Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, January 13, 2011

Jestem doktorem nieszczesliwym

Tak, tak notka bedzie o mnie, lekarzu rodzinnym, chwilowo bez uprawnien, ale jak ktos chce, to na wlasna odpowiedzialnosc moze korzystac z moich doswadczen i porad;)
Wspanialy pracowal wczoraj w domu, siedzial nad kompem, gadal sam do siebie, uczestniczyl w konferencjach telefonicznych, slowem robil swoja robote, tyle ze w domu a nie w biurze.
Dla mnie takie jego pracowanie w domu, to katorga, bo ide po kawe i wiadomo, ze zaraz czyms trzasne, a tu Wspanialy z palcem na ustach nakazuje spokoj i cisze, bo on akurat konferuje. Wiec pozno, bo pozno, ale jednak wolalam sie ewakuowac do pracy, snieg mi nie straszny, tym bardziej, ze tym razem nie ma go az tak duzo i sluzby porzadkowe spisaly sie duzo lepiej niz poprzednio.
Wieczorem wrocilam z pracy, a moj Wspanialy jak siedem bolesci na raz od drzwi melduje, ze czuje sie "nie tak". Nie wiem jak powinno sie czuc "tak" wiec na wszelki wypadek zapytalam co mu jest.
W odpowiedzi uslyszalam "tu mnie drapie, tam mnie strzyka, zimno mi i generalnie chujowo"
-- A nie przyszlo Ci czasem do glowy wziac uderzeniowa dawke vit.C?
-- Nie... ale tak mi zle... - odpowiedzial z mina przydeptanego jamnika.
Nozesz w morde, nie mozna starego chlopa zostawic samemu sobie, bo umrze z zimna, a nawiasem mowiac domowy termometr wskazywal na 27C.
Nie wiem skad mi to przyszlo do glowy, ale wydalam nastepujaca komende:
-- Obierz dwa zabki czosnku, zetrzyj, wymieszaj z dwoma lyzkami miodu i sokiem z polowy cytyrny i wez machnij ze 3 razy wielka lycha i zjedz to.
-- Miod, czosnek i cytryna! To musi byc okropne, na sama mysl mi sie slabo robi - zawoalal z przerazeniem.
-- Rob jak chcesz, dla mnie rownie przerazajaco brzmi choroba. Twoj wybor.
Bez slowa zabral sie do obierania czosnku, ja siegnelam po miod i wycisnelam sok z cytryny, bo wiem, ze obolalosc potrzebuje pomocy. Jak juz obolalosc starla czosnek to ja wymieszalam cala piorunujaca miskture i postawilam przed nim w malenkiej miseczce, a obok polozylam lyzke stolowa. Na moje oko bylo tego w sumie ze 4 lyzki stolowe.
A co zrobil Wspanialy?
Wspanialy zrobil sobie goraca herbate, bo tak wczesniej doradzilam ze jak cos jest niedobre, to nalezy to szybko popic dobrym, siadl przy stole i oddal sie medytacjom.
-- A na co Ty czekasz?
-- Czekam, bo to wcale nie pachnie zachecajaco, to wrecz smierdzi.
-- A mialo pachniec? Przeciez to nie platki roz z wanilia.
Spojrzal na mnie jak byk na rzeznika i wymienil duza lyzke stolowa na mala lyzeczke do herbaty.
Nie odezwalam sie bo i co mnie to obchodzi, ja wiem, ze jakbym koniecznie musiala zjesc gowno, to jadlabym go szufla do osniezania a nie lyzeczka, no ale rozni ludzie maja rozne metody.
Wzial do ust lyzeczke mikstury, oczy mu wyszly z orbity, przelknal, wzial kubek z herbata i sie napil.
-- To jest straszne!!! - zawolal jak juz odzyskal glos.
-- Ano straszne - przyznalam racje, bo swinstwo smierdzialo juz na cala chalupe - Dlatego wlasnie radzilam zebys popil herbata, ale mozesz to zrobic sprawniej i w jednej rece mikstura, w drugiej herbata i mach, mach na dwie rece, czyli szybko.
Posluchal i nastepna lyzeczka poszla juz sprawniej, westchnelam gleboko ale cicho, bo gdzie mu tam jeszcze do konca. I tak lyzeczka za lyzeczka z minutowymi przerwami powoli mikstura znikala.
