Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, January 20, 2011

Nastepny/a prosze



Bardzo mi sie to podoba. A jeszcze bardziej bylabym szczesliwa widzac kolejke do tej fontanny.
Jeszcze nastepna kolejke ustawilabym przy jakims ruchliwym skrzyzowaniu. A czemu nie?
Jak ktos jest tak bezmyslny to niepotrzebnie zajmuje miejsce na ziemi. Krew mnie zalewa jak widze te tlumy bezmozgowcow z ruchliwymi paluszkami i rozbieganymi oczkami.
Kiedys przyszla klientka na czyszczenie twarzy i kladzie sie na lozko z telefonem w rece.
-- Wiesz jak jestes tak bardzo zajeta, to nie musimy robic tego zabiegu dzisiaj - powiedzialam.
-- ??? Nie rozumiem...
-- Czego nie rozumiesz? To ja rozumiem, ze spodziewasz sie jakiejs waznej rozmowy, skoro kladziesz sie z telefonem w rece.
-- A nie, nie, to tylko tak na wypadek...
-- Jaki wypadek? Tu nie ma zadnych wypadkow, tu jestes po to zeby sie zrelaksowac, wiec wybieraj albo telefon albo facial.
-- Ale jakby ktos zadzwonil?
-- Jak zadzwoni, to zostawi wiadomosc.
-- A jak mi przysle wiadomosc tekstowa?
-- To odpiszesz jak skonczymy.
Patrzyla na mnie jakbym co najmniej skazala ja na smierc, ale odlozyla telefon na szafke obok. Oczywiscie w czasie zabiegu telefon zadzwonil. Poruszyla sie troche nerwowo:
-- Czy mozesz zobaczyc kto to?
-- Nie, nie moge. A w zasadzie to moge, ale nie mam czasu, bo ja pracuje.
-- Stardust... ale...
-- Nie ma zadnego ale, Ty mi placisz za zabieg kosmetyczny, a nie odbieranie Twojego telefonu.
Wytrwala do konca, ale jak tylko skonczylam rzucila sie do tego telefonu jak lwica.
Okazalo sie, ze dzwonila kolezanka i tak jak przewidywalam zostawila wiadomosc, wiec w sumie nic sie nie stalo. Ale cos sie dzieje ludziom w glowe i to jest bardzo szerokie i powazne zjawisko. Kiedys zapytalam syna Wspanialego dlaczego, skad sie bierze ta wyzszosc tekstowania nad rozmowa?
-- Bo wiesz, jak dzwonisz to mozesz trafic na nieodpowiedni czas, moze ta osoba jest zajeta.
-- Ale przeciez na tak samo zly czas trafia tekst.
-- No.. niby tak, ale... na tekst to kazdy moze odpowiedziec kiedy chce w innym terminie...
-- Ale tak samo mozna w innym terminie odpowiedziec na wiadomosc glosowa.
-- Yyyyy..
-- Czyli co? Tekstujesz, bo nie chcesz uslyszec glosu osoby, z ktora niby chcesz nawiazac kontakt? Jakbys zadzwonil, ktos by odebral i uslyszalbys zywy glos to co? Sparalizowaloby Cie?
Tak jak przewidywalam nie mial odpowiedzi.
Bardzo mi sie podoba postawa Wspanialego, ktory wszem wobec zapowiedzial, ze on nie tekstuje, nie odbiera wiadomosci tekstowych i jak ktos mu chce przeslac tekst to niech go lepiej pocaluje w dupe.
I ma chlop swiety spokoj. Ja odbieram i czasem nawet odpowiadam na tekst, bo dostaje je tylko od klientek, ale juz wprowadzilam ciche szkolenie. Mianowicie nie odpowiadam natychmiast, tylko odczekuje 2-3 godziny. Najczesciej w ciagu tych 2-3 godzin dostaje normalny telefon.
-- Wiesz, wyslalam Ci tekst, ale nie wiem czy odebralas?
-- Nie odebralam, bo nie mam czasu na tekstowanie, ale moge zawsze odebrac rozmowe.
Dziala, juz sie wiekszosc nauczyla, ze szybciej jest zadzwonic. I o to mi dokladnie chodzi czyli nauka nie idzie w las.
Mam klientke, ktorej synowa ma za zadanie codziennie rano wyslac tekstowa wiadomosc o dziecku.
-- Jay, jak Cie lubie, gdybys byla moja tesciowa to odgryzlabym Ci glowe - podsumowalam krotko te codzienne raporty.
-- Ale ja bardzo chce wiedziec co sie wydarzylo od wczoraj.
-- To moze zamieszkaj z nimi.
-- Zwariowalas?!
-- Ja? Nie, a czy Ty sie dobrze czujesz? Przyznaj mi tak z reka na sercu, szczerze, chcialabys miec taka tesciowa?
-- Yyyy.. no... raczej nie.
-- Wiec sie zmien, poki nie jest za pozno.
Zapadla cisza, po ok. 10 minutach przyznala mi racje.
Jeszcze wspomne o klientce, ktora sie przyznala, ze spi z telefonem obok, nie rozstaje sie z nim do tego stopnia, ze kiedys telefon wpadl jej do muszli klozetowej.
Czy mozna byc bardziej uzaleznionym, zniewolonym? Moim zdaniem, nie.
Jakby ktos kazal czlowiekowi pracowac 24 godziny na dobe, to oczywiscie nikt by sie nie zgodzil, ale jak 24 godziny na dobe jestesmy "dostepni" to wszystko jest w porzadku.
Takie niewolnictwo na zyczenie.
A skoro na zyczenie, to niech na zyczenie wpadaja do fontanny, pod samochody, topia sie, lamia sobie kosci, rozbijaja glowy itp. itd.
Bardzo prosze, niech sie spelni.
Tylko niech przy okazji nie zabijaja innych, niewinnych ludzi, ktorzy sa na tym swiecie przytomni, wiedza co robia, gdzie ida, co sie wokol nich dzieje.
Ta wariatka, ktora wpadla do fontanny ponoc powiedziala, ze bedzie sadzic.
Nie wiem kogo? Fontanne, ze sie nie usunela?

