Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, April 19, 2010

Takie V

W sobote razno wskoczylam w mundurek malarza i czekalam na polecenia szefa. A szef wymyslil co nastepuje:
-- Sprobujemy malowac tylko jeden raz, zeby zaoszczedzic na czasie, wiec musisz nabierac troche wiecej farby na walek i nie rozprowadzac jej zbyt cienko, ale tez uwazaj zeby nie bylo grubych zaciekow.
Zabrzmialo to strasznie skomplikowanie, wiec sie na wszelki wypadek spocilam, ale co tam "nie swieci garnki lepia" dodalam sobie otuchy i zaczelam nabierac farbe na walek.
-- Nie tak, masz za malo farby. Na poczatek walek trzeba porzadnie nasaczyc farba - skrytykowal szef.
-- To go nasacz i zawolaj jak bedzie gotowy - powiedzialam zostawiajac walek na tacy z farba i polecialam do komputera. Ledwie zdazylam troche poklikac jak zawolal.
Dostalam przydzial odcinka sciany i zabralam sie zwawo do roboty. Juz sie cieszylam, ze idzie mi calkiem niezle, kiedy za dupa uslyszalam glos Wspanialego:
-- Masz robic walkiem takie V to wtedy farba sie lepiej i rowniej rozklada.
Juz mnie korcilo, zeby zapytac, czy moge robic A zamiast V, albo moze O ale sobie darowalam, bo chcialam te sciane skonczyc jak najszybciej i znow miec troche przerwy. Moim zadaniem jest malowanie w gore na wysokosc wyciagnietej reki i w dol tak zeby nie pobrudzic marmurowego moldingu. Najlepiej mi idzie na wysokosci wlasnego nosa, bo jak zaczelam malowac nizej to co chwile uderzalam glowa w pomalowana wczesniej sciane. Po kilku takich stuknieciach juz mialam zielone wlosy, a dodatkowo musialam zamalowywac slad na scianie. Wiadomo, ze to przedluzalo caly proces malowania, a ja nijak nie moglam sobie poradzic, bo z jednej strony odsunieta komoda, z drugiej Wspanialy malowal te sama sciane ale przy drzwiach, bo wiadomo, ze pomocnik nie nadaje sie do tak precyzyjnej roboty.
-- Nie musisz sie schylac prostopadle do sciany, sprobuj sie ustawic bokiem, bo faktycznie to za chwile bedziesz miala wiecej farby na wlosach niz na scianie - nabijal sie ze mnie Wspanialy.
No to jak doradzil tak sie wypielam dupa na niego, a ten wariat przejechal mi po dupsku pedzlem.
Niewiele myslac oddalam mu walkiem po plecach i ramieniu.
Juz wojna wisiala na wlosku, ale majac swiadomosc, ze nikt za nas tego nie posprzata dalismy sobie spokoj. Ale i tak sie zdolalam upierniczyc.
Wiadomo, ze mnie z tymi V na duzych przestrzeniach sciany szlo znacznie szybciej niz jemu na przygotowywaniu rogow, katow, sufitu, moldingow oraz ram drzwiowych i okiennych, wiec ja mialam co chwile jakies przerwy. Stad moja wysoka aktywnosc na blogu:))
Jednak Wspanialy nie byl zachwycony takim obrotem sprawy i zaczal zostawiac mi nieco wezsze przestrzenie. Nic z tego nie wyszlo, bo jakze mam zrobic V na kawalku sciany szerokosci walka?
Jak zamalowalam rame drzwiowa w kilku miejscach to sie poddal:
-- Nadajesz sie tylko do duzych przestrzeni - zawyrokowal i mnie zwolnil.
Co nie znaczy, ze juz nic nie mialam do roboty, bo ja jestem autorka calego przedsiewziecia i musialam zaczac organizowac pokoj goscinny, ktory pomalowalismy w ubiegly weekend.
Pamietacie, ten sraczko-tabaczko kanarkowy.
Chyba sie juz przyzwyczailam do tego, bo juz nie razi i nie daje po oczach. Wstawilam tam trzy regaly, ktore staly w sralonie wypelnione po brzegi szkliwem. Teraz beda sluzyly glownie za polki na ksiazki.
Ale oczywiscie najpierw musialam je oproznic.
Ludzie kochani!!! Czego tam nie bylo!!!
Jak juz zapakowalam 4 duze kartony i dwie duze torby, zawolalam Wspanialego zeby przeniesc te regaly.
Popatrzyl na to wszystko, podrapal sie po lepetynie i zapytal:
-- Czy te regaly nie maja dna? Jak sie to wszystko tam pomiescilo?
-- Jakos sie pomiescilo, troche na dopych kolanem, ale sie pomiescilo.
Jak pomalujemy sralon, to musimy jechac do IKEA kupic jakies meble, zeby to cale badziewie znow gdzies schowac.
Wniosek na dzien dzisiejszy?
Malowanie to jest straszna rzecz, zdecydowanie wole przeprowadzke.
Tyle samo roboty przy pakowaniu, ale czlowiek wchodzi do nowego czystego mieszkania.
A tu? dupa...