-- W zyciu nie jadlem czegos tak obrzydliwego.
-- Ja tez nie.
-- Jak to TY tez nie!!! Ja myslalem, ze to jakas mikstura z Twojego dziecinstwa!!
-- Nie kochanie, ta mikstura nie ma nic wspolengo z moim dziecinstwem. Po prostu wpadla mi do glowy jak powiedziales, ze sie zle czujesz i przyznales, ze nic z tym nawet nie probowales zrobic.
-- To TY sobie tak to na szybko wymyslilas? A co bedzie jak mi to zaszkodzi?
-- Nie wiem, jak Ci zaszkodzi, to zobaczymy co bedzie. Trucizny w tym nie ma - opowiedzialam spokojnie.
-- Trucizny nie ma, ale moge dostac rozstroju zoladka..
-- Jak dostaniesz rozstroju zoladka to przesiedzisz noc na kiblu, co akurat bedzie korzyscia dla mnie, bo spanie dzis z Toba do przyjemnosci nie bedzie nalezec - mowilam dalej utrzymujac spokoj ducha.
I tak dotarlismy do dna miseczki, mikstura zostala przyjeta, mimo watpliwosci obolalego pacjenta.
Dwie godziny pozniej kiedy juz po wieczornej toalecie bylismy w sypialni nie ukrywam, ze robilo mi sie slabo za kazdym razem jak Wspanialy otworzyl usta;)
-- Moze umyj zeby jeszcze raz - zasugerowalam.
-- Ale co mi to pomoze? to nie z ust, ani zebow, zapach idzie prosto z zoladka.
-- OK to przestan mowic.
-- A dostane buzi na dobranoc? - zapytal zaczepnie.
-- Dzisiaj? Buzi? Dzisiaj to mozesz dostac w buzie jedynie.
Odwrocil sie dupa do mnie, zeby nie wydzielac zapachu i zaczal narzekac do okna.
-- Sama mi taka miksture wymyslila... A teraz nie gadaj... moze jeszcze nie spij tutaj... najlepiej w kibelku... dobrze mi tak... zachcialo mi sie sluchac zony...
-- Kryste!! Przestan marudzic.
-- Oooo marudzic tez juz nie wolno, mowic nie wolno, marudzic nie wolno... za chwile to nawet oddychac nie bedzie wolno...
-- Oddychac wolno, ale nie w moja strone. Zreszta ja sie poloze na boku i sobie oddychaj - poszlam na kompromis i zgodnie z zapowiedzia odwrocilam sie na bok. Natychmiast jak za ruchem czarodziejskiej rozdzki niby obrazony Wspanialy przykleil sie do moich plecow.
-- A Ty co?
-- Jak to co? Nie dostalem buzi na dobranoc, to sie chociaz przytule. Co boisz sie, ze Ci dziure w plecach wypale oddechem?
Nie wytrzymalam i zaczelam sie smiac.
W srodku nocy, jak juz biedak przesal kontrolowac swoje ruchy i oddychanie siegnelam po butelke paskudnych perfum i pstryknelam po koldrze w okolicy mojego wlasnego nosa.
Perfumy sa straszne, mocne i naprawde paskudne, ale zabijaja wszystko co na drodze lacznie z robactwem, wiec mam te probke "na wszelkie ciezkie momenty zyciowe". Po chwili zapach perfum rozprzestrzenil sie po pokoju i w ciemnosciach uslyszalam glos Wspanialego:
-- Kurde, musze niezle smierdziec, skoro starasz sie to zabic perfumami taniej dziwki.
Slowem mnie budzil zapach jego oddechu, a jego obudzil zapach perfum:)
Ale za to rano wstal jak skowronek i pojechal do pracy.
Zadzwonilam przed chwila zeby zapytac jak sie czuje.
-- Lepiej.
-- To moze powinienes jeszcze powtorzyc kuracje dzis wieczorem - odpowiedzialam.
-- Po co powtarzac? Przeciez mowie, ze czuje sie lepiej - zaoponowal.
-- Po to zebys czul sie calkiem dobrze.
-- A to ja sie juz czuje calkiem dobrze. Nie chce wachac tych perfum. Jestem zdrowy i nic mi nie jest.
No prosze jaki ze mnie dobry lekarz rodzinny. Pacjent wyleczony po zazyciu jednej dawki lekarstwa:)

61 comments:

  1. Powinnaś wziąć udział w rankingu na najlepszego felczera domowego!;))
    Swoją drogą co za poświęcenie spać w jednym łóżku z Panem Czosnkiem! ;P

    ReplyDelete
  2. musze zastosowac nastepnym razem, jak KNK uzna, ze ma PRAWIE 40 stopni goraczki ;)

    ReplyDelete
  3. wspaniała mikstura, a historia opowiedziana wybornie! przepraszam ale uśmialiśmy się z Panem Mężem!
    a nasza mikstura na przeziębienia to śliwowica z herbatą lub z miodem i masłem! może nie pachnie najlepiej ale przynajmniej miło uśmierza ból ;)

    ReplyDelete
  4. Akemi--> Staralam sie byc wierna przysiedze malzenskiej:)))

    ReplyDelete
  5. LillaMy--> Na "prawie 40 stopni" tez pewnie dziala:) Jesli nawet nie zbije temperatury, to na 100% KNK bedzie sie bal przyznac nastepnym razem:)))

    ReplyDelete
  6. Elfii--> Ja tez sie wole rozkosznie nawalic w ramach leczenia i robie to przewaznie herbata z rumem. Ale Wspanialy nie wierzy w nawalenie, trzeba bylo siegnac do innych metod;)

    ReplyDelete
  7. A ja gotuję 3 cm podziabanego świeżego imbiru w 250ml wody, a gdy nieco przestygnie dodaje miód i cytrynę. Pierwszą porcję należy wypić jednorazowo, a następną należy pomalutku sączyć, by jak najdłużej była w ustach. Wersja nocna to mleko z miodem i czosnkiem. To mniej cuchnąca wersja czosnkowa.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  8. Czy jestes tak do konca pewna... ze to czosnek pomogl. A moze to ten zapach "tanej dziwki" pomogl? Pamietasz, ze kiedys mowiono, ze najlepsze lekarstwo na przeziebienie - to sie WYPOCIC !!!i choroba wyjdzie razem z potem.
    ... a myslenie o tanej dziwce napewno dziala "pototworczo".
    Pozdrowionka .... szczegolne dla Wspanialego.

    ReplyDelete
  9. Najpierw mnie rozwalił "przydeptany jamnik" (bo mi się z "jebanym koteckiem" skojarzył), ale określenie Wspaniałego na perfumy jest już kwintesencją charakterystyk.
    A swoją drogą nikt tak nie umiera na przeziębienie, jak facet w domu. I nie ma zmiłuj: na równym poziomie im słabo, kiepsko i blisko śmierci. :)

    ReplyDelete
  10. Anabell--> O herbacie imbirowej to on wie, imbir (swiezy) jest w domu ZAWSZE, ale jak mu sie nie chcialo o to zadbac zanim ja przyszlam, to dostal leczenie metoda wstrzasowa i moze sie nauczy. No ja nie jestem Matka Teresa, nigdy nawet nie udawalam, ze jestem, wiec nie bardzo rozumiem jak dorosly mezczyzna moze siedziec w domu "chory" i nie zadbac o siebie. Dbalam o dziecko i to tez tylko do czasu:)))) Pewnie wiesz, ze mezowie sa tacy jakimi my zony im pozwalamy byc:))))
    Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  11. Ina--> Uwazam, ze to juz malo istotne co pomoglo;) Wazne, ze chory juz jest na tyle zdrowy, ze nie chce powtorki z leczenia:))) A nastepnym razem, to sie pewnie bedzie albo bal przyznac, ze sie "czuje nie tak" albo sam zadba o siebie. I to bedzie pelnia szczescia:)))

    ReplyDelete
  12. Malutka--> Mam nadzieje, a nawet wierze w to, ze moj juz bedzie sie bal "umierac na przeziebienie":)))

    ReplyDelete
  13. szczerze podziwiam Pana Wspaniałego, bo ja na samą myśl o miodzie dostaję odruchu zwracania zawartości żołądka!!! a co dopiero w takiej kompilacji.... ho ho! :D

    ReplyDelete
  14. Evek--> Ale Ty nie jestes Pani Wspaniala:)) i to wlasnie cala roznica;))) Ty myslisz, ze Wspanialy to tak sobie dostal ten tytul z urzedu, bez zadnych zaslug:))) Ze mna nie ma lekko;)

    ReplyDelete
  15. Ale się uśmiałam:))).

