Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, November 20, 2010

Swiateczne zakupy

Jak wiadomo w czwartek mamy Thanksgiving wiec trzeba bylo pojechac na zakupy.
Najpierw ustalenie menu, potem spisanie listy artykulow, sprawdzenie co jest w domu czego nie ma. Przy okazji jesli pamietacie ten brazowy cukier, ktorego mi Wspanialy wspanialomyslnie zreszta zakupil az 2.5 kg w ubieglym roku, to melduje, ze cukier ciagle jest w ilosci ok. 1.5 kg, co jest plusem.
Minusem jest fakt, ze bez wzgledu na cuda jakie z nim wyczynialam (okladanie kawalkami jablek i skorami chleba) stwardnial, wiec zapisalam na liste cukier brazowy.
Wspanialy zerkanl i mowi:
-- Przeciez mamy cukier brazowy.
-- Mamy, ale nie mamy wiertarki udarowej.
-- Ojtam pieprzysz, rozbije go sie w food processor.
-- Dobra, jutro sprobujemy rozbijac, a jak sie nie uda to zakupimy cukier, ale nie w ilosciach przemyslowych - zgodzilam sie bo ja zgodna kobita jestem;)
Jak juz mialam liste dosc pokazna, to nalezalo ja podzielic na kolejne dwie listy, czyli artykuly, ktore mozemy zakupic dzisiaj z kilkudniowym wyprzedzeniem i te ktore trzeba kupic w ostatniej chwili jak swieze zieleniny, owoce itp.
Jak juz to mialam z glowy, to Wspanialy wpadl na pomysl, zeby liste podzielic na kolejne listy kazda do innego sklepu. No to juz zostawilam jemu, bo mnie sie nie chcialo, a jak on chce byc tak bardzo zorganizowany, to musi nad ta organizacja popracowac.
Siadl, zrobil. Nareszcie jestesmy gotowi do wyjazdu. No to komu w droge, temu samochod.
Pojechali.
Najpierw supermarket w okolicy.
Kombinujemy jak kon pod gore, bo na przyklad potrzebuje odrobine sproszkowanego imbiru do zupy, ktorego na codzien rzadko uzywam, wiec wolalabym najmniejsza ilosc z mozliwych.
Tymczasem sprawdzam ceny i sie okazuje, ze ten pojemniczek z prawie podwojna iloscia jest tanszy niz ten maciupki. No kurwa zupelnie bez sensu, ja uwazam, ze powinnismy jednak wziac ten mniejszy, bo tamten i tak z czasem wyladuje w smieciach, Wspanialy czlek praktyczny i oszczedny upiera sie przy wiekszym, bo nie lubi byc robiony w konia.
Chuj, darowalam sobie dyskusje na temat priorytetow i oddalilam sie od wozka w poszukiwaniu dzemu malinowego bez pestek. Znalazlam, w miedzyczasie podszedl Wspanialy z wozkiem, na ktorego dnie zobaczylam wiekszy pojemnik imbiru. Przewrocilam oczami i poszlismy dalej poszukiwac rodzynek sultanskich, ktorych nie moglismy znalezc, nareszcie udalo mi sie kogos zapytac i okazalo sie, ze juz 3 razy przemaszerowalismy obok nich.
Dobra rodzynki do wozka, marsz!!!
-- Skarbie, ale na co taka duza paczka, ja przeciez nie pieke czesto.
-- Ale rodzynki sie nie psuja - zauwazyl, a ja przypomnialam sobie jak czasem widze go przy otwartej szafce kuchennej z reka w pudelku z rodzynkami. No dobra, jak lubi niech wyzera.
-- Oj psuja sie, psuja, raz mi tak wyschly, ze zrobila sie z nich cegla - powiedzialam.
-- No to co? ale przeciez w smaku sie nie zmienily i mozna je bylo uzyc.
-- Owszem mozna je bylo uzyc, ale niekoniecznie zjesc, bylyby dobre jako material budowlany, tylko ze bylo ich troche malo. Jest szansa, ze z tych sultanek wyhodujemy cegle.
Szlag mnie trafil przy kruszonych herbatnikach, potrzebuje tego na dno formy do sernika, owszem znalazlam, ale cena? Prawie $4 za moze szklanke? durnych okruchow herbatnikowych?
