Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, May 22, 2010

Wady Wspanialego

Zante prosila zebym napisala trzy notki na temat wad Wspanialego, no i mam zagwozdke, bo sie okazuje, ze ten moj chlop nie ma wad i z czego tu ulepic trzy notki?
Nie pije, pali ale ja tez pale, wiec trudno mi to uznac za wade. Na dziewczyny nie chodzi, mimo, ze jego najlepsza przyjaciolka od lat jest kobieta. Czasem do siebie dzwonia, czasem umawiaja sie na lunch, ktory jak wiadomo odbywa sie w czasie pracy, wiec dla mnie zupelnie bezbolesne. Gdyby nie meldowal, ze widzial sie z Kate, to zupelnie bym o niczym nie wiedziala.
Nie lazi nawet nigdzie z kolegami i chyba to moge uznac za wade, bo czasem chcialabym, zeby sobie gdzies wybyl, ale on woli spedzac wolny czas ze mna.
Na nic nigdy nie narzeka, jest tak cholernie pozytywny, ze czasem boli glowa;)) bo nawet najwieksze przeciwnosci losu potrafi odkrecic i pokazac w pozytywnym swietle. On w ogole uwaza, ze nie ma problemow, a sa tylko okazje do zmnian sposobu myslenia, postepowania itp.
Nigdy nie ocenia innych bierze ludzi tak jakimi sa, nie manipuluje, nie kombinuje a nawet jak czasem cos od czlowieka chce, to zaczyna od pytania "co ja moge zrobic, zebys Ty zrobila? lub zeby Ci pomoc?"
Nie tylko nie rozwala brudnych szmat po chalupie, ale sprzatanie mieszkania nalezy do niego.
Nie trzeba mu ani prac, ani prasowac, bo to wszystko robi za nas pralnia.
Nawet nie trzeba mu gotowac, bo nie ma nic przeciwko temu jesli na obiad jest kilka serow i owoce. Nie ma zadnych oczekiwan, ani wymagan w stosunku do mnie i w ogole otoczenia.
Jest bardzo zgodny, wrecz do tego stopnia, ze z nim sie nie mozna poklocic, bo i tak wszystko obroci w zart. Kiedys porobwalam sie obrazic, to tak dlugo za mna lazil i malpowal, az wybuchnelam smiechem, a juz wczesniej pogryzlam sobie policzki od wewnatrz tlumiac smiech.
Do niczego sie nie wtraca, nie przeszkadza mu jakbym caly dzien spedzila na telefonie napierniczajac po polsku, w ogole mu nie przeszkadza kiedy jestesmy np. w polskojezycznym towarzystwie i on nie ma z kim pogadac.  Jak bylismy w Polsce to zabralam go na 6-godzinne spotkanie z moimi kolezankami ze szkoly i spokojnie przesiedzial tyle godzin nie majac z kim zamienic slowa.
No moze kurde, czasem mu sie cos nie chce i odklada "na pozniej" ale w tej kwestii to ja akurat jestem mistrzynia, wiec znow nie wiem, czy wypada zaliczyc to do jego wad?
Nie marudzi, nie narzeka, od prawie 7 lat dojezdza do pracy 2.5 godziny w jedna strone, czyli w sumie 5 godzin dziennie w obie strony i jeszcze ani raz nie uslyszalam, ze ma tego dosc.
Chociaz wiem, ze robi to dla mnie, bo to ja nie chcialam wyprowadzic sie z Nowego Yorku. A gdyby bylo odwrotnie, to doskonale wiem, ze ja na 100% rozpuscilabym mrodzisko;)
Potrafi sie zachowac w kazdym towarzystwie, nalezy zdecydowanie do gatunku "przystosowalnych".
No, naprawde nie wiem, moze pytajcie o cos w komentarzach, ale ja nie potrafie jakos sama wskazac zadnych jego wad.... :((

49 comments:

