Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, February 21, 2010

Zachciewajki

Wczorajszy dzien (sobota) minal pod znakiem spelniania zachciewajek.
Z samego rana zachcialo mi sie isc na spacer. Nie, to wcale nie zanczy, ze wzielam prysznic, ubralam sie i poszlam, moje zachciewajki maja dosc dlugi okres dojrzewania, wiec nie ma, ze tak nagle.
Ale zachciewajke nie omieszkalam wyrazic slowami:
-- Wspanialy, dzisiaj bedzie piekna pogoda, wiec pojdziemy na spacer.
Spojrzal na mnie, conajmniej dziwnie, podszedl powoli, polozyl mi dlon na czole i troskliwie zapytal:
-- Czy Ty sie aby dobrze czujesz? spacer? taki na nogach?
-- Nozeszkurwa!! Na nogach, a jaki moze byc jeszcze spacer, jak nie na nogach?
-- No wiesz, w Twoim wydaniu to spacery sa glownie samochodem.
-- Sie przestanie madrzyc i idzie do znachora, na spacer pojdziemy pozniej - odpowiedzialam letko wkurwiona, chociaz Bogiem a prawda, Wspanialy mial racje, do wyczynow na nogach to ja skora nie jestem. No ale moze akurat mam ochote sie przelamac, to co mi tu bedzie..
Po dwoch godzinach z okladem Wspanialy wrocil od znachora i tylko wzrokiem odnotowal, ze ja jak siedzialam przed kompem, tak ciagle siedze.
-- Czy Ty ciagle chcesz na ten spacer? - zapytal skromnie.
-- Chce, chce - odpowiedzialam nie przerwyajac sobie klikania w klawiature.
Za nastepne pol godziny wreszcie zdecydowalam, ze nalezy wpasc pod prysznic, potem zorientowalam sie, ze jeszcze nie jadlam sniadania.
-- Czy bedziesz jadl sniadanie? - zapytalam rutynowo, bo i tak wiedzialam, ze on jak zwykle nie jest glodny. Taki nie glodny wspolplemieniec zamieszkujacy w dodatku pod jednym dachem moze doprowadzic czlowieka do wrzodow na zoladku, ale ja odporna jestem, wiec mimo wszystko pytam.
-- Nie jestem glodny - uslyszalam zgodnie z moimi przewidywaniami.
Zjadlam sniadanie i jak wreszcie bylam gotowa do wymarszu to dochodzilo poludnie.
-- A gdzie Ty chcesz isc na ten spacer? - zapytal Wspanialy.
-- Nooo, to jest taki spacer troche z koniecznosci, bo musze isc do banku i wplacic drobne, ktorych mi sie juz uzbieral caly worek, jak chcesz to mozesz do tego dorzucic swoje i wplacimy na nasze wspolne konto. Oprocz tego mam jeszcze wplacic czek.
Poszedl do sypialni i slyszalam jak dosypywal swoje drobiazgi do moich, wrocil z calkiem pokaznym tobolkiem monet. Wazylo toto z 5kg.
-- A kto bedzie spacerowal z tym dodatkowym obciazeniem? - zapytal.
-- ????? - wyrazilam swoje zdanie bez zbednych slow.
-- To moze jednak pojedziemy samochodem?
-- Nie, to ma byc spacer - wtracilam zdecydowanie i dodalam - bedziemy szli i rozmawiali, tak jak to robia normalne malzenstwa.
-- Ale ja nie chce normalnego malzenstwa! - zawolal przerazony.
-- Jak to querwa nie chcesz?!
-- Bo normalne malzenstwa ile razy zaczynaja rozmawiac, to sie kloca..
-- Hmmm.. to mozemy sie poklocic, skoro to konieczne dla normalnosci - odpowiedzialam ugodowo.
-- Ale my sie nie umiemy klocic.
-- Ty Wspanialy jakies trudnosci stwarzasz. Idziemy. Nie przejmuj sie, ja moge znalezc powod do klotni.
Wyszlismy. Pogoda byla piekna, choc odczuwalo sie lekki przymrozek zwlaszcza z kazdym powiewem wiatru, ale w powietrzu juz czuc wiosne.
Jak juz przeszlismy 1/4 drogi do banku to stanelam jak wryta.
-- Co sie stalo? boli Cie cos? - zapytal troskliwie, przyzwyczaiony, ze tak czesto stawalam jak mnie bolalo to sciegno.
-- Nie, nic mnie nie boli, tylko zapomnialam czeku - powiedzialam wsciekla sama na siebie.
-- Jesli to ma byc powod do klotni, to ja stanowczo odmawiam wspolpracy - zawolal.
-- Eeee tam powod do klotni.. powod do klotni to ja mam chyba lepszy, ale to potem, bo na razie to idziemy, czy wracamy?
-- Idziemy, czek jesc nie wola, mozesz wplacic innym razem.
