Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, August 14, 2010

Komar

Skrzydlata jego mac!!!
Pospalam troche dluzej, nie za dlugo, bo tak naprawde to juz mi sie nie chcialo spac, ale jeszcze bardziej nie chcialo mi sie robic kawy. To postanowilam przeczekac (ambitnie) udajac, ze spie.
Wiedzialam, ze Wspanialy musi wstac wczesniej bo idzie na 8 do znachora.
Udalo sie, jak juz ucichly odglosy mielenia kawy, jak juz skonczylo sie szamotanie ze smieciami do recyklingu i trzaskanie drzwiami, to jeszcze zerknelam pomiedzy rzesami w dlugosc mieszkania, widok byl bezpieczny.
Moge wstawac!!!
Wstalam, wzielam kubas kawy i siadlam przed Lapkiem w celu rozejrzenia sie po blogowisku.
Ledwie siadlam jak poczulam dziwne swedzenie na przedramieniu... hmmm... znam to uczucie tak dobrze, ze raczej nie moze byc pomylki, ale jakim cudem?
W ciagu minuty w podejrzanym miejscu juz byl babel wielkosci pestki malej sliwki i rosl w oczach.
Poszlam po masc i mijajac Wspanialego rzucilam krotko przez zeby:
-- Kurwa w mieszkaniu jest komar!!!
Spojrzal na mnie jakbym z Ksiezyca spadla.
-- Jak to? Skad?
-- Jak to skad? Raczej z zewnatrz - staralam sie zachowac spokoj wcierajac ciagle masc w babla tym razem juz wielkosci dojrzalej mirabelki i duze zaczerwienienie wokol.
-- Ale jakim sposobem? byl przez noc? - nie dawal za wygrana moj dociekliwy malzonek.
-- Zdecydowanie nie byl w domu przez noc, bo gdyby byl, to nie mialabym okazji zmruzyc oka, a ja spalam.
-- No to jakim cudem sie pojawil teraz? Przeciez wszedzie sa moskitiery.
Rece opadaja przy tym naukowcu! Tak jakby to bylo wazne jakim cudem? Kurwa wazne, ze JEST i nie gryzie nikogo innego, tylko mnie. Jesli pamietacie takie zwisajace klejace plastry na muchy z lat 60tych ubieglego stulecia, to ja wlasnie jestem taka klejaca przyneta na komary. Jak sie tylko pojawie, to te zwyrodnialce juz zacieraja skrzydla z radosci i bzycza "mieso dowiezli"!!
-- Skarbie ja wiem, ze sa moskitiery, ja wiem, ze to sie nie zdarza (na szczescie) ale mowimy o komarze, a nie sloniu. Prawdopodobnie jak wchodziles czy wychodziles dzis rano ze smieciami to przy okazji wpadl komar. Skoro Ty sie zmiesciles to i jemu sie udalo. Ja nie mam pretensji, ja tylko stwierdzam fakt.
Jak tak rozprawialismy to wlasnie cos mi przelecialo przed nosem.
-- Jest!!! - wrzasnelam klaskajac w proznie.
-- Gdzie? - odwrzasnal Wspanialy.
-- Teraz to juz nie wiem gdzie, ale byl przed chwila, myslalam, ze mi sie udalo, ale nic z tego.. - odpowiedzialam zrezygnowanym tonem.
-- To stoj tu i sie nie ruszaj, on musi do Ciebie przyleciec - wpadl na pomysl Wspanialy.
-- OK - zgodzilam sie.
I tak stalam na srodku biura, ja obserwujac front, a Wspanialy za mna oslaniajac tyly.
Stoimy i sie gapimy, a komara ani widac.
Po chwili sie pojawil gdzies w okolicy moich kolan, ale znow go nie trafilam.
I znow czekanie...
-- Nie ruszaj sie!!! - krzyknal Wspanialy wiec zamarlam w bezruchu i tylko po chwili poczulam jak mi przypierniczyl solidnego klapsa w dupe.
-- Auc!!! Ty masz komara zabic, a nie slonia, wiec sie raczej nie wyzywaj!!
-- Ech i tak sie nie udalo - wyznal szczerze.
-- Jak mogles nie trafic? Taka wielka dupa i taki maly komar?
-- Ale Ty masz dzinsowe szorty i na nich zle widac.
-- Aaaa to w/g Ciebie powinnam gola dupe wystawic?
Skonczylo sie na salwach smiechu i byl juz czas zeby Wspanialy poszedl do znachora.
Siadlam przy komputerze i doslownie kilkanascie minut po tym jak Wspanialy poszedl poczulam znow to znajome upierdliwe swedzenie na lydce.
Kurwa!!! Jest nastepny babel!!!
Posmarowalam i stanelam w lekkim rozkroku na srodku pokoju biurowego z zamiarem upolowania skurwysyna. Ale ilez mozna stac i czekac, gapic sie jak i tak czlowiek sam nie jest w stanie ogarnac wzrokiem calej powierzchni swojego wlasnego ciala.
Zrezygnowalam...
Ledwie siadlam i napislam jeden komentarz. A ten skrzydlaty bydlak znow mnie uchlal!!!
Tym razem w stope.
No musi, ta franca skrzydlata siedziec gdzies pod biurkiem!!!!
I co mam zrobic? Nawet jak wleze cala pod biurko i zwine sie w klebek to i tak go nie dam rady zabic bo nie ma wystarczajaco miejsca na zamach reka. Jedynie wyciagnac i wyprostowac mnie bedzie trudno jak Wspanialy wroci, bo sama za cholere nie wyleze:))
Pierdole, jestem sama w domu, wiec wpadlam na inny pomysl.
Rozebralam sie do naga. Stoje i czekam.
Cale 20 minut i nic...........
Ubralam sie, bo jak dlugo mozna tak zwisac smetnie, samej mi sie przykro i slabo naprzemian robilo, a komara jak nie widac, tak nie widac. Chcialam zachecic wieksza powierzchnia, ale sie nie udalo;)
Moze sie wystraszyl?

