow po wolnych sadach i ogrodach ;P...

    ReplyDelete
  3. Ameryka:) Tam wszystko jest możliwe:))) Ale i u nas pięknych widoków nie brakuje!

    ReplyDelete
  4. No i popatrz, jak wielka jest jednak przewaga kina. Przynajmniej do czasu, aż nie wymyślą efektów węchowych ;)

    ReplyDelete
  5. Dziewczyny, ale ten "moj" to nie byl ekshibicjonista, on po prostu zgubil gacie:))) Jemu nie zalezalo na tym czy ktos to widzi, czy nie. Nie mam pojecia, moze nawet byl nacpany, albo nachlany. Robilo to wszystko wraznie jakby mu sie kosci zastaly w tej niewygodnej pollezacej pozycji i chcial sie chlop przeciagnac, a opadniete gacie byly zjawiskiem ubocznym:)))

    ReplyDelete
  6. O matko! Że też ja tylko własnym samochodem się przemieszczam!!
    Małe szanse, żeby mi ktoś garderobą zaczął siać ;-DD

    ReplyDelete
  7. znaczy jakiego koloru? ten banan to jest sugestia kolorystyczna właśnie?

    ReplyDelete
  8. DS--> CZARNY:))) nie z brudu, tylko z natury;)

    ReplyDelete
  9. chyba się muszę wytłumaczyć, uśmiałam się, że nie jestem odosobniona, bo ostatnio myślałam, że wszyscy mają tak wspaniale, jeżdżą autami do pracy i nic im się nie przytrafia, a tu masz!

    Ufff

    ReplyDelete
  10. Jak mawia mój mąż baby ch... nie przestraszysz;D

    ReplyDelete
  11. Nie no Stardust, pobiłaś mnie na łeb i szyję:-).

    ha ha ha:-)

    ReplyDelete
  12. Stardust, czego ty nie widziałaś ...
    hihihih
    Przygody to ty masz i zuch dziewczynka z Ciebie

    ReplyDelete
  13. Stardust :) ja dziś też jechałam pociągiem... i też używałam gazety do oderwania się od smrodu... niestety tylko ją czytałam... choć wolałabym machać... blee.... :(
    Na szczęście "mój" śmierdziel był ubrany... :P

    ReplyDelete
  14. Nareszcie jestem i moge sie zajac odpowiadaniem na komentarze;)

    ReplyDelete
  15. AnetaCuse--> No do przyjemnosci to faktycznie trudno zakwalifikowac;))

    ReplyDelete
  16. Ucieczka--> I kto by pomyslal, ze mozna zarobic na "sikaniu na pokaz" :)) Tego jeszcze nie slyszalam. Ile mialas wtedy lat?

    ReplyDelete
  17. Czarny(w)Pieprz--> a mowia, ze "only in New York" ;))

    ReplyDelete
  18. Magneta--> Ale kino wechowe mi sie marzy. Juz od pewnego czasu mysle, ze to byloby wspaniale siedziec w kinie i wachac swiat;)

    ReplyDelete
  19. Ata--> No koniecznie musisz sie przesiasc na srodki lokomocji dla pospolstwa:) Co Ty? blekitna krew?

    ReplyDelete
  20. Margo--> Ja wlasnie nie wiem dlaczego ludzie sie tak izoluja od atrakcji tego swiata? ;)))

    ReplyDelete
  21. Nivejka--> Zdecydowanie NIE:)) A juz na pewno nie taka babe jak ja:)))

    ReplyDelete
  22. Nie, dzięki! Przemyślałam :-D
    Jednak wolę swoje autko.Mimo, że nikt się nie rozbiera od niechcenia ;-)

    ReplyDelete
  23. Ida--> Ale dziekuje za inspiracje:)) gdyby nie Twoja notka, to kto wie czy bym to napisala:)

    ReplyDelete
  24. Gosia--> Troche sie zyje na swiecie to i rozne rzeczy sie widzialo;)

    ReplyDelete
  25. MalaMi--> Pociagi metra to darmowe kino;)

    ReplyDelete
  26. Nawet nie zdajesz sobie sprawy,jakiem lekiem na cało zło jest Twój blog.Na koniec dnia gęba mi się uśmiechnęła.Dzięki Ci wielkie.

