Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, May 17, 2010

Zgluplo mi chlopisko

Cusi sie Wspanialemu w glowe robi, bo mu ostatnio dekielek nie pasuje. W sobote pojechal po sadzonki kwiatow, bo oczywiscie zgodnie z moimi przewidywaniami sadzonki z jego osobistej, prywatnej wylegarni beda gotowe na pazdziernik. Jojczyl cos o tych kwiatach, ale ja powiedzialam, ze sie nie wtracam, w koncu kwiatek to kwiatek i mnie sie wszyskie beda podobac. Po 2 godzinach mojego oporu i jego namawiania wreszcie pojechal sam.
Ja tam nie zagladalam co kupil, zobacze jak bedzie posadzone, przeciez to ja jestem odpowiedzialna za codzienne podlewanie tego, bo wiadomo, ze on idzie do pracy wczesnie, to sobie pomyslalam, ze i tak zobacze. Ale znow jojczyl, to poszlam rzucilam okiem, szybko pochwalilam i polecialam do mojego gotowania. Na odchodne uslyszalam tylko, ze wydal za mna skrzek niezadowolenia.
Bosze, jak te chlopy lubia byc chwalone!
Nic to, udalam, ze nie slysze, ale pozniej przylazl za mna i marudzil:
-- Czy ty chcesz petunie same oddzielnie w osobnych skrzynkach, czy pomieszne z innymi kwiatkami? a moze chcesz je dobrac kolorystycznie? a moze wzrostem, a moze ksztaltem platkow?
Juz wiedzialam, ze jedyne co mnie moze ocalic od tego gledzenia, to wykazanie zainteresowania, wiec sie poddalam i wyszlam na taras, siadlam na schodku i obserwowalam jak moje slubne szczescie gmera w ziemi. Jak szoruje doniczki, jak napelnia je ziemia, jak potem uklada na powierzchni pojedyncze sadzonki z pytaniem:
-- Co myslisz? ladnie tak bedzie?
-- A pewnie, bardzo ladnie - chwalilam glosno i czesto ale od czasu do czasu padaly pytania dodatkowe:
-- A moze zamiast wszystkich rozowych, to wsadze naprzemian rozowe z czerwonymi?
-- Moze byc naprzemian... rozowe z czerwonymi.. bardzo ladnie bedzie - odpowiadalam bez zajaknienia ciagle siedzac na tym schodku. I tak zapelniala sie jedna za druga doniczka, skrzynka itp.
-- A pelargonie to chcesz kazda w osobnej doniczce?
-- Tak kochanie, kazda w osobnej...
I polecialo piec pelasiek, kazda do osobnego domku. A ja kurwa ciagle na tym schodku siedze i plaszcze dupe a robota w domu czeka.. Wkurwa wreszcie dostalam:
-- Czy Ty widzisz, ze ja nic nie robie poza tym, ze tutaj siedze i przytakuje, a w domu mam co robic?
-- TYyyyy chcesz cos robic? - zapytal z niedowierzaniem.
Zamiast odpowiedzi strzelilam focha i poszlam w pizdu.
To wszystko bylo w sobote.
W niedziele z rana pojechalismy po zakupy, w drodze powrotnej patrze, a moje chlopie skreca do sklepu ogrodniczego.
-- A po co my jedziemy do ogrodniczego? - zapytalam.
-- Musze dokupic ziemi.
Nic sie nie odezwalam, kupil juz pewnie z 10 arow, niech kupi jeszcze wiecej, ja sie nie znam.
Wyjechalismy z ziemia i jeszcze z jakimis sadzonkami kwiatkow, ale tez nie reagowalam, bo naprawde nie mialam pojecia co sie dzieje na tym tarasie.
Po powrocie znow zabralismy sie do sadzenia, czyli on do gmerania, a ja na stanowisko obserwacyjne czyli na schodek.
Pacze ja z tego schodka, a moj Wspanialy ma 4 nowe doniczki jakies takie prostokatne, mniejsze niz normalne skrzynki wiszace i napierdala ziemie do tych doniczek i sadzi tam jakies kwiecie.
Sadzil tak i sadzil, i sadzil a na koniec mi oznajmil:
-- Jutro jak bedziesz w domu, to moze podjechalabys do tego sklepu i kupila jeszcze 6 takich doniczek.
-- A co Ty kurwa bedziesz sadzil w tych doniczkach?!
-- No jak to co? popatrz ile mam jeszcze sadzonek - zawolal z duma w glosie.
Do zobaczenia, to musialam podniesc dupe ze schodka, wiec wstalam do pionu i pacze, a tam jeszcze do groma i ciut ciut sadzonek.
Ja pierdole!!! Wszystko co mialo wisiec to juz wisi wypelnione kwiatami, 3 plumerie juz na stanowiskach, piec doniczek z pelaskami, dwie donice z bratkami, ktore zanabylismy kilka tygodni temu, wieka donica z miesznaka, donica "truskawkowa" pelna begonii, jakas pierdolnieta metalowa doniczka w ksztalcie koszyka tez juz obsadzona, jedna mala begonii, jakies dwie spore donice pelne badziewia bulwiastego, co to nawet nie wiem co to jest, cztery nowe podluzne juz wysadzone... A on mi mowi, zebym kupila nastepne 6 bo on ma jeszcze sadzonki.
-- A gdzie Ty to wszystko postawisz? - pytam, bo ja lubie czasem posiedziec na tym tarasie, a wyglada na to, ze nie bedzie gdzie jednej stopy postawic.
Oszalal chlop z kretesem!!!!
-- A to sie poustawia na betonie, na podworku - powiada spokojnym glosem.
Nic juz nie powiedzialam, bo betonu mamy faktycznie w chooj i jeszcze troche, wiec nie chcialam mu poddawac zadnych pomyslow.
Nic ino do wariatkowa mnie odwioza jak bede musiala to wszystko podlewac.
A poki co to chyba mus chlopu ten dekielek gwozdziem przybic, albo chociaz podwiazac jakas kukarda;)

