Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, December 22, 2010

Zakupowy amok

W przewrotny sposob tytul notki nie dotyczy mnie, natomiast dotyczy znakomitej wiekszosci spoleczenstwa obawiam sie nie tylko amerykanskiego ale jakos tak globalnie.
Zatargalam wczoraj do pracy ogromniaste pudlo ciastek i patrzylam z uwielbieniem w oczach jak jedna za druga klientki rzucaly na podloge gdzie popadlo rownie ogromne torby z zakupionymi na ostatnia chwile prezentami, po czym rzucaly sie na ciastka z okrzykiem:
-- Stardust, pierdolisz!! Sama pieklas!!!! Niemozliwe... o rety, jakie pyszneeeeeeee...
W tym momencie czesto dawalo sie slyszec glosne mlaskanie, ktoremu czasem towarzyszylo glaskanie sie po miejscu gdzie normalny czlowiek powinien miec brzuch, a panienka ma wkleslosc z wystajacymi kosciami bioder.
Jedna nawet orzekla, ze ona bardzo chetnie, ale tylko jedno, bo wlasnie wyjezdza do cieplych krajow prezentowac sie w kostiumie bikini.
-- I co? Boisz sie, ze przez to bikini bedzie widac ze zjadlas dwa a nie jedno ciastko?
-- Oj tak Ci sie wydaje, ale ja ostatnio przytylam.. - odparl szkielet ludzki.
Nie reaguje w takich sytuacjach, bo one nie maja pojecia co znaczy przytyc, JA moge im pokazac, ale chyba sie juz przyzwyczaily do mojego widoku, wiec co mam powiedziec, ze 7 deko to nie przytycie??
I zaczyna sie opowiadanie o tlumach w sklepach, o kolejkach, o niemozliwosci zlapania taksowki, o tloku w pociagach i autobusach, o... o.... o...
A ja slucham jak bajki o zelaznym wilku i sie dziwie po co? na co?
Nie moge wyjsc z podziwu nad niereformowalnoscia gatunku ludzkiego.
-- A Ty Stardust? jak Ty ostatnio tak dlugo i ciezko pracujesz, to kiedy Ty robisz zakupy? - padlo pytanie.
Wiec odpowiedzialam.
-- W miesiacach listopad i grudzien mozna mnie spotkac tylko w sklepie z zarciem i to tez nie pozniej niz do 15 grudnia.
-- No a prezenty??
-- Jakie kurwa prezenty? W moim otoczeniu nikt juz nie wierzy w pana z duzym brzuchem i wielka broda o dzwiecznym imieniu Santa Claus albo Saint Nicolas, albo inszy Igor Pobratyniec.
-- No dobrze, ale co z prezentami? Przeciez nie dajesz nikomu na prezent wolowego bez kosci czy tez wedzonego lososia?
-- Aaa prezent? Wiec jak ktos chce ode mnie otrzymac prezent na Christmas, to musi zlozyc zamowienie na konkretna rzecz w pierwszym kwartale roku. Zamowienia skladanie po 31 marca musza miec w zalaczniku potwierdzenie, ze mozna je zrealizowac online.
Bo tak faktycznie jest, ciagle pamietam jak jakies 20 a moze nawet 22 lata temu Potomek przeczolgal mnie po sklepach wlasnie w ostatni tydzien przed swietami w poszukiwaniu dopiero co wydanej i jeszcze cieplej gry "Mario Brothers" i to byl ostatni przypadek kiedy robilam zakupy na ostatnia minute.
Nigdy wiecej!
Od tamtej pory wyznaje zasade, ze prezent swiateczny mozna rownie dobrze dostac w lipcu, a dlaczego nie? Lipiec czy nawet wrzesien jest bardziej odpowiednim miesiacem bo nie ma potrzeby stania w kolejkach, walczenia z tlumem itp.
Nienawiedze sklepow i jest to wszystkim wiadome od lat, prezenty owszem lubie tak samo dostawac jak i dawac, ale nie az tak bardzo zeby siebie czy kogokolwiek narazac na lamanie kosci w dzikim tlumie.
Prezent ma byc przyjemnoscia obustronna, a nie zwyciestwem nad armia nieprzyjaciela.
Ja moj prezent gwiazdkowy dostalam jeszcze w polowie listopada i bardzo mi pasi, moge nawet ofiarodawce ucalowac na okolicznosc podziekowania jeszcze raz w Wigilie po kolacji.
A co ofiarodawca dostanie ode mnie?
To co zawsze, jak juz zostaniemy sami w domu, to po wieczornej toalecie obwiaze swoje nagie cialo szeroka zlota wstazka i siade pod choinka.
W tym roku sie nawet zrujnowalam i zakupilam wiecej wstazki, przy probie generalnej okazalo sie, ze tej z poprzednich lat juz nie styka na kukarde...

