Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, March 23, 2010

Albo.. albo..

Kryste, wlazlam wczoraj w te szafy i gdybym miala sklonnosci do depresji, to juz bylabym na koralikach. Zamiast normalnie wyrzucac z szaf jak leci i pakowac w wory, to mnie sie zachcialo przymierzac te szmaty. To trzeba siedziec na rozumie, zeby sobie taka kare zadac, no ale widocznie mi sie na starosc rozum mocno obsunal, razem z innymi czesciami ciala, bo jak maniaczka zakladalam te szmaty, po czym zdejmowalam pizgajac nimi do wora.
OK, umowmy sie, ze zakladanie i zdejmowanie, sa w tym przypadku pojeciami bardzo wzglednymi, bo czesci nie dalo sie zalozyc, a te ktore dalo sie zalozyc, to zdejmowalo sie z bolem wylamywanych kosci i brzucha wciagnietego na zassanie.
Ja rozumiem, ze dalam w wage do wiwatu, ja rozumiem, ze chodze w wadze wojownika sumo, ale kurwa mac, nie moge pojac skad u mnie nagle takie wielkie cycki!!!
Siedziec zawsze mialam na czym, wiec to normalka, ze jak utylam to dupa sie rozrosla bezwstydnie, ale zeby mnie sie oddychanie nie miescilo w bluzkach?
Skandal to jest!!!
Ja pierdole, to wola o pomste do nieba!!
Malo tego, ze te cycki jakies wielkie sie zrobily, to jeszcze sie przemiescily i wcale nie sa tam, gdzie ich  prawowicie przeznaczone miejsce, tylko sobie wedruja po calej mnie.
Kurwa, pol dnia spedzilam na ujarzmianiu wlasnych cyckow, chociaz tak na dobra sprawe to wcale nie jestem przekonana, ze one sa moje.
Jak juz mialam taki Sajgon w chalupie, ze tylko dynamit podlozyc. Jak mnie juz wszystkie konczyny bolaly od wykrecania i wkrecania na nowo, najpierw przy usilowaniu wlozenia je w szmate, a potem przy wyciaganiu, zeby szmaty nie rozerwac, to sie okazalo, ze szafe mam pusta.
Bo szmaty, w ktorych sie mieszcze, to tez juz nie nadaja sie do noszenia, a to ze wzgledu na powazne przemieszczanie sie moich czesci ciala, co naprawde nazwywa sie starcza figura.
Stalam przed lustrem i zastanawialam sie co tu nie pasuje?
I dotarlo do mnie, ze gdzies mi sie zapodziala talia, no se w chuj poszla w sina dal i nawet sladu po sobie nie zostawila. Teoretycznie pamietam jeszcze gdzie byla, ale w praktyce ni czorta to nie chce zadzialac.
Siadlam na tym pobojowisku i juz bylam bliska placzu i nerwowego zalamania, ale ja twarda jestem, nie mientka, wiec zaczelam uslinie szukac jakiegos rozwiazania. Pozytywnego oczywiscie, bo negatywne to same przychodza.
No i wymyslilam, od teraz bede kobieta. Nie mozna przeciez cale zycie byc podlotkiem, pizdrykiem, kiedys w tym zyciu trzeba dojrzec do bycia kobieta. A kobieta, wiadomo, ma prawo miec i dupsko do siedzenia i cyc wielki do oddychania.
Pasuje? pasuje i tego sie bede trzymac.
W koncu jednak udalo mi sie mimo wszystko schudnac te 7kg, wiec jest jakies swiatlo w tym tunelu.
I juz cala radosna polecialam do lazienki, coby sobie podniesc samopoczucie, pelzajace nisko przy ziemi. Stanelam na wage i oniemialam... zeby to chuj szesnasty strzelil!!!!
Jakim sposobem, przez weekend przytylam znow prawie caly jeden kilogram??
Weekend, ktory spedzilam tak aktywnie, katujac sie lazeniem godzinami po parku, zaowocowal skokiem wagi, ale w gore!!! Ja rozumiem, gdybym ten weekend spedzila na obzeraniu sie, albo lezeniu, ale takie intensywne chodzenie spowodowalo przybycie wagi?!?!?!
Nic ino wszystkie zle sily sprzysiegly sie przeciwko mnie!!!
Nic to, zawsze jeszcze pozostalo te 6kg, pomyslalam sobie na pocieszenie.
Potem przyszlo mi do glowy, ze przeciez swiat sie nie konczy i ciagle moge jeszcze schudnac.
No moge, kto powiedzial, ze nie moge? Pytaniem zasadniczym jest, kiedy? I na to niestety nie posiadam odpowiedzi. Ale czy ja musze miec odpowiedz na wszystko? Nie musze, stwierdzilam spokojnie i zaczelam wiazac te worki. Worki ubran, czesc z ciagle jeszcze dyndajacymi metkami swiadczacymi o fakcie, ze nigdy nie mialam tych szmat na sobie.
Trudno, nie bede sie katowac wyrzutami sumienia.
Wieczorem jeszcze raz spojrzalam na te zapakowane worki i luz w szafie i ogarnela mnie jakas tesknota. Tesknota, za ta talia, ktora sobie byla gdzies odeszla, za tymi cyckami co sie miescily w normalnych rozmiarach i chyba w sumie, za tym co przeminelo. Siedzialam tak poddajac sie temu uczuciu przemijania i gdyby nie fakt, ze Wspanialy wrocil z pracy, to kto wie, czy bym sie nie zalamala.
Ale wiadomo, zalamac sie jest latwo, tylko co dalej?
Taki zalamany czlowiek moze pedzic dalsze zycie w glebokiej depresji spowodowanej tesknota za przeszloscia, albo moze sie zabic, albo pochlastac, albo nastukac.
To ja wybralam to ostatnie, bo wczesniejsze mozliwosci wydaja mi sie za bardzo nieodwracalne, szczegolnie ta druga. No i sie nastukalam, niewiele, bo do pracy trzeba isc, ale wystarczajaco zeby mi przeszlo.
A juz pod koniec procesu nastukiwania, to nawet mi wesolo bylo i nasmiewalismy sie oboje ze Wspanialym z faktu, ze mlodosc jest zmarnowana przez mlodych, jak to ktos madry powiedzial.
I to swieta prawda jest.

