Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, December 4, 2010

Chujenka coraz blizej

U nas juz od ubieglego piatku, czyli dzien po Thanksgiving ludzie dekoruja domy, kupuja choinki i nawet ubieraja. Dzieje sie tak chyba glownie dlatego, ze Thanksgiving jest w czwartek, a potem w 90% nastepuje wolny piatek, chyba ze ktos koniecznie chce stac w sklepach i nachapac sie kolejnego badziewia, to ma piatek zajety, ale za to jest weekend, a wiec kupa czasu glownie na dekoracje domow. Chociaz widzialam juz w kilku oknach swiecace choinki, a niech tam, nie moj cyrk, nie moje malpy.
Jak przetrzymac zywa choinke przez miesiac, albo i jeszcze dluzej, czyli do 6 grudnia?
Bardzo prosto, kupuje sie stojak z pojemnikiem na wode, przy zakupie prosi sprzedajacego, zeby zrobil swieze ciecie i pod warunkiem, ze pamietamy dolewac codziennie wode do pojemnika choinka stoi bez problemu. 7 stycznia choinki juz rozebrane leza pokotem na chodnikach gotowe do odebrania przez sluzby sprzatajace miasto. Jakos nigdy nie widzialam, zeby ktos przetrzymywal choinke dluzej niz do Trzech Kroli, no chyba, ze ma sztuczna i stoi caly rok:)
Tak tez ponoc bywa, wolnoc Tomku w swoim domku.
Jak ktos chce ziemniaki ubijac w sedesie to tez mu wolno i mnie nic do tego.
Osobiscie bardzo mi sie podobaja te udekorowane domy, jak wracam wieczorem po pracy to mam wrazenie ze jestem w jakiejs bajce i bardzo mnie to cieszy:)
Dawniej mialam sztuczna choinke, bo kto by sie szamotal co roku z zywa, zwlaszcza jak juz przychodzi czas zeby ja wyrzcic i galezie stracily na elastycznosci, za cholere nie mozna tego czupiradla zwiazac, bo sie lamie i robi mase balaganu. Sztuczna za to cyk mryk i juz poskladana.
No ale jak nastal Wspanialy to sie zawzial, ze choinka musi byc zywa.
Musi? Nie musi? jak chce sie przy tym narobic to ja nie mam nic wbrew i nawet bardzo mi na reke, wiec nie oponowalam i tak kupowalismy co roku zywa chujenke.
Chujok stal przez 3-4 tygodnie i do mnie nalezalo rozbieranie, ale juz z cala reszta krzoka walczyl Wspanialy. Troche mnie szlag trafial, bo to co roku ok. $80.00 wsadzonych psu w dupe.
Niby nie wielki pieniadz, ale wypierdolony na smietnik doslownie i dokladnie.
Kilka dni temu przechodzac obok zorganizowanych na chodnikach punktow sprzedazy przystanelam i zapytalam z ciekawosci o ceny.
Ozeszwmordejezajapierdole!!!!
Okazalo sie, ze w tym roku za swierka tej samej wielkosc co w poprzednich latach czyli do 140cm, bo na wieksza choinke nie mam miejsca zaplacimy $120.00
Wkurwilam sie i mowie do Wspanialego:
-- Chuj z tym, kupujemy sztuczna choinke.
-- Ale sztuczna nie pachnie.. - wydal dolna warge Wspanialy.
-- Kochanie za $120.00 to ja Ci nakupuje tyle olejkow, sprayow, swieczek i innych aromatyzatorow o zapachu swierka, ze sie bedziesz czul jak gowno w lesie przez caly rok.
-- Ale.. no wiesz, to tak inaczej jak jest zywa choinka..
-- A co Tobie do tego, Ty i tak jestes Zydem - zarechotalam.
-- No niby jestem, ale choinke lubie - znow dolna warga napeczniala.
-- Sztuczna tez polubisz - rzucilam przez ramie i poszlam do kompa szukac sztucznej choinki.
Niewiele mi to zajelo, znalazlam, w sam raz odpowiedniej wielkosci w dodatku taka juz z gotowymi lampkami w ilosci 150 sztuk, za ok. $110.00 juz z przesylka do domu.
I najwiekszy plus - bede ja sobie miala az do smierci, mojej, nie choinki:)
Popatrzyl, pokiwal glowa:
-- To zamow, w sumie to tylko symbol...
Wlasnie o to chodzi, ze to tylko symbol, na ktorym w dodatku nikomu juz nie zalezy. Nie mamy malych dzieci, jeszcze kilka lat temu to dzieciaki przychodzily ubierac, teraz nikt nie ma czasu i tylko Potomek co roku patrzy czy nie zapomnialam powiesic jego pierwszej choinkowej ozdoby, cala reszta ma gdzies.
Na swieta i tak jestesmy w sumie sami, chociaz w tym roku grozi nam spedzanie swiat z corka, zieciem i jego matka.
Boze chron Stardusta!!!
Ja tak lubie moje swieta po mojemu i tak sie juz przyzwyczailam, ze nie mam tutaj rodziny, ze jestesmy sami i jest cicho i spokojnie, a tu mi sie swieta rodzinne nagle szykuja.
Zobaczymy jak to bedzie, bo narazie to nie dostrzegam w sobie z tego powodu wielkiego zapalu.
Tak naprawde to najlepsze swieta mialam zawsze sama z Potomkiem.
Ot, Wigilia tradycyjna, zawsze o 18tej, a poza tym robili co chcieli, jedli co im smakowalo i glownie kolacja wigilijna przeciagala sie do poznych godzin nocnych spedzonych na rozmowach.
Wspanialy jak tylko opanowal umiejetnosc jedzenia wielu potraw to sie calkiem szybko wpasowal w ten nastroj, a co bedzie z rodzina corki?
Nie bardzo wiem, najbardziej przeraza mnie karp (!!!) bo tesciowa corki jest pod tym wzgledem tradycjonalna i robi na Wigilie karpia, ktorego ja za zadne skarby swiata nie wezme do geby.
Jeszcze ciagle nie jest ustalone gdzie sie odbedzie Wigilia, ale tak czy inaczej, musze miec przygotowane dzwonko lososia na wynos;))

