Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, June 13, 2010

Calkowita beznadzieja

Nareszcie dojrzalam do stanu, kiedy moge spojrzec prawdzie w oczy i stwierdzic, ze samo placenie czlonkostwa w gym nie dziala, nawet jesli robi sie to od 16 lat. Tam trzeba jednak chodzic i tez nie po to, zeby sobie polezec na lawie do podnoszenia ciezarow, ale trzeba te ciezary podnosic. Wiem rowniez, ze gdybym uczciwie chodzila przez te wszystkie lata to pewnikiem mialabym figure modelki, ale nie chodzilam to chooj z modelka, zadowole sie byciem modelem.
Jednak patrzac tym trzezwym okiem w przyszlosc wiem, ze jak sie nie bede ruszac, to tez nic dobrego z tego nie wyniknie, bo to juz zaczyna byc coraz ciezej sie schylic, stac na jednej nodze, a stac na jednej trzeba, bo czasem jest koniecznosc umycia tej drugiej:)
No i jak tak robilam wglad trzezwym okiem w przyszlosc, to Wspanialy akurat zapytal co sobie zycze na urodziny, bo bylo to jakies dwa tygodnie temu.
To niewiele myslac, zazyczylam sobie komplet (10 sztuk) dyskow DVD z cwiczeniami, takie niby nic, wystarczy wlaczyc, paczec i robic to co panieka na ekranie zapitala w takt muzyki.
Dyski przyszly w sama pore akurat na urodziny, ale najpierw podchodzilam do nich jak do jeza, obwachalam, podumalam i odlozylam na polke.
W sobote rano, zaraz po tym jak sie przyznalam do sabotazu Wspanialego tonika, najszlo mnie na cwiczenia, a moze mnie wkurw taki ogarnal polaczony z wyrzutami sumienia?
Nie wazne, wazne, ze sie zebralam w sobie, wskoczylam w cwiczebne odzienie i wlozylam pierwszy dysk do odtwarzacza.
Na poczatek jak panieka stala i przemawiala nie mialam zadnych problemow, nawet jak panieka w czasie tej przemowy zaczela wymachiwac konczynami gornymi tez mi jakos szlo. Juz nabralam ochoty, juz mi sie mordzisko usmiechnelo, panieka w miedzyczasie przeszla do konczyn dolnych i robila cos na podobienstwo zniecierpliwionego zrebaka, czyli kopala czubkami stopy w podloge.
Tak tez potrafie, wiec kopalam razem z panieka.
Dobrze nam szlo, ale panieka sie widocznie znudzila i zapowiedziala, ze teraz juz jest koniec rozgrzewki i zaczynaja sie powazne cwiczenia.
I tu sie zaczal problem, bo teraz panieka nie tylko kopala, ale jeszcze robila jakies przysiady i do tego wszystkiego caly czas machala konczynami gornymi, raz w lewo, raz do przodu, to znow w dol i cale kolo z przysiadu...
Nie nadazalam, wiec przestalam machac i zaczelam sie skupiac nad obserwowaniem panieki.
.. maly przysiad, wymach rak calym kolem w gore, opad rak z jednoczesnym wyrzutem prawej stopy do przodu i kopanie..
Jak juz sie prawie zorientowalam o co chodzi i bylam gotowa wpasc w rytm, to panieka mnie robila na zlosc i zaczynala zmieniac caly uklad machania z kopaniem i przyklekiem.
Tym sposobem z calego 20 minutowego dysku przecwiczylam tylko 5 minut rozgrzewki, a reszte obejrzalam wkurwiona na panieke, bo i jak mozna starszej osobie tak robic na zlosc.
Zadnego szacunku te mlode nie maja do wieku!! Taka dzisiejsza mlodziez!!
Albo moze to ja jestem nieskoordynowana?
Przypomnialo mi sie jak jakies 20 lat temu moja kolezanka Wiewiora namowila mnie na latanie do gymu. Malo tego, ze namowila, byla tak uparta, ze 4-5 razy w tygodniu przyjezdzala po mnie i darla paszcze jak nie bylam gotowa. Na poczatek zabrala mnie na areobik.
Ja baba niegramotna nie bardzo wiedzialam z czym ten areobik sie je, ale zaufalam kolezance, no w koncu komus trzeba ufac. Pojechalam.
A tam kurde sala ogromna, na sali ze 40 bab roznego gatunku, narazie stoja, albo siedza i gadaja, no to mi sie nawet podobalo, jesli taki ten areobik ma byc, to ja sie na to pisze.
Po kilkunastu minutach wpadla taka jedna chuda jak wykalaczka, zaklaskala w rece, wszystkie baby na to klaskanie ustawily sie w rzedach, wykalaczka skoczyla na podium i wlaczyla muzyke.
Ja pierdole!!! skonczylo sie gadanie, przy tej muzyce to ja nawet wlasnych mysli nie slyszalam. Pacze a wykalaczka zaczyna jakis taniec swietego Wita odstawiac i wszystkie baby dawaj to nasladowac.
Kurwa, nic tylko do jakiejs sekty sie dostalam!!! bo na poczatek to bylo takie stanie w bezruchu a lekkim rozkrokiem i obracanie glowa. Pacze moja Wiewiora tez zamkla oczy i napierdala te kolka glowa, az mnie zdziwilo, ze jej sie rdzen kregowy w szyi nie przerwal. A ta zobaczyla, ze ja tylko pacze i wola:
-- Nie stoj jak ciele, tylko rob to co robi instruktorka!
Mialam nawet szczere checi pokrecic ta glowa, ale jak juz stanelam w odpowiednim rozkroku, zeby balansu nie stracic, to instruktorka zaczela jakies zwariowane plasy.