W moim banku jest taka fajna maszyna do liczenia drobiazgu, w ktora wsypuje sie pieniadze i ona sortuje i liczy, a potem wypluwa kartke z suma. Maszyna jest taka mniej wiecej rozrywkowa, szczegolnie dla dzieci, bo zadaje pytania i wydaje polecenia obrazkowo. Wspanialy lubi sie bawic, wiec zawsze ma ubaw po pachy z ta maszyna, bo ona pozwala zgadnac kwote ostateczna i wtedy dostaje sie "nagrode".
Wiadomo, ze nikt, kto wczesniej nie zadal sobie trudu liczenia nie zgaduje, ale dla typow pokroju Wspanialego liczy sie zabawa, to zostawilam go sam na sam z maszyna, a sama stanelam w kolejce.
I wtedy zachcialo mi sie swiezej mozzarelli, wiec po wyjsciu z banku poszlismy do Rosario po swieza, domowej roboty mozzarelle. I tam w kolejce przypomnialam sobie, ze przejezdzajac taksowka do domu widzialm jakas nowa knajpe otwarta niedaleko, cos kubanskiego.
Po drodze do "czegos" kubanskiego wstapilismy do warzywniaka, bo zachcialo mi sie malin, wiec kupilam maliny i jagody, zachcianki trzeba przeciez spelniac.
Kubanskie okazalo sie malutka kawiarenka prowadzona przez starsze malzenstwo z Kuby. Mozna tam wypic kawe, zjesc ciastko lub kanapke, weszlismy na kawe.
Ale zachcialo mi sie ciastka, bo tak ladnie wygladaly, to ja wybralam torcik kawowy, a Wspanialy sernik z jagodami. I przy tej kawie pomyslalam sobie, ze mu powiem, a co mi zalezy, moze sie faktycznie poklocimy.
Troche mi bylo dziwnie, bo miejsce publiczne, a jak Wspanialy dostanie pierdolca?
Ale przez prawie 8 lat jeszcze nigdy pierdolca nie dostal, to moze nie dostanie?
Z drugiej strony ponoc zawsze jest ten pierwszy raz?
Trudno, raz kozie smierc.
-- Wiesz co Wspanialy?
-- Mho? - wymamrotal z geba pelna sernika.
-- Ja napisalam na blogu o tej polce w lazience.. - zaczelam.
-- Ekhem.. no i mho? - mamrotal dalej probujac przelknac sernikowa mazie.
-- Nic, czesc czytelniczek jest zbulwersowana, ze odmowilam seksu dla glupiej polki, ze niby dupa zahandlowalam..
-- Mehem.. - zrobil przerwe na glosne przelkniecie, popil lyk kawy i dodal - niby tak, a co w tym zlego?
-- Tez nie bardzo wiem co w tym zlego, ale chyba, ze jak to nie skorzystac z okazji i odmowic?
-- Hmmm - podrapal sie po czole - wiesz u nas seks to jak autobus przyjezdza regularnie, ten sie tylko przesunal o jakies 24 godziny. Gorzej byloby gdyby seks byl jak Mikolaj, ktory przychodzi raz do roku, wtedy to bylaby chyba zadyma.. Nie wiem..
I siegnal po kolejna porcje sernika.
Ja pierdole, to on nie jest zly, ze ja to napisalam(??)
-- Ty!! Wspanialy, czy to znaczy, ze Ty nie jestes wsciekly, ze ja napisalam o takiej sprawie?
-- ??? - zapchana na nowo geba nie pozwolila mu na mowienie.
-- No wiesz, to takie, no... intymne jest, nie? A ja tak puscilam w caly swiat.
Tym razem spokojnie przemielil sernik, przelknal i powiedzial:
-- A co to za swiat? tylko polskojezyczna czesc populacji.. w dodatku nie wszyscy czytaja.. jakie intymne? jakbys napisala, ze mam trzy jajka i by Ci uwierzyli, TO byloby dopiero intymne i zreszta nieprawdziwe..
-- Znaczy sie? cool? - chcialam koniecznie zaspokoic moja potrzebe pewnosci.
-- Pewnie, ze cool.. Ale Tobie to moga te blogi powaznie zaszkodzic na glowe jak sie bedziesz takimi pierdolami przejmowac.
Nic juz nie powiedzialam, bo wlasnie podeszla kelnerka, a mnie sie znow zachcialo.
-- Sluchaj czy Wy macie kubanski chleb? - zapytalam.
-- A dokladniej to o co Ci chodzi?
-- Wiesz lata temu mieszkalam na gornym, zachodnim Manhattanie i tam byla kubanska piekarnia, gdzie robili kubanski chleb na goraco sprasowany w takiej specjalnej prasie. Boze jaki ten chleb byl pyszny..
-- No nie, nie mamy takiego chleba, ale robimy sprasowane kanapki z szynka, serem..
-- Nie, nie, to bylo samo maslo i ten chleb...
-- Porozmawiam z mezem, moze cos takiego wprowadzimy, my niedawno otworzylismy te kawiarenke - wyjasnila z usmiechem.
-- Mysle, ze to bylby dobry pomysl - odpowiedzialam z rownie milym usmiechem.
Zaplacilismy i poszlismy do sklepu gdzie czasem mozna kupic kubanski chleb.
Kupilam. Ostatni.
W domu, moim domowym sposobem zrobilam sobie prasowany chlebek kubanski z maslem.