46 comments:

  1. Jakbym się ze Wspaniałym skumała, to byśmy w try miga cały New York obsadzili różowo-czerwonymi! A na schodku bym nie siadała, bo o nerki i ,,sikawkę'' obawa...

    ReplyDelete
  2. e-tam, zajęty był, kreatywny, doświadczenia nabrał. Dobrze było! :) jest:)

    ReplyDelete
  3. Zgago--> Wy oboje to pewnie byscie ten beton zaorali:)))

    ReplyDelete
  4. Beata--> Owszem przyznaje racje, ale jego kreatywnosc konczy sie na jenorazowym wyczynie posadzenia tych doniczek, a potem ja zapierdalam z wezem jak poparzona dzien w dzien z podlewaniem, bo Wspanialy juz zrobil swoje:))

    ReplyDelete
  5. Margo-> Chwilowo to ja tez sie usmiecham, kupilam mu dzis te 6 doniczek. Mam nadzieje ze znow nie dokupi jakich sadzonek. A przeciez jest jeszcze 6 workow wiszacych do obsadzenia. Projekt bez konca....

    ReplyDelete
  6. Hm...;-))) Mój wprawdzie nie sadzi nadmiernie, ale jak się do czegoś zapala to potrzebuje takiego samego sztyfta, pomagiera....pomagier nie musi nic robić: ma podziwiać, niby-podpowiadać, a tak naprawdę tylko potwierdzać słuszność pomysłów...nienawidzę być pomagierem!

    ReplyDelete
  7. Zante--> Ja tez nienawidze tej roli pomiagiera-przychwalacza:) Ale jeszcze bardziej nienawidze roli wykonawcy, wiec zaciskam zeby, przyklejam usmiech i udaje, ze wiem o co chodzi:)))

    ReplyDelete
  8. hahaha sie usmialam do lez :D
    a z tym chwaleniem chlopow i pianiem zachwytow nad nimi, to cos byc musi na rzeczy, bo historia mi sie przypomniala z zycia naszego.otoz, niedzieli ktorejs lasanie lepilam, narobilam sie za dwoch, nog w du..e nie czulam, wiec poprosilam szanownego malzonka, co by mi chociaz blaszke raczyl maselkiem wysmarowac.tak tez i uczynil....poskladalam reszte do kupy zatem, upieko sie,pozmywalam, posprzatalam, picus glancus wszystko i jemy. a maz moj w te slowa sie odzywa: ale nie sadzisz, ze to maselko nadaje taki smaczek niepowtarzalny????!!!
    hehehe zbaranialam...nic to, zem pol dnia z garow wylezc nie mogla, bo przeciez gdyby nie to maselko, toz to by nici z tego wszystkiego byly :))))
    ale coz, taki lajf.przywyknac mozna, albo trzeba nawet dla dobra sprawy. a przyklady moge mnozyc ;)

