Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, January 23, 2011

Pustly leb czyli dummy

Skoro Nivejka poddala pomysl coby rychlo Wspanialemu dyplom wypisac zanim sie chlop zbiesi, to moze jest tez odpowiedni czas opowiedziec jak ja swoj dyplom (licencje kosmetyczna) tutaj zdobywalam.
Bylo to prawie cwierc wieku temu.
Kryste!!! Ale zabrzmialo, ja strasznie wiekowa juz jestem...
Pewnie ladniej zabrzmialoby "prawie 25 lat temu" ale na ten sam wuj wychodzi, to co sie bede przejmac?
No wiec pracowalam wtedy w zakladzie fryzjerskim jako manikurzystka, ale juz mi sie nudzily te pazury, wiec sobie wydumalam, ze nalezy zrobic licencje i zaczac pracowac jako kosmetyczka.
Wiem, wiem w Polsce kosmetyczka to ta od paznokci..
Tutaj jest inaczej, juz kiedys pisalam o tym, ale dla przypomnienia.
Pazury robi manikurzystka.
Gebami czyli cera i odwlasianiem zajmuje sie kosmetyczka.
Masaz robi masazystka.
Wlosy obcina fryzjer.
Koloruje wlosy kolorysta.
Makijaz robi makeup artist (nie wiem jak to przetlumaczyc, ale wszyscy wiedza).
Z tym, ze z ta kosmetyczka, to troche sprawa skomplikowana, bo tak naprawde to ja jestem esthetician.
Brzmi jak estetyczka, ale co tam brzmi jak brzmi, nie bedziemy sie mam nadzieje o brzmienie dochodzic.
Zreszta taki dokladny i szczegolowy podzial zostal tutaj wprowadzony jakies 15-18 lat temu i kazdy z tych zawodow teraz ma osobne licencje. Dawniej byla jedna licencja, zwana wlasnie kosmetyczna i upowazniala posiadacza do wykonywania kazdego z w/w zawodow. Przy czym wiekszosc manikurzystek w ogole nie posiadala zadnej licencji.
Tyle wyjasnien natury prawno-techniczno-orientacyjnej, a teraz przejde do meritum sprawy;)
Jak sobie juz wymyslilam, ze mam dosc pazurow, to poszlam do szkoly, bo w koncu myslalam, ze mnie czegos naucza. Nauczyli glownie angielskiej terminologii, ale to tez potrzebne, wiec po 8 miesiacach intensywnej nauki, bo zapitalalam do tej szkoly 6 dni w tygodniu dostalam a jakze dyplom i teraz moglam zdawac egzaminy stanowe.
Pisemny, zdalam bez zadnych problemow i z jakims bardzo wysokim notowaniem, chociaz juz nie pamietam szczegolow, ale wiem, ze notowanie wywolalo glosy aprobaty, zdziwienia i chujwiczegojeszcze.
Mnie tam bylo wsio rybka, bo jakos wszystkie egzaminy jakie kiedykolwiek zdawalam, zaliczalam przy pierwszym podejsciu. No tak mam, chyba glownie dlatego, ze ja sie nie denerwuje. Wychodze z zalozenia, ze na egzamin sie idzie po to zeby go zdac, a nie trzepotac gaciami.
Nie to, zebym tak strasznie dumna z tego byla, bo w koncu tych egzaminow nie zdawalam licho wie ile. Wrecz przeciwnie, mieszcze sie w "koniecznym minimum".
Problem sie zaczal jak mialam zdawac egzamin praktyczny.
A problem polegal na tym, ze w tamtych czasach zdawalo sie go z fryzjerstwa, w co wchodzilo malowanie, nakladanie pasemek, nawijanie wlosow na walki, krecenie wlosow metoda klipsow, nawijanie trwalej i na koniec obcinanie. I tego wszystkiego nalezalo dokonac na zywym czlowieku!!!!
Zalamalam sie!!!
Bo jak sie tu nie zalamac, ja nie chcialam w zyciu byc fryzjerka, ja chcialam ludziom wagry wyciskac, a tu taka popelina. Trudno, juz mialam zrezygnowac, ale jedna z naszych swiezo upieczonych kolorystek, ktora wlasnie niedawno sama zdawala taki egzamin wyrazila chec pomocy.
Sheila zaproponowala, ze da mi swoja wlasna dummy, na ktorej ona sie uczyla i przygotowywala do egzaminu, wiec nie bede musiala kupowac swojej osobistej i dodatkowo przyjdzie do mnie do domu kilka razy, zeby mi pokazac jak sie co robi i potem sprawdzic czy sie naumialam.
