Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, January 24, 2011

Jak minal dzien?

Krotko mowiac dzien minal pod znakiem wkurwa maximusa.
Zaczelo sie z samego rana, wstalam jak zwykle ok. 6tej i ledwie zaczelam sie rozbudzac przy pierwszym kubku kawy, jak na gorze ktos zaczal wrzeszczec.
Ja pierdole, Wspanialy mi juz kiedys mowil, ze nasi lokatorzy z gory sie kloca, ale nie przywiazywalam do tego wagi, bo nigdy nie slyszalam. No to dzis slyszalam. Normalnie od godziny 6:12 do prawie 11tej.
Kurde przez cale zycie nie darlam tak dlugo mordy, ludzie maja zdrowie zeby tak pilowac!!!
Krzyki, wrzaski chyba nawet rzucanie jakimis sprzetami... uffff...
Okolo 7ej ktos trzasnal drzwiami i zapadla cisza. No nareszcie, pomyslalam.
Ale nie prawda, bo 20 minut pozniej ten ktos wrocil i zaczelo sie na nowo. Mieso lecialo calymi tonami.
Ja kurwa klne, to wszyscy wiemy, bo lubie, ale zeby wyzywac meza od chujow to mi sie jeszcze nie zdarzylo, jakem ich miala dwoch i mam trzeciego. No nie wyobrazam sobie czegos takiego.
Tak jak napisalam wyzej caly spektakl trwal ok. 4 i pol godziny z kilkoma przerwami kiedy jedno z nich wychodzilo, chyba tylko na zlapanie wiatru w zagle i wracalo zeby zaczac od nowa.
Rozumiem, ze czlowiek sie moze wkurwic i cos pysknac, ale pysknac, ulzyc sobie i zamknac gebe, zanim powie za duzo. Nie rozumiem jatki trwajacej w kilku aktach i ciagnacej sie przez tyle godzin.
No jestem pewna, ze gdyby mnie sie cos takiego zdarzylo, to na zakonczenie ostatniego aktu podjechalabym samochodem firmy przeprowadzkowej i zaczela wyrzucac swoje rzeczy nawet przez okno.
Nie wyobrazam sobie trwania w zwiazku gdzie padlo tyle niepotrzebnych i obrazliwych slow.
Jestem raptus, ale potrafie kontrolowac swoje zachowania, no w koncu ponoc jestem czlowiekiem.
A czlowiek ma brzmiec dumnie. Jak slucham takich karczemnych awantur to jestem coraz bardziej przekonana, ze tylko brzmi i nic poza tym. Poza tym czlowiek potrafi byc najgorszym zwierzeciem.
Tyle jednego wkurwa, bo oczywiscie przy takich wrzaskach rozbolal mnie leb.