    Czego jak czego, ale oddechu czosnkowego nie znoszę. I nie tylko w sypialni, ale w ogole... a niech no ktoś w pracy zje na śniadanie serek z cebulą surową... brrrrr....bleeee... ehhhhhhheee...

    Przynajmniej wiem, że jedynym sposobem na to są perfumy taniej dziwki:)))

    ReplyDelete
  16. Oni (mezczyzni) juz tak maja;) Nie wiedzialas o tym??? Lubia sie cackac ze soba i swoim zdrowiem do przesady, uwielbiaja jak sie przy nich skacze (sami palcem nie rusza). Wspanialy, jak widac, nie jest wyjatkiem:)))) Pozdrawiam.

    ReplyDelete
  17. Ależ to jest lekarstwo! :-) Ja je stosuję z sałatą lodową a nie w czystej postaci. Do tego syrop z cebuli.
    :-)
    Przekaż Wspaniałemu, że Werwolf NIE TAKIE rzeczy testował i żyje. Oraz proponuje Wspaniałemu fotel vice-prezesa Stowarzyszenia Mężczyzn Uciskanych pzrez Polskie Kobiety :D

    ReplyDelete
  18. jesu myslalam ze sie zachichram na smierc! ehehehe. u mnie w domu sie robilo miod z czosnkiem albo mleko z czosnkiem i maslem chyba. na sam zapach mialam odruch wymiotny. NEVER. Herbata z miodem i syrop z cebuli.

    ReplyDelete
  19. hehe ja to musze slubnemu zapodac. Moze pojdzie do salonu spac :-)
    My mamy cosik co sie nazywa hot toddy. whiskacz z goraca woda, pol na pol, i miodem. po pierwsze scina z nog i sie robi przyjemnie wsio ryba, po drugie sie wypacasz strasznie w nocy, po trzecie lzej sie oddycha.
    PS obsmialam sie jak norka!
    Joanna Z krainy deszczowcow

    ReplyDelete
  20. ja wiedziałam, że jak tu wejdę i sobie poczytam to mi się humor poprawi :D
    jesteś niesamowita :)

    ReplyDelete
  21. Przepraszam, ale nic sensownego nie napiszę. Nie mogę przestać się śmiać! :D

    ReplyDelete
  22. Ida--> Czosnkowy oddech jest tylko wtedy do zniesienia jesli samemu jadlo sie czosnek:) i to w ilosciach przyzwoitych najlepiej w jakiejs potrawie. Tez nie rozumiem dlaczego ludzie bedac w pracy jedza cebule, no ale to juz taki ludzki urok, ze sie ich nie rozumie:))
    A perfumy cheap whore dzialaja niezawodnie:))

    ReplyDelete
  23. Moniko--> Wspanialy rzadko tak miewa, zwykle jak jest chory, to lezy i nic nie potrzebuje. Nie wiem co go napadlo, ale mysle, ze juz go wiecej nie napadnie;))

    ReplyDelete
  24. Szeherezado--> Czyli jednak Ameryki nie odkrylam, z wrecz przeciwnie moglam z tego zrobic chlopu cale danie:)))
    Za fotel vice-prezesa w imieniu Wspanialego pieknie dziekuje i przesylam wspolne pozdrowienia dla panstwa prezesostwa Werwolfow:))

    ReplyDelete
  25. Rinonka--> U mnie bylo mleko z maslem i czosnkiem, a na syropie z cebuli wychowalam Potomka;)

    ReplyDelete
  26. Joanno--> Moj za cholere nie chcial isc do salonu, ani do goscinnego, ani nigdzie, leb tylko koldra nakryl i to dzialalo dopoki nie zasnal i nie wypelzl spod tej koldry:)) Ja tez sie wole leczyc na wesolo, czyli kuracja procentowa:)) Kuracje procentowa tez uznaje moj tesc, ale w tesciu plynie troche wiecej szkockiej krwi niz we Wspanialym;))

    ReplyDelete
  27. Euforko--> Bardzo sie ciesze, ze dzialam na poprawe humoru, rachunek wysle poczta:))))

    ReplyDelete
  28. Aga_xy--> Alez nie przepraszaj tutaj mozna bez sensu:)) Sens utrudnia zycie:)

    ReplyDelete
  29. Oj zaraz tam doktor nieszczesliwy,pacjet piardnie,beknie,otworzy sie okna wywietrzy i po zawodach:))))Najwazniejsze ze zdrowy.