Dummy, to taki pusty leb plastikowy, przewaznie z dlugimi wlosami, zeby bylo na czym sie uczyc i praktykowac obcinanie. Ta dummy miala ciagle dlugie wlosy, wiec byla szansa, ze dam rade, bylo co obcinac:) Cala reszte wyposazenia w postaci roznych walkow i insze chujemujedzikieweze dostalam z zakladu. Takiemu pustemu lbowi nie naklada sie prawdziwej farby na wlosy tylko jakis krem, cos jak odzywka do wlosow, aby tylko czyms ciapac.
Jak sie tego za duzo naciapie to potem wrzuca sie caly leb pod kran i myje, najlepiej wieczorem, do rana leb wysycha i mozna sie dalej bawic. Leb przykreca sie jak maszynke do miesa sruba do blatu stolu i w ten sposob ma sie zludzenie pracy na zywym modelu.
Razem z Sheila przytaskalysmy to wszystko do domu, leb przykrecilysmy do blatu stolu kuchennego i zaczela sie zabawa. Na poczatek poki wlosy byly dlugie zajelysmy sie nakrecaniem trwalej, kreceniem za pomoca klipsow i ukladaniem fali.
Ja pierdole, ciezka robota, bo dummy ma oczywiscie sztuczne kudly, a te nie sa az tak podatne jak prawdziwy wlos. Przy pierwszym podejsciu mialam opanowac wyzej wymienione czynnosci plus nakrecanie klakow na walki i modelowanie fryzury.
Sheila poszla do domu, dummy zostala.
Wrocil Owczesny, grzecznie przywital sie z dummy i zaczelismy sobie stroic zarty.
No bo wiadomo, skoro leb przykrecony do stolu, to nie bedziemy go odkercac i przykrecac wielokrotnie, bo szkoda stolu. To stawialismy przed lbem talerz i zachecali do wspolnego jedzenia.
Ja co wieczor mialam cwiczyc. Owszem cwiczylam najczesciej boks, bo tluklam w ten pusty leb ile popadlo z wscieklosci, ze mi sie cos nie tak nawija jak powinno.
Jak juz bylam calkiem wsciekla, to czasem dla rozladowania atmosfery Owczesny pytal czy dummy moze z nami spac, albo malowalismy jej barwy wojenne na twarzy.
Z tymi walkami i cudami jakos sobie radzilam, nie za dobrze, ale Sheila udzielila mi bardzo wartosciowej porady.
-- Wiesz na egzaminie, to oni nie maja czasu siedziec i czekac, ze Ty nawiniesz walki na cala glowe. Wazne, zebys robila wrazenie osoby, ktora wie co robi. Pewnosc siebie dziala cuda.
Tego mi trzeba bylo, bo juz od lat nie odczuwalam deficytu pewnosci siebie, wiec zobaczylam swiatelko w tunelu. Za to jak zabralysmy sie do obcinania wlosow, to dummy w ciagu tygodnia z dlugich za ramiona wlosow miala krotkie ledwie zakrywajace ucho.
Zanim jeszcze to wszystko opanowalam jak nalezy, to juz zglosilam sie na ustalenie terminu na egzamin, bo te egzaminy sie odbywaja hurtowo. Czyli wielka sala jak kurwa w kinie, kazdy czlowiek przyprowadza swojego modela (kobieta) zdajacy ma do swojej dyspozycji stolik i krzeslo dla modela, oraz wlasne narzedzia i sprzety w ilosciach wyszczegolnionych przez regulamin.
Z narzedziami i sprzetem nie mialam problemu, ale model!!
No wlasnie skad znalezc na tyle pierdolnieta kobitke, ktora pozwoli sobie zrujnowac wlosy?
Modelowi w tamtych czasach placilo sie $50.00 jako "straty moralne" za co model mogl nastepnego dnia isc do zakladu fryzjerskiego gdzie nozyczkami fachowiec naprawial to co spieprzyl zdajacy egzamin.
Modela rowniez traktowalo sie kremami zamiast np. farby, a za plyn do trwalej robila woda, ale obcinanie wlosow odbywalo sie na zywca. Czyli cos trzeba bylo ciac, nie cala glowe, ale chociaz tyle, zeby komisja stwierdzila, ze czlowiek ma pojecie co robi.
Z pomoca przyszla inna kolezanka z pracy, tym razem fryzjerka Linda, ktora zaoferowala, ze poniewaz mieszka w tej samej dzielnicy co bede miala egzamin to po egzaminie moge moja modelke przywiezc do niej i ona naprawi (za darmo) to wszystko co ja spierdole, bo ze spierdole to nikt nie mial watpliwosci.