Drugi wkurw dotyczy amerykanskiej poczty.
Jeszcze przed swietami dostalam wiadomosc, ze mam wyslana przesylke z Polski. Przesylka zostala wyslana na adres domowy i chyba tu byl pierwszy blad, ale kto to mogl przewidziec, osoba wysylajaca chciala zrobic niespodzianke, miala adres domowy...
Nas nie ma w domu w ciagu tygodnia, wiec pomyslalam, ze nic to, jak dostane avizo to pojedziemy na poczte i odbiore. Ale nic nie przychodzilo, ani przesylka, ani avizo.
Przesylka miala byc niespodzanka na swieta, Bozego Narodzenia.
Avizo przyszlo 19 stycznia, czyli w srode ubieglego tygodnia. W sobote nie bardzo sie chcialo Wspanialemu odpalac samochod, wiec wydumal, ze przeciez mozna do nich zadzwonic, albo i jeszcze lepiej zalatwic to internetowo. Jak pomyslal tak zrobil. Na stronie internetowej poczty zamowil powtorne dostarczenie przesylki na poniedzialek, bo ja w poniedzialki jestem w domu.
Wszystko odbylo sie wedle wszelkich prawidel poprawnosci, podal nazwisko, adres, numer telefonu, slowem wszystko czego poczta sobie zyczyla i dostal potrwierdzenie a jakze z numerkiem, ze powtorne dostarczenie przesylki zostalo przyjete i potwierdzone na poniedzialek czyli dzis.
Ja zadzwonilam na wszelki wypadek do znachora i przestawilam wizyte na nastepny poniedzialek, w koncu i tak chodze tam raz na 2 tygodnie, wiec swiat sie nie zawali.
Siedzialam w domu caly bozy dzien, nie wyszlam nawet na krok.
Przesylki ani widu, ani slychu!!!
O 17tej probowalam sie dodzwonic na poczte, ale po 20 minutach wiszenia na telefonie zrezygnowalam, tym bardziej, ze sie dopatrzylam, ze w srode, to doreczyciel byl tutaj o 17tej, a przynajmniej taka godzine zapisal, wiec mialam nadzieje, ze moze sie jeszcze pokaze.
Gowno, nie pokazal sie.
Za to jak Wspanialy wracajac do domu odebral poczte, to razem z innym badziewiem przyniosl nowe avizo.
Szlag mnie trafil!!!!!!!!!!!!
Nowe avizo obwieszcza, ze doreczyciel byl o 9tej.
Wkurwilam sie tak, ze dostalam piany na pysku!!!
To jest niemozliwe, zeby byl skoro ja siedzialam caly czas w domu. Owszem moze ktos pomyslec, ze odglosy awantury na gorze, zagluszyly dzwonek do drzwi, ale to jest niemozliwe, nasz dzwonek stawia na nogi nieboszczyka z kilku miesiecznym stazem.
Druga rzecz, ze przeciez nawet jakbym nie slyszala dzwonka, to doreczyciel mial, lub powinien miec numer telefonu, ktory zostal na zadanie poczty wypisany w kwestionariusz powtornej dostawy.
-- Ale moze on nie zanotowal tego telefonu i nie mial przy sobie - powiedzial Wspanialy.
-- Nie wkurwiaj mnie skarbie. Jak to nie mial przy sobie? To nie dosc, ze podajesz, bo zadaja, to jeszcze musisz sam osobiscie wlozyc doreczycielowi karteluszek z numerem telefonu do kieszeni???
-- No tak, masz racje. To zadzwon do nich jutro i powiedz zeby trzymali te paczke na poczcie do soboty i pojedziemy odebrac.
-- Nie ma innego wyjscia, na nich sie okazuje nie mozna liczyc - dodal po chwili.
Ano nie mozna liczyc.
Takie lajf, na nic i na nikogo juz nie mozna liczyc.
Szlag!!!

36 comments:

  1. Moja mama wysłała list Pocztexem 14 grudnia. Miał iść 5 dni. Dotarł 19 stycznia. Nie wiem, czy to wina polskiej czy amerykańskiej poczty, ale wkurzyłam się cholernie, bo a) przesyłka była ważna i zależało mi żeby dostać szybko b) 150 zł za list, który idzie ponad miesiąc, to lekka przesada. Pechunio, no nie? Pozdrawiam:-))

    Acha - zdjęcia w nagłówku już hulają:-)

    ReplyDelete
  2. Poza tym też miałam wkurwiający dzień od samego rana, łączę się więc w bólu:-))))

    ReplyDelete
  3. Poczta to wszystko jedno z jakiego kraju moze czlowieka wkurwic do lez - czasami ;))... a sasiadow nie zazdroszcze - dobrze ze nie czesto ich slyszysz..

    ReplyDelete
  4. Ameryka a jak u nas. :-) Super wiedzieć że nie tylko mnie POCZTA rozpala do czerwoności...

