Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, April 20, 2010

Interes

Nigdy nie odbieram telefonu sluzbowego, bo klientki dzwonia na komorke, a zadnymi telemarkietingami nie jestem zainteresowana, ale tym razem mi sie wyjatkowo nudzilo. Siedzialam przed kompem i ukladalam pasjanse, zabijajac czas do nastepnej klientki.
I wlasnie w takim momencie zadzwonil telefon, ach pomyslalam sobie, odbiore, a co mi szkodzi.
-- Hallo
-- Hallo, dzien dobry, tu kompania telefoniczna, czy moge rozmawiac z osoba upowazniona do decyzji w sprawach kosztow uslug telefonicznych?
-- Tak to ja - burknelam w miare grzecznie.
-- Jak sie miewasz? Jak idzie biznes?
-- Miewam sie dobrze, a jak idzie Twoj biznes? - odpowiedzialam na pierwsze pytanie zgodnie z prawda, a na drugie odbilam pileczke.
-- No wiesz, ekonomia ciagle kuleje, chyba wszyscy to odczuwamy - wyjasnila pani na drugim koncu druta. Pasjans ciagle szedl mi dobrze.
-- No tak, wszyscy odczuwamy, dlatego nie bardzo rozumiem, jaki sens pytac.. - powiedzialam od niechcenia, przekladajac kolumne kart na odpowiednie miejsce.
-- Wlasnie dlatego dzwonie, bo my chcemy pomoc takim malym biznesom jak Twoj i mamy specjalny pakiet za naprawde doskonala cene - ozywila sie panienka.
-- Ummhuuu - zajeczalam przekladajac kolejne dwie karty.
-- Wlasnie zauwazylismy, ze od czasu przeprowadzki zrezygnowalas z polaczenia z internetem.
-- Mmmhuuuu - potwierdzilam wyszukujac karty do nastepnego ruchu.
-- No wlasnie, wiec teraz nie masz internetu?
-- Nie mam - potwierdzilam.
-- Wiesz internet jest bardzo potrzebny dla rozwoju biznesu, to jak Ty sobie radzisz bez internetu? - zapytala wspolczujacym glosem panienka.
-- Dla rozwoju mojego biznesu sa potrzebne klientki, nie internet, a internet mam w domu - poinformowalam rzeczowo.
-- No tak,  w domu, ale jak kilentka napisze email to nie mozesz go odebrac dopoki nie wrocisz.
-- No, nie moge, ale klientki o tym wiedza, ze odpowiedz na email moga dostac w ciagu 24-48 godzin.
-- A jak ktoras potrzebuje natychmiastowej odpowiedzi?
-- To dzwoni albo wysyla esemesa - powoli zaczela mnie ta rozmowa wkurwiac, a moze nawet nie tyle wkurwiac ile przeszkadzac w koncentracji nad pasjansem.
-- Ale jak moze zadzwonic? Na przyklad w tej chwili, my jestesmy na telefonie, a ty masz tylko jedna linie - zatroskala sie pani.
-- Nie wiem czy slyszalas, ale sa telefony komorkowe - rzucilam od niechcenia.
-- Rozumiem, ale wiesz, wlasnie dla takich biznesow jak Twoj nasza firma ma specjalna oferte - znow zaczela cwierkotac podnieconym glosem.
-- Uhhummm - rzucilam w sluchawke i wlasnie przelozylam ostatnia kolumne kart. Pasjans sie udal!!!
-- Proponujemy pakiet w sklad ktorego wchodzi podwojna linia telefoniczna, internet i serwis sekretarki, i to wszystko za $89.99 przez 3 lata - ucichla na chwile wiec ja rzucilam kolejne:
-- Yyyhyy - i kliknelam rozkladajac karty do nastepnego pasjansa.
-- Ale przez pierwszy rok, bedziesz placic tylko $59.99. To doskonala oferta!! - zawolala radosnie.
-- Doskonala dla Was, ale niekoniecznie dla mnie - powiedzialam od niechcenia.
-- Jak to? Internet, podwojna linia telefoniczna plus sekretarka za jedyne $59.99?? - zapytala zaskoczona.
-- Widzisz, Wy mi oferujecie to wszystko bez czego ja sobie doskonale radze, to co nie jest mi potrzebne, czego dowodem jest ostatnie 8 miesiecy. Moj obecny rachunek wynosi lacznie z podatkami ok. $30.00 miesiecznie. A teraz Wy chcecie, zebym ja placila podwojnie plus podatki za to z czego w ogole nie korzystam. Malo tego, po roku bede placic potrojnie i bede zwiazana kontraktem na cale 3 lata. Jesli potrafisz mi wyjasnic gdzie w tym wszystkim jest interes dla mnie to ja pomysle.
-- No tak, to ja dziekuje za rozmowe.
I sie wylaczyla, zanim zdazylam powiedziec jak milo mi bylo.
Tak wyglada interes do zrobienia, niekoniecznie zaoszczedzenia.
Nawet nie dala mi szansy przyznac sie, ze ja korzystam z internetu bezprzewodowego w pracy, tyle, ze ciut  nielegalnie... a moglam to zrobic.
Teraz juz po ptokach...
Wrocilam do ukladania pasjansa i znow sie udalo!!!