93 comments:

  1. Widzialam juz to samo youtube video na Facebook dzis:) Musi, ze krazy po necie! Star w tym temacie to juz chyba wszystko powiedzialam u Koali na blogu! swiat zwariowal, dobrze, ze jestes cieta na te klientki z telefonami, tez bym byla:)

    ReplyDelete
  2. będzie sądzić tych, co ją nagrali kamerami przemysłowymi, że jej nie pomogli. widziałam z nią dziś rozmowę. bardzo oburzona była, bo ona jest przecież pracownikiem któregoś ze sklepów w tym mall'u.... kretynka wysokich lotów.

    a mnie strasznie wkurwia, jak jade z kimś, kto prowadzi samochód i cały czas txtuje albo siedzi na FB w telefonie... nosz... krew mnie zalewa bo większej głupoty nie ma.

    spotkałam się też ostatnio z koleżanką, której dawno nie widziałam i chyba już nie zobaczę ponownie, bo ta całe spotkanie przesiedziała smsujac i sprawdzając chyba swoje konto FB... no porażka z takimi ludźmi!

    ReplyDelete
  3. ja bym bez smsów zwariowała.
    natomiast poczty głosowej organicznie nie trawię i nie posiadam.

    ReplyDelete
  4. myślę, że ludzie wolą pisać niż zadzwonić, gdyż pisząc po prostu coś oznajmiają, natomiast podczas rozmowy należało by się zapytać, uzgodnić a dla niektórych to chyba za trudne

    ReplyDelete
  5. nie nawidze pisac SMS,no szlag mnie trafia jak musze odpisac
    uwazam za chore wysylanie zyczen w ten sposob
    zauwazylam ze ludziska sa uzaleznieni od telefonu;moje niektore pracownice to nawet zestawy glosnomowiace se pokupowaly aby mogly rozmawiac sprztajac;paranoja
    ja tez jestem uwiazana do komory ale nie dlatego ze chce ,ja musze miec telefen przy dupie bo niestety dwonia klienci i pracownice:nie jest to tez na zasadzie takiej ze chodze z nim do kibla alboi sie z owzgo zrywam slyszac ze telefon dzwoni;odbieram w miare mozliwosci ;jak nie to oddzwaniam pozniej;pracownoce juz nauczylam ze jesli to nie jest sprawa zycia i smierci to po godz 17 i w wekendy to jest moj czas dla rodziny i potrafie warknac jak ktoras zadzwoni z jakas glupotka,z klientami bywa gorzej ale tez zaczynaja sie orzyzwyczajac

    ReplyDelete
  6. Serdeczne dzieki za porcje smiechu i radosci
    - zaraz po przebudzeniu. Lubie zaczynac dzien w ten wlasnie sposob - wiec prosze o wiecej!!!
    Usciski

    ReplyDelete
  7. lubię swój telefon, i praktycznie zawsze mam go pod ręką! ale jak idę na czyszczenie pyszczka do kosmetyczki to absolutnie go wyłączam - bo to jest przysłowiowe "moje 5 minut"

    ReplyDelete
  8. A jak ja 'lubię' tych, co rozmawiając ze mną non stop kontrolują ekranik komórki, czy aby coś sie na nim nie pokazało? Wrrr.... Dla mnie to jest choroba i trzeba to leczyć.
    O tych, co życzenia wysyłają smsem na urodziny nie wspomnę - ot, kultura.
    Choroba naszych czasów, kurczę.
    Osobiście telefon mam w kieszeni tylko wtedy kiedy gdzieś ruszam z domu. W domu nie wiem często gdzie się wala. Jak dzwoni to znajduję. A jak fajnie jest wyłączyć w ogóle? :)) Przychodzi weekend i koniec komórkowania. Kto naprawdę chce ten znajdzie :)

    ReplyDelete
  9. 1. jestem zla i podla, ale ten filmik smieszyl mnie ostatnio przez pol dnia w pracy. A najbardziej bawilo mnie to, ze jak szybko wpadla, tak szybko wyszla i odeszla jak gdyby nigdy nic :) W sumie to kiedys podobny byl z pingwinem w roli glownej, i tak na dobra sprawe, to gwiazda zalaczonego i pingwin niewiele sie roznia :D

    2. dziwnym zbiegiem okolicznosci odbylam wlasnie poranna rozmowe z KNK na temat jego uzaleznienia od telefonu, ktore doprowadza mnie do bialej goraczki - moze powinnam zapisac go do jakiejs grupy wsparcia (najlepiej smsowej :D) bo czestotliwosc z jaka sprawdza, czy przypadkiem ktos nie napisal jest zatrwazajaca...

    ReplyDelete
  10. Widziałam ten film, bo u nas też zdobył sławę. Sądzić fontannę:))? Ubawiłaś mnie setnie. Babsko lezie nie patrząc gdzie, wlatuje na własna prośbę łbem do fontanny i jeszcze chce się sądzić? Powinni ją leczyć chyba.

    ReplyDelete
  11. Moje podejście do tematu jest proste: na SMS-y nie odpowiadam, telefony odbieram lub oddzwaniam później, ale... z taką częstotliwością, że mogłabym ustrojstwa nie mieć.
    Nie cierpię kierowców z komórą w dłoni - kark bym im skręciła za totalną głupotę.
    A babka od fontanny to chyba hit - mój akademik przekazuje sobie ten filmik z pokoju do pokoju :)

    ReplyDelete
  12. a kiedyś były piękne czasykiedy na naszej ulicy były 2 telefony na 20 domów.. ludzie mieli dla siebie czas i chcieli z sobą przebywać ;)

    ReplyDelete
  13. To jest podobne do tej mamuśki, co wlokła swoje dziecko do McDonald's a potem zaskarżyła sieć, że przez nich jej dziecko tyje. Gdzieś przyczyna ze skutkiem zbłądziła w tym świecie i jedno nie wynika już z drugiego a brak logiki widać na każdym kroku. Masowa głupota ma tendencje tylko wzrostowe.

    ReplyDelete
  14. To ci dopiero uparta... fontanna;) Że tez na takie kary nie ma jakiej:D Stanie, stoi i czeka, aż porządny człowiek wpadnie;)

    ReplyDelete
  15. Podpisuję się pod świetnym tekstem wszystkimi moimi kończynami!!!!!! Pozdrawiam Cię serdecznie."gekon".

