Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, December 9, 2010

Zima? czy co?

Zima zawitala chyba na dobre, od kilku dni jest piorunsko zimno. Chociaz z tym piorunem to sprawa, ze tak powiem wzgledna, bo jak zawsze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
Pamietam pierwsza moja zime w NYC 26 lat temu. Ludzie chodzili opatuleni i narzekali, ze zmino, a ja sie zastanawialam co im sie w glowe zrobilo. Dla mnie bylo calkiem przyzwoicie, a nawet marzyl mi sie wiekszy mroz, taki co to kazda bakterie zamrozi na sopel zanim czlowiek zdazy gebe po kichaniu zamknac. Wlasnie brak solidnego mrozu oskarzalam o moje wieczne anginy w czasie tej pierwszej zimy, bo narod kichal i prychal, a ja chorowalam.
Teraz po tylu latach juz sie organizm przyzwyczail do innego klimatu i +3C to juz sroga zima, a nie daj buk -5C to juz gowno we mnie zamarza. Dzis jak wychodzilam do pracy bylo -2C. Zazdroscilam Wspanialemu, ktory akurat pracuje "z domu" czyli moze siedziec w domowych kapciach i wygrzewac dupe.
A ja biedna na takie zimnisko!!!
Wczoraj zapomnialam rekawiczek, jak dotarlam do domu, to zamiast palcy mialam sopelki mimo, ze caly czas trzymalam rece w kieszeniach, wiec jak dzis szlam sie ubierac, to Wspanialy zawolal:
-- Ubierz sie cieplo, bo dzis bedzie chyba jeszcze zimniej niz wczoraj i nie zapomnij rekawiczek!
Dobra, jak sie ubrac cieplo to cieplo, zaczelam od bielizny, zwyklej, bo barchanowej tu chyba nie maja. Potem wciagnelam na dupe cienkie legginsy i grubasne skarpety, a na to spodnie. Zebym tylko nie zapomniala tego wszystkiego zdjac jak pojde do lazienki, zrobilam notke mentalna. Na gore wdzialam podkoszulek termiczny (czy jak to sie tam zwie) i na to sweter kaszmirowy. Nastepnie calosc oplotlam szalikiem, nasadzilam na leb czapke zalozylam palto i rekawiczki.
Tak okutana stanelam przed Wspanialym celem uzyskania pozegnalnego pocalunku.
-- Jestes pewna, ze bedzie Ci cieplo?
-- Skarbie 2/3 zawartosci szafy mam na sobie. Nawet najbardziej wyposzczony gwalciciel nie mialby szans sie do mnie dobrac.
Czekalam na autobus jak zawial wiatr, to mimo tych wszystkich szmat poczulam chlod w kosciach. Ja pierdykam jak to sie stalo, ze przy takiej temperaturze ja jestem taki zmarzlak? Przeciez pamietam te minusy dwucyfrowe z Polski.
No nic, jakos dojechalam do stacji subway'a i tu sie natknelam na pierwszy problem.
Tak opatulona jak chochol mam trudnosci z przechodzeniem przez jezdnie, bo zeby zobaczyc czy cos nie jedzie z bocznej ulicy musze sie cala obrocic.
Obrot sama glowa jest niemozliwy do wykonania, ze wzgledu na usztywnienie szyi.
Troche mi sie tez sztywno wchodzilo na gore po schodach, ale wreszcie dotarlam do wagonu i chcialam zajac miejsce siedzace. W tym celu najlepiej byloby zeby mnie ktos walnal w zoladek, to bym sie zgiela w pasie:)
Nareszcie jakos sie usadowilam, torbecka na kulankach, jedziemy.
Jak mi sie juz jako tako wygodnie siedzialo to zrobilo sie goraco, bo przeciez grzeja w tych pociagach. Zaczelam odplatywac szalik, juz bylam bliska sukcesu i komfortu jak zobaczylam ze za dwie stacje musze wysiadac i wychodzic na mroz.
Dawaj na odwyrtke tym szalikiem wymachiwac.
Strasznie to upierdliwe i wymagajace nielada pracy. Wrrrrrrr..
A ja tak nie lubie ciuchow.
Na szczescie juz w sobote ma byc cieplej.

