Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, March 16, 2010

Skaza na rozumie

Cale zycie pracuje nad moim charakterem i nawet mi sie udaje. Nauczylam sie asertywnosci, wypierdolilam z wlasnej glowy wszystkie zakodowane tam pierdoly z mlodosci i w ich miejsce zasadzilam sobie wlasne wartosci, ktore uwazam za wazne. Dla mnie wazne, a nie dla babci, cioci, brata, sasiada czy nawet wlasnej matki. Nauczylam sie przez to zyc wlasnym zyciem, tak jak ja chce, a nie tak jak tego oczekuje ode mnie rodzina, znajomi czy szeroko pojete spoleczenstwo.
Pomyslalby ktos, ze jestem doskonala, albo niebezpiecznie bliska doskonalosci.
Nie, nie jestem!
Mam powazna skaze na rozumie, ktora nazywa sie chomikowanie.
Nie wyrzucam, nie potrafie sie rozstac z tym co kiedys kupilam, a juz dawno nie uzwam.
Nozesz trzymam, bo moze "sie kiedys przyda".
Przez lata cale myslalam, ze to pozostalosci wychowania w PRLu, kiedy nie bylo, brakowalo, albo nie wiadomo bylo kiedy bedzie.
Ale od czasu kiedy poznalam Wspanialego, przekonalam sie, ze to nie ma nic wspolnego z PRLem, ten  Syndrom Chomika jest zupelnie niezalezny od tego w jakich warunkach czlowiek sie wychowal, czy zyje obecnie. Wspanialy ma dokladnie to samo.
W polaczeniu z kupowaniem "bo ladne", "bo moze sie przyda" i "bo mi sie podoba" jest to powazna choroba. W kwestii kupowania Wspanialy jest lepszy ode mnie, on sie czasem zastanawia, ja zastanawiam sie glownie po fakcie. Tak po 3 dniach od zakupu patrze na nowy nabytek i sobie mysle "po jasna cholere mi to?", "co ja z tym naprawde bede robic?"
Jesli idziemy po zakupy razem, to czasem udaje mu sie mnie zatrzymac, ale to tylko czasem, bo jak ja sie juz nakrece, to nic nie jest w stanie mnie zatrzymac.
I tak kolekcjonujemy, bo potem szkoda wyrzucic, bo nawet jesli my nie korzystamy, to przeciez swiat jest pelen ludzi, ktorzy nie maja.
No kurwa, nie maja, ale to, ze my mamy wcale nie zmienia sytuacji ludzi, ktorzy nie maja!!
A tymczasem moje szafki pekaja w szwach od nadmiaru garow, sprzetow, mlynkow do kawy, ktorych sie nie uzywa juz od lat, bo zaparzacz mieli sam.
To samo jest z szafa, glownie moja, bo sa tam rzeczy, do ktorych nalezy schudnac, do ktorych nalezy przytyc, tylko niewiele jest na moj obecny rozmiar.
Dziwne, prawda?
No nie calkiem dziwne, bo ja mam tak, ze jak jestem w mojej odpowiedniej wadze, to kupuje jak najeta, potem z radosci, ze taka jestem laska tyje. Jak tyje, to wiadomo, ze nie kupuje, bo ciagle mam nadzieje, ze schudne. Potem nadzieje szlag trafia, odpuszczam sobie i kupuje namioty.
Ale tych "szczuplych" szmat sie braboze nie pozbywam, bo "kiedys tak fajnie w tym wygladalam"
Kurwa KIEDYS!!
Kiedys, powinno byc slowem kluczowym.
I naszlo mnie oswiecenie, wlasnie w ten deszczowy weekend.
-- Kochanie, przed tym malowaniem, trzeba sie koniecznie pozbyc rzeczy, ktorych nie uzywamy i nigdy juz uzywac nie bedziemy - zaanonsowalam Wspanialemu.
Popatrzyl na mnie z przerazeniem w oczach i jestem przekonana, ze mial na mysli te 78 swetrow, ktore posiada, a jeszcze jesienia dokupil do nich nastepne 12, bo moj maz ma jakiegos bzika na punkcie swetrow. Ja z kolei nie lubie mezczyzny w swetrze:)) ot zlosliwosc losu!!
Ale, ze leniwa jestem, to sie nie wtracam, w koncu to jego swetry. On pewnie tez nie lubi rzeczy, ktore ja lubie i sie nie odzywa, wiec kazdemu jego wlanse niebo.
-- Jak to "pozbyc sie"? - zapytal jak juz odzyskal w miare rytmiczny oddech.
-- Skoro nigdy nie udalo nam sie uszczesliwic nikogo, kto tych rzeczy potrzebuje, to "pozbyc sie" moze oznaczac w tym momencie wyrzucic, wypierdolic, wywalic.. itp.
-- Tak na smietnik? - zapytal.
I tym mnie zabil, bo ja wlasnie "tak na smietnik" tez nie potrafie. No nie moge, majac swiadomosc, ze niektore z tych rzeczy maja nawet metki nie odciete, inne byly moze uzywane raz, albo dwa gora.
Zupelnie to nieekologiczny pomysl!!
Szlag mnie trafil i zaczelam myslec, kombinowac, szukac...
A wiadomo, ze 'blogoslawieni ci co szukaja" wiec znalazlam!!!
Znalazlam firme, ktora przyjezdza i za darmo odbiera takie niepotrzebne rzeczy z domu darczyncy i dostarcza je do roznych organizacji charytatywnych. Wystarczy tylko spakowac to wszystko w worki, pudla, czy cokolwiek innego, telefonicznie lub netowo umowic sie na odbior.
Panowie przyjada, odbiora i zostawia pokwitowanie odbioru, ktore nawet potem mozna wykorzystac do rozliczenia podatkowego. I przy tym wszystkim czlowiek nawet nie musi byc w domu!!
Juz wczoraj zaczelam walke z dobrami do oddania, a w najblizszy weekend mam zamiar zakonczyc.
I prosze nie piszcie mi, ze w najbilizsza niedziele jest Niedziela Palmowa, bo ja mam niedziele palmowa w kazda niedziele, bo ja mam palme w glowie, zawsze:))
Przy okazji moze wreszice sie jakos wyzbede tej skazy na rozumie, tego chomikowania.