    ReplyDelete
  16. Rewelacja.
    Ależ się posmarkałam.
    Ja notorycznie zapominam swojej komórki - to chyba znaczy że mogę bez niej żyć.
    Buziaki

    ReplyDelete
  17. Na starym blogu pisałem o tym problemie. Wkurzyłem się, gdy byłem u lekarki, a ta zamiast mnie badać, macać, podziwiać i leczyć bezczelnie pisała sobie SMSy.
    Ja również nie lubię tekstów, odpowiadam na nie kiedy chcę czyli rzadko. A sam wysyłam rocznie kilka SMSów, głównie charytatywnych.
    I wkurza mnie jeszcze durny zwyczaj składania sobie życzeń imieninowych czy urodzinowych za pomocą MMSa. A moja siostra uwielbia to robić.

    ReplyDelete
  18. Moniko--> Jestem cieta na telefony w moim gabinecie, bo dla mnie to lekcewazace to raz, dwa nie wyobrazam sobie pracowac w warunkach kiedy klientka ciagle patrzy na durny ekranik. No ale przeciez bywaja tacy, co im do glowy nie przyjdzie, ze nalezy telefon wylaczyc w kinie, teatrze, na koncercie, w czasie pogrzebu... Glupota jest bezgraniczna;)

    ReplyDelete
  19. Evek--> Tez slyszalam te historie:)) no kretynizm sie szerzy i tyle.
    A z kierowcami masz racje, jestem za tym, zeby zabierano prawo jazdy kierowcom tekstujacym, zupelnie bez zadawania pytan. Tekstowal to od dzis moze jezdzic tylko furmanka, zadnych apelacji, sracji, ponownego zdawania egzaminow. Ile wypadkow tacy powoduja? Ile niewinnych ludzi ginie w wypadkach przez nich spowodowanych? Dlatego napisalam, nie mam nic przeciwko temu, zeby popelniali masowe sepuku :))

    ReplyDelete
  20. EwaF--> Czyli co? Mowienie jest za trudne? Co mozna oznajmic piszac, czego nie mozna powiedziec? Dla mnie pisanie w celu uzgodnienia czegos trwa dluzej niz rozmowa na ten temat, bo jesli w gre wchodzi np. umowienie sie na spotkanie, to zanim dwie osoby napisza kiedy kto ma, albo nie ma czasu, to powiedziec mozna to duzo szybciej. Wiem, bo kilka klientek probowalo wielokrotnie umowic sie na wizyte piszac i wiem, ze trwa to w nieskonczonosc w porownaniu z rozmowa.

    ReplyDelete
  21. Mamuska73--> To mamy dokladnie tak samo:)) Ja tez w pelni swiadomie przestawilam moje klientki na telefon komorkowy z normalnego, ale po to zeby ROZMAWIAC a nie pisac. I jak przychodze do domu, to telefon jest wylaczony. Wszyscy znajomi dzwonia na telefon domowy, jak nas nie ma zostawiaja wiadomosc i spokoj. Telefon komorkowy sluzy jedynie do sytuacji wyjatkowych w ciagu czasu pracy. Moje kolezanki nawet nie maja mojego numeru, bo po co? Zeby pogadac, czy raczej popisac. Pisanie to mam na blogu i mi zupelnie wystarcza:))) W zyciu realnym mam realne kontakty z ludzmi.

    ReplyDelete
  22. Ina--> Najgorsze, ze to jest smieszne w przypadkach jednorazowych, masowo to jest zjawisko przerazajace:)

    ReplyDelete
  23. Elfii--> Ja tez lubie swoj telefon, w przeciwnym wypadku bym go nie miala. A mam juz od dobrych nastu lat, ale nie jestem od niego uzalezniona. Taka niby drobna roznica:))) A tym czasem siedzialam kiedys w kinie obok dziewczyny, ktora ogladajac film caly czas klikala na malym ekraniku. Dla mnie to choroba.

    ReplyDelete
  24. Laki--> No wlasnie:)) Jestes z kims na zywo, a jednoczesnie jestes olewana, bo ktos ciagle zerka w ekran telefonu. Telefon mam dla klientek, poza klientkami numer maja Wspanialy i Potomek i nikt wiecej. Wspanialy dzwoni po 17tej zeby sprawdzic czy wracamy razem do domu, a ja odpowiadam krotko "tak" albo "nie" i nie widze powodu do dluzszej rozmowy. Ciagle mieszkamy razem:))) Potomek dzwoni na telefon domowy, w wyjatkowych sytuacjach korzysta z komorkowego, ale to jest naprawde w wyjatkowych.

    ReplyDelete
  25. LillaMy--> W/g mnie to sie stanowczo kwalifikuje do leczenia:)) Jesli SMSy ktos uwaza za prywatny kontakt z druga osoba, to naprawde cos jest nie tak. Telefon sluzy do mowienia, email, gg, IM do kontaktow pisanych i ja sie tego trzymam:)

    ReplyDelete
  26. Aga_xy--> Sadzic fontanne? bo chyba nie sklep, nie dostarczyciela sieci telefonicznej, no nie wiem kogo mozna jeszcze sadzic? Moglaby sadzic sama siebie, ze zapomniala kostiumu kapielowego:))) Chyba ze obsluge sklepu, ze nie postawili tam nikogo z recznikiem:))))

    ReplyDelete
  27. Malutka--> Kierowca ROZMAWIAJACY przez telefon za pomoca bluetooth mi nie przeszkadza, bo tak samo moze rozmawiac z pasazerem i to nie rozprasza uwagi. Ale kierowca rozmawiajacy, trzymajacy telefon w rece przy uchu, lub co nie daj buk tekstujacy.... na szafot!!!!