72 comments:

  1. Stardust, po pierwsze, to gratuluje pozbycia sie niepotrzebnych ciuchow - w obloku filozoficznych rozwazan znaczy sie...

    po drugie, to miesnie Ci sie wyrobily a miesnie waza wiecej niz tluszcz i stad wzrost wagi. prawde mowie.

    a po trzecie, to gratuluje podejscia do zycia i siebie - jestes moim niedoscignionym idolem, ale pracuje nad tym :))))

    ReplyDelete
  2. Oooo! To widzę, że miałaś podobną akcję z efektem pustej szafy jak ja całkiem niedawno ;).
    Jak to mi wówczas napisali szanowni Czajnicy - pusta szafa to powód do zakupów :).
    Mnie po przytyciu chociaż talia została bo mięśnie ją rzeźbiące były bardzo mocne wówczas za sprawą tańca arabskiego :D. Ale z przerażeniem zauważam, że cosik i talia mi się zaczyna rozmywać :/ czyli że flaczeję :(. A to już nie jest fajne :/.
    Grupa wsparcia dla dołów z pustą szafą w tle - mode on :D

    ReplyDelete
  3. Zgadzam się z b. i tą róznicą wagi. A jeśli chodzi o piersi... to cóż. Piersi nasze to tłuszcz. Jeśli jestem w formie, i regularnie ćwiczę fitness to mi się zmniejszają... i to widocznie... jeśli mam przerwę... one znowu rosną :)
    Da się je zmiejszać! :)

    ReplyDelete
  4. Stardust, waga niekoniecznie prawdę Ci powie. otóż nabity mięsień waży więcej niż rozmamłane mięcho poprzerastane tłuszczem. Mogłaś niby utyc po intensywnych ćwiczeniach fizycznych. Ale realnie zgubić centymetry czy tam te wasze cale. Waga to kłamczucha.