Wscieklam sie i poszukalam herbatniki, za $4 kupilam dwie duze paczki, bede to miala i miala na kilka sernikow:) Jak czlowiek nie przywiazuje wagi do takich rzeczy to sie okazuje, ze faktycznie placi najwiecej za wygode i wlasne lenistwo.
Teraz jeszcze pozostalo znalezc pieczone kasztany..
Znow lazimy jak oblakani miedzy tymi regalami, wreszcie zapytalam. Aaaa owszem sa!
Lece we wskazanym kierunku, patrze $14 za pol funta, a ja potrzebuje funt, to $28 a cena surowych kasztanow $4 za funt. Tak sie robi konsumenta w konia.
Kupilam 2 funty surowych kasztanow, jak upieke i obiore z lusek to na 100% bede miala ok. 1.5 funta.
Potem jeszcze pojechalismy do Costco, to taki sklep-hurtownia, ale chcialam kupic orzechy nerkowce, tam sa duzo tansze, no i serek Philadelphia na sernik, rozne inne sery i jeszcze reczniki papierowe, ktore tam w hurcie wychodza naprawde tanio.
Wyjazd do Costco na kilka dni przed swietem jest czynem samobojczym, ale stwierdzilismy, ze i tak potrzebujemy tylko kilka pozycji. Damy rade.
Owszem dalismy, ale nie obylo sie bez ekscesow;)
-- Masz na liscie smietane, to dlaczego nie kupimy tutaj? Zobacz ta sama smietana co w normalnym sklepie a jaka cena - argumentowal Wspanialy.
-- Cena faktycznie super, ale co ja zrobie z taka iloscia smietany?
-- Yyyyy... placki ziemniaczane!!
-- Te placki ziemniaczane, to chcesz co drugi dzien? i po jednym miedzy kromki chleba jako kanapke do pracy?
-- Ojciec przyjedzie, a on lubi placki ziemniaczane.. ja tez lubie..
I juz wiadro smietany wyladowalo w wozku:)) No przesadzam nie wiadro, ale takie wiadereczko jak dzieci na plaze nosza;)
Zostala jeszcze wizyta w warzywniaku. Uwaga, uwaga Wspanialy caly w skowronkach, bo mogl sobie zakupic ziemniaki!!! Z radosci walnal tych ziemniakow cale 5kg (!!!) to normalnie roczny przydzial na nasza rodzine, juz mialam wrzeszczec i protestowac, ale sobie przypomnialam te smietane i te placki ziemniaczane. Przemilczalam.
Poszlam do slodkich ziemniakow.
-- A na co Ci slodkie ziemniaki?
-- Jak to na co??
-- No bo my nie robimy slodkich ziemniakow, bo jakos nam nigdy nie smakuja.
-- A i owszem, ale w ubieglym roku zrobilismy troche na probe i wszyscy narzekali dlaczego tak malo, bo to bylo najlepsze danie ze slodkich ziemniakow jakie w zyciu jedli.
-- To ile tych ziemniakow potrzebujesz?
-- 8 ale mniej wiecej tej samej wielkosci..
-- To co Ty bedziesz z nimi robila ze musza byc tej samej wielkosci.
-- Kurwa mac Skarbie, jak Ty nie przestaniesz zadawac takich pytan i jak ja bede musiala opowiadac Ci i wyjasniac kazdy przepis, to nas tu polnoc zastanie.
Uspokoil sie, ale nie na dlugo.
Musielismy kupic dynie pizmowe, dwie sztuki tak do 2kg kazda. Wyslalam go z jedna zeby zwazyl coby miec orienatacje przy wybieraniu.
Wrocil meludujac, ze ma 2kg i ciut.
-- OK to poszukaj jeszcze jednej takiej - zlecilam i poszlam wybierac cebule, jablka, kupilam jeszcze owoce granatu a mojego Skarba ani widu ani slychu.
Wracam, a on ciagle przewala te dynie z lewa na prawo i z powrotem.
-- A czego Ty tu szukasz tak dlugo?
-- No bo wiesz ogladam, ta ma pekniecie, tamta ma plame i nie wiem czy to nie jakies uszkodzenie, ta troche za mala, tamta za duza...
-- Ja pierdole, kochanie Ty sie nie bedziesz z ta dynia zenil tylko zrobimy z niej zupe - zawolalam az sie kilka osob spojrzalo z usmiechem.
A ja se tak mysle, jakim cudem mnie sie udalo, ze nie dostrzegl zadnego pekniecia ani plamek? Tak normalnie wzial mnie z wyprzedazy, z recyklingu i chyba nawet zadowolony;)

