Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, February 27, 2011

Robocza niedziela

Wstalam rano i zaparkowalam sie w moim biurze z drutami w rekach, Wspanialy jeszcze spal, wiec moglam spokojnie podrucic przy kubku swiezej kawy.
Za jakis czas slyszalam, ze wstal, ale jak mi nie zawraca glowy to jest spokojnie, on zreszta tez nie nalezy do rannych ptaszkow, wiec weekendowe poranki u nas sa na absolutnym luzie i kwitna lenistwem.
Zadrutowalam sie bez reszty i nagle z blogiego stanu wyrwal mnie glos:
-- Czy mamy w domu cos bialego? - Wspanialy stal w drzwiach mojego biura.
-- Cos bialego?... Owszem mamy, polowa kompletu talerzy z IKEA jest biala - nic lepszego nie przychodzilo mi do glowy.
-- Nie, nie chodzi mi o talerze, ale czy mamy jakies szmaty, ubrania.. no wiesz cos bialego..
-- Ale o co Ci chodzi, bo tak na szybko to naprawde nie pamietam, co potrzebujesz?
-- Segreguje pranie i wyszlo ze jedyna biala rzecz to jedna para moich skarpet - wyjasnil zalamanym glosem.
-- A skad Ty wziales biale skarpety? W zyciu nie widzialam u Ciebie bialych skarpet!
-- No mam kilka par takich cieplych, nosze je tylko jak jest bardzo zimno i zakladam trzewiki.
-- Ja pierdole, wlasnie minelo 9 lat i ja nie mam pojecia ze moj maz ma biale skarpety... Ty a moze Ty jednak jestes Polak? Jak zobacze, ze na plaze idziesz w sandalach i skarpetach to na 100% jestes Polak - zaczelam sie nabijac.
-- Nie rob sobie zartow, potrzebuje cos bialego do prania, bo przeciez nie zrobia mi w pralni jednej calej pralki tylko dla skarpet.. - biedactwo przechodzilo powazny kryzys, a ja sobie podsmichujki robie.
-- Kochanie, to moze te jedne skarpety upierzesz w rekach - doradzilam.
-- W rekach?! - zapytal z niedowierzaniem w glosie.
-- No w rekach, tak sie bierze napelnia woda umywalke, wsypuje troche proszku albo je dobrze namydla. Potem skarpete trzymasz w obu rekach i pocierasz tak o siebie. Pozniej tylko wypluczesz, powiesisz gdzies w lazience i z glowy.
-- To jak Ty tak dobrze wiesz jak sie to robi... - zaczal.
-- O nie, nie!!! Ja nie z tych zon!!!
-- To nie wiem co ja z tymi skarpetami zrobie...
-- Twoja wola, ale przeciez mozesz je dodac do grupy rzeczy "jasnych" i tez sie upiora.
-- Ale one sa biale...
Juz nie sluchalam, bo i po co. Wspanialy tak ma, ze pranie musi byc podzielone na biale, jasne, ciemne i czarne i za chooja nie ma prawa nic wyskoczyc z jednej grupy do drugiej. Dlatego ja sie nie wtracam, bo i tak sie nie znam na tych jego przepisach, nigdy nie wiem czy cos co jest bialo-niebieskie nalezy do bialego, jasnego, czy tez ciemnego. Jak bym nawet chciala posegregowac po swojemu to on i tak potem poprawia. Zupelnie jak zona:)))
A ja wiem, ze zony z urodzenia maja racje, wiec po co sie odzywac.
Jak juz posegregowal i wzial prysznic to zameldowal:
-- Upralem te skarpety jak mowilas, ale gdzie ja moge je powiesic, przeciez my nie mamy zadnych sznurkow w lazience.
-- Kryste, sznurkow nie ma bo jeszcze by sie ktos na nich powiesil. Skarpety mozesz powiesic gdziekolwiek, a najlepiej w kabinie prysznicowej, na haczyku przy polce na mydla i szampony. Nie rob paniki, to nie przescieradlo tylko skarpety.
Wrocil za chwile, z mokrymi skarpetami w rece:
-- One nie chca wisiec.. to co zrobic?
-- Jak to nie chca wisiec? Mowily Ci? Blagaly o litosc, nie wieszaj nas!!!
-- Nie... ale spadaja... to chyba nie chca...
No tak, skarpety nie chca wisiec, wcale bym sie nie zdziwila, gdyby nawet powiedzialy mu to ludzkim glosem, bo do Wspanialego rozne rzeczy ludzkim glosem przemawiaja. Taka bateria kuchenna do zlewozmywaka to juz poltora roku mowi i prosi, ze nie chce byc zmieniona. To Wspanialy nie zmienia, bo jak to? Nie sluchac? Nie miec za grosz empatii? Narazic sie na zla karme na nastepne wcielenie?
W zyciu!!!
A ze ja jestem ZEN to tez nic nie mowie, bo i po co?
Nie dosc, ze sprzety gadaja to jeszcze jak ja zaczne, chlop sie wystraszy i spierdoli, albo sie jeszcze niedajbuk zacznie jakac? I jak z takim jakala sie dogadac, ja lubie szybko a on sie zatnie, zapowietrzy, oczy mu na wierzch wyjda, wlosy deba stana i nic tylko:
-- Ppppp... pppp....poppooo ppo popo pooo po.... czcczczeeeee....popopo...czczeeeekkkkkk....aaa...jjjjjj...
Zdecydowanie nam sie lepiej ten ZEN oplaca:)) i dodatkowo zmarszczek od tego nie ma:)))
Tylko Wspanialemu mija ZEN jak siada za kierownice:)))
I tak bylo dzisiaj, jechalismy na Greenpoint, bo Wspanialy stanowczo odmawia zakupow w polskiej dzielnicy w soboty, za duzo ludzi, a w niedziele jak ludzie w kosciele, to jest luzniej. Musze przyznac, ze w tym wypadku ma racje.
Wyjechalismy, piekna pogoda, ptaszki spiewaja, ja otworzylam okno i sie rozkoszuje zapachem wiosny i nagle slysze:
-- Fuck, move this fucken pice of shit, will you? (kurwa, ruszaj szybciej tym pierdolonym gownem)
To moj maz nadaje do kierowcy przed nami, ktory faktycznie jedzie z taka szybkoscia jakby sie wybral na wycieczke krajoznawcza. Zamknelam oczy i w myslach wyszeptalam ciche "Ooommm"
Jedziemy dalej, a za chwile znow Wspanialy:
-- Don't you have any signals? Asshole!!! (a sygnalow to nie masz? skurczybyku)
Asshole tak naprawde nie ma polskiego odpowiednika, bo doslownie to jest dziura w dupie:)
I tak cala droge.
-- Skarbie a pamietasz, jak na poczatku kiedy sie poznalismy to ja bylam taka wariatka, a Ty byles absolutny ZEN i nic Cie nie wkurwialo, nie klales na kierowcow i generalnie byles taki gentelman drogowy.
Spojrzal na mnie katem oka, usmiechnal sie i mowi:
-- To bylo na poczatku, a na poczatku to kazdy jest super, bo na poczatku to Ty tez bylas inna. Mimo, ze wariatka, to bylo wiecej seksu, a jak jest seks to nie ma stresu.
Tym razem ja spojrzalam na niego i wycedzilam przez zeby:
-- Asshole..
Parsknelismy oboje smiechem i o malo co nie przegapilismy, ze sie zmienily swiatla:)
-- Ty ale serio, to juz naprawde 9 lat minelo? - zapytal po chwili z niedowierzaniem w glosie Wspanialy.
-- No tak od pierwszego kontaktu, bo tak naprawde to zobaczylismy sie na zywo 9 marca, wiec zalezy jak chcesz liczyc.
-- Oj tam pare dni w lewo czy prawo, to zadna roznica. Ja mysle o czym innym...
-- A o czym myslisz?
-- No, ze zaden tak dlugo nie wytrzymal!! - odpowiedzial wypinajac piers.
-- To prawda, zaden tak dlugo nie wytrzymal, tylko nie wiem, czy to dla Ciebie powod do radosci, czy do smutku.
-- Na pewno nie do narzekania - wykrecil sie sianem, a juz, juz go prawie mialam...;/
Kolejne pudlo:))
W sklepie trafilismy na zupelna pustke (ludzie w kosciele) i oprocz nas bylo tylko jakies inne, rowniez mieszne malzenstwo, bo ona mowila po polsku, a on tylko po angielsku. Para razem ze sprzedawczynia debatowala nad wafelkami, takimi domowej roboty. Jedno pudelko nie mialo napisu, a wafelki byly przelozone czyms co wygladalo ciemniej niz karmel. Kupujacy chcieli z karmelem i debatowali czym moga byc przelozone wafle w drugim pudelku. Oni twierdzili, ze czekolada, pani sprzedawczyni uparcie twierdzila ze czekoladowe sa ciemniejsze.
-- Moze kawowe? - podpowiedzialam, bo ja sie lubie wtracic.
I teraz juz sie zrobila zupelna kolomyja, karmelowe, czekoladowe, kawowe?
A na to Wspanialy:
-- Pani otworzy pudelko i sprobujemy, jest nas czworo tylko, ktos musi wyczuc jaki to smak.
Niestety sprzedawczyni nie poszla na taki uklad:))) Ale pomysl sie podobal.
W drodze powrotnej przejezdzalismy wlasnie obok jednego z najwiekszych cmentarzy na pograniczu Queens i Brooklyna. Zawsze jak mijamy ten cmentarz to mysle, ze kiedys warto byloby po nim polazic, wiec tym razem wypowiedzialam moja mysl glosno:
-- Wiesz moze kiedys przyjedziemy tak pospacerowac po tym cmentarzu.
Spojrzal na mnie zdziwionym wzrokiem:
-- Ale po co?
-- Po nic, po prostu pochodzic, poogladac... Nie lubisz cmentarzy?
-- Nie wiem czy lubie, czy nie lubie. Nigdy sie nad tym nie zastanawialem, jak musze to ide, ale zeby tak bez powodu odwiedzac cmentarz to mi jeszcze nie przyszlo do glowy..
-- Ty to masz dziwne zachcianki - dodal.
Ano mam.

