Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, April 25, 2010

Kolorowe wspomnienia

Przy okazji tego malowania, moglam sobie podumac o kolorach. I tak pamietam, ze jak tylko odroslam na tyle, aby samej decydowac co lubie, a czego nie, to znienawidzilam czerwony. A to dlatego, ze moja mama wiecznie ubierala mnie w czerwone szmatki, twierdzac, ze jestem blada jak smierc.
Nie ma to jak zachecic dziecko do zycia:))
Tak wiec przez dlugie lata czerwony dzialal na mnie jak czerwona plachta na byka.
W wieku 20-25lat uwielbialam wszystko od najjasniejszej zolci az po najciemniejszy braz. Kurde, cala moja garderoba to byl jeden kolor w roznych tonacjach. Przeszlo mi jak sie wybralam "okazyjnie" z moimi wspolpracownikami do Lodzi i tamze rzucilam sie na zakupy, oczywiscie materialow, bo zamierzalam sobie potem uszyc pare szmatek. Wpadlam do lodzkiego domu towarowego w towarzystwie kolegi Marka, ktoremu zona zapowiedziala, ze ma kupic jakies materialy, ale musi polegac na moim zdaniu.
Jak tylko dotralismy do polek z materialami to ja zaraz skierowalam sie w strone moich zolci i brazow.
-- Czy Ty aby nie jestes daltonistka? - zapytal kolega Marek pociagajac mnie za rekaw.
-- Daltonistka!! co Ty bredzisz? - zapytalam oburzona.
-- Stardust, jak dlugo Cie znam, tak wiecznie ubierasz sie w tej samej tonacji kolorystycznej, spojrz na siebie.. i znow lecisz jak zwariowana w ten sam kolor.
Opamietalam sie, tylko nie moglam zrozumiec dlaczego w takim razie jego zona kazala mu polegac na moim zdaniu? Tamtego dnia opuscilam lodzki dom towarowy zaopatrzona w butelkowa zielen. Poza ta zielenia nie moglam sie na nic zdecydowac.
Z czerwonym przeprosilam sie juz tutaj w Ameryce.
Pojechalismy kiedys na weekend do naszych przyjaciol w gory. Pogoda byla piekna, wiec zeby nie zabierac zbednych rzeczy wzielam ze soba tylko letnie laszki na zmiane. Niestety wieczory okazaly sie zdradliwe i bylo mi zimno siedziec na tarasie. Moja przyjaciolka pogrzebala w szafie i przyniosla mi swoj seweter.
Nie stawialam sprzeciwu, bo w gosciach nie wypada, ale o malo mnie szlag nie trafil, bo sweter byl czerwony!! Niewiele myslac zalozylam i w tym momencie zapadla cisza, a po chwili kilka glosow jednoczesnie zawolalo:
-- Dlaczego Ty nigdy nie nosisz nic czerwonego?? To wyjatkowo TWOJ kolor!!!
W ten sposob powrocilam do czerwieni.
Nigdy natomiast nie lubilam i nie lubie rozowego.
Chociaz E. mi kiedys powiedziala, ze na starosc dobrze wyglada sie wlasnie w rozowym, czyli jeszcze wszystko przede mna;)
W niebieskim nigdy nie bylo mi dobrze, chociaz wiele osob, glownie sprzedawcow ciuchowych zawsze lecialo do mnie z niebieska szmata "bo ty masz takie sliczne niebieskie oczy" I co z tego, w niebieskim wygladalam zawsze jak smierc na pirackiej choragwii. Dopiero od czasu kiedy przestalam malowac wlosy i mam takie "sol z pieprzem" jest mi dobrze w niektorych odcieniach niebieskiego.
Zapytalam dzis Wspanialego czy ma jakies uprzedzenia kolorystyczne poza tym, ktore juz poznalam na samym poczatku naszej znajomosci. Stwierdzil, ze oprocz wiadomego lososia i brzoskwinii nie ma innych uprzedzen. A z tym lososiem to bylo tak.
Jak juz Wspanialy zaczal do mnie przyjezdzac na weekendy, to zawsze przygotowywalam dla niego reczniki i jakos tak Potomek mial niebieskie, ja fioletowe, a Wspanialemu zawsze trafial sie lososiowy. W ten sposob bylo latwo zapamietac.
Chyba w czasie czwartej lub piatej wizyty, Wspanialy poszedl do lazienki i za chwile wychodzi z lososiowym recznikiem w rece i pyta:
-- Czy Ty masz reczniki innego koloru?
-- Mam.. - odpowiedzialam z nutka niepewnosci w glosie, bo nie mialam pojecia o co chodzi.
-- To, czy mozesz mi dac inny recznik?
Kurde, wystraszylam sie, moze cos z tym recznikiem nie tak? ale przeciez swiezy dopiero co wyciagnelam go z szafy.
-- Czy ten recznik.. - zaczelam jeszcze bardziej glupawym glosem.
-- Nie, nie, recznik jest w porzadku, tylko.. ten kolor.. to ulubiony kolor mojej bylej zony. No ja mam dosc lososia i brzoskwinii na reszte zycia.. - wyjasnil.
Otworzylam szafe i pozwolilam mu sobie wybrac jaki kolor chce.. padlo na granatowy.
Podobno w tamtym domu, pod instrukcje Naszej Zony wszystkie pokoje z wyjatkiem pokoi dzieci byly wymalowane, albo wytapetowane na losos, morele, brzoskwinie. Takoz zaslony, kanapy, reczniki i dywany w podobnej tonacji...
Biedak, pomyslalam sobie, gdyby poznal mnie dwadziescia kilka lat wczesniej znienwidzilby zolcie i brazy...