46 comments:

  1. Czyli u Ciebie podobne historie...

    Pozdrawiam szczecińsko :)

    ReplyDelete
  2. Uwielbiam takie telefony.Ja wiem,że to ich praca i tylko dlatego pozwalam sie wygadać, niech cwiczy biedaczyna.Ostatnio usilowano mi wmowic,ze zyskam krocie, rejestrując u jednego operatora TV,internet i telefon.Bo ja mam tak smiesznie-kazde medium u kogo innego. To jest z mojej strony przemyslane, bo jesli masz wszystko u jednego operatora, to tanio jest tylko wtedy, gdy masz internet o najniższej predkosci,TV bazowe, telefon -sam abonament.Gdybym chciała miec to wszystko u jednego dostawcy, mialabym drozej.No i jesli jest awaria, to nigdy nie wysiada wszystko na raz, tak jak od jednego dostawcy.
    Miłego,;)

    ReplyDelete
  3. Telemarketing to zmora... Nigdy nie wiadomo gdzie i kiedy cię dopadną;D

    ReplyDelete
  4. No jaka piękna rozmowa! A ja głupia zazwyczaj natychmiast odkładam słuchawkę, mówiąc grzecznie "nie, dziękuję". Tyle straconych okazji ;)!

    ReplyDelete
  5. Wszędzie i bardzo często chcą nas naciągać czymś, bo sami nazywają "dobrym interesem"... jednak wtedy warto się wesprzeć na koleżance Asertywności :) ona jest bardzo pomocna w takich chwilach... ;)

    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  6. Od kiedy pozbyłam się telefonu stacjonarnego, mam spokój z takimi różnego typu "wspaniałymi interesami". A firmy i tak znajdą nowe furtki dotarcia do potencjalnego klienta. :) Lea

    ReplyDelete
  7. no nieźle - ja najczęściej dziękuję za wszystko zaraz po "dzień dobry" bo ile można tłumaczyć :) Jestem pełna podziwu rzeczowym ripostom!
    Ja wspięłam się na takie szczyty negocjacji telefonicznych kiedy chciałam przejść na kartę w komórce a oni usilnie mnie namawiali na abonament jednak. Rozmawiałam z 6 różnymi pracowanikami, jedni na mnie warczeli inni poddawali się po pierwszym moim rzeczowym argumencie - aż w końcu trafił się taki gość że normalnie czysta przyjemność była z nim negocjować pozostanie :) Dostałam warunki satysfakcjonujące mnie i aż pochwaliłam pana za jego czujność i determinację a przede wszystkim kulturę osobistą. Ale była to jak do tej pory jedyna taka rzeczowa negocjacja "biznesowo - telefoniczna" - pozostałe wołały o pomstę ...
    pozdrawiam serdecznie :)
    M.

    ReplyDelete
  8. uszczęśliwianie na siłę ;) mnie zwykły pasjans już się przejadł i teraz walczę z Pasjansem Pająkiem :D i za każdym razem, kiedy mi się nie uda go ułożyć, skacze mi ciśnienie i powtarzam sobie: JA nie potrafię?! JA?! i gram dalej ;) wciąga strasznie!