    ReplyDelete
  27. Śmierdząco, obleśna historia rodem z ameryki...
    Ale my już też mamy metro, wprawdzie tylko w stolicy i bezdomnych też nie tylko w stolicy, także powiew ameryki murowany...

    ReplyDelete
  28. Stardust, miałyśmy ja wiem? 17 lat chyba... ale przyjaciółka zawsze na młodszą wygląda, ale żeby podchodziło pod mega pedofilstwo to nie. Widać jemu w każdym wieku by sie ..ee...podobało. fuj.
    i pamietam tylko, że wyglądał na takiego niepozornego. i koło 30. no ale takich po świecie to niestety masa chodzi. już lepsi tacy nieszkodliwi jak "twój" ;)

    ReplyDelete
  29. Beata500--> Cala przyjemnosc po mojej stronie:)) Milo mi, ze mozesz na mnie liczyc;))

    ReplyDelete
  30. Ojciec Dyrektor--> Kryste!! Ale sie wystraszylam, juz sie balam, ze mi sie zjebka od wielebnego szykuje;) Az polecialam na Twoj profil sprawdzic kto zacz;)) Po czym odetchnelam z ulga:D
    Warszawskim metrem przejechalam nawet pare przystankow 2 lata temu, wiec wiem, ze jest i dziala. Ale ono takie czysciutkie, nowiutkie jest, nasze to stare ponad 100 lat sobie liczy, no i czynne 24/7 wiec czesto gesto roznie bywa;)) Wazne, ze dziala:))) a reszta sie mniej liczy.
    Witam u mnie i mam nadzieje, ze to nie jednorazowa wizyta;))

    ReplyDelete
  31. Ucieczka--> 17 lat to faktycznie juz nie mozna zakwalifikowac do pedofilstwa ale to znaczy facet byl zboczkiem, ktory lubi golden rain. Tak sie to fachowo nazywa, bo wiesz, ja to fachowiec jestem od zboczkow;))))

    ReplyDelete
  32. matkokochana jak sie usmialam:)))))))))))

    ReplyDelete
  33. Stardust, jesteś naprawdę twardzioch! :-D

    ReplyDelete
  34. tak sobie mysle, że trzeba byc mocno zdesperowanym żeby w takim brudzie i smrodzie istnieć, trzeba mieć tak serdecznie dość życia, jednoczesnie nie móc się z nim rozstać...wegetacja to chyba najgorsze co sie może człowiekowi przydarzyć, ja mówię o tej świadomej, wybranej wegetacji...
    zwisający penis nie ma wtedy żadnego znaczenia, ciało nie jest żadna wartością, ono przeszkadza...

    ReplyDelete
  35. Stardust, jak Ty kochana coś napiszesz, to się można zlać ze śmiechu. Z pewnością miałaś niezły ubaw oglądając takie zwisające dyndadełko, hahaha :)))Lea

    ReplyDelete
  36. Ade--> No smieszne to jest, nie powiem, zwlaszcza po fakcie:)))

    ReplyDelete
  37. Malinconia--> Eee tam twardzioch, nogi mnie bolaly:))))

    ReplyDelete
  38. Beata--> Querwa, Ty jakas rozprawe filozoficzna do tego dorobilas:))

    ReplyDelete
  39. Lea--> Ogladac, to troche za duzo powiedziane;) ale widziec, owszem widzialam;)))

    ReplyDelete
  40. Przypomniałam sobie, jak będąc któregoś razu w wielkim mieście, też przydarzyło mnie się zobaczyć coś nie coś. Prawie że w centrum miasta w miejscu gdzieniegdzie porośniętymi krzewami przykucnął mężczyzna w sile wieku i najwidoczniej za potrzebą, bo wydał z siebie dość wiadomy odgłos, co zwróciło chyba nie tylko moją uwagę. Ku mojemu zaskoczeniu, kilka metrów od chodnika ukazał się niecodzienny widok przykucniętego pana z rozebranymi spodniami, a spomiędzy ud zwisały ogromniaste jaja, rzeczywiście wyglądające jak berety. Ot, i taka zabawna historia również mnie się przytrafiła, więc podzieliłam się nią z Wami.:))Lea