  1. Dobilas mnie. Jakbym slyszala swoja corke, opowiadajaca o swoim mezu.Tyle tylko,ze ziec nie pali. Gorzej, bo on naprawde taki jest.I obie powinnyscie sie cieszyc, ze znalazlyscie takich facetow.
    Milego, ;)

    ReplyDelete
  2. Anabell--> Ja naprawde nie koloryzuje, zreszta jak mnie czytasz, to juz wiesz, ze ja nie z tych co maluja ladne obrazki. No on kuzwa taki jest:)))

    ReplyDelete
  3. OK, mam!!! Nie przynosi kwiatkow:)) Ale ja tez nie lubie kwiatkow, bo im trzeba wode zmieniac:) a dla lenia to straszna robota jest.

    ReplyDelete
  4. hm.... wszystko mu sie z seksem kojarzy....?

    ReplyDelete
  5. To po prostu chodzący ideał i wspaniale mieć takiego faceta. Miło wiedzieć, że istnieją jeszcze tacy mężczyźni. Tymbardziej, że w dzisiejszym świecie rzadko można takich spotkać. Mój też mógłby stanąć w rankingu "prawie że idealnego", gdyby nie te nawet niewielkie wady. Co prawda oboje jesteśmy niepalący, ale mógłby umieć chociaż cokolwiek zrobić z męskich rzeczy, no ale przecież, to taki niewielki drobiazg i nie można mieć wszystkiego. Trzeba być przecież też wyrozumiałym i w tym względzie. Nieprawdaż! Najważniejsze żeby cieszyć się życiem i tym co się ma, bo przecież do szczęścia tak niewiele potrzeba.:)))Lea

    ReplyDelete
  6. Miało być o wadach, a wyszedł hymn pochwalny :D.
    Chodzący ideał...a podobno ideałów nie ma (?)
    Chociaż w sumie to wszystko zależy od dwojga - to dwie osoby muszą na siebie po prostu trafić.

    ReplyDelete
  7. jesli tak to po prostu gratulacje ;) Moze nie trzeba szukac dziury w calym ;)
    No decyzji sam nie podejmuje - w sensie, zamiast postawic na swoim to ty zawsze i tak musisz zadecydowac jaki kolor scian i jakie meble... tzn tak wnioskuje z notek ;) Bo jemu to obojetne, no to takie lekko wkurzajace no ale o matko bloska ilez tych decyzji w roku jest :) garstka ;)... musze chyba swoj arsenal swieczek wyciagnac i isc w swiat szukac jakiegos przyszlego Wspanialego dla mnie :D

    ReplyDelete
  8. To wspaniale, że Wspaniały jest taki wspanialy!!! Zyczę Wam wielu dalszych szczęślwych chwil.
    A o NY pisz proszę częściej, zawsze z chęcią wracam do posta o Central Parku!
    3maj się,
    Virginia

    ReplyDelete
  9. Futrzak--> To, ze mu sie kojarzy, to nic, ale on jeszcze kazde takie skojarzenie potrafi wprowadzic w czym. W wieku 62 lat to nie wiem czy to jest wada? Osobiscie zaliczylabym do zalet;P

    ReplyDelete
  10. Lea--> Drobne wady, to chyba kazdy z nas ma, ja mysle, ze chodzi o wady, z ktorymi drugiej osobie jest ciezko zyc. Wazne jest, ze takich utrudniajacych zycie nie maja;))

    ReplyDelete
  11. Malinconia--> Szczesciara, ale pamietaj, ze w moim przypadku to jest "do trzech razy sztuka":))) Wiec sobie zapracowalam na to dwoma poprzednimi;))

    ReplyDelete
  12. Jeju, czyli tacy ludzie NAPRAWDE istniej?! :D pozazdrościć tylko! :)

