Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, June 22, 2010

Ogrodowe szalenstwo

Jakby ktos myslal, ze Wspanialy przysiadl na laurach z tym kwieciem, to wyjasniam, ze nie;)
W niedziele z samego sranca, wysadzilismy resztki jego "wylegarni" do torebek, ktore zostaly zawieszone na ogrodzeniu podworka. Teraz dopiero mam zajeb z tym podlewaniem i dogladaniem, ale radocha tez jest jak wszystko ladnie rosnie, kwitnie i sie zieleni.
Pomidory juz owocuja od kilku tygodni, wiec podejrzewam, ze pierwsze wlasne pomidory bedziemy mieli juz na poczatku lipca, ale pierwsze koktajlowe beda jeszcze w czerwcu, bo juz kilka owocow zaczyna nabierac koloru. Pelaski kwitna jak najete, plumerie wypuszczaja liscie, bo kwiaty to dopiero w sierpniu, ale przynajmniej juz nie stoja gole patyki. Ja latam jak pipa z wezem i podlewam to cale towarzystwo:)
Wspanialy dopatrzyl sie mszyc na kilku roslinkach, ja bym sie w zyciu nie dopatrzyla, bo ja sie nie znam, ale on zawsze cos wypatrzy.
Nabeltal w zwiazku z tym jakiegos belta, ktorym ja mam pryskac jak tylko zauwaze oddzialy wroga w postaci mrowek atakujace doniczki.
Ludzie nie dziwcie sie, ze ja nie mam czasu pisac bloga:) bo albo podlewam, albo obrywam przekwitniete kwiecie, albo wypatruje mrowek.. A przeciez jeszcze do tego trzeba czasem isc do pracy.
Wczoraj odwalilam troche roboty na kompie, ale wiadomo z moimi zdolnosciami to znow spieprzylam cos, no trudno bedzie znow mial Potomek co naprawiac.
Kupilam sobie extra drive i tam chcialam przelozyc wszystkie zdjecia, bo jest tego od chusia pana i ciut ciut. Wiec zainstalowalam Potomka, zeby mnie nauczyl jak to cale badziewie uporzadkowac w jakies sensowne flodery i jak potem przeniesc na backup drive.
Pokazal, wytlumaczyl, ja w miedzyczasie radosnie krzyczalam po kilkakroc:
-- Querwa, teraz to mi sie dopiero podoba!!! Ja pitole, ale fajnie, ale super zabawa!!!
Po takich okrzykach Potomek uznal, ze matka jest odpowiednio uzbrojona w wiedze, powyzeral troche z lodowki i pojechal. Ja zostalam na placu boju, zakladanie i porzadkowanie folderow szlo mi calkiem dobrze, wiec z niegasnacym zapalem poupychalam ok 5-6 tysiecy zdjec po dziurach.
Do upychania po dziurach to ja sie wyjatkowo nadaje, tylko szkoda, ze potem i tak nie pamietam czym konkretnie te dziury pozapychalam.
Ale to pesteczka, przecie to tyko komputer, pomyslalam i dawaj przenosic to wszystko na backup.
Jak juz mialam wraznie, ba przekonanie nawet, ze juz wszystko zrobilam jak trzeba i pokazala mi sie ikonka, ze backup pracuje, to po pol godzinie chcialam sprawdzic co sie dzieje.
Najechalam mysza na ikone, a tu co?
Nozeszwmordejeza!!!!!!!!!!
Laduje mi sie caly komputer na backup!!!!!!!!!!
Ogarnela mnie panika, bo sobie nagle wyobrazilam, ze wszystko bedzie w tej malej seksownej (jak ja nazwal Potomek) kasetce a moj komputer zostanie pusty.
Kryste!!! co ja bede robic? przecie nie moge zyc bez kompa? a te kasetke to se moge w dupe wlozyc!!!
Cala spanikowana zadzwonilam do Potomka i zaczelam wyjasniac, co sie dzieje.
Ja oczywisie blablam jak nakrecona, az sie poplulam ze strachu i predkosci blablania, a ten mi z angielska flegma:
-- Mamo, nie panikuj.. nie bedziesz miala pustego komuptera... bo to urzadzenie niczego nie kaskuje tylko przenosi.. Po prostu zamiast samych zdjec na kasetce bedziesz miala tam caly komputer.. Ale tym sie nie przemjuj, kiedys Ci to wyczyszcze i bedzie dobrze...
-- Ale ja nie rozumiem jak to sie stalo? - wtracilam.
-- Jak to nie rozumiesz? ja to bym nie rozumial jakby wszystko poszlo tak jak chcialas;) wiesz jestes moja matka, czyli nieskoordynowana kobieta:)) Pewnie kliknelas nie tam gdzie potrzeba i tyle.
Zahahahal na koniec, cmoknal i sie wylaczyl.
A mnie taka lefreksja najszla, ze ja chyba sie badziej nadaje do tego malpiego gaju niz do kompa...