    ReplyDelete
  9. Ivonek--> Ale musisz przyznac, ze jednak to maselko.. :)))) Bosze, chyba kazda z nas moglaby ksiazke napisac o takich przykladach. Wiesz Wspanialy oprocz tego sadzenia kwiatow w sobote i niedziele rowniez wisial na zyrandolu. Tak, bo zakupilismy nowy zyrandol do sypialni z wiatrakiem, wiesz tutaj to bardzo praktyczne urzadzenie przy tych upalach. Jak mowilam tydzien temu, ze trzeba ten zyrandol powiesic, to stwierdzil ze to "godzinka roboty" wiec zdazy. Z godzinki zrobilo sie po 5 godzin przez dwa dni a i tak jako rezultat koncowy mam zyrandol z dzialajacym wiatrakiem, ale bez swiatla:))))))))) Czaisz kobieto?? A ja ciagle ZEN. Ja pierdole, ja chyba chora jestem.

    ReplyDelete
  10. buhahahhaha...umarlam z tym zyranodlem :)))) ale tez musialas go chwalic i siedziec i go podtrzymywac na duchu?

    sluchaj ja ZEN tez juz jakies 6 lat, ale i mnie sie czasem wydaje, czy ze mna aby wsio ok?

    ReplyDelete
  11. Przy zyrandolu nie asystowalam, tylko od czasu do czasu lecialam zbierac srubki, ktore mu nagminnie spadaly z drabiny:))) Jak spadla srubka to wolal i ja w truchtalam szukac, zwykle na szczescie mial ja namierzona;)) Ofiara losu i tyle:)) ale uprze sie, ze wszystko sam zrobi i nie ma na to wytlumaczenia. Ja nawet nie pytam kiedy ten zyrandol bedzie dzialal, bo i po co mi taka wiedza, jak wiadomo z gory, ze nie dotrzyma terminu;)

    ReplyDelete
  12. haha od kwiatkow, jednak smieszniejszy jest ten zyrandol! no nic, Stardust, w koncu na upaly wiatrak potrzebny, a swiatlo mniej ;) latarke przy lozku mozna postawic.... ;)
    A szal kwiatkowy - matko. Ja nie wiedzialam ze to takie rozmiary moze przybrac! Ale nic to... pewnie za 2 miesiace bedzie chwalenie ze oh jak pieknie uroslo, a jak sie cudownie komponuje ten rozowy z czerwonym, choc za rok postanowicie rozowy z zoltym zmieszac :D... i tak byle do jesieni :))... Ale radosc meza - bezcenna!

    ReplyDelete
  13. Wiesz Star, Wspaniały ma typowe meskie objawy- oni uwielbiaja coś robic w otoczeniu audytorium, bardzo nie lubią pracowac w odosobnieniu.Mozesz nic nie pomagac, byles siedziala i udawala, ze na niego patrzysz. Moj jest taki sam, no ale nie lubi sadzenia kwiatkow.Od 2 godzin u mnie nie pada, ale jest zimno i wieje wiatr, stopienkow +9 i moje pelargonie czniaja, nie chca zakwitnac.

    ReplyDelete
  14. Stardust kochana, poprawiłaś mi humor od rana :-) I tym rymem czestochowskim zakończę na dziś, bo za bardzo musiałabym się cenzurować, żeby Ci opisać tutaj moją przygodę z lubym i sadzeniem kwiatów :-) Ale podeślę :-)

    ReplyDelete
  15. No wiesz Stardust? Facet pędzi do ogrodniczego, poluje z narażeniem portfela na sadzonki, a Ty nie piejesz z zachwytu? Toż to zniewaga dla chłopiny! :D:D:D
    A tak bardziej serio - to fakt, że chwalenie faceta naoliwia jak nic innego :).

