Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, November 17, 2010

Chlop w chalupie, wrzod na dupie

Zaplanowalam sobie na dzis wagary, bo tak, bo dlaczego nie?
Lubie byc sama, a szczegolnie lubie byc sama w domu. Nie musze sie do nikogo odzywac, nikt mi nie lazi po chalupie, nie przeszkadza, nie zawraca dupy. Egoistycznie upajalam sie wizja dzisiejszej samotnosci az do 4:58 rano kiedy to otworzylam oko i zobaczylam, ze Wspanialy spi smacznie obok mnie.
Kurwa!!! Zapomnial wlaczyc budzik!!! pomyslalam szarpiac go za ramie.
-- Czego Ty ode mnie chcesz? - zapytal zaspanym glosem.
-- Zaspales - wymamrotalam.
-- Nie, nie zaspalem, ja mam dzis o 6:30 konferencje telefoniczna z calym prawie swiatem, wiec nie jade do pracy.
W tym momencie moje wagary nabraly zupelnie innego wymiaru. Spalam dopoki sie dalo, ale nie dalo sie za dlugo, bo ja nie potrafie sie zmusic do spania rano i wstaje o tej samej porze, ok. 6tej.
O 6:30 zgodnie z zapowiedzia cale mieszkanie zaczelo rozbrzmiewac dzwiekami angielskiego z przeroznymi akcentami, od francuskiego po japonski i hinduski.
Siadlam w moim krolestwie i staralam sie nie slyszec. Na szczescie potrafie sie wylaczyc.
Po kilku minutach Wspanialy z telefonem w rece stanal w drzwiach mojego biura:
-- O ktorej idziesz do pracy?
Ja pierdole, znow to samo, czy on koniecznie musi wszystko wiedziec?
-- Wcale nie ide dzis do pracy.
-- Jak to nie idziesz?!
-- Tak normalnie, nie ide, mam wagary - wyjasnilam nie odrywajac wzroku od monitora lapka.
Poszedl. Konferencja trwala jakies 2 godziny po czym moj maz znow zaatakowal moje krolestwo:
-- Ide do piekarni, mam ochote na cos slodkiego na sniadanie. Chcesz cos?
-- Pewnie, ze chce, chorego pytaja.
-- A co chcesz?
-- Obojetne, ja tam nie jestem wymagajaca, cokolwiek kupujesz dla siebie, kup tez dla mnie.
Poszedl, 30 minut samotnosci. Wrocil z apple turnovers, ja w miedzyczasie zrobilam nastepny dzbanek kawy.
-- A tak naprawde, to dlaczego dzis nie idziesz do pracy?
W odpowiedzi tylko przewrocilam oczami i jadlam dalej.
-- Nie masz na tyle klientek i przelozylas na jutro i piatek.. - ni to zapytal ni to stwierdzil.
-- Widzisz ja nie rozumiem po co pytasz jak sam potrafisz odpowiedziec.
-- Bo ja lubie z Toba pogadac.
Nie zareagowalam. Potem zasiadl przed swoim lapkiem i oddal sie pracy.
Chwala Bogu na wysokosciach!!!
Ale nie trwalo to za dlugo, bo znow przyszedl oznajmic mi, ze o 10:30 ma jeszcze jedna konferencje, tym razem krajowa.
-- Yyhyy - wydobylam z siebie wiedzac, ze oczekuje mojej reakcji.
Zaczelam czytac blogi jednoczesnie drutujac te upierdliwa kamizelke.
-- Ja naprawde nie rozumiem jak Ty mozesz czytac jednoczesnie robiac na drutach - uslyszalam za moimi plecami.
-- A co tu rozumiec? Wystarczy zaakceptowac, ze daje rade - staralam sie nie wdawac w dyskusje.
Po drugiej konferencji zaczal chodzic po mieszkaniu, chodzil i chodzil od czasu do czasu zasiadal przed komputerem i potem znow chodzil. Ja spokojnie jak na wagarowicza przystalo siedzialam u siebie.
-- Wiesz ja to nie moge dlugo usiedziec na tylku - zaczal stojac w salonie tuz przed drzwiami do mojego biura.
-- Wlasnie widze - stwierdzilam fakt, nie przerywajac sobie pisania maila.
-- Bo jak chodze to mi sie lepiej mysli - ciagnal dalej.
Nie reagowalam wiec zaczal kontynuowac przemierzanie chalupe z trepa.
Poszlam do kuchni  po kawe i przy okazji zapytalam:
-- Skarbie, czy Ty ciagle myslisz?
-- Tak, bo musze napisac email..
-- To czy mozesz myslec chodzac po calym mieszkaniu z wyjatkiem mojego biura? - przerwalam mu zanim wyluszczyl co i do kogo musi napisac. Jak na wagarowicza z wlasnej pracy wcale nie jestem zainteresowana problemami pracy innych.
-- Oo to moze zamknij sobie drzwi - doradzil.
Parsknelam smiechem.
-- Co w tym smiesznego? - zapytal.
-- Nic, tylko sobie wyobrazilam, jak wszyscy u Ciebie w pracy zamykaja drzwi na czas kiedy Ty myslisz.
W odpowiedzi pokazal mi jezyk - malpiszon:)
Wrocilam do siebie, nie zamknelam drzwi bo i po co, przeciez wiem, ze jak koniecznie bedzie chcial, a ze bedzie to jest pewne, to zadne drzwi go nie zatrzymaja.
Dlugo nie czekalam. Jakies 10 minut pozniej stanal nade mna jak diabel nad dobra dusza.
-- Czego chce? - zapytalam.
-- Buzi:)
-- No to dawaj, ale szybko - podnioslam glowe z nad klawiatury.
-- A czemu szybko?
-- Bo teraz ja mysle.
Querwa nie wytrzymam, chyba bede sie musiala przejsc, bo nie dam rady jak on mi tak co chwile bedzie marudzil o cos. Zaczelam sie ubierac, spojrzal na mnie zdziwiony:
-- Gdzie idziesz?
-- Ide od Ciebie bo mnie meczysz..
-- Nie lubisz mnie? - zrobil mine zbitej psiny.
-- W tej chwili? Nie.
-- To zanim pojdziesz.. Co bedziemy mieli na obiad?
-- Chleb z gruszka.
Wyszlam ale nie polazilam dlugo bo wiatr jak cholera i jakos mi sie nie chce.
Nozeszwmordejeza nie po to planowalam wagary, zeby sie wloczyc po okolicy jak bezdomny pies.
Juz sie nie moge doczekac emerytury:)))
Swoja droga jak ludzie, ktorzy sa na emeryturze moga ta spedzac czas razem nonstop i nie zabic partnera? Zaloze sie, ze maja chociaz mordercze mysli :P