28 comments:

  1. Oho, jestem pierwsza :))
    Kwiatki dają wiele radości, mi też w tym roku odbiło!
    A co do kompa, to tylko urządzenie i zawsze może coś pójść nie tak. A tyle tych możliwości i tak szybko się zmienia, że aż się dziwię, że jeszcze za tym jako tako nadążam!

    ReplyDelete
  2. Star, ale wyszło też i na dobrze :) Masz kopie zapasową wszystkiego wszystkiego - nie tylko zdj ale tez i dokmentow i czegokolwiek co masz na kompie ;)
    Gratuluje kwiatow i pomidorow, trzymam kciuki zeby nic tam wam nie zezarlo tego co tak dzielnie podlewasz :) Mnieby sie szczerze nie chcialo:D

    ReplyDelete
  3. Iw--> Jesli chodzi o wszelaka elektronike to jestem uparta jak osiol i wiem, ze kiedys to opanuje. Problem z tym, ze ciagle jest cos nowego, ale to nic;) I tak wiadomo, ze to czego nie potrzebuje wiedziec to sobie odpuszcze:)))

    ReplyDelete
  4. Ucieczko--> Nigdy nie myslalam, ze mi sie bedzie chcialo;) A ze bede prosto z lozka zarzucac w biegu gacie, zeby leciec zobaczyc co sie nowego dzieje, to juz w ogole nie do pomyslenia;) A jednak tak robie, bo mnie sprawia radosc wszystko gdzie widac efekty. Jestem cholernie niecierpliwa, a tu na szczescie te efekty widac szybko.
    A z tym backupem masz racje, nawet mi dzis przez rozumek taka mysl przeleciala, ze moze kupic nastepne takie cudo tylko na zdjecia.. ;))

    ReplyDelete
  5. Pocieszylas mnie Star, ja tez mam wyjatkowy talent do naciskania nie tam, gdzie nalezy.Gorzej, bo nawet nie wiem,ze cos nacisnelam. Ot, takie kalectwo.
    Milego,:)

    ReplyDelete
  6. Anabell--> Umowmy sie, ze to kalectwo ma swoj urok:)) i tego sie trzymajmy. Pozdrawiam.

    ReplyDelete
  7. a ja Star nie mam czasu podlewac kwiatkow, bo mi mecze zycie wypelniaja. mam cos kompletnie z deklem i musze ogladnac kazdy - jak mi sie nie uda to czuje sie strasznie. dzieki bogu za PVR i dobrych kolegow w pracy ktorzy nie informuja o wynikach, oraz CD w samochodzie coby wynikow nie uslyszec. tak moj czas teraz wyglada - unikanie dowiedzenia sie o wynikach meczow do 5tej, a potem szybko do domu i ogladanie do poznej nocy.

    musze najac kucharke bo juz mi sie zamrozone zarcie konczy.....

    ReplyDelete
  8. No to kochana u Męża miłego w pomidorach niewiele zmian- się znaczy zakwitły...i radość wielka go opanowała...podlewa je jak pokręcony, łazi tam i z powrotem i mi przypomina "widziałaś...? zakwitły!"
    A co do kompów to ja uwielbiam takie relacje:) uwielbiam też tłumaczenie mojej kochane Mamuni:)jak np. wysłać meila z załącznikiem, jak ściągnąć coś z czegoś i jak nie odstać przy tym...pi....:) chwała Bogu mamunia:) zaczyna przerastać swego nauczyciela czyt. mnie;) i spokój jakiś...choc może to cisza przed burzą?:)

    ReplyDelete
  9. Bardzo żałuję, że nie mam w tej chwili ogródka. Brakuje ni tej radości z każdej roślinki, kwiatuszka czy pomidorka. Ale może jeszcze kiedyś będę miała? Jeżeli chodzi o komputer to nie mam na szczęście takich problemów. Jestem, z konieczności, dosyć biegła w tej dziedzinie :))Pozdrawiam i życzę tylko trafnego klikania:)

    ReplyDelete
  10. Czy poza pomidorami będzie z tego Waszego ogrodu jeszcze coś do jedzenia?