43 comments:

  1. Człopa na zakupy to najlepiej w roli tragarza brać,przynajmniej nie marudzi za uszami.Jeszcze nigdy nie byłam w super markecie z chłopem to nie wiem czy nie tak samo by się zachował,ale to ja przeważnie patrzę na ceny a on tylko dźwiga zakupy... ;-)))

    ReplyDelete
  2. no tak...chłopa samego się wypuszcza do sklepu z listą....ja tak robię... :-)
    a jeżeli chcę kupić coś,co mnie pasi , to wtedy jadę SAMA...;-)
    pozdrawiam serdecznie , buziaczki... :-)

    ReplyDelete
  3. Mój facet zachowuje się sklepie tak samo - może to ich któraś tam drugorzędna cecha płciowa.
    Jak wybiera warzywa na straganie to jest mi serdecznie żal pani sprzedającej. Ale jak go z kartką wyślę na zakupy to towar mam najwyższej jakości.
    Natka

    ReplyDelete
  4. A tak a propos listy z zakupami . Robiąc świąteczne zakupy na naszej liście są zupełnie inne produkty ...co kraj to obyczaj....
    Natka

    ReplyDelete
  5. Mój dopiero po tej reperacji serca zaczął jezdzić ze mną na zakupy , bo to teraz niemal rozrywka dla niego. Kiedyś to dostawał wścieklizny, a teraz dostojnie wybiera różne towary udając,że wie o chodzi.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  6. Dociekliwy jest, to dobrze :) Niezmiernie zabawne są Wasze dialogi:)
    Star- a może cukier potraktuj tak jak robi się z solą, wrzuć kilkanaście ziarenek ryżu- będzie absorbował wilgoć i cukier nie powinien sie zbrylić :)pozdrówka
    zrodoznaz

    ReplyDelete
  7. dlatego ja lubie robic zakupy sama:)

    ReplyDelete
  8. W dupach sie Wam w tych Junajted Stejts poprzewracalo, ot co! Pieczone kasztany w supermarketach, pffff... ;)
    Swoja droga to nasz ulubiony jesienno-zimowy przysmak wieczorny, zawsze jest zapas w lodowce.
    Squid na krzyz nacina - lupina odchodzi bez problemu.

    Star - co Wy z nich robicie na Thanksgiving? Nadzienie do indyka?

    ReplyDelete
  9. Pola--> Moj chlop w przeciwienstwie do mnie pamieta i MA pojecie o srodkach czystosci i zawsze wie co jest w domu, a czego akurat potrzebujemy, wiec wiesz, to sie przydaje. No i jak sie robi wieksze zakupy raz na miesiac, to ktos to musi zaladowac, rozladowac.
    A ja przy okazji lubie te nasze "gadki-szmatki" :)))

    ReplyDelete
  10. Anon--> Przepisy beda jak zwykle PO swiecie na "Gotuje bo Musze" link w linkowni:))

    ReplyDelete
  11. Haneczko--> Jak Wspanialy idzie z lista, to ja musze wisiec na telefonie, bo wtedy dzwoni co 3 minuty z pytaniem "jakiej firmy orzechy wolisz? diamond, czy white rose?" za 3 minuty kolejny telefon "nie ma tego sera owczego co zawsze kupujemy, ale mi tu sprzedawca mowi, ze ten drugi jest taki sam, to co? moge kupic? czy isc do innego sklepu?" nastepne 3 minuty "a te kawe rozpuszczalna to chcesz z cukrem, czy lepiej bez? a w ogole to do czego Ci kawa rozpuszczalna?" itd.itp.
    Zakupy razem to sama przyjemnosc:))))