    ReplyDelete
  5. wniosek? listonosze wszędzie są tacy sami...

    mój mąż wyznaje teorię, że dopóki ludzie się kłócą to znaczy im zależy... kiedy przestają się nawet kłócić, są już dla siebie obcymi ludźmi... nie zgadzam się z nim... ja wolę przemilczeć zamiast wykrzyczeć... bo co jak powiem coś co oboje zapamiętamy do końca życia? i znowu mój mąż się ze mną nie zgadza... bo to straszne nie powiedzieć co się myśli, że to dla niego straszniejsze niżbym od czasu do czasu pokrzyczała...

    problem polega na tym, że tak nie bardzo mamy powód do kłótni :)

    ReplyDelete
  6. Ciekawe, ile pociągną w ten sposób ci Twoi sąsiedzi. Ludzie to jednak mają narąbane. Czasem myślę, że 3/4 populacji powinno przechodzić jakiś kurs pt. "jak się kłócić" zanim się weźmie za uprzyjemnianie komuś życia "z miłości" i przekraczanie wszelkich granic, z granicami dobrego smaku na czele.
    A tak - masz za friko słuchowisko. Wyrazy współczucia.

    A poczta wszędzie taka sama, mam wrażenie :)

    ReplyDelete
  7. Ulżyło mi bo nagle okazało się, że poczta i jej pracownicy czyli listonosze to taki sam gatunek na całym świecie a już myślałem, że to tylko u nas trzeba ganiać za tym gościem z torbą z dubeltówką albo paniusię w okienku przeciągać na druga stronę :) Pozdrawiam

    ReplyDelete
  8. Mnie ciągle dziś ktoś podnosi ciśnienie.To chyba jakieś złe fluidy:D
    PeeS. Widzę, że bloger przestał się buntować;)

    ReplyDelete
  9. Lotnico--> Wina pewnie lezy po obu stronach. Poczta to mocno wkurwiajaca instytucja.
    Dzieki za info o fotkach, probowalam wczoraj wieczorem ale widocznie za wczesnie:)))
    Teraz juz mi sie morda smieje:D

    ReplyDelete
  10. Maugosha--> Sasiadow ja slyszalam w takim wydaniu pierwszy raz. Mieszkaja poltora roku, mam nadzieje, ze to nie bedzie sie czesto powtarzac:)) Zreszta jak mnie nie ma i nie slysze, to niech sobie nawet lby pourywaja. Wspanialy twierdzi, ze to ona jest bardziej klotliwa, goraca portorykanska krew:)) Nie powiedzialam tego glosno, ale on ma chyba racje;)

    ReplyDelete
  11. Kasiu--> Na Ziemi chyba wszedzie jest jednakowo:))))) Tylko kod pocztowy inny:)))

    ReplyDelete
  12. Eulalio--> Zgadzam sie z Twoim mezem, z jedna roznica, wszystko mozna zalatwic spokojnie, po cholere pilowac ryj?. Jak jest problem to musze go "wygadac" az przetrawie, ale bez obrazania ani partnera, ani siebie. Przeciez jak nazwe meza chujem i potem ide z nim spac, to kim ja jestem? No trzeba sie troche zastanowic nad doborem slow.

    ReplyDelete
  13. Laki--> To nie jest mlode malzenstwo, najstarszy syn ma bodajze 26 lat, wiec juz troche ciagna;)) Tez uwazam, ze wielu ludziom przydalaby sie jakas szkola, albo chociaz kurs jak sie klocic. Generalnie rzecz biorac, to sa dosc spokojni i rzadko ich slychac, no ale wczoraj tak dali az mi sufit falowal;)

    ReplyDelete
  14. Czarny Ptaku--> Poczta to kula u nogi kazdego kraju chyba. Staram sie jak moge unikac jak ognia i w wiekszosci przypadkow mi sie udaje. Ale tym razem przeszli sami siebie, juz mi czacha paruje, jak mysle, ze musze do nich dzis dzwonic. Wrrrrrrrrrrrrrrrrrr

    ReplyDelete
  15. Nivejko--> Moze to cusi w powietrzu loto, albo w wodzie plywo:)) A na zdjecie trafilas chyba sekunde po jak wreszcie udalo mi sie go wstawic:)

