Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, October 11, 2010

Orzelek czy reszka

W niedziele rano wstalam radosna, ze juz mamy gotowy plan dnia, kiedy przy pierwszej kawie Wspanialy zaczal marudzic:
-- A czy naprawde musimy?
-- No wiesz naprawde to my NIC nie musimy, ale naprawde chcemy spedzic dzien na powietrzu poki jest piekna pogoda i cieplo.
-- No tak, ale przeciez mozna jechac gdzies indziej a nie na Bronx.
-- Ale ja sie juz stesknilam za rodzina...
-- Tak naprawde to ja nigdy nie przepadalem za Ogrodem Zoologicznym..
-- A jaka masz inna propozycje?
-- Mozemy jechac na polnocno-zachodni Manhattan do Cloisters.
Cloisters to czesc Metropolitan Muzeum, najbardziej na polnoc wysuniety kawalek Manhattanu. Moja wiedza na temat Cloisters jest bardzo znikoma, ale wiem, ze jest tam park i maja jakies ogrody..  W sumie nigdy tam nie bylam, wiec propozycja necaca, ale tez nastawilam sie na Zoo.. hmmm ciezki wybor.
A ze jest nas tylko dwoje i nie ma mozliwosci przeglosowania, to postanowilismy rzucic monete.
No i przegralam :(( Zamiast odwiedzac rodzine i krewnych, za ktorymi sie realnie stesknilam to pojechalam do Fort Tryon Park.
Zdazylam tylko popatrzec w jak tam dotrzec i pojechalismy.
Od subwaya mozna wziac autobus, lub jak pisalo na stronie Cloisters dojsc ok. 10 min. Jak mam jechac jeden przystanek autobusem przez park, to zdecydowanie wole isc.
Wiec poszlismy.


Zreszta po poltorej godziny siedzenia w pociagu nalezalo sie rozejrzec za nastepna porcja kawy jak rowniez przybytkiem do jej oddania:) Wiec bardzo mnie uradowal widok tejze restauracyjki.


A potem zamiast isc prosto przed siebie do Cloistres to lazilismy jak te lazegi, a to w lewo a to w prawo, a to znow wyzej, albo nizej, bo ten park ma alejki w kilku poziomach.
Trafilismy na ogrod kwitnacych jesiennych kwiatow.



O taki zrobilam collage ze zdjec kwiatkow jakie udalo mi sie sfotografowac, wiekszosci z nich nie potrafie nazwac, ale to nie ma znaczenia, bo i tak mi sie podobaja. Ten park jest chyba najbardziej dziki z nowojorskich parkow, bo gdyby nie alejki to zupelnie czulabym sie jak w lesie.






Ale byla tez polana, na ktorej odbywaly sie zajecia dla malych dzieci i towarzyszacych maluchom rodzicow.



Byl tez specjalny wybieg dla psow. To sie czesto zdarza wlasnie w parkach, czy wiekszych skwerkach zieleni, ze sa wydzielone, ogrodzone wybiegi dla psow, gdzie wlasciciele moga psa spuscic ze smyczy zeby sie wybiegal i wyszalal do oporu.





I tak sie uchodzilam po tym parku, ze normalnie pod koniec to juz ledwie nogami ciagnelam.




Z tego wszystkiego juz bylo za pozno i nie mialam sily zeby isc do Cloisters:) Ale zrobilam zdjecie jak to wyglada z zewnatrz:) I koniecznie trzeba bedzie zaplanowac nastepna wyprawe, ale moze juz na wiosne.