    ReplyDelete
  12. Natko--> Wspanialy wyslany samodzielnie zawsze przynosi towar najwyzszej jakosci, nie dlatego ze mu sprzedawczynie daja ladniejszy, bo u nas wszystko sobie czlowiek sam wybiera, tylko dlatego, ze ja go nie poganiam jak z ta dynia:)) A lista zakupow inna, bo u Was nie ma swieta Dziekczynnienia, ktore obchodzi sie serwujac specyficzne potrawy:))

    ReplyDelete
  13. Anabell--> U nas jest troche nietypowo, bo ja niecierpie zakupow, a Wspanialy uwielbia:)) Ja sama wpadlabym i kupilabym tylko to co pamietam, albo wydaje mi sie ze pamietam. On lazi i gmera, szuka, oglada, pyta czy moze sie do czegos przyda, wiec przy okazji ja sobie przypominam, ze przeciez faktycznie potrzebne, tylko tak oczywiste, ze nie warto bylo zapisywac na liste, a pamietac, zapomnialam:))) On ma cierpliwosc jechac z wozkiem powoli za kobita ktora wozeczkiem, ktora czyta naklejki wszystkich sloiczkow po drodze i zadnego nie kupuje, ot sobie chciala poczytac. Ja bym taka kobite juz 4 razy rozjechala:))
    Raz tak bylo, ze musial mi zabrac wozek bo szlam jak burza, a inni kupujacy wskakiwali na polki z przerazeniem w oczach. No nie znosze jak ludzie laza jak w mazi i nie wiedza gdzie ida. To mi zabral wozek zanim "szkod narobie":)))

    ReplyDelete
  14. Zrodzonaz--> Nie da sie wrzucic ryzu do brazowego cukru, bo on taki "kleisty" jest i nie da sie go przesiac. Musialabym potem szukac tych ziarenek ryzu mietlac cukier miedzy palcami:))) No nic, dzis odpalamy robota i zobaczymy co z tego wyjdzie:))
    A nasze dialogi to ja tez uwielbiam, nie wyobrazam sobie jak moglabym zyc bez tego:)))
    Macie szczescie, ze ja nie opisuje naszych wieczornych dialogow:))))))))))))))))))))))

    ReplyDelete
  15. El--> Ale sama, to musialabym nie dosc ze zrobic zakupy sama, to je jeszcze zaladowac i rozladowac z samochodu i nudno by mi bylo.. :(
    A tak pekamy ze smiechu oboje:)) Wczoraj moj maz przymierzal dynie w ksztalcie turbana ludzie sie gapia i usmiechaja, a my sie o malo co nie turlamy po sklepie ze smiechu:)))

    ReplyDelete
  16. Czarownico--> My tez czasem kupujemy i pieczemy w domu, ale mozna juz upieczone i obrane kupic w sklepie;) Tyle ze cholernie drogie jak widac.
    A w tym roku bede miala nadzienie z kasztanow i wloskiej kielbasy.

    ReplyDelete
  17. Wszystkie moje przepisy sa na

    www.gotujebomusze.blogspot.com

    Jest tam grupa Thanksgiving i mozesz sobie popaczec na zarelko z poprzednich lat, bo ja oprocz indyka, ktorego zawsze robie ta sama metoda, nie powtarzam dan:))

    ReplyDelete
  18. Wiesz Star, my też zawsze oboje robimy zakupy, ale na większe zakupy bierzemy ze sobą syna, który służy za kierowcę. Listę i owszem mamy ze sobą, ale ona jakimś dziwnym trafem zawsze się powiększa. W tej naszej małej mieścinie z pewnością nie ma tak bogatej oferty handlowej jak tam w Stanach. Niemniej i tutaj zaczyna się już większy rozkwit różnorodnych dyskontów. W trakcie zakupów małż najpierw biegnie tylko w swoistym kierunku, aby wybrać swoje ulubione produkty, między innymi takie jak: sok pomidorowy z tabasco, jogurt naturalny, maślankę, krakersiki pikantne, czekoladę i orzeszki ziemne. Dopiero po dokonaniu takiego wyboru dopomaga mnie. Natomiast ziemniaków zakupujemy większą ilość, gdyż małż jest ich miłośnikiem. Pożera je niemal codziennie na obiad w ogromnych ilościach. Uwielbia też placki ziemniaczane po węgiersku. A smaku pieczonych kasztanów już nawet nie pamiętam, gdyż jadłam je bardzo dawno temu. Ech, ciało by ciągle coś dobrego chciało, ale funduszy na wszystkie zachcianki za mało. Trochę rozmarzyłam się, ale pomarzyć też dobra rzecz, przecież marzenia nic nie kosztują.:)) Star, uwielbiam czytać te Wasze dialogi i mam wielką prośbę, może zechciałabyś jednak opisywać je wszystkie i nawet te wieczorne. I ask you very much. Pozdrawiam cieplutko. :))) Lea

