Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, June 11, 2010

Z nozem w plecach

Wspanialy, jak na wspanialego przystalo zaprosil mnie wczoraj do restauracji na obiad. Chyba nikogo nie zdziwie jesli sie przyznam, ze wybralam tajska restauracje. Taka lokalna, niedaleko domu, bo wiadomo, ze bylo juz pozno i nie chcialo mi sie nigdzie walesac. Zdecydowanie wole urodziny w weekend, ale niech tam... da sie przezyc. W knajpie bylo dosc pusto, bo ona znow jest zle zlokalizowana, za daleko od glownego ruchu i zycia, a ludzie to zwierzeta wygodne i nie chce im sie schodzic z drogi, wiec leza tylko tam gdzie jest po drodze. Ja juz mialam wczesniej obcykane, ze jedzenie maja dobre, obsluga mila, wystroj ladny, no i glodna bylam wiec moglam przejsc jedna dluga ulice od glownego traktu;)
Siedlismy i ledwie zlozylismy zamowienie, jak do stolika obok przysiadla sie para mlodych ludzi. No niby nic, ale tak mi siedli na celowniku, ze sila rzeczy musialam obserwowac.
Znaczy sie konkretnie to moglabym patrzec Wspanialemu w oczeta, tudziez ustki, ale jakos mi wzrok uciekal:) tym bardziej, ze zapowiadalo sie interesujaco, a ja lubie paczec na ludzi.
Interesujaco, bo mlodzi jak tylko siedli to zaczeli sie obglaskiwac, tak niewinnie, dyskretnie i to mi sie podoba, taka slodka gra, on gladzi palcem jej dlon, w czasie gdy ona paluszkiem drugiej dloni wodzi po jego ramieniu. No nic ino zakochani na umor, przyszlo mi do glowy.
Zamowili jedzenie i zazyczyli sobie paleczek zamiast normalnych sztuccow, ktore lezaly juz na stole.
A niech tam, to mnie juz nie dziwi, bo wiekszosc ludzi wola o paleczki mimo, ze nie potrafia nimi jesc, ale maja wrazenie, ze skoro restauracja azjatycka to trzeba sie wykazac, zupelnie nie zdajac sobie sprawy z faktu, ze paleczek sie w Tajlandii nie uzywa, tylko lyzki i widelca. Tak, tak nozy tez sie nie uzywa.
Tyle odnotowalam na poczatek i potem zajelam sie towarzystwem Wspanialego.
Po jakims czasie katem oka dostrzeglam, ze dziewczyna z wkurwem w oczach wpatruje sie w okno i zycie uliczne odbywajace sie za oknem. Przenioslam dyskretnie wzrok z niej na partnera i coz zobaczylam?
Ano, chlopak siedzial od dolu w pozycji pollezacej z wyciagnieta noga, stopa (bez buta) oparta o stope dziewczyny wystukiwala jakis nikomu nieznany rytm. Gorna czesc ciala pochylona nisko nad talerzem z reka okalajaca talerz i druga reka wywijala szybko paleczkami.
Nic dziwnego, ze dziewczyna siedziala jakby polknela kij od lopaty, z wzrokiem wbitym w okno, pewnie liczyla minuty do konca przedstawienia, od czasu do czasu grzebiac niechetnie paleczkami w swoim talerzu.
Natychmiast przypomnialo mi sie te kilka randek, ktore to sama odbylam z ewentualnymi kandydatami na rokujacych...
Jeden po zjedzeniu makaronu wycieral skrupulatnie talerz kawalkami bagietki i nie byloby w tym nic dziwnego, bo takie zachowanie jest tutaj normalne. We wloskich restauracjach maczanki chlebowe sa zjawiskiem codziennym, ale on wysysal sos i dalej zapierdalal tym samym kawalkiem chleba po talerzu!!!
Pamietam, jakby to bylo wczoraj ze zoladek podszedl mi do gardla...
Drugi z tak namietna zawzietoscia kroil stek, ze ja zamiast sama jesc, trzymalam stol, coby nic z niego nie spadlo, no i zeby mnie nie przybil brzegiem stolu do kanapy, na ktorej siedzialam!!!
Pamietam tez gostka, ktory trzymal lyzke do zupy chwytem rocznego dziecka, czyli z gory z kciukiem umieszczonym w zaglebieniu lyzki!!!
No zesz w morde, zaden z nich nie mial szans na druga randke w moim przypadku, a tego od lyzki, to zostawilam pod pretekstem koniecznosci pojscia do lazienki i juz nigdy nie wrocilam do stolika.
Zerknelam znow na dziewczyne i juz wiedzilam z wyrazu jej twarzy, ze to jest tez ich ostatnie spotkanie.
Jak to dobrze, ze w tajskich restauracjach nie podaja nozy...
Chleba do maczania w sosach tez nie podaja, wiec chlopak najpierw zamienil paleczki na widelec, a potem na lyzke i wysiorbal sos.
Dziewczyna spokojnie zamknela oczy na ten moment..
Coz jak widac, sztuka jedzenia chyli sie ku upadkowi...

