Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, May 20, 2010

I stala sie jasnosc

Czlowiek jest istota latwo popadajaca w rutyne i tak pewne rzeczy robimy codziennie, niezmiennie tak samo. Wstajemy rano i natychmiast jeden myje zeby, drugi wypala papierosa, a jeszcze inny zaczyna od kawy. Ja tez nie jestem wolna od przyzwyczajen, wiekszosc z nich moglabym robic z zamknietymi oczami i zawsze trafie w odpowiednie drzwi. Jednym z takich przyzwyczajen jest swiecenie swiatla w sypialni. Nie potrzebuje tego robic jak wstaje, bo natychmiast wychodze, ale jak juz pozniej wchodze do sypialni po cos, czy sie ubrac to pierwsza rzecza jest nacisniecie wlacznika swiatla.
Ostatnie 3 dni wcale nie byly inne, wchodzilam, naciskalam wlacznik i nawet nie zauwazalam, ze swiatlo sie nie zapala, dopiero po chwili zastanawialo mnie co to za cholera robi mi wiatr w pokoju.
Wniosek z tego, ze swiatlo wcale nie bylo mi potrzebne, skoro nie dostrzegalam jego braku, natomiast wiatr w pokoju byl czyms nowym.
Ci co czytali poprzednia notke, a zwlaszcza komentarze wiedza, ze ten brak swiatla i wiatr byly efektem instalowania nowego zyrandola z wiatrakiem. Jak wlasnie tam pisalam, Wspanialy tak nagmeral w tym zyrandolu, ze pomimo wiszenia na nim przez kilka godzin dziennie w czasie ostatniego weekendu i tak cale ustrojstwo nie dzialalo jak nalezy.
Celem bylo zapalone swiatlo po nacisnieciu wlacznika, a wiatrak powinno sie uruchamiac przez pociagniecie lancuszka przy oprawie zyrandola. Tymczasem uzyskalismy skutek zupelnie odwrotny i wlacznikiem wlaczal sie wiatrak, a do swiatla nalezalo szukac lancuszka i to jeszcze wiedziec, ktorego.
Nic przezylam w ten sposob 3 dni i juz nawet zaczelam sie przyzwyczajac, zaczelam szkolic w sobie nowe odruchy, gdy wczoraj Wspanialy oznajmil:
-- Wzialem sobie dzien wolny na jutro.
-- A to z jakiej okazji? Boze Cialo, czy co? - zapytalam.
-- Nie zadne Boze Cialo tylko musze naprawic ten zyrandol i mam jeszcze troche roboty z roslinkami..
W momencie kiedy uslyszalam o roslinkach przestalam sluchac, tak na wszelki wypadek, w koncu nie tak dawno obchodzilismy rocznice slubu i mam w planie doczekac nastepnej.
Za to bardzo sie ucieszylam, ze dzis musialam isc wczesniej do pracy, przynajmniej nie bede sie musiala czlogac pod lozkiem jak znow jakas srubka spadnie.
Wychodzac do pracy tylko wyrazilam obawe, czy jak wroce to wszystko bedzie dzialalo, a nie na przyklad odkrecenie kranu spowoduje wlaczenie telewizora, podniesienie zaluzji odkreci wode w wannie.. wszystko jest mozliwe z moim Wspanialym.
Wyobrazcie sobie moje zdziwienie, jak ledwie dojechalam do pracy a tu telefon od Wspanialego, ze zyrandol nareszcie podlaczony jak trzeba i wszystko dziala.
-- A jestes pewnien, ze wlaczenie swiatla w naszej sypialni nie wlacza automatycznie pralki u sasiadow na gorze? - zapytalam dla pewnosci.
-- Nie wiem, bo na gorze akurat chyba nikogo nie ma, ale sasiad po drugiej stronie ulicy, wiesz ten Grek, co go nie lubisz mowil, ze mu ostatnio dziwnie klepki dachowki podskakuja. To pewnie od Twojego bawienia sie wiatrakiem - odgryzl sie.
Boze jak sobie przypomne, ze po rozwodzie z Owczesnym zanabylam koszulke z napisem "My next husband will be nromal" (moj nastepny maz bedzie normalny) to sama nie wierze, ze mnie cos takiego spotkalo!!
Mialam lekkiego cykora wracajac do domu, ale okazalo sie, ze nie jest zle, zyrandol faktycznie dziala.
Natomiast mozecie sobie wyobrazic moje zdziwienie jak w momencie kiedy odkrecilam kran zeby umyc rece zaswiecilo sie swiatlo w sralonie, dokladnie w tej samej sekundzie. Odwrocilam gwaltownie glowe, a ten sie pokladal ze smiechu, ze mu sie tak dowcip udal.
Ja go naprawde kiedys otruje:)) Juz ma to nawet zapowiedziane, uczciwie powiedzialam, ze ma prawo wyboru (demokracja jest, nie?) pomiedzy uduszeniem poduszka, albo otruciem grzybami.
Wybral otrucie, widocznie wyraznie wolalby umrzec najedzony...