29 comments:

  1. Popłakałam się ze śmiechu - nieszczęsne skarpetki białe, mokre, i nie było dla nich miejsca...
    :DDD

    ReplyDelete
  2. a foty z Greenpointu, to gdzie są??!! ;)))))

    ja też mam w chicagowie zaległą wycieczkę na jeden stary cmentarz. cmentarze są zarąbiste! :)

    ReplyDelete
  3. Ja też bardzo lubię chodzić po cmentarzach, szczególnie tych starych, wcale Ci się nie dziwię, że masz takie zachcianki :)). Tu jest wiele takich niesamowitych, ale narazie koło nich tylko przejeżdżam i zastanawiam się gdzie zaparkować.

    ReplyDelete
  4. Nooo, cmentarze to fajne miejsce, pouczające. Gdy z moją Babunią przychodziłyśmy na cmentarz na grób Dziadka, po zrobieniu porządków Babunia chodziła zwiedzać okoliczne kwaterki i czytać napisy, by potem, w drodze do domu (jechało się do domu z 15 km) roztrząsać to, co wyczytała na nagrobkach. Że też mój nie jest taki wyrobiony w kwestii prania w pralce! Ale skarpety i własne majty to pierze tylko i wyłącznie sam,w ręku.A wszystko przez to,że kiedyś, przed wielu, wielu laty uczulił go jakiś proszek i nie dociera do niego,że od tej pory zmieniły się proszki a do tego ja używam płynu, a nie proszku.Dzięki tej Twojej notce już wiem czemu bateria u mnie nad zlewozmywakiem ciągle nie jest zmieniona ona też pewnie przemawia żałośnie do mego chłopa;)))
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  5. Zepsułaś chłopa przez te 9 lat ;)
    A ja nadal się zastanawiam gdzie wiszą w końcu te skarpetki ? Bo u mnie zawsze na kaloryferze....tylko czy Wy w Hameryce macie takie fajne skarpektowo-wiszące kaloryfery? ;)