    ReplyDelete
  13. Athena--> Tak jak napisalam wyzej nie ma wad utrudniajacych wspolzycie i zycie codzienne, a czy ma jakies inne wady? No cholercia pewnie ma, ale ja ich nie widze, on mnie akceptuje z cala masa wad, wiec dlaczego ja mialabym sie czepiac drobiazgow.
    Do takich drobiazgow zaliczylabym, ze notorycznie myje wszystko, a glownie nozyczki, przez co mam 4 szt. nozyczek, bo czesto sie zdarzalo, ze nie mialam co uzyc, bo Wspanialy mial wszystkie w zlewozmywaku. Jak myje cos, to skrobie paznokciem, a ja dostaje wariacji, bo nienawidze skrobania paznokciami:)) Teraz juz wie i nie robi tego przy mnie:) Jest upierdliwie dokladny, wiec jak cos robi to trwa to dlugo. To sa drobne wady:)

    ReplyDelete
  14. Ucieczko--> Z tymi decyzjami to faktycznie moze byc upierdliwe, ale jak napisalas nie podejmuje sie ich nawet co tydzien, to raz. A dwa, to w jego mniemaniu uzgadnianie wszelkich decyzji ze mna jest wyrazem szacunku, on mysli, ze jemu sie latwiej przystosowac, a chce zeby mnie sie podobalo. No tak to jest.

    ReplyDelete
  15. Virginio--> Jak przyleci Spt i to moze bedzie troche wiecej zdjec, bedziemy wiecej lazikowac i bedzie okazja do fotografowania.

    ReplyDelete
  16. Ida--> Zebys wiedziala, ze tym razem to mi sie trafilo jak slepej kurze ziarno:)))))

    ReplyDelete
  17. Dizejko--> Tez nie wierzylam, ze sa tacy, balam sie jak jasna cholera:)) Tym bardziej majac dwa poprzednie doswiadczenia, nie wyobrazalam sobie, ze moge jeszcze mieszkac z kims i byc soba, nie musiec isc na zadne kompromisy. A jednak mozna. Wiesz, Wspanialy uwaza, ze jesli "zwiazek wymaga pracy, to jest zly zwiazek" i przyznaje, ze ma racje. Zwiazek ma byc przyjemnoscia, a nie praca.

    ReplyDelete
  18. ja też miałam takie podejście, jak Wspaniały, ale kiedy pozostawiałam sprawy własnemu biegowi, robiło sie kiepsko... Cóż, może po prostu ja i mój M. mamy jeszcze za mało doświadczenia życiowego i musimy popracować każde z osobna nad sobą, a potem dzięki temu w związku będzie wszystko szło cacy, hmm ;)

    ReplyDelete
  19. Dizejko--> Doswiadczenie zyciowe zdecydowanie ma duze znaczenie. Czlowiek z wiekiem wie co jest wazne, a na co mozna przymknac oko. Dlatego juz mnie nie wkurwiaja te nozyczki. Wlasnie przed chwila Wspanialy odkurzyl 4 razy ten sam dywan, przed zwinieciem raz, potem z drugiej strony spod, potem znow wierzch i wreszcie jeszcze raz wierzch juz po przeniesieniu dywanu na nowe miejsce przeznaczenia. Czy ja bym tak zrobila? zdecydowanie nie:)) pizgnelabym dywan w nowe miejsce, odkurzyla raz i uznalabym, ze jest zalatwione:)) Wkurwia mnie ta dokladnosc, ale z drugiej strony wiem, ze sama w zyciu nie posprzatalabym tak jak on:)) Czyli cos za cos.

    ReplyDelete
  20. Ok, po przemysleniu sprawy doszlam do wniosku, ze Twoj facet nie ma wad.
    Dlaczego? Bo wady istnieja tylko w oczach patrzacego. Skoro wszystko Ci w nim odpowiada, to nie ma zadnych wad :)

    ReplyDelete
  21. Futrzak--> Tak tez mozna na to patrzec, ale nie znioslabym faceta, ktory sie obraza, nie potrafi komunikowac, jest balaganiarzem, ponurakiem, wymaga codziennie obiadu i jeszcze pare innych rzeczy. Ale te sa chyba najwazniejsze, z ktorymi nie potrafilabym zyc.