    ReplyDelete
  16. Ehhh, to wiosna, sloneczko, jakies motywatory sie "NIBY" powlanczaly....
    Tesz to czuje , tylko ze ogrodka nie mamy. No jest podworko z "Organizowanym Balaganem" i doniczki... Ale ostatnio mnie do Kuchni targo i hmmm do jedzenia... Rezultat 3 miesiace=+ 8 KG...

    ReplyDelete
  17. Kreatywny ten twój Wspaniały i o solidną dawkę uchu dla ciebie też dba. Taki codzienny marsz z wężem ogrodowym ...

    ReplyDelete
  18. Mój mąż osobisty jedynie za kosiarka lata. A ja za nim, żeby nie skosił tego co właśnie zasadziłam;D

    ReplyDelete
  19. Ucieczko--> Tylko ja durna klikam w ten pstryczek, a tu nadal ciemnosci egipskie:)))

    ReplyDelete
  20. Anabell--> Znaczy, Wspanialy jest jednak chlop:)) Masz racje ten gatunek tak ma;) lubia byc chwaleni i bez wzgledu na to ja bardzo sie do tego nie przyznaja, to lase toto na pochwaly jak baba:)))

    ReplyDelete
  21. Eumenido--> Jakie cenzurowanie? Tutaj? A rzuc babo miesem, ulzyj se:)))

    ReplyDelete
  22. Athena--> Wiem, ze naoliwia, ale ilez on tej oliwy potrzebuje do jasnej marszalkowskiej? :))

    ReplyDelete
  23. Diesel--> Mojego do kuchni nie ciagnie, tam to raczej moje krolestwo. Ale 8kg to tez niezle przywaliles;)) Ja tak dalam w wage, ze nawet jak schudlam 7kg to i tak sie w nic nie mieszcze:))))

    ReplyDelete
  24. Gosiu--> Z tym ruchem to cos nie teges, bo wiesz ilosciowo tego owszem jest, ale na malej przestrzeni. Chyba stane z tym wezem na tarasie i bede polewac z odleglosci jak popadnie:))

    ReplyDelete
  25. Nivejko--> U mnie jest odwrotnie, to ja musze pytac o kazdego chwasta, czy to aby nie jakas nowa sadzonka? Jakos mi to wszystko jednakowo wyglada;)

    ReplyDelete
  26. No to się chłop rozpędził :) Ale pięknie i kolorowo będziecie mieli! To mu się chwali, że tak dba o te kwiatki - ja mojemu też nie bronię, bo przyjemnie popatrzeć. Ale też przy wybieraniu mówię, że najwyżej te różowe albo te czerwone, bo się na kwiatkach nie znam :))

    ReplyDelete
  27. Iw--> Ja tam wybredna nie jestem, kfiotek je kfiotek i tyle. Tylko mnie szlag trafia na ilosc. Nozesz w morde, on posadzi i ma z glowy, ale cala reszta na mojej glowie. On tylko w weekend bedzie wychylal lepetyne i sie zachwycal. Codzienna walka o utrzymanie tego stada spada na mnie:((

    ReplyDelete
  28. LOL niezłą komedię masz :)Ale jak zabijesz tek dekielek to nie będzie juz tak zabawnie. To może tylko tak prowizorycznie podwiąż- kokardą, czerwoną koniecznie :)

    ReplyDelete
  29. :-D Tak to z nimi jest: jak już się chłopiny wezmą za jakąś robotę koło domu, to muszą mieć publiczność i klakierów, a potem jeszcze przez 10 lat będą to wspominać i wypominać, jak to się wtedy narobili przy tej robocie.

    ReplyDelete
  30. OMG, skad ja to znam?
    Toz to moj chlop to taki sam okaz.
    No coz, z facetami bez poczucia humoru nie pociagniesz.

    ReplyDelete
  31. Mnie do szału doprowadza np. taka scenka- ja pracuję w kuchni , Milaczek coś kleci w piwnicy i co godzinę woła mnie, żebym się zachwyciła kolejną przyklejoną płytką. Jasny gwint, czy ja go wołam, żeby podziwiał, jak pięknie zmieściły mi się ziemniaki w garnku, albo jak równiutko udało mi się pokroić karkówkę na pieczeń ?