Tym sposobem moje szanse na znalezienie modelki wzrosly, bo nie tylko placilam te 50 dolcow, ale tez zapewnialam natychmiastowe (tego samego dnia) fachowe obciecie wlosow przez zreszta fryzjerke pracujaca w jednym z najlepszych (wtedy) zakladow w NYC.
Po usilnych poszukiwaniach udalo sie namowic kuzynke mojej znajomej Anie, ktora przyjechala turystycznie (czytaj zarobic) wiec $50 plus darmowe obciecie wlosow przez fryzjerke, ktora w tamtym czasie w zakladzie kasowala $80.00 bylo nielada fucha.
I tak w dzien egzaminu, a byl to 20 stycznia, snieg i mroz jak jasna cholera pojechalysmy gdzies na Queens, ktorego ja wtedy rowniez nie znalam, ale udalo sie dojechac.
Na egzaminie jak na egzaminie, wykazalam na tyle pewnosci siebie, ze w sumie jak tylko zaczynalam cos robic to szanowna komisja mowila "stop i prosze przygotowac nastepny etap" Zanim doszlysmy do obcinania wlosow, to Anka miala juz cala glowe ociekajaca woda, mazidlem kremowym i licho wie czym jeszcze. Oblozona recznikami siedziala cierpliwie, bo i co miala robic, nawet jakby chciala stawiac opor to mogla to robic tylko po polsku, a tego komisja nie rozumiala:)
Ale Anka byla naprawde swietna, do dzis podziwiam jej cierpliwosc.
Obcinanie polegalo na "troche tu, troche tam" czyli bok, tyl i kawalek gory. Wiadomo, ze przy takiej metodzie modelke musi poprawic fachowiec:)
Po skonczonym, zreszta z sukcesem egzaminie odebral nas samochodem Owczesny i mial zawiezc do Lindy do domu na dalszy etap a potem odwiezc Anke do domu. Pogoda byla fatalna, ciemno, zimno i padal snieg, przy tym byl wiatr, wiec widocznosc do dupy. Anka z glowa opatulona dwoma recznikami kapielowymi zeby nie zmarzla i tak wpakowalysmy sie do samochodu.
Jedziemy. No ale przeciez nie moze sie wszystko odbyc tak gladko i bez problemow.
Nie wiem juz jakim cudem, ale wpadlismy w poslizg i samochod wyladowal w zaspie sniegu.
Kurwa, ani w prawo, ani w lewo nie da rady ruszyc z zaspy.
Owczesny mial w bagazniku jakas niby lopate, ale to raczej byla zabawka plazowa dla dzieci, a nie sprzet do powaznej roboty, a dodatkowo snieg caly czas napierdalal rowno i co on odkopal to wiatr nawiewal z powrotem. W samochodzie zaczyna sie robic zmino, Anka co prawda nie narzeka i caly czas twierdzi, ze jest jej cieplo, ale ja sie wkurwiam, bo nie chce zeby mi sie dziewczyna rozchorowala.
Wyszlam z samochodu i probuje zlapac jakas taksowke, ale przy takiej pogodzie to nie jest tak latwo.
Trwalo to chyba z dobre 20 minut jak wreszcie udalo mi sie zatrzymac taksowke.
Taksowkarz spojrzal na nas dziwnie jak sie Anka zaczela ladowac, bo nie mogla sobie poradzic bidna z tymi zwojami recznikow na glowie. Nawet nie myslalam jak sie dalej dostaniemy do domu, tylko zostawilam Owczesnego z rozkraczonym w sniegu samochodzie i pojechalysmy do Lindy.
Linda na szczescie madra dziewczyna zaczela od goracej herbaty i drinka:)
Na widok drinka Anka lekko zwatpila, ale ja uspokoilam, bo znalam juz Lindy mozliwosci i doskonale wiedzialam, ze jeden drink to jak dla mnie kawa z rana.
Wlasnie Linda konczyla fryzure Anki jak zadzwonil Owczesny, ze udalo mu sie wyciagnac samochod i moze po nas przyjechac.
Tak wiec cala przygoda zakonczyla sie pozytywnie, ja zdalam egzamin i dostalam moja wymarzona licencje, a Anka robila za gwiazde z nowa fryzura. Byla autentycznie tak szczesliwa, ze jeszcze czasem teraz jak sie spotkamy to opowiada o tamtej fryzurze. Bo Anka sprowadzila tutaj meza i dzieci i zostali wszyscy na stale.
A zaczelo sie wszystko przez pusty leb, czyli dummy;)