36 comments:

  1. no i jest nowa notka:) czyli jednak przeżyłaś...więc naprawdę się cieszę, bo któż by mnie tak z rana rozbawiał?:)

    ReplyDelete
  2. Ale przecież to mieszkanie też będzie niebawem czyste :) i chyba taniej wyszło, hm?

    ReplyDelete
  3. wow :D
    Nas też czeka malowanie, jestesmy na etapie wybierania kolorow, tzn ja wybieram a on nie ma nic do gadania ;) Mysle jednak, ze jesli chodzi o samo malowanie to bedzie podobnie jak u Ciebie :D juz czuje i slysze: nie tak, mocniej dociskaj, wiecej farby, mniej farby, uwazaj nie chlap tak. Zastanawiam sie czy w ogole brac w tym udzial ;) Na wszelki wypadek zapamietam V ;D

    ReplyDelete
  4. Dupa - do tego pomalowana przez Wspaniałego :-D

    ReplyDelete
  5. haha
    Uwielbiam malowanie, remonty ....
    Jak się zbiorę w sobie, to przemaluje swój pokoik. Na razie jeszcze środków brak, wiec nad koncepcją się nie zastanawiam.
    Normalnie, trochę wam zazdroszczę :)
    No i oczywiście jestem z was dzielna

    ReplyDelete
  6. Nie ma to jak malować z rozmachem :)))
    Faceci tego nie zrozumieją :D
    A co do włosów - to mi się przypomniało, że do malowania robiłam sobie czapeczkę z gazety :D :D :D Pomagało :)

    ReplyDelete
  7. U Ciebie już finisz z malowaniem, a u mnie nadal końca nie widać. Niestety "malarzem nieszczęśliwym" w tym wypadku jestem ja. Natomiast szefem jest mój syn, a mąż jest zupełną fajtłapą i potrafi się tylko przyglądać. A jeżeli już ma coś zlecone do wykonania, to oczywiście wszystko dokładnie spieprzy. Noż rynce całkiem opadają, takie niegromotne, to chłopisko. Chociaż muszę przyznać, że lubię malować i sprawia mi to niebywałą frajdę. Jednak za długo to wszystko już trwa, bo każdy zawsze ma coś innego do załatwienia i niekończący się remont stale przeciąga się w czasie. A do tego teraz zaczęła się zabawa w ogródku i inne prace poszły w kąt. Pozdrawiam cieplutko i wiosennie. :))) Lea

    ReplyDelete
  8. Ja też uważam, że ty się nadajesz tylko do dużych przestrzeni! Wystawanie po kątach i rogach na pewno nie dla Ciebie!

    ReplyDelete
  9. Przypomniałas mi, jak to 3 lata temu malowalam z mezem chalupe. I wiesz, juz nigdy wiecej tego nie zrobie, za nic w swiecie. A szczytem wszystkiego bylo malowanie okien. Naprawde, zalowalam, ze mieszkam na paterze, bo z wysokiego pietra to moglabym skutecznie i na zawsze wypasc, tak mialam dosc tej dzialanosci gospodarczej.
    Milego, ;)

    ReplyDelete
  10. Malowanie jest strasznie męczące, ale efekt świeżości jak się wszystko potem posprząta, jest jednak warty tego wysiłku! :)

    ReplyDelete
  11. ja mam propozycje :) NIE KUPUJ WIECEJ SZKIEL :))) albo mi troche wyslij bo ja mam zawsze za malo...

