Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, February 1, 2011

Tego jeszcze nie grali

Wstalam jak zwykle rano i zasiadlam z kubkiem kawy przed komputerem, nic nie zapowiadalo zadnych szczegonych atrakcji. Ot poniedzialek jak kazdy inny, czyli poza wizyta u znachora, leniwy.
Bylo tuz przed 8 jak zadzwonila moja komorka. Troche mnie to zdziwilo, bo o tej porze to raczej nikt nie dzwoni, a ewentualnie zostawia wiadomosc tekstowa.
Spojrzalam na ekranik... Kenia..
Pewnie urodzila i dzwoni ze szpitala, tak jak robila poprzednio.
-- Hallo Skarbie? - zawolalam pytajaco do telefonu.
-- O! Nie myslalam, ze odbierzesz o tej porze... a nawet zastanawialam sie czy powinnam dzwonic - zaczela troche zaskoczonym i nieco zmieszanym glosem.
Zupelnie mnie to wytracilo z toku myslenia, bo spodziewalam sie relacji, ze dziecko juz jest, wazy tyle a tyle... co jest grane?
-- Jak to zastanawialas sie czy powinnas zadzwonic? Przeciez sie umowilysmy ze zadzwonisz, poprzednio tez dzwonilas - bylam zupelnie zdezorientowana. Ale tez ja jeszcze nie mysle calkiem sprawnie przy drugim kubku kawy, dopiero trzeci daje jaki taki efekt.
-- Wlasnie skonczylam rozmawiac z moim lekarzem i oni chca zebym przyjechala dzis do szpitala... Jose w nocy polecial do Chicago w delegacje i... mama musi zostac z dziecmi... 
-- Wiesz ja nigdy nie bylam w szpitalu sama... - dodala cichutko.
Ja pierdole!!! Rozbudzilam sie w trybie przyspieszonym.
-- Chcesz zebym z Toba pojechala? - zapytalam.
-- ... No.. ja... nie powinnam Ci zawracac glowy... - zaczela jakac niepewnie.
-- Kenia! Nie zawracaj dupy! O ktorej masz byc w tym szpitalu i ktory to szpital? 
-- Mount Sinai i mam byc o 10tej... ale wiesz...
-- Nie gadaj, nie ma czasu. Ja lece pod prysznic i spotkamy sie w szpitalu na dole.. Mam nadzieje, ze nic sie nie dzieje i dojedziesz sama? - rece mi sie trzesly i rozum tez odmawial posluszenstwa, ale naprawde nie bylo o czym gadac, przeciez jej nie zostawie samej.
Kenia zaczela przychodzic do mnie jak miala 18 lat, teraz jest po 30ce... To moje dziecko!!
-- Tak dojade sama, wezme taksowke. Stardust, ale jestes pewna...
-- Czekaj na mnie na dole, powinnam tam byc jeszcze przed 10ta, ale teraz juz musze konczyc.. - wylaczylam sie.
Kurde ale dostalam na rozped, wpadlam szybko pod prysznic, potem jedna reka sie ubieralam, druga suszylam wlosy i jeszcze przez glosnik telefonu dzwonilam do znachora, ze niestety nie moge przyjsc i ze przepraszam, ale niech mi ta wizyte przeloza.
-- Stardust, brzmisz fatalnie, czy cos sie stalo? - zapytala Marcela.
-- Tak.. Nie.. oj nie mam czasu, ale nic groznego, musze leciec, zobaczymy sie w przyszlym tygodniu - rzucilam do sluchawki i sie wylaczylam.
Do Wspanialego zdaze zadzwonic pozniej, to nie jest wazne, teraz szybko zebym nie zapomniala, telefon, klucze!! tak, tak przeciez trzeba zamknac mieszkanie.
Jak wypadlam z domu jak wariatka z rozwianym szalikiem autobus wlasnie stal na przystanku.
Kurwa!! Nie zdaze!!! Nastepny za 15 minut...
Nie wiem co mi odbilo, ale zaczelam biec i machac rozpaczliwie lapami... ale juz wszyscy wsiedli, kierowca zamknal drzwi... Nic, nie przestalam machac...
Zobaczyl mnie.. poczekal..
Wpadlam zadyszana, odbilam karte, wydukalam "dziekuje", chyba sie nawet wysililam na usmiech wdziecznosci i padalam na pierwszym wolnym miejscu.
Kiedy to ja ostatni raz lecialam biegiem do autobusu? Nie pamietam.
Potem subway i szybki marsz do szpitala... kurde to jednak kawalek drogi od stacji...
Byla za 7 minut 10ta jak weszlam na poczekalnie. Siedziala wpatrzona w drzwi i rozplakala sie na moj widok. Przytulilam i sama zagryzajac policzki od wewnatrz ze wzruszenia powiedzialam:
-- Dobrze, juz jest wszystko w porzadku, tylko teraz powiedz mi szybko o co chodzi, bo ja naprawde nic nie wiem.. Czy Ty masz dzis rodzic?
-- Tego sama nie wiem.. - zaczela wyjasniac pociagajac nosem - ale lekarz chce dzis zdjac cerclage, bo dzis jest termin, wiec moge urodzic, a moze nie... Jose musial pojechac...
-- Wiem, rozumiem, ze gdyby nie musial to na pewno bylby tu z Toba..
-- Juz mu mowilam, ze Ty przyjedziesz... Boze, co ja bym zrobila bez Ciebie... ja nawet nie wiem skad mi przyszlo do glowy, zeby do Ciebie zadzwonic...