43 comments:

  1. :))) Ja lubię prawdziwe choinki u innych ! Wtedy nie trzeba przez następne pół roku po rozebraniu wynosić igiełek :)

    ReplyDelete
  2. Ja liczyłam że pierwsze w życiu mojego Potomka święta będą kameralne, czyli ja, Luby i on, ale też nici...
    U mnie na szczęście nikt nie domaga się żywej choinki... Ala w pełni rozumiem... :)

    ReplyDelete
  3. Choinek nie lubię, za to moja mamuś wymyśliła cud wspanialszy: w wielgachnym wazonie trzyma gałęzi jałowca ozdobione maleńkimi bombkami - wygląda zjawiskowo :)

    ReplyDelete
  4. CalaJA--> Rozumiem, ze Ty akurat bedziesz rodzic tuz przed swietami, wiec niestety dupa mokra:) Moja droga, rodzina musi zobaczyc malego:)

    ReplyDelete
  5. Ja uwielbiam choinki! Najlepiej, żeby była żywa, zielona, pachnąca, wysoka, rozłożysta i co tylko. Niestety z taka choinką jest po świętach wielki kłopot. Trzeba toto rozebrać, igły się sypią, wbijają w ubranie, dywan, zostają na klatce schodowej, którą trzeba potem zamieść. Okropne :) I od kilku lat mam też sztuczną. Zgadzam się jednak z Twoim mężem, to nie to samo :)

    ReplyDelete
  6. Malutka--> A wiesz, ze mnie tez przyszlo do glowy, ze moge zawiesic dekoracje na lysych drzewkach plumerii, ktore musialam na zime przyniesc do domu. Wcale nie wykluczam takiej mozliwosci:)))

    ReplyDelete
  7. Madame--> W glebi serca, to ja sie tez z nim zgadzam, ale wiesz, wygoda jednak zwyciezy:) Z wiekiem czlowiekowi sie juz chyba coraz bardziej chce uproscic zycie:))

    ReplyDelete
  8. Mokra nie mokra... ale szkoda...
    jakoś nam się tak głupio marzyło tylko we trójkę... naiwni... może za rok...

    ...chociaż pewnie jeszcze będę dziękować, że mnie ktoś choć na chwilę wyręczy... zobaczymy... zadam relację...
    ale choinki żywej mieć nie będę, bo Luby stwierdził, że mały będzie za mały na nią (?) choć tyle... :D

    ReplyDelete
  9. Stardust ... my musimy byc w jakis dziwny sposob "spokrewnione" - bo u nas w rodzince ten zielony krzok nazywal sie od wieki wiekow - chujanka.
    Pozdrowionka.