PeeS:
A sniegu jak nie bylo, tak ni ma:(

45 comments:

  1. No nie narzekaj Star....całuj swoją zimę w dupkę...od poniedziałku w Polsce po 15-20 st. na minusie w dzień! Myśl w locie zamarza!

    ReplyDelete
  2. Lubię mróz - nie znoszę zimnej wilgoci.
    Śniłaś mi się ;)

    ReplyDelete
  3. Zante--> Wiem i pamietam takie mrozy, ale organizm sie przestawia i kurde teraz to faktycznie bym zamarzla na nic w PL.

    ReplyDelete
  4. Malgoska--> Koszmary Cie nekaja? Nie ma wilgoci, mamy wilgotnosc ponizej 30% a to bardzo sucho jak na tutejsze warunki, ja jestem wysuszona jak stary rodzynek i skora mi zaczyna trzeszczec:))))

    ReplyDelete
  5. Moja babcia by sobie zakpiła w ten sposób:
    - Ale dziwne nie? Żeby w grudniu zima była? Świat się kończy:D

    ReplyDelete
  6. No na bank organizm się przystosowuje. Mam koleżankę, która urodziła się i wychowała w Suwałkach (jak pewnie wiesz zwanych polskim biegunem zimna, o ostrym mikroklimacie) Gdy przyjechała do Poznania, na studia to całą zimę przechodziła w rozchełstanej zwykłej kurtce skórzanej i nie mogła się nadziwić czemu my w tych kożuchach zapierdalamy. Po dwóch latach już też miała kożuch. Na odczuwanie zimna chyba też ma wielki wpływ ma wilgotność powietrza

    ReplyDelete
  7. Nivejko--> Ja jak drogowcy:) Zima mnie zaskakuje:))

    ReplyDelete
  8. Zante--> Na 100% tak jest, Wspanialy sie wychowal w Buffalo i tam sa takie polskie zimy, a teraz za cholere nie pojedzie do Buffalo zima:) Wiesz my tutaj mamy wysoka wilgotnosc latem, a teraz jest tak suche powietrze, ze moja skora zaczyna trzeszczec. Problem z wiatrami, bo to jednak nad oceanem.

    ReplyDelete
  9. cha,cha, cha .... jak u mnie jest -2 to ja zdejmuje zewnetrzne ubrania i chodze w podkoszulku!
    Gorace usciski dla zmarzluchow - (bo teraz jest tylko 14,6......... naturalnie minus)

    ReplyDelete
  10. Marzę o końcu zimy, a ona dopiero się wszak zaczyna.Bielutko u mnie, śnieg znów posypał i mamy aktualnie z minus 1,bo to odwilż, ale hiobowe wieści na temat mrozu tu głoszą.Gorzej, bo ostatnio sprawdza się to co plotą.Jestem podłamana, nienawidzę zimy, tych warstw ciuchów-jesteś na dworze marzniesz- wchodzisz do sklepu zaczynasz pocić się jak mysz w połogu.I to ma być ocieplenie!
    Miłego,:)

    ReplyDelete
  11. Ja lubię zimę słoneczną, mroźną i śnieżną najlepiej daleko od miasta, gdzie od razu robi się breja i jest koszmar, przesyłam kilka fotek z ostatniego weekendu :-), było tak jak lubię...
    Pozdrawiam, Berni.