    ReplyDelete
  5. no właśnie. mięśnie waża. a poza tym w pewnym wieku chude kobiety mają zmarszczki - więc zupełnie bez sensu być chuda kobietą. a poza tym Star. JESTEŚ BOSKA. Jesteś mój IDOL. Ja sobie postanowiłam, że będę taka jak Ty. Pełna energii, pozytwnego myślenia i mężów w życiorysie! ;)))I zapewniam, że jak Ty postanowisz wylansować wędrujące cycki - to wszystkie będą chciały ! :*****

    ReplyDelete
  6. b.--> Dzieki, wiesz jak juz czlowiekowi nic nie zostalo, to sobie musi wyrobic podejscie do zycia:)))

    ReplyDelete
  7. Athena--> Tak ja wiem, taniec brzucha itd. to zdecydowanie pomaga. Poczekaj jak sie wybiore na taniec na rurze, to dopiero bede laska:)))))

    ReplyDelete
  8. MalaMi--> Ciagle jeszcze pamietam te czasy kiedy takie cuda sie zdarzaly:) problem w tym, ze przychodzi taki czas, ze cudow juz nie ma, a zostaje rzeczywistosc:)) I z tym zaczynam sie godzic. Nie zapominaj, ze ja mam prawie 56 lat. Kurwa!! ja sama o tym zapominam:)))

    ReplyDelete
  9. Lorenzo--> Macie wszystkie racje z ta waga, wiem, ze miesnie waza wiecej. A wiesz z tymi centymetrami i calami to jest tak, ze przyjemniej tracic centymetry, a mierzyc sie w calach;) no tak ladniej brzmi:)))

    ReplyDelete
  10. Spt--> Lej mi ten miod, lej bo tak mi dobrze:)) Juz wczoraj sie smialam ze Wspanialym, ze jak przyjedziesz to bede musiala nawet spac w biushalterze, cobym Cie nie wystraszyla:)))
    Aaa i nie zapominaj, ze idziemy na taniec na rurze!!! Ogladalam wczoraj strone tego klubu i niech mnie szlag trafi jak sobie to odpuszcze:))) Ta babka, ktora jest zalozycielka klubu mowi, ze jest to dla WSZYSTKICH kobiet, bez wzgledu na wiek i rozmiar ciala i w/g niej zadna kobieta nie powinna umrzec bez sprobowania chociaz jednej lekcji. No to co? ja mialabym umrzec bez tego????
    W zyciu!!!! na pewno sobie na to nie pozwole!!!!
    A Ty mozesz udawac, ze mnie nie znasz, ale ubaw bedziemy mialy na 100% i plus:))))))))))

    ReplyDelete
  11. Margo--> Dzieki, buziaki sie zawsze przydadza:))))

    ReplyDelete
  12. Stardust: No widzisz zero ruchu i się rozłażę :D. A taniec na rurze jest ponoć bardzo wymagającym sportem hihi...
    A tak w ogóle to dobre zakupy załatwią sprawę - ja się na takowe wybrałam i znów jestem boska choć w nowym rozmiarze :))) I tego się trzymajmy :) A zatem kierunek-sklepy :)

    ReplyDelete
  13. Jestem z ciebie dzielna. Te kilogramy na - i pusta szafa ...
    I zdrowego podejścia do samej siebie
    Buziaki

    ReplyDelete
  14. Athena--> Ja sie nie oszukuje, do tanca na rurze jako takiego to juz sie zdecydowanie nie nadaje i raczej nie w tym zyciu. Ale ponoc jest etap wczesniejszych ciwczen, takie polaczenie yogi z rozciagajacymi i cos tam jeszcze. Nie wiem dokladnie;) Moja klientka namawia mnie juz na to od miesiecy, ale ona mlodsza od mojego syna, to sie nie bede kompromitowac przy dziecku:))) Z Spt to inna sprawa, tez mlodsza ode mnie hohoho albo i jeszcze wiecej, ale inna relacja. To sobie zafundujemy lekcje zapoznawcza i sprobujemy. Mnie zacheca fakt, ze ponoc poza cwiczeniami to kobitka wprowadza czlowieka w absolutny stan akceptacji wlasnego ciala i jego mozliwosci. Ariela (klientka) mowi mi zawsze, ze tam przychodza rowniez kobiety w moim wieku, a nawet starsze, bo jest to przezycie rowniez psychiczne. No musze, bo sie udusze:))

    ReplyDelete
  15. Gosiu--> Staram sie nie poddawac, bo chyba raczej nie mam innego wyjscia;)

    ReplyDelete
  16. Zwykle tylko czytam, ale teraz się odezwę. Sorki, ale uśmiałam się po pachy ...ale sobie przypomniałam moje porządki w szafie. Zostały spodnie, sztuk jedna para;-)))
    Się nie łam, bo do mądrych wniosków doszłaś;-)) Pozdrawiam

