Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, May 8, 2010

Machmaker cd.

Jak wrocilam do siebie to Jackie wlasnie konczyla poprawianie makijazu. "Jakaz ladna ta cholera" pomyslalam, a glosno powiedzialam:
-- Jak bedziesz gotowa do wyjscia, to zjade z Toba na dol na papierosa.
-- Jestem prawie gotowa, tylko pozbieram moje malowidla - odpowiedziala.
I po chwili juz stalysmy w drzwiach. Jackie wychodzila pierwsza, ja oczywiscie jeszcze "niby" wrocilam po telefon i musialam zamknac drzwi, wiec akurat jak mialam  przekrecic klucz w zamku, to ona wlasnie mijala drzwi biura Gene.
-- Hej, hej poczekaj chwile na starsza pania - zawolalam, chcac ja zatrzymac wlasnie w tym momencie, w tym miejscu, czyli dokladnie przed otwartymi drzwiami sasiedniego biura.
A Jackie co?
Ano TO!! Zrobila nastepne dwa kroki i zatrzymala sie juz za otwartymi drzwiami!!!!
Szlag!!! Nie wyszlo, przeciez nie poprosze ja zeby teraz jeszcze raz przemaszerowala przez korytarz, no jakos braklo mi pomyslu, co sie rzadko zdarza, a jak sie juz zdarzy to w najmniej odpowiednim momencie.
Za to kilka sekund pozniej jak ja sama mijalam drzwi biura Gene, to katem oka zobaczylam jak Gene przewracajac oczami trzyma sie oburacz za glowe.
No, wiem, spierdolilam - pomyslalam i poszlam dalej.
Na dole zapalilam papierosa i zabralam sie do przygotowania gruntu po drugiej stronie, bo przeciez pamietac nalezy, ze biedna Jackie nie miala ciagle pojecia co sie pichci w tym kotle.
W krotkiej rozmowie dowiedzialam sie, ze i owszem ma przyjaciol, spotyka sie od czasu do czasu z kims, ale tak na serio to nikt sie nie kwalifikuje, bo generalnie na ryku jest posucha z mizerota.
Opowiedzialam jej o moim pomysle, nakreslilam obraz kandydata, taki duzy i wyrazisty.
Wyjasniajac, ze "duzy" odnosi sie glownie do gabarytow kandydata, bo Gene jest pod kazdym wzgledem poteznym mezczyzna. Na co Jackie smiejac sie zareagowala:
-- No, wiesz wysokich to ja lubie, duzy.. tez moze byc, byle nie az taki duzy, zebym ewentualnie musiala z butla tlenowa przy lozku spac.
Tu przyznalam jej racje, ale moze nie bedzie tak zle, no i zawsze mozna pacjenta troche odchudzic, staralam sie byc pozytywna i jak najlepszej mysli. Na okrase, dorzucilam na szale poczucie humoru, nienaganne maniery.. Przy manierach znow sie na moment zatrzymalam, bo przypomniala mi sie sytuacja z mojej wlasnej przeszlosci (moze kiedys o tym napisze) i szybko dodalam:
-- Wiesz, z tymi manierami to moze nie przesadzajmy, bo moze on ma tylko takie dobre maniery w stosunku do kobiet, ktore nie sa dla niego obiektem zainteresowania.
-- Star, kurwa w co Ty mnie chcesz ubrac? - zawolala.
-- Szczerze mowiac, sama nie bardzo wiem, bo to jest pomysl chwili, ale przeciez jestes duza dziewczynka to sobie poradzisz, nie?
-- Noo... niby tak, ale troche mnie przestraszylas.
No to na oslode opowiedzialam jej moja historie, ktora byc moze kiedys tutaj opisze, posmialysmy sie, ja skonczylam palic, nastapilo rutynowe "cmok, cmok" i wrocilam do budynku.
Oczywiscie przy otwartych drzwiach czekal na moj powrot Gene.
-- Hehehe dobra jestes "poczekaj" a ona idzie i zatrzymuje sie juz poza moim polem widzenia!! - zawolal zanoszac sie od smiechu.
-- Widzisz, bo ja nie mam zadnego doswiadczenia jako machmaker - probowalam sie tlumaczyc.
I tak od slowa do slowa zaczelismy sobie przyjacielskie rozgowory, z ktorych dowiedzialam sie, ze Gene najbardziej przeraza imie "Jackie", bo sie okazuje, ze jego byla partnerka miala wlasnie tak na imie.
-- Querva, a co ja mam na to poradzic?
-- Nic, ot tak sobie mowie, przeciez nie zmienisz dziewczynie imienia - uspokoil mnie.
-- Zreszta, ja uwazam, ze jak jest okazja poznac kogos nowego, to nalezy z niej skorzytac, bez wzgledu na skutki, bo przeciez czasem nawet do kina przyjemnie isc w towarzystwie, a moze akurat zostaniemy przyjaciolmi, albo tylko dobrymi znajomymi. Skutek jest niewazny, trzeba byc otwartym na wszelkie mozliwosci, a ja jestem.
No, mowilam, ze to madry facet - pomyslalam, a glosno dodalam:
-- No i dobrze, bo za skutki to ja nie biore zadnej odpowiedzialnosci.. nie dosc ze nie mam doswiadczenia jako machmaker, to sama mam trzeciego meza. Chyba jestem malo kompetentna osoba w tych sprawach... - wyznalam wszystkie grzechy ciurkiem.
-- Eeee tam trzeci maz, czym Ty mnie chcesz zaimponowac. Moja matka wyszla za maz siedem razy.
Oczy o malo nie wyskoczyly mi z orbity.
-- Sie-dem ra-zyyy? - wydukalam.
-- Tak, tak siedem razy. To jeszcze nie wszystko, za kazdym razem z tych siedmiu wyszla za maz za mojego ojca!!!
W tym momencie oparlam sie na wszelki wypadek o sciane, coby bylo sie po czym osunac jak zaslabne i zaczelam chwytac powietrze jak ryba wypuszczona z sieci.
-- He, he, tez mysle, ze to chore, ale oni tak maja, nie potrafia zyc razem, wiec sie rozwodza, po jakims czasie dochodza do wniosku, ze nie potrafia zyc bez siebie to znow sie pobieraja. Ja juz sie przyzwyczailem, ale sad zaczyna miec powoli dosc. Przy ostatnim rozwodzie, sedzina zapytala czy to sie kiedys skonczy. Na dzien dzisiejszy znow sa malzenstwem - zakonczyl opowiesc.
-- Troche mi poprawiles image - powiedzialam odzyskujac rownowage fizyczna i psychiczna.
Na zakonczenie rozmowy Gene dal mi swoja wizytowke i powiedzial, ze jak bede miala okazje, to moge podac jego telefon i email adres Jackie, niech ona sobie sama zadecyduje, czy chce i kiedy chce sie z nim skontaktowac.
-- Mysle, ze tak bedzie najbezpieczniej, bez zadnej presji i oczekiwan, niech dziewczyna ma swiadomosc, ze to od niej zalezy czy chce sie ze mna skontaktowac czy tez nie. A co dalej? Tego nikt z nas nie wie - tymi slowami przypieczetowal calosc.
Wzielam te wizytowke, wrzucilam do moich drobiazgow w portfelu.
Oczywiscie z zamiarem rychlego przekazania danych dalej...