-- Nie wazne skad, wazne, ze zadzwonilas i jestem.. wszystko bedzie dobrze - dodalam przekonujac chyba bardziej siebie niz ja.
Pielegniarka zawolala nas do rejestracji, wypisalysmy gore papierow.
Potem zabrali ja na przygotowanie, a ja siadlam na fotelu w poczekalni... dobrze, ze mam ksiazke...
Minelo jakies pol godziny, jak przszla inna pielegniarka i rozgladajac sie po poczekalni wypowiedziala moje nazwisko... Czyzby urodzila??? Nie!!! No tak szybko sie nie rodzi... nawet jesli to trzecie dziecko...
-- To ja.. - uslyszalam moj wlasny glos.
-- Wlasnie lekarz bedzie zaczynal i pyta czy chcesz byc obecna.
-- NIE!! - krzyknelam i widzac jej mine szybko sie poprawilam - nie wiem.. czy moge?
-- Tak, mozesz, na wypadek gdyby sie zaczal porod, to skoro tu jestes z nia...
-- Tak, tak oczywiscie, rozumiem.
Kurwa nic nie rozumialam. Ja przy porodzie!!! Przeciez ja zemdleje, na widok chocby kropli krwi.
Dobra Star nie pierdol, zbierz sie w garsc, nie mozesz zemdlec, a jak zemdlejesz to jestes w szpitalu - powtarzalam sobie w myslach.
W miedzyczasie wjechalysmy winda na gore, nawet nie pamietalam ktore pietro i pielegniarka zabrala mnie do gabinetu. Buty, fartuch, czepek... zakladalam to wszystko drzacymi z przerazenia rekami i kurwa ciagle nie wierzylam, ze to naprawde nie sen.
Pewnie sie zaraz obudze i bedzie normalny poniedzialek...
Jak juz bylam odpowiednio wysterylizowana i odziana w stroje ochronne, to jeszcze tylko spojrzalam na pielegniarke i widocznie bylam blada jak smierc, bo ta biorac mnie za reke powiedziala:
-- Nic sie nie martw, nic nie bedziesz musiala widziec..
Zrobilo mi sie troche lepiej, ale do dobrego samopoczucia to owszem mialam daleko.
Pielegniarka wyjasniala dalej:
-- Zdjecie cerclage to dosc bolesna procedura, na szczescie szybka, ale Kenia odmawia przyjecia srodkow znieczulajacych wiec dobrze, zeby ktos przy niej byl.
Ladnie, na szczescie uczepilam sie slow "szybka procedura".
Zanim pielegniarka otworzyla drzwi wlasciwego gabinetu jeszcze zapytalam:
-- Czy ona dzis urodzi?
-- Raczej nie, ale cerclage trzeba zdjac.
Jak tylko weszlam do gabinetu, to szybko ocenilam sytuacje. Kenia lezy od pasa w dol odzielona zaslona, wiec tam pod zadnym pozorem nie wolno patrzec.
Nie bede tu opisywac co sie dzialo, ale "szybka procedura" trwala 2 godziny, w miedzyczasie przyszedl nastepny lekarz z pomoca i nie mogli tego swinstwa wyjac. Nawet rozwazali przez moment operacje.
Cerclage to jest cos co podtrzymuje ciaze, nie mam pojecia jak sie to nazywa po polsku, ale dawniej jak bylo zagrozenie niedonoszenia ciazy, to kladlo sie kobiete do lozka i lezala, az do momentu porodu. Teraz zaklada sie ten cerclage i ciezana moze prowadzic normalne zycie. Tyle wiem, wiem tez, ze Kenia miala to zakladane przy poprzednich ciazach, bo wszystkie jej ciaze byly "wysokiego zagrozenia".
Poprzednio zdejmowali jak zaczynal sie porod, tym razem, porod sie nie zaczal, ale w niedziele minal termin, wiec postanowili zdjac zabezpieczenie.
Powiem tylko tyle, ze ja jestem dosc wytrzymala na bol, ale to co widzialam wczoraj, to bylo ponad moje wyobrazenie, a ta sie uparla i zadnego znieczulenia.
Nie mnie to kwestionowac, siedzialam wiec i na ile moglam staralam sie wspierac.
Jestem pelna podziwu.
Byly momenty, ze tak mocno sciskala mi rece, ze dzis mam sine slady jej palcow na przedramieniu, ale poza drobnymi jekami nawet nie krzyknela.
Po dwoch godzinach meki udalo sie to z niej zdjac. Teraz trzeba bylo odczekac nastepna godzine, zeby odpoczela i zeby stwierdzic, ze samo wyjecie zabezpieczenia nie powoduje nic co wskazywaloby, ze dzis bedzie rodzic. W miedzyczasie robilam za informacje telefoniczna, bo wiadomo, ze dzwonil Jose, dzwonila matka, ale dalysmy rade. Po 4 godzinach spedzonych w szpitalu, lekarz stwierdzil, ze nie ma powodu jej zatrzymywac, teraz trzeba czekac na porod, ktory musi sie zaczac w sposob naturalny.
Odetchnelam z ulga.
Wzielam taksowke i odwiozlam ja do domu. Oczywiscie musialam zostac na obiad, bo nie nawet mowy, ze nie zostane. Wrocilam do domu tak wykonczona psychicznie, ze normalnie nie nadawalam sie do niczego, nawet myslenie bylo bolesne.
O malo co nie zostalam polozna... kto by pomyslal;)