71 comments:

  1. notki nie przeczytałam całej,ale pobieżnie wiem że JEST komar.
    Mnie też gryzą;/
    Chamy !
    siatek nei mamy ale do tej pory nie było problemu;>

    a ogólnie to KOMARZYCA.Komary są większe i nie gryzą;)

    ReplyDelete
  2. haha, zgroza go ogarnęła na potęgę zemsty, którą na niego uknułaś :D Myślał, że zamiast go zabić chcesz go zgwałcić :D Nie był gotów na taki obrót sprawy :P

    ReplyDelete
  3. po tak szeroko zakrojonej akcji łowczej nie miał wyjścia - musiał się ukryć.

    ReplyDelete
  4. Rozumiem Cię doskonale. Ja też jestem ulubienicą komarzyc, a potem przez pół roku takie ugryzienie mnie swędzi i puchnie.Ostatnio mnie zżarły na plecach, przez cienką bluzkę.Bez przerwy się drapię niczym zapchlony pies i udało mi się jedno z ugryzień doprowadzić do stanu strupa.Nienawidzę komarów. Ale niestety znowu u nas upały i duża wilgotność i znów się gady panoszą.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  5. Tuv--> Ja juz nie jestem taka drobiazgowa:) w kwestii plci tego stwora, ale dlaczego one mnie tak kochaja? Czy Ty sobie wyobrazasz jak ja sie musze spryskiwac jak wychodze na zewnatrz? Kiedys taki/a jeden/a ugryzla mnie w gorna warge pod nosem, bo tam sie wlasnie nie spryskalam!!!

    ReplyDelete
  6. Aeljot--> Nie bylo nas w domu przez kilka godzin, moze gdzies zdechl/a bo narazie jest spokoj a juz jestem w domu od ponad godziny:) Na wytropienie mnie zwykle wystarcza im 5 minut:)

    ReplyDelete
  7. Anabell--> Dlatego tez miedzy innymi nie lubie lata, bo to nie tylko komary, ale wszelkie inne robactwo ciagle po mnie lazi i gryzie. Wlasnie w tym roku konczy mi sie taka specjalna masc, a juz nie bede miala mozliwosci kupic wiecej, bo sie firma wziela i zlikwidowala:((( A masc jest super, jak tylko posmarujesz po ugryzieniu, nawet jak sie pokaze babel, swedzenie ustepuje w ciagu minuty i dodatkowo masc jest bezpieczna nawet dla niemowlakow. O tej firmie to powinnam napisac notke, bo to szczyt glupoty zlikwidowac taka firme:(( Wrrrrrrrrrrrrrrrr

