Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, May 13, 2010

Konflikt

Ucieszylam sie bardzo widzac komentarze pod poprzednia notka, bo sie okazuje, ze kazdego dnia mozna miec wiele okazji do swietowania.
Moim swietem byla akurat 5 rocznica slubu, o ktorej o malo co nie zapomnialam.
Jakos tak to dziwnie dziala, ze jak jest jeszcze duzo czasu to pamietam, a potem gdzies mi wylatuje z glowy. Musialam wiec nadrabiac mina;)) a z minowaniem wychodzi mi na szczescie calkiem dobrze.
Polecialam do sklepu i zanabylam produkty na obiad i wlasnie jak chodzilam miedzy regalami to wpadlo mi do glowy, ze w tym roku nie bylismy w zadnej knajpie z okazji Cinco de Mayo i postanowilam polaczyc obie okazje. Cinco to w koncu piec, a rocznica piata, wszystko gra i pasi.
Zanabylam cilantro (kocham) avocado, pomidory, ostra papryke i stwierdzilam, ze skoro jadamy lekko, to bedzie tego wystarczajaco duzo.
Zanim Wspanialy wrocil z pracy ukrecilam guacamole, salse, wykombinowalam chipsy z chleba pita i uznalam, ze wystarczajaco sie wysililam.
Ach i nie zapominajmy, ze do tego konieczne mojito. Mieta wlasnie swieza wyrosla, rum w domu jest, cala reszta tez wiec mozemy swietowac.
Saczylismy wlasnie pierwsze mojito kiedy zapytalam czy przedluzamy kontrakt na nastepny rok.
-- A to sie okaze - powiedzial Wspanialy.
Kryste panie!!! Oko wpadlo mi jedno do guacamole, drugie do salsy i zakrztusilam sie listkiem miety z mojito!!!! Oko z salsy, wylowilam szybciej i nawet dalo sie przez nie widziec, natomiast to z guacamole mialo fatalna widocznosc, bo jak wiadomo guacamole maziaste jest strasznie, wiec musialam przemyc. A w tym czasie moje szczescie slubne kontynuowalo swoj wywod.
-- Ty gdzies schowalas te nasze przysiegi malzenskie, czy wiesz chociaz gdzie one sa?
-- Wiem, oczywiscie, ze WIEM - odpowiedzialam pewnie.
-- A mozesz je wyciagnac z ukrycia bez dodatkowej rewolucji w calym domu? - zapytal z przekora w glosie.
-- Pewnie, ze moge - burknelam i polazlam do mojego biura, gdzie czelusciach innych dokumentow lezaly ladnie wypisane na ozdobnym papierze nasze osobiste, tworzone wlasnymi slowami przysiegi malzenskie.
Querwa, to byl moj wlasny pomysl, wiec nawet wkurwiac sie nie bylo o co.
Wsadzilam rece po lokcie w szuflade i zaczelam grzebac, Wspanialy wisial nade mna i rechotal.
Znalazlam, wrocilismy do stolu i zaczelo sie czytanie.
Najpierw ja czytalam slowa jego przysiegi no i musze przyznac, ze wszystko bylo OK.
Madrze napisal, pomyslalam, nawet nie ma sie czego przyczepic...
Potem Wspanialy zaczal czytac moje wypociny.
Kurwa!!! jakie to dlugie, przelecialo mi przez mysl, ale wiadomo, ze ja nie potrafie krotko, no to mam.
A do tego musialam byc strasznie zakochana, skoro tyle tego napisalam i jeszcze tak rzewnie...
Nic, przetrwalam cale czytanie.
Wspanialy skonczyl, popatrzyl na mnie i powiedzial:
-- Hmm, wyglada na to, ze mamy konflikt.
-- Jaki kurwa KONFLIKT! Gdzie Ty widzisz konflikt?
-- Po prostu, konflikt przysiegi z rzeczywistoscia - odpowiedziala paskuda.
-- Cos mi sie wydaje, ze Ty guza szukasz - kombinowalam jak kon pod gore.
-- No sama przyznaj, ze przysiega wyszla Ci calkiem dobrze, natomiast w rzeczywistosci wyglada na to, ze Ty skladalas sluby czystosci a ja przysiegalem, ze bedzie duzo i dobrze - zarechotal.
-- Ja pitole, Ty ciagle to samo. Nawet przy takiej okazji.
-- Desperacja, moja droga, to sie nazywa desperacja - zawyrokowal i oddalil sie w celu zrobienia kolejnego mojito.
Przy nastepnym mojito stwierdzil, ze owszem moze podpisac kontrakt, ale najpierw musi wpisac klauzule do przysiegi. Na takie dictum wyrwalam mu papiery z rak i wrzucilam z powrotem w czeluscie szuflady z dokumentami. No jeszcze tego by brakowalo!!!
Klauzula!! Jak sie to chlop rozbestwil?
Trudno bede zyc bez przedluzonego konfliktu, a co mi zalezy?
Przez ostatnie 4 lata mieszkamy w mieszkaniu bez przedluzania umowy o wynajeciu, wiec i bez przedluzania kontratktu slubnego tez mozna pewnie zyc.
O tak, na kocia lape :))))
Drugie mojito poprawilismy nalewka z imbiru, bo juz bylo za ciemno, zeby po omacku wiecej miety szukac, a potem jeszcze sprobowalismy nalewki kawowo-czekoladowej w/g przepisu, ktory dostalam od MP.
Nalewka jest mniamniusna, tylko teraz nie bardzo wiem po czym boli mnie dzis glowa;)))
Ale to pewnikiem z powodu braku tego przedluzenia...