75 comments:

  1. Tak się wzruszyłam, ze gdyby to skończyło się porodem, to pewnie wyłabym jak bóbr, przed ekranem, w pracy! Dzielne byłyście!

    ReplyDelete
  2. cervical cerclage - opierścienienie szyjki macicy; założenie szwów na szyjkę macicy (w celu niedopuszczenia do przedwczesnego porodu)

    ReplyDelete
  3. Star, nie uwierzysz! Tak sie zaczytałam w twojej notce i tak sie wczułam, że spaliły mi się ziemniaki!! A dopiero wczoraj wyszorowałam gar po wcześniejszym spaleniu :) A śmierdzi teraz w chałupie! No nie, mnie nie można do komputera dopuszczać :))

    ReplyDelete
  4. Cerclage to szew szyjkowy po polsku.

    Nie rozumiem jak mozna go 2 godziny sciagac, normalnie to kilka minut razem z zalozeniem wziernika. Przecina sie nitke, ciagnie za koniec i wychodzi samo - tak wlasnie mialam sciagany, bez zadnego znieczulenia.
    Nie mogli go znalezc, czy jak?

    ReplyDelete
  5. Aga_xy--> A ja sie ciesze, ze to sie nie skonczylo porodem, bo nie wiem czy bylabym w stanie przezyc napiecie:) Mialam dosc tego co bylo:))

    ReplyDelete
  6. Madame--> Kryste, sorry za te ziemniaki. Ale wyobrazasz sobie jak ja sie w tym wszystkim wczoraj czulam. Normalnie jak zly sen, a reagowalam jak automat, dopiero mnie w domu odpuscilo:)))

    ReplyDelete
  7. Wryło mnie dosłownie.
    Że akcja zassała, to oczywiste jak zawsze u Ciebie, ale finisz... To co oni się w chowanego bawili z tym szwem, w ciuciubabkę?
    Ale współpraca między Tobą a Kenią - pierwsza klasa :))))

    ReplyDelete
  8. Czarownico--> Ja tym bardziej nie rozumiem, bo nie mam pojecia o tych sprawach. Kenia miala wszystkie ciaze w ten sposob zabezpieczane, ta jest trzecia. Z poprzednimi nie bylo problemu z usunieciem, a tutaj nie mogli sobie poradzic. Ja sie staralam skupiac na jej gornej czesci ciala, wiec nawet nie sluchalam co sie dzieje za ta zaslona, bo ja sie takich rzeczy boje:) A przeciez bylam tam zeby ja wspierac a nie samej panikowac. W sumie trwalo to dwie godziny, no oczywiscie z przerwami, bo jak robisz cos takigo na zywca, to dajesz pacjentowi przerwe na zlapanie oddechu. No i byla duzsza przerwa zanim przyszedl drugi lekarz.

