Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, June 2, 2010

Smutno mi :((

Zostalo ostatnie 24 godziny pobytu Spt u nas, a mnie juz jest smutno, ze wyjedzie i zrobi sie pusto i cicho... Zycie wroci do normy, ale tak naprawde to zycie przez te ostatnie 9 dni bylo w normie, toczylo sie zupelnie normalnie.
Ot bylo nas troje zamiast dwoje i to wszystko.
No moze tylko po knajpach wloczylismy sie wiecej niz zwykle, ale jak mozna pominac okazje do zasmakowania kuchni etiopskiej, greckiej, tajskiej, hinduskiej, meksykanskiej, francuskiej "z niespodzianka" czy tez sprobowania amerykanskiego hamburgera?
No to wszystko po prostu trzeba bylo zaliczyc... i tylko byl problem, ze mozna jesc nie wiecej niz jeden obiad dziennie, bo przeciez zostala jeszcze kuchnia marokanska, egipska, wloska, brazylijska, japonska i wiele wiele innych...
Od poczatku czulam i bylam jakos wewnetrznie spokojna o to czy sie bedziemy dogadywac, czy bedzie nam ze soba dobrze, czy nie bedzie jakichs drobnych nieporozumien, a moze nawet chwilowych spiec.
W koncu, tak naprawde to zupelnie sie nie znalysmy, tyle co z wzajemnego czytania blogow.
A jednak okazuje sie, ze mozna sie poznac i to naprawde doskonale poznac dzieki blogom.
Spt wrosla w nasze domostwo od pierwszego momentu i ani przez chwile nie odczuwalismy, ze jest osoba "z zewnatrz", ze jest "obca", czy tez nieznana.
Jak siedze i mysle teraz o tych ostatnich dniach spedzonych z nia to mam wrazenie, ze gdyby nie roznica wieku moglybysmy byc siostrami, raczej nie wyobrazam sobie tej relacji jako "matka-corka", bo te sa najczesciej chore, a przynajmniej nie tak swobodne jak nasze rozmowy.
A prowadzilysmy tych rozmow wiele, poranna kawa na tarasie, wspolne dojazdy na Manhattan, spotkania wieczorem jak juz skonczylam prace, obiady w knajpach.
No i 4 dni spedzone na intensywnych spacerach po miescie...
Nie myslalam, ze dam rade, w koncu jestem bylo nie bylo duzo starsza i mam zerowa kondycje fizyczna, ale chec przebywania z nia byla silniejsza od zmeczenia.
Nie pamietam nikogo z kim sie czulam tak doskonale w kazdej wspolnie spedzonej chwili, wiec chcialam aby tych chwil bylo jak najwiecej.
I bede je pielegnowac w pamieci... wybuchy smiechu na lekcji tanca na rurze, wrzaski zachwytu na srodku Manhattanu, szalenczy taniec Spt przy skrzynce pocztowej i piski radosci, bo znow pomyslalysmy dokladnie to samo... te wspomnienia zawsze beda wywolywac usmiech na mojej twarzy.
Tak samo jak piknik w Central Parku, na ktory zabralam wszystko tylko mi sie "zapomnialo" o talerzykach i sztuccach, co nam wcale w niczym nie przeszkodzilo, tak samo jak spalone tosty na dzisiejsze sniadanie.. No  moze nie zupelnie spalone, bo jednak daly sie zjesc;)) Nawet niechcacy wylaczona zamrazarka tylko na chwile wzbudzila zaniteresowanie i konsternacje Wspanialego, bo my obie oczywiscie nawet nie zauwazylysmy:)))) Nastepnego dnia przeszlismy test bojowy z grillowaniem zakwestionowanego miesa i z radoscia odkrylismy, ze jednak zyjemy i cala przygoda jest tylko wesola historyjka gosciny.
No i nie moge nie wspomniec o Wspanialym dzwoniacym z pracy z troska w glosie:
-- Ja tylko dzwonie, bo dzis moze padac, wiec daj Spt moja kurtke przeciwdeszczowa, bo z parasolem bedzie jej niewygodnie robic zdjecia...
A zdjec zrobilysmy wspolnie tone, bo ja z samego rejsu dookola Manhattanu mam 300 sztuk, a cykalysmy obie prawie non stop, wiec jest tego hohoho, albo i jeszcze wiecej.
Na szczescie juz obie wiemy, ze to tylko pierwsza wizyta, ale nie ostatnia, beda kolejne...
I ta swiadomosc sprawia, ze pozegnanie bedzie latwiejsze, bo przeciez trzeba sie najpierw pozegnac, zeby sie znow powitac...

38 comments:

  1. W doborowym towarzystwie i spalone tosty smakują wyborowo:))))

    Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  2. No to wspaniale, ze bylo...wspaniale.Niektórzy za nic w swiecie nie chca przenosic znajomosci blogowych do reala, ale ja juz jedna przenioslam i jestem bardzo zadowolona.
    Ciesze sie, ze jestes zadowolona.
    Milego, ;)
    P.S.
    Gdy sie nadaje na tej samej fali, to roznica wieku nie ma znaczenia.