Zaczelo sie skakanie, machanie rekami i nogami, raz w lewo, raz w prawo znow jakis obrot o 90 stopni i apiac to samo, potem trzy kroki w jedne manke, dwa w druga i z powrotem i tak cale to towarzystwo napierdalalo w rytm muzyki. Ale ja oczywiscie lebiega nie skoordynowana, jak grupa leci w lewo, to ja w prawo i za cholere pojac nie mogam czemu mnie wszyscy atakuja. Wiewiora syczy na mnie przez zeby, zebym nie robila zamieszania, ja zamiast patrzec na to co one robia to swoje, czyli to co akurat pamietalam jak robic. Jak sie juz zrobil porzadny kociol to Wiewiora sie wsciekla, machnela na mnie reka i wyszlysmy w polowie klasy. Jeszcze sie przy drzwiach obejrzalam, ale na szczescie nikt mnie nie gonil, bo to cholera wie, czego sie spodziewac po takich babach? Jak lataly za mna na sali to moga i na ulice wyleciec, a skad ja mam wiedziec czego ode mnie chcialy?
-- Co Ty wyczyniasz, przeciez robilas wszystko odwrotnie niz grupa? - zasyczala Wiewiora.
-- Bo mnie to lustro na cala sciane rozpraszalo, wiesz przeciez, ze w lustrze to wszystko wyglada odwrotnie - zaczelam sie tlumaczyc.
-- Ale Ty mialas nie patrzec w lustro, tylko na instruktorke - rzucila oskarzajacym tonem.
-- Niby tak, tylko, ze Ona wlasnie na tle tego lustra plasa - bronilam sie jak moglam.
-- Jak sie nie nadajesz na areobik, to trudno bedziemy chodzic na stepsy - nie dawala za wygrana Wiewiora.
-- Na co!?!?
-- Na stepsy, wiesz taki stopien jak schodek tylko duzy i cwiczenia polegaja na wchodzeniu i schodzeniu ze stopnia, kazdy ma swoj, wiec nie bedziesz innym wchodzic w droge.
Nie bardzo wiedzialam o co chodzi, ale skoro ma byc lepiej to niech tak bedzie, ja bardzo zgodna kobita jestem, to mi wsio pasi.
Poszlysmy na te “stepsy”, znow pelna klasa, tak jak Wiewiora zapowiedziala kazdy ma przed soba duzy stopien wielkosci malej skrzynki... moze faktycznie bedzie dobrze.
Znow przyszla trenerka, Ona tez ma swoj stopien, odnotowalam z radoscia, to faktycznie wyglada na cos latwiejszego. No i zaczelo sie muzyka daje do wiwatu, my wskakujemy i zeskakujemy ze stopnia, nawet mi to jakos szlo dopoki trenerce nie przyszlo do glowy, zeby oprocz skakania i zeskakiwania nie zaczac machac jeszcze rekami.
Zeby to machac, to jeszcze byloby pol biedy, ale jedna w gore, druga w dol, lewa zgieta, zamach prawa…. Jak zaczelam jako tako nadazac z tymi rekami to ta mi juz nogi zmienila, to ja sie teraz staram skupic na skoordynowaniu nog, patrze znow rece inaczej. I tak w kolo macieju co ja jedno jako tako dopracuje, to Ona mi drugie zmienia w miedzyczasie. Nic tylko dziewuszysko mi na zlosc robi, wiec siadlam na tym schodku i siedze, a ta przez mikrofon przyczepiony do koszulki, a wlasciwie takiego wiekszego biustonosza juz zaczyna napierniczac, zeby nie siedziec tylko skakac. Ja tam siedze spokojnie, ale Wiewiora juz nie mogla wytrzymac i wola:
-- Nie slyszalas, ze trenerka mowila, zeby nie siedziec?
-- Slyszalam, owszem ale co mnie to obchodzi, jak Ona bedzie miala moje lata i nadwage to wtedy pogadamy.
Wyszlam, Wiewiora ambitnie zostala, ja sobie poszlam na bieznie, nie zeby biegac, ale chociaz pochodzic. Po pol godzinie znalazla mnie tam, cala zziajana jak pies gajowego, pot sie leje, ale jaka szczesliwa!!
-- Stardust, Ty jestes przypadek niereformowalny, ja nie wiem co z Toba zrobic - zalamala rece nade mna.
-- A nic nie rob, ja sobie moge spokojnie tutaj pochodzic, pojezdzic na rowerku, moze na jakies maszyny tez wskocze, ale na zadne grupowe skakanie to ja sie nie nadaje. Taka natura, wolny strzelec!
I na tym sie skonczyla moja kariera zajec grupowych w gymie.
Jakies 5-6 lat pozniej, jak sie przeprowadzilam na Astorie, to sie zapisalam do gymu sama, bez opieki ambitnej Wiewiory. Chodzilam na silownie, na bieznie rozne maszyny, byle tylko sama, no ewentualnie pod okiem trenera, ale to mi sie rzadko zdarzalo.
Raz nawet wybralam sie na yoge, ale to tez jest klasa, czyli zajecia w grupie i znow nic z tego nie wyszlo.
I teraz naszlo mnie na te cwiczenia z dysku, nozesz nie ma tutaj klasy, nie ma bab nacierajacych na mnie, jestem ja i ekran telewizora, a w nim panieka.
I co? No nic, jakos i tak udalo mi sie walnac galazkami w wiatrak pod sufitem, wlezc na maszyne do masazu stop, ktora byla za mna w wydawaloby sie bezpiecznej odleglosci. I znow mam problem z koordynacja tego co kobitka na ekranie odstawia.
Wiewiora chyba miala racje, jestem niereformowalna...
Tylko teraz juz naprawde nie wiem co jeszcze moge sobie zadac...