    ReplyDelete
  6. Ty masz dobrze,nie narzekaj,ja pamiętam jak mój 2-gi ślubny pranie robił to się nie pieścił ze szmatkami.Potrafił wyprać najpierw ciemne a potem pieluchy tetrowe dzieciaków.Oj! miałam ci ja miałam różno kolorowe pieluchy.Ale nie gnałam go od pralki bo choć jedną robotę mi ujął,a i czasu przed TV by marnował.Spacery po cmentarzach to ja generalnie uwielbiam,wszystkie miłe,i nie tylko,chwile z cmentarzami mi się kojarzą....pierwszy papieros,popijawa w 18-naste urodziny z koleżankami,zapytanie czy za niego bym nie wyszła tz: oświadczyny.A teraz to tylko nawiedzam czasami jednego albo drugiego pana męża,świeczkę im zapalę i pogadam o głupotach. ;-)))

    ReplyDelete
  7. Ja to bym poszedł do sklepu i dokupił białego :)
    A poza tym: kto chodzi w białych skarpetach? Przecież to obciach :)

    ReplyDelete
  8. Wiesz co? To ja jestem damska odmianą Wspaniałego. Mój mąż z niewiadomych przyczyn dostaje histerii kiedy piorę, ponieważ ja dzielę pranie na : niebieskie, białe, zielone, szare+beż, czerwone, żółte i czarne+granat, ręczniki z podziałem na kolory, pościel kolorową i białą...i całą łazienkę zajmują posegregowane kupy prania.
    Skarpetki, na kaloryferze?? Pogniotą sie przecież!:)

    ReplyDelete
  9. białe skarpety w sandałach to kwintesencja moich najkoszmarniejszych koszmarów;)
    Cmentarzy sie tak nie boję.

    ReplyDelete
  10. Koala--> Popatrz, a ja nigdy nie wpadlam na to, ze asshole, to dupek... a niby taka jestem wyrobiona w slownictwie niecenzuralnym:))))

    ReplyDelete
  11. Malutka--> Ty sie nie smiej, to jest dramat:)))

    ReplyDelete
  12. Evek--> Serio, to ja bylam tylko raz na cmentarzu w NYC, na pogrzebie kolegi i to wlasnie ten sam cmentarz, tylko on jest tak ogromny, ze mowy nie ma zebym trafila na jego grob. Zreszta T. akurat jest pochowany z gdzies z drugiej strony cmentarza a nie tam gdzie przejezdzamy. Kiedys sie moze wybiore, ale nie jestem przekonana;)

    ReplyDelete
  13. Kachna--> Ten cmentarz, to wiadomo cmentarz miejski, gdzie grob przy grobie to w sumie nic ciekawego. Bylismy kiedys na jednym z cmentarzy Buffalo, tamten cmetarz mi sie podobal. Duzy rozlegly, groby nie napackane gesto, wielkie przestrzenie jak w parku.

    ReplyDelete
  14. Anabell--> Wspanialy nie pierze;)) Ja sie nie zgodzilam na posiadanie pralki w domu, dzieki temu mam wlasnie biuro:))) Wieksza z tego korzysc. A pranie to on segreguje i zawozi do pralni. Wieczorem wlasciciel pralni po drodze do domu przywozi nasze pranie gotowe.
    A uczulenie to Wspanialy ciagle ma, tylko nie pamietam na ktory proszek, dlatego wlasnie korzystamy z tej jednej pralni, bo tam juz wiedza i do naszego prania uzywaja innego proszku/plynu czy czego oni tam uzywaja. Wiem tylko, ze zanim Wspanialy sie przeprowadzil do mnie to ile razy przyjechal tyle razy wizyta konczyla sie uczuleniem, a korzystalam z tej samej pralni. W koncu poszedl pogadal z wlascicielem i doplacamy jakies grosze, ale dzieki temu James wie, ze nasze pranie ma byc traktowane innymi srodkami.

    ReplyDelete
  15. Aeljot--> Ja juz taka psuja jestem, co dotkne to zepsuje;) A kaloryfery mamy inne, sa w scianie czyli nie wystaja tylko sa plaskie, rowno ze sciana wiec powiesic sie na tym nic nie da;)

    ReplyDelete
  16. Pola--> Ja nie narzekam, ja sie smieje, bo to wszsytko jest smieszne:))) A na cmentarze to ja chodzilam na wagary:))) Ale tez nie bardzo byl wybor w takich Kielcach.