61 comments:

  1. :)) wiedziałam, że znajdzie się jakiś przyzwoity pretekst! Do tego świętowania. Bardzo przyjemnie, następnych pięciu na tyn samym kontrakcie :D
    Mięta z oranżerii? :))

    ReplyDelete
  2. Happy anniversary to you both........!!!!!!!!!!

    ReplyDelete
  3. Mojito, cilantro - moje klimaty !!!

    Star, masz niesamowity dar !!
    orechotalam sie jak zaba przy skladaniu skrzeku !!

    Happy 5th !!!

    ReplyDelete
  4. Miete mamy w naszym mini ogrodku i juz jest calkiem duza. A tez tak mysle, ze nastepne 5 lat bez przedluzania i na starych warunkach wyjdzie mi na zdrowie:))

    ReplyDelete
  5. Lukrecjo--> Dziekuje:) Mojito tez lubie, mimo, ze z rumem mi zwykle nie po drodze;))

    ReplyDelete
  6. całe fajf lat? jak pieknie! ja niestety zadnych przysieg, klauzul itp nie mam...w sumie szkoda:(

    ReplyDelete
  7. Taka ladna, okragla piateczka, wiec zycze Wam jeszcze wielu takich ladnych, okraglych piateczek. Pasujecie do siebie pani Wspaniałowa, pasujecie!
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  8. No to jednym słowem i bez przysiąg małżeńskich dajecie radę a w zasadzie on daje a Ty korzystasz :))) bo jak to ta istota z Venus dużo nagadałaś i rzewnie ale jak co do czego przyszło to poszło bokiem :))) Następnych lat w takiej symbiozie razem z mojito życzę, krzyknął Czarny Ptak chowając się w przestworzach około wulkanicznych. Pozdrawiam

    ReplyDelete
  9. Co za piekny powod do swietowania :))) teraz bedziemy pamietac i ewentualnie przypominać :D... najlepszego! :)

    ReplyDelete
  10. Beata--> Nigdy nie jest za pozno, jeszcze mozesz spisac jakis kontrakt:)))

    ReplyDelete
  11. Wszystkiego naj,naj,i kolejnych rocznic zycze.Najgorsze sa objawy tych wszystkich swietowan!Juz jestesmy ,cali i zdrowi ale potwornie umeczeni.Potrzebuje tez kilku dni na zresetowanie.Pozdrawiam.Caluski.Jola

    ReplyDelete
  12. Anabell--> Tak, znalezlismy sie w korcu maku:))) albo padla kosa na kamien;)

    ReplyDelete
  13. Czarny Ptaku--> Takie jest zycie;) Nie ma przyjemnosci bez bolu - powiedziala malpa calujac w dupe jeza:)))

    ReplyDelete
  14. Ucieczko--> W tym wieku zawsze mozna wszystko zwalic na skleroze;)))

    ReplyDelete
  15. Pięć latek - no no, piękna rocznica! Gratuluję i życzę kolejnych tak samo udanych :)

    ReplyDelete
  16. W takim razie GRATULUJE wam szczerze i życzę wam kolejnych 5 x 5 :)

    ReplyDelete
  17. Mojito - mniam, mniam, mniam.