    ReplyDelete
  28. Eulalio--> I to BYLY piekne czasy, ludzie sie porozumiewali jak ludzie za pomoca mowy, a nie sprzetow, usmiechali sie do siebie, bo trudno bylo pozyczyc soli bez usmiechu:))) Teraz sie siebie boja, boja sie zywego kontaktu. Ja tam wczoraj z zupelnie nieznana kobitka czekajac na przystanku umowilam sie na wino w niedziele:)) Aaaa i zrobilam to na zywo metoda usta-ucho!!! Nie tekstowalysmy do siebie, az dziwne, ze tak mozna. A poniewaz kobieta potrafi mowic, to chyba bede miala nowa kolezanke w okolicy:))

    ReplyDelete
  29. Akemi--> Bo to JEST masowa glupota i w dodatku bezgraniczna;)

    ReplyDelete
  30. Nivejko--> No swinia nie fontanna:))) Moglaby chociaz uprzedzac wysylajac jakies sygnaly, albo najlepiej nauczyc fontanne pisania tekstow!!! a poki co niech chociaz recznik podaje:)))

    ReplyDelete
  31. Gekon--> Dziekuje i pozdrawiam wzajemnie:))

    ReplyDelete
  32. Gosiu--> Moja diagnoza: jestes jeszcze czlowiekiem:)))

    ReplyDelete
  33. Volus--> Lekarke zajeta bardziej komorka niz mna, zjebalabym na funty i mowie to zupelnie serio. Nie wyobrazam sobie takiej sytuacji.
    A zyczenia elektroniczne jesli sa napisane przez piszacego w sensie wymyslone i wystukane, nie mam nic przeciwko. Najbardziej wkurwiaja mnie e-kartki z gotowymi wierszykami!!! Jak dostaje taka kartke z gotowym wierszykiem to uwazam, ze jest to naprawde policzek. A juz jak taka kartka pochodzi od rodziny, to sie zaczynam mocno zastanawiac co ja niby robie w takiej rodzinie:)))

    ReplyDelete
  34. nie lubie snmsowych zyczen. ale sms sa dla mnie pierunsko wazne. Teraz juz potrafie odlozyc tel,i dac mu chwile odpoczac, ale... ale 7 lat temu,gdy zmarl moj przyjaciel, gdy jego rodzinie zawalil sie swiat, w ciagu miesiaca wyslalam ok 6tysiecy smsow. bylam dostepna dla jego dzieci 24h na dobe. i nie zaluje poswieconego czasu,kasy i serca.

    ReplyDelete
  35. Kuleczko--> Ale te 6 tysiecy smesow to nie byly o tresci "zjadlam wlasnie pierogi i mnie suszy, chyba byly przesolone" czy tez "ide kupic buty" tylko raczej zwiazane z akcja pomocy, prawda?
    To jest wlasnie ta subtelna roznica w umiejetnosci korzystnia z telefonu komorkowego, ktory sluzy to sytuacji wyjatkowych.
    Takie jest moje zdanie.

    ReplyDelete
  36. nie znoszę smsmów.Po kij mi to? czasami pisze,ale m i się nóż w kieszeni otwiera kiedy np Junior siedząc z nami (raz na ten przykład dwa miesiące) non stop nabija smsmy do swej dziuni.
    Nosz wurwa!
    Godziny nie moze wytrzymać ?
    No i co jej pisze w tak krotkim czasie ?
    wydarzyło sie właśnie JEDZENIE , a potem poszedł do klopa,też jej to pisze?
    ;))

    ReplyDelete
  37. była taka piosenka: telefony, telefony w mojej głowie drrrrrrrrrrrrrrrr...
    ale to głupie, no nie?

    ReplyDelete
  38. Tuv--> Wlasnie tez tego nie rozumiem:) Czy przez to ciagle esemesowanie ludziom sie wydaje, ze sa wazniejsi? Ja wprowadzilam zakaz uzywania telefonow jak przychodza dzieci w odwiedziny. Wkurwilo mnie jak sobie obie panieki (synowa i coreczka) siedzialy w Thanksgiving miedzy obiadem a deserem i napierdalaly w klawiaturke. Teraz w drzwiach zabieram telefony i oddaje jak wychodza. Najpierw bylo zdziwienie polaczone z oburzeniem, a teraz sie przystosowali. Przychodza 3-4 razy w roku na kilka godzin i zamiast rozmawiac z ojcem czy dziadkiem to stukaja. Chcesz stukac, nie przychodz, laski nie robisz;))

    ReplyDelete
  39. Dla scislosci, to byl Thanksgiving 2009, bo w tym roku telefony juz lezaly w moim biurze:)

    ReplyDelete
  40. El--> No glupie;) Nie mam nic przeciwko telefonom, bo sluza do komunikacji, ale uwazam, ze korzystanie z nich jak sie jest w towarzystwie zywych ludzi jest lekcewazace.

    ReplyDelete
  41. A ja mam coś takiego, że autentycznie nie lubię dzwonić. Nie wiem skąd mi się to wzięło, nie mam problemu z dzwonieniem do Pana Koali, Mamy, czy najlepszej przyjaciółki, ale jak mam zadzwonić i się umówić na wizytę jakąś, czy coś zarezerwować, to aż mnie skręca. Nie wiem dlaczego, zastanawiałam się nad tym wiele razy i cholera nie wiem. Gadać lubię, nie mam problemu z kontaktami międzyludzkimi, a tu taki klops... Jak ostatnio miałam zadzwonić do restauracji zarezerwować lunch z okazji Winterlicious, to aż mi się ręce spociły. A smsy lubię, według mnie są mniej inwazyjne niż telefon. Wiem, że niby można się na pocztę nagrać, ale na palcach jednej ręki mogę policzyć znajomych, którzy ją mają włączoną. A tak to wiem, że wyślę smsa i dostanę odpowiedź w odpowiedniej dla odbiorcy chwili :) Oczywiście jak mam obgadać dłuższy temat, to dzwonię, bo mi się klepać nie chce :))))

    ReplyDelete
  42. Aha, podobnie jak Ty uważam, że używanie telefonu w towarzystwie jest lekceważące. Nie znoszę jak ludzie rozmawiają przy płaceniu za zakupy (potem wielkie zdziwienie, że garnek tyle kosztował), dobija mnie jak potrafią po prostu odebrać telefon gdy rozmawiają z kimś innym, bez nawet tekstu "przepraszam cię, tylko zerknę kto dzwoni". Po prostu przerywają w pół słowa i odbierają! Mój były sprawdzał swój telefon co pięć minut, co mnie doprowadzało do szału.

    ReplyDelete
  43. Znałam kiedyś taką jedną, co to telefon wpadł jej do garnka z zupą, którą akurat gotowała :)), i chciała go reklamować, bo ciągle był na gwarancji.