    ReplyDelete
  12. Stardust, metoda norweska - leginsy i koszulka z długim rękawem z materiału termoaktywnego lub wełny z merynosów (nie gryzie, a jest idealna pod względem "oddychania" i ciepła w sam raz, a przy tym cieniutka). Na to polar, portki i kurtka na membranie i żadne zmiany temperatur Ci nie straszne - ani się nie zgrzejesz, ani nie będzie Ci zimno. Lekko, ciepło, jak trzeba i nie ma efektu bani krępującej ruchy. Tak się u nas śmiga i jest super. Na okoliczność elegancji można sobie zrzucić to, co sportowe w robocie i wdziać "mundurek".
    Polecam naprawdę :)

    ReplyDelete
  13. :D faktycznie się wydelikaciłaś, To prawda, że najgorsze jest to ubieranie rozbieranie kilka razy dziennie. No chyba, że ktoś postanowi przezimować nie wychodząc z domu.
    Bardzo fajne to UFO n zdjęciu. To statek-matka czy maleństwo co wyleciało na zwiady? :))

    ReplyDelete
  14. ja wszystko rozumiem, ale skarpety na dupę?! co Wy tam za skarpety macie? ;)

    ReplyDelete
  15. Ina--> No wlasnie, czyli przyzwyczajenie organizmu:)) Jak ja nie, to Ty jestes zdecydowanie dobrym przykladem:)

    ReplyDelete
  16. Berni--> Dziekuje za zdjecia sa sliczne i zaraz wymieniam zdjecie tytulowe:)))
    Na brak slonca nie narzekam, bo jest go tutaj pod dostatkiem, tak naprawde to tylko wybitnie deszczowe dni sa pochmurne. Ale zimno;))))

    ReplyDelete
  17. Laki--> To wlasnie o takiej koszulce pisalam w notce, tylko nie wiedzialam jak sie to nazwywa, wiec napisalam "podkoszulek termiczny". U nas tez sie takie nosi, ale one nie przyzwyczajaja do mrozow:)) One tylko chronia przed zimnem;) sa fantastyczne to prawda:)

    ReplyDelete
  18. Magenta--> UFO to nowojorska sniezynka, ktora juz od lat jest zawieszana na skrzyzowaniu 5 alei i 57 ulicy. Mnie sie ona bardzo podoba, tylko to zdjecie mi takie wyszlo nie teges, bo robione nie tylko pozno w nocy, ale i w marszu:))) No ale jest co jest, ja nie fotograf:(

    ReplyDelete
  19. DS--> hahahahah nie dosc ze sa na dupe to jeszcze z nausznikami!!! A co? Ameryka:)))))

    ReplyDelete
  20. Anabell--> Wlasnie tego rozbierania i ubierania nie lubie:) A sniegu mi sie akurat chce, tyle ze nie ma:) Chociaz, to pewnie tez nie prawda, bo tutaj w tak ogromnym miescie, to jest tylko breja a nie snieg. No ale niechby chociaz popadal;)

    ReplyDelete
  21. o matko jak ja lubie Ciebie dziewczyno czytac:) Ty z niczego zrobisz mega notke:)A'propos, wczoraj zaczelam czytac Twoj blog od poczatku i natknelam sie na posta o latarce, no super jest, obsmialam sie!
    Co do zimy, to racja! Ja teraz w TO ale pierwsza czesc emigracji spedzilam w duzo zimniejszej czesci Kanady, na preriach. Tam to dopiero pizdzilo, -25 to bylo w zimie na porzadku dziennym, ale jakos to zmino tam nie wchodzilo w kosci jak tutaj, bardzo sucho bylo i slonecznie. Ale NIE, NIE, NIE tesknie:) Trzymaj sie cieplo. U nas tez jeszcze nie ma sniegu, ponoc do niedzieli.

    ReplyDelete
  22. u mnie tez nie ma sniegu, zawiedziona jestem wielce! ;)
    ale organizm sie przyzwyczaja do nowych temperatur (zwlaszcza wyzszych) niezwykle szybko, bo ja marzne jak jasna cholera!
    no i tutaj wilgotnosc dzis 87% w zwiazku z czym moje stawy nap..dzielaja.