    ReplyDelete
  16. u nas (w niemczech) nie mam takich stresow z poczta, za to wszyscy sa tak uprzejmi,ze niech ich szlag. listonosz potrafi mi do pracy przyniesc paczke dla mojej sasiadki, bo jemu nie po drodze, a ja wracajac do domu moge zataszczyc pudlo ze soba. wszyscy sie na takie uklady zgadzaja, wiec palant sie na mnie wscieka jak mu mowie, ze nikt mi nie placi za wykonywanie jego pracy...
    p.s. milo tu u ciebie :)

    ReplyDelete
  17. Ooo, i taki dzień, z wścieklizną.
    Mnie moja współlokatorka usiłuje zabić - ze względu na zapchany nos i resztę niesprawnej maszynerii, prosiłam o zamknięcie okna na noc, bo mam je na wprost, gdy śpię, a ona schowana za szafką ziąbu nie doświadcza.
    Tyle, że ja nocą padłam jak kawka, a młoda okno otworzyła jak spałam.
    Co do poczty... kilka listów, które wysłałam wcięło, a jeden świąteczny ponoć dotarł... wczoraj ;)

    ReplyDelete
  18. Bo w Ameryce wszystko jest wielkie: Wielki Kanion, drapacze chmur i kłótnie :)

    ReplyDelete
  19. Witaj, zupełnie nie wiem dlaczego, ale poczta to chyba na całym świecie b.dziwnie funkcjonuje a poza tym bierze za owo złe funcjonowanie spore pieniądze.Wczoraj mało nie zemdlałam na poczcie- za małą paczuszkę, ważąca 75 dag, która wysyłałam do Niemiec, zapłaciłam 70zł- i była to wcale nie ekspresowa lub polecona przesyłka.Ciekawa jestem ile dni będzie docierała na miejsce.Instytucja powtórnego awizo to tez jakaś zarazliwa- u nas, dopóki nie przejęła zleceń prywatna firma, to zawsze było "awizo powtórne" i wpisana godzina, o której z pewnością byłam w domu. Takie stare, wkurzające
    pocztowe obyczaje.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  20. Jak ja mam wkurwa,moja corka mawia....mamo,spokojnie,wdech-wydech.Robi przy tym mine i mnie rozbraja:)

    ReplyDelete
  21. o boże! OLEJ TĘ PACZKĘ!!!!! w marcu wyślę kolejną. żeby doszła na święta. BOŻEGO NARODZENIA :))))

    ReplyDelete
  22. Star, poczta jest rzadowa a wszyscy wiemy jak oni w tym federal government pracuja:)Tu jest tak samo. Z tymi paczkami wypisz wymaluj. Nie chce mu sie isc na gore i dostarczyc, awizo wypisac to mniejszy wysilek, no nie? Dranie! Ale na to powtorne awizo w skrzynce, to tez bym miala wkurwa! To jedna z takich sytuacji, co to normalnie scyzoryk sie sam.....A ci sasiedzi awanturnicy to mialas wesolo. Ja, jak kiedys mieszkalam w bloku, tez mialam takich glosnych. Raz, tak sie klocili bardzo glosno, dlugo, i bardzo "fizycznie", ze sciany i szyby sie trzesly w budynku. Szly jakies huki, dudnienia i lomot!!! Po czym wszystko ucichlo....Normalnie sie balam, ze tam jedno drugiego ukatrupilo!!! Balam sie nawet oddychac, nie mowiac o tym aby isc sprawdzic. Na szczescie na drugi dzien zobaczylam ich oboje na klatce i odetchnelam z ulga, bo mi ich zycie sen z powiek spedzalo.

    ReplyDelete
  23. Eeee...półtora roku!? Tylko?. Ja mam sąsiadów na dole od 28 lat..i prawie wszystko już wiem,czyli kiedy,gdzie,z kim sąsiad pije.ile kasy zapierdzielił na wódeczkę,albo mordotrzepa,czyli jabola.Nawet jak z rana idzie do kibelka to se musi ulżyć i starą(żonę)od najgorszych powyzywać,tak sam od siebie i do siebie.Jego perjot w piciu trwa czasami 2-3 tygodnie.A ona wiecznie drze ryja że już ma go dość że go ukatrupi itp.Kiedyś nie wytrzymałam i przy otwartym oknie sama się rozdarłam by go wreszcie ukatrupiła i niech będzie spokój.Ale ogólnie to jest bardzo religijna rodzinka,co niedziela za rączkę do kościółka walą jak w dym.
    Musisz dać se luz i wytrzymać te wrzaski,najlepiej włączyć wtedy muzykę na cały regulator,albo się wyprowadzić w spokojniejszą okolicę..ja nie mogę ale może Tobie się uda.;-)

