Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, July 20, 2010

Zarobiona jestem

Nie mam ostatnio czasu, bo to jak nie ogrodek, to panienka z cwiczeniami. A wlasnie, zapomnialam zameldowac, ze z panienka idzie nam calkiem dobrze i juz nawet przestalam ja obrzucac stekiem niewybrednych przezwisk:)
Wobec powyzszego mam ostatnio tzw. zajecia dodatkowe i jeszcze zwiazane z nimi zajecia podrzedne.
Dzien zaczyna sie od wymachiwania z panienka, ale przedtem trzeba oczywiscie wypic kawe, bo bez kawy nie potrafilabym wlaczyc odtwarzacza DVD i telewizorni. Potem trzeba sie odpowiednio ubrac, zeby zabezpieczyc cialo przed ewentualnymi szkodami. I tak coby nie krecic mlynka cyckami nalezy zalozyc sportowy biushalter, ktoren z cyckow robi dwa nalesniki, zeby sie w kostkach nic nie wygiblo trza se zalozyc sportowe cizemki, a ze skore na stopach mam szlachecka to trzeba do tego koniecznie skarpety, bo inaczej po 5 minutach ciwczen mamy tygodniowa pamiatke w postaci babli i pecherzow.
Samo to odziewanie sie do cwiczen jest juz cwiczeniem samym w sobie, a tu jeszcze trzeba rozozyc mate, na wypadek gdyby panieka rozkazala cwiczenia na plasko.
Jak sie juz obcwicze, to siadam do nastepnej kawy jeszcze zanim zaczne sie rozbierac i zmieniac odziez na ogrodnicza, coby zaczac podlewac roslinki.
Bo to nie jest tak, ze wychodze, biore waz i podlewam ten ogrodek i doniczki, doniczusie, skrzynki i skrzyneczki. Najpierw to ja sie musze do tego solidnie przygotowac, czyli spryskac psikadlem przeciwkomarowym, bo jak tego nie zrobie, to na mur jestem pozarta. No tak mnie te zboje kochaja!!
Wiec najpierw jest psikanie z pryskaniem, podwijanie nogawek u i tak obcietych na krotko dzinsow, bo te diably piekielne jak sie tylko nieco schyle potrafia mi wskoczyc pod gacie. Wiec pryskam, gacie i pod gaciami, dekolt i kazda odnoge wyrastajaca z odwloka.
Jak juz jestem solidnie spryskana i smierdze tak, ze juz sama ze soba nie moge wytrzymac, to wtedy moge sie brac za podlewanie. Podlewanie zajmuje mi ok kolejnych 30-40 minut, bo zawsze jeszcze trzeba obciac jakis listek, wypizgnac przekwitniety kwiatek. Jak juz koncze, to jestem zmachana tak, ze najchetniej poszlabym z powrotem spac, ale wtedy dopiero moge wziac prysznic.
Po prysznicu siadam wreszcie jak czlowiek z kolejna kawa przed Lapkiem. Tu mi dobrze, tu sobie troche poczytam, troche popisze i zanim sie czlowiek obejrzy to trzeba spieprzac do pracy jak Kopciuszek z balu.
Na prace marnego slowa nie powiem.
Z szefowa mamy podpisany uklad o nieagresji, ona sie do mnie nie przypierdala, ja sie do niej nie wtracam i jest nam dobrze, chociaz obie wiemy, ze to chwilowe. Jak przyjada konkretne terminy to bedziemy sobie skakac do oczu, ale poki co jest spoko;)
W sumie to moglabym powiedziec, ze ten czas kiedy jestem w pracy to moj wypoczynek, bo w nocy to roznie bywa. Nie, nie to wcale nie ze wzgledu na wzmozona aktywnosc seksualna, tylko przez klimatyzacje i meza Wspanialego, ktorego szczerze podejrzewam o posiadanie velcro na plecach.
Zaczyna sie od tego, ze ustawiamy klimatyzacje na odpowiednia temperature i jest ganc pomada, dopoki nie dotre do lozka, w pierwszej chwili jest mi zimno, a przynajmniej mam stopy jak sopelki, wiec wciskam je Wspanialemu w co popadnie, bo za wiele wyboru to nie mam, chlop raczej bardziej koscisty niz pulchny.
Moje wciskanie stop Wspanialy odczytuje jako zachete do amorow, co zostaje mu szybko i dosadnie wyjasnione, ze znow sie byl pomylil. Ale w czasie procesu wyjasniania Wspanialy juz jest caly wklejony we mnie i tu zaczyna sie problem, bo mnie sie natychmiast robi goraco, wiec dre mrodzisko, Wspanialy odpada na swoja polowe lozka z mruczniem cos tam pod nosem, czego nigdy nie bylam ciekawa.
Ale mnie jest juz teraz goraco, wiec wstaje i wlaczam wiatrak sufitowy, potem jest mi zimno i wstaje i wylaczam wiatrak, zupelnie nie zwracajac uwagi na fakt, ze akurat zaskoczyla klimatyzacja, ktora sie przeciez po kilku minutach wylaczy i znow bedzie goraco.
I tak wstaje po 16 razy w ciagu nocy, wlaczyc, wylaczyc, przesawic na inne obroty...
Ostatniej nocy sie zaparlam w sobie i powiedzialam ze nie bede wstawac. Jesli ktos mysli, ze to zagwarantowalo mi spokojna noc, to sie myli, bo owszem zamiast wstac 16 razy wstalam tylko 3 w tym raz zeby nakotlowac mezu drogiemu po lbie. Bo maz ukochany ile razy sie obroci to jest natychmiast zrolowany w przescieradle, nie zostawiajac mi nawet malego rozka na pocieszenie.
Jesli ktos mysli, ze rozwiazaniem bylyby dwa przescieradla, to sie myli, bo mezu potrafil sie juz kiedys zawinac jak kokon w 3 przescieradla nie przerywajac sobie snu. Tak, poswiecilam sie i poszlam spac z zapasowymi przescieradlami w zasiegu reki, wiec wiem jak to dziala. Ilosc przescieradel tu nie ma znaczenia, on ma takie sklonnosci. Rozwiazaniem bylyby osobne sypialnie, ktore nawet posiadamy, ale na to maz wspanialy sie nigdy nie zgodzi.
Wiec ja latam jak wariatka po nocach pociagajac za dzyndzle od wiatraka, za przescieradlo i wreszcie naparzajac nieswiadomego zadnych akcji Wspanialego.
Bo Wspanialy tak ma, ze jak spi to moznaby go z lozkiem wyniesc i tez by sie nie obudzil.
I jak ja w tych warunkach mam miec czas na normalne zycie?

