Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, October 18, 2010

Skrzypek na dachu czyli botox w glownej nawie cz.II

Zaraz przy wejsciu do synagogi odnioslam wrazenie, ze jest to raczej konserwatywna kongregacja nastawiona glownie na podtrzymanie tradycji i stad skojarzenie ze Skrzypkiem na dachu. W przedsionku stal kosz z jarmulkami i na wieszakach wisialy szale modlitewne, sygnal ze kazdy mezczyzna powinien nakryc glowe przed wejsciem do swiatyni, szale modlitewne nie obowiazkowe, ale mile widziane.
I tutaj uwaga, szale modlitewne sa rozne, od bardzo prostych i skromnych, nieduzych wielkoscia az do bardzo ozdobnych duzych wielkosci calkiem sporego przescieradla. Fascynujaco dla mnie wygladal sposob drapowania takiego duzego szala na ramionach, ale dla mnie wszystko wygladalo tam fascynujaco, bo nowe, bo inne, bo ciekawe.
Wiele skojarzen wspolnoty z wiara chrzescijanska, jak i buddyzmem, glownie modlitwy, ktore brzmia jak mantra. Przy wejciu otrzymalismy tygodniowa gazetke kongregacji, w ktorej znajdowal sie program wydarzen na najblizszy tydzien, jak rowniez program obecnego serwisu.
I tutaj doznalam kolejnego zaskoczenia, bo okazalo sie, ze w czasie tego samego serwisu dwoch chlopcow ma Bar Mitzvah, jedna para otrzyma przedmalzenskie blogoslawienstwo i zostanie rowniez nadane imie naszej nowonarodzonej wnuczce.
Czyli az tyle roznych uroczystosci i to wszystko wplecione w czas tego samego serwisu.
Rodziny chlopcow przystepujacych do Bar Mitzvah mialy wydzielone po 3 rzedy lawek po obu stronach synagogi kazda rodzina po innej stronie. Bar Mitzvah, z tego co rozumiem, to taki troche odpowiednik naszego Bierzmowania. Polega na tym, ze chlopiec (od pewnego czasu rowniez dziewczynki maja prawo przystapic do Bar Mitzvah) wybiera sobie odpowiedni rozdzial z Torah, studiuje go i potem czyta w czasie serwisu, oczywiscie to wszystko po hebrajsku.
Jeden z chlopcow byl pochodzenia rosyjskiego, co rozpoznalam nie tylko po imieniu i nazwisku, ale rowniez po zachowaniu, ubiorze i... botoxie:)) Nie ma co ukrywac, Rosjanki uwielbiaja poddawac sie tego typu zabiegom, a nawet zdarza im sie czesto przesadzac, wiec usmiechy wygladaja wielce sztucznie a czasem ma sie wrazenie ze glos wydobywa sie z nieruchomej twarzy. To wlasnie Wspanialy zauwazyl, ze w ta rodzina "po prawej" cierpi na genetyczne uzaleznienie od botoxu.
Byly tez osobne lawki przeznaczone dla rodzin pary otrzymujacej blogoslawienstwo, jak i dwa rzedy lawek dla rodziny naszej malej Avivy. Tym sposobem polowa pomieszczenia zostala zagospodarowana dla bliskich osob, dla ktorych serwis mial szczegolne znaczenie a cala reszte wypelnili inni.
I tutaj tez uwaga, Zydzi schodza sie do synagogi kiedy chca i jak chca, nikt sie nie przejmuje faktem, ze jest mocno spozniony, to mu wcale nie przeszkadza przejsc przez cala synagoge wzdluz i wszerz tylko dlatego, ze zobaczyl po drugiej stronie kogos, z kim warto sie przywitac. Tak wiec od czasu do czasu w swiatyni slychac odglosy cmokania i radosne "milo cie widziec" i "szczesliwego shabbat'u".
Nikt nie zwraca na to uwagi, nikt nikogo nie ucisza, ot po prostu zostaje to uznane za normalne zachowanie, bo widocznie jest normalnym zachowaniem.
Tak jak normalnym jest wyjscie do ubikacji. W czasie serwisu co chwile otwieraja sie drzwi prowadzace na korytarz i dalej do lazienek, tuz po lewej stronie oltarza, bo ciagle nimi ktos wchodzi lub wychodzi.
Jedynie w momencie prezentacji Torah jest cisza i skupienie, to cos w rodzaju naszego katolickiego podniesienia.
Sam serwis byl bardzo muzyczny i stwierdzam ze mi sie to podobalo. Muzyka skoczna, niemal porywajaca do tanca, czasem kolyszaco zawodzaca i w sumie pierwsze 40 minut nie wiadomo kiedy uplynelo. Podobal mi sie tez fakt, bliskiego uczestnictwa rodzin w ceremoniach. W momencie czytania fragmentow Torah przez tych dwoch chlopcow ich najblizsi stali obok nich na srodku synagogi, dookola mownicy. Dalsza rodzina pozostaje w lawkach, ale fakt, ze w tak waznym momencie podchodza na srodek do mowinicy rabina rodzice, dziadkowie i rodzenstwo dziecka jest bardzo wzruszajacy.