53 comments:

  1. Na Tobie nigdy się nie można zawieść! Zawsze potrafisz poprawić humor z rana! Zachęcaliście dummy do wspólnego jedzenia - już sobie to wyobraziłam! Niesamowite! Kocham Twoje poczucie humoru! :)

    ReplyDelete
  2. Fajne wspomnienie. Podobno są one cenne.Nie wiem dlaczego ale są. :-) Ja teraz mam sesję....i kupę egzaminów. Mój żołądek tego nie wytrzyma....moje kiszki...mój zwieracz...za stara jestem na takie ekscesy.

    ReplyDelete
  3. Niezłe myślę, że możesz spokojnie napisać książkę np. Wspomienia emigrantki albo cos takiego - byłby bestseller :)

    ReplyDelete
  4. ja pierdziu no to faktycznie paranoja zeby kosmetyczka miala zdawac egzamin z fryzjerstwa....a ja myslalam ze to Belgia jest posrana...
    a historia z pustym lbem zarabiaszcza,szkoda tylko ze jednak jej nie wzieliscie do lozka.....bylby ciekawy trojkacik...hihi

    ReplyDelete
  5. Okropnie mnie śmieszą te osobne licencje.W Anglii to jeszcze bardziej powariowali-w zakładzie samochodowym to nie dość,że każdy technik specjalizuje się w innym modelu samochodu (to akurat rozumiem), to do każdego koła jest inny- jak masz specjalizację w zmianie lewego przedniego koła, to już żadnego innego nie zmieniasz. Wyobrażasz sobie- całe życie zmieniasz w pracy tylko jedno koło.W stacji obsługi niedaleko mnie, gdy jest sezon wymiany opon, to są wymieniane wszystkie 4 koła równocześnie, więc się zapytałam,czy też wprowadzili specjalizację.Bardzo się panowie pośmiali z tej specjalizacji od kół.Wyobrażam sobie jaką radochę miałaś z tym manekinem. A wiesz, to trochę dziwne,że zdając "na kosmetyczkę" musiałaś odstawiać pracę fryzjerki.
    Czy wyobrażasz sobie ile licencji musiałybyśmy posiadać, gdyby "stanowisko" żony takowego papierka wymagało? Chyba cały segregator byłby zapełniony świstkami:)))
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  6. Obcować przez kilka dni z pustą głową to dopiero wydarzenie! Świetna historia! ;))

    ReplyDelete
  7. popieram pomysł pisania wspomnień! czyli zacznij od samego początku! :-)))
    a powaznie. opisujesz to tak plastycznie, ze wyobraźnią przeniosłam sie do tej Ameryki i widziałam jakby to były moje wlasne wspomnienia! pozdrawiam Cię niesamowicie serdecznie.

    ReplyDelete
  8. A kto brodę podcina? Brodka czy brodystka? :)

    ReplyDelete
  9. Stardust Ty niedobra kobieto,zobaczysz ,pojdziesz do piekła za maltretowanie anorektyczki Dummy.a tam na pewno nie będzie ani Wspaniałego ani Lindy i za karę będziesz latała z odrostami z tyłu głowy ;)
    zula

    ReplyDelete
  10. ALE FAJNIE SIĘ CZYTAŁO! DZIĘKI!!!!!! "gekon".

    ReplyDelete
  11. Ale się uśmiałam, potrzeba mi było. Dzięki.
    Tylko jednego nie rozumiem, co ma kosmetyczka do egzaminu fryzjerskiego? Rozumiem, że to był jeden ze składników egzaminu w ramach multitask jakim się objawiała ówczesna kosmetyczka?

    ReplyDelete
  12. heh pozytywnie;)gratuluję;)i pozdrawiam Ankę;)

    ReplyDelete
  13. toznowuja--> Zachecalismy do jedzenia, czasem jak nie chcialo toto jesc, to dostawalo z liscia. Leb przykrecony byl do stolu nawet w swieta Bozego Narodzenia, z tym ze w swieta posilki odbywaly sie przy stole w salonie:)) Ale na codzien to leb nam towarzyszyl przy wszystkich posilkach:))) Pamietam kiedys sie Potomek wiercil przy stole, bo mu sie spieszylo do tv, to mu pokazywalam dummy jako przyklad, jak ladnie i spokojnie mozna siedziec przy stole. Dzieciak zwatpil, spojrzal na mnie jakbym wszystkich klepek nie miala i chyba sie przekonal, ze nie mam;)))

    ReplyDelete
  14. Kasiu--> Niepotrzebnie sie denerwujesz, naprawde. Ja zawsze sobie zadaje jedno pytanie "co sie stanie najgorszego jesli nie zdam?" i wiesz, odpowiedz jest zwykle tak banalna, ze nie warto sie denerwowac. No bo i co sie moze stac? smierc, pozar, trzesienie ziemi.. Po prostu nie zdam i bede musiala zdawac w nastepnym terminie. Tylko tyle moze sie stac. Poza tym mam tez taka dewize zyciowa;) "you may complete the project by droping it" Pomaga:)))
    Zycze wytrwalosci w zdawaniu bezstresowym:))

    ReplyDelete
  15. EwaF--> A komu by sie to chcialo wydac??? No i wiesz pisanie takie ot sobie a muzom, to jedno, a pisanie ksiazki.. to juz wielka robota;))

    ReplyDelete
  16. Historia przednia, a ta lala pusta - aż mi się oczy śmieją do horrorów, które przeszła...
    Fajna rocznica, tak na marginesie :)

    ReplyDelete
  17. zgadzam się co do pewności siebie - to wiele ułatwia, zwłaszcza na egzaminach :) - z tamtą licencją możesz wykonywać wszystkie te zawody, czy ograniczyli ci tylko do estetycznej??