50 comments:

  1. ja to cię i tak Stardust podziwiam, ze ci się chciało spróbować!!! :O)

    a aktulnie z własnych obserwacji, kiedy dźwigam siebie na jednej nodze to dodam, że niestety- ale coś trzeba ze soba zrobić. i to nie ma na co czekać. no, może w moim przypadku aż gips ściągną.

    nie poddawaj się Stardust w każdym razie!!! jak panienka nie działa, to ją na półkę, a Stardust na spacerek?! :O)

    powodzenia!

    ReplyDelete
  2. Po pewnym czasie pewnie byś się naumiała tych ćwiczeń, jednak nie każdemu ten typ ćwiczeń odpowiada. Kiedyś chodziłam na aerobik dość chętnie, potem mi się znudziło, a jak zaczęłam lekcje tańca arabskiego, to doszłam do wniosku, że mnie ten aerobik tak na dobrą sprawę wkur**a :). Ileż można robić jedno i to samo tylko po to, by się pot lał z człowieka? Zaczęłam się też zastanawiać (po tym jak wyciągnęłam na aerobik kumpelę słusznej postury, która też nie mogła nadążyć i się w tym gubiła), dlaczego w klubach fitness nie tworzą grup osób "zielonych jak trawka na wiosnę", gdzie takie osoby w zwolnionym tempie się uczą tych kroków i poleceń instruktora? Na tańcu arabskim jakoś nie było tak, że instruktorka przychodziła i zaczynała nap*******ć, nie zastanawiając się, czy grupa nadąża, tylko uczyłyśmy się każdej figury, każdego kroczku powoli, stopniowo. No ok - to taniec, a to aerobik - no ale ludziska nie rodzą się wiedząc co to znaczy knee-up albo step-out.
    Wiem, że w Stanach są np. bardzo popularne zajęcia z zumby. No i tu problem się powtarza - nikt tych biednych ludzi nie uczy kroków, a tam są już strikte kroki taneczne połączone z ćwiczeniami. Taka fuzja aerobik-tańce latynoskie. I co się dzieje? Tylko instruktor "wymiata", a za nim się kotłuje, bo ludziska nie umieją, nie nadążają i wygląda to strasznie. Czy naprawdę chodzi o to, by tylko instruktor się ładnie prezentował a reszta ma się dołować, widząc różnicę między poczynaniami instruktora a swoją sylwetką i ruchami? No ja nie wiem...