    ReplyDelete
  10. CalaJA--> Na pewno obecnosc osob "trzecich" jest w pierwszych dniach troche uciazliwa, chociaz moze byc pomocna:) Zycze Ci tego drugiego:)))

    ReplyDelete
  11. Ina--> Zupelnie jak wujno z chujnom :)) Cos w tym jest;)

    ReplyDelete
  12. W ubiegłym roku kupiłam choinkę w doniczce. Miałam ją posadzić na wiosnę w ogródku... Jeszcze w wakacje wygrzebywałam igły z dywanu, a i tak nie było czego sadzić. uschła biedaczka:(

    ReplyDelete
  13. Szczesciem wychowana bylam na sztucznej choince, wiec do zywej nigdy nie mialam ciagot. Choinke lubie przez 2 dni generalnie, ubieranie, sto razy zmienianie miejsc bombkom (ale to dziwny wyraz, by sie chetnie napisało babka ;p ), ale koniec koncow wylaczam swiatelka zeby nie migaly, a wole zwykle zarowkowe swiatlo wiec tez nastroj dosc szybko pryska. jakbym miala miec taka zywa, to nei dosc ze bym musiala spac przy otwartym oknie by ten zapach zlikwidowac (nie umiem tak w 1 zapachu zyc) to dodatkowo to sprzatanie! ooo nie nie nie ;) sztuczne, male, byle dla tradycji. aktualnie tez mam ciagoty do wszelakich stroikow, jalowce albo suche galezie ozdobione zdecydowanie robia wieksze na mnie wrazenie niz xmasowe drzewka. w UK podobniez tez podwyzka cen na choinki bo pogoda byla taka sobie. nie wiem jak w PL bo sie nie interesuje, ale - wydatek wlasnie taki chujenkowy ;) dobrze ze Wspanialy poparl pomysl jednak ;) I koniecznoscia bedzie kiedys pojechac do USA i zobaczyc wlasnie te domy ustrojone na swieta. w PL coraz bardziej to oczywiscie wchodzi, ale jeszcze nie ma to takich rozmiarow jak u Was, te lampki powciskane w kazda dachowke prawie ze ;) Pozdrawiam.

    ReplyDelete
  14. U mnie ,,chujka'' jeno żywa! A czort z igłami, co to się do Wielkanocy wydłubuje...

    ReplyDelete
  15. Nivejko--> To faktycznie mialas pecha:) Ja mam klientke, ktorej rodzina mieszka pod lasem i co roku zamiast choinki w domu dekoruja drzewko na skraju lasu. Efekt jest, a nie ma balaganu:))

    ReplyDelete
  16. Ucieczko--> Ja tez lubie stroiki i w zasadzie robie je sobie co roku, ot tak zeby dekoracja byla w kazdym pokoju. Ale stroik da sie rozebrac bez wiekszego problemu, z choinki nie da sie zdjac nawet samych ozdob, nie mowiac o lampkach bez igiel wbitych w dywan.
    Tym razem bede miala ten problem z glowy:)))

    ReplyDelete
  17. Zgago--> No fakt, takie wydlubywanie igiel to dodatkowa gimnastyka:)))

    ReplyDelete
  18. Ja jednak jestem tradycjonalistka i u mnie zawsze jest swieza choinka.
    Masz jednak racje z roku na rok sa coraz drozsze.

    ReplyDelete
  19. Spróbuj z tymi gałązkami... :) Jak Ci się nie spodoba - zawsze możesz zmienić.
    Jałowiec wygląda doskonale :)

    ReplyDelete
  20. W poprzednie swieta zaplatalam lampki w kwiatka 170cm wzrostu, nawet nie wiem jak sie nazywa ale jest kochany, bardzo dzielny, piekny i zniosl to doskonale. Wygladalo to zdecydowanie lepiej niz sztuczna choinka, ktorej BYM NIE ZNIOSLA. Polecam, wyglada super!