    ReplyDelete
  18. Mamuska--> To faktycznie byla paranoja i cale szczescie, ze ktos wreszcie wpadl na pomysl, zeby to zmienic. Co ma ciecie klakow do masazu? na ten przyklad? Ale tak bylo.
    Leb z nami nigdy nie spal, ale pamietam, ze Owczesny proponowal, zeby jak juz zdam ten egzamin to zabrac leb na boisko i wykorzystac jako pilke:)) Leb byl juz tak krotko obciety, ze faktycznie do niczego wiecej sie nie nadawal. Co sie z nim naprawde stalo? nie pamietam:))

    ReplyDelete
  19. Anabell--> Mnie smieszy i nie, bo jest w tym logika. Pomysl jak ktos ma taka licencje jak ja, czyli te dawna upowazniajaca do wykonywania wszystkiego, to czy to znaczy, ze ja naprawde jestem we wszystkim tak samo dobra? NIE, zdecydowanie nie, bo owszem moja specjalizacja jest kosmetyka twarzy i usuwanie zbednego owlosienia (roznymi metodami), moge zrobic manikiur lub pedikiur bo kiedys to robilam, wiec pamietam, ale juz zdecydowanie nie potrafie obciac wlosow, chociaz wiem jak trzymac nozyczki i ciac generlnie potrafie, a juz zupelnie nie potrafie zrobic masazu, poza bezsensownym glaskaniem. Ktos, kto robi "wszystko" z reguly nie robi NIC dobrze:))) Nie wiem jak jest w Polsce, ale tutaj klientka, ktora przychodzi na zabieg skory twarzy na 100% nie zgodzi sie, zeby ta sama osoba odeszla przed chwila od stop innej klientki i zabrala sie za jej twarz. Te zawody SA inne, wymagaja innego szkolenia, innej wiedzy. To chyba tylko z tym fryzjerstwem i kolorystyka przesadzilam, bo cos mi mowi, ze licencja jest ta sama, ale potem robi sie praktyczna specjalizacje. Wyglada to tak, ze zeby np. byc legalnie zatrudnionym w zakladzie fryzjerskim do jakiejkolwiek pracy bezposrednio z klientem MUSISZ miec licencje. Bez licencji zaden powazny zaklad nie zatrudni cie nawet do mycia glowy. I wlasnie od mycia glowy zaczyna kazdy fryzjer i kolorysta. Czyli najpierw licencja a potem sie decydujesz na specjalizacje i robisz praktyke w tej specjalizacji. Ja tu oczywiscie pisze o powaznych i znanych zakladach, bo tylko w takich pracowalam od poczatku. Na pewno gdzies w etnicznych dzielnicach sa zaklady, gdzie przyjezdzajaca siostra czy kuzynka kosmetyczki, albo fryzjerki "zarabia" wlasnie robiac paznokcie czy tez myjac glowy mimo, ze nie posiada licencji, ale to jest nielegalne.
    Licencja na zone, mnie ubawila, na 100% ten egzamin zawalilabym sprzataniem i prasowaniem:))) Cala reszte zaliczylabym z pomoca tupetu:)))

    ReplyDelete
  20. Piszac "praca bezposrednio z klientem" mam na mysli dotykanie klienta, bo oczywiscie recepcjonistka nie musi miec zadnej licencji, ale ona tylko odbiera telefon, umawia wizyte i odbiera plaszcz od klienta, ktory juz na te wizyte przyszedl. Nie dotyka jego/jej twarzy, stop czy glowy.

    ReplyDelete
  21. Akemi--> Owszem takie obcowanie z pusta glowa, to jest wydarzenie, ale to sie udziela:)))

    ReplyDelete
  22. El--> Az sie zarumienilam, a to mi sie rzadko zdarza:)) Dziekuje.