19 comments:

  1. Odkąd jedna taka listonoszka nazwala mnie wesołą wdówką zaczęłam ubierać się bardziej kolorowo. To znaczy do czarnego dokładam coś... :w kolorze wściekłym i rzucającym się w oczy :D

    ReplyDelete
  2. Mnie też czerwień w dzieciństwie bokiem wyszła, bo moja mama wiecznie wszystko w domu dekorowała na czerwono. Na szczęście w dorosłym życiu z czerwienią się przeprosiłam, bo do mnie pasuje. Nawet w tej chwili mam na sobie czerwoną sukienkę :))). Generalnie ostatnio się przeprosiłam z kolorami - wcześniej gdy otwierałam szafę to wiało wszechobecną czernią. Teraz zrobiło się kolorowiej, nie mam już ochoty wyglądać jak w permanentnej żałobie :D

    ReplyDelete
  3. Witaj, zdecydowanie wszelkie zolcie, beze,jasne brazy to kolory, w których wygladam jak pol tylka zza krzakow.Na starosc dobrze mi raczej w zdecydowanych kolorach i, o dziwo-we wscieklym pink.Ale preferuje raczej ciemne turkusy, ciemne szmaragdy, ciemne szafiry,ale wsciekle czerwony zakiet tez posiadam. Ostatnio odkrylam, ze na starosc (to do mnie, nie do Ciebie) dobrze się wyglada w czerwono-terakotowym kolorze, bo ozywia cere.A moj maz jest raczej monotematyczny-wszelkie odcienie popielatego. Mam największy ubaw, gdy biedaczek stoi w sklepie i medytuje, które skarpetki sa ladniejsze-te jasno popielate czy te pol tonu ciemniejsze? A moze te calkiem ciemno popielate? I tak potrafi medytowac z 10 min.
    Milego, ;)

    ReplyDelete
  4. Z 15 lat tkwiłam w epoce fioletu. Teraz trójca czerwień-szarość-czerń. Czasem się trafi cuś zielonego. Na nie absolutnie brązy, żółcie, oranże!

    ReplyDelete
  5. Nivejko--> Okres czerni tez mialam, ale mi sie zapomnialo napisac:) Pracowalam kiedys w zakladzie gdzie obowiazywal czarny dol i biala gora. Pracowalam tam wystarczajaco dlugo, zeby nie potrafic kupic nic innego niz czarny dol i biala gora:)))

    ReplyDelete
  6. Athena--> Jakie to szczescie, ze gusta sie zmieniaja:)) Ja mam tendencje do tkwienia w jednej tonacji przez lata.