    ReplyDelete
  9. Zajrzalam tu z wielkiej ciekawosci ( jestem stala czytelniczka Ataner) i jak pozwolisz to z radoscia zostanę na stałe jako Twoja czytelniczka.
    Cierpie sama, gdy widze bol, więc rozumiem co przechodzilas! Piszesz fantastycznie!
    Pozdrawiam Cie, oczywiscie zapraszam do siebie, jednak nieobowiazkowo! Joter
    www.rodowicz.blog.onet.pl

    ReplyDelete
  10. Tuv--> Wcale mi nie bylo do smiechu:)) Ja mdleje na widok krwi, to raz. A dwa, to moze gdybym byla psychicznie przygotowana na cos takiego, to byloby inaczej, ale ja tam sama bylam ciezko wystraszona:)

    ReplyDelete
  11. Malutka--> Wierz mi ja nie mam pojecia dlaczego ta "szybka procedura" zamienila sie w koszmar. Ja sie nie znam zupelnie i nie chce znac na takich rzeczach:) Przezylam jedna ciaze, jeden porod bez zadnych problemow i komplikacji, a tu nagle taka impreza mi sie trafila. Nie mam pojecia dlaczego to tyle trwalo, ja o nic nie pytalam bo sie tylko w duchu modlilam, zeby to sie skonczylo i zeby ona nie urodzila. Nawet nie wiem czemu tak sie balam tego ewentualnego porodu. Ja sie po prostu do takich rzeczy nie nadaje.

    ReplyDelete
  12. Joter--> Bardzo mi milo, ze jestes, a jeszcze milej, ze chcesz zostac:)) Juz do Ciebie zerknelam, ale szykuje sie do pracy, wiec czytanie musze odlozyc na inny czas:)))

    ReplyDelete
  13. Ale podołałaś.
    Dobrze, że nam się czasem automat załącza :)))

    ReplyDelete
  14. dzielna dziewczyna z Ciebie (nie wspominając o przyszłej mamie - która to dopiero hiroł). I tak naprawdę to wzruszyłam się Twoją postawą bo nie każdy ma taką Stardust do której/którego można zadzwonić o każdej porze dnia i nocy :). Ja zrobiłam rachunek znajomych i kilka takich osób na szczęście by się znalazło :)

    ReplyDelete
  15. Babki to jednak dzielne stworzenia. :)
    Super się spisałaś/ spisałyście obie! Pozdrowienia dla Kenii! :))))

    ReplyDelete
  16. Madziula--> Tak calkiem to chyba nie mozna na mnie liczyc:)) Ale Kenia wie, ze ja nie pracuje w poniedzialki, no i wiesz zaskoczenie robi swoje. Zanim zaczelam myslec o co chodzi to juz bylam w pociagu:))) Nie potrafie odmowic w takiej chwili, no nie i chyba nikt nie potrafilby.

    ReplyDelete
  17. Akemi--> Najwazniejsze, ze Jose wraca dzis i juz zalatwil tygodniowy urlop. W ciagu tygodnia jesli nic sie nie bedzie dzialo, to musza porod wywolac, ale ja juz jestem off the huk:)))

    ReplyDelete
  18. wzruszyłam się też. dzielna jesteś bardzo :)

    ReplyDelete
  19. Porządna z Ciebie dziewczyna,że pojechałaś. A sądząc po tych perypetiach to musiał ją kiepski
    fachowiec zaszyć, bo to rzeczywiście polega na przecięciu 1 nitki i pociągnięciu pincetą. Może akurat jakiś student to robił i pomylił szew naszyjkowy ze szwem zakładanym przy przepuklinie.Bo przy przepuklinie szyje się okrętką i to kilka razy.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  20. Dzielna Kobieto, dygam i ściskam :) Przyszłą mamę też :***

    ReplyDelete
  21. Jesteś fantastycznym "materiałem" na przyjaciółkę, a to ewenement w dzisiejszym świecie ;-)))

    ReplyDelete
  22. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  23. Popieprzylo mi sie cos.To jest tak jak slepy zapomni zalozyc okulary:)))

    PRZESZLAS NIEZLY CHRZEST BOJOWY.
    Po naszemu to Szew Mac Donalda,mialam ta "fastryge"zakladana w Polsce,zalozenie bylo pod narkoza i nikt mnie nie pytal czy sie zgadzam czy nie.Natomiast zdjecie trwalo moze minute i bez zadnego znieczulenia(nie bolalo).
    Anabell ma racje ,penie jakis konowal zajal sie Twoja przyjaciolka.

    http://www.infobarrel.com/Media/cerclage_procedure

    ReplyDelete
  24. Stardust...horro, normalnie horror, kiedy mój mąż był przy badaniu tylko mnie przed porodem, zbladł i powiedział - nigdy więcej:)

    ReplyDelete
  25. Dzielna jesteś strasznie, Kenia zresztą także. Trzymam kciuki za malucha :) Naprawdę uwielbiam takich ludzi, którzy sprawdzają się w takich sytuacjach. Star jesteś niezwykła :)