    ReplyDelete
  22. jak nic święty chłop- ale najgorsze to, że tak czytam i się zastanawiam czy ja jakiegoś klona Męża twego nie poślubiłam, bo nieskromnie powiem, że mój identyczny, no może nie pali... ale resztą jakby z szablonu. :)

    ReplyDelete
  23. Kas--> Czyli to nie jest zaden ewenement:) bo jest nas juz 4 (Ty, Lea, corka Anabell) posiadajacych takich Wspanialych. Slowem sa tacy mezczyzni, wcale nie przesadzam.

    ReplyDelete
  24. Ja wiem,Wy się po prostu KOCHACIE,a wiadomo zakochani swoich wad nie widzą.
    Życzę Wam z całego serca ,takiego stanu jak najdłużej.Miłość to pięna rzecz :)).Buziaki dla Ciebie i wspaniałego.
    pozdrawim Ula

    ReplyDelete
  25. Ula--> Fakt, milosc potrafi byc slepa:) ale malzenstwo zwykle otwiera oczy. Bylam kiedys szalenczo zakochana w Owczesnym, nie wyobrazalam sobie zycia bez niego. Niestety mial tyle wad, ze nie potrafilam go szanowac i sie skonczylo. Wady zabily milosc. Wspanialego moze kocham mniej szalenczo, ale za to szanuje jak nikogo na swiecie, bo on na ten szacunek po prostu zasluguje kazdego dnia, nawet po slubie:)

    ReplyDelete
  26. no właśnie, to ten szacunek, to, że człowiek na niego zasługuje, to, że się podziwia drugą osobę za to jaka potrafi być mimo wad i trudnych dni... ja mimo że młodziak jestem to z moim Mężem jesteśmy 7 lat i wad się jego naoglądałam, wypróbowałam, ale mimo wszystko zalety zwyciężają, przeważają i ten szacunek się budzi:)

    ReplyDelete
  27. Kas--> To piekne co napisalas, ze mimo mlodego wieku potraficie doceniac swoje zalety. Milosc bez szacunku i zaufania nie moze byc pelna, przekonalam sie o tym na wlasnej skorze.

    ReplyDelete
  28. Wiem o czym mówisz,zgadzam się z Tobą.
    Każdy ma swoje wady ,z ktorymi gdy się kocha należy walczć.Tak,kochać kogoś ,to okazywac mu szacunek.
    Kiedyś przeczytalm zdanie "miłość należy karmić,bo inaczej zdechnie"Ula

    ReplyDelete
  29. Ula--> Nie wiem, czy tak do konca sie rozumiemy:)) Ja uwazam, ze milosc potrafi zaakceptowac drobne wady, na szacunek trzeba sobie jednak zasluzyc, chocby nie posiadaniem tych powaznych wad, ktorych milosc nie bedzie zdolna wybaczyc.
    Wiesz na poczatku naszego mieszkania razem, kiedys zwrocilam Wspanialemu uwage o absolutny drobiazg. Bylo to wieczorem, tuz przed zasnieciem, a zaraz za chwile uswiadomilam sobie ile ja takich drobnych wad popelniam, a on nigdy nie zwrocil mi uwagi. Dotarlo do mnie, ze on mnie tak bardzo kocha, ze akceptuje te wszystkie drobiazgi. Nie moglam spac tamtej nocy, mialam straszne wyrzuty sumienia, ze ja sie czepiam naprawde o nic. Nikt z nas nie jest idealem, ale ja sie przyczepilam naprawde najdrobiniejszego z drobiazgow. Tluklo mnie to strasznie, ale tez dzieki temu dotarlo do mnie co jest naprawde wazne.