    ReplyDelete
  3. Znam to uczucie, kiedy wyjechać ma ktoś dopiero poznany, a tak już nam bliski. Też poznałam dzięki blogowi kilka wspaniałych Osób, w tym jedną dziewczynę, z którą właśnie się zaprzyjaźniam coraz bardziej. I też już bywamy u siebie, a za każdym spotkaniem jest fajniej :)))

    ReplyDelete
  4. Czułam że tak będzie, obie jesteście z wysokoenergetycznego białka :)
    Fajna przygoda!

    ReplyDelete
  5. a ja tam sie cieszę, bo w ojczyźnie to może Spt zobaczę, w NY na pewno nie:)

    ReplyDelete
  6. Kurna, Baronowa kartkę dostała!

    ReplyDelete
  7. Ida--> Masz racje;) Dodatkowo tosty byly z pysznym schabem wiec uszly w tloku:)))

    ReplyDelete
  8. Anabell--> To prawda z tym wiekiem, a my jestesmy wyjatkowo na tej samej fali:))

    ReplyDelete
  9. Iw--> Fakt, ze wiele znajomosci blogowych moze przelozyc sie na wartosciowe przyjaznie w realu, ale wiesz, moje szanse sa naprawde mizerne;)) To jednak szmat drogi na spotkanie towarzyskie.. ;((

    ReplyDelete
  10. Malgoska--> Trafilas w samo sedno:))))

    ReplyDelete
  11. Baronowo--> To super, Spt sie ucieszy, bo za poltorej godziny przychodzi do mnie do pracy i lecimy na ostatni obiad.. wrrrrrrrrrrr...
    Jak ja nienawidze pozegnan...
    W dodatku bede jutro zajeta i raczej nie bede miala okazji odprowadzic jej nawet na pociag, ktorym musi dojechac na lotnisko.

    ReplyDelete
  12. Fanatstycznie :-)
    A ja dziekuję pięknie z apocztówkę!
    :-)
    Migiem doszła. Chyba dosłownie!

    ReplyDelete
  13. Ojej... Ja byłem przekonany, że Stp to Twoja siostra. Jesteście do siebie podobne...

    ReplyDelete
  14. super dziewczyny, ciesze sie strasznie ze Wam bylo fajnie. fajnemu to z kazdym fajnym fajnie, nieprawdaz? :))

    milych lotow dla Spt.

    ReplyDelete
  15. o jak ja Spt zazdroszcze!!!!

    ale gdzie bedzie mozna te foty oblookać?!!!!

    ReplyDelete
  16. Spt & Stardust:) bardzo się cieszę, że Wy sie cieszyłyście:) To fajnie znaleźć wspólny język od razu:)Życzę Wam wielu takich spotkań tam czy tu, tu czy tam:)))))))
    Buziale:*

    ReplyDelete
  17. Star:) ty jesteś taką prawdziwą gwiazdą, której pisanie uśmiecha się do wszystkich, nawet gdy piszesz, że Ci smutno. :)
    Jak miło słyszeć, że jeszcze istnieje taka zwykła prosta przyjaźń, bez rywalizacji, tylko z samymi radościami odkrywania siebie;) aż zazdroszczę:)
    czyli już dwóch rzeczy zazdroszczę: NY i przyjaźni TAKIEJ:)

    ReplyDelete
  18. No tak to już bywa... powitania i pożegnania... z nich między innymi składa się nasze życie... nie jest to łatwe... ale bądź dzielna :) I myśl pozytywnie :) potrafisz :)

    ReplyDelete
  19. Sze--> Tez jestesmy mile zaskoczone ta szybkoscia poczty. Jest/bylo fantastycznie, tylko malo:(

    ReplyDelete
  20. Michal--> Nie bardzo wiem co napisac, bo ja to podobienstwo zdecydowanie uzanalabym za komplement, ale gorzej z Spt;)
    To moze ustalmy, ze jest to glownie podobienstwo dusz;))))

    ReplyDelete
  21. Zgago--> Sama pewnie wiesz, ze w tym wieku juz nie jest tak latwo dopasowac sie charakterami, ze czlowieka czesto wkurwiaja drobiazgi i to chyba naturalne. A tu nagle nic, zupelnie nic Cie nie wkurwia i jeszcze jest Ci kazdej chwili malo.

    ReplyDelete
  22. Evek--> Nie pytaj gdzie mozna zdjecia oblookac, tylko bierz walizek i przyjezdzaj:))
    A serio, to chyba bede wrzucac okazyjnie troche zdjec do roznych notek.

    ReplyDelete
  23. Ade--> Oby sie spelnilo:))) Buziaki dla Ciebie i dzieki.

    ReplyDelete
  24. Kas--> Dziekuje i milo mi, ze tak mnie odbierasz.

