Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, April 24, 2010

Co na obiad? czyli malowania cd.

W ten weekend malujemy sralon, rozpizdziaj jest wiec w chalupie, bo jednak pewne rzeczy trzeba bylo poprzestawiac. Ankohole wyladowaly w kuchni i zajely nie tylko zdecydowana czesc blatow szafek kuchennych, ale stojak z winami zamieszkal na kuchence. Tak na wypadek, zeby w niego nie wejsc.
Wspanialy popatrzyl i zapytal:
-- Hmm gotowac nie ma na czym, to co bedzie na obiad?
-- Owoce - rzucilam rzeczowa odpowiedz.
-- Ale owocow tez juz niewiele zostalo - zatroskal sie Wspanialy.
Owoce to ziarenka granata w gorzkiej czekoladzie.
Wypatrzylam je jak bylismy na zakupach i oczywiscie zanabylam cala torbe.
Dzizas jakie to dobre!!!
Wiec juz od tygodnia, na wszelkie pytania typu "co do jedzenia?" odpowiadam "owoce" :)))
Mnie pasuje, a reszta musi sie przystosowac.

16 comments:

  1. ja bym się z chęcią poczęstowała:)

    ReplyDelete
  2. U nas też bywają, tylko jakos cholernie drogie.Ale oprócz tego bywaja wlasciwie i inne owoce w czekoladzie-wisnie, agrest, truskawki, czarna porzeczka i oczywiscie...orzechy laskowe. Tylko zeby to tak troche mniej kalorii mialo:)))))))
    Miłego,;)

    ReplyDelete
  3. A ja dziś jadłam migdały w czekoladzie i cynamonie - suuuuuuuper!

    ReplyDelete
  4. Anabell--> Dla mnie tylko ciemna gorzka czekolada jest zjadliwa i generalnie nie przepadam, za owcami suszonymi w czekoladzie, ale te pestki granata jakos mi przypadly do gustu. Masz racje, zeby nie te kalorie;/ ale co tam, raz na jakis czas to i ksiedzu wolno:P:P

    ReplyDelete
  5. Pieprzniczko--> Ja sie nabawilam w Ameryce urazu do cynamonu:) Owszem uzywam ale w ilosciach minimalnych, tu panuje jakies opetanie cynamonowe. Kazde ciasto z cynamonem, buleczki, cuda na kiju, do wszystkiego sypia cynamon. Wspanialy lubi, bo on na tym wychowany, a ja potrafie zapomniec dodac cynamonu do szarlotki;)))

    ReplyDelete
  6. Ja na te granaty to niekoniecznie, ale na to, co do kuchni wyniesiono, to i owszem....

    ReplyDelete
  7. Zgago--> Nie powiem byloby sie czego napic:))

    ReplyDelete
  8. Ade--> Piwo po pracy, w Ameryce sie nie pije w pracy;((

    ReplyDelete
  9. Moja znajoma w takich przypadkach pasła rodzinę pierogami i pyzami zakupionymi w najbliższym sklepie, bo nawet na zakupy nie chadzała :)

    ReplyDelete
  10. Nivejko--> Nie jest tak zle, sa knajpy:)) ale owoce sa niezle:)))

    ReplyDelete
  11. Z tymi owocami to trzeba czasami uwazac.Ostatnio u mnie w domu w hurtowym wydaniu swiezy ananas.Ktos mi powiedzial,ze dobry na odchudzanie.Ja jem bez problemow,ale moj chlop,ktory nie ma sie z czego odchudzac,jak se pojadl do towarzystwa ze mna,przez 2 dni prawie nie wychodzil z wc.Dobrze,ze wypadlo to w wolne dni od pracy.Pozd. Jola

    ReplyDelete
  12. "Reszta musi się przystosować" ;-))))) Pozdrowienia dla RESZTY ;-)))))

    ReplyDelete
  13. Jolu--> Z ananasem moj mialby to samo, ba on nawet zje jablko i ma podobne sensacje. Zawsze mowie, ze nie warto go zywic, bo ledwie odejdzie od talerza, juz na kibelku siedzi;))

    ReplyDelete
  14. Zante--> No przeciez nawet w instrukcji do bloga pisze, kto jest dla mnie najwazniejszy, nie? :))))))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...