    ReplyDelete
  3. Witaj Stardust - nie każdemu pasują zajęcia grupowe. Mnie się kiedyś nawet jeszcze udawało, ale jak jakieś dwa lata temu poszłam na aerobik wszystko było dobrze, dopóki panienka nie zaczęła wprowadzać elementów tańca hip-hopowego...
    Gubiłam się równo, chociaż na koordynację nie narzekam.
    Ale jak masz te DVD w domu, to możesz sobie spokojnie robić po kolei i do skutku każdą serię ćwiczeń.
    Poza tym koleżanka mi ostatnio mówiła, że najlepiej na spadek wagi i też indywidualnie chodzić na taki sprzęt, gdzie jednocześnie chodzisz (stopnie góra-dół) i wymachujesz ręcyma :)) U niej poskutkowało, a ja zamierzam wypróbować niedługo.
    Pozdrowienia serdeczne!
    p.s Ładny ten Twój nowy wystrój tutaj :)!

    ReplyDelete
  4. Aha, a ten sprzęt ma rączki, gdzie się chwytasz, więc koordynacja nie jest niezbędna ! :))

    ReplyDelete
  5. Ja sobie brykam na ten aerobik, ale w zasadzie to bardziej dla towarzystwa;D

    ReplyDelete
  6. Ja jestem bardzo nieskoordynowana i z trudem się nauczyłam Dynamic Pilates z płyty. I tak są tam ćwiczenia, których na pewno nie robię prawidłowo, bo jak mam każda ręką i każdą nogą wykonywać inny ruch plus resztą ciała zachowywać prawidłową postawę, to wiążę się w supeł i tyle. Grupowo chodziłam na Tai Chi, ale grupa była malutka i instruktorka do każdego podchodziła indywidualnie, poza tym, to się robi powoli, bo nie chodzi o spalanie kalorii, tylko technikę ruchu. Polecam trening interwałowy: marszobieg (może być na bieżni), albo przemiennie bieżnia, rowerek, orbitrek czy inna kardiomaszyna z ćwiczeniami siłowymi. Jak coś, to mogę Ci więcej napisać na maila.

    ReplyDelete
  7. ja swego uwielbia(ła)m aerobik, a zwłaszcza właśnie step, ale faktem jest, że pierwsze na tym ćwiczenia to ból - masz wrażenie że w życiu się nie skoordynujesz dostatecznie.
    no i ja chodziłam latami regularnie, i nic mi to na schudnięcie nie zrobiło, więc nie każdemu to jest dane po prostu :)

    ReplyDelete
  8. Obśmiałam się jak norka :D Chodzę prawie codzienne (sama prowadzę zajęcia, ale nie z takiego machania kończynami) i chodzę dla siebie, Nie wyobrażam sobie życia bez ruchu.
    Wytycz sobie cel - nie masz chodzić, żeby chodzić, ale dla 1 celu. Jak ten pierwszy zrealizujesz, wytycz sobie drugi :) I to ma być frajda, dlatego jest 1000 sposobów na ruch, dla każdego coś miłego :)

    ReplyDelete
  9. Hihi, z rozpedu zaleciałam do kwiatkowego wpisu i komentarzy tam, czytam o tym, ze ludzie nie maja pojecia, moze to jakaś odmiana czegoś i się zastanawiam, dlaczego ta dyskusja dotyczy kwiatów, przecież tu o gymie było?
    Uwielbiałam stepa, ale nie mogłam kontynuować, bo mi się coś z kolanami podziało. Szkoda. Teraz mam te same odczucia, co i Ty - sama tak, ale drygać w grupie nie bardzo.
    (http://zbabskiejperspektywy.blox.pl/html)

    ReplyDelete
  10. ojej, podziwiam podziwiam, ja już wiem na pewno, że tego nie lubię i jakoś nie próbuję polubić :(

    ReplyDelete
  11. Droga Stardust - widze, ze NAS wiecej!!!
    JA CZUJE, ze znalazlam "moja" metode - znajdziecie ja w moim dzisiejszym poscie.
    inasparadis.blogspot.com
    Pozdrowionka

    ReplyDelete
  12. Evek--> Ty to masz dobrze, bo jak sie pozbedziesz gipsu, to zycie wroci do normy, ale ja musze cos robic:)) Moze sie zawezme na te panieke:P

    ReplyDelete
  13. Athena--> Ze wszystkim sie zgadzam, tylko Ty chyba zapominasz ile ja mam lat:))) Te 10 dyskow wybralam dlatego, ze kazdy z nich to inne cwiczenia, no i nie jest to jakas wyczynowa akcja dla nastolatek. Mysle, ze jak sie zawezme na te panieke to dam rade, tylko musze sie zawziac:)) Taniec na rurze tez jest doskonalym cwiczeniem, tyle, ze ja na te rure moglam raz dla rozpoznania sytuacji i towarzystwa, ale na dluzsza mete to sie na to nie pisze;))

    ReplyDelete
  14. a jakby tak puscić panienke w zwolnionym tempie???moze by sie uadalo ?;-))