38 comments:

  1. :) pozwolę sobie w przyszłym roku ukraść Twój pomysł na prezent, w tym już nie zdążę wstążki zdobyć - Spokojnych dni życzę :)

    ReplyDelete
  2. Rybiooka--> To jest najlepszy prezent na kazda okazje:) Mozesz wykorzystac na Walentynki tylko wstazke zmien na czerwona, u mnie wlasnie dlatego zlota robi etatowo pod choinke:)))

    ReplyDelete
  3. O w mordę... Wypisz, wymaluj notka o mnie ;-/
    Prezenty robiłam wczoraj, podobnie jak miliard ludzi skupionych w tym samym centrum handlowym. Chyba wykorzystałam imit przekleństw przewidzianych na najbliższą dekadę ;-)))
    Ale w przyszłym roku to już NA PEWNO pomyślę o prezentach wcześniej. Taaa.. jasne;D

    ReplyDelete
  4. Witam! Rozumiem, że wstążkę wyprałaś i się zbiegła :-), za ciepła woda była...
    pozdrawiam Berni

    ReplyDelete
  5. Nawet jak wiem co to i tak kupuje w ostatniej chwili. Zupełnie bez sensu. Że już nie wspomnę o tym, ze na wariackich papierach:)

    ReplyDelete
  6. Dikejko--> Ja jestem len, wiec nauczylam sie ulatwiac sobie zycie:)) Tlum owszem, ale radosny, czyli taki na spacerach jakie odbywam co roku na RC, ale tlum w sklepie? Nie da rady, nie mam do tego za grosz cierpliwosci:))

    ReplyDelete
  7. Berni--> Dokladnie tak:)) A mozna jej bylo jeszcze nie prac:)))

    ReplyDelete
  8. Nivejko--> Juz od listopada zaczyna sie tutaj swiateczne szalenstwo, nie daje rady, wysiadam:)

    ReplyDelete
  9. kukarda mnie zabiła;))))
    ja też nienawidzę hord dzikich hunów w natarciu i wszystko kupuję albo w osiedlowych sklepach,albo tam gdzie nei ma ludzi (bo mamy taki market) a i sporo wcześniej.
    :)

    ReplyDelete
  10. ja zostaje w stanach i problem prezentow rozwiazany, kto by tam slal tak daleko... a tak serio, to stworzylam kalendarze dla rodziny online, zamowilam online, tylko wyslac sie do nich nie dalo online, to poszlam na poczte (bo ja w koncu znalazlam).
    prezent sobie kupilam juz miesiac temu zeby mi przykro nie bylo ze nic nie dostalam ;)
    ja sie z checia wstazka obwiaze, ale kto mnie rozpakuje? ;)

    ReplyDelete
  11. Zmęczonym wzrokiem spojrzał na falujący tłum. Jeszcze dwie minuty temu był właśnie tam , w samym centrum. Nagle poczuł , że jest bardzo głodny. Nie namyślając się długo,... zjadł stalowy kosz :)

    ReplyDelete
  12. Też od dawna daję mężu taki prezent. W tym roku po raz pierwszy od kilku lat kokardka przy przymiarce zaplątała mi się między nogami... O dzięki Ci - Dukanie!!! ;)))

    ReplyDelete
  13. Stardust jesteś niesamowita,rozbawiasz mnie do łez(a rzadko komu się to udaje).Widzę Cię oczyma wyobrażni siedzącą pod choinką przepasana złotą wstęgą z piekną kukardą.Twój Wspaniały to szczęściarz,co roku dostaje taki cudowny prezent!Nie sposób nudzić się w Twoim towarzystwie,uwielbiam bywać u Ciebie.
    Zdrowych i słodkich Świąt Wam życzę!

    ReplyDelete
  14. Mężu wyszet po kawu , aby jom przynieść :)

    ReplyDelete
  15. Ja mojemu Pieknemu odwalilam,pare lat temu taki prezent na urodziny,a na brzuchu napisalam dedykacje,wtedy tez potrzebowalam mniej wstazki:))))za to teraz jest wiecej miejsca na pisanie:)))

    ReplyDelete
  16. Taaaaa ....mus było dokupić wstążki, bo bez kokardy, to już nie to;-)
    Oraz co jest takiego w zakupach, że niektóre panie (bo to głównie kobieca przypadłość jest), nie potrafią bez nich żyć?
    Pozdrawiam serdecznie i korzystając z okazji, życzę cudnych świąt, leniwych jak najbardziej;-)

    ReplyDelete
  17. Ubawiłaś mnie ostatnim zdaniem niesamowicie :)
    Masz podobne poglądy na prezent jak mój mąż - ztym, ze on preferuje czerwoną kokardkę ;)