    ReplyDelete
  8. Oh matko wiem o czym mowisz. Co prawda przed komarami uchronic sie nie sposob. W dzien wychodzic jak nie musze to nie wychodzę bo pierunski upal wiec sie chronie w domu przed sloncem, a wieczorem wyjsc i owszem ale dopiero o 22.30 bowiem dopiero wtedy robactwo idzie spac. Moge sie psikac i nie dziala. Witamine B mialam jesc ale ja i leki i branie regularnie to jest nieporozumienie;) (nie pamietam). I jak juz ugryzie komar, to swedzi umiarkowanie, wychodzi czerwona wielka plama dzien pozniej i trzyma sie 1,5tygodnia. niech to juz sie skonczy!
    Mam nadzieje ze akcja tepienia komara przebiegnie pomyslnie. Powiem ci ze az szok - ledwo sie co obejrzalas a cie udziabal w 2 miejscach. Moze to vendetta za jego rodzine? ;D

    ReplyDelete
  9. A tam! Wystraszył się?! Poleciał po kumpli

    ReplyDelete
  10. Również nienawidzę tych latających potworów - najgorsze jest jak bydle w nocy lata nad uchem i tylko to pioruńskie bzzzzzzzzzz słyszysz - włączasz światło a tu... nic!!! i wtedy to cię szlak trafia!
    Pozdrawiam!!!

    ReplyDelete
  11. Jasne, że Ci współczuję oraz wszystkim atakowanym przez komary, ale tą barwną opowieścią bardzo mnie ubawiłaś, a niektóre komentarze też kapitalne :D !!

    ReplyDelete
  12. uchlał się i na razie mu starczy, wróci jutro...:(

    ReplyDelete
  13. Ja po wczorajszym siedzeniu w ogródku piwnym mam pierdyliard ukąszeń w prezencie od zdziczałych komarów i na domiar złego, kiedy wróciłam do domu, jakiś buc wpadł mi do pokoju i ucial mnie w stope - myślałam, że oszaleję! I na nic kremy, maści, off-y i AntyBzzz... :(

    ReplyDelete
  14. Trzecie podejście do komentarza robię :)

    Kochana ten upierliwy krwiopijca właśnie przyleciał do mnie. Od dwóch godzin próbuję dziadówkę ubić a ona bawi się ze mną w ciuciubabkę. Chciałam tylko zaznaczyć, że ja z tych, co to one nie lubią. A cholerstwo chyba z braku lepszego żywiciela- Osobisty wybył - próbuje mnie opić.
    Idę polować dalej...

    ReplyDelete
  15. Ucieczko--> Z ta vit. B to ja tez nie pamietam, a poza tym slyszalam, ze to trzeba zaczac brac wczesniej przed sezonem, czyli teraz i tak juz dupa mokra:) Kupilam 12 psikaczy jakichs hawajskich, bo naturalne i faktycznie dzialaja, ale jak nie psikniesz w jakims miejscu to tam cie wlasnie udziabie:))

    ReplyDelete
  16. Zante--> Nie wpuszcze:)) Taki numer, ze jakas latajaca czy pelzajaca wredota wpadnie zdarza sie raz na kilka lat. Dzieki bohu mamy wszedzie moskitiery, a przeciez i tak nie otwiera sie okien, bo jest klimatyzacja. Musialo sie toto wtarabanic jak Wspanialy sie krecil w te i z powrotem:))

    ReplyDelete
  17. Jagienko--> Nawet sobie nie wyobrazam co ja bym miala gdyby nie moskitiery i klimatyzacja. Tutaj jest wilgotny klimat, wiec te latajace wampiry atakuja cale lato.

    ReplyDelete
  18. Kwoko--> Wspanialy serio podejrzewa, ze znajomi tylko dlatego zapraszaja nas na grilla i inne imprezy w terenie, ze ja chronie reszte towarzystwa przed pozarciem:)))
    I pomyslec, ze dawno temu byl taki ktos, kto chcial ze mna na biwak jechac:))))

    ReplyDelete
  19. Beata--> Nie wroci!!!!!!!!! Nie strasz;))

    ReplyDelete
  20. Dizejko--> Musimy byc bardzo dobre ludzie, ze nas te latajace bydleta tak lubia:))

    ReplyDelete
  21. Anovi--> Z braku... mowisz:) No tak, jak mnie nie ma to Wspanialego tez czasem jakis ugryzie:))

    ReplyDelete
  22. :))))))
    Dzięki za niedzielną dawkę dobrego humoru.
    Wprawdzie Ci do śmiechu nie było... ale mnie też tej nocy zaatakował wsciekły komar - efekt - swędzi i piecze.
    Nie pomyślałam, żeby spać nago:).
    Hi hi hi.