Blogoslawienstwo dla pary narzeczonych jest rowniez uroczyste, bo oboje narzeczeni czytaja fragmenty z Torah, pozniej rabin sie modli i na koniec zyczy im szczesliwego pozycia malzenskiego.
W tym momencie cale obie rodziny mlodych podchodza z zyczeniami i trzymajac sie za rece tancza wokol mownicy. Tym razem utworzono trzy kregi, bo tak duzo ludzi przybylo na te uroczystosc. Taniec przypomina mi weselna Hore, tez jest bardzo skoczny i radosny. W czasie kiedy odbywa sie ten taniec radosci wszyscy inni w synagodze bija brawo skandujac "Mazal Tov".
Az mi bylo troche zazdrosc, ze blogoslawienstwo na ktorym ja bylam 5 lat temu nie bylo tak aktywne i nie angazowalo calej rodziny, podobaja mi sie takie akty spontanicznej radosci w swiatyniach.
Uroczystosc nadania imienia jest w sumie modlitwa o szczesliwe zycie nowonarodzonego dziecka i przyjecie go w poczet wyznawcow judaizmu. Dziecko trzymaja rodzice i oboje czytaja odpowiednie fagmenty Torah razem z rabinem.
Rowniez ciekawym zjawiskiem jest fakt, ze tak jak ludzie przychodza kiedy chca, tak samo wychodza kiedy chca i nikt na nich krzywo nie patrzy, nie szepcze do sasiada pokazujac palcem:))) Ot po prostu, ktos uznal, ze jemu juz wystarczy na dzien dzisiejszy modlow, czy tez ceremonia dla ktorej przyszedl zostala juz zakonczona, to wychodzi.
Ostatnie modlitwy kazdego serwisu w synagodze, to modlitwa za chorych i nastepna modlitwa za zmarlych. Modlitwa za chorych, polega na tym, ze kazdy kto ma wsrod bliskich kogos chorego lub sam jest chory, wychodzi na srodek i tym sposobem, znow wokol mownicy tworzy sie krag trzymajacych sie za rece i wspolnie z rabinem modlacych o zdrowie. 
Modlitwa za zmarlych jest glownie modlitwa za tych, ktorych rocznica smierci wypada w danym tygodniu.
Oczywiscie oprocz tego wszystkiego jest tez "kazanie" wygloszone przez rabina.
I tutaj stracilam cierpliwosc i musialam wylaczyc "odbior" bo rabin kunsztem mowcy nie grzeszyl a za to nadrabial to dokladnym tlumaczeniem tego co chce powiedziec. Wygladalo to tak, ze najpierw przytaczal zdanie z Torah po hebrajsku, potem tlumaczyl to na angielski i potem jeszcze tlumaczyl jak mozna przekazana w konktetnym zdaniu wiadomosc interpretowac, a jeszcze potem dodatkowo juz sam chyba z dobrego serca jeszcze raz tlumaczyl rozne interpretacje. W sumie bylo to nudne i powodujace taki kolowrotek myslowy, ze wcale sie nie dziwie dlaczego Zydzi tyle lat chodzili po pustyni, skoro mieli taki przekaz informacji;)
Z synagogi jak przystalo na solidnych wiernych poszllismy prosto do baru na piwo;)))
A potem na uroczysty lunch przygotowany przez dziadkow S. Lunch odbyl sie w swietlicy budynku gdzie mieszkaja dziadkowie, a budynkiem jest Trump Plaza przy Riverside Boulevard. Oryginalnie lunch byl planowany na tarasie z widokiem na Hudson River, ale niestety przy tak silnym wietrze musielismy zadowolic sie swietlica;)
A potem byla jeszcze dalsza historia dnia, w ktorej glowna role odegraly znow brazowe cizemki;))
Bo ja niestety wyjatkowo musialam pojsc do pracy w te sobote. Co prawda tylko na dwie godziny, ale to mimo wszystko praca.
Cizemki w miedzyczasie daly mi tak popalic, ze jak dojechalam do pracy, to zdjelam je i lezalam na lezance z nogami w gore przez dobre 20 minut, zanim nastapila inwazja klientek w postaci matki i trzech corek, z ktorych jedna wychodzi za maz w nadchodzacy piatek.
Zanim zajelam sie wesola grupka dziewczyn, wykonalam jeszcze szybki telefon do Wspanialego z prosba zeby przywiozl mi jakies NORMALNE ubranie i sportowe buty.
Przyjechal po mnie o godzinie 19tej. Przebralam sie i pojechalismy do domu.
Kochany ten moj chlop.
Tak naprawde to cizemki nie narobily az takiego spustoszenia na moich stopach, ale jak na pierwszy raz to nie powinnam miec nowych butow na sobie przez tyle godzin.
Ale za to dostalam az 4 komplementy pod adresem moich BUTOW!!! od oczywiscie innych kobiet, bo wiadomo.
My sie znamy;)