14 comments:

  1. Do dzyndzla przy wiatraku umocuj długi łańcuszek (taki a la starodawna spłuczka do sedesu) albo sznurek co by Ci do wyra sięgał. Potem se możesz w wyrku leżeć i pociągać do woli bez wstawania.

    ReplyDelete
  2. Aneta--> Zrobilabym tak, ale wiatrak na srodku sypialni, a wyro niestety nie:)) Nawet noga nie siegne:((

    ReplyDelete
  3. Nie da sie wiatraka przerobic na pilota?
    Star, a te napady zina i goraca na przemian to masz zawsze, tylko w czasie upalow czy od jakiegos czasu hormon sie burzy?
    A stopy jak sopelki to przypadkiem nie od siedzenia w bezruchu tuz przed pojsciem do lozka (krazenie)? Bo mam tak samo i potem dlugo nie moge sie rozgrzac.

    ReplyDelete
  4. A co ma położenie wiatraka do położenia łóżka? Byle sznurek był długi. Z prześcieradłem to można ewentualnie spróbować wysciółki do śpiwora, wtedy nie dałby rady zerwać (sleeping bag liner).

    Zapomniałam pogratulować ćwiczeń z panienką. Co za determinacja!

    ReplyDelete
  5. Czarownico--> To nie ma nic wspolnego z hormonami, po prostu jak wiesz klimatyzacja utrzymuje temperature, wiec sie wlacza i wylacza automatycznie, przy czym jak sie klimatyzajcja wylaczy, to temperatura musi powoli spasc o (nie wiem) 1 czy 2 stopnie, zeby znow sie wlaczyla i wtedy wlaczona schladza o te 2 stopnie wyzej itd. I wlasnie to jest ten cykl, jak klima jest wlaczona i schladza, to pod koniec cyklu jest mi zimno, bo ja spie rozebrana wiec nic innego nie trzyma temperatury:)) Jak klimatyzator sie wylaczy, to pod koniec cyklu jest mi za goraco. Zawsze bylam wrazliwa na te drobne zmiany temperatury wiec raczej nic sie nie zmienilo. Nie mam zadnych problemow w dzien, ale jak cialo wypoczywa i nie jest zajete niczym innym to chyba bardziej odczuwa.
    A zimne stopy mialam od urodzenia i pewnie bede miala az do smierci w komplecie z zimnymi dlonmi. Kiedys mi jakis lekarz powiedzial, ze to taki bonus do niskiego cisnienia krwi. Czy to prawda? nie wiem, ale wiesz ja z tych co i tak nie analizuja;)))