    ReplyDelete
  25. MalaMi--> No wiesz, nie pozostaje nic innego jak myslec pozytywnie. Ale przyznam, ze czuje sie jak na zakonczenie kolonii, kiedy zawsze ryczalam przy pozegnaniach. Tylko, ze to bylo prawie pol wieku temu:)))
    Jednak pewne rzeczy sie nie zmieniaja:)))

    ReplyDelete
  26. ojej, jak Wam fajnie było razem :)

    zazdroszczę po cichu,
    a czy Spt oddała się w twe ręce na Twym wygodym zabiegowym łożu?
    Podejrzewam, że nie potrzebowała, bo pięknie wygląda :) ale a nóż

    ReplyDelete
  27. e, żadne tam zaraz kolejne. TERAZ PRZYJEŻDŻAM JA! kolejka jest! ;)

    ReplyDelete
  28. Też mam jedną super kumpelę, z którą rozumiemy się świetnie, a poznałyśmy się na forum hiszpańskim. Wśród znajomości Skype'owych też mi się przydarzyły tak zwane "perełki". Jak wszędzie - poznaje się dużo ludzi i często się trafia jak kulą w płot, ale można też poznać wspaniałych i wartościowych ludzi, nadających na tych samych falach co my :).

    ReplyDelete
  29. sie oddalam na lozu - jakzeby nie - nie bylabym soba ;)))

    aaaaa ds - kolejka jak kolejka - ja tam szanuje kolejki - ale znajac zycie - to zanim Tu swoje kulturalnie wystoisz to ja sie ze trzy razy wepchne bez :P

    a poza tym. plan numer jeden jest, ze teraz Star jedzie do Europy - a ze Polska jest juz znana - to jedzie do Paryza - a ja z nia - bo mam blisko - wiec - wiesz - sprzataj - bo my mamy wysokie standardy czystosci - przez 10 dni lozko scielilam ! ;))))))

    plan numer dwa jest, ze przy kazdym kolejnym gosciu - gosc juz sam napierdala po njujorku, bo star sie boi ze ducha wyzionie. nie najlepsza zrobilam robote nastepnym - no ale wiadomo - po mnie tylko chude blondynki i czarne wnetrza bo juz inaczej strach ;)))

    po trzecie - siedze na walizce co ja ledwie dopielam - czy po dziesieciu dniach mozna wracac z 15 parami butow ? MOZNA :)

    poza tym mam sraczke przedlotowa.

    i jeszcze poza tym zostalam tu goscinnym autorem to wszystko opisze po powrocie na lono :)

    buziam znajomych i nie - i spadam na lotnisko a przedtem po srebrne mini - bo star mnie przekonala zem gruba ale ksztaltna i trzeba to wykorzystac dopoki nie mam stu lat bo potem bede zalowac! :))))))

    acha - to ja spt - co sie nie zalogowala :)

    ReplyDelete
  30. A mnie się wyświetlasz jako Spt :-) Bą wuajaż, pilnuj butów!

    ReplyDelete
  31. Jesteście fajne babki :) a czas to tylko lekki wietrzyk, może szybko ją przywieje z powrotem. Usmiechu :)

    ReplyDelete
  32. No i wspaniale;-) Się cieszę z Wami. I ważne, że to nie ostatnie, że będą następne spotkania;-)))

    ReplyDelete
  33. Hallo!
    Slucham wlasnie Empire State of Mind - choc tak moge byc blizej Was;)) i bardzo sie ciesze, ze macie cudowny czas, ktory razem spedzacie. Czasami ludzie , ktorzy sie poznaja sa sobie blizsi niz najblizsza rodzina..
    A roznica wieku, jak sie dogadujecie - bedziecie wspanialymi przyjaciolkami.
    To takze zasluga Twojego wspanialego charakteru Star. Mysle, ze dzieki temu jest Wam tak fajnie. Pozdrawiam i ciesze sie, ze moge i ja brac udzial w wielkiej wycieczce. Usciski dla Was...
    Alina

    ReplyDelete
  34. To wpaniale jest spotkać taką bratnią duszyczkę. Miło jest słyszeć, że pomino pewnych zróżnicowań, ludzie potrafią jeszcze się zaprzyjaźnić, co ostatnimi czasy dosyć rzadko się zdarza, bo ludzie są tak zabiegani, że mają zbyt mało czasu dla siebie, a co dopiero dla innych. A Wy obie pokazałyście, że nie ma granic, których nie można przekroczyć. Widać, że jak się znajdzie prawdziwą przyjaźń, to wszystkie przeszkody są do pokonania. To cudownie mieć taką szczerą przyjaciółkę od serca. Pozdróweczka :))) Lea

    ReplyDelete
  35. A ja to nawet usłyszałam ostatnio sarkastyczne "wyżal" się swoim blogowym przyjaciołom. Często blogowi są wspanialsi od tych na siłę wtłoczonych w nasz świat, chociażby przez związek z kimś.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...