    ReplyDelete
  19. Stardust, ale z tymi ziemniakami na rok to przesada! No wiesz... ;)
    Pozdrowienia z Pyrlandii
    Ps. Jak już się kiedyś własnej kuchni dorobię, to wreszcie posmakuję indyka po dziękczynnemu, bo mnie zawsze pociągał kulinarnie, a póki co - okazja się nie trafiła ;)

    ReplyDelete
  20. ja na zakupby nie biore swojego chlopa,jesli juz to dla towarzystwa synow ;) ale niestey problem mam ten sam z ilosciami po co mi cala puszka np 2l. jak ja potrzebuje pol a ona jest drozsza,jakies strasznie glupie to wszystko ale co zrobic i pomyslac ze gdzies tam ludzie gloduja a my wyzucamy polowe jedzenia bo chcemy chcemy kupic tanio

    ReplyDelete
  21. ;) On się tą dynią Ciebie starał zadowolić! Wspaniały ten Wspaniały... :)

    Udanego sernika ;)

    ReplyDelete
  22. no i juzas sie jakos zbiero na koniec roku... jakos znowu na swientowanie... jakos znowu to samo ale jakos ciut inaczej :)))

    ReplyDelete
  23. Przepraszam, ze zostawiam anonimowy komentarz, ale chwilowo inaczej sie nie da...
    Pisze w zwiazku z problemami z Gotuje bo musze-przy probie otwarcia bloga pojawia sie ostrzezenie "malaware detected" i link do strony google:
    http://safebrowsing.clients.google.com/safebrowsing/diagnostic?site=http://www.nubella.com/favicon.ico&client=googlechrome&hl=en-US
    Chcialam skorzystac z przepisow z serii Thanksgiving i sie boje :(
    Pozdrawiam A.

    ReplyDelete
  24. odpowiadajac na ostatnie pytanie, musico Ty dla niego idealna :))

    Costco nienawidze. z calego serca. oczywiscie mam karte, bo moj maz lubi tam zakupy, ale moze z raz w roku uda mu sie mnie tam zaciagnac.

    ReplyDelete
  25. Lea--> Moj tez lubi ziemniaki:))) Ale ja nie za bardzo, wiec nie jemy:)) A wiesz tak naprawde to im wiekszy wybor tym wiekszy dylemat:))

    ReplyDelete
  26. Malutka--> Nie przesadzam, ja kupuje ziemniaki dwa razy w roku na Thanksgiving i na Wspanialego urodziny:)) Za kazdym razem worek 2.5kg wiec tak wychodzi 5kg na rok.

    ReplyDelete
  27. Blogniedzielny--> Mnie tez szlag trafia na to marnotrawstwo, ale co zrobic juz zauwazylam, ze jak oznajmiaja i hucza, ze beda walczyc z rakiem, to znaczy, ze bedzie wiecej zachorowan na raka, jak maja walczyc z narkotykami to wiecej narkotykow, jak walka z glodem to wiecej sie wyrzuca. No szlag by to trafil, a ludzie na swiecie gloduja. Ech...