    ReplyDelete
  18. ja juz przestalam swoim czlonkom rodziny czyli w skladzie maz i mlodziez robic prezenty, bo czasy takie ze wszystko juz jest i wszystko maja to co mam kupowac skarpetki czy majtki :), a jak cos potrzemuja to ida sobie i kupuja, no i bardzo dobrze :) :)weoslych swiat :) :)

    ReplyDelete
  19. Zgadzam sie calkowicie. To jakies opetanie z tymi prezentami.
    Podobala mi sie bardzo koncepcja z filmu pt. Leidis, gdzie rzeczone panie obchodzily Nowy Rok w sierpniu :)

    ReplyDelete
  20. A ja, psychiczna, mam łącznie 89 prezentów! Nabywanie sprawiało mi wielką frajdę! To dla 14 ludzi i 5 zwierzaków...

    ReplyDelete
  21. Tuv--> Lubie duze sklepy, bo praktycznie mozna w nich kupic wszystko, ale nie przed swietami.

    ReplyDelete
  22. Rinonko--> Pewnie by Cie chetnie jakis zakuty leb teksanski rozpakowal, tylko nie jestem pewna czy nie szkoda kukardy:)))

    ReplyDelete
  23. Toznowuja--> Kukardka miedzy nogami brzmi jak gra wstepna;))

    ReplyDelete
  24. Schola--> Ty moze dla wlasnego zdrowia psychicznego ukroc troche te wyobraznie:)) Wiesz Wspanialy jest po 60tce, wiec troche niedoowidzi, reszte przemilcza i jakos mi sie udaje:)))

    ReplyDelete
  25. MAGA--> Wiecej miejsca na pisanie, to jest wlasnie to!!!:)

    ReplyDelete
  26. Akular--> No jak to? prezent bez kukardy? to przecie nie prezent:))

    ReplyDelete
  27. Aeljot--> Czerwona kukarda jest zarezerwowana na Walentynki, wiec musi byc jakas odmiana, bo tak to by chlop pomyslal, ze dostaje ten sam prezent:))

    ReplyDelete
  28. Blogniedzielny--> Mam takie samo zdanie, ile badziewia moze czlowiek nagromadzic. Ja patrze czego by sie pozbyc, a nie dostawac wiecej:)))

    ReplyDelete
  29. Futrzak--> Nowy Rok w sierpniu? Bardzo praktyczna koncepcja, kto wie czy kiedys nie wykorzystam:)

    ReplyDelete
  30. Zgago--> Jesli tylko mialas z tym frajde to wszystko jest jak najbardziej w porzadku:) Ciekawi mnie tylko, bo skoro sama zakupilas 89 prezentow, to znaczy, ze przynajmniej 70 powinnas dostac, zakladam, ze dzieci, koty i psy nie kupuja prezentow w rewanzu. To co Ty robisz z tymi prezentami? Tak co roku 70 roznych drobiazgow? Gdzie to pomiescic? i czy zawsze wszystko Ci sie podoba?

    ReplyDelete
  31. stardust, no wlasnie, texas cholera jasna! wiekszosc chlopa wyglada jakby wlasnie zabila trzecia osobe z rzedu! ;)

    ReplyDelete
  32. Stardust ....jestes szalona mowie Ci..... i ze Ty masz sile? Po po pracy, wypiekach, sprzataniu, gotowaniu, nakrywaniu, podawaniu i... gosciach - to ja nie mam juz sily aby zawiazac kukardke .... nie mowiac juz o "wreczaniu prezentu".
    Swiateczne usciski.

    ReplyDelete
  33. Rinonko--> Tez nie mieli Cie gdzie wyslac:)

    ReplyDelete
  34. Ina--> Sprzata Wspanialy, gosci nie posiadam, gotowanie i pieczenie ograniczam do minimum... Skupiam sie na kukardce:)))

    ReplyDelete
  35. Star, kolor wstążki i tak nie ma znaczenia, większość facetów nie rozróżnia kolorów.

    Zawartość wstążki (taka zawartość wstążki) może być bardzo kusząca nawet i bez wstążki - ją wszak się zrywa w cholerę przy odpakowaniu prezentu.

    pozdrawiam świątecznie

    ReplyDelete
  36. Pomysła na prezent dla swojego mężczyzny kupuję :D
    A do prezentów podchodzę podobnie jak Ty - lubię na coś trafić w dowolnym terminie a jak trafię to już nie wytrzymam do "okazji" i daję od razu na spontan. Nie lubię prezentowania na siłę na termin "bo wypada" bo wówczas się straszne pierdoły kupuje.
    Ja w ogóle mam jakąś awersję do przymusu...chyba sobie "coś" mnie tylko znane odbijam :D
    Pozdrówka!

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...