Wlasnie tak:) Na suchej patelni kladziemy przekrojony i posmarowany grubo maslem chleb, przyciskamy, czym mamy:)) a potem odwracamy i znow przyciskamy. Goracy sprasowany chleb przesiakniety maslem jest pyszny. Mniammm ;)

48 comments:

  1. Do prasowania chleba, to Wy macie przecudne żelazko:)

    Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  2. Ida--> To zelazko jest do wszystkiego, a glownie to moze sluzyc do samoobrony:) Kupilam go 24 lata temu na pchlim targu za dolara:) Jest ciezkie jak skurwysyn, albo i dwa:)) Sluzy wiec do przyciskania wszystkiego co nalezy obciazyc. To jeden z moich pierwszych i najbardziej udanych nabytkow w Stanach:))))

    ReplyDelete
  3. :) ja jestem zdecydowanie za spełnianiem zachcianek :) też tak czynię :)

    Czy ja dobrze rozumiem, że Twój wspaniały też ma blogi za bzdury? Bo Bardzo Mądry Mężczyzna zupełnie nie może zrozumieć powodu pisania... celu... ani nic :)

    A ten chleb... brzmi bardzo smacznie :) nigdy nie jadłam...

    ReplyDelete
  4. MalaMi--> On rozumie cel i potrzebe pisania, nawet sie cieszy, ze ja pisze. Tylko Wspanialy sie obawia, czy aby nie odbieramy pewnych notek zbyt serio. Ale ja tez zauwazylam, ze niektore moje notki sa czasem odbierane zbyt doslownie, no ale chyba raczej nic na to nie poradze:)
    A chleb jest pyszny:)) ten chleb to cos jak gruba wloska bulka, ale calkiem bialy w srodku. Musze poszukac przepisu na kubanski chleb to bede wiedziala co tam jest, ale wyglada na to, ze oprocz maki i czegos co powoduje rosniecie nic tam nie ma. Sam w sobie jest prawie bez smaku, ale podgrzany i z maslem.. niebo w gebie:))

    ReplyDelete
  5. Czy to znaczy że oprócz kartonu z czasopismami Ówczesny przeprowadzał Cię też z żelazkiem? (ha,ha), a w ogóle to obydwoje ze Wspaniałym jesteście SUPER!
    Berni

    ReplyDelete
  6. W zasadzie jak byś napisała o trzech jajkach to może i to by było intymne bardzo, ale jakie śmieszne ;)))))) Pozdrawiam