    ReplyDelete
  28. MalaMi--> Taaaaak :)) On jak zacznie wybierac, to ja moglabym pojsc do kina, po kinie na kawe i jeszcze zastalabym go przy tych samych jablkach:)) No tak ma i chyba dlatego musimy razem chodzic po zakupy, bo ja go popedzam w wybieraniu, a on mnie stopuje przed kupowaniem bzdetow i artykulow niepotrzebnych:)

    ReplyDelete
  29. Diesel--> Ja tez nie moge uwierzyc, ze to znow okres swiateczny i Nowy Rok za rogiem. Jak ten czas zapierdala;))

    ReplyDelete
  30. Anon A--> Dzieki za informacje, chociaz ja jestem taki tlumok, ze nie mam pojecia co moglabym zrobic w tej sytuacji. Najpierw zeskanowalam moj komputer przez dwa programy antywirusowe. Nic nie wykazalo.
    Potem sprawdzilam z komputera meza, ale normalnie weszlam na strone i jego programy antywirusowe nic nie wylapaly;/
    Teraz usunelam ten link do strony "nubella" moze to ma jakis zwiazek.
    Rozumiem, ze sie boisz, ale moze sprobuj jeszcze raz i daj znac czy po usunieciu tego linka tez masz to samo ostrzezenie.
    Sorry:((

    ReplyDelete
  31. b.--> Albo moze akurat zdjal okulary:)))) Ale nie bede teraz wnikac w szczegoly.
    Ja Costco lubie srednio tzn. 85% tamtejszych artykulow jest nie dla nas, bo my nie kupujemy gotowcow. Ale pozostale 15% sie oplaca, wiec jezdzimy, ale zawsze z lista i zaraz jak otwieraja sklep. Wpadamy i zanim sie motloch rozprzestrzeni po sklepie to my juz jestesmy po zakupach i wypadamy jak jeszcze nie ma kolejek do kas:))) Taki myk opracowal Wspanialy i daje sie przezyc:))

    ReplyDelete
  32. Ja na większe zakupy wyłącznie z Małżem, ktoren się zupełnie nie wtrąca, bo wie, że ja wiem lepiej!

    ReplyDelete
  33. Zgago--> Moj nie wytrzyma zeby sie nie wtracac:) Gadula z niego ze hej:)))

    ReplyDelete
  34. Jeszcze raz do Anona w sprawie Gotuje bo Musze:)
    Zagadka rozwiazana. Nareszcie udalo mi sie dostac na te strone z podanego przez Ciebie linka, bo mialam problem wczesniej. Wiec okazuje sie, ze programy Google wykryly na tej stronie 3 skazenia wirusowe i stad ostrzezenie. Jak pisalam wyzej link do Nubelli juz usunelam wiec nie powinno byc zadnego problemu.
    Dziekuje Ci za informacje i prosze daj znac czy teraz w porzadku:))

    ReplyDelete
  35. Zupelnie jak bym widziala mnie i mojego meza podczas robienia zakupow. Wypisz, wymaluj! Dlatego jak tylko moge to robie zakupy sama i dodam, ze robie to w tempie blyskawicznym:)
    Zakupy na swieto Dziekczynienia zrobilam, jeszcze tylko indyk i tylko swietowac:) Pozdrawiam serdecznie z wietrznego Chicago.
    Acha, zapomnialam dodac zauroczyl mnie Twoj wpis u Anabell i dlatego pozwolilam sobie zawitac bez pukania.

    ReplyDelete
  36. Ataner--> Witam serdecznie i ciesze sie, ze jestes, pukanie niekonieczne:))))

    ReplyDelete
  37. Juz jest bezpiecznie i wszystko dziala :))
    Dziekuje bardzo.
    A.

    ReplyDelete
  38. Zakupy robi zawsze mąż. Nie mamy samochodu, ale kupiłam mu elegancki wózek zakupowy i targa sam. Oczywiście ma listę, ale i sam wie, co kupować. Instytucja telefonu też oczywiście działa i najczęściej, jak jest w sklepie, dzwoni z pytaniami. No, ale ja wtedy w pracy siedzę, to niech dzwoni. Generalnie mąż ma obstukane, gdzie i co jest najlepsze i najtaniej, a ja nie myślę nawet o zakupach.
    Jak chcę coś kupić w prezencie lub dla swojej przyjemności, to kupuję w sklepach internetowych i już!

    ReplyDelete
  39. Ech, narobiłaś mi smaku :)
    Ty i Dynia!? Nie ma porównania! :)))))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...