38 comments:

  1. Podobał mi się spacer, szczerze, to bardziej od zoo :) Buziole i dziękuję :)

    ReplyDelete
  2. Bardzo ładny ten park, naprawdę jest się jak w nim "uchodzić".Wiesz, może jeszcze będą u Was takie pogodne dni, więc nie będziesz musiała przekładać tej wyprawy aż do wiosny. Dzięki za wycieczkę.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  3. mój X-men też nie chce jeździć do krewnych;/.
    Stwierdził że był tam TYLE razy że mu się znudziło;>>>>
    Szkoda.
    Ale park cymesik;).
    No i ja lubię takie dzikie zakątki.;))

    ReplyDelete
  4. bardzo fajny kolaż, i tak letnio się zrobiło (ale u Ciebie w końcu lato Indian), a u mnie już pełnia jesieni, z opadającymi liśćmi i dziś był nawet pierwszy solidny przymrozek, że szyby trzeba było w autku skrobać, pozdrawiam

    ReplyDelete
  5. ciekawy park! Podobny, tj. też taki zarosniety i gesty, znalazłam w Koszalinie - Park Książąt Pomorskich :)

    pozdrawiam ze słonecznej Warsaw ;)

    ReplyDelete
  6. a jeszcze te schody, jak do tajemniczego ogrodu :)

    ReplyDelete
  7. no to mnie w końcu zainspirowałaś Star - i w weekend ruszę tyłek do jakiegoś parku tutaj. oby tylko nie padał deszcz/śnieg i nie było mrozu :))))

    ReplyDelete
  8. potrzebuję słońca bez końca. uwielbiam takie rozświetlone widoczki.

    ReplyDelete
  9. Ładnie tam :) Ale ten wybieg dla psów - co za pomysł ciekawy? Czy to przypadkiem nie okazja do wiecznych przepychanek o dominację na małym terenie?

    ReplyDelete
  10. Margo--> Ja tez nie przepadam za Zoo, ale od czasu do czasu uwazam, ze dla odswiezenia znajomosci ze zwierzatkami powinno sie isc, a nie bylam w Zoo juz prawie 20 lat:)) No coz kolejna wyprawa odlozona na przyszly rok, bo juz od listopada zamykaja czesc kolejek dzieki ktorym latwiej sie przemieszczac po roznych partiach ogrodu.

    ReplyDelete
  11. Anabell--> Pogodnych dni chociaz zimniejszych bedzie jeszcze duzo, bo tak naprawde to tutaj sa 2-3 sniezyce w ciagu zimy i snieg nie lezy dluzej niz kilka dni. Tylko do Cloisters to mnie ciagnie glownie ze wzgledu na te ogrody, jest tam rowniez ogrod ziolowy. I ze wzgledu na te ziola mysle, ze powinnam tam pojsc w czasie kiedy cos sie zieleni:))) Samo ogladanie tej zabudowy warownej i galerii sztuki sredniowiecza jakos mnie nie bardzo rajcuje, zreszta mozna to zrobic w kazdy deszczowy dzien.

    ReplyDelete
  12. Tuv--> Ja tez nie przepadam za krewnymi, zreszta chyba z wzajemnoscia.. ups wchodze w strefe zycia realnego.
    Tez lubie dzikie parki, jakos te bardzo uporzadkowane mam wrazenie sa tylko do ogladania:)) A najbardziej to mnie rajcuja ogromne drzewa, lub drzewa z pokreconymi konarami. No i koniecznie w kazdym parku musze sie walnac na glebe i zrobic co najmniej jedno zdjecie patrzac w niebo:)))
    Chyba mnie gleba ciagnie;)

    ReplyDelete
  13. Elfii--> Az bylam zaskoczona, ze tyle tego jeszcze kwitnie:) A schody sa faktycznie rajcerskie:) Tyle ze juz ledwie mialam sile po nich wchodzic.