    ReplyDelete
  7. Berni--> Moje przeprowadzki to byla kara dla Owczesnego za wszlakie grzechy popelnione w malzenstwie;) Wiec nie tylko przeprowadzal mnie z tym kartonem starych czasopism, ale z zelazkiem i jeszcze na dodatek ze swiecznikami oblanymi zastygnietym woskiem, zeby sie wosk nie polamal i z ozdobnymi bukietami z suszu:) Swiece pakowalam w kartony zasypane steropianowymi pchelkami tak ze zadna nie miala prawa drgnac, a kwiatowe kompozycje byly wozone pojedynczo, przy akompaniamencie moich wrzaskow na kazdym zakrecie. Chyba juz odkupil wszystkie grzechy:)) Teraz mam tylko jedna kompozycje z suszu, bo to ponoc zle Fung Shui;) Ale ta jedna mi sie podoba, to ocalala.

    ReplyDelete
  8. Czarny Ptaku--> No fakt, te trzy jajka bylyby smieszne, tylko obawiam sie, ze czesc jednak wzielaby to na serio;))))

    ReplyDelete
  9. Rany, przeczytałam i zanim zdążyłam ostygnąć pamiętałam już tylko o tym chlebku sprasowanym. A chwilę wcześniej wybrałam sobie budyń robiony domowym sposobem i teraz nie chcę lwa drażnić:)

    ReplyDelete
  10. Stardust, może taką scieżkę sobie do spacerków kupisz?

    a chlebek kubański brzmiał i wyglądał smakowicie!

    ReplyDelete
  11. Podziwiam szczerze, że od decyzji o spacerku do wyjścia nie minęła Ci ochota.... W końcu to parę godzin było. Ja już bym się ,,odechciała''... Moje zachcianki muszą być realizowane na-ten- tychmiast!

    ReplyDelete
  12. Czarny(w)Pieprz--> Chlebek sprasowany zdecydowanie polecam, chocbys miala na nim siedziec:))

    ReplyDelete
  13. Beata--> Ty sie zamerykanizowalas, czy co? Siezka spacerowa w domu? Nie kcem;))

    ReplyDelete
  14. Zgago--> Bo ja to mam zachciewajki natury "natentychmiast" i do nich naleza "natentychmiast musze zezrec" albo takie do kotrych dojrzewam i przyznam, ze tez mi sie czasem odechciewa, ale tym razem sie udalo:))

    ReplyDelete
  15. będę chodzic naokoło domu az mnie sąsiedzi podadzą do ubezwłasnowolnienia:(

    ReplyDelete
  16. Beata--> To moze lepiej jak Dulski naokolo stolu? :))))

    ReplyDelete
  17. chlebek z tej foty zapowiada się nieźle, ale.... ten widok w nagłówku bloga - SPEECHLESS!!!!! ale mi tu wiosną już powiało!!! pozdrówka!!!

    ReplyDelete
  18. Dla mnie wygrywasz Stardust! Hehe

    trzy jajka, hehe

    No nie, no pisać wierszy o trzech jajkach nie będę, luzik...

    ReplyDelete
  19. Oj wlasnie sie usmialem, ale wspanialy ma 100% racji z tym przejmowniem i hmm prywatnoscia na blogu.. Ja to tak samo widze jakos "locker".
    Kobietki sa pod tym wzgledem dziwne. kiedys pojawilo sie jedzowe imie i nazwiosko na wspolnym rozliczeniu podatkowym i chorela byl problem bo jej nazwisko a tu nie zwrot tylko tym razem cos zadaja :-/

    ReplyDelete
  20. Zachciewajki są po to żeby je spełniać. I kropka;)

    ReplyDelete
  21. Stardust...no, to jest mysl, ale to już niedaleko do tej mysli o scieżce spacerowej:)

    ReplyDelete
  22. ja! chcę! taką! maszynę! pragnę! gorąco!

    (a "na razie" ciągle się pisze oddzielnie. jak się ortografia zmieni to powiem ;))

    ReplyDelete
  23. O jakie ladne nowe zdjecie na poczatek bloga:)
    Codziennie czytam Twoj blog i wyjsc z podziwu nie moge: YOU ARE THE BEST....
    Gratuluje ciekawych tematow i super pisania... a moze ksiazke bys wydala - jestem pewna, ze cieszylaby sie ogromnym powodzeniem.
    Pozdrawiam Cie goraco
    Alina