PieS
Po weekendowych monsunach nastala dzis piekna wiosna!!!
Zyc sie chce:)

52 comments:

  1. naprawde już niedziela palmowa? o jezu. to dlatego moja matka tak upierdza na tematy świąteczne jak ja mówię - jezuuuu - mamaaaaa - jest CZAS ! ;)))

    (kryterium - dwa lata nie używania i wywalam. czyli tu się różnimy. nie chomikuję:)

    ReplyDelete
  2. A propos różnic amerykańsko -polskich to też różnica zasadnicza! Biedy w Polsce dużo. Ludzi, którzy nie mają co na grzbiet włożyć i na czym spać też. Organizacje charytatywne w Polsce są. Jak najbardziej. Możesz zadzwonić i się dowiesz, że bardzo się ucieszą z ciuchów czy mebli. Ale masz to dostarczyć samodzielnie, na swój koszt (np meble - z mojej małej miejscowości do najbliższej takiej organizacji to koszt 250 zł). Ciuchy też masz przywieźć i to w godzinach 8-14, więc jak pracujesz to możesz się zwolnić...Przy czym taka np Barka - jedna z prężniejszych organizacji ma kupę samochodów dostawczych, cudnie opisanych, pomalowanych....ech

    ReplyDelete
  3. Stardust: No to nie wiem, czy Ci mówić, że w najbliższą niedzielę, NIE jest niedziela palmowa ;-)))

    ReplyDelete
  4. Mam teraz podobnie z tymi ubraniami. Te, z których wyrosłam wszerz - zajmują masę miejsca, ale mam nadzieję do nich schudnąć. Przez pół roku ponad chodziłam jak szmaciarz tylko po to by nie wydawać kasy na szmaty-namioty, bo myślałam że starczy parę miesięcy by zrzucić te kilogramy.

    Zobaczy się - rzeczywiście najlepsza metoda to ta, o której pisze spt - jeśli się czegoś nie używało 2 lata, to prawdopodobnie się już tego nie użyje.