    ReplyDelete
  44. fontanna powinna jej byla przyslac text, ze tam stoi.

    a swoja droga, ostatnio zwrocilam uwage naszemu nowemu prezydentowi firmy, ze w czasie tzw. general meeting, sprawdzal swoje emaile na telefonie. nawet sie nie obrazil, ale strasznie mnie wkurzaja ludzie ktorzy w trakcie rozmowy ze mna np. podnosza telefon. albo sprawdzaja email. moja uwaga jest poswiecona osobie z ktora akurat rozmawiam i tyle.

    ReplyDelete
  45. Koala--> Dalas mi do myslenia szczegolnie tym zdaniem:
    "Wiem, że niby można się na pocztę nagrać, ale na palcach jednej ręki mogę policzyć znajomych, którzy ją mają włączoną"
    Mam wrazenie, ze w Polsce ludzie z telefonow mowionych przesiedli sie prosto na pisane, bo najpierw byl telefon mowiony, potem dlugo nic i zaraz pisany:)) Tutaj najpierw byl telefon mowiony, potem answer machine, na ktorej ludzie nauczyli sie mowic do "automatu" a dopiero pozniej telefony stukane. Dlatego tez tutaj nikt nie ma oporu przed "mowieniem do maszyny". Jesli chodzi o "inwazyjnosc" to tak samo inwazyjna jest wiadomosc pozostawiona na poczcie glosowej, jak esemes, bo i na jedna i druga wiadomosc trzeba odpowiedziec. Tutaj nie spotkalam sie z przypadkiem zeby ktos mial "wylaczona poczte glosowa" no nie slyszalam w zyciu o takiej opcji. Moze ktos nie odbierac poczty glosowej, ale ja na tej samej zasadzie moge ignorowac esemesy. Jedno i drugie jest ignorancja. Zamawianie stolika w restauracji, owszem jak ide ze Wspanialym czy z dziecmi to moge go zamowic elektronicznie, bo jest mi obojetne jaki i gdzie ten stolik dostane. Natomiast jak zamawiam stolik na obiad z dziadkami to dzownie i rozmawiam z zywa osoba, ktora jest w stanie wysluchac i zrozumiec, ze potrzebuje stolik gdzies pod sciana, zeby nikt dziadkom nie lazil za plecami i zeby nie musieli sie co chwile przesuwac po to zeby innym ulatwic przejscie np. do lazienki. Wiec w tym wypadku zdecydowanie preferuje rozmowe "na zywo". No i nie mow mi, ze jak potrzebujesz wizyte do lekarza, to do niego wysylasz esemesa:)))) czy nawet do recepcjonistki:)
    Sama pracujesz w sklepie i widzisz na codzien co ludzie wyczyniaja placac za zakupione towary. Czy to jest odpowienia chwila na telefon? Raczej nie. O lekcewazeniu osob zywych przez esemesy juz sie nie bede powtarzac, bo to jest chamstwo czystej wody.

    ReplyDelete
  46. Kachna--> Po co reklamowac, przeciez mogla troche dluzej pogotowac i zjesc;)))))

    ReplyDelete
  47. b.--> Beszczelna fontanna nie nauczyla sie tekstowac:)))
    Szlag mnie trafia jak ludzie w mojej obecnosci zerkaja na telefon, staram sie jak najszybciej uciac rozmowe, skrocic spotkanie i wiecej z takimi ludzmi nie umawiac. Niech sobie ignoruja mnie bez mojej obecnosci, bo im wolno mnie ignorowac, co do tego nie mam zadnych zastrzezen, ale na ignorowanie mnie w mojej obecnosci nie pozwalam i tyle.

    ReplyDelete
  48. Haha, no nie, nie wysyłam smsa do lekarza :) Jak tylko mogę, wszystko rezerwuję elektronicznie, a jak się nie da, to autentycznie wolę pojechać i załatwić osobiście niż przez telefon. Poważnie, nie wiem dlaczego mam taki opór przed dzwonieniem.
    Co do poczty głosowej, to wydaje mi się, że właśnie powodem jest to co piszesz - w Polsce praktycznie nie było automatycznych sekretarek, mało kto miał i ludzie nie są przyzwyczajeni.

    ReplyDelete
  49. Ja wypieprzylam telefon kom. ,mam w domu zwykly i tez mozna zostawic wiadomosc,Piekny ma sluzbowy,i wystarczy.
    Tej babie,ktora wpadla do fontanny zimna woda nie pomogla,swiadczy o tym ze z nia zle.

    ReplyDelete
  50. Ja mam identycznie jak Pani Koala - ja dzwonic nie lubie i nie umiem. Owszem - z nozem na gardle jak musze to zadzwonie ale znajde miliard wymowek aby przelozyc to na pozniej. Jak mialam dzwonic do Promotorki w sprawie pracy to mnie skrecalo, zawsze godzine sie zbieralam by zadzwonic (pomijajac ze to taka swoista Beata Tyszkiewicz jest wiec tym bardziej stres ze bede za malo Ą Ę) .. tak samo ze wszelkimi rezerwacjami - zawsze sie stresuje ze tak powiem nazwisko ze znow je przekreca. I niby wiem ze nikt mnie przez tel nie ugryzie a jak dzwonie do obcych ludzi to nawet nie wiedza kim jestem ale i tak....jest we mnie jakis hamulec. No ja niestety z tych co smsy wysylam setkami ;) W abonamencie mam 500 darmowych smsow i schodza bezproblemowo w ciagu miesiaca :D Ale nie wpadla jeszcze na zadna fontannę ani tez pod samochod. Samochodem tez nie jezdze wiec ludzie moga byc bezpieczni. Niektorym latwiej formulowac slowa pisane niz je mowic. I niby wiem ze jak zadzwonie to szybciej cos powiem niz zanim napisze 5cio czesciowy sms, ale zdecydowanie wybieram sms. Jedyne do kogo potrafie zadzwonic bez obaw to wlasna Rodzicielka - a do innych mam telefoniczna traumę.

    ReplyDelete
  51. Cześć Stardust :)
    Dopóki tacy samobójcy nie zagrażają przy okazji nikomu innemu, to niech wpadają do tych fontann!
    Komórkę mam przy sobie też o wiele za często, ale u kosmetyczki odkładam ją spokojnie do torebki, na te 0.5 do 1.0 godziny naprawdę mogę się oderwać od pracy. A może ta klientka czekała na telefon od faceta? Kobiety najczęściej wtedy głupieją :) Wiem z doświadczenia :)))!
    pozdrawiam!