I jeszcze jedno wielkie wydarzenie moich wczorajszych urodzin.
Wieczorem ok. 19tej dostalam esesmana od klientki tej tresci "Stardust, wlasnie urodzilam dzis o 15:18 moja corke, o ile pamietam to dzis sa wlasnie Twoje urodziny!! Mala ma na imie Zorina"
Pogratulowalam i potwierdzilam, ze owszem mala przyszla na swiat w dniu moich urodzin, odtanczylam radosny taniec, wymienilysmy jeszcze kilka krotkich esesmanow i wracajac z restauracji podzielilam sie ta radosna wiadomoscia ze Wspanialym.
-- OMG! Mam nadzieje, ze lojalnie ostrzeglas, co czeka nieswiadoma matke? - zapytal z rozbrajajaca szczeroscia.
-- Posluchaj Wspanialy, nic ja nie czeka, dziecko urodzilo sie w innym przedziale godzin, to raz, dwa to jest inny rok, a wiec inny uklad pozostalych planet, no i trzy to zupelnie inne polozenie geograficzne - odwarknelam.
-- I Ty myslisz, ze to wszystko pomoze? - zapytal bezczelnie przytulajac mnie do siebie i cmokajac w policzek.
-- No coz, jak nie pomoze, to znaczy, ze wlasnie swiat wzbogacil sie o kolejna fantastyczna dziewczynke, z ktorej wyrosnie rasowa kobieta, jak JA - zarechotalam rownie bezczelnie;))

37 comments:

  1. no i mialas racje, z ta rasowa kobieta. pamietaj, przypilnuj dobrego wychowania i daj mlodej matce pare wskazowek :)))

    ReplyDelete
  2. cóż, przed większym zaangażowaniem rzeczywiście warto sprawdzić to i owo - to w kontekście restauracji, a w kontekście daty - niech się mała cieszy, bo niezależnie od godziny, kraju i położenia geograficznego Tego dnia na pewno rodzą się same takie wspaniałe dziewczyny jak Ty

    ReplyDelete
  3. b.--> To juz druga corka, wiec matka raczej doswiadczona:)

    ReplyDelete
  4. Anno--> To fakt, ze trzeba wiele rzeczy sprawdzic, ale niektore mnie ciagle zaskakuja;))

    ReplyDelete
  5. właśnie mi się zrobiło zimno mrocznie jak sobie przypomniałam niegdysiejsze randki w ciemno. o jezu! ;))))

    ReplyDelete
  6. dlatego ja rzadko z facetami do restauracji chodzę, a jak już to z tymi "sprawdzonymi" ;O)

    a co jadłaś?? jesli można spytać. bo ja chyba tajskiego nie próbowałam... choć mam tu niedaleko swoją ulubioną restaurację, która jest mieszanką kilku azjatyckich i może nawet nie wiem, że tajskie jadłam ;O)

    ReplyDelete
  7. 100 lat Star ;) Szczescia i radosci. I duzo marzen, zeby mialo co sie spelniac ;)

    ReplyDelete
  8. Oby więcej takich z...je...tych kobiet jak TY.
    A sztućce w dupsko powinni im wetknąć bo "chińszczyznę" je się pałeczkami a gulaszu nie pije kurwości przez słomkę od coca-coli. pozdrawiam z okazji urodzin życząc Ci nieustającego genialnego humoru.