    ReplyDelete
  15. Iw--> Ja to juz olewam spadek wagi, wiesz, jak pisalam modelka juz nie bede. Glownie chodzi mi o to, ze z wiekiem czlowiek traci rownowage, balans i tu trzeba cos robic, zeby temu zapobiegac. Ja juz jestem w tym wieku, ze nareszcie rozumiem dlaczego starzy ludzie ubieraja sie na siedzaco i nie bardzo chcialabym do tego towarzystwa dolaczyc juz teraz:)))

    ReplyDelete
  16. Iw--> Jeszcze raz, bo zapomnialam podziekowac, za komplement w sprawie wystroju, co teraz czynie i milo mi, ze Tobie sie podoba:)
    Wiesz ja mam w domu stepper bez raczek, bo raczki to powinnam w czasie stepowania wykorzystac na inne ruchy:))) Czasem ten stepper uzywam, ale mnie sie wszystko szybko nudzi... to musze miec jakies urozmaicenia;)

    ReplyDelete
  17. Nivejko--> Dla towarzystwa to ja najchetniej do pubu:))) tam tez glosno, ale napic sie mozna;)

    ReplyDelete
  18. Nielot--> Kochana ja wlasnie z powodu tych kardiomaszyn i inszego sprzetu nalezalam do gym przez 16 lat, a bylam tam pewnie... No ja wiem, jakby sie czlowiek uparl, to moze by sie rok uzbieralo. Wiec sie wkurwilam, bo wydaje pieniadze na cos z czego nie korzystam i zlikwidowalam czlonkostwo. Mam w domu stepper, mam lezak do cwiczenia miesni burzucha no i teraz mam te dyski. Wiec w sumie sprzet jest, tylko zeby to jakos ogarnac;)) Z gymem byl ten problem, ze musialam tam isc rano, wiec wstawalam, bo i tak wstaje, ale mi sie nie chcialo. Tysiace powodow, zeby nie isc deszcz pada, zimno, goraco, nie chce mi sie, moze od poniedzialku, a to jutro pojde... Nie masz pojecia ile rankow przesiedzialam przed kompem cala wystrojona w ciwczebne szmaty. A do gymu trzeba bylo isc 15 minut, wiec to byla doskonala rozgrzewka... no ale jak sie nie chce, to sie nie chce:((

    ReplyDelete
  19. DS--> Schudniecie to jest dla mnie bonus, jak bedzie to dobrze, jak nie bedzie to tez dobrze. Ja na szczescie nie naleze do tych co to patrza w lustro i wyszukuja wady. Ja patrze w lustro i mowie "Star, ale z ciebie fajna dupa" no tak mam i lata mi co kto inny mysli, wiec chudniecie to jest bzdet albo jak lukier na paczku. Paczek jest dobry nawet bez lukru:)) Ty i wiekszosc z Was jeszcze nie wiecie, bo ja tez w Waszym wieku nie wiedzialam, dlaczego ludzie starsi trzymaja sie poreczy, zamiast bez trzymanki rzesko wskakiwac po schodach itp. To sa rzeczy, ktore nagle nie wiadomo skad przychodza, z wiekiem, bez zaproszenia. Dobrze, ze chociaz zauwazylam, ze przyszly to moze sie wezme za leb i cos z tym bede robic. Co nie znaczy, ze zatrzymam proces starzenia, ja go wcale nie zatrzymam, ani nie chce zatrzymywac ja go tylko chce zwolnic.
    A starzeja sie tak samo chudzi jak grubi, no czas ma to do siebie, ze zapitala rownomiernie dla jednych i drugich. To ja sobie ani czasem ani otyloscia nie bede dupy zawracac, tylko chce sie zajac tym na co mam jakis wplyw, czyli utrzymaniem sprawnosci fizycznej. No ciagle chce sobie myc te nogi pod prysznicem bez siadania na dupie, albo podpierania sie dupa o sciane;)))

    ReplyDelete
  20. Drobne wyjasnienie, bo zaprzeczam wyzej sama sobie, albo przynajmniej niejasno to brzmi. Wiec ja chce zwolnic efekty starzenia, a nie sam proces starzenia:)

    ReplyDelete
  21. aa, zapomnialam dodać, że wystroj śliczny!

