Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, January 7, 2011

Kotecek jebany

Wlasnie skonczylam poranny prysznic i namaszczona kremem wylazlam do sypialni coby zakonczyc caly proces namaszczeniem stop w pozycji siedzacej na brzegu lozka. Jestem sama w domu, wiec olewam caly swiat, ale nagle cos mi w kacie oka blysnelo w drzwiach na taras. Cos tam lezy?
Zerknelam juz teraz calkiem przytomnie i coz widze?
KOT?!?!?!?!?!
Na MOIM tarasie?
Niemozliwe.... Tego jeszcze nie grali!!!
Ale przygladam sie uwazniej, bo to odleglosc ok 15-16 metrow... wyglada na kota...
Zarzucilam szlafrok, zeby zwierzecia nie stresowac golym cialem i ide blizej...
NO kurwa KOT!!!!!!!!!!!!!
Zywy kot!!!!!! Na moim tarasie!!!!!!!!!!!!!!
Musi byc jakis nowoprzybyly, bo wszystkie okoliczne koty wiedza, ze tu mieszka Zla Kobieta i unikaja mojego podworka jak ognia piekielnego, a ten beszczelnie wladowal sie na taras i prawie przylega pyszczkiem do szklanych drzwi...
Niesamowite, koty spierdalaja stad nie dlatego zebym je katowala czy braboze cus w tym gusicie, ja tylko jak widze kota, to wolam Wspanialego, ktory wychodzi, robi grozna mine i wola "akyszzzz" jednoczesnie przyutpujac i wskaujac palcem na mnie. Bo ja stoje tuz za jego plecami i dopatruje czy obrzadek wystraszenia kota zostaje dokladnie i skutecznie wykonany.
Kot ucieka i jest z glowy.
Kilkakrotnie przecwiczony "akyszem" kot juz wie, ze nic go tu dobrego nie spotka i nawet jak czmycha tranzytem to na moj widok wyraznie dostaje przyspieszenia.
I tak ma wlasnie byc!!!!
I tak jest, albo bylo az do dzisiaj.
A to co???
Zaciskajac wiazadlo szlafroka podeszlam do drzwi, a durny kot przystawil mordke jeszcze blizej i patrzy na mnie.
Zrobilam "akyszzz" ktoremu towarzyszyl zdecydownay wymach prawa reka.
Nic.
-- Poszol won!!! - zawolalam.
Tez nic.
-- Ssssspierdalaj!!! - zasyczalam.
Tez nic.
Przypomnialam sobie, ze przecie kot moze nie byc polskojezyczny, wiec zawolalam:
-- Go away!!!
Nic.
-- Get out!!!
Tez gowno. Wkurwilam sie tylko, a kot patrzy na mnie zielonymi slepiami kurwa, az sie spocilam bo juz nie pamietam kiedy bylam tak blisko kota, zeby dzielila nas tylko szyba.
I ja wiem, ze on tylko tak niewinnie wyglada przez te szybe, ale wystarczy, zebym chciala otworzyc drzwi w celu przegonienia go, to on sie zaraz zamieni w tygrysa i mnie pozre. Ooo!!! Niedoczekanie twoje, kocia twoja mac!!!
Podskoczylam tuz przed szyba drzwi robiac jednoczesnie "akyszzz".
Kot przechylil lebek jakby mu sie nawet takie przedstawienie spodobalo.
No sie skubany zachowuje jakby se wykupil miejsce w pierwszym rzedzie w teatrze!!!
Mialam pod reka plastikowa butelke po plynie do kapieli, ktora mialam wyrzucic do smieci wiec zaczelam ta butelka stukac w szybe zeby go wystraszyc.
A ten skurwysyn zaczal do butelki podskakiwac, skrobiac lapka po szybie.
No nic tylko sobie ze mna w chujki pogrywa!!!
Pierdole, przeciez kiedys musi stad odejsc...
Wyrzucilam butelke do kosza na smieci pod kuchennym zlewem i poszlam.
I wiecie co?
On tez skubaniec poszedl...
I zamiast sie uspokoic, to ja sie jeszcze bardziej wscieklam, bo on sobie kurwa nagle uznal, ze sie rozrywka skonczyla i nie ma tu po co dluzej siedziec.
Poczekaj tylko sie tu pokaz jeszcze raz, juz ja na ciebie Wspanialego napuszcze..

53 comments:

  1. " NO kurwa KOT!!!!!!!!!!!!!"