26 comments:

  1. z przyjemnością przeczytałam Twoje sprawozdanie. Dla mnie to tematyka kompletnie nieznana, ale niezwykle ciekawie to spotkanie w synagodze opisałaś.
    Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  2. Witaj! ode mnie tez dostaniesz komplement ....nie z powodu cizemek - bo ich nie widzialam - ale za fantastyczne opowiadania i sposob ich opowiadania.
    Usciski

    ReplyDelete
  3. Bardzo to ciekawe i faktycznie dla nas dość oryginalne.Ale to tez tłumaczy, dlaczego pomimo rozproszenia po całym świecie, naród żydowski nadal istnieje. Oni sie trzymają razem i pomagaja sobie wzajemnie, czego brak u większości Polaków.
    Miłego, Babciu Avivy, ;)

    ReplyDelete
  4. Witaj Star,
    To, co opowiadasz, to jednak całkowicie inny świat.
    Bardziej otwarty, bardziej tolerancyjny i naturalny. Aż się chce oddychać!
    pozdrowienia serdeczne!!!

    ReplyDelete
  5. Nie ma znaczenia czy się znamy czy nie. Komplement od kobiety ma wartość podwójną. Nie każdą stać na to żeby powiedzieć drugiej że ładnie wygląda:D

    ReplyDelete
  6. Iva--> Dla mnie to tez zupelnie cos nowego, mimo, ze moj maz jest Zydem. Ale wychowal sie w rodzinie agnostycznej dopiero jak sie ozenil z Zydowka, to przeszdl na judaizm. Z tym, ze ona pochodzila z bardzo liberalnej rodziny, wiec nie bylo tam za wielkiego kultu religijnego. Oczywiscie sluby dzieci byly religijne, a slub corki nawet podwojnie bo i rabin i pastor luteranski jako ze ziec jest wyznania luteranskiego. Natomiast ja i Wspanialy jakos zupelnie odstajemy od religii, owszem staramy sie szanowac uczucia innych w tej kwestii, ale sami nie praktykujemy.

    ReplyDelete
  7. Ina--> Dziekuje:) Mysle, ze to naturalne, ze staramy sie przyblizyc innym swiat, w ktorym mieszkamy:)

    ReplyDelete
  8. Anabell--> Jest duzo prawdy w tym co piszesz, Zydzi faktycznie trzymaja razem i sobie pomagaja. A przynajmniej tworza jeden front na zewnatrz, bo wiesz miedzy soba to jak wszedzie sa ludzie i ludziska:)))