    ReplyDelete
  22. Magenta--> Tylko bardzo Cie prosze nie pisz mi ze jednym z tych 1000 sposobow jest odkurzanie, chodzenie po zakupy i dzwiganie ich do domu, zmywanie garow recznie zamiast w zmywarce itp. ;)))

    ReplyDelete
  23. Eire--> No to sie rozpedzilas, az w rabaty wpadlas:)) Wiesz, te wszsytkie jogingi i steppery moga byc duzym obciazeniem dla kolan, zwlaszcza jak sie juz nie ma 17 lat;)

    ReplyDelete
  24. Anno--> Problem w tym, ze jednak bede musiala cos polubic... chyba wrzuce te panieke jeszcze raz do odtwarzacza. W koncu nauka chodzenia tez nikomu nie przychodzi latwo i nie raz sie na dupsku ladowalo, tyle ze czlowiek tego nie pamieta i jakos chodzi;)))

    ReplyDelete
  25. Ina--> Juz bylam w Twoim paradise i bardzo mi lezy Twoja metoda. To moze zalozymy klub? :)))

    ReplyDelete
  26. Elfka--> Tak wlasnie chce zrobic, tylko musze obaczyc, czy sie da DVD w zwolnionym tempie odtwarzac. Dobrze, ze jest tam wiecej tych innych cwiczen, bo inaczej juz by panieka skonczyla marnie;))

    ReplyDelete
  27. Stardust, ja tam bym na Twoim miejscu te druga noge myla na siedzaco :)

    ale tak naprawde, to probuj, probuj. cos trzeba robic, tzn. sie ruszac, bo szkoda zeby stawy zardzewialy. ja akurat aerobik mam we krwi, zaden mi nie straszny i wrecz mnie motywuje. w domu przed telewizorem nie jestem w stanie nic zrobic - dostalam jakies Pilates DVDs od meza w prezencie, i jeszcze pudelka nie otworzylam. a wypadaloby, tak?

    ReplyDelete
  28. Wychodzi na to, że jesteś indywidualistką i działanie na komendę, to nie Twoja bajka;-)))

    ReplyDelete
  29. Stardust: Ja nawet nie wiem ile masz lat :D. Ale po 18tce kobieta już zawsze jest po prostu 18+
    :))))
    Sama muszę tyłek ruszyć bo przy ostatnich upałach to tylko leżak okupowałam...zrobiło się miło, chłodno, rześko - chyba pójdę z kijaszkami do lasu :)

    ReplyDelete
  30. Star, posłuchaj doświadczonej latami kobiety- idz na początek na aerobik w basenie. Nie można zaczynać od takiego zwykłego aerobiku bez żadnego przygotowania. Aerobik w wodzie ma to do siebie,że nie nadwyrezysz sobie żadnego ścięgna ani miesnia.Wzmocnisz tym sposobem miesnie, przy okazji zrzucisz troche wagi i wtedy mozesz sprobowac cwiczyc normalny aerobik.
    Milego, ;)

    ReplyDelete
  31. b.--> Ja wiem, ze Ciebie to akurat sportem ekstremalnym jak areobik nie wystrasze:)) A takie Pilates to akurat bylyby dla mnie dobre;) Musze wrzucic na wish list do Amazon.

    ReplyDelete
  32. Athena--> To juz pozostane przy tej magicznej liczbie 18 i napisze Ci, ze mam 3x18+ :))) A dokladnie 56 wiec na sporty ekstremalne sie nie pisze, skoro wczesniej ich nie uprawialam. Z kijkami do lasu owszem moge, ale to nie jest dla mnie osiagalne codziennie. Najblizszy las to Central Park, a ja niestety jeszcze czasem musze pracowac;))

    ReplyDelete
  33. Anabell--> Kochana Anabell, pisze przeciez, ze wlasnie zrezygnowalam z czlonkostwa w gym, bo placilam i nie chodzilam. To myslisz, ze skoro nie chcialo mi sie isc do gym przez 16 lat to teraz pojde na areobik w wodzie? Jakos w to nie wierze;)) Poza tym o areobiku to ja pisalam, ze bylam nim zainteresowana 20 lat temu, teraz juz nie. No chcialabym miec te same kolana i stawy do smierci, chociaz i tak moze sie nie udac.
    Te dyski, o ktorych mowa to jest low impact, a wiec nie areobik tylko kardio plus inne cwiczenia. Akurat pierwszy dysk jaki wyprobowalam to bylo kardio, a przy kardio niestety nawet w low impact to jest duzo ruchu roznymi czesciami ciala na raz, stad problem z koordynacja. Dzisiaj zrobialm drugi dysk i nie mialam zadnych problemow, bo to juz inny zestaw cwiczen. Areobik wodny jest doskonaly, ja o tym wiem. Tylko rowniez wiem, ze zebym mogla z niego korzystac to musialabym miec ten basen w domu, albo nie pracowac. Taka jest prawda.

    ReplyDelete
  34. Broń boże! :))) sprzątanie w ogóle nie wchodzi w rachubę, nie liczy się!!!
    No o wybory u nas :) za tydzień kurde. Już słuchać ani oglądać nie można tych gamoni, rżną głupa równo jak jeden mąż :(

    ReplyDelete
  35. Pilates to jest dopiero nudny. ;-/ Dużo jest dobrych sposobów, żeby nie zaśniedzieć, ale grunt to znaleźć sposób na niechcieja. Moim wzorem została psycholożka, z którą miałam kiedyś warsztaty. Miała dobrze po 50-ce, była prosta jak struna i siadała w lotosie jak ja na krzesełku. Ojojoj.