    ReplyDelete
  23. Stardust solidarnie dałam sie użreć jednemu i to w durne miejsca, upierdliwe do drapania :)

    ReplyDelete
  24. Nie cierpię komarów bo po ich ugryzieniu strasznie puchnę :(. Póki co moskitiery się sprawdzają, no ale jak wlezę do lasu to masakra. A ja lubię po lesie łazić. No nordic walking chodzę w czapeczce na głowie bo jak mam zajęte obie łapy to mnie cholery po głowie żrą. Po jaką cholerę ten cały Noe zabrał na arkę parę komarów?! Wrrrrrr

    ReplyDelete
  25. Ida--> Na przynete:)) Ja zawsze spie nago, wiec gdyby te stwory mialy latwy dostep do mieszkania, to by mnie zezarly:))

    ReplyDelete
  26. Żeby tak kobieta kobietę... A gdzie solidarność jajników!

    ReplyDelete
  27. Antares--> Ja tez tak puchne, normalnie bable jak sliwki. Do lasu nie chodze w ogole, bo to byloby bez sensu. Wyobraz sobie, ze kiedys poszlismy do restauracji z ogrodkiem i tez mnie pogryzly. Tutaj jest wysoka wilgotnosc, wiec wystarczy troche krzewow i juz te stwory sa.
    Moskitiery sie sprawdzaja na 100%, ale Ty mieszkasz w bloku i otwierasz drzwi mieszkania na korytarz, a nie na zewnatrz. U mnie sa moskitiery we wszystkich oknach i drzwiach na patio. Ale jak czlowiek wychodzi na patio, to musi otworzyc moskitiere, no i sie potworowi udalo wleciec. Bez moskitiery to bym juz umarla:))))

    ReplyDelete
  28. Nivejko--> Czy to aby nie kolejny dowod na to, ze z damskim rodem cos nie teges? ;)

    ReplyDelete
  29. :-))). a komary to straszny temat...

    ReplyDelete
  30. no wlasnie ja mam w tym roku spokoj z komarami, ale nadal zawsze jakies muchy gonie po kabinie ..:)

    ReplyDelete
  31. Ojessu, ale miałaś przygody! Nie wiedziałam, że od ugryzienia komara można mieć aż takie bomble! Ja miewam takie jak główka od szpilki i czasem się nie chcą goić, ale tak strasznie nie puchnę.
    Pomysł z rozebraniem się do naga wyśmienity, ale nie było nikogo, kto osłaniałby Ci tyły. A komar pewnie zdążył się nachlać i wróci wieczorem... nie chcę straszyć, ale one takie wredne są! :))

    ReplyDelete
  32. Diesel--> Muchy sa natretne, ale chociaz nie gryza:))

    ReplyDelete
  33. Iw--> Ja tak mam ze wszystkim, cokolwiek mnie urgyzi, babel jak zarowa:))) Nie wrocil, widocznie padl gdzies z przezarcia:)))

    ReplyDelete
  34. To dobrze, dobrze, że Cię gryzą:
    1. ciągle żyjesz
    2. nadajesz się do gryzienia.
    Mojej teściowej nigdy nie gryzą. Chociaż też żyje.

    ReplyDelete
  35. Założyłam se konto, babo ty!!! Kolejne, kto to spamięta??? Specjalnie dla Ciebie, żeby skomentować akcję z komarem... Ponoć te zwierze gryzą tylko dobrych ludzi :-)
    Mojej teściowej też nie gryzą :-)
    Eumenida

    ReplyDelete
  36. hihi ale te komary są wredne. Ja mam to szczęście, że jestem w 'posiadaniu' gorzkiej krwi i lecą sobie do mnie usiądą i dosłownie spiżdżają gdzie pieprz rośnie. :)
    Pomysł z rozebraniem się do naga-genialny
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie http://tylkonarecepte.blox.pl

    ReplyDelete
  37. Pieprzniczko--> No niby sa to punkty dodatnie tej afery:))