Cdn.

14 comments:

  1. :))) tak siedziałam i liczyłam, o której ty Star wstaniesz i o której pofatygujesz się do kompa :D I trafiłam idealnie ;) Dziendobry! :)

    A historia nabiera coraz lepszego tempa ;) No i ten twój dryg do opowiadania historii ah... ;)

    ReplyDelete
  2. Nooo, czekam z wypiekami na ciąg dalszy, niech się schowają tasiemce wenezuelskie, brazylijskie i polski Klan...widzę,że tutaj mamy własny blogowy serial!
    Pozdrawiam popołudniowo ;-)

    ReplyDelete
  3. Heh... ponoć nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki...choć w sumie nikt nie mówił o przypadku gdy razy jest siedem :D

    ReplyDelete
  4. Ucieczko--> A wiesz, ze z tym wstawaniem to nie ma reguly:)) Wstaje o roznych, czasem bardzo dziwnych porach. A godzina publikacji notki tez niewiele mowi, bo czasem pisze notke i ustawiam ja na dzien i godzine publikacji, zupelnie przypadkowo.
    Jakas taka jestem popieprzona:))))

    ReplyDelete
  5. Kontroleko--> Witam serdecznie. No tak sobie czasem lubie popykac po klawiaturze;)

    ReplyDelete
  6. Athena--> Twoj komentarz mi nasunal taka mysl, czy oni maja tez te wszystkie zdjecia slubne? Moze nawet zapytam, chociaz to nudne musi byc. Od trzciego razu robilabym zdjecia ze swiadkiem, dla urozmaicenia:)))

    ReplyDelete
  7. Ujeju... miałam nadzieję że się dziś doczekam końca... atu guzik. Z pętelką. Mus czekać dalej;)

    ReplyDelete
  8. No nie, ileż tak można nas męczyć! Dawac proszę tu dalszy ciąg!

    ReplyDelete
  9. Mnie te sluby irozwody sie bardzo spodobaly.

    Motto na gorze strony -BOSKIE !!!

    ReplyDelete
  10. Dobre, dobre, bardzo dobre:)))))

    Siedem razy- jakieś hobby trzeba mieć;)
    Z niecierpliwością wypatruję cedeenu:)

    ReplyDelete
  11. Oj, boje sie,ze on ja zna, ale oczekam a ciag dalszy.

    ReplyDelete
  12. Stardust zlituj się i dawaj ten finał historii:)

    ReplyDelete
  13. no przeciez cie zastrzele zaraz, wlaze tu co piec minut i sprawdzam co dalej! Ciesz sie, ze mieszkasz tak daleko! :P

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...