    Aaaa jeszcze jedno - wprowadziłam przy okresowym czyszczeniu szaf zasadę "kosza". Działa jak kosz w komputerze, czyli można z niego coś odzyskać. Wrzucam niepotrzebne/zniszczone szmaty do wora i umieszczam wór w jakimś miejscu w domu. Jeśli przez parę miesięcy nie sięgnę po jakąś "niezbędną" szmatę - mogę "wyczyścić kosz" czyli wywalić wór. Metoda świetnie się sprawdza :)

    ReplyDelete
  5. Spt--> No kuzwa, postanawiam, ze sie tego naucze! Dluzej nie da sie tak zyc:))

    ReplyDelete
  6. Ja bardzo często rozdaję ubrania. Czasem myślę że mogłabym zacząć je chomikować, bo zazwyczaj później zastanawiam się, gdzie "to" schowałam, bo właśnie po tych kilku latach, włożyłabym "to".
    Ale niepotrzebnych szparagłów znalazłaby się pewnie cała ciężarówka

    ReplyDelete
  7. Zante--> A wiesz, ze my tez nie mielismy pojecia, ze taka mozliwosc odbioru z domu istnieje. No fantastyczna sprawa!! Zadne koszty i w dodatku wygoda. Wczesniej probowalam jakies Armie Zbawienia itp. ale tam tez musisz wszystko sama dostarczyc na miejsce, co jest upierdliwe. Nic dziwnego, ze przy takich utrudnieniach wiekszosc dobrych rzeczy trafia na smietniska. Mnie bardzo boli bieda, a pamietaj, ze w Ameryce jest rowniez wiele biednych ludzi.

    ReplyDelete
  8. Melissa--> No masz racje:)) Az zerknelam w kalendarz! Wyglada na to, ze w Palmowa bede malowac i to nie jajka:)))

    ReplyDelete
  9. Athena--> Ten pomysl kosza jest swietny!! Ale to juz na pozniejszym etapie, teraz musze sie po prostu pozbyc tego co wiem na 100%, ze u nas juz nie znajdzie zastosowania.

    ReplyDelete
  10. I przynajmniej wiesz teraz, po co zbierałaś: żeby oddać :D
    Koszmar z tym tłumaczeniem samej sobie, że może się przydać ;)

    ReplyDelete
  11. Dzień dobry, mam na imię Zuza i jestem uzależniona od gromadzenia. Przy okazji wymiany dwóch szafek w łazience wywaliłam wielką reklamówę przeterminowanych kosmetyków, starych szminek, lakierów do paznokci, leków z datą ważności 2003 czy plastrów do depilacji sprzed trzech lat, z których użyłam jednego raz.

    Teraz montujemy nowe biurka, zawartość starych i okolic zajmuje kilka kartonów. Aż się boję do nich zajrzeć.

    ReplyDelete
  12. Gosiu--> Ja dawniej wysylalam do Polski, ale.. A to bylo za male, a tamto za duze, a to sie nie podobalo, bo ciotka nie ma gustu:) Wiec ja wydawalam jeszcze pieniadze na paczki, a pozytku z tego zadnego. Wiem, ze tutaj na pewno ktos z tego skorzysta, a czesc rzeczy te organizacje wysylaja tez do Haiti. Tam chyba nikt nie bedzie narzekal na moj brak gustu.

    ReplyDelete
  13. Ja nie mam takiej skazy, bo jeszcze nie mam stałego domu. Ale wspaniałe rozwiązanie znalazłaś... :) ciekawe czy jest coś takiego w PL... i czy ci panowie to potem rozwożą czy sobie zabierają... bo są bardziej potrzebujący... ?

    ReplyDelete
  14. Magneta--> No koszmar, ale to juz taka jakas natura. Z tym, ze wyzbylam sie juz tylu roznych odcieni "natury" ze chyba przyszedl odpowiedni czas na chomikowanie.

    ReplyDelete
  15. Jak ten czas leci! :) Ja też nachomikowałam zdrowo i też mam problem z wyrzucaniem, już wolę oddać w tzw. dobre ręce, ale nie wszystko się da.
    Ale doskonały pomysł z tą firmą, która przyjeżdża i odbiera te rzeczy na cele charytatywne! Ciekawa jestem, czy coś takiego jest też u nas, może poszukam! :)
    Pozdrowienia wiosenne!
    Takie porządki to zawsze dobry zwiastun :)!