    :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

    ReplyDelete
  2. Nosz Star zwyczajnie kocicho przyszło do teatru i to za szybą i jak się przedstawienie skończyło to sobie grzecznie poszło całe szczęście, że mu na rurze nie zatańczyłaś bo na bank by wracał zbyt często :))) Pozdrawiam

    ReplyDelete
  3. I tak dałaś niezłe show...

    ReplyDelete
  4. Stardust jesteś cudowna,cudowna,cudowna!!!!!!kocham Cię miłością czystą i jedyną,poryczałam się ze śmiechu czytając,przerywałam zresztą kilka razy i wyjąc z radochy czytałam fragmenty swojemu chłopu i wyliśmy z radości razem.padam do Twych stóp (mogą być nie nakremowane)
    zula

    ReplyDelete
  5. Czarny Ptaku--> Mnie naprawde nie bylo do smiechu:) Sama w domu, a tu taka wizyta, szczescie ze nie darlam mordy na cala chalupe:))) No i ze sie ubralam, bo jakbym nago poleciala, to albo by uciekl od razu, albo jak zboczony to by faktycznie czesciej wracal:))

    ReplyDelete
  6. Zgago--> Nie napisze, ze mi sie gacie trzesly ze stachu, bo ich nie mialam, ale tym wiazadlem od szlafroka to sie o malo na pol nie przecielam tak dawalam:))

    ReplyDelete
  7. Zula--> Milo mi ze Was ubawilam, ale swoja droga ladnie sie tak smiac ze starszej wystraszonej kobity?:)))))))))))))))

    ReplyDelete
  8. Dlaczego biosz sie malego kotka?:))

    ReplyDelete
  9. MAGA--> Dla tego samego co inni ludzie boja sie tygrysa:)))

    ReplyDelete
  10. a może to Twoj kot, mam na mysli, ze to ten jeden wyjatkowy ze wszystkich kotow, ktory ma byc twoj :) pozdrawiam

    ReplyDelete
  11. Stardust, jestes niesamowita kobieta!
    Sam tytul bardzo mnie zaintrygowal ale po przeczytaniu posta rozwalilas mnie na lopatki:)
    Show jak sie patrzy przedstawilas kotkowi! Nie chcialabym byc zlym prorokiem ale mysle, ze jeszcze zawita na Twoj taras.
    Czego oczywiscie Ci nie zycze, bo z tego co napisalas raczej nie bylo Ci do smiechu.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    ReplyDelete
  12. Aaaaa :-))))) Zobaczyłam całą akcję "na żywo" - tak ją opisałaś. Ze strony kota: siedzę sobie na tarasie, ładny jest, i patrzę, a tam jakaś duża bez sierści się głaszcze po nogach. No ja też chcę, pomyślałem, to patrzę na nią znacząco a ta nic - mało - jeszcze mi coś syczy w jakimś dziwnym narzeczu. Potem się domyśliła i chciała mi dać butelkę z tym czymś do głaskania. No. Ale czy ona, kurczę, nie kuma, że przez szybę nie przejdzie???
    Poszła, dobra, łachy bez, nie będzie głaskania to nie.
    Też idę.

    Stardust - czemu nie lubisz kotów? Toż Ty masz wybitnie koci charakter :)

    ReplyDelete
  13. Myślę, że ten kot już jest Twój! to jest ta chwila - przestajesz się bać i on staje się Twoim przyjacielem - przecież koty to takie słodkie stworzenia :-)

    ReplyDelete
  14. Hehehe :D
    Nie dociekam czemuż Ty kociastych nie lubisz, ale jak to sobie wyobraziłam z punktu widzenia kota to jestem posikana :DDDDD
    Teatrzyk do kwadratu :D

    ReplyDelete
  15. sie posikalam normalnie
    ja cie Star rozumiem bo kiedys tez sie balam kotow;no ni chuj im nie ufalam az do momentu kiedy dziecie moje zapragnelo miec kota tak bardzo ze mocnych nie bylo;wiadomo ze matka dla dziecka zdolna do poswiecen tak i ja sie poswiecilam;pokochalam koty do tego stopnia ze sama wlasnymi recyma kupilam se drugiego,hihi

    moze i ty kiedys dorosniesz do kota

    ReplyDelete
  16. błe he he he he he
    Stardust rozwaliłaś mnie na łopatki... hi hi hi hi
    nie ma to jak przy porannej kawie poczytać o kocie
    ola
    usta-usta.blog.onet.pl

    ReplyDelete
  17. Dobrze,że byłaś w szlafroku, bo może ten kot to wielbiciel golizny był i potem nachodziłby Cię bez przerwy?Z powodu notorycznie przyłażących na mój balkon kotów (na podłodze mam sztuczną trawkę)cały balkon "okryłam" siatką na woliery.Koty były tak bezczelne,ze przychodziły poleżeć na mojej wykładzinie nawet gdy w pokoju był pies, który oczywiście dostawał szału. Koty doskonale wiedziały,że pies jest za szybą i nic im nie zrobi. Teraz mam spokój.