    ReplyDelete
  24. Aniah--> Umowmy sie, ze jesli dla Ciebie nie jest stresem noszenie paczek do sasiadow za listonosza, to faktycznie nie masz stresu:)))
    Witam:))

    ReplyDelete
  25. Malutka--> Haha, to Ty masz ze swoja wpolokatorka jak ja ze Wspanialym:))) On zamyka okno, ja otwieram i tak potrafimy wsawac w nocy na zmiane po 3 razy:)))

    ReplyDelete
  26. Volus--> Masz racje, to byla zdecydowanie najwieksza klotnia jaka tu slyszalam przez te 26 lat:))) A Kanion jest piekny;)

    ReplyDelete
  27. Anabell--> No cos w tym jest z tymi pocztami swiata. Dlatego ja wszystko co zamawiam wysylam na adres pracy, bo tutaj nie mam klopotu. Nawet jak mnie nie ma to chlopaki z obslugi budynku odbieraja i przechowuja. Dzis rano superintendent dal mi paczke, ktora przyszla wczoraj dla Wspanialego. Jak cos jest wyslane na adres domowy, to nigdy nie wiem kiedy bede mogla odebrac;/

    ReplyDelete
  28. MAGA--> Od tego wdech-wydech to mnie wczoraj przepona rozbolala:))))

    ReplyDelete
  29. Spt--> Nie ma zadnego olewania!! Zaplacilas i paczka musi dojsc!! A jak Ci przyjdzie do glowy cos wysylac to dam Ci adres pracy:)))

    ReplyDelete
  30. Moniko--> Ja pamietam zycie w blokach jeszcze z Polski, dlatego unikam jak ognia. Tutaj mieszkam w domu dwurodzinnym i jest spokoj, zreszta dzielnica jest bardzo spokojna. A tych dwoje wariatow to nie mam pojecia i nawet nie chce wiedziec co wczoraj napadalo, ale mam nadzieje, ze to sie nie powtorzy. I tak wole ich od gospodarzy domu, ktorzy mieszkali na poczatku wlasnie w tym mieszkaniu na gorze. Bo wlasciciele to Italiancy, a w zasadzie Sycylijczycy, to oni zupelnie nie potrafili rozmawiac po ludzku tylko sie darli wszyscy na raz:))))

    ReplyDelete
  31. Pola--> Pisalam wyzej, to JEST bardzo spokojna dzielnica, normalnie to slysze bicie wlasnego serca:))) Co ich wczoraj napadlo? Nie mam pojecia. Wspanialy mowil, ze slyszal wczesniej jak ona sie wydziera, ale to byl pojedynczy wrzask i cisza. Moze darla pyszczycho na dzieci, chociaz te dziewczynki sa tak ciche i grzecze, jakby w ogole dzieci nie bylo. Ciagle wierze, ze to jednorazowka byla:)))
    A mordotrzep mi sie bardzo podoba, o malo z krzesla nie spadlam ze smiechu:))))

    ReplyDelete
  32. Wyobrażam sobie, jak się wkurzyłaś!
    Nie znoszę tych numerów z wrzucaniem avizo zamiast powiadomieniem mieszkańca, że ma się jego list, niektórzy listonosze tak sobie i u nas ułatwiają życie naszym kosztem.
    Ja kiedyś na coś takiego złożyłam skargę, bo musiałam stracić mnóstwo czasu na stanie w kolejce na poczcie.
    Moi sąsiedzi też się tak kłócą, że aż ściany drżą!... Jak dla mnie to też niewyobrażalne!