    ReplyDelete
  36. Akularnico--> Nie tylko, ze indywidualistka, to jeszcze zawsze nastawiona kantem do swiata:)

    ReplyDelete
  37. Magenta--> Dobrze ze mnie w pore wyprowadzilas z bledu, bo juz sie zastanawialam czy to nie przez sprzatanie Wspanialy tak utrzymuje sylwetke. Malo brakowalo i zabralabym chlopu fuche, zupelnie niepotrzebnie;)))

    ReplyDelete
  38. Nielot--> To ja Cie zaskocze, bo ja siedzenie w lotosie odkrylam zupelnie nieswiadomie na lekcji WF jak mialam ze 12 lat. Ot po prostu "tak mi sie siadlo" a nauczycielce i polowie klasy o malo oczy z orbity nie wyskoczyly. I ciagle jeszcze moge siedziec w lotosie, nie jest to juz tak latwe jak bylo lata temu, ale ciagle jest to lotos. Nie potrafie tego wyjasnic w zaden logiczny sposob, ale tak mam. No chyba sie z tym lotosem urodzilam;))

    ReplyDelete
  39. Kiedyś żem na siłownie poszedł. Goście siedzą sobie na ławeczkach, przy przyrządach i gadają. Dostałem nowego Xmaxac++, ale kurwa power, tylko mnie nosi potem po domu i mi się ciupciać chce co chwila. Ganiam laskę po domu, spać nie mogę...
    Eeeetam, panowie, ja dostałem "bumboxa XXPowerExclusiw Orient Expres. Dupę mam po tym z żelaza.
    I tak dalej.
    Podchodzi jakaś godzilla do mnie, patrzy jak na rozdeptanego kotleta, ale może mój brzuch mu się z muskułami pomylił i z nabożnością księdza na roratach mówi: co bierzesz kolo?
    Nic - odpowiadam bezmyślnie.
    Szacun kolo - odpowiada godzilla. Trzeba dodać, że godzilla była od niego ładniejsza.
    Godzilla roki krok, odwraca się jakby czegoś zapomniała i mówi: To po chuj tu przychodzisz? Eeee, he he, zajebista ta recepcjonistka co?

    ReplyDelete
  40. Zezarlo mi komentarz gdzies wyzej.
    Star, a nordic-walking? Chodzic umiesz, a do kijow (kije sa tanie jak kupisz w sieci) przyzwyczaja sie w try-miga. Wszystkie miesnie pracuja, sciskanie kijow usprawnia krazenie, chodzenie spowalnia rozwoj zwyrodnieniowki i osteoporozy, jestes na dworze, wiec dotleniona, a w bonusie chudniesz. Powoli chudniesz, wiec skora nie zostaje obwisnieta.
    Moja Mac robi kilka do kilkunastu km dziennie, nawet po wstawieniu rozrusznika nie przestala. Ma piekna figure i swietnie sie czuje.
    ww.nordicwalking.co.uk/

    ReplyDelete
  41. Bareya--> Leze i kwicze:)))))))))))

    ReplyDelete
  42. Czarownico--> Czy Twoja mama ciagle pracuje? bo wiesz, ja nie bardzo wiem jak moglabym robic te nascie kilometrow? No chyba ze zrezygnowalabym z dojazdu do pracy i zaczela chodzic, co jest rozwiazaniem, ale troche sie obawiam, czy po takim marszu mozna pracowac bez mozliwosci wziecia prysznica;/ Cos mi mowi, ze nie;)
    Nie znam sie wiele na nrodic walking, ale tez sobie tak mysle, czy nie powinno sie tego robic gdzies w parku czy na plazy, w jakims terenie naturalnym, bo z tym tez mialabym problem, jakos nie widze ludzi maszerujacych z kijami po ulicach miasta..

    ReplyDelete
  43. Star, moja Mac nie pracuje, ale wszystkie panie, ktore chodza z nia (bo przygruchala sobie mala grupe) juz tak, i to kazda na pelny etat.
    Chodza zwykle ok 18-19, codziennie ok 1-1.5 godz, w weekendy wiecej. Ida brzegiem szosy, jak pogoda pozwala, to zapuszczaja sie w las.
    W mojej okolicy "ludzie z kijami" chodza normalnie po chodnikach, ale tloku nie ma jak w NYC. Nie masz jakiegos parku blisko?