63 comments:

  1. Stardust:))))trafilas w temat ,ja Cie nie moge.
    Uwielbiam pobyc sama w domu,bloga cisza ,za plecami nikogusienko.
    Tez tak mam,co robisz?,po co?,dlaczego?.Mozna czasem oszalec;))

    ReplyDelete
  2. Witaj Star, podobnie jak Ty, lubię być sama w domu i przeżyłam szok, gdy ślubny przeszedł na emeryturę. Przyznaje się, miałam mordercze myśli.Spało to to, do południa, a potem szlajało się marudząc po domu,aż wreszcie wpadłam na pomysł, przejrzałam ogłoszenia drobne dot. pracy, wybrałam kilka ofert, wycięłam z gazety, dałam, kazałam zadzwonić. I udało się- ma 1/2 etatu a ja 5 godzin ciszy i spokoju dziennie. Wprawdzie po tej koszmarnej operacji to 8 miesięcy zalegał a to w szpitalu , a to w domu, ale od sierpnia znów chodzi do swojej pracusi.I znów mam 5 godzin dziennie luzu.
    Wiem, wredna jestem.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  3. Zakłócanie wagarowania powinno być karalne ;)

    Ps. Przez ten Twój szal i mnie się robótek ręcznych zachciało, choć za groma nie wiem, co we mnie wstąpiło. He he, mam już druty i włóczkę, wełnę, czy cototo (babcia mnie kocha), przydałoby się tylko zacząć ;))))

    ReplyDelete
  4. o bosz:)))))słowem-spierdykane wagary!!!!!!

    to ja mam dobrze,bo Maużonek od poniedziałku do piątku poza domem,se mogę wagarować ile chcę...
    nie znoszę,gdy coś robię i mi się ktoś kręci!

    co do chodzenia..szału dostaje,jak mój chodzi z telefonem i gada!na dupie by nie mógł zasiąść,czy jak???
    jak dzwoni w tygodniu do kochanej żonki, to też chodzi,przez telefon słyszę..