    ReplyDelete
  16. A tak w ogóle u mnie jest teraz godzina 15.17 ! Jak zerknęłam, że u Ciebie dopiero ranek, aż westchnęłam!

    ReplyDelete
  17. Zuzanko--> Widze, ze mozemy zalozyc Chomikumus Anonymous:))) Ja czystke w witaminkach przeterminowanych zrobilam kilka miesiecy temu. Plastry na skaleczenia rozne wziely i wyschly na wior. Starych kosmetykow tez mialam od zasrania, bo wiadomo, ja kosmetyczka jestem, to jak sroka, jak zobacze, to kupuje, bo musze sprobowac. A potem i tak nie probuje, bo raz poloze na gebe i dochodze do wniosku, ze to nie to co obiecywala reklama. No ale musze sie przekonac. Mialam taki krem w dziwnym sloiku, ktory ze wzdledow higienicznych byl fajnie pakowany. Krem byl w plastikowym pojemniku. Po odkreceniu nakretki ukazywal sie nastepny pojemnik, w ktorym na gorze byla mala dziurka z klapka. Jak nacisnelas na wierzch pojemnika, to klapka sie przesuwala i wychodzil krem. Fantastyczne urzadzenie! Tylko ja tych kremow dostalam chyba z 6 bo zapomnialam skasowac zamowienia. Znalazlam dwa kilka miesiecy temu robiac porzadki w kosmetykach. Tylko jak otworzylam, to cos mi ta klapka nie dzialala. Nerwa dostalam i rozpierdykalam pojemniczek nozem. Okazalo sie ze w srodku byla skurczona, wysuszona kulka!!!! Nie mam pojecia jak dlugo to mialam w domu.
    To teraz siostro Zuzo podajmy sobie rece i zlozmy obietnice poprawy:)))))

    ReplyDelete
  18. MalaMi--> Trudno odpowiedziec w ciemno, na to pytanie, ale mysle, tak na zdrowy rozsadek, ze skoro zostawiaja pokwitowanie odbioru, to ono musi byc w kilku egzemplarzach i jeden z nich sluzy pewnie do przekazania razem z dobrami dla organizacji. Wiec raczej nie podejrzewam, a z drugiej strony, to dla mnie jest juz nie wazne. Wazne, ze ja sie pozbywam, a kto z tego skorzysta, juz nie ma znaczenia.

    ReplyDelete
  19. iw--> Ja juz zalozylam CA (chomikumus anonymous) do spolki z Zuzanka, to moze dolaczysz:)))
    A narazie szukaj czy cos takiego istnieje w Pl, jak znajdziesz to daj znac, pewnie wiele osob bedzie chetnych zeby skorzystac z takiej formy darowizny.

    Miedzy Polska a Nowym Yorkiem jest 6 godzin roznicy czasu:)

    ReplyDelete
  20. ja chyba w genach po rodzicach to mam. mam miliard pierdol, ale to takich drobnych, koralikow, jakis mini gadzetow firmowych, skrakwo materialow z czasow jak projektowalam mojej barbie ciuchy, no normalnie 22 lat a ma jakies pierdoly sentymentalne sprzed 12 lat i więcej!... zeby to chociaz mialo jakas wartosc, ale w wiekszosci to po prostu do wywalenia, ale nigdy mi sie nie udaje. niewiem czemu. sa 3 miejca w pokoju szafek do ktorych nie zagladam i nic tam nie szukam, o wyjatkowo moze raz na 2 lata jak cos mi sie przypomni. ale u mnie tak wszyscy. dwie piwnice i balkon, niezliczone ilosci czesci, narzedzi i innego stuffu nawet ciezkiego do kwalifikacji. ale czym sobie tlumacze porzadki tego? ALEZ OCZYWISCIE - KIEDY ZROBIMY REMONT :d... no to bylo na tyle;D... boje sie co bedzie za jakies 15 lat.