    ReplyDelete
  17. Stardust: każda aktywność fizyczna, która wciąga, przynosi korzyści. I fizyczne, i psychiczne. A żeby znaleźć coś co nas wciągnie - trzeba potestować na sobie różne formy aktywności. A jak jeszcze to coś ma podnieść samoakceptację, to idealnie. Tak że popieram postawę "jak nie spróbuję to się uduszę" :)) Baw się dobrze! :))))

    ReplyDelete
  18. Akular--> Ciesze sie, ze sie odezwalas i zeby mi to nie bylo ostatni raz:))) I nie przepraszaj, bo ja tez sie w tym wszystkim usmialam z siebie, bo jakby sie czlowiek nie mogl smiac, to juz tylko smierc zostaje.
    Jedna para spodni mowisz?
    Wyobraz sobie, ze ja teraz nosze wszystkie rozmiary:)) Mieszcze sie w stare jak swiat M, bo sa rozepchane do granic wytrzymalosci szwow, wciskam sie w L, a XL mi zaczynaja spadac z tylka. To jest dopiero sztuka:)))

    ReplyDelete
  19. Athena--> Czytam co napisalas i tak sobie mysle, czy mnie aby ta samoakceptacja nie zgubila;) Wiesz, zyje w kraju gdzie sie akceptuje wszystko do upierdu, do tego mam meza, ktory nie ma zadnych wymagan ani oczekiwan. Kto wie, czy to nie wynik wlasnie tego luzu i braku nacisku. Z drugiej strony jak jestem przewrotna, wiec sie tez nie poddaje zadnym naciskom i presjom. Cholera, co by nie robil to dupa z tylu :))

    ReplyDelete
  20. ja nie wiem co znaczą duże cycki...
    kiedyś miałam rozmiaru normalnego a z upływem czasu gdzieś uciekają...
    ja wierzę że na wagary poszły... wrócą... może razem z twoją talią... ;)

    ReplyDelete
  21. Podobnie jest z moją talią i cyckami:)
    Chyba puchnę od powietrza.:))))

    ReplyDelete
  22. Ostatnio też taka rewolucje w szafie zrobiłam. Mało co zostało :)Rozmiarowo może i pasuje, ale gust mi się zdecydowanie zmienił....stał się całkiem niezdecydowany:) Nic mi sie nie podoba i co najgorsze nie wiem co mi sie podoba. Chyba typową kobieta jestem...I NIE MAM CO NA SIEBIE WŁOŻYĆ! A cyckami już dawno przestałam sie przejmować, ważne że są...i tyle :))

    ReplyDelete
  23. No to masz lepiej niż ja jednak;-) Ze mnie wszystko spada;-))))I to zanim kupię jeszcze;-)Niestety jestem za chuda, na przewidziane przez projektantów rozmiary odzieży;-)

    ReplyDelete
  24. Stardust a może to właśnie Twój klucz do szczęścia? :).

    ReplyDelete
  25. Bo mięśnie też ważą i po spacerze wzrosła masa mięśniowa ;P

    ReplyDelete
  26. Starcza figura - to mnie rozwaliło całkowicie :)))
    Ja bym się tam cieszyła z przybrania w biuście. Bo jakoś inne części ciała przybierają na mocy a cyc niestety nie....

    ReplyDelete
  27. CalaJa--> Ja tez kiedys nie wiedzialam co to sa duze cycki:) teraz wiem. Ale skoro moja talia poszla w peezdu z Twoimi cyckami to tylko pozostaje zyczyc im dobrej zabawy;)))

    ReplyDelete
  28. Ida--> Tez mysle, ze to skutki jakichs przemian atmosferycznych:))))

    ReplyDelete
  29. Madame--> Ty dobrze mowisz, wazne, ze te cycki jeszcze sa:) A gust to mi sie chyba nie zmienil, bo go nigdy nie mialam w nadmiarze;))))
    Ile sie to czlowiek musi nameczyc, zanim do trumny wpadnie;)))))

    ReplyDelete
  30. Akular--> Za chuda to ja sie nawet nie urodzilam:))) Dzizas, wiem, ze Tobie tez pewnie ciezko, ale mam ochote namowic Cie zebys przeprosila za te chudosc;)))

    ReplyDelete
  31. Athena--> Nie przesadzalabym az tak;) Poza tym ja te drzwi do szczescia to cale zycie otwieram wytrychem albo z kopa:))))

    ReplyDelete
  32. RarytaSowa--> Niby logiczne, ale niech sie ta masa zachowuje przyzwoicie, bo strace motywacje;)) Poza tym witam serdecznie.