    ReplyDelete
  5. MAGA--> Ja nie wiem co z nim nie tak. Normalnie potrafi caly weekend siedziec na czterech i nie zawracac czlowiekowi gitary, a dzisiaj jakby mu ktos zadal:))

    ReplyDelete
  6. Anabell--> Masz racje, takie pol etatu jest wyjsciem :))

    ReplyDelete
  7. Malutka--> Zarazilas sie drutowaniem:))

    ReplyDelete
  8. przyznaję się bez bicia "mam mordercze myśli" i to czasami parę razy w ciągu jednego dnia!
    Małpa ze mnie okrutna, ale my od trzech lat razem na emeryturze!!!
    Ja mam wprawdzie swoje 1/2 etatu i witrazyki,a men'żu też czasem nos z chałupy wyściubi, ale co ja poradzę, ze jestem bardzo szczęśliwa jak mi chłop z domu wyjdzie na parę godzin, a ja mogę pobyć sama ze sobą!
    Jak jesteśmy razem w domu to zmykam do pracowni, ale ile można... też bym chciała odrobinę swobody we własnym domu.
    A już najbardziej mam nerwa jak sobie zaplanuję tak jak Ty a tu ....kicha;)
    Ciekawe Satr jak duże będzie grono tych wrednych żon, które lubią samotność w domu:)
    pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  9. Mijka--> Moj ustawia telefon na MUTE i tak lazi a telefon brzeczy. No szlag czlowieka trafia:) Na szczescie zadne z nas nie ma zwyczaju dzwonienia do drugiego poza wieczornym czy sie spotykamy i wracamy razem. I to on wykonuje ten jeden telefon, a ja tylko odpowiadam Tak albo Nie i sie wylaczam:))

    ReplyDelete
  10. Mada--> Wlasnie o ten plan chodzi, bo normalnie to by mnie tak nie ruszalo, ale zaplanowalam sobie Slodkie Lenistwo a tu masz paleta mi sie taki pod nogami. Jeszcze smie pytac co na obiad? Niech se pazury obgryzie na obiad:)))

    ReplyDelete
  11. No coś w tym jest, bez względu na siłę uczuć między małżonkami. W weekend mąż w domu to oczywista oczywistość, jak mawia "Prezes minus 15 członków", ale jak się zdarza tak w tygodniu, ni stąd ni zowąd, to idzie cholery dostać. Na mnie wpływa destrukcyjnie.

    ReplyDelete
  12. Ja to lubię, jak oboje jesteśmy w domu. Tyle że mój jest nieinwazyjny, a i ja przyzwyczajona do drugiej osoby w domu (ba, ponad 5 lat pracowaliśmy w tej samej firmie, większość czasu w tym samym pokoju).

    ReplyDelete
  13. Zante--> Wlasnie weekend to normalka i jest nawet fajnie, ale dzis mnie wkurwia:)

    ReplyDelete
  14. Zuzanko--> Na szczescie kazdy jest inny, ale cos mi sie wydaje, ze gdybym pracowala z mezem w tej samej firmie i dodatkowo w tym samym pokoju, to albo bylabym juz wesola wdowka, albo zimnym trupem:)))) Kocham malpiszona, ale w ilosciach reglamentowanych:)

    ReplyDelete
  15. No jak się u mnie zdarza też mnie niebotycznie wkurwia

    ReplyDelete
  16. O żesz... to mnie zrozumiesz... Nie cierpię nie móc pobyć sama, ja bez tego jestem wredna i chora. No nie, no bardzo nie. Kocham, ale do cholery, trafia mnie, jak oczywiście bardzo lubiący ze mną rozmawiać On wparuje mi niezapowiedzianie w moje i tylko moje samotności za swoim "zrobić ci herbatę?" albo inną dobrocią. I choć robi to tak ... hmm.. nie cierpię tego słowa - słodko?, jakby za moment miał mi nieba przychylić to w myślach dokonuję mordu.
    Mam swoją spiskową koncepcję. Oni wcale nie z miłości tak dbają i zaczepiają w takich chwilach. Mają szósty zmysł, kiedy nie mają nad czymś kontroli i czują, że muszą wkroczyć - o to cho.
    Cwaniaki, kurczę...
    A weź i takiemu wejdź, kiedy kombinuje w swoim, dla odmiany, matrixie... Po prostu zła kobieta się czepia. I gdzie tu równouprawnienie?
    ;-)