    ReplyDelete
  26. DS--> Dzielna, tylko zzielenialam ze strachu tuz przed wejsciem na sale:)))

    ReplyDelete
  27. Anabell--> Ten sam lekarz prowadzi jej wszystkie ciaze, ta ciaza jest trzecia. Ten sam lekarz zakladal to ustrojstwo i ten sam lekarz zakladal i zdejmowal poprzednie. Ja nie wiem co sie stalo i dlaczego tak bylo. Ja nie pytalam bo i tak sie na tym nie znam, jakby mi powiedzieli ze to ma trwac tydzien, to tez bym uwierzyla. A lekarz jak sobie z czyms nie moze poradzic to przeciez nie mowi tego pacjentce, zeby ja stresowac. Jedyne co powiedzial zanim przyprowadzil kolege, to bylo "tak zabezpieczylem, ze sam nie moge odbezpieczyc" i bylo to powiedziane z usmiechem, uspokajajaco. Po czym poszedl i przyprowadzil nastepnego lekarza. Nie jestem przekonana, ze akurat nalezy mu sie tytul konowala:))) Jestem raczej sklonna stwierdzic ze to jeden z tych przypadkow kiedy cos idzie nie tak jak powinno. Moze faktycznie nie mogli znalezc, ja sie nie znam i wierz mi nie zglosilam sie tam na ochotnika:))))

    ReplyDelete
  28. Uuu, to miałaś przygodę, szczęka opada... może to była tylko rozgrzewka i się teraz możesz spodziewać tel. o ile Jose nie wróci na czas :)
    A to cuś nazywane u Was cerclage to przypadkiem nie pessar? W sensie nie szew a silikonowy krążek? Nie pomyliło się coś dziewczynie? Bo szwy ściąga się minutę i to absolutnie nie boli. Albo miała "krawca" amatora, który powinien się jeszcze długo uczyć.
    Trzymam kciuki za tą Twoją Kenie :)) No i za Ciebie, jeśli teraz okażesz się potrzebna do porodu ;-)))

    ReplyDelete
  29. Po pierwsze, nie miałam w ogóle pojęcia o istnieniu takiego ciążowego zabezpieczenia. Po drugie - to jakaś masakra być w roli takiej pacjentki, której zakładają albo wyciągają takie coś. Po trzecie - to jakaś masakra przyglądać się temu z boku! Brr!! Dzielne byłyście!:-)

    ReplyDelete
  30. Margo--> Tam dzielna, gaciami trzeslam az wiatr byl:)))

    ReplyDelete
  31. Malgoska czarna--> Najbardziej to sie nadaje na przyjaciolke wirtualna:)))

    ReplyDelete
  32. MAGA--> Czy Ty naprawde wierzysz, ze ja dobrowolnie otworze ten link? Kochana kobieto, ja mam dosc po wczorajszym dniu:)) Koniec kropka, nie mam potrzeby nic wiecej wiedziec:))) A pisalam juz wyzej w odpowiedzi do Anabell, to jest jej lekarz, ktory prowadzil wszystkie ciaze poprzednie i kazda z nich z tym samym ustrojstwem. Nie wiem czy gdyby byl konowalem to nie zmienilaby przy kolejnej ciazy? Widocznie musi miec do niego zufanie.

    ReplyDelete
  33. Beata--> Pozdrow meza:)))) Rozumiem go doskonale:)))

    ReplyDelete
  34. Scarbossa--> DZieki:) Najwazniejsze, ze nie zemdlalam:))))

    ReplyDelete
  35. Laki--> Ja nie wiem jak to sie nazywa w innych jezykach, ja w ogole najchetniej przezylabym zycie w nieswiadomosci, ze cos takiego istnieje. Nie udalo sie, wiec pojechalam, ale wierzcie mi, ze ja napisalam o tym tylko dla ciekawostki, a nie po to zeby teraz prowadzic wywody medyczne i rozpatrywac kwalifikacje doktora. To jest jej doktor prowadzacy 3 ciaze wiec skoro ona do niego chodzi, to co mnie do tego czy on konowal, czy kowal, czy moze drukarz. Ja naprawde nie wiem:)))))

    ReplyDelete
  36. Zolwico--> Zaraz Cie ucaluje z radosci, bo ja tez nie wiedzialam i w dalszym ciagu nie chce wiedziec:))) Ja sie temu nie przygladalam, ja tylko dalam wlasne rece do sciskania i Kenie widzialam od pasa w gore. Jakbym nie daj buk spojrzala za te zaslonke, to zapewniam Cie, ze nie bylabym w stanie napisac tej notki dzis rano:)) Lezalabym na jakims intensywnym oddziale przywaracania do zycia:))))))))))))))))))))))
    Moje dziecko jak mialo zakladane szwy na czole, to nawet nie mialam odwagi byc przy nim:)))