    ReplyDelete
  23. Moniko--> Latarka to byl i jest przeboj:)) Dzis jest juz troche cieplej, a jutro bedzie jeszcze ladniej i wybieramy sie zobaczyc choinke na Rockeffeler Center:)

    ReplyDelete
  24. Rinonko--> Zawsze mowie, ze NY to nie Ameryka:)) Texas nalezaloby w/g mnie odsprzedac Meksykanom i bylby spokoj:) Wilgotnosc faktycznie macie tam zima, ale za to lato jest chyba mniej wilgotne:))

    ReplyDelete
  25. Czy coś się zmieniło, że zrezygnowalaś z przymiotnika "lucky"?

    ReplyDelete
  26. Anon--> Lucky w moim przypadku nie jest przymiotnikiem, a stwierdzeniem faktu:)))) Jestem bardzo szczesliwa osoba, zawsze bylam:) Ale o ile mnie pamiec nie myli to na blogu byla zawsze tylko Stardust.

    ReplyDelete
  27. e tam zaraz odsprzedac, musze gdzies mieszkac! :P sprzedawaj jak sie wyprowadze!
    Jestem wielce ciekawa lata, bo jesli bedzie wilgotno jak teraz to ja bede polamana jak jakas starowinka kurna.

    ReplyDelete
  28. Pamięć masz rzeczywiście dobrą , choć krótką ;) .
    Dzięki za wyjaśnienie , ważne , że wszystko jest w porządku.

    ReplyDelete
  29. Anon--> Dziekuje serdecznie za troske i zycze Wesolych Swiat!!!

    ReplyDelete
  30. Rinonko--> Mowisz, ze jest szansa, ze sie sami wytluka i nie trzeba bedzie sprzedawac? :)))

    ReplyDelete
  31. Wesołych Świąt.
    Jeszcze sie nie położyłaś spać , czy już wstałaś?

    ReplyDelete
  32. Dziś u nas było koło zera, co znaczy, że zamarzł ten śnieg, co się wczoraj stopił na wodę na tarasie i na wszystkich chodnikach!
    Mówię Ci, tylko Mark stercząc dziś praktycznie 8 godzin na mrozie i odśnieżając wszystko, dał radę jako tako przygotować ulicę, bo i solą posypaliśmy i wszystko odgarnięte. Wszędzie indziej zwały śniegu i do tego paskudny wiatr. brrr!

    ReplyDelete
  33. Anon--> A jakie to ma dla Ciebie znaczenie? Chyba nie spimy razem:))))

    ReplyDelete
  34. Iw--> To jest wlasnie uciazliwosc urokow zimy. Niby ladnie, bo bialo, ale roboty przy tym od groma i ciut ciut:)

    ReplyDelete
  35. Ma znaczenie, bo nie wiem czy to nieszpory , czy może już jutrznia :)

    ReplyDelete
  36. Anon--> Moze byc co Ci pasuje:) ja sie tam o szczegoly nie bede spierac:))

    ReplyDelete
  37. Tak myślałam :).
    Zatem, jeszcze raz Wesołych Świąt.

    ReplyDelete
  38. Anon--> Wesolych!!! Dziekuje za mila pogawedke:))

    ReplyDelete
  39. o bogowie, dajcie mi tu nowojorską zimę!:-)))
    Juz nie zliczę, ile razy w tym sezonie gile mi w nosie zamarzały i przybierałam kolor oberżyny:-/
    A przecież do kalendarzowej jeszcze 2 tygodnie:-(((

    ReplyDelete
  40. Dikejko--> Gdyby sie dalo pchnac, to juz bym pachala:) Kurde masz racje kalendarzowa zima sie jeszcze nie zaczela;/

    ReplyDelete
  41. Kurczę, po stracie 15 kg zimno mi ciągle... A drzewiej to mi nigdy zimno nie było!

    ReplyDelete
  42. Zgago--> Ale te 15kg mozna nadrobic w trymiga:))

    ReplyDelete
  43. Mróz zniosę, ale nienawidzę jak jest mokro... Uroki zimy na całego...
    I pewnie tobie też się o ciepłych krajach, albo o wiośnie marzy...
    Pozdrawiam i cipełko posyłam :)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...