    ReplyDelete
  17. Jeny nie wiem! Ja po kilku tygodniach urlopu dostaję jobla, a co mówić o emeryturze.... szok:D

    ReplyDelete
  18. wiec najpierw napisalam komentarz w nie tym jezyku co trzeba, cos mi sie popierdolilo cholera.
    Ja ogolnie mam ograniczona odpornosc na dlugie przebywanie z jedna osoba. Musze miec jakis czas dla siebie. Nawet jak mam gosci, to preferuje, zeby sobie te cholery chociaz na godzine dziennie znalazly jakies wlasne zajecie (ksiazka, radio, telewizja, drzemka, COKOLWIEK), cobysmy i ja i goscie mieli ten moment na odzycie i powrot normalnych relacji - ja po dluzszym przebywaniu jestem wkurwiona i wkurwiajaca ze wskazaniem na wkurwiajaca. Niezdrowe ;)

    ReplyDelete
  19. Mają, mają te mordercze myśli! :))
    Moja Mama mi mówiła, że najlepiej upływały rodzicom dni, kiedy i on miał coś zaplanowane i ona i spotykali się po południu pogadać i razem pooglądać telewizję.
    Ale tak być z kimś 24 h na dobę to ja bym też chyba nie umiała! :)

    ReplyDelete
  20. Laki--> Nie, braboze im przeszkodzic nie mozna:)) Wspanialy nie reaguje jak jest zajety, bo "jemu jest przykro, ale on w przeciwienstwie do mnie nie posiada podzielnej uwagi":))) Wlasnie to uslyszalam przed chwila jak mu wytknelam, ze sam to sobie nie da przeszkodzic. To sie odgryzlam i obiecalam, ze ja to mam taka podzielna uwage i jestem krolowa multitask, ze nawet moge mu tetnice przegryzc nie przerywajac sobie ani dziergania, ani czytania:))
    Ucieszl sie!!!!!!!!!

    ReplyDelete
  21. Nivejko--> Trzeba sie do tego jakos przygotowac:))

    ReplyDelete
  22. Rinonko--> On jest i tak najbardziej samodzielnym i latwym w obsludze egzemplarzem jakiego znam. To chyba ze mna cos nie teges:))

    ReplyDelete
  23. Iw--> Wlasnie wyliczylam, ze na codzien spedzamy ze soba 3 godziny dziennie z czego godzina jest przeznaczona na dojazd do domu, dwie godziny na wspolny posilek i pogadanie i spac, rano sie w ogole nie widzimy. I tak jest dobrze, tyle jestem w stanie zniesc, bo po takim tygodniu weekend jest bonusem i czasem razem. A dzis to zupelny niewypal:)))

    ReplyDelete
  24. A my mamy, cholera, na odwrót. Najpierw byliśmy świeżo zakochani, więc wiadomo. Potem oboje poszliśmy do nie-pracy, więc siedzieliśmy oboje w domu. Wypracowaliśmy sobie system, ze się każde swoim zajmowało, ale mieliśmy siebie pod ręką na przytulenie i buziaka. I tak się przyzwyczailiśmy, że teraz jak oboje pracujemy i w dodatku w rozmijających się godzinach, to aż tęskno jest, pomimo tego, ze się codziennie przecież widzimy :) Aż się boje co będzie jak w końcu zostanę tą gwiazdą rocka i na trasę pojadę ;)

    ReplyDelete
  25. Ale żeby nie było, że pierdolnieci jesteśmy - ja lubię od czasu do czasu być sama, walnę sobie maseczkę, załatwie depilację woskiem, itp. Nie lubię mieć świadomości, ze mi może wleźć w każdej chwili do łazienki jak se bikini depiluję...