    ReplyDelete
  33. Aeljot--> Sie nie smiej, bo ja tez nie rozumialam, jak kolezanki mojej mamy uzywaly tego zwrotu, teraz rozumiem i wiem o co chodzi;)) A przeciw duzym cyckom tez nic nie mam, byle nie tracily przyczepnosci do ciala, a niestety traca;)))

    ReplyDelete
  34. Opis przymierzania i przemieszczania jest zabójczy :D
    Na pewno nie masz cycków na plecach, więc spokojnie, ujarzmisz :)
    No i nie waż się co drugi dzień, bo się tylko wpędzisz w straszne stany. Po co to komu? Jeden kg w tę czy w tamtą, złapiesz od napojów, niewyspania i licho wie czego :)
    Wysypiaj się, bardzo ważne.
    Zdechłam ze śmiechu przy tym przymierzaniu :)

    ReplyDelete
  35. Magneta--> Na plecach jeszcze nie, ale Wspanialy musi obchodzic dookola lozka, zeby sprawdzic jak sie ma ten drugi:))))))))))))))) Ale tak se mysle, jak chlop ciekawy, to niech se pochodzi, nie?

    ReplyDelete
  36. A jak tam z figurą Wspaniałego? Zmienia się wprost proporcjonalnie do Twojej?

    ReplyDelete
  37. Rozpaczliwie trzymam sie tego co napisała Lorenza - waga to kłamczucha:)

    ReplyDelete
  38. Ja też ,,motylem byłam, ale utyłam''... Popiersie z rozmiaru B przeszło niepostrzeżenie w D. Talię ostatnio odzyskuję z wolna, po 4 kg w dół... Ale to nie jest docelowe. Wszak Wielkanoc tuz-tuż...

    Jeden piękny czerwony kubraczek z metką w szafie wisi i czeka, by zmieściła się weń wiotka jak trzcina Zgaga.... Doczeka się? Śmiem wątpić!

    ReplyDelete
  39. hahahhaa, Star wyobrazilam sobie Wspanialego, jak lata dookola loza, co by sprwdzic Twoje biusta :)))) ten to musi miec figurke!!!
    hahhahaha...uwielbiam Twoje opisy, bo sa tak doslowne, ze az prawie namacalne ;)

    i zdradz przepis na chudniecie??6 kilo? fiu fiu :) bym chciala polowe tego!

    ReplyDelete
  40. Zante--> Wlasnie problem z tym, ze figura Wspanialego sie nie zmienia!!! Wspanialy nosi ten sam rozmiar spodni od 40 lat!!! I to jest niesprawiedliwe i mocno wkurwiajace;)))

    ReplyDelete
  41. Zgago--> To mozemy sobie podac rece, jednak to starcze tycie jest:))) Chociaz nie wiedziec czemu przytrafilo sie nam w tak mlodym wieku;))

    ReplyDelete
  42. Ivonek--> Zgadlas Wspanialy ma figurke:)))
    A z waga walcze tylko rozsadnym jedzeniem. Na pocztku szlo szybciej, a teraz cos sie zacielo. Ale nic to tycie tez zajelo mi sporo czasu, wiec sie nie poddaje.

    ReplyDelete
  43. ;)))
    opis bardzo zabawny,chociaż dotyka mocno niezabawnej sprawy.Gratuluję poczucia humoru i dystansu do siebie:).
    Tak sobie siedz ę przy kompie,spoglądam do tyłu n moją szafę z ciuchami i za nic w świecie nei będę mierzyć;>>> stwierdzilam.

    ReplyDelete
  44. Jak mnie od tego przybędzie, to mogę już zacząć przepraszać....nawet kilka razy dziennie;-)))