    ReplyDelete
  23. Volus--> Wiem, ze sobie zartujesz, ale odpowiem powaznie:))) Fryzjerstwo meskie, to zupelnie inna specjalizacja. Fryzjer meski, taki z prawdziwego zdarzenia ze specjalizacja meska, nazywa sie barber. Moze byc fryzjerem meskim kobieta, nie ma tu zadnych przeciwskazan. Wlasnie w tym konkretnym zakladzie, ktorego dotyczy notka, barberem byla kobieta i miala bardzo wielu klientow znanych aktorow i innych z show biznesu. Byla naprawde super dobra.
    A fryzjer meski obcina nie tylko wlosy, ale tez przycina brwi, czy tez wystajace z nosa wlosy:))) No niestety taka jest prawda, ze mezczyznom z wiekiem takie rozne rzeczy rosna i trzeba o to dbac. Ja i Wspanialy chodzimy do tego samego zakladu fryzjerskiego, z tym, ze wlosy Wspanialego obcina barber. Ja sie nie moge napatrzyc jak ten facet to robi. To jest normalnie poezja, albo jeszcze lepiej balet, tylko bez muzyki. Obawiam sie ze w Europie nie ma prawdziwych barberow:) Jak patrze nawet na zdjecia polskich politykow, to mimo zadbanych i obcietych wlosow, brwi maja zaniedbane, a jak wiemy niektorym to i owo z nosa tez wystaje:))))
    I zeby bylo jasne, ja nie mowie o regulacji brwi w sensie depilacji, ja mowie o przycieciu wlosow, ktore wyrosly tak dlugie ze wystaja 7cm przed twarza mezczyzny.

    ReplyDelete
  24. Zula--> Kurde, o tym nie pomyslalam:(( Faktycznie dobrze ze sie to nigdzie "nie donioslo" bo maltretowanie i molestowanie to paskudna sprawa:))

    ReplyDelete
  25. O matulu ale sie obsmialam z ranca:))) Najbardziej z dummy przy stole i jak byla traktowana bidula przez czlonkow rodziny. A te licencje to chyba tak samo w Kanadzie, bo moja fryzjerka Wietnamka nagle zaczela mi tez pazury robic jak jej manikurzystka odeszla. No z deczka sie zdziwilam. Nigdy przedtem nie widzialam jej przy pazurach. Ale trzeba przyznac, ze wprawy to ona w tym nie ma! Grzebie sie potwornie. Prosze o wiecej takich wspomnien:) PS Pol godziny nie chcial mi sie Twoj blog otworzyc!!!! Co za franca????

    ReplyDelete
  26. Kasia.Erie--> To byly dawne od wiekow nie regulowane przepisy, ktore juz zupelnie nie sprawdzaly sie w zyciu. Nareszcie ktos sie za to wzial i uregulowal. Bo tak daleko zakrojonego multitasking to nie bylo tutaj juz pewnie od 50 lat albo i dluzej. Wspanialy skonczy lada moment 63 lata i pamieta, ze od zawsze on i ojciec chodzili do barbera, a matka do fryzjera i kosmetyczki. Te dwie ostanie byly nie tylko roznymi osobami, ale tez pracowaly w osobnych zakladach. Teraz juz coraz rzadziej spotyka sie nawet zaklady ktore serwuja pelny zakres uslug. Glowny podzial to fryzjerstwo w osobnym zakladzie i kosmetyka w osobnym, a manikurzystka moze byc zatrudniona tak w jednym jak i drugim. Uslugi "paznokciowe" serwuja i jedne i drugie zaklady, bo taka jest potrzeba rynku, ale tez jest zatrzesienie samodzielnych zakladow, ktore robia paznokcie i woskowanie. Chociaz bede szczera, do takiego zakladu na pewno nie poszlabym na woskowanie;/ Nie ten standart, niestety.

    ReplyDelete
  27. Lowiczanko--> Dziekuje i przekaze Ance przy najblizszej okazji, a bedzie taka w marcu, na urodzinach jej kuzynki, a mojej przyjaciolki:)

    ReplyDelete
  28. Malutka--> Wlasnie napisalam o tym nie tylko przy okazji zdobywania nowych umiejetnosci przez Wspanialego, ale tez rocznica. A dzis dodatkowo jest zimno tak samo, jak wtedy. Brrrrrrrrrrr

    ReplyDelete
  29. Eulalio--> Ta moja "stara" licencja jest ciagle wazna i upowaznia do wykonywania wszystkich zawodow. Z tym, ze jak pisalam wyzej do Anabell ja sie nie nadaje do wykonywania niczego innego poza kosmetyka. I to jest licencja stanowa, czyli wazna tylko w stanie NY, gdybym sie przeprowadzila "za rzeke" do NJ to juz musialabym zdawac egzamin stanu New Jersey na nowa licencje obowiazujaca w tamtym stanie. Podobnie jest z prawem jazdy, sa stanowe i jak sie czlowiek przeprowadza z jednego do drugiego stanu to musi zmienic prawo jazdy, ale to sie chyba odbywa bez zadnych egzaminow, w koncu przepisy drogowe sa takie same, lub w 95% podobne w calym kraju.