    ReplyDelete
  26. Od pierwszej literki do ostatniej kropki... Ten tekst powinien być odczytywany w kościele podczas kazania, bo jak mi daleko do kościoła, tak muszę powiedzieć, że to święte słowa.:)

    ReplyDelete
  27. Biedul Wspaniały!
    (mam tak samo - i z myśleniem, łażeniem i buzi a im bardziej nadęte siedzi przy kompie, tym bardziej mnie sierść swędzi, żeby latać i zaczepiać)
    :D

    ReplyDelete
  28. Osz, rozumiem, szału można dostać!

    U mnie stety/niestety Osobisty pracuje teraz trzy dni poza WielkimMiastem, dwa wieczory dla siebie, dla koleżanek - bezcenne!!!!!!!

    ReplyDelete
  29. Koala--> Ja w Twoim wieku to tez z kolan nie schodzilam:)))))))))) Teraz mi jakos przeszlo;P

    ReplyDelete
  30. Akemi--> Dzieki, dobrze wiedziec ze jeszcze sie mieszcze w normie:)

    ReplyDelete
  31. Szeherezado--> Dokladnie tak:))) Jak siedzi przy kompie to ja przechodze i caluje w ten lysy czubek glowy, a on nie przerywajac sobie swojego zajecia mruczy:) A czasem wola "nie teraz, nie teraz" a ja wtedy parskam smiechem i odkrzykuje "nie martw sie bede gwalcic, choc pewnie bys chcial" i juz rechoczemy oboje.

    ReplyDelete
  32. Anulla--> Mnie to sie czasem marzy zeby gdzies wyjechal;) Ale jak mu powiedzialam to zaraz zapytal "sam? a co ja bym robil sam?"
    No przypadek beznadziejny:)))

    ReplyDelete
  33. Stardust, ja bym chyba w ostatniej chwili odwolala wagary i przelozyla na kiedy indziej:) Toz to jakoby dzien stracony! Ja tez bym byla wredna jak by mi moj w taki sposob plany pokrzyzowal. Uwielbiam byc sama. I tez robie sobie takie wagary co i rusz:)

    ReplyDelete
  34. Moniko--> W moim przypadku odwolanie wagarow czy tez przelozenie ich na inny dzien, jest technicznie niemozliwe:( Laczy sie z klientkami a te nie zawsze wspolpracuja:))) Nic to jakos przezylam wczorajszy dzien a na koniec powiedzialam Wspanialemu o tej notce:) Nadal sie na cale 2 minuty, a potem jak zawsze wyglupy. No nic sobie ten chlop nie robi z moich ostrzezen:))))

    ReplyDelete
  35. oj,jak ja lubię być sama w domku...ale teraz to nie możliwe,bo opiekuję się wnusią...ale może kiedyś...marzę o tym...buziaczki Hania :-)

    ReplyDelete
  36. Haneczko--> Wspanialy jest i tak niezaleznym typem i udomowionym czyli potrafi sie sam zabawic i nawet zrobi sobie jesc, potrafi sie sam ubrac, bez pomylenia butow i skarpetek. W sumie ten chlop jest bardzo latwy w obsludze, tylko dlaczego akurat musial byc w domu w dzien kiedy ja sobie zaplanowalam wagary???
    Mysle, ze kazdy lubi kiedys byc sam, on zreszta tez, ale chyba musi miec te swiadomosc, ze jestem gdzies w zasiegu:))))

    ReplyDelete
  37. Stardust,Ja dla chwili świętego spokoju wstaję po 3,00 i do 6 masz czas tylko i wyłącznie dla siebie.Dobrze że moje chłopisko ma 2-u zmianową pracę,więc co drugi tydzień mam całe popołudnie ciszy i spokoju.A w weekendy mam ochotę wywalić dziada za balkon(3piętro)siedzi przed TV i za cholerę nie można obejrzeć jakiegokolwiek programu bo wszystko komentuje,albo łazi za mną jak smród po gaciach i amorów mu się zachciewa...nie wiadomo co gorsze.
    pola

    ReplyDelete
  38. Brrrr ja też nie lubię jak mi się kto snuje po domu i na łapy patrzy. I doprawdy nie mam pojęcia jak ja się miałabym z kimś związać na tyle by razem mieszkać. A już nie daj buk jak chłop zajęcia nie ma albo jest na urlopie, emeryturze lub co gorsza na chorobowym. A myślałam że tylko ja jestem taka jednostka aspołeczna a tu niespodziewanka :D pocieszyłam się :))))