    ReplyDelete
  45. Dawno mnie tu nie było, wchodzę i... temat jak dla mnie. Wprawdzie już nieco straciłam na wadze (sprawy rodzinne, ale już lepiej)niemniej mam ochotę na jeszcze. Mój małżonek wczesnym rankiem udał się w tygodniową podróż, więc ja rozpoczęłam stosowanie diety zegarowej. Trwa tylko trzy dni, a wygląda zachęcająco :))
    Dieta zegarowa
    Na szybkie pozbycie się paru kilogramów można zastosować tzw. dietę zegarową. Podczas trzydniowej diety możesz pozbyć się 3 kg. Oto jadłospis:
    •godz. 7 rano:szklanka zielonej lub czerwonej herbaty;
    •godz.9: jajko na twardo i filiżanka kawy;
    •godz.11: 10 dag chudego twarogu;
    •godz.13: 20 dag gotowanego chudego mięsa lub ryby;
    •godz.15: 20 dag owoców ( banan, jabłko, sliwki,cytrusy);
    •godz.17: jajko na twardo, szklanka czarnej herbaty;
    •godz.19: szklanka soku pomidorowego, czystego barszczu lub czerwonego wytrawnego wina.
    Między posiłkami (ale nie wcześniej niż 20 min po jedzeniu) pij wodę mineralną.

    Jestem właśnie po chudym twarogu, nie czuję się głodna, zobaczymy co dalej:))
    Pozdrawiam serdecznie!

    ReplyDelete
  46. Zante--> Toz mu mowie, ze kiedys otruje:))

    ReplyDelete
  47. Tuv--> Zdobylam sie na odwage;)) Ale teraz przynajmniej nie zyje w nieswiadomosci i wiem z czym walczyc:)) A jak mi pojdzie z ta walka? to juz zupelnie inna para kaloszy:)

    ReplyDelete
  48. Akular--> Zobaczymy moze zadziala:)))

    ReplyDelete
  49. Kurakowa--> Milo, ze znow jestes:) wiesz u mnie taki jadlospis nie wyjdzie, bo ja pracuje, wiec nie bardzo moge sobie pozwolic na tak dokladna rozpiske, glownie czasowa.
    Jem 3 zbalansowane posilki tzn. bialka plus weglowodany i dwa razy dziennie tzw. snack czyli moze to byc owoc, migdaly, czasem yogurt. Glownie ograniczylam ilosci miesa. Smazonego i tak nie jadlam, jem ryby na parze 2-3 razy tygodniowo. Nie jem ziemniakow, ale tych nigdy nie jadlam, ograniczylam ryz i makarony. Jem za to gory salat roznego rodzaju. No i jakos te 6-7kg sobie poszlo bezbolesnie. Ja mysle, ze uregulowala mi sie juz hustawka hormonalna wiec teraz moze sie uda zrzucic. W sumie utylam glownie na skutek przemian hormonalnych. I wiem, ze moje proby odchudzania 2 lata temu byly straszne, mimo, ze metoda ta sama, a teraz jest jakis pozytywny skutek. No jest swiatelko w tym tunelu;))

    ReplyDelete
  50. jak zwykle micha mi się śmieje. Ty, no jak wyrzucić bez przymierzania? I zobaczyłam to! Zobaczyłam to naciaganie i zdejmowanie. Wkurw, wypieki, paragrafy! Oraz usłyszałam stukot uciekającej w chuj talii. Normalnie kwicze sobie:)))) Cała Star:)) Tak trzymaj.

    ReplyDelete
  51. Albo zacznij robić ....polskie żarcie: kluchy różnorakie, sosy zawiesiste, zupy zaklepywane, koniecznie ze śmietaną, zasmażaj i zaciągaj mąką co się da;-))))))))))) Się Wam wyrówna ;-))))

    ReplyDelete
  52. Athi--> Milo, ze wywolalam usmiech, chociaz w Twoim przypadku to zupelnie latwe zadanie:)))

    ReplyDelete
  53. Zante--> Nie da rady, on tego nie zezre:)) A poza tym, sama musialabym zrec to samo, obawiam sie, ze zanim by sie wyrownalo, to mnie latwiej byloby przeskoczyc niz obejsc dookola:)))

    ReplyDelete
  54. Napiszę tylko, ze od czytania o dietach zrobiłam się głodna. A moje cycki poszły w siną dal, jak przestałam karmić piersią. Od tego czasu biustu nie posiadam.
    Ale za to mam talię. :P

    ReplyDelete
  55. AAAAAAAA, to to oznacza, że z Twoją figurą wcale nie tak źle! Może masz do d/upy lustro po prostu

    ReplyDelete
  56. Jak to cyce nie twoje? A co ty odkręcane masz i na noc chowasz do szafy aby sobie się podjędrniły? To w tym Nowym Worku czy Jorku macie takie technike co do nas do ciemnoeuropy jeszcze nie dotarła.
    Ja bym sobie tak mózg chciał odkręcać i do jakiego akwariuma wkładać bo mi się ostatnio psuje.
    p.s. a te ciuchy to nie wyrzucaj tylko moze na kwadraciki dudzież trójkąty tnij i patchworki jakie szyj.
    Ja mam ponad milion korków od wina i mam zamiar tego lata na działce Alhambrę druga zbudować.