    ReplyDelete
  18. Napewno poszedl i oglosi w miecie ze tam gdzies zajeboskie kino za szyba jest.. i bez biletow... ;)))) bedziesz miala mialkanie dozywotne...:P

    ReplyDelete
  19. No co ty? Nie lubisz kotów? Są takie słodkie. I dzięki nim powstają takie fajne posty;)

    ReplyDelete
  20. TRAFIŁ SWÓJ NA SWEGO. "gekon"

    ReplyDelete
  21. Widoki były to i patrzył ;)
    Pozostałe widziały Cię w ubraniu i uciekały a ten widział nago z został więc coś w tym jest ;)

    ReplyDelete
  22. No to mieliście rozrywkę - tylko kot pewnie większą, niż Ty :))

    ReplyDelete
  23. EwaF--> Pewnie tak:)) Czas pokaze;)

    ReplyDelete
  24. Ataner--> Pewnie zawita, bo Wspanialy mowi, ze tez go tu kiedys widzial, ale w/g Wspanialego jest to kot zadomowiony w sasiedztwie dlatego sie nie bal, tylko chcial sie bawic.
    No, bedzie sie musial nauczyc, ze tu nie plac kocich zabaw:))))

    ReplyDelete
  25. Laki--> Pewnie wlasnie dlatego ich nie lubie, ze mam koci charakter:)) Wiesz ze w innych najbardziej nas wkurwiaja te cechy ktore sami posiadamy. Cos w tym jest;)

    ReplyDelete
  26. Jagienko--> A ja mysle, ze Ty za duzo myslisz:))))

    ReplyDelete
  27. Antares--> I slusznie, bo ja tez juz dawno przestalam dociekac:))

    ReplyDelete
  28. Mamuska--> Mnie juz poswiecenie dla dzieciecia nie grozi:)) Ja juz doroslam do prawie wszystkiego do czego mialam dorosnac;) Jakos nie widze kotow w mojej szklanej kuli:))))

    ReplyDelete
  29. Ola--> Smiech przy porannej kawie to samo zdrowie, rachunek wysle poczta:))))

    ReplyDelete
  30. Anabell--> Na poczatku jak sie przyprowadzilismy, to byl na ulicy stary dom i tam gdzies podmieszkiwaly bezdomne koty, ktore sie szlajaly po okolicy. Ten dom rozwalili bodajze 4 lata temu, wybudowano nowy ale wraz ze starym zniknely bezdomne koty. Teraz jesli sie pojawi jakis kot, to z sasiedztwa, bo ludzie maja koty. Mnie nie przeszkadza, ze maja dopoki te koty tutaj nie przychodza. A jak przychodza to do akcji oddelegowuje Wspanialego:))) Nie bedzie zadnych siatek ani innych udziwnien, mam duzy taras z balustrada wychodzacy na podworko i tak zostanie. To nie ja sie mam przystosowac do cudzych kotow, tylko odwrotnie.

    ReplyDelete
  31. Diesel--> Mowisz, ze kot juz poslal wiadomosc w eter, moze nawet zamiescil moj adres w swoim kocim blogasku? Dobre:))))))))

    ReplyDelete
  32. Nivejko--> No popatrz nie lubie wlochatej slodyczy:)) Wszelkie inne (gladkie) slodycze i owszem :)))

    ReplyDelete
  33. Aeljot--> Wiesz to dobry pomysl na biznes, otworze teatr i bede kocia striptiserka, tylko niech kurwa z banknotami przychodza a nie na krzywy ryj:)))

    ReplyDelete
  34. Iw--> Za ta szyba to nawet ja sie wykazalam bohaterstwem:))

    ReplyDelete
  35. Star, kocie przeboje nie służą Twoim nerwom :))) Ale postom na pewno!
    Ps. Już widzę Wspaniałego jako pogromcę małych kiciusiów, z groźną miną i jakąś aparaturą do tortur :D

    ReplyDelete
  36. Malutka--> Wspanialy na halso "kot" natychmiast zamienia sie w pogromce:))) Daje sobie chlopina rade, wiec nie jest zle:)

    ReplyDelete
  37. Jezu, nie wiedziałam że masz kota na ich punkcie;)
    Myslę, że zostałaś poddana próbie ;P

    ReplyDelete
  38. Jednym słowem "widziałaś kotecka"!!!
    Jak ja bym Cię chciała zobaczyć z Tą butelką, albo podskakującą z "akyszem" ;-))))

    ReplyDelete
  39. Star, a dlaczego tak się boisz/nie lubisz kotów?