    ReplyDelete
  12. Czyli w tym V tkwi cała tajemnica malowania wałkiem. To już wiem dlaczego zawsze wolałem pędzel tam można w pizdu na wszystkie strony machać i zawsze będzie dobrze. )))

    ReplyDelete
  13. Kas--> Przezylam, ale ile jeszcze przede mna do przezycia:))) Narazie prowadze zycie koczownicze;)

    ReplyDelete
  14. MalaMi--> Pewnie taniej, chociaz same przeprowadzki nie sa takie drogie jesli sie robi samemu, to pewnie kosztuja tyle co malowanie. W ciagu tych 25 lat to jest moje drugie malowanie, wczesniej sie jednak przeprowadzalam;))) Jakos tak wychodzilo.

    ReplyDelete
  15. Euforko--> O etapie wybierania kolorow pisalam wczesniej. U mnie tez ja decyduje ostatecznie, wiaze sie to z tym, ze juz niby mam kolor, a jak pojade do sklepu to zaczynam caly proces od poczatku:)))

    ReplyDelete
  16. Ata--> Wredny malpiszon, nie? Ale ten jego pedzel byl maly w porownaniu z moim walkiem:)))

    ReplyDelete
  17. Gosiu--> Podziwiam, bo ja nie lubie, a szczegolnie nie lubie malowania. wrrrrrrrrrrr

    ReplyDelete
  18. Athena--> Gdyby nie te moje czolobitne sklony to nic nie kapalo, wiec nie potrzeba w sumie ochrony. Ale ja walilam czolkiem w sciane:)))

    ReplyDelete
  19. Lea--> Jaki finisz??? Kobieto, ja jeszcze do polowy nie doszlam, finisz to bedzie za miesiac. Dopiero sa pomalowane sufity w lazienkach, dwie sypialnie. A zostal ogromny sralon, kuchnia, korytarzyk i moje biuro. Na szczescie w lazienkach nie ma nic wiecej do malowania niz te sufity. Malowac mozemy tylko w weekendy, a na sam sralon pewnie trzeba bedzie poswiecic dwa weekendy.
    Szlag mnie trafia, juz nic nie moge znalezc, a co bedzie dalej?
    Ale jakos to musze przezyc, nie mam innego wyjscia.

    ReplyDelete
  20. Zgago--> No duza baba jestem, to sie nie nadaje do wcisniecia w kat:)))

    ReplyDelete
  21. Anabell--> Ja tez na parterze:) Mozna sie bezpiecznie wywiesic do pasa przez okno i wrzeszczec, ze morduja:)))) Okien i drzwi na szczescie nie musimy malowac, bo to takie gotowce drewniane. Nie potrafie wytlumaczyc, bo sie nie znam, wiem tylko ze nie trzeba ich malowac;)) Na szczescie.

    ReplyDelete
  22. iw--> Wiem, ale wolalabym na ten efekt gdzies poczekac w zacisznym miejscu. Teraz rozumiem dlaczego moja matka zawsze wyjezdzala na okres malowania;)))

    ReplyDelete
  23. b.--> To straszne ale mnie sie zawsze cos "przyda" albo spodoba jakis caculek. Jeszcze gdybym tlukla, to jakos by sie to samo przerzedzilo bezbolesnie. Ale ja nie tluke!!! Mam jeszcze komplet kieliszkow do wina z karafka zakupiony 25 lat temu. Zesz w morde jeza, trzeba zaczac pizgac szkliwem po scianach.:))

    ReplyDelete
  24. Sebastian--> Nie sadze, zebym sie nadawala do pedzla, machac w pizdu owszem potrafie:))) Ale z pedzlem to trzeba wszystko nakrywac, bo kapie. A my malujemy bez zadnego ochraniania, nakrywania, jeszcze nikomu nic nie kapnelo. Gdyby nie to moje malowanie po ramach, ktore Wspanialy zaraz zmyl, to jest naprawde super czysto.

    ReplyDelete
  25. Jako żem grafik z zawodu to bym chciał na żywo zobaczyć kolor "sraczko-tabaczko kanarkowy". Może by gdzieś na blogu umieścić kawałek? Jakiś fragmencik?
    Chciałbym w takim kolorze wizytówki sobie zrobić.
    Tylko nie doczytałem czy to kolorek przyjemny czy też podobny do nie wiedzieć czego.

    ReplyDelete
  26. Bareya--> Nazwa koloru "sraczko-tabaczko kanarkowy" to tylko moja bezsilnosc jezykowa:))) Mial byc kremowy, takie swieze maslo, a w poludnie jak Wspanialy wszedl do pokoju i slonce akurat dawalo do wiwatu, to nasze maselko wygladalo jak wsciekle zolty flamaster z domieszka razacej kanarkowej zieleni. I jak tak stalismy z rozdziawionymi gebami probujac jakos nazwac ten kolor, to mnie sie tak powiedzialo;) Na dzien dzisiejszy juz wyglada to calkiem normalnie, chociaz upragnionym maselkiem ciagle nie jest.