    ReplyDelete
  37. Witaj.Jeśli to był Szew Mac Donalda, to nic nie rozumiem .Ja miałam zakładany trzy razy i niestety nie mogłam wrócić do normalnego życia.Za każdym razem i tak dochodziło do wcześniejszego porodu.Zakładany miałam pod narkozą , a puszczał sam i trzeba było usuwać, bo już rodziłam.Mimo tego zabezpieczenia udało mi się " doleżeć" najdłużej do 35 tygodnia i mam jedno dziecko.Zakładane były około 17 tygodnia ciąży.
    Usunięcie tego szwu trwało chwilę i nie było bolesne.

    ReplyDelete
  38. Ufff, a już się spociłam i myślałam, że odbierzesz ten poród własnoręcznie! :)
    Ale i tak wyrazy podziwu dla Ciebie, w takich emocjach trudno myśleć i jest to mocno wyczerpujące, nawet w charakterze osoby towarzyszącej.
    Dobrze, że Dziewczyna mogła na Ciebie liczyć. W takich chwilach człowiek wie, po co żyje. Mam nadzieję, że dzidziuś urodzi się niedługo cały i zdrowy!
    pozdrowienia serdeczne!

    ReplyDelete
  39. Ja też liczyłam, że opowieść zakończy się urodzeniem dziecka:)szybko czytałam posta żeby doczytać tego momentu, no ale spisałaś się na medal jako przyjaciółka!!

    ReplyDelete
  40. Beata500--> Ja nie mam pojecia co to jest Szew MacDonalda, do wczoraj jeszcze nie mialam pojecia co to jest CERCLAGE, a dzisiaj Wy oczekujecie ode mnie wyjasnien:)))))
    Kochana ja wiem, ze to co wczoraj mojej klientce usuwano to bylo cerclage, to samo cerclage miala przy dwoch poprzednich ciazach, ktore prowadzil ten sam lekarz. To jest wszystko co wiem. Wygooglalam sobie Cerclage i tam mozna sobie poczytac po angielsku, ale nie Wiki nie ma tej strony po polsku. Naprawde, wierzcie mi, ze jestem cala szczesliwa, ze wczorajsza przygoda nie zakonczyla sie porodem. I jestem cala szczesliwa, ze Jose jest juz na miejscu i wszystko jest pod kontrola, tym bardziej, ze pogoda na najblizsze dni nie zapowiada sie wesolo, wiec dobrze, ze to nie ja musze sie tym przejmowac.
    Aaaa wiem jeszcze od Kenii, ze ta trzecia ciaza jest nieplanowana, bo generalnie lekarze uprzedzaja, ze Cerclage zaklada sie nie wiecej niz dwa razy. Poniewaz nie wchodzilo w gre usuniecie tej ciazy, to lekarz zdecydowal, ze mozna powtorzyc zabezpieczenie Cerclage jeszcze raz. Kochani to nie JA podjelam te wszystkie decyzje, to nie JA zakladalam i nie JA zdejmowalam. JA tylko tam bylam, o ona sie bala byc sama, gdyby nie wpadla na pomysl dzwonienia do mnie to mnie tez by tam nie bylo.
    Ja naprawde wiecej nie wiem i wybaczcie, ale nie chce wiedziec:)))) Dosc sie napocilam wczoraj i najadlam strachu.
    A przy okazji, milo Cie widziec Beato, bo myslalam, ze juz nie czytasz:))

    ReplyDelete
  41. Star, musisz byc super kumpela taka, co to JEST kiedy potrzeba, przytuli, poradzi...No, ta Kenia jest szczesiara:)))) Aaaa i jeszcze chcialam napisac, ze duzo masz tu na blogu czytajacych lekarzy-specjalistow, szkoda, ze tak daleko, bo moze by sie Kenii przydali, hehehe. Pozdro

    ReplyDelete
  42. Jeszcze raz do tych co rodzily ze szwem MacDonalda i podobnymi zabezpieczeniami, ja nie wiem w jakim jestescie wieku, ile maja lat Wasze dzieci. Wiem natomiast, ze Kenii najstarsze dziecko ma 4 lata, wiec byc moze jest to cos innego, medycyna raczej nie stoi w miejscu:) No i Kenia przy wszystkich ciazach pracowala do ostatniego dnia, owszem nie wolno jej dziwgac, ale to raczej normalne. Poniewaz pierwsza ciaze poronila i to juz w dosc zaawansowanym stadium, to lekarz podjal decyzje, ze kazda nastepna bedzie podtrzymywana za pomoca cerclage.