    ReplyDelete
  9. Ja tak mam, kiedy mi usiluja wpychac rozne "cudownie tanie" abonamenty na komorke. Jakos nie moge sie dopatrzyc (doliczyc) w tym mojego interesu ;-)
    Co do telemarketingu to najczesciej nie odbieram tel jesli podejrzewam ze wlasnie o to chodzi. Ale moze to faktycznie jest dobry sposob na nude ;-)

    ReplyDelete
  10. Też mi kiedyś miła pani oferowała super ofertę, w której mogę rozmawiać z trzema numerami za darmo. Dowiedziawszy się, że właściwie z tego telefony gadam tylko z mamą i siostrą - roztaczała przede mną wizje cudownych rozmów z nimi - ZA DARMO oczywiście. W końcu zapytałam: "OK. Niech mi teraz pani powie, ile to kosztuje." A pani na to, że 85 złotych miesięcznie "ale wie pani, ma pani od nas w tym darmowe rozmowy!". No to ja na to: "widzi pani, no to ja teraz mam abonament za 29 zł brutto, wraz z PŁATNYMI rozmowami z siostrą i mamą wychodzę miesięcznie na pięćdziesiąt parę - i pani mi mówi, że mi się kalkuluje płacić wam 85? Nie dziękuję". :)))

    ReplyDelete
  11. Margo--> U mnie to jest tak juz od wielu wielu dziesiecioleci:)) Jak przyjechalam to juz tak bylo, czlowiek sie uodparnia:))

    ReplyDelete
  12. Anabell--> A to ciekawe, bo u nas polaczenie internetu, kablowki i telefonu jest znacznie tansze i internet najszybszy z mozliwych.
    Wlasnie zakladalismy taka opcje tesciowi, bo placil wszystko osobno. Zyskal na tym ok. 30% i mowi, ze teraz ma tak szybko dzialajacy internet, ze az w oczy razi:)))
    Sami korzystamy z tej opcji juz ponad 10 lat i kiedys byl przypadek, ze cos tam ulepszali z internetem ale telefon i kabel dzialal. Tak samo jak zmieniali opcje kablowki na jakas nowoczesniejsza, co wiazalo sie ze zmiana numerow kanalow, to nie bylo kablowki przez cala dobe, ale internet i telefon dzialaly. Owszem jak byla awaria elektrycznosci, to wtedy nie dzialalo wszysko, lacznie ze swiatlem:)))

    ReplyDelete
  13. Nivejko--> Rzadko udaje im sie mnie dopasc, bo rejestruje telefony na "nie zawracanie dupy", ale nie dotyczy to firm, z ktorych serwisu korzystasz. Z drugiej strony nie odbieramy telefonow, ktorych "nie znamy" ot tak na wszelki wypadek;)
    Ja telefonu oficjalnego w pracy w sumie nigdy nie odbieram, ale nudzilo mi sie to odebralam;)))

    ReplyDelete
  14. Ronija--> Pisalam juz wyzej, ze praktycznie to nigdy nie odbieram, ale od kazdej reguly sa wyjatki;)))

    ReplyDelete
  15. Mala Mi--> Bardzo lubie jak mi proponuja "dobry interes":))))

    ReplyDelete
  16. Lea--> Tego akurat telefonu nie moge sie pozbyc, bo jest mi potrzebny do podlaczenia terminalu kart kredytowych. Dlatego zatrzymalam te jedna pojedyncza linie.

    ReplyDelete
  17. Madziula--> Przyznaje bez bicia, ze czasem lubie takie rozmowy, zwlaszcza jak nie mam nic innego do roboty;))

    ReplyDelete
  18. Didzejko--> Zwyklego to tez juz nie ukladam, pajaka znam i sie nim bawie, a najczesniej to sie bawie tym Free Cell, ale nie wiem jak sie on nazywa po polsku;)) to fajna zabawa jest takie pasjanse.

    ReplyDelete
  19. Mario Agdaleno--> Ja szczerze wspolczuje tym ludziom, bo to ich praca. Ale nie wspolczuje im az tak mocno, zeby dac sie nabrac;))

    ReplyDelete
  20. Athena--> To kluczowe slowo "za darmo" jak slysze to zawsze wiem, ze nalezy sie temu dokladnie przyjrzec;)

    ReplyDelete
  21. no dla mnie najdziwniejszym tego typu telefonem był telefon od Pani która za wszelka cenę usiłowała przekonać mnie, że mogę mieć raka piersi i że w związku z tym powinnam się na tę okoliczność ubezpieczyć-- żenada... tej Pani akurat się nie pozwoliłam wygadać... raczej zbesztana szybko skończyła rozmowę..
    interesy...

    ReplyDelete
  22. wiadomo,wiadomo...ale taka praca, coż zrobic.