    ReplyDelete
  11. Hmmm star.... zielen, woda,podlewanie,obrywanie zwiednosci itd... jakos zaraz o takim kolorowym z bymbynkiem, lamentujacym do boga o wode mi sie jakos skojazylo.Ahhh i ten ma ze soba biala koze ktora sie zwiednosciami zieleni zajmuje, i zostawi przynajmiej kawalek mleka...
    Co do kompa, czy dzis wynalawca nie obchodzil by jakos 100 lat??? albo cos podobnie ??

    ReplyDelete
  12. No cóż, poszło jak poszło, ale najważniejsze, że tego kompa masz i możesz w wirtualu funkcjonować bo jak by to było, jakbyś tylko na tym seksownym pendrivie latała??? :))) Pozdrawiam

    ReplyDelete
  13. b.--> Ja juz od lat wyleczylam sie z ogladania sportu i na szczescie Wspanialy tez nie skacze i nie drze pyszczycha przy tv, bo bym chyba zwariowala. Potomek jest na biezaco, ale to juz mnie nie dotyczy;))

    ReplyDelete
  14. Kas--> No ja polknelam bakcyla z tym ogrodkiem;) Jeszcze dwa lata temu to rekawiczki, pierdoly, a w tym roku juz sie przylapalam na tym, ze gmeralam gola reka w ziemi:)))

    ReplyDelete
  15. Madame--> Moja praca nie ma nic wspolnego z komputerem, tyle, ze robie Quickbooks i cala ksiegowosc, place podatki komputerowo i na tym koniec. Reszta to tylko przyjemnosc, ale sie zawzielam i mimo, ze nigdy wczesniej nie pisalam na maszynie, to teraz zapitalam wszystkimi 10cioma paluchami :)))

    ReplyDelete
  16. Zante--> Oczywiscie, mamy pomidory, ogorki, szpinak, mieszanke salatowa, arugule, papryki 3 rodzaje, baklazany i to juz wszystko. Wiesz na takim szaliku ziemi to az cud, ale czesc pomidorow i wszystkie papryki rosna w doniczkach. Ach no i mam rozne rodzaje ziol lacznie z trawa cytrynowa i zielem sezamowym.

    ReplyDelete
  17. Diesel--> Ja sie tam o deszcz nie modle, bo jak jest silny deszcz to potem moje roslinki dochodza do siebie przez kilka dni, a ja to je podlewam delikatnie:)))

    ReplyDelete
  18. Czarny Ptaku--> Ja oczywiscie przy takich telefonach robie wiecej paniki niz warto, zeby nadac sprawie powagi;) Ale faktycznie ani na tego driva usiasc, ani sie do czego przyczepic.. no byloby nie wesolo;))))

    ReplyDelete
  19. MOje koktajlowe na etapie intensywnego kwitnienia. Do owocków jeszcze ho, ho! Bo zimno ciągle pierońsko...

    ReplyDelete
  20. zrób jeszcze Stardust jakiś keczap z tych pomidorków na zime albo coś żebym się jesienia załapała na próbowanie, bo teraz kurde już mi nie wyjdzie! ;O)

    ReplyDelete
  21. Kocham kreatywnych ludzi!!! obojetnie co robia - czy podlewaja ... czy sa "specjalistami od komputerow" . To takie bliskie ... mojej duszy...
    Pozdrowionka

    ReplyDelete
  22. Zgago--> Wlasnie patrze codziennie na pogode w Polsce (ustawilam na yahoo) i widze, ze jakos ciagle zimno, ale miejmy nadzieje, ze to sie szybko zmieni.

    ReplyDelete
  23. Ewa--> Do jesieni to beda jeszcze zywe, bo te koktajlowe to sa cale lato i jesien, a takie normalne to tez zawsze tak kombinujemy, zeby miec wlasne pomidory przez jesien. Mam nadzieje, ze juz bedziesz sprawna we wrzesniu.

    ReplyDelete
  24. Inasparadis--> No widzisz jak mi idzie z ta keratywnoscia, ale chociaz probuje:))

    ReplyDelete
  25. .... I wlasnie TE PROBY doceniam najbardziej!

    ReplyDelete
  26. Stardust, ja jeszcze do tego posta niżej, bo tam nie można:) BARDZO DZIEKUJĘ!

    ReplyDelete
  27. No to pewnie to było kopiowanie a nie przenoszenie :D. Mnie też w najbliższym czasie czeka taki wieeeelki backup plus przenosiny z laptopa na malutkiego netbooka - bo mojego wypasionego laptopa daję mamie - a niech się uczy na porządnym sprzęcie :D. A co! :)))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...