    ReplyDelete
  43. Star - jestes dzielna.... a moze zmienisz zawod i zoataniesz Doula???
    Usciski

    ReplyDelete
  44. Iw--> Dla mnie to byl ogromny stres, bo ja uciekam na widok skaleczonego palca, a zeby isc z kims do szpitala jako osoba towarzyszaca w jakimkolwiek zabiegu, to mnie przerasta:))) Jestem wrecz przekonana, ze gdyby bylo wiecej czasu na zastanowienie sie to pewnie wymyslilabym cos innego, a nie zdecydowala sie pojsc:)))

    ReplyDelete
  45. Kachna--> A ja nie mam pojecia czemu, ale wlasnie najbardziej balam sie, ze to sie moze skonczyc porodem:))) Nie wiem dlaczego, ale sie balam tego, ze co ja zrobie jak ona zacznie rodzic? A przeciez i tak bym nic nie musiala robic. Totalna glupawka;))

    ReplyDelete
  46. Nivejko--> Czasami, mam nadzieje, ze nie bedzie nastepnej okazji. Ty wiesz, ze ja mam nawet stres jak przychodzi klientka w zaawansowanej ciazy:))) Zawsze pytam i ostrzegam, zeby nie przyszlo jej do glowy zaczac rodzic:)))

    ReplyDelete
  47. Moniko--> Czarownica JEST lekarzem, a cala reszta to chyba tylko wykazuje znajomosc tematu na podstawie wlasnych ciaz;) Chociaz ja rodzilam 20 minut, ale rozumiem, ze inne kobiety potrzebuja troche wiecej czasu;))

    ReplyDelete
  48. Ina--> Wyobrazasz sobie Doule, ktora w najwazniejszym momencie ucieka na drzewo? to wlasnie bylabym ja:)))

    ReplyDelete
  49. dołączam do grona zbulwersowanych, siedzących z zaciśniętymi nogami i modlących się w duchu by to zdjęli wreszcie tej bidulce!Trzymajcie się dziewczyny poród to pewnie pikuś będzie po tych przeżyciach ;)

    ReplyDelete
  50. Marika--> Rozluznij sie kobieto:)) Nie sciskaj nog, bo Ci jeszcze nie daj buk tak zostanie:)) Przeciez jej to wyjeli, trwalo, bo trwalo, ale wyjeli:))

    ReplyDelete
  51. Jestem, jak zwykle zresztą, pod wrażeniem Twej obrazowej narracji, budowania pełnych napięcia scen i wplatania żywego, naturalnego dialogu.
    Co prawda sytuacja, sama w sobie, była dostatecznie dramatyczna, ale tak o niej opowiedzieć... nie każdy potrafi. I nic dziwnego, że czytający przypalają ziemniaki, niszcząc garnki!!
    Przy okazji dowiedziałam się o zupełnie nieznanych mi szczegółach z techniki ginekologicznej, co podnosi jeszcze wartość poznawczą Twej notki ( i to też nie po raz pierwszy ).
    Ale...( i to przede wszystkim ) podziwiam Twą niezawodność w udzielaniu pomocy i służeniu swą osobą komuś, kto na Ciebie liczy - jak na Zawiszę - i się nie pomyli. A przecież z Ciebie nie taki twardziel, jak może się czasem wydawać i zemdleć też potrafisz... Na szczęście do tego nie doszło i wszystko na razie dobrze się skończyło.
    Moje uznanie! :)

    ReplyDelete
  52. Kwoko--> Dzieki za uznanie:)) Ja tez sie na medycznych sprawach nie znam i niech juz lepiej tak zostanie:)) To swiadczy o tym, ze nie mam potrzeby. Ciesze sie, ze mi sie wczoraj udalo i nie bylo zadnych nieprzewidzianych sensacji, poza tym, ze "szybki zabieg" trwal bardzo dlugo. Pacjentka czuje sie dobrze, maz wrocil i teraz tylko czekac na dziecko))

    ReplyDelete
  53. Stardust to, ze jestes niesamowita kobieta to juz wiem!
    Przeczytalam Twoj blog i wiem jakie masz dobre serce.
    Tym postem rozwalilas mnie! Mysle, ze gdyby zaistniala taka okolicznosc to sama odebralabys porod bez zastanowienia.
    Wieki szacunek, jestes wielka!

    PS. U nas jakims kataklizmem strasza, takiej sniezycy jeszcze tutaj nie widzialam.