    No to sto lat!:-)

    ReplyDelete
  18. Gratuluję ! I równie udanych następnych pięciolatek życzę :)

    ReplyDelete
  19. Jolu--> Dobrze wiedziec, ze juz jestescie :))
    Wypocznij i zabieraj sie do nadrabiania zaleglosci, chociaz u mnie nie jest tego wiele, bo ja jakas zarobiona jestem ostatnio:)

    ReplyDelete
  20. Athena--> A zebys wiedziala, ze w moim przypadku, to rekord:)))))))))))))) Odporny ten Wspanialy, zaden jeszcze tak dlugo nie wytrzymal;)

    ReplyDelete
  21. Gosiu--> Dzieki, ja to bede piatkami liczyc i celebrowac, to moze mi sie uda bez tych dodatkowych wpisow do kontraktu;)

    ReplyDelete
  22. MP--> Dziekuje bardzo, a szczegolnie dziekuje za przepis na te nalewke... mmmmmmmniam:))

    ReplyDelete
  23. Serdeczności na okoliczność jednych i drugich świąt :-)

    ReplyDelete
  24. Gratuluję. Dopiero 5? To Ty młoda mężatka jesteś :-) Zabawnie piszesz.

    ReplyDelete
  25. Wariatka, a nie młoda mężatka :-))) Nie mów, że z mężem kontrakt spisałaś??? Na papierze, słowo w słowo??? Trza było na gębę, w razie co, zawsze się można wyprzeć, jak nie ma świadków!!! :-)

    ReplyDelete
  26. no stardust, czas przysięgi zacząć dotrzymywać ;) no przecież dasz radę! gratuluję piąteczki :)

    ReplyDelete
  27. btw, zabawny zbieg okoliczności, odkrylam właśnie wczoraj cilantro dzięki mojemu amerykaninowi - tu jest dość popularne i już je w czymś jadłam, ale nie miałam pojęcia, że to to :)

    ReplyDelete
  28. Kasiu--> Bo ja z tych co krotko, szybko, dobrze i wielokrotnie:))))

    ReplyDelete
  29. Eumenido--> NO CO TY???? Pewnie, ze nie pozwolilam mu nic pisac!!!!!!!!!! Zadne klauzule, zadne takie, to nie ze mna takie numery:))) ale prezent za to oczywiscie zaakceptowalam;)) No bo ja lubie byc prezenterka czyli dostawac prezenty;)
    Cala reszta jest na gebe, tylko my co roku bawimy sie w niby przedluzanie konkraktu.

    ReplyDelete
  30. DS--> Czas pokaze jak to bedzie z tym dotrzymywaniem slow przysiegi;)) Wiesz, zawsze mozna wszystko zwalic na skleroze, a nastepnym razem moge miec problemy z pamietaniem gdzie w ogole jest przysiega. Albo jeszcze lepiej, czy w ogole byla jakas przysiega :))))
    A cilantro jest dobre, tylko szkoda, ze tak bardzo delikatne i sie nie przetrzymuje.

    ReplyDelete
  31. stardust, serdeczne gratulacje z tytulu 5tki:)

    trzymaj kciuki za wulkan, lece dzisiaj :)

    ReplyDelete
  32. Stardust - ja się zabiorę za spisywanie a ON ucieknie:)

    ReplyDelete
  33. Gratulacje i najlepsze życzenia na kolejne lata - nadal w takiej pogodnej atmosferze i radosnym przekomarzaniu :)) Czyli 12 maja to ten pamiętny dzień sprzed pięciu lat, który warto co rok świętować - bo WARTO !!

    ReplyDelete
  34. Stargust,
    wszystko, co tylko miłe na świecie,
    wszystko, co tylko pomyślność wróży,
    niech się Wam w jedno ogniwo splecie,
    i będzie szczęściem w życia podróży!
    Z okazji piątej rocznicy życzę Ci
    długiego, słodkiego i miłego życia
    w małżeńskim stadle!!! :)))Lea

    ReplyDelete
  35. Stardust, wszystkiego naj z okazji 5. rocznicy :-)

    Az musialam sprawdzic co to cilantro.... No i sie okazalo, ze mam w domu, od paru lat - ale nie uzywam ;-)

    ReplyDelete
  36. Stardust gratuluję i zazdroszczę - ja po 5 latach już biłam się po tej glacy głupiej na co mi to było!
    Żałuję, że kontraktu nie spisałam i to na szkle - dawno mogłaby mojemu tym kontraktem natłuc

    ReplyDelete
  37. No to happy anniversary!

    PS Mojito uwielbiam. Cilantro natomiast smakuje mi dokladnie tak jak mydlo (czyli jest nie-ja-dal-ne) i nikt mnie nie przekona, ze jest inaczej ;) Choc ponoc mowia, ze jak sie bedzie jadlo wystarczajaco dlugo - mozna sie przyzwyczaic.