    ReplyDelete
  30. no i dobrze, że taki jest, nawet jezeli innym trudno w to uwierzyć, to ich problem.

    ReplyDelete
  31. Dlatego jest Wspaniały, a nie Wspaniały-z-wadami ;)

    ReplyDelete
  32. O matko. Do okulisty idę jutro :-))))

    Czytam tytuł notki i zamiast "Wady Wspaniałego" czytam .... "WAŁY WYSPIAŃSKIEGO"

    :-)))))))))))))))))))))

    A Wspaniałego należy hołubić. Bo to naprawdę dobry egzemplarz jest :-)
    Nie, żebym na Dochtoru narzekała, bo on też wspaniały jest :-)

    ReplyDelete
  33. Jak pięknie się zrobiło i tchnie nadzieją, że może jest ICH więcej, a Ty to masz łatwiej bo w oczy Ci wali światło z jego aureoli to i nie zauważasz tych mini wad :-)
    pozdrawiam Berni

    ReplyDelete
  34. Magenta--> Zarobil sobie na ten tytul:))

    ReplyDelete
  35. Daisy--> Padlam przy tych "walach":)))))) A Dochtoru pewnikiem tego samego gatunku, zreszta czytam to wiem:)

    ReplyDelete
  36. Berni--> Zauwazam, ale sa tak mini, ze moge zaakceptowac:)) Aureolki mu nie zaloze, ani pomnika nie postawie, a pisac moge, bo on i tak nie przeczyta:)))))))))))) To mu sie w glowie nie poprzewraca;)

    ReplyDelete
  37. Martaanna--> Moze da sie namowic;) ale wiesz to juz chyba cos takiego w genach maja, bo ojciec taki sam i syn tez. Pleasers tu sie mowi czyli mezczyzna, ktory robi wszystko, aby tylko uszczesliwic, sprawic przyjemnosc swojej partnerce.

    ReplyDelete
  38. nie czytałam notki, bo uważam, z założenia i doswiadczenia czytelniczego, że WSPANIAŁY NIE MA WAD

    ReplyDelete
  39. Rozumiem . Mnie czasem do końca nie udaje przenieść swoich myśli.ślepa milość też wiem co to jest ,chociaż nigdy tak nie kochałam.Czytam Cię i widzę jak Wy się rozumiecie tz.mowisz jak chodził za Tobą inna by z miesią nie odzywala się,sadzi kwiatki i to jeszcze ile, inna czekaj ja Ci podleje aż się zdziwisz...a Ty same pozytywy .Może ja jetem głoopia ;),jak to nie jest wzajemna miłość i gdzie tu szukać wad??
    Pozdrawiam Ula

    ReplyDelete
  40. tu sie zgodze.
    jak poznalem wspanialego < Twego to mnie sie wydawal pelny luzak :) jesli rozmawia to krotko , zwiezle i na temat :)
    pozdrowienia sle... :)

    ReplyDelete
  41. Beata--> Ty to jestes aparatka:)))))))))

    ReplyDelete
  42. Bodek--> To prawda, Ty spedziles z nami 3 dni, a z tego wiecej ze Wspanialym, bo nareszcie mial z kim pogadac:))

    ReplyDelete
  43. Ula--> Tak to wlasnie wyglada, ale musze przyznac, ze ja sie przy nim bardzo wyciszylam, bo on jest taki spokojny i to sie udziela:)))

    ReplyDelete
  44. mój też jest spokojny i też mi się udziela i to chyba najlepsza cecha jaką facet może mieć i też sprząta i ogólnie jest miły

    pozdrawiam serdecznie - bardzo pogodny i poprawiający mi samopoczucie blog!

    ReplyDelete
  45. Shemanko--> Witam i bardzo mi milo:) Juz dolaczylam Twojego bloga do tych, ktore nalezy odwiedzac, bo wpadlam na moment i juz wiem, ze chce wiedziec co sie dzieje u Ciebie:)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...