    ReplyDelete
  30. A u mnie słonko zdradzieckie korci do wiosennego odzienia lekkiego, ale jak wyjrzeć za okno, to ziąb jak diabli :/
    Wspaniały nie przestaje zdumiewać! :)

    ReplyDelete
  31. Moniko--> Tak mysle, ze przepisy sa podobne w Kanadzie. A ta Twoja Wietnamka, to pewnie zatrudni nowa manikurzystke, tylko teraz w okresie przejsciowym nie chce zeby klientki odeszly, wiec sie sama miota z paznokciami:))

    ReplyDelete
  32. Malutka--> U mnie tez to zdradzieckie slonko kusi, ale zimno jak cholera:))

    ReplyDelete
  33. Owszem, był to żart, ale tylko po części. Chciałem Cię też sprowokować właśnie do opowieści o barberze. Sceny u męskiego fryzjera to jest to, co najbardziej lubię w amerykańskich filmach. Zdarzyło mi się być u arabskiego fryzjera w Jerozolimie - niezapomniany klimat.

    ReplyDelete
  34. Chętnie dedykowałabym Twoją historię tym paniom, które siedzą zagranicą od lat "przy mężach" i ani języka, ani żadnych chęci do pracy, ani żadnych na rozwój ale narzekać i rościć sobie prawa do pomocy to pierwsze. Każdego sprawa, jak żyje, ale voila - na swoim podwórku, a ja już haftuję w myślach kiedy mi taka jojczy o wszystko, jakby nie mogła ruszyć znudzonego tyłka, dokształcić się i zacząć żyć a nie wegetować. Każdemu na przestrogę - emigracja nie jest dla sierot życiowych. Pardon dziś jestem nieco radykalna, ale co prawda to prawda. Szacun, Starduście :)

    ReplyDelete
  35. Volus--> Jak pierwszy raz uslyszalam o zawodzie barbera, wydawalo mi sie to zupelnie bez sensu:) No jak to fryzjer meski? Wlosy jak wlosy i obcinac trzeba tak samo na meskiej jak i zenskiej glowie. Ale z czasem poznalam roznice. A teraz ten zaklad, do ktorego oboje chodzimy jest turecki, cala obsluga turecka. Stanowisko mojego fryzjera jest pod przeciwna sciana do stanowiska barbera, pod lekkim skosem, wiec dobrze widoczne w "moim" lustrze. I powiem Ci, ze od momentu kiedy barber odpina guzik koszuli Wspanialego, zeby zalozyc ochraniajacy kolniezyk z papieru az do samego konca jestem jak zahipnotyzowana:)) Nie moge oderwac oczu od jego ruchow rak. Moze ja zboczona jestem, ale dla mnie to jest jakies niesamowite widowisko. Kazdy ruch to jest taka precyzja calego ciala, ze normalnie ja glupieje przy tym lustrze. Juz sie kilka razy zdarzylo, ze nawet gubilam watek rozmowy z moim fryzjerem tylko z powodu wgapiania sie w odbicie w lustrze:))) Wiem, ze rozumiesz, bo skoro tak lubisz te sceny w amerykanskich filmach, to jest wlasnie to.

    ReplyDelete
  36. Laki--> Masz 100% racji i jeszcze wiecej. Emigracja zdecydowanie nie jest dla sierot zyciowych, co to siedza i czekaja na manne z nieba, albo zeby sie reszta swiata przystosowala do nich. Niestety to jest jak skok na gleboka wode, jak umiesz plywac, to wyplyniesz, a jak nie.. to toniesz. I nie obwiniaj o to nikogo oprocz siebie.
    Ja zaczelam od sprzatania, bylam kwiaciarka, bylam manikiurzystka, teraz jestem kosmetyczka. Czy na tym koniec? Nie wiem. Jak trzeba bedzie to sobie znow wydumam jakis zawod, przeszkole sie i bede go wykonywac. Wiem, ze raczej nie zostaniemy na starosc w Stanach, bo nas nie bedzie na to stac. A gdzies w nowym kraju, moze znow bedzie potrzeba robic cos innego. Zreszta ani ja, ani Wspanialy nie jestesmy typami "emerytow" co to siada na dupach i beda w oczekiwaniu na smierc scierac kurze z mebli i przecierac marchewke na sok. Nie wyobrazam sobie siedzenia w domu i nicnierobienia. Owszem to jest mile w dni wolne od pracy, ale nie non stop, nie z naszymi charakterami:))

    ReplyDelete
  37. hehe przeczytalam "leb pusty czyli DURNY" :)

    ReplyDelete
  38. W necie krążą słuchy , że w wyniku bardzo sprytnych transakcji przeprowadzonych na rynku wtórnym udało Ci się dokonać "wrogiego przejęcia" sieci salonów ANTOINE i wkrótce sama będziesz kazała mówić lub pisać o sobie "królowa fryzjerów – fryzjer królów" podobnie jak Antoni Cierplikowski.