    ReplyDelete
  14. Spt--> Ja wprowadzilam taki "nakaz" ze jeden dzien z weekendu poswiecamy na wycieczki. I tak juz zaliczylismy Governors Island, Brooklyn Bridge, Prospect Park i teraz ten Fort Tryon Park. To juz 4 weekendy spedzone w sposob czynny:))) A to wazne, oj bardzo wazne:)

    ReplyDelete
  15. Malinconia--> To prawda, ze slonce nawet w najbardziej zimny dzien powoduje, ze sie zyje przyjemniej:))

    ReplyDelete
  16. Laki--> Te "psie wybiegi" zaczely powstawac jakies 20 lat temu, bo tutaj kazdy pies MUSI byc na smyczy, ZAWSZE. Wiec naturalnie byla potrzeba miejsca do wybiegania i ktos wpadl na genialny pomysl wydzielania takich miejsc w parkach i roznych czesciach miasta. I tak na zachodnim brzegu Manhattanu jest takich wybiegow kilka. Ok. 20 lat temu jak mieszkalam wlasnie na zachodnim Manhattanie to chodzilam tam z kolezanka, ktora miala psa. Wybieg nie byl az tak duzy jak ten "niedzielny", bo niedzielny byl wielkosci ok. boiska do siatkowki. Nie widac tego na zdjeciach, ale ja chcialam koniecznie na tych zdjeciach pokazac jakies psy:))) A nie pusty wybieg i napisac "ooo a to jest wybieg dla psow":)) Wiec na tamtym mniejszym wybiegu bylysmy prawie codziennie i psow bylo wiecej na mniejszej powierzchni i nigdy nie widzialam zeby sie atakowaly. Ja mysle, ze tutejsze "domowe" psy nie maja pojecia co to jest atak:)))))

    ReplyDelete
  17. No to jestem pod wrażeniem, jakim cudem nowojorskim psom wywietrzał z łepków instynkt skłaniający je do ustalania hierarchizacji w stadzie :) U nas też psy bezwarunkowo na smyczach, choć to wieś. Pies który lata wolno, a już nie daj pambuk kogoś obszczeka, może być po prostu odstrzelony bez uprzedzenia przez służby porządkowe.

    ReplyDelete
  18. zazdroszcze, zazdroszcze..cudnie.:)

    ReplyDelete
  19. Dizejko--> Nigdy nie bylam w Koszalinie, a takie parki bardzo lubie, wiec wierze, ze ten Ksiazat Pomorskich jest sliczny. I trzymaj to slonce w W-wie jak najdluzej:)))

    ReplyDelete
  20. a no wow! to zagramaniczny park ! bardzo ladnie,bardzo

    ReplyDelete
  21. Laki--> To nie jest wcale takie dziwne, bo tutejsze psy, przynajmniej te zamieszkale na Manhattanie, koncza psi uniwersytet przystosowania do zycia:)) Tak, to wyglada w ten sposob, ze jak kupujesz czy bierzesz psa z bidula to go zapisuejsz do szkoly. Pies spedza w szkole 9 godzin dziennie i tam jest uczony zycia w grupie. Ucza go posluszenstwa, zabawy z innymi psami i rowniez ucza jak nie robic krzywdy kolegom:) Wiem o tym wszystkim bo jedna z moich klientek ma dwa psy tej samej rasy i zawsze mowila, ze jeden skonczyl szkole z odznaczeniami w przewidywanym terminie, a drugi powtarzal dwa razy zanim ledwie skonczyl. I taki pies jest nauczony jak sie bawic z innymi psami, wiec one owszem sie obszczekuja i skacza do siebie ale to nie jest atak.
    Rowniez ulatwia to prace petsitterek, ktore wyprowadzaja na spacery po kilka psow razem, te psy musza umiec zachowywac sie przyjaznie wobec innych psow.