    ReplyDelete
  21. Jeny... wiedziałam, że mi coś umknęło. Nie wiedziałam tylko co. A to po prostu, kilka tygodni.... Kto by pomyślał, że święta tuz tuż :D

    ReplyDelete
  22. Ucieczko--> Najwazniejsze, ze prawidlowo odczytujesz syndromy:)) a to bardzo wazne, bo przynajmniej wiadomo co leczyc. Nie czekaj nastepne 15 lat albo nie daj buk jak ja 30 ;)

    ReplyDelete
  23. Nivejko--> Okazuje sie, ze nie az tak bardzo tuz, tuz;) to tylko ja dostalam przyspieszenia wiosennego:D

    ReplyDelete
  24. u mnie tez wiosna, a chomikowania nie uskuteczniam na cale szczescie. tylko listy i kartki przechowuje, z reszta sie rozstaje, a kupowac nic 'bo ladne' albo 'bo sie przyda' nie kupuje...

    za to w innych plaszczyznach mi na pewno brakuje :)))

    i dzieki za przypomnienie ze musze zaczac wypisywac kartki na swieta...

    ReplyDelete
  25. Zabrzmi to dziwnie ale pozbądź się TV i zbyt częstych wizyt do Hipergigamarketów a mieszkanie ci odmłodnieje od tych wszystkich niepotrzebnych rzeczy. To symptom czasów. Nie wiemy co robić z kasą to kupujemy krem na twarz, na oczy, do dupy, na dupę, ramiona, uda, dłonie, paznokcie, opuszki, knykcie itp. Kupujemy sztućce do ryb, do frytek, tarki i noże do sera jakby go nie można było pociąć skutecznie scyzorykiem. Można. A za oszczędzoną kasę - w Himalaje albo na Borneo proponuję. Co ty na to?

    ReplyDelete
  26. My w domu mówimy z mężem "przydasie". Chociaż ja się trochę z tego leczę, bo szkoda mi miejsca na zagracanie. Zresztą moje dziewczynki mają tyle zabawek i książek, że starczy na bałagan na całe mieszkanie ;)
    No i jak już to wolę rzeczy oddawać niż wyrzucać.

    ReplyDelete
  27. Ja już nauczyłam się,że to leży x czasu należy oddać.Ale moja mama,to chyba rekordzistka w chomikowaniu.Pamiętam,że kilka lat temu moja koleżanka zapytała się,czy nie mam serdaka do stroju krakowskiego po mojej córce.No,nie miałam,ale wystarczył jeden telefon do mojej mamy i cóż.Miała ,nawet dwa-mój i mojej siostry.Mój wtedy leżał u mamy tak ze 40 lat.Koleżanka bardzo się ucieszyła,bo u nas w tej chwili można kupić tylko w Cepelii i jest dość drogi.Jakby tego było mało,moja córka ostatnio wydębiła od mojej mamy chustę,zresztą bardzo piękną,czarną z frędzlami i to już chyba rekord-ta chusta przyjechała z moją babcią zza Buga.Czyli od wojny mamy 65 lat,a kiedy babcia ją kupiła,to cholera wie.No,ale te 65 lat ma na pewno.Nie wspomnę już o sukienkach w których moja mama chodziła na bale jak ja byłam mała,a dzięki Bogu mam 48 lat.I wiesz co,tych sukienek ,to ja bym też nie wyrzuciła.

    ReplyDelete
  28. U mnie chomikuje Wybraniec, a Chromosom Y to po nim odziedziczył:))
    Nie patrzą - wywalam:)
    Póxniej jeden czy drugi zauważy, że jakby miejsca na półce przybyło , a ja na to:
    -Wymień chociaż jedną rzecz, której brakuje, to ci oddam:))
    Jeszcze się nie zdarzyło, żeby któryś połapał się, co zniknęło:D

    Ja mam słabość tylko do filiżanek:)
    Pińcet jest w domu, a korzystam moze z pięciu:)))

    ReplyDelete
  29. czas zasuwa ile wlezie.
    za dwa tygodnie święta.