    Ąrie de Comp

    ReplyDelete
  39. Arie de Comp--> A tak w ogole, to cos ten Twoj komentarz ma mowic w zwiazku z moja notka, czy Ty tylko tak sobie a muzom?

    ReplyDelete
  40. Nie sobie a muzom , tylko ma przypomnieć , niejako przy okazji ,ze wszystko jest możliwe , a zwłaszcza osiągnięcie dużego sukcesu i międzynarodowego uznania. Ty nawiązałaś do początku swojej kariery zawodowej , a ja widzę jej przyszłość. Komentarz został napisany w roku 2012 i odnosi się do faktów, o których będzie głośno w NY i nie tylko ;).
    Miałem Ci tego nie pisać , ale skoro nalegasz , to juz wiesz;)
    Ąri de Comp

    ReplyDelete
  41. Ari de Comp--> Gratuluje poczucia humoru!!! Pewnie, ze nie pojelam, jak to przepowiednia na 2012 rok:))) Tylko jeszcze musze w trymiga zawod przeprofilowac z kosmetyki na fryzjerstwo i reszte gwiazdy wspierane ukladem slonecznym zalatwia:)))

    ReplyDelete
  42. Mówi się: niewiele ponad 20 drobnych lat temu, ale kto by tam liczył takie drobiazgi :D

    ReplyDelete
  43. Stardust , od kiedy to President of Stardust Corporation wchodzi w kompetencje wlaściwe dla personelu średniego szczebla lub zmienia zawód w miarę ekspansji firmy na nowe obszary działalności? Ano , nie ma takiej opcji.
    W 2012 r. będziesz zajmowała się wyłącznie opracowywaniem strategii działania firmy na lata następne , daj spokój nie zmieniaj zawodu ;)

    Ąri de Comp

    ReplyDelete
  44. star ja tam w calej rozciaglasci popieram specjalizacje i podzial kiedysniejszej kosmetyczki od wszystkiego na innsze juz w gruncie rzeczy zawody;u nas tez w Belgii sa takowe podzialy,moze z wyjatkiem fryzjerstwa ale tego do konca pewna nie jestem bo jak juz pisalam fryzjerom zarabiac nie daje zbyt czesto;pewna jestem tylko tego ze jest zwykly fryzjer i fryzjer wizarzysta czyli takowy co powinien umiec dobrac fryzure i kolor to facjaty klienta aby bylo cacy;u nas podzialy sa do tego stopnia ze manikiurzystka nie robi pedicure, a ten jeszcze sie dzieli na zwyczajny i medyczny;na ten przyklad ten zwyczajny to wiecie tylko paznokietki przycina,sucha skore usunie itp,ale jak juz masz problem typu odciski,haluksy czy wrastajace paznokcie to juz od tego jest pedicure medical;ja na to patrze tak jak na specjalizacje lekarzy;przeciez nie pojdziesz do dentysty zakladac gipsu na polamana noge....

    ReplyDelete
  45. a by the way - fota na czubku bloga to tylko mi zniknęła czy nie ma?! ;)

    no i jako że nie chce mi się do następnegpo post wracać to tu napiszę, że kolorek masz zarąbisty na głowie! :)

    ReplyDelete
  46. Magento--> Bardzo mi sie podobuje te drobne 20 lat:) Mam nadzieje, ze nie zapomne do nastepnego razu:))

    ReplyDelete
  47. Ari de Comp--> Jestem dzis w pieskim nastroju, to sie na wszelki wypadek zgodze z Toba:)))

    ReplyDelete
  48. Mamuska--> Tez uwazam, ze te podzialy sa sensowne, wole korzystac z uslug kogos kto naprawde wie co robi, niz kogos komu sie wydaje, ze wie co robi:))

    ReplyDelete
  49. Evek--> Fote szlag trafil, bo sie cos Bloggerowi pokickalo:(( Wrrrrrrrrrrrrrrr

    ReplyDelete
  50. ach, to na pewno dlatego tu kto inny obcina włosy, a kto inny robi kolor! a od pięciu lat się zastanawiam dlaczego tak głupio jakoś jest!

    ReplyDelete
  51. DS--> Prawdopodobnie tak:)) A ja zawsze myslalam ze to przyszlo wlasnie z Francji, bo pierwszy zaklad fryzjerski w jakim pracowalam to byl Jacques Dessange i tam juz byla inna osoba do koloru. A bylo to bagatela 20 lat temu:)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...