    ReplyDelete
  24. Znów piękne zdjęcie otwierające blog i chciałabym znać nazwę owego mostu, bo nie mam pewności swojej wiedzy, więc poproszę o kilka słów informacji o widoku, jeśli możesz... :))
    Nie wiem czy pamiętasz, że ja mieszkam właśnie w Pabianicach, czyli na pewno bliżej dawnego adresu Matki Twego lekarza niż Małgośka z bardzo odległej dzielnicy Łodzi. ( Odległej w stosunku do Pabianic ). Ale podziwiam Małgośkę za spontaniczną reakcję i chęć fotografowania mojego miasta, bo na pewno lepszy z niej fotograf niż ja - ostatnio. Ale i ja mogę wykonać jakieś zdjęcia i bardzo jestem ciekawa, gdzie przed laty mieszkała ta pani, niewiele młodsza od moich rodziców ( już dość dawno nieżyjących, bo nie dożyli tak sędziwego wieku ).

    ReplyDelete
  25. Bardzo ciekawy sposób na domowego tosta. :)

    ReplyDelete
  26. Wracaj z tego spaceru .Czekam na następną notatkę ,a tu nic.Mam nadzieję,że nic złego się nie dzieje.

    ReplyDelete
  27. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  28. Oj, Stardust, usmialam sie z poprzedniej notki, jak norka. Kobieto ZEN:))))
    Chleb mnie nie rusza, bo rzucilam weglowodany w pizdu! Ale zelazko jest zajebiste;)))

    ReplyDelete
  29. Hihihihi.Fajna zgrzewarka do kanapek.Twó Wspaniały to rzeczywiście wspaniały chłop. Na swojego nie narzekam,ale czasem mojego uda mi sie sprowokowac do sprzezcki, ale coraz rzadziej.....rozgryzł mnie i nie reaguje.:-)

    ReplyDelete
  30. Evek--> Tak, juz tak wiosennie sie zrobilo, ale wczoraj i dzis pada i pada i pada... do zasrania deszczu, ale chociaz zmywa brud;)

    ReplyDelete
  31. Margo--> tez mi te trzy jajka chodza po glowie;) nawet probuje to sobie zwizualizowac:)) tylko mi slabo idzie;)

    ReplyDelete
  32. Diesel--> Ja co raz czesciej podejrzewam, ze Wspanialy ma posiadanie racji wpisane w akt urodzenia:)))

    ReplyDelete
  33. Nivejka--> Staram sie, na szczescie nie mam ich za wiele i za czesto;)

    ReplyDelete
  34. Beata--> Ponoc nie wazne gdzie, byle chodzic, czyli kazda metoda jest dobra;))

    ReplyDelete
  35. DS--> Maszyne kcesz? A zdjecie do wizy juz zrobila??

    ReplyDelete
  36. Alino--> Witam serdecznie i ciesze sie, ze przychodzisz:))

    ReplyDelete
  37. Kwoko--> Na zdjeciu jest Triborough Bridge odcinek laczacy Queens z Manhattanem.
    A w sprawie zdjec Pabianic, to bardzo dziekuje za checi, przyznam, ze po cichu liczylam na Ciebie, bo Magloska (to inna Malgoska) faktycznie musi gdzies skads dojechac, a Ty jestes na miejscu. Postaram sie skontaktowac z Dochtorem i przepytac na okolicznosc, wtedy do Ciebie napisze.

    ReplyDelete
  38. Ojciec Dyrektor--> No za cholere nie da sie tego zrobic w tosterze, a nie mam podgrzewacza do panini wiec cos musialo zadzialac:)))) I dziala:D

    ReplyDelete
  39. Beata500--> Wrocilam, ale jestem wkurwiona;/

    ReplyDelete
  40. Athina--> Co raz czesciej dostrzegam, ze jestem ZEN. To chyba z wiekiem przychodzi:)))

    ReplyDelete
  41. Kasiu--> Podobno mojego mozna wyprowadzic z rownowagi, dokonywala tego wczesniej Nasza Zona, ale mnie sie nie chce..;))

    ReplyDelete
  42. Wkurwiona,ale zdrowa.I to się liczy.Wkurw przejdzie,a z chorobą to różnie bywa.

    ReplyDelete
  43. Ale masz fajoski toster, Stardust :-)

    ReplyDelete
  44. uroczy ten twój Ówczesny... pozazdrościć mądrości i tolerancji... :)))
    żelazko - wypas!!!

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...