    ReplyDelete
  23. Taaaa, tak to jest z tym dbaniem o klienta. Mnie co chwila p5roponują, żebym kupiła mnóstwo tel komórkowych dla moich pracowników (których nie mam i nie potrzebuję na etacie) po okazyjnej cenie 1 zł. Dopiero moje złośliwe dociekania na temat 10 abonamentów kończą rozmowę. Masakra :)

    ReplyDelete
  24. Star, bo to Polska wlasnie!Ja mam mieszkanie z monitoringiem security, wiec musze miec telefon na zwyklej linii,niezalezny od pradu.Co mi z tego,że za TV i internet zaplace mniej, skoro bede miala internet nie 100Mb/sec a tylko 50Mb/sec, a wiadomo,że w godzinach dużego obciążenia sieci ta prędkosc jeszcze spadnie i bedzie pewnie ze 20.Wiesz, u nas to ciagle jeszcze wszystko w pampersach dziala, wciaz za mala konkurencja, wciaz za mala uczciwosc, szukanie naiwnych.

    ReplyDelete
  25. Kas--> Jakis czas temu prawie co drugi dzien mialam wiadomosc, ze proponuja mi jakis sprzet do badania krwi na cukrzyce, po korzystnych cenach. Wreszcie kiedys dorwalam tego czlowieka, ktory wydzwanial i zostawial te wiadomosci. I pytam go, czy cukrzyce tez zapewniaja. A ten mi zaczyna tlumaczyc, ze cukrzyca jest bardzo rozpowszechniona w Stanach. No wiem, mowie, ale moze zacznijcie od zwalczania cukru we wszystkich produktach spozywczych, poza tym ja cukrzycy NIE MAM!! - wrzasnelam na koniec. Nie wiem, na ile pomoglo, ale od tamtej pory nie zadzwonil:)))

    ReplyDelete
  26. Elfko--> Wiec wlasnie czlowiek majac swiadomosc tego, ze ludzie roznie zarabiaja na chleb stara sie byc grzeczny. Ale przychodzi moment, ze jestem gotowa gryzc i kopac;)

    ReplyDelete
  27. Magenta--> Mnie tez wiecznie proponuja cos dla moich pracownikow. Tylko ja nie mam zadnych pracownikow:))))))))))

    ReplyDelete
  28. Anabell--> Ja juz nie wiem, co lepsze czy ta mniejsza, czy wieksza konkurencja:)) Tak czy inaczej mozna dostac kociokwiku:)))))

    ReplyDelete
  29. Stardust pocieszę Cię, ze dziennie odbieram ok. 20 takich telefonów, dotyczą nie tylko spraw telekomunikacyjnych, ale i wydawnictw wszelkiego autoramentu :) Czasami bywam miła, zazwyczaj wtedy kiedy jestem obrobiona z bieżącą pracą , w przeciwnym wypadku....oj :)
    Np. dziś pan mnie przekonywał do świetnego wydawnictwa, spytałam czy sądzi, że ja coś u niego kupię, skoro dopiero wywaliłam kasę na roczną prenumeratę innego o tej samej tematyce? No ale oni mieli taką świetną promocję!!! A co mnie to kuźwa obchodzi???

    ReplyDelete
  30. Aga_xy--> To ja Cie podziwiam, ze odbierasz te wszystkie telefony, ja olewam i czekam, ze ktos zacznie nagrywac wiadomosc, wtedy ewentualnie moge odebrac. Jak nikt nie zostawia wiadomosci, to znaczy, ze sam wie, ze to co chce mi zaoferowac nie jest dla mnie wazne. Po to jest sekretarka, zeby zostawic wiadomosc, jesli ktos nie zostawia, to znaczy, ze mnie i tak ignoruje. Wolno mu, bo ja tez ignoruje jego:))

    ReplyDelete
  31. ja ich wszystkich nie cierpie. wiem, tak, szkoda mi bo to ich praca, ale nie az tak bardzo.

    moj maz jest mistrzem, juz gdzies pisalam, ze synka doprowadzil do placzu z rozpaczy nad tym, jaki to tatus byl niegrzeczny do pana z drugiej strony linii...

    ReplyDelete
  32. Bardzo dumna jestem z Ciebie, że tak sobie poradziłaś i nie weszłaś w ten niesamowity interes! :) Gratulacje!