    ReplyDelete
  27. Rewelacyjnie się czyta,
    wyobraźnia... pracuje samiusieńka,
    moja propozycja...
    zacznij pisać książki.
    Rozbawiło mnie to do łez.
    Próbowałam przeczytać "Wspaniałemu", ale mnie zwyzywał, bo nicnie mógł zrozumieć z tego mojego porykiwania ze śmiechu, a ja tak bardzo chciałam... Fantastycznie.

    ReplyDelete
  28. Stardust, a nie lepiej na 4 dni było wpuścić ekipę? Kurcze, nic na swoim miejscu tyle czasu by mnie zabiło;-))))

    ReplyDelete
  29. He he he ,zrób Sobie czpeczke z gazety iWspaniałemu też.Pewnie nie zna takiego wynalazku.(głowa nie pobrudzi się)
    A co do malowania po framugach...przpomniało mi się coś,...Tynkarz, tynkował u nas budynek gospodarczy, idzie równo razem z drzwiami które były po drodze.Mąż przychodzi,patrzy ipyta " a za ten baranek(nazwa tynku)wskazując na drzwi,to też będzie liczone?"....;))
    Przyjemnego malowania.:))
    Pozdrawiam Ula.

    ReplyDelete
  30. Pomagalam Chrisowi malowac RAZ, on stwierdzil, ze sie absolutnie nie nadaje.
    I mam teraz spokoj.
    Wystarczy ze posprzatam.

    Good luck Star.

    ReplyDelete
  31. Okolija--> Milo mi, ze Ci sie podoba. Ja czasem probuje cos tlumaczyc mojemu z czego sie smieje, ale zwykle tak sie zapultam miedzy polskim i angielskim, ze on i tak nie rozumie:))

    ReplyDelete
  32. Zante--> Zeby wpuscic ekipe, to musialabym i tak wszystko spakowac i wyniesc, czyli ta sama robota, oprocz malowania. Ale z kolei tak by mi nachlapali, ze dopiero wtedy mialabym dodatkowe sprzatanie. Ja i Wspanialy malujemy tak, ze nic nie potrzeba nakrywac i nie ma nawet kropeczki farby na podlodze.
    Ja mam kupe mebli nie mialabym tego gdzie wyniesc, ja wiem jak maluja ekipy. Mialam takie "ekipowe" malowanie jak mieszkalam tutaj w bloku. Wpadali i opitalali cala chalupe jednego dnia, ale syf jaki po sobie zostawiali trzeba bylo sprzatac przez tydzien.
    Gdyby nie fakt, ze ja przy okazji przemeblowuje, to byloby calkiem latwiej. Ale jest jak jest. Ekipa mi nie poustawia mebli i nie pouklada na polkach, ani tez nie zadecyduje gdzie chce cos miec, czy co wyrzucic. No raz na jakis czas trzeba ponoc przez to przejsc;))

    ReplyDelete
  33. Ula--> Znam te baranki, u nas 20 lat temu byla moda na baranki na sufitach. Czapeczke z gazety i majtki z worka plastikowego, jak mnie drugi raz machnie pedzlem po dupie to nie bedzie szkod:))))
    Garnirek roboczy sie wyrzuci i jest spokoj, a glowa sie myje:)) Zreszta calkiem mi bylo do twarzy w tych zielonkawych wlosach;))

    ReplyDelete
  34. Lukrecjo--> Ja sie ponoc nadaje do malowania, tylko jak pisalam do duzych powierzchni:) Ale generalnie to jakos mi idzie, nawet nie musial po mnie poprawiac.

    ReplyDelete
  35. Zante--> To nie jest tak, ze ja mam cale mieszkanie rozpizdzione na nic. Sypialnie sa juz posprzatane, meble wstawione, ksiazki na polkach, obrazy wisza gdzie wisialy. Obecnie jest burdel w sralonie, bo musze kupic meble, ale ten burdel jest w paczkach. No da sie zyc.

    ReplyDelete
  36. O kurcze... to nieźle :) choć z drugiej strony, taniej nie zawsze znaczy jednak lepiej... :)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...