    ReplyDelete
  52. Koala--> Rezerwacja elektroniczna jest tutaj tez bardzo popularna, ale tak jak wspomnialam w niektorych sytuacjach, zdecydowanie taka "na gebe" dziala najlepiej. Wlasnie sprawdzilam w Wiki pierwsze "glosowe sekretarki" (bo tak to sie chyba po polsku nazywa, pokazaly sie na rynku w Stanach w roku 1960. Ja sama kupilam pierwsza w 1987 bodajze, to jeszcze byla maszyna do ktorej wkladalo sie tasme. Owszem na poczatek jak ja mialam to budzila opory glownie wlasnie wsrod moich polskich znajomych, ktorzy nie "potrafili rozmawiac do maszyny". Ale po kilku razach czlowiek sie oswaja i potem zaczyna miec zupelnie odwrotny odruch, czyli jak dzwoni to spodziewa sie wlasnie maszyny i zapomina jezyka w gebie jak po drugiej stronie odezwie sie zywa osoba:)) Swiadczy to o tym, ze czlowiek bardzo szybko przyzwyczaja sie do pewnych sytuacji i wyrabia sobie adekwatny nawyk. Obawiam sie, ze czlowiek roku 2020 nie bedzie w ogole umial mowic, bo nie bedzie potrzeby. Nie wiem co zastapi mowinie oprocz tekstowania, moze bedziemy szczekac, moze cwierkac, ale na pewno zaginie umiejetnosc poslugiwania sie mowa. Dawniej uczylo sie dzieci kultury rozmowy telefonicznej, teraz juz nie ma takiej potrzeby. To jest przerazajace, ze czlowiek przestanie umiec poslugiwac sie mowa. A przeciez od zwierzecia rozni nas glownie mowa, czyli umiejetnosc artykulowania swoich mysli.

    ReplyDelete
  53. MAGA--> Jestes w domu, wiec faktycznie telefon komorkowy nie jest Ci potrzebny. Ja sie nie upieram przy zasadnosci posiadania komorek, bo wiadomo, ze jak czlowiek wychodzi z domu, to rozne rzeczy sie moga zdarzyc i ta komorka jest potrzebna. Tym bardziej, ze wraz ze wzrostem ilosci komorek maleje liosc automatow ulicznych. Ale telefon w wiekszosci przypadkow to jest centrum zycia, a to juz jest chore:)))

    ReplyDelete
  54. Ucieczko--> Bron Boze nie mam zamiaru Cie do niczego przekonywac, kazdy ma prawo zyc sobie jak chce. Ale czy nie pomyslalas o tym, ze Twoja "nieumiejetnosc" czy tez "hamulec" to objaw braku praktyki.
    A jak sie komunikowalas z ludzmi przed telefonem komorkowym? przed mozliwoscia esemesowania?

    ReplyDelete
  55. Iw--> Czy czekanie na telefon od faceta usprawiedliwia? :))) Nie sadze:) Co dziwne jeszcze nigdy nie widzialam faceta, zeby w towarzystwie wpatrywal sie w komorke, bo czeka na telefon od "facetki". Moze warto wyluzowac, ja wiem z doswiadczenia, ze mezczyzni wola te kobiety, ktore nie czekaja. Kobieta, ktora czeka i uzaleznia swoje istnienie od telefonu, to dla faceta (normalnego) za duze obciazenie psychiczne. Faceci z reguly nie szukaja dziewczynek, ktore nie potrafia bez nich zyc, ale niezaleznych kobiet, ktore CHCA zyc z facetem. W tym wypadku raczej bardziej sie oplaca NIE odbierac kazdego telefonu, NIE reagowac na kazde skinienie palcem. Mezczyzna jest samcem, a samiec ma to do siebie, ze jest nastawiony na polowanie, zdobywanie. A co tu zdobywac jak zdobyc siedzi wpatrzona w telefon 24 godz/dobe i obgryza paznokcie z nerwow. Widzialam kilka takich kobiet i jeszcze przy tym staraly sie podkreslic, ze "im wcale nie zalezy, czy on zadzwoni czy tez nie". Plakac sie chce na takie "nie zalezy" az strach sobie wyobrazic co jedna z druga by robila gdyby jej ZALEZALO;)))

    ReplyDelete
  56. Jestem pewien ,że dziewczyna była w sytuacji analogicznej do właścicielki księgarni z filmu "Masz wiadomość".
    Na chwilę,wpadła w tarapaty, ale wykazała się przy tym sporym opanowaniem i hartem ducha. Jest usprawiedliwiona ;)

    And now, go to check if You have a very important message :)

    Marian

    ReplyDelete
  57. oh ja z tych co to niedawno 20stke przekroczyli ;) Stad tez jak juz ostatecznie mialam do kogo dzwonic to juz byl sms. widac faktycznie - brak praktyki i z tym sie zgodze ze jakbym sie w koncu przekonala do dzwonienia to moze by to sprawiej szlo ;) A tak - obym nigdy nie zwariowala na tyle by wpadac do fontanny ;) i zdecydowanie bardziej wole spotkanie z kolezankami i wtedy tel w torbie wyciszony. Jeszcze nie popadlam w paranoje i wątpie by mi to w przyszlosci zagrazalo. Czyli jak zwykle - kazdy woli co innego i wazne by akceptowac czyjes gusta i odchyły ;)

    ReplyDelete
  58. Moje królestwo chyba nie jest z tego swiata, bo
    obrzydliwie wręcz nienawidzę sms-ów. Nie pisuję, bo mi pikawka wskakuje na wyższy bieg samoistnie. Nie mam cierpliwości. Rozmawiac lubię, a owszem owszem, ale jak ktos do mnie dzwoni ;)