    ReplyDelete
  41. Ojej, zdarzyło się facetowi... gacie mu spadły i tyle... Może chciał sobie przewietrzyć banana i tyłek? :))))
    Ale się uśmiałam... :))))

    ReplyDelete
  42. Coś podobnego i mnie sie zdarzyło. Na przeciw mnie w pociagu usiadł facio...jakiś taki nie elegancki.Usiadł , rozkrok...a tam dziursko w spodniach i cały interes na wierzchu. i tak siedział i wentylował je jajcątka.:-)

    ReplyDelete
  43. Kasiu--> "jajcatka" mnie zabily:)))))))))))

    ReplyDelete
  44. hmmm... śmierdzący to mi się w olejce w chicago też zdarzali, ale na szczęscie gacie mieli zawsze na 4-literach, a nie poniżej... ;O)

    ale widzę, że czekają mnie atrakcje przejażdżki subwayem... ;O)

    choć ja to w zasadzie jestem w stanie przeżyć wszysto, tylko nie smród.... latem - nie do wytrzymania!!! więc podziwiam Stardust za to, że wysiedziałaś tam do końca!!!

    ReplyDelete
  45. Bo takie atrakcje jednak dają do myślenia... wczoraj wpuściłam bezdomnego do bloku, jestem przekonana, że dzisiaj administracja da mi w kość, są kamery :( a z drugiej strony nie potrafiłam mu odmówić i nie interesuje mnie z jakiego powodu znalazł się w takiej sytuacji...

    ReplyDelete
  46. Margo--> Zrobilabym dokladnie to samo. 12 wrzesnia 2001 po tej tragedii WTC usciskalam i nawet pocalowalam bezdomnego z radosci, ze zyje. To sa momenty normalnych ludzkich uczuc, kiedy czlowiek nie powinien sie kontrolowac. Ja tez nie oceniam dlaczego, bo to zupelnie nie ma znaczenia.

    ReplyDelete
  47. Kiedy dzisiaj przemierzałam okolicę robiąc zakupy i targałam wielki wór ziemniaków, podszedł do mnie i powiedział, że zaniesie mi te ziemniaki do domu, po wszystkim zaniosłam mu obiad, koczuje na pobliskim ryneczku, wiem, ze nie powinnam się zbliżać emocjonalnie do tego człowieka, ale mógłby być moim ojcem, bratem, kimkolwiek... pamiętam kiedyś, no może nie tak dawno, kiedy była wojna na Bałkanach, uchodźcy wojenni przetaczali się falą przez Polskę, do domu moich rodziców ktoś zadzwonił, był to młody mężczyzna, sam, zabłądził. Był wyczerpany, brudny i głodny, nie mogliśmy się z nim dogadać. Moja mama góralka, a to chyba jakieś urodziny byly, bo cała chata ludzi, dzieci, w każdym razie zaciągnęła go do łazienki, dała ubrania mojego brata, nakarmiła i kazała iść spać, on się bronił, bo nie chciał, trochę się dogadywali po węgiersku, bo moja mama to po przodkach z węgier, w każdym razie przetrzymała go w domu kilka dni aż go w końcu zaczęli szukać z biura emigracyjnego i się wydało, w sensie, nikt nie miał pretensji, ale martwili się, bo był i znikł, kontakt chyba mają ze sobą do dzisiaj, chłopak z rodziną mieszka w Szwecji... nigdy nie wiadomo, co nas spotka w życiu :*

    ReplyDelete
  48. aaaaaa

    moje wiersze to często biorą się z takich właśnie historii, moja mama kiedyś działa w solidarności, w stanie wojennym po mszy niedzielnej spotykaliśmy się z innymi rodzinami na kawkach, herbatkach. Dzieciaki bawiły się za szafą a rodzice dyskutowali o polityce... znalazłam tam kiedyś masę ulotek, oczywiście po kryjomu z dzieciakami wyrzuciliśmy je przez okno z 7 piętra... hehe

    na wspomnienie tych zabaw napisałam http://m-margarithes.blogspot.com/2009/11/osobista-partia-w-okresie-secesji.html

    teraz już wiesz, czym się kieruję pisząc...

    Buziak

    ReplyDelete
  49. Margo--> Dziekuje bardzo za te historie:))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...