    Nie mam miejsca na chomikowanie, wiec po roku do piwnicy (bo może się przyda:)) a potem już tylko "podaj dalej":)

    ReplyDelete
  30. doskonale rozumiem niemożność wyrzucenia na śmietnik. też nie mogę. dobrze że większość ciuchów, z których syn wyrósł, udało mi się oddać, bo nie wiem co bym zrobiła... (a jeszcze mam trochę takich z którymi mam problem)

    ReplyDelete
  31. Przydasie.... to i moja choroba jest, choć przed niektórymi nauczyłam sie bronić a nawet niektóre już istniejące wyrzucać. Nie wiem jak. Na samą myśl mi słabo.

    ReplyDelete
  32. Tez miałam kiedys taką dolegliwośc ze zostawialm ciuchy kiedy z nich wyrosłam na lepsze chudsze jutro ale ze mijały lata i tych chudszych ani widu ani słychu wiec podjełam meska decyzje i teraz wypierdzielam na biezaco coby sie nie dołowac bo co mi po wzdychaniu ze kiedys w tym dobrze wygladałam jak teraz potrzeba byloby dwoch takich ciuchów zszytych do kupy zeby w to wlezc czego oczy nie widza tego sercu nie zal. W tym roku mam w sobie od cholery jakiejs takiej agresji chyba zima mnie zmeczyla i zaczelam z nia walke i tak od kilku dni porzadkuje wszytskie kąty i wywalam wszystko jak leci. Kiedys bylo mi szkoda ale odkad pojawily sie dzieci a metraz pozostal ten sam jakos sentymenty schodza na bok. Tak wiec walcze i jaos rozładowuje to zimowe napiecie. A najbardziej to lubie robic czystke w szafie meza mego, wlasnie dzis korzystajac z jego nieobecnosci zdrowo poszalalam. Jak wroci i sie zorientuje (po jakims poł roku) to zadyma bedzie. Ale jak on czegos szuka co ja wyrzucilam wczesniej to ja pale głupa i niby pomagam mu szukac i robie taka bezradna mine ze no ja nie wiem duchy jakies czy cos, ale jak juz chłopina cała chałupe przetrzasnie i zajarzy ze to moja sprawka to sie zaczyna gledzenie i nakaz omijania jego szafy z daleka ale na szczescie czesto go nie ma wiec szaleje wciaz ;-) dzisiaj chyba przegiełam ale co mi tam przeciez zycia mnie nie pozbawi, kto mu dzieci wychowa ;-) pozdrawiam

    ReplyDelete
  33. Też hołduję zasadzie, że czego 2 lata nie nosiłam, to won z chałupy! Z Małżem gorzej, niestety!

    ReplyDelete
  34. b.--> Zobaczysz, ja sie poprawie;) jak juz znalazlam te firme co odbiera na zawolanie, to reszta jest pestka;))

    ReplyDelete
  35. Widzę, że w tym chomkowaniu nie jestem odosobniona. Wszystko zbieram, co mi się podoba. Zupełnie jak ta sroczka.Mam pełno starych książek, czasopism, ciuszki też nie pierwszej młodości, mocno zużyte różniste pierdółki i wiele innych rupci. A tak szkoduje wyrzucić i ciągle to przekładam z jednego kąta w drugi kąt. I myśle , jak się tego pozbyć. Część szmatek i jakiś zabawek oddałam potrzebującym, część do śmieciarki i wyjechało na śmietnisko, a nad pozostałą resztą trzeba się zastanowić i podjąć słuszną decyzję. Oj będzie co robić, aż się boję myśleć, a co dopiero zabrać się do pozostałej segregacji. Tutaj w opiece, jak otrzymają odzież, szczególnie tą z zagranicznych darów, to najpierw te pracujące tam osoby same sobie najlepsze rzeczy wybierają i dają swoim rodzinom, a to co zostanie na końcu dopiero rozdzielają między ubogich. Takie są tutejsze realia. :)))Lea

    ReplyDelete
  36. Bareya--> Jakby Ty zobaczyl moje tv, to Ty by napisal "kup se babo nowy tv i patrz a nie szwendaj sie po sklepach":)))
    Ale gadzety kuchenne lubie, bo jak wiadomo ja "gotuje, bo musze" wiec musi to byc latwe, lekkie i przyjemne:))

    ReplyDelete
  37. Aeljot--> Ja jestem krolowa przydasiow, ale zdecydowanie 90% z nich uzywam, to nie jest tak zle;) Tylko trzeba sie pozbyc tych, co to juz naprawde niepotrzebne.