    ReplyDelete
  57. Nonono! Nawet 6 kg to mistrzostwo świata! Ja na razie nie ruszyłam, to jest ruszyłam 2kg w dół, ale po weekendzie z moim Miłym te 2kg wróciły nam z powrotem... Niech to ch. strzeli!
    I talia też już nie ta. I nie taki biust. Jakoś jeszcze się trzymam twarzy, ech, trzeba się pogodzić. Najlepiej nie mieć za dużo czasu do myślenia. Porządki w mojej szafie jeszcze będą musiały poczekać, bo póki co nie mam weny.
    Zresztą one sobie wiszą nieźle, a rzeczy, których już nie będę nosiła staram się oddawać w dobre ręce. My się tak zresztą często z koleżankami wymieniamy.
    No nic, dobranocki, pozdrawiam!

    ReplyDelete
  58. Melissa--> Szczesliwa kobieto:) Mnie pozostalo tylko wspomnienie talii, ale zapewniam, ze kiedys tez mialam:)))

    ReplyDelete
  59. Zante--> Bog Ci zaplac dobra kobieto za pocieszenie, ze to tylko lustro;)

    ReplyDelete
  60. Bareya--> Byl jakis taki film ze Steve Martinem o mozgu w sloiku, ino mi sie zapomialo tytul. Tez chyba powinnam mozg wymoczyc w jakims akwariumie:)) Ej te cycki bym se chetnie odkrecila, ale sruby pordzewialy ze starosci;)

    ReplyDelete
  61. iw--> Ja twarzy to tez sie calkiem niezle trzymam, to moze se reszte odpuszcze:))

    ReplyDelete
  62. Uśmiałam się :) Stardust nie wiem co to będzie u mnie za ileś tam lat ale dla pocieszenia powiem, że teraz fajnie by było zgubić parę kg i nic z tego nie wychodzi. Do ćwiczeń się nie nadaję! Za leniwa jestem. Przerabiałam już to 1000 razy a ostatnio stwierdziłam, że nawet nie potrafię brać regularnie tabletek co to niby mają wspomagać odchudzanie :D Więc gratuluję Tobie utraty tych 6 czy tam 7 kg i pozbycia się zbędnych ciuchów z szafy - z tym też mam problem. Za bardzo się przywiązuję do niektórych rzeczy ale zmobilizuję się ... kiedyś... ;)

    ReplyDelete
  63. Heheheh.Uśmiałam sie.Ty chyba w mojej głowie siedzisz.U mnie tak samo.Dupa wielka, cycki nagle wielkie, plecy okrągłe, apetyt ogromny...Nie uwierzę,że Ty sie łamałaś.Ty? Chodzący pozytyw?

    ReplyDelete
  64. Euforka--> Wlasnie, co to za durne przywiazanie do kawalka szmaty? Ja tez tak mam:) i siedze i ogladam na 138 sposobow i SZKODA wyrzucic, czy oddac. Przyznam sie, ze i tak sobie zostawiam pare szmatek, do ktorych licze, ze jeszcze sie uda schudnac. Paskudna natura:))

    ReplyDelete
  65. Kasiu--> Mialam "momenty" nazwijmy to, bo na zalamania to ja sobie nie pozwalam;)

    ReplyDelete
  66. notka jak zwykle OK, ale chciałabym zamówić jakiś wpis na zupełnie zaangazowany temat.
    mianowicie ciekawam tych skrajnie radykalnych poglądów, Stardust. bardzom ciekawa, jako "umiarkowanie radykalna" osoba.

    ReplyDelete
  67. Foksal--> Skoro jest zamowienie, to ja pytam, ile placisz?

    ReplyDelete
  68. To jest wspaniałe, że zapominasz :) ja czytając Ciebie zupełnie! :)

    ReplyDelete
  69. ej ej,
    ja mam nadzieję że się jeszcze pokażą moje cycki na oczy... Luby chyba też by to jakoś zaakceptował. Więc jak spotkasz nasze dezerterki to poślij je do mnie. Już ja im pokażę konsekwencję braku dyscypliny... :)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...