    ReplyDelete
  54. ale poniedzielek!!!
    czy ty jestes pewna, ze jej tylko tego macdonalda wyciagli? cos mam przeczucie, ze przez tyle czasu machneli jej masaz, depilacje nog, wiesz- moze penicure a ze za zaslonka bylo wszystko schowane, to same niewiedzialyscie co sie tam tak naprawde dzieje;)
    wspaniala babka z ciebie stardust:) buska!

    ReplyDelete
  55. Star - wielki szacun dla ciebie - tak by powiedział mój syn i ja sie przyłączam :)

    ReplyDelete
  56. Czytam, czytam , ale przez ostatni rok tak dostałam w dupę( opiekowałam się najpierw teściem, po dwóch miesiącach od jego śmierci zachorowała teściowa i też była leżąca przez 5 miesięcy,aż do śmierci) , że na nic nie miałam ochoty.Ale powiem Ci, że czytałam na bieżąco.Córka zawsze przez telefon mówiła:
    -przeczytaj sobie co napisała Chmielewska.
    Moje dziecię tak o Tobie mówi, bo twierdzi,że piszesz tak ona.
    Mam prośbę, jak już Twoja koleżanka urodzi, wpadnie w rytm normalnego życia, to proszę ,zapytaj co jej zakładali.Może być nawet za pół roku, bo w tej chwili, nie czas na takie pytanie.Ale ciekawość mnie zżera.Okropna jestem, wiem.

    ReplyDelete
  57. Ktoś napisał wyżej "cudowny materiał z Ciebie na przyjaciółkę". Potwierdzam. Dobrze mieć Ciebie obok. "gekon".

    ReplyDelete
  58. Hihi -Stardust! Przyjeżdzam, potrzebuję żeby ktos się mną zajął. :)
    Masz poklepy p plecach i brawo za postawę Towarzyszko!

    ReplyDelete
  59. W czasie studiów dorabiałem w szpitalu jako Pan Złota Rączka. Nie, nie przy porodach, ale jak zepsuło się np. gniazdko to i owszem. I raz się zepsuło, w czasie porodu. Ostatnie, co pamiętam, to fajny biust pielęgniarki :)

    ReplyDelete
  60. Star moje gratulacje za siłę i odwagę! Natomiast Kenię podziwiam, za wytrzymałość, osobiście jak tylko mogę i jeżeli dają znieczulenie biorę w ciemno - nawet na wszelki wypadek!!
    nic tylko czekamy na wieści o rozwiązaniu!

    ReplyDelete
  61. Ataner--> Masz na 100% racje, ze jak nie mam czasu na zastanowienie, to dzialam jakos mechanicznie i wtedy moge zrobic rzeczy, o ktore normalnie bym sie nie podejrzewala:)))
    A kataklizm to ja juz mam:))) Zaraz bedzie notka na ten temat:) Kurcze, ale jazda z ta pogoda!!!

    ReplyDelete
  62. Ania_2000--> Ja pierdykam, to jak oni jej machneli depilacje, to przecie MOJA robota!! A ja stalam jak dupa i trzymalam za reke:)))))

    ReplyDelete
  63. Beata500--> Oj to faktycznie mialas ciezki okres, wspolczuje:((
    Kenia, pewnie dlugo nie wytrzyma i jak urodzi, to tak za miesiac na pewno przyjdzie, bo ona jest bardzo regularna:)) Na pewno sie dowiem, bo teraz to juz rozbudzilyscie moja ciekawosc:)))

    ReplyDelete
  64. Gekon--> Dzieki Ci dobra kobieto:))) Nie wiem czy dobrze miec mnie blisko, ale Owczesny mowil, ze LEPIEJ miec mnie "po swojej stronie";))) Troche to nie to samo, ale ;))))))

    ReplyDelete
  65. Pieprzniczko--> Musisz dzialac z zaskoczenia;))) Jak widac najlepiej z rana, zanim sie rozbudze i zaczne myslec:)

    ReplyDelete
  66. Volus--> Rozumiem, ze Ci fajny biust pielegniarki utkwil w pamieci, ale nie bardzo kapuje po co ta pielegniarka miala obnazony biust przy porodzie:)))))

    ReplyDelete
  67. El--> Sama potrzebowalam troche czasu zanim dotarlo, ze to prawda:)))

    ReplyDelete
  68. On się jej tak jakoś sam obnażył, jak mnie cuciła :)

    ReplyDelete
  69. Volus--> Umarlam.... leze i kwicze:)))) Wspanialy patrzy zdezorientowany, nie ma pojecia o co chodzi, a ja nie mam sily wyjasniac:)))))))))))))))))))))

    ReplyDelete
  70. Gdy wyjaśnisz Wspaniałemu, to Wspaniały Ci powie, że jesteś WSPANIAŁA! :)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...