    ReplyDelete
  17. Volus--> Jak to kto chodzi w bialych skarpetkach? przeciez napisalam - Polacy, caly Greenpoint maszeruje w bialych skarpetkach w dodatku do wyjsciowych butow:))) Wspanialy jak sie dowiedzialam wczoraj, ma biale skarpetki tylko do trzewikow, wiec ich chociaz nie widac:)))
    A serio, to biale sa grube i cieple, to moze dlatego, nie wiem... ;/

    ReplyDelete
  18. Pieprzniczko--> Az sie poplakalam ze smiechu:)))) Wyobrazilam sobie Ciebie i Wspanialego w akcji:)))))))))))))
    Ale serio, to jak dlugo Tobie zajmuje, zeby nazbierac odpowiednia ilosc tego samego koloru? Bo wiesz, nas tylko dwoje, to troche by to trwalo:)))

    ReplyDelete
  19. Magda--> Uwierz mi na slowo, widzialam juz nie raz skarpety do sanadalow i spacer po molo. Ten widok mnie normalnie hipnotyzuje, wiec sie wgapiam jak maniaczka, a po chwili dociera do mnie glos nosiciela i zaczynam odrozniac jezyk. No i na 95% jest to polski:))))))))
    K O S Z M A R !!!!!!!!!!

    ReplyDelete
  20. Stardust - wracam z wyjasnieniem: Kupy magazynuję warstwowo w koszu, dlatego grzebanie w moim koszu jest surowo zabronione - grzebiącego gryzę.
    Niestety od października jest nas tez tylko dwoje i dlatego porzuciłam pranie, czuję że to jednak męska rzecz.

    ReplyDelete
  21. Biale skarpety sa np na silownie i moj stary ma takowych kilka par:)))) Do niczego innego ich nie zaklada. Stardust, ja tez tak, jak Wspanialy segreguje pranie. Nie ma hop siup!!! Wspanialy nie chce po prostu odwalac fuchy i aby sie ciuchy pofarbowaly (oj wiem cos o tym! namarnowalam troche lachow w zyciu)A cmentarze tez lubie ale tutaj nie natrafilam jeszcze na taki, po ktorym chcialoby sie pochodzic:)

    ReplyDelete
  22. Pieprzniczko--> To Ty jestes lepsza od Wspanialego:)) On narazie pozwala mi wrzucac wszystko jak leci do jednego kosza, a potem wywala i segreguje:)))

    ReplyDelete
  23. Moniko--> Wspanialy nie chodzi na silownie:))) Ponoc te skarpety sa tylko na okazje kiedy jest tak zimno, albo snieg, ze musi zalozyc trzewiki. A w ogole, to Wspanialy jakby mogl to caly rok chodzilby boso:))) Juz go wczoraj przylapalam na podworku boso. Pamietam jak Tesc tuz przed wyjazdem na nasz slub sprawdzal czy Wspanialy ma skarpety:))) Cala rodzina wie, ze on ma wstret;)

    ReplyDelete
  24. No tak właśnie myślałam,że te kaloryfery u Wad tez pewnie nieprzystosowane ;)

    ReplyDelete
  25. Aeljot--> Tutaj jak ktos ma pralke to i ma suszarke, rzeczy suszone w suszarce nie wymagaja prasowania (jesli sa natychmiast wyjete i poskladane) i sa bardziej miekkie. Wiec raczej suszenie na kaloryferach odpada:)))

    ReplyDelete
  26. Anno--> Zadrutowalam sie po zeby:)))) Ale juz jestem na koncowce jednego projektu, tego trudniejszego, bo wymaga wiecej myslenia:))) Powoli dam rade, ja mysle, ze tak za 2 tygodnie bede miala wszystko skonczone:))

    ReplyDelete
  27. to jak zawitasz do Chicago kiedys w koncu Stardast to masz u mnie wycieczke na grob Al Capone! obowiazkowo :D

    ja mam kilka cmentarzy juz obczajonych - m.in Polski w Niles na polnocy chicago, a niedaleko ode mnie na piechote jest normalny cmentarz i zaraz do niego przylega mniejszy - zydowski. oba juz obfotografowane :)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...