    ReplyDelete
  30. Można się pośmiać, czytając, tym bardziej, że wszystko dobrze się skończyło i nie było to żadne poważniejsze zachorowanie. Najwyżej jakiś rachityczny wirus lub słabowita bakteria, czy inny mizerny drobnoustrój, który uciekł przed czosnkiem.:)))) Czemu się nie dziwię, bo też czosnku organicznie nie toleruję,czyli mój organizm jakoś go nie trawi, a węch to już w ogóle ...błeee!! Ważne, że Wspaniały dobrze zniósł torturę (zaś Ty zapach ) i niech Go zdrowie nie opuszcza :)

    ReplyDelete
  31. MAGA--> Zywy pacjent ma prawo do bekania i pierdzenia:)) Sluszna uwaga:)

    ReplyDelete
  32. Zgago--> To prawda, zdecydowanie sie latwiej znosi jak sie go je wspolnie:)

    ReplyDelete
  33. Kwoko--> Tutejsze zimy sprzyjaja rozwojowi bakterii i drobnoustrojow, bo jest stosunkowo cieplo. Jak jest zima mrozna to nawet jak ktos kichnie to wszystko zamarza w powietrzu i mniej zarazek sie rozprzestrzenia.
    Wspanialy przezyl i dzis ma sie calkiem dobrze, a ja zawsze mowie, ze jak czujesz, ze cos jest nie tak, bierz byka za rogi natychmiast, nie pozwol rozwinac sie chorobie. No i podzialalo:))

    ReplyDelete
  34. Zycie to nie je-bajka! To je walka! Brawo Pani Doktor :))) Pacjent wyleczony.
    A tak swoja droga, to uwielbiam czosnek.
    Zapodaje go sobie i mezowi od czasu do czasu, ale tylko jak zostajemy w domu przynajmniej na dwa dni.

    ReplyDelete
  35. Ha, ha, dobre!
    Ale ja też zaczynam mieć wątpliwości, co go wyleczyło????

    ReplyDelete
  36. Stardust a pamiętasz Ty, jak kiedyś dawno temu pisałaś o tym jak Cię Wspaniały w try miga wyleczył jakimś ohydnym syropkiem?No to teraz jest 1:1 ;)
    zula

    ReplyDelete
  37. musze wyprobowac ta mieszanke miodu czasnku i cytryny bo mi gil kurcze do pasa wisi ;) :D :D :D :D

    ReplyDelete
  38. Moja mama robi mi od dzieciństwa taką miksturę, tyle że zamiast czosnku jest świeża cebula.
    I to naprawdę pomaga! :) Więc dobrze Ci poszło leczenie, a po czosnku powinno być jeszcze skuteczniejsze. Nie na darmo mówi się, że to naturalny antybiotyk, w dodatku ja go bardzo lubię :) Najważniejsze, że Wspaniałemu pomogło! :))

    ReplyDelete
  39. To bardzo skuteczne lekarstwo. Najlepiej jednak jak wszyscy domownicy chorują i leczą się w tym samym czasie. Czego oczywiście nie życzę!

    ReplyDelete
  40. Ataner--> Ja tez uzywam dosc duzo czosnku, ale w gotowaniu i to glownie jak jestsmy w domu. Lubie czosnek, szczegolnie taki lekko, tylko na zloto podsmazony, albo pieczony. Ale nie jest to produkt towarzyski:)))

    ReplyDelete
  41. Anulla--> Tez nie jestem do konca pewna, ale chlop jest jak nowy i na nic nie narzeka:)))

    ReplyDelete
  42. Zula--> Pamietam i masz racje jestesmy 1:1 :)))

    ReplyDelete
  43. Maugosha--> Sprobuj, ale jak Ci juz wisi, to pewnie bedziesz musiala kuracje powtorzyc kilka razy. Czosnek ma wlasciwosci antybiotyku, wiec na pewno zadziala:)

    ReplyDelete
  44. Iw--> Ja tez syropem z cebuli zawsze leczylam Potomka:)) A czosnek ma silniejsze wlasciwosci od cebuli. Tez lubie czosnek:)))