    ReplyDelete
  9. W Tajlandii nie używa się noży? To wobec tego kraj dla mnie, bo ja nie umiem. Myślę, że na randce ze mną szybko odeszłabyś od stołu, bo ja potrafię na koniec wylizać talerz. Może dobrze, że na randce w życiu nie byłam. ;-/

    A w ogóle, to wszystkiego najlepszego. I cwiety:

    @-->-->--
    @-->-->--
    @-->-->--

    ReplyDelete
  10. Nie bede zyczyc sto lat, bo to banalne. Pozycze Ci jedynie, zeby cala reszta Twojego zycia wygladala tak, jak teraz :))

    ReplyDelete
  11. Czołem Stardust, pięknie obeszłaś swoje urodziny, Wspaniały wiedział, co robi.
    A taka randka przy kolacji mówi człowiekowi więcej o "przeciwniku" niż niejeden spacer i wyprawa do kina. :))
    Uściski!

    ReplyDelete
  12. spóźniłam się, ale dużo zdrowia Stardust, bo co do reszty to nie wierzę, że mogłoby Ci zabraknąć:)

    ReplyDelete
  13. Myślisz, że córka koleżanki ma szansę na bycie taką kobietą jak Ty???? W życiu!!!

    ReplyDelete
  14. więcej takich Stardust i świat będzie zajebisty! :)

    a historia z wysysanie sosu... aż miałam ciarki , brr! okropne!

    ReplyDelete
  15. til hamingju með afmælið :) raz jeszcze

    a co tych randkowiczów, to nie kumam. Się głaskali, muskali i jako zakochani w oczęta patrzali...toż to chyba nie pierwsza randka! A potem zdziwko, że amant wpieprza jak na wieprza przystało i jeszczę gołym, buta pozbawionym kończynem stuka w nóżkę. To ja się dziwię całości. Bo zanim się bym musnąć dała to między innymi sposób kosumpcji skontrolowała. :)

    Star, tutaj na Is to szlagby Cię trafił w barze, restauracji czy knajpie. Na dzień dobry byś padła od dźwięku wciągania gluta z potężnym chrupnięciem i połaczonym z głośnym łyknięciem. Nigdy się do tego nie przywyczaje a to tradycja wrręcz jest narodowa.
    Koleżanka obierając dzieciaka z przedszkola zwróciła paniom opiekunkom uwagę, że dziecku trza gluty wycierać a nie pozwalać by się całe nimi obkleiło. Panie na to: "bo ona nie umie wciągać, a to witaminy są". :):):) ot folklor :)
    przepraszam za glutowy temat każdego, kto czytając pił kawę, konsumował lub trawił.

    A w sumie zabawne jest to jak różna rzeczy wpływają negatywnie lub wręcz przeciwnie na różne osoby. Różny odbiór mamy :)

    Łyżka tak z góry trzymana nadaje się do walenia w łeb. WYgodnie tak. :)

    ReplyDelete
  16. Nie ma to jak być przekonanym o swojej wartości - ot co!
    Co do parki to mnie też dziwi, że tu się obgłaskują, a po chwili niespodzianka...no chyba, że u nich wszystko od tyłu...yyy...to znaczy na odwrót się działo :D.