    ReplyDelete
  38. Marta--> Ale za to jak Ci ladnie z tym nowym kontem:))) A moze by tak sprobowac czy Tesciowa gryza aligatory? Dawaj ja tu, ja pojade z babsztylem na wycieczke na swamps na Florydzie. Jak nie bedzie chciala wypasc z lodki, to ja chyba sama zagryze, bo mi zeby jadowe rosna jak czytam o niej:)))

    ReplyDelete
  39. lilka146--> Witaj:)) Ten pomysl z rozbieraniem, to jest genialny ale przed 40tka:))) Dobrze, ze tutaj sie sasiedzi po chalupach nie rozlaza, to sobie mozna na takie numery pozwalac;)

    ReplyDelete
  40. dlatego ja tak lubie siedziec kolo mojego meza na dworzu, bo wtedy rzadko sie zdarza ze komar siadzie na mnie. zdecydowanie wola jego :))

    ale - w tym roku mamy ich jakos nie za duzo - u Ciebie sie wszystkie wylegly, wychodzi na to...

    ReplyDelete
  41. Widzę dziś u Ciebie nowy piękny obrazek z górami w głębi i zadaję pytanie: co przedstawia?

    ReplyDelete
  42. b.--> Moi sasiedzi tez mowia, ze w tym roku jest tak sucho (brak deszczu) ze nie ma komarow. Tak sobie mysle, ze ludzie, ktorych komary nie gryza, to ich nie widza, ja zreszta tez ich nie widze, ale widze skutki:)))))

    ReplyDelete
  43. Kwoko--> To Pieniny:))) Dostalam kilka takich ladnych widokow od czytelniczki Berni i sie z Wami dziele:))

    ReplyDelete
  44. No na bank Wspaniały winien! Faceci są wszystkiemu winni;-)))))
    U mnie byś nie wytrzymała. Latającego brzydactwa multum. Mam rolety wpuszczane w mur ("bo to ładniej wygląda" - phi, jak dla mnie wcale nie), które uniemożliwiają zamontowanie moskitier. Katastrofa komarowa u mnie. I musza

    ReplyDelete
  45. Zante--> No pewnie:)))) Zgadzam sie, ze rolety wpuszczane w mur wygladaja ladniej. Moskitiery tutaj to jak papier toaletowy, produkt pierwszej potrzeby:)) Od lat juz kupuje sie nowe okna od razu z moskitierami, takie wlasnie sa w moim mieszkaniu., cieniutka ramka wpasowana szczelnie w rame okienna i po bolu. Uprzedzajac ewentualne pytania, napisze od razu, ze mozna je wyjmowac do mycia.

    ReplyDelete
  46. Z uwagi na fakt, że w mojej okolicy tego draństwa jest coraz więcej to i ja coraz więcej na ten temat wiem. Podobno jak komar (a właściwie komarzyca) napije się do syta to ginie. Więc tej widać starczyło... Chociaż tyle możesz mieć satysfakcji :)

    ReplyDelete
  47. Ja jeszcze o obrazku: po Twej odpowiedzi aż mi się głupio zrobiło, że jako dawna wielbicielka Pienin, zupełnie ich nie rozpoznałam - jakieś takie olbrzymie mi się wydały, a także zgubiła mnie sugestia, że jak u Ciebie obrazek, to pewno z USA... no i OBCIACH ! ;)))
    Muszę przełknąć tę żabę - w końcu ostatni raz tam byłam gdzieś z 20 lat temu. A widoczek naprawdę piękny!!

    ReplyDelete
  48. Ja spieszę odpowiedzieć Kwoce, tak naprawdę to na zdjęciu są widoczne Tatry Wysokie i Bielskie, zdjęcie zrobiono z Wysokiego Wierchu w Pieninach o wschodzie słońca, autorem jest mój kolega Marcin Wiśniewski z którym ustaliłam, że mogę je przesłać dalej i który nie ma nic przeciwko wykorzystaniu ich, zdolny jest prawda?!
    Pozdrawiam Berni

    ReplyDelete
  49. Hej, wpadlam pochwalic zdjecie, autora w szczegolnosci bowiem i to poprzednie i to obecne (i zapewne te 5 innych) sa rownie cudowne! Az czuc ta poranna rose ;))
    A tobie Stardust polecam dzisiejszego garfielda - http://www.garfield.com/comics/todayscomic.html ;))))

    ReplyDelete
  50. u nas sa jakies wredne i ciche te komary w tym roku (wcale ich nie slysze a mam wyczulony sluch na to badziewie( a gryza jak wsiekle....:)))

    ReplyDelete
  51. W porządku, już się wyśmiałam;-) I powiem Ci, że zjawisko znam z autopsji. Jeden komar, kupa ludzi, a ta cholera, chla moją krew, jakby innej nie było!!! I za skarby świata nie daje się ukatrupić!! Ale negliżu nie próbowałam;-))) Mówisz, że może się wystraszyć? No to mus spróbować ...