    ReplyDelete
  22. El i Dora--> Milo mi, ze sie Wam podoba:)

    ReplyDelete
  23. Cześć Star,
    Z przyjemnością przeszłam się z Tobą po tym parku. DO kwiatów mam podobne podejście: wszystkie pięknoty fotografuję, nie mając pojęcia przeważnie, jak się nazywają :)
    Takie spacery są bardzo przyjemnym uzupełnieniem życia. I zobacz jak fajnie można sobie spędzić czas i ile ciekawych miejsc ma się w zasięgu krótkiego dojazdu lub na piechotkę! :)

    ReplyDelete
  24. O! Nastepna fajna wycieczka:)
    Jak tak dalej pojdzie, to sobie u Ciebie obejrze caly NYC w obrazkach i dam spokoj z przyjazdem - po cholere sie tluc te kilka godzin i denerwowac w samolocie? ;)))

    ReplyDelete
  25. Iw--> Ja to dobrze, ze jeszcze pamietam jak ja sie nazywam, a o kwiatach to nie mialam i nie mam pojecia:)) Wiem, ze ladne i to mi zupelnie wystarcza:)) Wiesz jak narazie to robimy te wszystkie wycieczki zupelnie za darmo. No ewentualnie tylko dojazd kosztuje, ale tutaj wszedzie wykorzystujemy srodki transportu miejskiego. Wiec z tych wszystkich miesjc poki co mozna korzystac za darmo. Gdybysmy jednak dotarli do Cloisters to tam jest oplata $20.00 od osoby. Wiec mysle, ze jednak wykombinuje kiedys polaczenie Cloisters z wycieczka do MoMa za jedna oplata i przy okazji mozna zaliczyc jakas ciekawa galerie w MoMa a bilet jest wazny na obydwa obiekty w tym samym dniu. Da sie zrobic, mimo, ze jedno od drugiego w odleglosci 100 ulic:))))

    ReplyDelete
  26. Czarownica, nie pitoli:)) W samolocie se walnie lufe i przylata. Co na zywo zobaczy to zupelnie inaczej niz zdjecia:)))

    ReplyDelete
  27. Toc wiem, ino na bilet jeszcze zbieram:)

    ReplyDelete
  28. Ale chyba nie żałujesz? Piękny park :)

    ReplyDelete
  29. Park jak marzenie;) A zoo nie lubię!

    ReplyDelete
  30. Magenta--> Pewnie, ze nie zaluje, ale ja to juz z zasady nigdy niczego nie zaluje:)) to strata czasu i energii:))) A wiesz jednego i drugiego juz nie przybywa:D:D

    ReplyDelete
  31. Nivejko--> Za Zoo tez nie przepadam, ale wiesz to jednak rodzina;)

    ReplyDelete
  32. Czarownico--> Zbieraj, zbieraj tylko sie troche pospiesz, bo wiesz ja chcialabym jeszcze z Toba troche pochodzic po tym Nowym Yorcku:)))

    ReplyDelete
  33. A mnie się najbardziej wybieg spodobał dla psów, u nas też zrobili - 2metry na 3 - a więc jakoś kiepsko sie sprawdził:) Na szczęście moje mają swoj wybieg. Wszystko mi sie podobało - dzis jestem na tak!!

    ReplyDelete
  34. Pieprzniczko--> Ja tez jakas ugodowa jestem ostatnio :))

    ReplyDelete
  35. Mam pod dostatkiem zieleni przed chałupą, ale doceniam zamorskie widoki!

    ReplyDelete
  36. Nie ma to jak się zdrowo "uchodzić", jeśli jest gdzie i taka piękna pogoda, czego dowodem zdjęcia z obu notek. :))
    Do pozazdroszczenia takie indian sommer, bo u nas za zimna tegoroczna jesień, choć drzewa pięknie kolorowe, jak zwykle w tym czasie.

    ReplyDelete
  37. Zgago--> A moj mini ogrodek juz prawie posprzatany, jakos w tym roku nie mialam szczescia:( Za goraco bylo, a potem juz stracilam serce i sie skonczylo:((

    ReplyDelete
  38. Kwoko--> Wlasnie dzis na czyims blogu widzialam takie piekne zdjecia kolorow jesieni z Polski ze az mi sie oczy smialy. Uwielbiam takie kolory, a u nas beda tak w pelni dopiero za 2 tygodnie. Ja sie juz nie moge doczekac:))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...