    ReplyDelete
  17. i ja miewalam takich kandydatow...Zwracalam na to baczna uwage,a wyszlam za maz za azjate, ktory z rzadka uzywa sztucow. coz...gusta sie tez zmieniaja. ;-)
    Zorina bedzie cudna...patrzac na Ciebie ;-)
    Wszystkiego dobrego Star.
    Ufam,ze bawilas sie wyborowo?

    ReplyDelete
  18. Spt--> Randki w ciemno, bez wzgledu jak koszmarne i tak wspominam z humorem po latach. Gorsze sa randki swatane przez znajomych, ktorzy wiedza najlepiej czego Ci trzeba;))) to jest dopiero koszmar.

    ReplyDelete
  19. Evek--> Moim ulubionym daniem jest kaczka w red curry, z appetizers lubie fried tofu z sosem z orzeszkow ziemnych, dumplings, satay z kurczaka, no w ogole to bardzo lubie tajska kuchnie. Jest lzejsza od chinskiej i ostrzejsza.

    ReplyDelete
  20. Bareya--> Otoz to, widelec w dupe:) Ale zauwazylam, ze wiekszosc ludzi nie odroznia chnskiego od tajskiego, czy nawet japonskiego jedzenia. I dziekuje za zyczenia:)

    ReplyDelete
  21. Nielot--> Lizanie talerza, to ja tez moglabym odstawic ale raczej nie w poczatkowym stadium randkowania:))) W stadium zaawansowanym wszelkie chwyty dozwolone pod warunkiem, ze nie obrzydzaja partnera i ludzi przy sasiednich stolikach.

    ReplyDelete
  22. Futrzak--> Dziekuje bardzo:) tez bym tak chciala.

    ReplyDelete
  23. Iw--> Ze wszystkich randek najbardziej nie lubie chodzenia do kina, niby mozna po filmie pogadac, ale mnie kino meczy;) Wolalabym obejrzec film w domowych pieleszach.

    ReplyDelete
  24. Ida, Miss, Akularnica--> Dziekuje Wam bardzo, chociaz mysle, ze troche przeceniacie moje mozliwosci;)

    ReplyDelete
  25. Dizejko--> No autentyczne brrrrrrrrrrrrr ;))

    ReplyDelete
  26. Zgago-blizniaczko --> Dziekuje :))))

    ReplyDelete
  27. Miauka--> No to z tymi glutami faktycznie mialabym przerabane, bo ja zaraz mam cofke;)

    ReplyDelete
  28. Miauka i Athena--> Sama nie pojmuje jak to bylo, ale to obglaskiwanie nie bylo za bardzo zaawansowane, takie powiedzialabym rozpoznawcze, jednym paluszkiem;)) Wiec moze faktycznie nie mieli okazji spotkac sie przy jednym stole wczesniej. No ciagle sie jeszcze czegos ucze, a mialam wrazenie, ze juz wszystko widzialam;)

    ReplyDelete
  29. Tabdel--> Jedzenie bez sztuccow jest mi znane, wiec nie bylabym zaskoczona. Tak jemy w knajpach marokanskich i etiopskich i to z jednego talerza. Bardzo mi sie to podoba, nawet wybralam sie do etiopskiej knajpy z Spt tylko dla samego doswiadczenia jedzenia rekami z jednej michy:))

    ReplyDelete
  30. A ja troche spozniona ,ale zycze ci Star z okazji Urodzin przede wszystkim duzo,duzo zdrowka,oraz dalszych tak radosnych chwil razem z Wspanialym i obys sie nie zmieniala....

    ReplyDelete
  31. Jeszcze mnie wstrzacha po wyobrazeniu sobie tego chlopaka w akcji.

    A jeszcze bardziej mna wstrzasnelo, ze przegapilam Twoje urodziny Star. :) W kazdym razie wszystkiego tego czego sobie sama zyczysz ale dwa razy wiecej. :)I dwa razy predzej zeby sie spelnilo.

    Dunia

    ReplyDelete
  32. Ale się uśmiałem, dziękuję za tonę śmiechu Stardust. :D

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...