    Tak naprawde wystarczy pol godziny (czyli 2-4 km w zaleznosci od tempa) dziennie, zeby byly efekty. Ale codziennie. Jedna z babek zrzucila samym tylko chodzeniem 15 kg w ciagu roku, nie zmieniajac absolutnie nic wiecej.
    Wiem, wiem, wista wio, latwo powiedziec - kije mam od roku i zmusic sie nie moge;)

    ReplyDelete
  44. Czarownico--> Wlasnie o to wista wio chodzi:)))) A musze Ci powiedziec, ze kolejne dyski z panieka dzialaja super, to jest to o co mi chdzi. W zaciszu wlasnego mieszkania, bez wzgledu na pogode, low impact i wystarczy. Waga nie jest celem i tak juz od poczatku roku stracilam 7kg, wiec niech sobie waga idzie swoim wlasnym torem:) Ja wiem, ze jest ped do bycia chudzina, ale ja sie temu nie poddaje. Dopoki jestem zdrowa (a jestem) i dobrze sie z tym czuje (a czuje sie zdecydowanie lepiej niz bylo), to chwacit. Ja nigdy nie bylam wykalaczka i nie mam takich dazen. Dla mnie jest wazny ruch dla utrzymania balansu i rownowagi. Do tej pory ciagle ubieram sie na stojaco i myje te nogi bez podporki i tak chce zachowac jak dlugo sie da. A tak naprawde to do balansu wystarczy stanac na jednej nodze i robic kolka druga, doskonale cwiczenie balansowe, w dodatku bez gymu, bez trenera itp. korowodow.

    ReplyDelete
  45. O ja też, dostałam kijki na gwiazdkę. Nie wiem, mi się one kojarzą z chodzeniem po górach, a nie po mieście. A a'propos postu "Raz nawet wybralam sie na yoge, ale to tez jest klasa, czyli zajecia w grupie i znow nic z tego nie wyszlo" Dokładnie! Ja już jakiś czas temu stwierdziłam, że nie dla mnie zajęcia w grupie- przy czym grupa zaczyna się od 2 osób (ja + trener, czy ktokolwiek inny). Także na razie uprawiam np grupową jazdę rowerową we własnym towarzystwie. A, no i czasem jeszcze sama ze sobą pojadę. Tak... A co do babki na ekranie, nie wydaje Ci się czasem, że ona też na Ciebie patrzy?:)
    Pozdr.

    ReplyDelete
  46. Confine--> Ta kobitka z ekranu mi nie przeszkadza:) Moge ja zawsze wylaczyc, a mnie najbardziej wkurwiaja sytuacje w ktorych nie mam kontroli:))

    ReplyDelete
  47. Star, a może czas na basenik po prostu???? Do pływania oczywiście, żeby nie było, że jakimiś niedomówieniami tutaj sypię :-))) Ja uwielbiam. Mogę sobie pływać godzinami, a i koordynacja wymuszona, bo jak się jej nie ma, to się człek topi. W ogóle lubię basen, bo tam się człowiek nie spoci, nie uderzy o nic, zero ryzyka urazów. Tylko utetłać się można, ale to pikuś :-)

    ReplyDelete
  48. Bardzo było śmiesznie, tak jak bym siebie widziała:-), koordynacja u mnie też fatalna ale ostatnio dałam się namówić koleżance na takie ćwiczenia, sala była pełna ale malutka było nas cztery plus instruktorka, lustro na całą ścianę a ona na mnie zerkała i jak sierota(ja) nie nadążała to ona zaczynała od początku, uśmiałam się tam jak norka bo cały czas miałam za dużo rąk i nóg przeboje też były na topie takie 20-sto letnie, a ponieważ niedawno obchodziłam 20 rocznicę osiemnastki to było jak na dyskotece w liceum:-).
    Jeżeli chodzi o chodzenie:-) i kijami to głównie w górach są niezastąpione, a mój sposób na wagę to jazda na rowerku stacjonarnym, w momencie kiedy osiągnęłam wygląd i wagę młodej orki przeprowadziłam z sobą poważną rozmowę :-) porzuciłam ukochany chlebek, mniej ukochane ziemniaczki, tłuszczyk, słodycze, sól, cukier i schudłam do tej pory 14kg. Jest mi z tym faktem bardzo dobrze!!! a to jeszcze nie koniec!
    Pozdrawiam cieplutko, Berni

    ReplyDelete
  49. Berni--> Dokladnie o to chodzi, tyle ze to co Ty przezylas w 4 osobowej grupie ja mialam w 40 osobowej. Mozesz sobie wyobrazic jakiej tam popeliny narobilam, jak te wszystkie baby mnie atakowaly, tylko dlatego, ze ja im wchodzilam w droge swoim brakiem koordynacji:))) A z kijami to tez nie wyobrazam sobie chodzenia po chodniku, no to jakos mi nie pasuje;)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...