    ReplyDelete
  33. Takie same bezmyślne dupki marketingowe są w wielkim Nowym Jorku jak w zapiździałej Bydgoszczy. To w sumie pocieszające.

    ReplyDelete
  34. Jak dla mnie, fachowo przeprowadziłaś rozmowę;-)))

    ReplyDelete
  35. b.--> Masz albo bardzo wrazliwego synka, albo musial Twoj maz dac do wiwatu:)))

    ReplyDelete
  36. iw--> Radze sobie z takimi sytuacjami calkiem dobrze, bo wiesz pyskata jestem, a przy tym od Wspanialego udzielila mi sie anielska cierpliwosc:))

    ReplyDelete
  37. Bareya--> Bo tak naprawde to nie ma zadnej rozincy miedzy NY a Bydgoszcza, caly swiat to jedna wioska;)

    ReplyDelete
  38. Akular--> Ja sie nie daje wyprowadzic z rownowagi, w sumie ludzie moga Cie tylko na tyle wkurwic na ile im sama pozwolisz:))

    ReplyDelete
  39. Dobra jesteś. Pięknie asertywna.

    ReplyDelete
  40. No ta pani, z firmy telefonicznej przynajmniej wiedziała z kim rozmawia. Niedawno zniszczyłabym swój własny telefon z wściekłości, gdy zadzwoniła do mnie pani z TP SA czyli monopolisty telefonicznego i nawija, nie dając sobie przerwać, jakby to było świetnie jakbym miała neostradę (internet dostarczany po linii telefonicznej)i jakbym niewiele w promocji płaciła, a jakie zalety ma taki internet itd itd. Jak już w końcu udało mi się przebić wściekłym głosem zapytałam czy neostrada chodzi na linii radiowej. Pani, nie zrażona, odpowiada, że nie, ale dlaczego mnie to interesuje. No to jej odpowiedziałam, że może najpierw niech TP pociągnie do mnie kabel, zainstaluje telefon, który będzie działał także podczas burzy i wichur. Na co pani: aaaa, to pani ma radiówkę! Aaaaa to ta oferta nie jest dla pani i się rozłączyła. Do widzenia powiedziałam do głuchego już telefonu

    ReplyDelete
  41. no tak... tych wszystkich "super okazji", "doskonałych ofert" i innych bzdetów mamy wszyscy po dziurki w nosie. Prywatny telefon mam zastrzeżony, no ale na służbowym sobie używają. Najczęstsze są oferty banków, szkoleń, wydawnictw, prenumerat czasopism. Wszyscy chcą rozmawiać z osobą decydującą (logicznie). Jednak u mnie pracownicy zawsze zapytają w jakiej sprawie. Sposób postępowania z naprzykrzającym się marketingiem mamy przećwiczony. Jeśli zdecydowane "nie, dziękujemy" nie pomaga, to mówimy "dwugłosem" czyli nawet wtedy gdy panienka cały czas nadaje "odkładam telefon" i tak się dzieje.

    ReplyDelete
  42. Zante--> Potomek mi kiedys powiedzial, ze raz mu jakas paniusia tak szybko naiwjala, ze nie mial okazji wpasc jej w slowo, a on chyba jednak dobrze wychowany jest;) to sluchal cierpliwie. Na koniec lamanym angielskim poprosil zeby to wszystko powtorzyla wolniej bo on nie bardzo rozumie po angielsku:))))) Paniusia sie zalamala i sie wylaczyla.

    ReplyDelete
  43. Alicjo--> Czasem jak wyjatkowo nie mam co robic to moge sobie posluchac. Wiesz ja pracuje sama, wiec jak nie ma klientki to ma mi sie prawo zatesknic za zywym czlowiekiem;))

    ReplyDelete
  44. Powiem Ci, że to świetny pomysł. Jeśli Potomek nie ma zastrzeżonych praw autorskich to i tu da się zastosować;-)))))

    ReplyDelete
  45. Zante--> Stosuj, zawsze mozesz powiedziec ze Ty sie dopiero "uczyc ta polska mowa, pani prosi mowic prosty wyrazy i slow" :))

    ReplyDelete
  46. Pięknie ją spławiłaś. :)
    Ja ostatnio odbieram sporo tego typu telefonów, od czasu jak założyłem stronę www swojej firmy, i mnie one wykańczają psychicznie. Człowiek chce być grzeczny, ale nie może...

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...