    ReplyDelete
  52. No dobra, to ja nie w kwestii komara, tylko w kwestii w ogóle, bo albo jestem ślepa, albo tu nie ma żadnej księgi gości ani nic w tym stylu.
    Podczytuję od jakiegoś czasu Twojego bloga i postanowiłam to oznajmić wszem i wobec. Gratuluję poczucia humoru i zdolności opowiadania!:-) I jeszcze gratuluję fajnego przeklinania, bo to nie każdemu pasuje, a Tobie mam wrażenie pasuje jak najbardziej;-) Jak mojej mamie:-)
    To chyba byłoby na tyle. Dzisiaj.
    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  53. Mam nadzieję że jednak ukatrupiłaś tego komara
    ZANTA

    ReplyDelete
  54. Jak widze masz ta przypadlosc, co moj Osobisty - jakikolwiek komar czy inna latajaca cholera w okolicy zawsze ukasi tylko jego. Mnie i Malej nawet nie powacha. Ciekawa jestem, kogo by wybral komar gdyby mial Ciebie i mojego do wyboru w jednym miejscu ;)))

    ReplyDelete
  55. Sięgnełaś po broń ostateczną :D

    ReplyDelete
  56. Kurakowa--> Wyglada na to, ze ta moja komarzyca padla z przezarcia:))

    ReplyDelete
  57. Kwoko--> Alez sie nie przejmaj;)) Ja na Twoim miejscu tez bym tak myslala, jesli w ogole bym myslala. Oj tam, gory jak gory, wszystkie wysokie, porosniete drzewami i wysokie:))

    ReplyDelete
  58. Berni--> Bardzo Cie prosze podziekuj ode mnie koledze, bo nawet dostalam kilka maili z komplementami dla widokow. Sa sliczne i znow w niedziele bedzie zmiana:))

    ReplyDelete
  59. Ucieczko--> Dzieki usmialam sie do rozpuku, a to mi akurat dzis potrzebne:))

    ReplyDelete
  60. Gullviva--> Moze z tlumikami lataja, bo ja moich tez nie slysze:) Ani nie widac, ani nie slychac a szkody narobia ze hej:))

    ReplyDelete
  61. Akularnico--> Mozesz probowac, Ty mloda jestes, ale ja to wiesz, jak sie schylilam zeby zobaczyc czy na nogach nie siedzi komarzyca wsciekla to mi cycki jak wahadla z boku na bok majtaly:)))

    ReplyDelete
  62. Zolwico--> Witam serdecznie:))) Ksiegi gosci nie ma, bo ten blogspot jakis taki kuzwa niegoscinny:) albo moze ja go jeszcze nie rozkminilam dokladnie. Ale tak czy siak, dobrze ze jestes i bardzo sie ciesze, ze... no chyba zostaniesz? :)))

    ReplyDelete
  63. ZANTA--> A skad? ja slepa to raz, powolna to dwa, pewnie sam padl z przezarcia:)))

    ReplyDelete
  64. Laki--> Jakby komar/zyca zobaczyla mnie w towarzystwie Twojego meza, to pewnie sprosilalby gosci na wyzerke:))

    ReplyDelete
  65. Magenta--> Tak, tak bron ostateczna poruszajaca sie ruchem suwakowo wahadlowym po brzuchu:))))

    ReplyDelete
  66. No ja tu już rozgościłam się na dobre, więc nie ma szans, żebym sobie poszła:-)

    ReplyDelete
  67. tez jestem milośniczką zdjęć Marcina Wiśniewskiego, ciekawam czy publikuje je gdzieś w necie? Berni przekaż proszę gratulacje i inne takie wyrazy temu panu!:-))





    ?

    ReplyDelete
  68. ciekawe, skąd ten pytajniczek tam na dole??

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...