    ReplyDelete
  59. Najfajniej jest, gdy dzwoni moja komórka, a ja zaczynam miotać się po mieszkaniu, by ja znalezć, bo najczęściej nie wyjmuję jej z torebki.W Polsce smsy są znacznie tańsze niż rozmowa, więc dużo osób dlatego pisze. Ja nie lubię, bo muszę to robić w okularach, więc zmienić te do dalekiego zasięgu na te do bliży. Ale jak się ta babeczka szybko pozbierała, pozazdrościć.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  60. Doprowadzają mnie do szału głośne rozmowy telefoniczne w autobusach, a to już chyba jakaś norma! Rzucam jadowite spojrzenie, powoli wstaję i ostentacyjnie przemierzam autobus w poszukiwaniu lepszego miejsca. Czasem działa. Rzadko ;)

    ReplyDelete
  61. Ucieczko--> Hahaha to wyjasnia wszystko:)) Ty w ogole nie masz prawa wiedziec o czym ja pisze:)))) Jednak duzym plusem dla Ciebie jest fakt, ze potrafisz trzymac ten telefon wyciszony w torebce:)) Wiekszosc kladzie na stole i sie w niego wpatruje:))

    ReplyDelete
  62. Magdo--> Na szczescie nie Ty jedna:) Ja naleze do "dotykalskich" wiec potrzebuje kontaktu za pomoca roznych zmyslow, lubie widziec osobe, czuc jej/jego zapach, slyszec tonacje glosu itp. Tego nie da zadnen esemes lub tekst...

    ReplyDelete
  63. Anabell--> Pomijajac juz fakt okularow, bo tez je potrzebuje, ale zwykle sa gdzies w zasiegu reki. Mimo to wole slyszec glos, wiedziec z tonacji glosu, ze ktos zartuje a nie z usmieszkow. Slowo pisane jest bardzo kulawe w porownaniu z zywym, ale tez widocznie ludziom nie przeszkadza miec kulawe relacje z innymi. Ich wybor, ja dbam o moje preferencje moimi sposobami:)))

    ReplyDelete
  64. Beatto--> Glosne rozmowy mnie tez doprowadzaja do szalu, ale ludzie zupelnie juz zatracili pojecie wspolnej przestrzeni uzytkowej. I tak albo mi ktos przeszkadza nadajac za glosno, albo wlazni na mnie bo nie widzi gdzie idzie zajety stukaniem w telefon.
    Wiesz, ja pamietam czasy kiedy sie siadalo wygodnie z lampka wina i rozmawialo przez telefon na zywo. Ludzie wiedzieli jaka jest najodpowiedniejsza pora na telefon, czasem nawet sie czlowiek umawial na takie pogawedki rezerwujac sobie czas. I to byl czas przeznaczony TYLKO na rozmowe z dana osoba. Wiesz jak rozmawiam przez telefon to nigdy, przenigdy moj maz mi nie przeszkadza, bo to jest czas moj i mojego rozmowcy. Nawet jak ma o cos zapytac, to czeka cierpliwie, bo uwaza, ze tego wymaga szacunek dla mojej rozmowy. Szkoda, ze juz niewiele jest takich ludzi, ale jestem szczesliwa, ze mnie sie trafil taki egzemplarz:)

    ReplyDelete
  65. tekstowanie - chyba to lepsze słowo niż "pisanie smsów" - bo krótsze...
    Batumi

    ReplyDelete
  66. hahahahhahahaahah ja na szczescie albo nieszczescie nie nosze nigdy komorki przy sobietzn owszem nosze ale jest w torbie i jak przychodze do domu to tez tam jest i jej nie wyciagam i jesli ktos do mnie pisze albo dzwoni to ja nawet nie wiem, po chalupie nie ciagam sie z kom. poza tym co ma wisiec nie utonie ;) ;) ;)

    ReplyDelete
  67. Batumi--> Na dobra sprawe to ja nie rozumiem co to znaczy SMS, wiec nie lubie tego zwrotu, chociaz mi kiedys zwrocono uwage, ze tak to jest po polsku. A ja po prostu staram sie nie uzywac slow i zwrotow, ktorych znaczenia nie rozumiem:))
    Czy Ty, lub moze ktos wie co to jest SMS?

    ReplyDelete
  68. BN--> Moj telefon jest tez w torbie, a tylko w pracy go wyjmuje, bo sluzy do kontaktow z klientkami. Jak gdzies wychodze w weekend to zabieram ze soba torebke, wiec mam telefon, ale i tak nikt mnie przez niego nie neka, bo klientki maja rowniez weekend, a znajomi nie maja numeru. Tez jestem zdania, ze nie ma nic wazniejszego od tego co akurat robie w danej chwili:)))

    ReplyDelete
  69. ja kiedyś też byłam "tekstowa"...
    Luby i codzienność mnie oduczyły...
    Luby bo notorycznie nie odpisywał, bo nie lubił celować sporymi dłońmi w malutkie klawisze...
    Codzienność bo nie znam gramatyki słowackiej, a z błędami to tak głupio...
    i nie tęsknie...
    jakoś mi dobrze głosowej...

    ReplyDelete
  70. Wpatrywanie się w ekran telefonu i czekanie jak pies na pana, na sms-y,podczas rozmowy z drugą osobą, albo spotkania towarzyskiego, ma usprawiedliwienie tylko w przypadku:
    1. oczekiwania na przeszczep;
    2. oczekiwania na śmierć teściowej;
    3. oczekiwania na potwierdzenie, że dziś małżonek jedzie na pogrzeb mamusi i możemy iść na podryw.
    4. oczekiwania, ze złoto z ostatniego rabunku przekroczyło granice i jest bezpieczne w banku na Kajmanach.

    A zupełnie serio: jak nie mam ochoty - nie odbieram. Jak nie mam ochoty - nie odpisuję. Życzenia wysyłam tradycyjną pocztą - prawda Star :)?

    ReplyDelete
  71. a ja się cały czas boję, że kiedyś tak wpadnę do fontanny czy gdzieś indziej, tak po prostu... wcale nie w trakcie pisania smsa (czego tak BTW nie lubię), tylko dlatego, że się zamyślę... a potem pół świata się będzie ze mnie nabijało...
    mnie się czasami tak zdarza - kichnę i piznę się w szafkę, albo schylam się po coś i rozcinam sobie głowę, bo trafiam w drzwiczki, albo włażę w lustra w sklepach i nabijam sobie guzy... ech...
    pozdrawiam ;-)

    ReplyDelete
  72. CalaJA--> Popatrz i zyjesz:))) Czyli jest to zjawisko odwracalne.