    ReplyDelete
  38. Beata500--> Mnie to sie ta emigracja trafila jak slepej kurze ziarno:) Gdybym zostala w Polsce, to pewnie oprocz pierdol nazbieranych przez sama siebie, przejelabym jakies po babci, mamie itp. A tak to musialam sie wyzbyc i przyjechalam czysta, no ale przywiozlam co najwazniejsze, te skaze na rozumie:)))

    ReplyDelete
  39. Dikejka--> Z tymi filizankami to Ty jestes kolekcjonerka. Ja to pospolita graciara przy Tobie:)) I najgorsze, ze Wspanialy ma te sama dolegliwosc, wiec brakuje kogos, kto by wyrzucal;)

    ReplyDelete
  40. Ida--> Nie mam piwnicy, moze to i dobrze;))

    ReplyDelete
  41. DS--> No wlasnie, zaczyna sie od pamiatek;)) tak niewinnie..;)

    ReplyDelete
  42. Sze--> Lubie przydasie, bo co by nie mowic, to jednak ulatwiaja zycie. Tylko jak sie zgromadzi 3 rozne miksery, to juz sie zaczyna przesada, lekka;)

    ReplyDelete
  43. MalgoskaCZarna--> Siostro;)) Toz wlasnie opisalas dokladnie jak to wyglada.

    ReplyDelete
  44. Lea--> Byc moze, ze tutejsze realia sa takie same, nie wiem. Ale wiem, ze na calym swiecie, ci co sa blizej koryta, nigdy nie sa glodni:) Z tym, ze jak napisalam, to juz mnie nie interesuje, bo wazne, ze ja sie pozbede, a kto bedzie z tego korzystal, to juz nie moje sumienie.

    ReplyDelete
  45. Stardust, jak wiesz mieszkam w Polsce i dostosowałam się do Polskich warunków. Ja nie chomikuje bo nie mam gdzie to trymać.

    Jak wyrzucić niepotrzebny rzeczy: Punkt 1- Pytam rodzina i koleżanki czy nie potrebuję. Punkt 2 - Dla dzieci oddam Red Cross. Punkt 3 - spakuje i zostawiam obok śmietnika. Jeżeli stój drugi dzien, wyrzucam do śmietnika i już. (i Misiu nie lubi swetry;)

    Good luck with your spring cleaning and painting :)

    ReplyDelete
  46. Chris--> Pamietam polskie mieszkania:) Nie wiem jakie teraz buduja, ale pamietam M-4 to byla polowa mojego obecnego mieszkania. W dodatku polowe pokoju zajmuje szafa:)) Ale jak wiadomo, wszedzie da sie zyc.

    ReplyDelete
  47. Ja też przyznaję się do chomikowania! nie potrafię się rozstać z rzeczami, "bo może kiedyś do nich schudnę", he he, pomarzyć ;)

    Bo to są, moje drogie, tzw "przydaśki", czyli "przyda się", cholera nie wiadomo tylko, kiedy....

    ReplyDelete
  48. Bareya, średnio genialna ta rada. Nie oglądam TV, a w marketach kupuję spożywcze. Mimo to jestem lokalną królową gadżetów ;-) (a ta lista RSS-ów oznaczona jako "ładne" to sama nie wiem, skąd).

    ReplyDelete
  49. pozbędziesz się tych rzeczy, a potem pewnie z okazji wiosny skoczysz na shopping i braki uzupełnisz! :)

    ja z kolei nie lubię nadmiaru. Jak tylko kupię nowy model czegoś, to od razu chcę się starego pozbyć i oddaję rodzinie lub potrzebującym :)

    ReplyDelete
  50. A ja właśnie jestem po generalnych porządkach, siedziałam w kupie szmat gromadzonych przez ostatnie dwudziestolecie i łzy mi w oczach stały:-), spakowałam 4 !!!!! STUDWUDZIESTOLITROWE WORY i taka jestem teraz szczęśliwa jak skowronek, ale co wycierpiałam w chwili pożegnania to moje :-) Pozdrawiam Berni

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...