    ReplyDelete
  9. Iw--> Tak ogolnie to nie jest az tak kolorowo, bo z tolerancja i akceptacja wiemy, ze jest tutaj bardzo roznie;) Ameryka ma w koncu bardzo czarne karty historii w tej dziedzinie. Ale jesli czlowiek jest otwarty to ma tutaj okazje poznac rozne kultury, rozne religie. Ja akurat lubie, wiec jak tylko jest okazja, zeby zobaczyc cos innego, wziac udzial w czyms niecodziennym, to lece z ochota. Ale nie wszyscy sa tacy;) Spotkalam Zydow, ktorzy za nic na swiecie nie weszliby do pomieszczenia gdzie wisi krzyz i spotkalam wyznawcow Chrystusa, ktorzy z gory potepiaja wszystkie inne religie, Muzulmanom tez nie brakuje. Tak naprawde to kazdy ma cos za uszami;)) Tylko na szczescie jest tutaj ogromna rzesza pojedynczych ludzi roznych wyznan, ktorzy maja szacunek do siebie nawzajem. Mnie nie przeszkadza ani Zyd w jarmulce, ani Muzulmanka w burce, ani Katolik z medalikiem. Lubie obserwowac obrzedy, zupelnie nie zglebiajac ich znaczenia, bo to nie o to chodzi ja jestem ciekawa samych obrzedow, a nie ich znaczenia. Chociaz oglne pojecie mam;)

    ReplyDelete
  10. Nivejko--> A wiesz, ze tutaj kobiety sie na okraglo komplementuja:)) Ja sama jak spotykam kobiete, ktorej dawno nie widzialam to jakos juz odruchowo musze poczestowac ja jakims komplementem. To chyba mam juz we krwi:))) Udziela sie;)

    ReplyDelete
  11. Na mnie najwieksze wrazenie zrobil ten fragment w ktorym opisujesz jak Wspanialy idzie po ciemku nad ranem do dry cleaning z twoimi spodniami.
    Wspanialy po prostu wymiata. Jest super!:)

    ReplyDelete
  12. Chłonę jak gąbka opowieści związane z obrządkami religijnymi... zwłaszcza gdy pisze to osoba otwarta, ciekawa świata i TOLERANCYJNA! Już za dni parę nasycę oko i duszę buddyzmem i hinduizmem. Ach... pewnie spodobałoby Ci się Stardust.Ściskam."Uśmiech z Birmy" P.S.Historia brązowej ciżemki, kojarzy mi się sama nie wiem dlaczego z Magdą Karwowską, która wysyłając Stefana do Budapesztu krzyczała na lotnisku "Brąz! Beż!"... przypominając o kupnie bucików.

    ReplyDelete
  13. Fascynujący świat... Jakże inny od naszego.

    Stardust, no pewnie, że MY się znamy! :D

    ReplyDelete
  14. Aniu_2000--> Wspanialy tak ma:) Czlek czynu:)))

    ReplyDelete
  15. Anon--> Zazdroszcze doswiadczen z buddyzmem i hinduizmem. To sa dwie chyba najblizsze mi religie, chociaz, jak na osobe leniwa przystalo, nie zglebiam:) Ale chetnie czytam co mi w reke wpadnie, a wpada dosc czesto i sporo:)) Bylam w kilku Shrines i jestem zafascynowana, ale mnie generalnie fascynuja swiatynie. Cos w nich jest, szczegolnie w pustych swiatyniach, gdy nic sie w nich nie odprawia.

    ReplyDelete
  16. Anulla--> Innosc jest bardzo ciekawa i potrafi zafascynowac, tylko trzeba chciec sie przyjrzec.

    ReplyDelete
  17. Normalnie Wspaniały jest wspaniały :)
    No i jeszcze jakieś zdjęcie by się przydało z takiej uroczystości.

    ReplyDelete
  18. W pewnym sensie zazdroszcze Zydom poczucia wspolnoty i przynaleznosci do tejze wspolnoty. Z tolerancja jest gorzej, uwazam ze sa bardzo "zamknieci". Przynajmniej ci ktorych mialam okazje poznac... Bardziej otwarci i tolerancjyjni wydali mi sie Musulmanie, i to ci mocno praktykujacy. Najbardziej odpowiadalby mi chyba jednak buddyzm. Kojarzy mi sie ze spokojem i madroscia. Hinduizm..? Z kolorem pomaranczowym i rozowym, oraz piskliwym glosem kobiet. Ale to tylko moje wlasne bardzo osobiste obserwacje... Kati