    ReplyDelete
  33. p.s. a tak w ogóle śliczne są te nowe literki, ta nowa czcionka :)

    ReplyDelete
  34. Iw--> Najbardziej nie moge pojac, jak chcialo sie facetowi wrzucic avizo do skrzynki, a nie zadzwonic do drzwi. Ja mieszkam na parterze!!!! To musial byc jakis totalny bezmozgowiec!!!
    Dzieki za komplement, mnie sie tez ta czcionka spodobala:))

    ReplyDelete
  35. Nie pozostaje mi nic innego, jak dołączyć do chóru zdegustowanych nieusłużną pocztą. Okazuje się, że to jakieś światowe, a nie jedynie polskie zjawisko,jak dotąd nie raz sądziłam w oparciu o własne niemiłe doświadczenia. I właśnie niedawno musiałam po upominkową książkę w dużej kopercie ( pomysł sumitującej się potem przyjaciółki )udać się osobiście z awizem w garści i wściekłością w duszy ;((((

    Kłótników i awanturników za ścianą też znam i to od dzieciństwa i wtedy byłam przerażona, że ci ludzie się chyba pozabijają, a ci nazajutrz jakby nigdy nic - taki sposób bycia i życia u niektórych ludzi...

    ReplyDelete
  36. jak jeszcze mieszkalam z rodzicielka moja to tez mielismy glosnych sasiadow;pan sasiad byl lekko gluchawy wiec telewizje mozna bylo ogladac bez glosu(wiadoma dwa programy byly czyli wszyscy ogladali to samo);oni nawet jak rozmawiali to bylo u nas slychac ale jak juz dochodzilo do klotni a takowe czesto miejsce mialy to mozna bylo oszalec;zeby tylko klotnie ;bojki tez byly tak regularnie raz na miesiac po wyplacie,ktora sasiad oblewal z kolegami;na drugi dzien oboje pieknie pod raczke szli do kosciola;ona z podbitym okiem ,on na kacu;on ponad dwa metry wzrostu,ona z tego metra cieta czyli tak na ok150 cm w kapeluszu;i ona jeszcze wybiegala przed niego zeby mu w oczka zajrzec;moja rodzicielka zawsze wtedy mowila"za malo ci wpieprzyl glupia cipo";kiedys mnie to oburzalo ale dzis rozumiem jej slowa;jak ktos lubi byc bity-wolny wybor, przeciez rozne sa zboczenia....
    odnosnie poczty to i tak mnie nie przebijecie;tudziez pomijam milczeniem wrzucanie avizo do skrzynki jak ktos jest w domu;po co nacinac dzwonek?
    najpierw troche geo...no to tak: stoi sobie moj domek,naprzeciwko niego blok a za blokiem komisariat...jakies 150 metrow biarac pod uwage duzy trawnik i parking od bloku...moj PM narozrabial,bo w przeciagu pol roku zarobil 3 mandaty za szybkosc,co prawda minimalnie ja przekroczyl ale tu jest taki przepis ze jak 3 razy to juz prokurator musi zdecydowac co z takim piratem zrobic,mniejsza o wiekszosc...w kazdym badz razie jest telefon z policji ze oni bardzo przepraszaja ale ze przesluchanie przewidziane na ktorys tam dzien na poczatku listopada 2009 musza odwolac i ze poinformuja o nowym terminie;pieknie podziekowalam za informacje ciezko zadziwiona o jakie przesluchanie chodzi;owe sie odbylo za kilka dni,kar dodatkowych nie bylo bo prokurator stwierdzil ze kims kto przekracza predkosc o 5-10 km to on se glowy zawracac nie bedzie;sprawa juz zapomniana gdy dnia ktoregos list z policji w skrzynce z zawezwaniem na przesluchanie. zdziwienie wielkie bo to miesiac maj roku panskiego 2010 a oni PM na listopad wzywaja;dopiero po kilku minutach zauwazylam ze to wezwanie sprzed 6 miesiecy...
    a wy byscie chcialy zeby wam z Polski list dochodzil w tydzien...za dobrze byscie mialy drogie panie

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...