    ReplyDelete
  40. Magda--> Ja mam kilka kotow... w glowie:))) I to wlasnie jeden z nich:))

    ReplyDelete
  41. Akular--> Opowiadalam to wczoraj tuz przed snem Wspanialemu, lezal i fikal odnozami ze smiechu. Ale obiecal kota "wychowac" jesli ten sie jeszcze kiedys pojawi:))

    ReplyDelete
  42. Akemi--> Fobia, a fobie nie sa wytlumaczalne w zaden logiczny sposob. Jeden sie boi latac samolotem, inny piekla, jeszcze ktos chinskiego jedzenia, a ja sie boje kotow:)))
    Z fobia da sie zyc jak widac, mozna ja oswoic i tyle:)

    ReplyDelete
  43. Ja nie boję się kotów ale nie cierpie ich nienawiścią absolutną, jakiś rok temu w okolicach naszego bloku pojawiła się kotka totalny kurwiszon i ciągle chodziła zaciążona i rodziła te kocięta jeden za drugim, w końcu było ich tyle że masakra, ja sposobem wspanialego akyszzzzzz wykurzałam je wciąż a mój mąż o gołebim serduszku wciąż je dokarmiał, jego lubiły, a mnie nienawidziły. Kiedy któregoś razu jeden z nich nalał mi na wycieraczkę zrobiłam im takie akyszzzzz że spierdalały na pierwsze piętro i skakały z góry między szczeblami poręczy i od tego czasu wystarczyło że wyszłam na klatę a popłoch był niesamowity. Teraz dla odmiany mamy 4 podrzucone psy i z kocurami spokój, nie cierpię kotów.Brrrrr

    ReplyDelete
  44. Wiem, co czułaś. Mi raz jeden obrzydliwy rudzielec zeżarł roladki. Na niedzielny obiad! Czujesz to? Wołowe roladki z ogórkiem i marchewką w środku. I na dodatek sos wpierdzielił. Brrr... Dostał zsyłkę na Sybir czy gdzieś tam.

    ReplyDelete
  45. Czarna Malgoska--> Na szczescie tutaj bezpanskie koty sa naprawde rzadkoscia, bo musialabym sie pochlastac:)) A jeszcze jakby sie tak na biega rozmnazaly to juz plaga. Najgorsze, ze czesto w malych sklepach spozywczych wlasciciele maja kota (zwykle zwierze siedzi na zapleczu i pewnie poluje na myszy) ale kilkakrotnie sie zdarzylo, ze stoje w kolejce, a tu nagle KOT!!!
    Natychmiast odkladam gdzie popadnie to co zakupilam i na sztywnych nogach wychodze:)))
    Kiedys bylismy w polskiej dzielnicy i Wspanialemu zachcialo sie czegos na slodko, przypomnial sobie, ze jest tam sklep Wedla, za ktorym ja nie przepadam, no ale... Poszlismy, a w sklepie kot:))) Wiec ja stalam pod sklepem a Wspanialy mi przez szybe pokazywal batoniki, zebym wybrala, ktory ma mi kupic:))))

    ReplyDelete
  46. Volus--> Za wolowe roladki z ogorcem i marchewa to i tak mial szczescie, ze mu sie trafila zsylka a nie odstrzal:))) Nie wiem, czy stac by mnie bylo na taki lagodny wymiar kary:))

    ReplyDelete
  47. Stardust jakbyś go wpuściła kupiłby Cię w kilka godzin! :)
    Wiem co mówię, bo ja wiesz, byłam z tych co to krzywdy by nie zrobili, ale żeby się zachwycać czy też rozczulać to wiesz, nic z tego. Do czasu.... :)

    ReplyDelete
  48. Aga_xy--> Raczej to nie ten przypadek, ja mam fobie, ja sie BOJE a to jest zasadnicza roznica:) Ja nie wpuszcze kotecka bo mam swiadomosc, ze zafundowalabym sobie atak serca:)
    Nielubienie, albo brak entuzjazmu to zupelnie cos innego;((

    ReplyDelete
  49. Stardust, jeszcze pare razy i go polubisz :)))))

    ReplyDelete
  50. Ha, ha, Zła Kobieta! Zła Kobieta napuści Straszliwego Mężczyznę!!!!

    :-)))))))))))))))))))))))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...