    ReplyDelete
  19. Aeljot--> Nikt nie robil zdjec na uroczystosci. Tzn. sa jakies z przyjecia i z przed i po:))) ale jeszcze nic nie wybralam:)

    ReplyDelete
  20. Kati--> Nie wiem jakich Zydow poznalas, ale jesli zamknieci to pewnie Ortodoksi albo Hasydzi, bo cala reszta to luz:) Muzulmanow znam mniej, to znaczy ilosciowo to znam nawet soporo, ale nie znam tak blizej. Natomiast ze wszystkich religii tez wybralabym Buddyzm a na drugim miejscu Hinduizm:))

    ReplyDelete
  21. Ja niestety nie znam osobiście żadnego Żyda (chociaż przed wojną 50% ludności w moim mieście było właśnie Żydami), ale fascynuje mnie ich kultura, ostatnio dużo sobie o nich czytam.
    Został nam po nich "szlak żydowski", jeden z lepiej zachowanych kirkutów i bima ze starej synagogi.
    Pozdrawiam Berni

    ReplyDelete
  22. Też bym chciała kiedyś zauczestniczyć w żydowskiej ceremonii. Na razie mam za sobą ślub prawosławny. Też ciekawy!

    ReplyDelete
  23. Star witam ,czytam ale malo sie odzywam...:))
    Chetnie bym wziela ,tez udzial w takiej uroczystosci,a przynjamnie przygladnalbym sie.
    Co do KK tak jak wspomnialas,ze sa malo mobilni,to chyba tak nie calkiem.Moi znajomi brali slub w tamtym roku na plazy na wyspie Sylt,slubu udzielal pastor,byl stol ,krzyz,panstwo mlodzi i rodzice.Panstwo mlodzi ubrani odswietnie tak jak na normalnym slubie,czyli panna mloda w bialej sukni, z ta roznica,ze pan mlody byl w graniturze ale na boso,mam kilka zdjec z tej uroczytosci zdjecia piekne i naturalne.Dzien wczesniej brali slub cywilny,na tejze wyspie ale na latarni morskiej.

    Nastepni znajomi kilka lat temu brali slub na Jamajce,slub byl w pieknym ogrodzie,slubu udzielal pastor,pan mlody ewangelik,panna mloda ateistka,nie wierzaca nie ochrzczona,a nie przeszkadzalo to aby wziasc slub w obrzadku ewangelkickim.

    Co do kosciola i uzywaniu go przez rozne religie,tutaj tez sie to czasem zdarza,ale nie mieszkam w Polsce.Znajomi chrzcili dziecko w tamtym miesiacu ,sa ewangelikami-luteranami,dziecko bylo ochrzczone w Kosciele Katolickim ,przez pastora ich wyznania.

    Natomiast kuzynka meza katoliczka,jest matka chrzestna u dziecka swojej kuzynki,ktorzy sa ewangelikami, i jakos nikomu to rowniez nie przeszkadza.

    ReplyDelete
  24. Berni--> Ja mysle, ze kazde wyznanie, kultura, tradycje sa fascynujace i tylko zaluje, ze nie ma na tyle okazji, zeby choc troche ich posmakowac. Najczesciej udaje mi sie smakowac kuchnie z calego swiata:))) bo wystarczy zeby pojsc do restauracji i zjesc cos innego, a ja uwielbiam nowosci;))

    ReplyDelete
  25. Zgago--> Wszystko co nowe, inne i nieznane:))) Ty pewnie masz podobnie;)

    ReplyDelete
  26. Aleksandro--> Oczywiscie, ze ksieza sa MOBILNI i to wiekszosc jezdzi takimi brykami, ze przecietny smiertelnik tylko moze pomarzyc. Nie wiem dlaczego, ale wiekszosc slubow chrzescijanskich odbywa sie jednak w swiatyniach. Inne wyznania, a szczegolnie zydowskie maja sluby wszedzie tylko nie w synagodze:))) No tak jest, przynajmniej tutaj.
    Bylam tez na slubie udzielanym przez rabina i greckiego pastora (nie jestem pewna czy pastor jest tutaj wlasciwym slowem). Wiec ja rozmumiem o czym mowisz, ale tez nie wiem czy te wszystkie przyklady jakie podalas to sa z Polski czy raczej z Niemiec gdzie mieszkasz?

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...