    ReplyDelete
  39. na emeryturze chce mieszkac sama a chłopa odwiedzać w weekendy:)

    ReplyDelete
  40. Mam 2 popoludnia w tygodniu kiedy jestem w domu sama i napawam sie tym.
    Czasami jak potrzebowalam wiecej, to wywalalam towarzystwo w sobote do szkoly i napawalam sie jeszcze bardziej - z kawa i gazeta.
    I to wystarcza - najwiecej pozostalego czasu spedzam z obcymi ludzmi, do tego narzekajacymi;) wiec kiedy tylko moge integruje sie z dziecmi i Nieslubnym. Sama to bede w trumnie lezec. I spac.

    ReplyDelete
  41. Pola--> Ale jak wstajesz o 3ej to chyba nie pracuejsz, bo jakos sobie nie moge wyobrazic, ze dalabym rade egzystowac spiac tylko 4 godziny na dobe:))) W dodatku Wspanialy wstaje o 4:30 wiec to dla mnie byloby tylko wiecej czasu razem:))
    W kwestii pilota to Wspanialy nawet jak cos oglada, w momencie kiedy ja wchodze to natychmiast mi oddaje pilota:)) Ale to chyba dlatego, ze oboje jestesmy nietelewizyjni:)

    ReplyDelete
  42. Antares--> Zupelnie sama byc tez nie bardzo moge, bo wtedy musialabym sprzatac;) Mnie tylko przeszkadza, jak jest wtedy kiedy powinno go nie byc:))) Chory Wspanialy jest zupelnie nie uciazliwy po prostu lezy i choruje, nie gada, nic nie potrzebuje, jest spokoj.

    ReplyDelete
  43. Czarownico--> Ja mam poniedzialki wylacznie dla siebie, w pracy przebywam z ludzmi raczej milymi i zadowolonymi z zycia, wiec nie musze odreagowywac. Czasem mnie normalnie meczy ludzka obecnosc i nic na to nie poradze;) A po smierci tez nie poleze bo pofruwam:))

    ReplyDelete
  44. Magenta--> "prawie" jest slowem kluczowym:)))

    ReplyDelete
  45. No to ja wyrażę opinię całkiem przeciwną, bo ja lubię, jak Król Kurnika jest w chałupie:-) On sobie coś tam dziubie u siebie w komputerze, telewizorze czy przy innym męskim zajęciu, ja u siebie dziubię przy zdjęciach, photoshopach, paznokciach, książkach czy sabatach czarownic, od czasu do czasu się schodzimy, pogadamy, potem idziemy znowu do własnych zajęć. Właściwie spędzamy czas osobno ale jest z kim w razie czego podzielić się ciekawym artykułem, przeczytać coś zabawnego, co właśnie wpadło w ręce i można zadzwonić do drugiego pokoju, żeby ktoś zrobił herbatkę, jak się samemu nie chce zwlec z wyra:-))) a tak czeba by było wstawać a sami wiecie, jak się czasami nie chce:-) No więc ja lubię, jak Król jest w domu:-)

    ReplyDelete
  46. Lotnico--> Po pierwsze primo;) U mnie nie ma krolestwa, jest demokracja, moze byle jaka, ale ja nie znosze monarchii:))) Krola bym zaraz zgilotynowala, a potem mogloby mi byc szkoda, tyle ze za pozno:)
    Po drugie primo, tak jak to opisalas, to u nas wyglada weekend, a opisany w notce dzien nie byl weekendem, a mial byc dniem MOICH WAGAROW!!
    Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuu... :))))

    ReplyDelete
  47. Ja mam z mężem idealnie, bo pracujemy na zmiany i jak jedno jest w pracy, to drugie w domu i odwrotnie. Mogę bezkarnie plotkować przez telefon, nakładać maseczki lub po prostu leniuchować. Nie przeszkadzamy sobie i możemy się cieszyć niezależnością - wieczory i niedziele tylko spędzamy razem. I - z jednej strony niecierpliwie czekam na emeryturę, a z drugiej - jak to będzie - cały dzień we dwoje, a my tacy nieprzyzwyczajeni? ;)))