    ReplyDelete
  73. Thuria--> Bardzo, ale to bardzo mi sie podobaja Twoje usprawiedliwienia do zerkania na telefon:))) W takich przypadkach, to nawet ja bym zerkala:)
    I to prawda, TY wysylasz zyczenia tradycyjna poczta i tu ja sie musze zaczerwienic;/

    ReplyDelete
  74. Ola--> To jak Ty tak masz bez telefonu, to naprawde powinnas sie wystrzegac tekstowania jak ognia:))

    ReplyDelete
  75. Star, nie musisz się czerwienić - w dzisiejszych czasach mój zwyczaj to już zboczenie, dziwactwo i przeżytek. Ale z drugiej strony indywidualizm jest w modzie. :) Tej Pani od fontanny po kontakcie z wodą nie tylko sweterek się skurczył, ale i mózg.

    ReplyDelete
  76. Thuria--> Czerwienie sie, bo w sumie to otrzymanie tradycyjnej poczty jest zawsze mile, zwlaszcza, ze nic wiecej nie dostajemy niz rachunki:) Z drugiej strony ja chyba zawsze w kontaktach "one on one" preferowalam zywe slowo. Stad telefony i ostatnio skype, ktorego tez lubie. Jak rozmawiam z kims przez telefon czy skype, to mam swiadomosc, ze jest to czas, ktory obie strony poswiecaja tylko dla siebie:))

    ReplyDelete
  77. SMS to bodajże short message service.

    ReplyDelete
  78. dziękuję Stardust za trafną diagnozę, że się kwalifikuję do leczenia, skoro uważam smsy za prywatny kontakt z drugim człowiekiem.
    a są sytuacje, kiedy zostaje li i jedynie sms, ale nie ułatwię Ci zadania, jakie.
    wydawało mi się, że można u Ciebie napisać własne zdanie i nie zostanie ono totalnie wyśmiane.
    w końcu też mogłam napisać coś podobnego na temat poczty głosowej, ale tego nie zrobiłam.
    i też wiem, dlaczego.

    ReplyDelete
  79. Star, nienawidzę swojego telefonu, bo to też mój firmowy i potrafi dzwonić bez przerwy... Kiedy idę do kosmetyczki - wyciszam. Kiedy idę na drzemkę - wyciszam. Kiedy nie mam ochoty odbierać - nie odbieram. Zawsze mogę oddzwonić :-)

    ReplyDelete
  80. MAGA--> Ano prowda:))) Prowdzisto prowda:)))

    ReplyDelete
  81. Bere--> O ile dobrze pamietam, a pamietam bo mozna to wyzej sprawdzic, to w odpowiedzi dla Ciebie napisalam dwa slowa "Twoja wola" Jesli w tych dwoch slowach odczytujesz diagnoze, to naprawde jestes dobra w SMSach.

    ReplyDelete
  82. Eumenido--> Tez nie chce byc niewolnikiem telefonu:)))

    ReplyDelete
  83. Stardust, ktoś się osmielił mieć inne zdanie i od razu tyle jadu? :)
    nieładnie
    (uprzedzam pytanie, czytałam regulamin)
    to cytat, Twój komentarz z 7:18
    "W/g mnie to sie stanowczo kwalifikuje do leczenia:)) Jesli SMSy ktos uwaza za prywatny kontakt z druga osoba, to naprawde cos jest nie tak. Telefon sluzy do mowienia, email, gg, IM do kontaktow pisanych i ja sie tego trzymam:)

    tak. ja tak uważam.

    :)))

    ReplyDelete
  84. Bere--> Jesli czytalas regulamin to pisze tam rowniez:
    2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.
    3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
    Jak rowniez:
    8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli.

    ReplyDelete
  85. Ano, takie czasy nastały, że i na pogrzebach komórki dzwonią, pipczą, brzęczą i wibrują.
    Pół biedy, jeśli nie z trumny...
    O tempora, o mores.

    ReplyDelete
  86. Akwarelio--> Oplulam sobie monitor:)))))
    Ale na serio to na pogrzebie mojego znajomego zadzwonila komorka i w tym momencie zapadla cisza. Komorka dzwoni i dzwoni, wszyscy sie po sobie rozgladaja badawczo z takim zabojczym spojrzeniem "co za kretyn nie wylaczyl komorki" I co sie okazalo? Ano to ksiedza komorka dzwonila. Wyobrazasz sobie taki numer?

    ReplyDelete
  87. Ha ha ha...dobre,dobre.Ja idąc na zebranie,pogrzeb lub do kościoła wyłączam komórkę,też uważam że jak ktoś ma coś ważnego do powiedzenia to zadzwoni drugi raz.Sms nie piszę od czasu jak mam telefon i wszyscy życzenia świąteczne pisali w opcji,kopiuj-wklej,ja nie wysłałam żadnego i kto chciał się obraził a kto zrozumiał że takie życzenia to se mogą...teraz składają osobiście,lub żywe słowa ślą telefonicznie lub przez internet.Z resztą ja szybciej gadam niż piszę więc opcja SMS odpada.
    Wczoraj też miałam pecha i utopiłam telefon w kibelku...dobrze że dopiero go wyczyściłam i nie musiałam wyławiać go z brudnej wody,ot cholernik wypadł mi z kieszeni.Ale już wysuszony działa dalej.Teraz mam nauczkę że jak sprzątam to telefon odłóż na półkę.

    ReplyDelete
  88. Pola--> Mialas pecha z tym kibelkiem:)) Ja sie odluczylam przechowywania telfonu w kieszeni bardzo szybko:)) Moj pierwszy telefon mialam wlasnie w kieszeni i mi wypadl na ulicy. Juz nie pamietam jak to bylo czy sie po cos schylilam, czy jak, ale kieszen byla za plytka i wypadl:( Pekl na pol:)))) Od tamtej pory nie nosze w kieszeni;) pozniej kupowalam takie etui z zawieszka i wieszalam na pasku od spodni, ale to tez nie bylo wygodne, wiec zostala torebka.

    ReplyDelete
  89. He he:D:D:D cóż niektórzy są naprawdę zaabsorbowani;) Zimny prysznic zawsze sprowadza jednak na ziemię;)))

    ReplyDelete
  90. Ladybird--> Sprowadza, ale ciekawe na jak dlugo:))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...