    ReplyDelete
  21. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  22. Ataner--> Drozsze i roboty z tym od licha i ciutciut:))

    ReplyDelete
  23. Malutka--> Galazki w wazonie mam prawie co roku, byc moze w tym roku tez beda. Zawsze robie ze swiezych galazek stroiki i czesc wkladam do wazonu:)

    ReplyDelete
  24. Kati--> Ale TY nie musisz znosic mojej sztucznej choinki. Ona bedzie u MNIE:)))

    ReplyDelete
  25. Beato--> A tak:)
    http://gotujebomusze.blogspot.com/2008/12/nie-lubie-karpia.html
    Z tym, ze juz nie dzwonka, tylko filety, bo Wspanialego paralizuja osci:)))
    A w ogole to mi sie marzy kulebiak z lososia wlasnie z porami i grzybami.
    Zobaczymy:))

    ReplyDelete
  26. Prawdziwe to mam za oknem. W domu sztuczną, bo psy by taką pachnącą żywicą z pewnością zeżarły, a bombki by odpluły. Ryby to specjalność tatusia, mąż ubiera choinkę co roku inaczej - ja leżę i odpoczywam. I oby w tym roku tez tak sie udało:)

    ReplyDelete
  27. Pieprzniczko--> Czyli szykuja Ci sie swieta w pozycji horyzontalnej:))) tylko pozazdroscic:)

    ReplyDelete
  28. ja ŻĄDAM karpia na wigilię. co to za wigilia bez karpia. i barszczu!

    ReplyDelete
  29. Może jakiś plan awaryjny na okoliczność realnego zagrożenia wcinaniem karpia? ;)
    Nie lubię ryb z mułu, rozumiem Twą awersję.

    ReplyDelete
  30. Ja też jestem za choinką sztuczną, igły z żywej wybierałam ostatnio przez kolejne pół roku z każdej możliwej dziury w podłodze!
    Lubię tradycję, ale niekoniecznie taką, która mnie kosztuje zdrowie i mnóstwo czasu :)

    ReplyDelete
  31. Rozumiem Twe rozterki, Stardust.
    Ale lubię choinkę posiadać i to żywą, co by pachniało nią w domu. Ale równocześnie nie ciepię naszych rodzinnych sporów o pryncypia, czyli gdzie, co i jak zawiesić, wrrrr.......

    ReplyDelete
  32. Star, nie zauwazylam w moim poscie agresji, natomiast w twojej odpowiedzi owszem, i jest mi przykro. No ale jesli prowadzisz bloga tylko po to zeby zbierac oklaski, to ja odpadam. Pozdrawiam

    ReplyDelete
  33. Kati--> Jesli w poscie zakonczonym wielokrotnymi usmiechami widzisz agresje, to chyba lekka przesada. Uwazam, ze to wlasnie moj post jest zartobliwa odpowiedzia na Twoje serio stwierdzenie, ze Ty bys NIE ZNIOSLA sztucznej choinki. Ja tylko stwierdzilam ze nie ma problemu bo mieszkamy osobno i moja sztuczna choinka bedzie u mnie:)
    Wybacz ale poza emotikonami nie mam mozliwosci podkreslic co jest zartem a co nie. No i nie mam wplywu na tendencje z jakimi ktos odczytuje moje posty.

    ReplyDelete
  34. Anulla--> Gdzie co zawiesic? U mnie zwykle kazdy przewiesza cos co chwile az do dnia rozbierania choinki. I pewnie nikt nie jest w pelni zadowolony z wygladu, no ale... Tym to ja sie juz nie przejmuje:)

    ReplyDelete
  35. Iw--> Mnie pewnie by sie taka gimnastyka przydala, schylanie sie za kazda igielka.. no ale za leniwa jestem:)))

    ReplyDelete
  36. Laki--> Juz ustawilam ze Wigilia bedzie u nich:) a ja po prostu pojade najedzona:))) no i musze ustalic, ze jakies danie przywioze.

    ReplyDelete
  37. DS--> Barszczyk jest ZAWSZE:)) A zadanie karpia zostalo przyjete do wiadomosci, gorzej z wykonaniem;))

    ReplyDelete
  38. Masz rację, u mnie też problemy nie kończą się z chwilą zawieszenia czegokolwiek, często dziatwa organoleptycznie musi coś sprawdzić, dotknąć, niestety bombeczki mają tendencję do niekontrolowanego spadania....

    No nic, uwielbiam ten koszmar :D

    ReplyDelete
  39. Star, masz racje. Moze napiecie przed...i mnie ponioslo? Dzis juz lepiej i musze przyznac ze smutno byloby sie "obrazic". Lubie twoje pisanie, i pod wiekszoscia moglabym sie podpisac:) to tak jakbym starsza siostre miala...? cieplo pozdrawiam

    ReplyDelete
  40. Anulla--> No, jest jakas magia w tym przewieszaniu:)) Ja tez ile razy spojrze na choinke, tyle razy znajduje cos do poprawienia:)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...