    ReplyDelete
  6. Aneta--> Ale ten sznurek (naprawde to lancuszek z obciazeniem) wisi rowno pionowo, to chyba musialabym go przywiazac faktycznie sznurkiem do palca zeby utworzyc jakis skos:))) Tylko wtedy moglabym sie na tym powiesic, bo ja nie spie na bacznosc;)))

    ReplyDelete
  7. Nie ma bata - trzeba będzie tymczasowo przepchnąć wyrko na środek ;).
    Samozaparcia z ćwiczeniami gratuluję i czuję się normalnie wpędzona w kompleksy ;)

    ReplyDelete
  8. Star, zawsze potrafisz codziennosc obrocic tak pieknie w proze ze siedze i sie bawie stokrotnie ;) No z tym podlewaniem to juz naprawde, probowalas jesc witamine B? mi pomogla - malo juz tna i bable nie sa wielkie a takie tycityci i nie swedza. I panienka z dvd ze juz taki dlugi czas z toba i przed praca potrafisz sie zmobilizowac? podziw! ja wiem ze do tej pracy bladym switem nie idziesz, ale i tak ze sobie taka ladna rutyne wprowadzilas.
    Co do klimatyzacji wspolczuje - ja mam szoki termiczne ale na zasadzie ze wyjde z domu na dwor, z dworu do sklepu/szkoly, z sali na korytarz itp i jestem mokra na twarzy momentalnie. W domu jakos wytrzymuje w nocy jak juz wylacze wiatrak i musze sie kisic. Bo okna na przestrzal nie otworze bo tez spie bez niczego a wole zeby sasiedzi zza okna o tym nie wiedzieli ;)

    ReplyDelete
  9. Antares--> Nie moze byc zadnego przepychania, bo nie mialabym gdzie cwiczyc:) A jezdzic z lozkiem w lewo i prawo dwa razy dziennie sie nie da, za ciezkie.

    ReplyDelete
  10. Ucieczko--> Ja jestem tak przyzwyczajona do klimatyzacji, ze sobie nie wyobrazam zycia bez. Jak 5 lat temu w lipcu byla 17 dniowa awaria elektrycznosci w mojej okolicy to spalam pod zmoczonym recznikiem i cala chalupa otwarta:) To bylo w lipcu i na szczescie nie bylo tak goraco jak teraz.

    ReplyDelete
  11. Wakacje to dla mnie czas latania z językiem na brodzie. Nawet dzyndzla od wiatraka czasami nie mam czasu pociągać;)

    ReplyDelete
  12. Nivejko--> Bo Ty mloda matka jestes, dzyndzle dopiero przed Toba :)))

    ReplyDelete
  13. Jeny! Stardust! :))) Zmęczyłam się samym czytaniem, a Ty to masz na co dzień!
    Ale wytrwałości w ćwiczeniach zazdroszczę. Dobry pomysł z tą DVD, zawsze to człowiek nie sam, lecz w towarzystwie się męczy.
    Poszukam czegoś dla siebie i będę Ci dzielnie sekundować w wysiłkach przynajmniej ćwiczebnych.
    Mój M. też ma skłonność do zabierania mi kołdry czy prześcieradła. Na szczęście nie śpi tak mocno, więc coś do niego wtedy mówię, np. przesuń się kochanie, a przy jego najlżejszym ruchu podbieram mu prześcieradło spod czterech liter i nakrywam nas oboje porządnie :)))

    ReplyDelete
  14. samozaparcia w kwestii panienki gratuluję :)
    i muszę sprawdzić czy ja aby nie jestem spokrewniona ze Wspaniałym, bo ja też się w nocy nieświadomie owijam w kokon. a zrobiło mi się tak relatywnie od niedawna - od paru lat.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...