    ReplyDelete
  45. Nivejko--> Wiem jak wszyscy zazywaja to samo lekarstwo to nikt nie narzeka na skutki uboczne:))) U nas jest zwykle tak, ze Wspanialy "lapie" przeziebienie pierwszy, bo ja biore Vit.C profialktycznie w zwiekszonej dawce zima, on nic. Potem jak zlapie, to przekazuje mnie i w sumie chorujemy oboje, ale nigdy razem:)))

    ReplyDelete
  46. Stardust wielkie dzięki - miałam takiego doła od rana, a Ty nie tylko wyleczyłaś Wspaniałego, ale również mnie. Czekam na rachunek :-))

    ReplyDelete
  47. Aqulek--> Bardzo mi milo, a za wyrazenie gotowosci zaplaty dostajesz 15% znizki i mozliwosc splaty w ratach:)))))

    ReplyDelete
  48. Nie na temat... podoba mi się bardzo nowe zdjęcie. "gekon".

    ReplyDelete
  49. dopiero dziś zauważyłam, że masz nowe zdjęcie. muszę mniej używać RSS - on mnie o takich rzeczach nie informuje!

    ReplyDelete
  50. a może opatentuj i będziecie w domu siedzieć, bąki zbijać.

    ReplyDelete
  51. Eeee.. to ja już wolę swój sposób na wypocenie się: Ucieram żółtko z cukrem,czyli kogiel-mogiel robię.Piwo grzeję na małym gazie i jak jest już obfita piana,czyli jest dostatecznie ciepłe dodaję po łyżce do utartego żółtka,by temperatura nie ścięła żółtka.Potem łącze te dwa składniki i pijam dość ciepłe,na tyle by se nie poparzyć gęby.Rozgrzewa od środka jak diabli.wypocić też się można aż do siódmych potów,a przynajmniej nie jedzie z gęby jak ze śmietnika.Kaca się nie ma,bo to tylko jedno piwko a więc skutków ubocznych żadnych,na drugi dzień choróbsko mija.Profilaktycznie całą zimę pijam sok z cytryny i jak do tej pory przeziębienie omija mnie wielkim łukiem...aby tak dalej.

    ReplyDelete
  52. posikam sie zaraz zapewne,bo sie tez urechotalam niemozliwie.ja miksture czosnkowo-miodowo-cytrynowa rozcienczam ciepla-nie goraco ,co by vit nie zamordowac,woda;wersji z mlekiem bym nie przelknela;ja pierdziele,ja sie kuzwa wcale nie dziwie ze wspanialy bal sie o swoje zdrowie jak zes mu ten czosnek w takiej kompresji zafundowala.dobrze ze biedakowi jakies dziury we flakach nie wypalilo,bo dopiero byl by smrod nielada
    no i narobilas mi smaka na czosnek

    ReplyDelete
  53. a i zapomnialam dodac,ze moj dziadek mial super dobre lekartwo na przeziebienie-butelka spirytusu;kuraje przeprowadzac nastepujaco:sprytus wypic a butelka sie natrzec

    ReplyDelete
  54. Mamuśka73,ta kuracja dziadkowa jest stara jak świat,a w zasadzie od czasu wynalezienia tego specyfiku(spirytu)tylko że nadużywanie doprowadza do nałogu.Więc jak to przy każdym lekarstwie zaznaczają...zagraża życiu albo doprowadza do trwałego kalectwa...hihihihi
    Pozdrawiam
    pola

    ReplyDelete
  55. Właśnie szukamy dobrego lekarza rodzinnego, szkoda żeś tak daleko:-)))))

    ReplyDelete
  56. Gekon i Zielone-buty--> Milo mi, ze sie Wam podoba:) Bardzo lubie ten budynek, jak widac mozna przez niego przejechac z jednej ulicy na druga. A jeszcze ciekawiej wyglada w nocy:)))

    ReplyDelete
  57. Kasia.erie--> A kto by wytrzymal w domu? My narazie ledwie wytrzymujemy dwa dni:)))

    ReplyDelete
  58. Pola--> Chlop ma byc przyzwyczajony do kazdych nawet najciezszych warunkow;) A Ty chcesz zebym ja mu grzancami z piwa dogadzala:)))

    ReplyDelete
  59. Mamuska73--> Wiesz przy mnie to tylko najmocniejsze organizmy maja szanse dozyc starosci i naturalnej smierci;))))

    ReplyDelete
  60. Lotnico--> W specyficznych przypadkach dzialam na odleglosc:))) Moze jednak dajcie mi szanse;)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...