    ReplyDelete
  7. Anabell--> Ja w tych bezach, brazach i zolciach tez wygladalam dobrze 30 lat temu:)))
    Wspanialy natomiast jest kolorowy, obawiam sie, ze gdybym przeszukala jego szafe to i rozowa koszula sie znajdzie;))
    Skarpety, no coz te musza byc bardziej stonowane, ale on nienawidzi skarpet. Nosi je tylko z obowiazku do pracy i na wielkie uroczystosci. Na codzien tylko zima.

    ReplyDelete
  8. Zgago--> Wychodzi na to, ze ja jedna lubilam i zreszta dobrze wygladalam w tych zolciach i bezach:))) Szary lubie i nawet mam jeszcze kilka pozycji szarych, ale teraz nie moge, bo sie zlewaja z szarymi wlosami.
    Lubie fiolety i zielenie, no i te przeproszona czerwien;))

    ReplyDelete
  9. Chyba każdy ma "kolorowe etapy"
    Ja miała czarny, potem brązowy, zielony ... Teraz lubię kolorowo i w paski :)

    ReplyDelete
  10. Byłam przekonana, że moim kolorem jest każdy odcień niebieskiego. Od ciemnego granatu, po jasny błękit. Kiedyś dostałam w prezencie zieloną kamizelkę ...od tego się zaczęło;-))
    Teraz wiem, że "moich" kolorów jest więcej;-)))

    ReplyDelete
  11. a ja lubię łososiowy. A w noszeniu wszelkie kolory ziemi - brązy, beże, rudości, oliwkowe zielenie

    ReplyDelete
  12. ojej ja kocham brazyyy! absolutnie i zawsze. w niebieskim mi podobnoz ladnie od niebieksich oczu (ktore bym wymienila na zielone no ale to wiadomo-zawsze sie czegos mozna czepic)... Ale ogolnie to u mnie panuje czern. czarne buty, rajstopy 60den caaaly rok, i spodnice czarne do kolan (caaalyy roook), i tylko gora, ew innokolorowa :D... sie rozjasniam bizuteria bo mnie tez wiecznie o zalobe posadzaja.
    Czerwonego w zyciu i na szczescie mi nikt nie wmawia ze mi pasuje (chyba do wypiekow na twarzy)...
    Ale dobrze miec taka swiadomosc kolorystyczna ;)

    ReplyDelete
  13. a ja mam białe (białe?) ręczniki dla duzych i kolorowe dla małych członków naszej rodziny, w kibelku gościnnym sa zawsze niebieskie, bo pasuja do kafelek:)
    butelkowa zieleń to mój ulubiony plus morska zieleń:)

    ReplyDelete
  14. Gosiu--> Tez mysle, ze w zyciu przechodzi sie przez tecze;)) Ja chyba nie mam ulubionego koloru teraz, jakos polubilam wszystkie:))

    ReplyDelete
  15. Akular--> Wlasnie czasem jest potrzebny przypadek, zeby czlowiek przekonal sie do czegos, na co sam nigdy nie wpadl:)

    ReplyDelete
  16. Kasia Eire--> Bo lososiowy to bardzo twarzowy kolor jest:) Tez tak mysle, ale tam ponoc mieli cala chalupe lososiowo-brzoswiniowo-morelowa:)) Moglo sie znudzic;) Wspanialemu juz chyba zawsze ten kolor bedzie sie kojarzyl.

    ReplyDelete
  17. Ucieczko--> Popatrz, a ja z niebieskimi oczami wygladam w niebieskim jakbym umarla 3 dni wczesniej:)) Jak to kazdemu cos innego pasuje.

    ReplyDelete
  18. Beata--> A my teraz reczniki to mamy rozne:)) ale nie ma w zestawie lososiowych:)))

    ReplyDelete
  19. Łososia, brzoskwini, i moreli bleeee... tez nie lubię...
    No chyba, że chodzi o konspumpcję...:))))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...