    ReplyDelete
  38. och,kolejnych lat życzę w harmonii i szczęściu! :))
    gratulacje!

    ReplyDelete
  39. Podobno dopiero po pierwszych 7 latach jest pierwszy kryzys, macie jeszcze dwa względnego spokoju hehe. Wszystkiego najlepszego!

    ReplyDelete
  40. Wszystkiego dobrego na następne pięciolecia !

    ReplyDelete
  41. A kuku, a kuku wszystkiego najlepszego elo

    ReplyDelete
  42. Kolejnych pięciolatek!

    ReplyDelete
  43. cilantro to jest kolendra.
    i dlaczego się nie przetrzymuje?
    widziałam, jak rośnie sobie, nawet w doniczkach.
    chyba, że jecie z tego coś innego, a nie te listki (natkę)?

    ReplyDelete
  44. b.--> Trzymam kciuki za wulkan!!!!!!! caly czas, mimo, ze Ty juz polecialas, ale przeciez ja czekam na Spt!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    ReplyDelete
  45. Kwoko--> Dziekuje bardzo, a dzien byl faktycznie pamietny i oczywiscie nie obeszlo sie bez dodatkowych atrakcji, ale to moze innym razem:)

    ReplyDelete
  46. Mario Agdaleno--> Tez mi sie czsto zdarza, ze cos co uwazam za nowosc nagle okazuje sie, ze mam i uzywam od dawna. Takie swoiste poplatanie nazw, duzo polskich nazw juz zapomnialam, a angielskich czesto nie znam. Tak mam z ptakami i drzewami, ze za cholere nie wiem o co chodzi:)))))))

    ReplyDelete
  47. Zante--> Ja tez mam czasem ochote mojemu wpierdol spuscic, chocby tak dla przykladu, ale jak sie rozejrze, to obawiam sie, ze on mialby wiecej powodow i siedze cicho;)

    ReplyDelete
  48. Aga-b--> Bo nie ma nic gorszego niz przekonywanie do jedzenia:) czlowiek ma swoje wlanse smaki i kazdy ma prawo miec inne.

    ReplyDelete
  49. Kasiu Eire--> No nie wiem jak to jest z tymi 7 latami, bo zadne z moich malzenstw nie wytrzymalo tak dlugo:)))

    ReplyDelete
  50. Kurakowa, Nivejka, Elo, Zgaga --> Grupowe dzieki :)))

    ReplyDelete
  51. Bere--> Tak, cilantro to kolendra po polsku. Tez mialam kiedys w doniczce, ale tego sie duzo nie uzywa, no i ja nie gotuje az tak duzo meksykanskich dan, ze mi wyrastalo, kwitlo i generalnie glupialo w tej doniczce:) Wiec wypieprzylam, teraz jak potrzebuje to kupuje. Faktycznie nie przechowuje sie, jest to bardzo delikatna roslinka i nie da sie ani zamrozic, ani zasuszyc, ani nic;/ Ale u nas jest wszedzie dostepna wiec kupuje peczek jak potrzeba. Nawet pozostawiona w wodzie nie bardzo da sie przechowac dluzej niz 1-2 dni. A szkoda, bo peczki calkiem spore, a czlowiek potrzebuje tylko troche listkow, bo przeciez to ma bardzo intensywny smak, wiec nie mozna przedobrzyc. Tez mi zawsze szkoda, ze tyle sie marnuje, ale nie znalazlam jeszcze rozwiazania:((

    ReplyDelete
  52. przechowywnia czegokolwiek w wodzie nie polecam (na łodyżkach pięknie namnażają się bakterie w tej wodzie)
    ale ja zwykle zawijam w folię i do lodówki - trochę wytrzymuje.

    ReplyDelete
  53. bere--> Hmmm interesujaca obserwacja, ja zwykle zawijam w mokry recznik papierowy, potem folie, ale ta kolendre, akurat z pospiechu wrzucilam w szklanke z woda. Moze nigdy nie dopatrzylam sie bakterii, bo ja nie lubie lodyg i zawsze z wszelkich ziol uzywam tylko listki. Ale tak czy inaczej dobrze wiedziec:)

    ReplyDelete
  54. Świętowanie rocznic nie jest moją specjalnością, najlepiej wychodzi mi świętowanie na wyjazdach.
    Ale chyba najbardziej mi się spodobało ostatnie zdanie :)))
    W zasadzie wydaje mi się jednak, że bez przedłużania to raczej mniej boli...
    Pozdrawiam!

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...