    ReplyDelete
  32. Ty mu tego dekielka gwoździem nie przybijaj bo mu krzywdę zrobisz, Ty mu onego jakąś wstążką zawiąż a na górze dla ozdoby kokardę ustrój. I ładniej będzie i do kwiatków pasować też da radę a góźdź zardzewieje i syfiasto dekielek zapaskudzi :))) Pozdrawiam

    ReplyDelete
  33. Kochana! Ciesz się, że masz takiego Wspaniałego, bo nie każda ma takie szczęśćie:) Ja znalazłam się w sytuacji zupełnie odwrotnej do Twojej, bo to monż stoi albo se ukucnie i patrzy na mój zaiwantus. Dyć dosyć tej mojej ofiary na ten czas. Stwierdziłam, że nie muszę wszystkiemu podołać i zapindalać jak samochodzik. Zbiesiłam się jednak i koniec z tym zapindolusem, bo metryka ucika, a robić nima komu. I nie to, że w menżu zaszła niby jakaś zmiana i pałer do roboty. Nic z tych rzeczy, tylko po prostu zmieniły się moje plany w stosunku do ogrodnictwa. Zamierzam ukrócić sobie tę drogę przez mękę i zlikwidować wogóle ogródek warzywny, a w ten sposób przedłużyć sad owocowy. Szkoda tylko mojego czasu na dłubanie, bo i tak nie dość, że w nim nic nie chce rosnąć ze względu na marną ziemie, to na dodatek pierdyliony tych ohydnych czarnych ślimaczysków pojawiają się co roku i wpierdylają wszystko dookoła, co tylko popadnie. Już najwyższy czas żeby mój ledwo zipiący kręgosłupek wreszcie odpoczął, co i dochtory potwierdziły.:))) Lea

    ReplyDelete
  34. "Zamiast odpowiedzi strzelilam focha i poszlam w pizdu."

    This is my new favorite phrase and I declare that I will find a way to use it in my everyday life :)

    ReplyDelete
  35. no boki mi zerwało od śmiechu i na dodatek oblałam się wodą(piwo bym wolała pić w tej chwili,ale nie mam za co kupić ło!tak sie porobiło)..jesteś zajebista,kocham Cię!!!
    może i ja doczekam się kiedyś takiego widoku,żeby chłop sadził kwiatki,bo z żyrandolami i tym podobnymi domowymi usterkami jest podobnie-zawsze zacznie robotę,a o koniec trzeba się dopraszać miesiącami

    ReplyDelete
  36. Iw--> No dostalo chlopisko cuga:))

    ReplyDelete
  37. Evita--> Komedia komedia, ale czasem to z lekka wkurwiajace potrafi byc;)

    ReplyDelete
  38. Malinconia--> Oj tak masz racje z tym gadaniem, wisial na telefonie z Tatkiem przez dobre pol godziny i rozprawial jak to walczyl dzielnie z cwietami i zyrandolem, tylko jakos efekt koncowy zyrandola zostal pominiety milczeniem;))

    ReplyDelete
  39. Lukrecjo--> Ty wiesz i ja wiem, ze nasze egzeplarze z tego samego wydania;)

    ReplyDelete
  40. MP--> A wiesz, ze to dobry pomysl, teraz ja bede wolac przy kazdej okazji nakazywac podziw jak to ladnie kromke chleba maslem posmarowalam:)) a jak slicznie pomidorek na tym ulozylam:))))))))))))00

    ReplyDelete
  41. Czarny Ptaku--> Masz racje, zardzewialy gozdz w dekielku nie moze robic za ozdobe, a kukarda i owszem;))

    ReplyDelete
  42. Lea--> No Ty faktycznie do jakiejs innej szkoly chodzilas:))) Teraz sobie zadaj, ze masz tylko lezec i pachniec;)

    ReplyDelete
  43. Chris--> Zobaczysz jak to latwo idzie w praktyce;))

    ReplyDelete
  44. Maybe-or-not--> Dotrzymanie terminow jest wrecz niewykonalne:))) Ja jestem ciekawa jak dlugo ten zyrandol bedzie czekal na naprawe, ale juz sie powoli przyzwyczajam;))

    ReplyDelete
  45. Zapowiada Ci się istny rajski ogród, a może zawiesić jeszcze klateczki ze śpiewającymi ptaszkami?! Nie, nie wydziwiam... podziwiam Wspaniałego, jak zwykle i wierzę, że żyrandol także wkrótce zaświeci... ;))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...