    ReplyDelete
  48. Toznowuja--> Wisiec na telefonie to ja moge godzinami nawet jak Wspanialy jest w domu:)) On jest przyzwyczajony do tego, ze w soboty i niedziele jak tylko jestesmy w domu to ja mam wielogodzinne sesje telefoniczne, skypowe i dawniej na gg:)) Nigdy, ale to nigdy nie odezwal sie slowem jak gadam przez telefon, moi rozmowcy mysla, ze jestem sama w domu. A w czasie ostatniej sesji skypowej ktora trwala 4 godziny tylko mi szampana donosil:)))

    ReplyDelete
  49. Jeszcze dodam, ze przeciez on nie rozumie o czym ja gadam, wiec zupelnie nie ma problemu:))

    ReplyDelete
  50. Stardust,niestety albo stety pracuję....niby pół etatu,ale czasami te pół zamienia się na cały lub 3/4.A to że wstaję tak wcześnie to wina mego organizmu...kiedyś musiał wstawać przed 4 i tak mu już zostało.Szczególnie w niedzielę mam ochotę się udusić,bo choć tłumaczę ze dziś niedziela to nogi i tak z wyrka mnie ściągają(i pęcherz też..hihi)

    ReplyDelete
  51. Pola444--> No tak to z tymi organizmami bywa:)) Mnie pecherz goni w srodku nocy, na szczescie mamy druga lazienke w sypialni, wiec lece z zamknietymi oczami i dzialam na wyczucie. Tylko raz byla wpadka, bo na wyczucie siadlam Wspanialemu na kolana, ktoren to Wspanialy walczyl z obiadem restauracyjnym. Boze wylecialam z kibla z wrzaskiem, bo nie wiedzialam ze to on i darlam morde w srodku nocy:)))

    ReplyDelete
  52. Stardust....hihihihi i co sąsiedzi się zlecieli? U mnie to cały blok bym chyba do zawału doprowadziła darciem mordy w środku nocy...hihihi

    ReplyDelete
  53. Pola444--> Na szczescie mieszkamy w domu dwu-rodzinnym i to byl weekend wiec tych na gorze raczej nawet nie bylo w domu. Gorsze to ze nie tylko ja darlam morde i latalam po chalupie, bo on tez wrzeszczal, zebym ja przestala wrzeszczec, bo to tylko on:)))))
    Ja gdzies o tym nawet pisalam na blogu, ale to byla szopka;))

    ReplyDelete
  54. Stardust, no co ty, u nas żadnej monarchii nie ma - tak tylko gadam, żeby się lepiej poczuł:-))) sama wiesz, jak chętnie chłop współpracuje, jak się jego męskie ego podłechta:-)))))))

    ReplyDelete
  55. Lotnico--> Toz ja wiem, ze Ty zartujesz i ja tez:))

    ReplyDelete
  56. a czemu by i jego nie zadrutować? przy konferencji to nie powinno przeszkadzać, a podczas myślenia nie mógłby chodzić jak F.Dulski :)

    ReplyDelete
  57. Foksal--> Dobry pomysl, ale moze zaczne od szydelka? Tak na wypadek gdyby nie potrafil skoordynowac dwoch rak na raz:)))

    ReplyDelete
  58. Moja mama właśnie dlatego boi się emerytury, bo sądzi, że pozabijają się z moim tatą. I dlatego ja też boję się tej ich emerytury... ;-)

    ReplyDelete
  59. hehe, pomyślałam sobie że MążSzanowny zaplanował sobie wagary a to Ty mu plany popsułas swoimi wagarami. A gdy juz pytał co chcesz z cukierni trzeba było powiedzieć coś, czego w pobliskiej cukierni nie ma i w następnej rówież nie ;)Miałabys więcej czasu dla siebie ;))
    zrodzonaz

    ReplyDelete
  60. Zolwico--> Czyli wszyscy macie stres przedemerytalny:)))

    ReplyDelete
  61. Zrodzona--> Z ta cukiernia pomysl nieglupi, bo on lubi sie nachodzic, ale tym razem chyba by nie wypalilo. Mial jeszcze druga konferencje:)))

    ReplyDelete
  62. Dokładnie tak jest!:-)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...