21 comments:

  1. hehe

    No nie z tym truciem to nie przesadzaj, więzienia dla kobiet podobno są przeludnione, a jakoś Cię tam nie widzę :)

    Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
  2. świetne:) leżę i kwiczę:) :))))))))))

    ReplyDelete
  3. Skoro wspomniałaś o koszulce...
    Kopiłam mojemu mężowi taką z napisem "Mam fantastyczną kobietę" Sobie dla równowagi, żeby nie przesłodzić nabyłam z napisem następującym " Od jutra będę grzeczna" ;D

    ReplyDelete
  4. Ależ się ubawiłam :))))).
    Normalnie jesteście siebie warci hihi...oczywiście w tym dobrym znaczeniu :).

    A co do przyzwyczajeń - to ja z rana stosuję urozmaicenie :). Raz - najpierw idę do łazienki doprowadzić się do stanu używalności a potem włączam kompa w pracowni, innym razem najpierw idę do pracowni włączyć kompa a potem doprowadzam się do stanu używalności.

    ReplyDelete
  5. no nie mów że się nie śmiałaś ;)

    ReplyDelete
  6. Szkoda,ze tak daleko mieszkasz, wypozyczylabym Wspanialego na troche:)))))
    Masz Kobieto szczęście z tym Wspaniałym. Mój odlozylby sprawe ad acta, a ja wzielabym do domu elektryka.A potem musialabym wysluchiwac od meza, jak to elektryk marnie zrobil.
    Milego, ;)

    ReplyDelete
  7. Margo--> Ja tylko probuje trzymac lejce:))

    ReplyDelete
  8. Nivejka--> Super te Twoje koszulki, ale znajac zycie, to "jutro" jeszcze nie nastapilo:))

    ReplyDelete
  9. Athena--> Ja jeszcze z zamknietymi oczami odpalam kompa:))

    ReplyDelete
  10. DS--> Pewnie, ze sie smialam, ale wiesz, ja to sie na widok palca smieje:)))

    ReplyDelete
  11. Anabell--> Gdyby nie fakt, ze Spt przylatuje juz we wtorek, to pewnie wszystko odbyloby sie wedlug Twojego scenariusza;)))

    ReplyDelete
  12. tak mi jakos coroz bardziej swiadomo "nie jestem sam " :))))

    ReplyDelete
  13. Diesel--> Zdecydowanie jest Was co najmniej dwoch:)))))

    ReplyDelete
  14. Mężczyźni i naprawy to temat rzeka, ale numer ze światłem mu się udał naprawdę! :) Uśmiałam się serdecznie!
    Chociaż nigdy nie używałam wiatraka w sypialni, przynajmniej nie takiego w żyrandolu. Ale u Was pewnie gorąc taki, że bez wiatraka nie możecie spać :)
    Pozdrowienia z Warszawy, gdzie aktualnie podobno najwyższa fala. Do mnie na szczęście nie doszła!

    ReplyDelete
  15. Iw--> U nas to sie nie da zyc bez klimatyzatora, ktory glownie chodzi cale lato, ale strasznie duzo pozera energii, tym bardziej, ze my mamy klimatyzacje centralna, czyli musi chlodzic cale mieszkanie. I jest super, latem, natomiast w takim okresie wiosennym czy jesiennym to klimatyzator zezarlby nas z butami:))) i tu wiatrak w zyrandolu jest doskonalym rozwiazaniem, bo otwierasz okna i masz ruch powietrza. Bo narazie noce sa w miare chlodne i suche, ale latem to nie otwiera sie okien, zeby bra boze nie wpadlo wilgotne gorace powietrze.

    ReplyDelete
  16. aleś mnie rozbawiła:)
    Wspaniały, jest Wspaniały. Chyba nudno by ci było bez Niego:)
    Nam też:)

    ReplyDelete
  17. Mój ma koszulkę z napisem: Nie potrzebuję encyklopedii, moja żona wie wszystko! Koszulka, of course, pochodzi z USA!

    ReplyDelete
  18. Ida--> Zebys wiedziala, ze nie wyobrazam sobie zycia bez tego wariata:))

    ReplyDelete
  19. Zgago--> No pieknie i tak ma byc:)))))))

    ReplyDelete
  20. A może byś tak, dla równowagi częściej pisała posty o wadach Wspaniałego? ;-))) Poczucie humoru to tak wielka zaleta, że teraz, dla równowagi, walnij ze trzy posty o wadach

    ReplyDelete
  21. Zante--> Bedzie bardzo trudno, bo siedze i patrze w ten Twoj komentarz jak sroka w kosc i sie zastanawiam, jakie moj chlop ma wady. Ciezko mi to idzie, albo moze sama mam tyle wad, ze w nim widze tylko zalety:))) Postaram sie cos wykumkac;)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...