Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, March 17, 2011

Zielona inwazja czyli...

St. Patrick's Day, swieto Irlandczykow.
Dla mnie Sw. Patryk to przede wszystkim wiosna. Co prawda roznie moze byc, bo kilka lat temu w tym dniu padal snieg, ale atmosfera i tak byla wiosenna.
A dzis pogoda wyjatkowo dopisala (16C) oczywiscie ja ofiara losu, ktora nigdy nie oglada prognozy pogody nie przygotowalam sobie nic zielonego poza dyzurnym swetrem i niestety jest mi goraco. Trudno, lepiej sie pocic niz nie miec nic zielonego:)
Przyjechalam do pracy na 10ta, wyjatkowo wczesnie, ale wiedzialam, ze parada zaczyna sie o 11 wiec planowalam, ze 15 minut pozniej wyskocze sobie na 3 godziny ogladac parade.
Niestety los mi sprawil psikusa, bo w tym roku parada wyrusza od 44 ulicy w gore miasta, a ja pracuje przy 39, ale to w koncu tak blisko, ze nie przewidywalam zadnych problemow. Jednak sie nie udalo, bo 17 marca wszyscy jestesmy Irladnczykami.
Przejscie 5 Aleja nawet na wysokosci 5 ulic ponizej 44 Ulicy jest niewykonalne, tym bardziej, ze wszystko jest obstawione bramkami policyjnymi.
Szlag, szlag, szlag...
Kobinowalam jak kon pod gore, ale niewiele to dalo, bo tlumy na ulicy ogromne i wszyscy sie w sumie kotluja wokol siebie i nikt nie ma pojecia gdzie isc.
Domyslam sie, ze wiekszosc przyjezdza wlasnie na parade, bo policjanci maja szczegolne powodzenie udzielajac informacji.
Postanowilam wiec zamiast sie pchac, tam gdzie sie juz nie mialam mozliwosci dopchac, polazic po okolicznych ulicach.
Oto efekty lazikowania:


Zdjecia nie sa najlepszej jakosci, bo to wszystko glownie w ruchu, ale jest co jest.

Mamy pierwsze meskie lydki a to juz jest osiagniecie.


Poruszanie sie po ulicach wyjatkowo utrudnione, momentami potykal sie czlowiek o innych ludzi i to glownie na chodnikach wypelnionych po brzegi. Jak widac mozna bylo uciec od tlumu i isc brzegiem jezdni, co niektorzy skutecznie robili.

Dla tych co zapomnieli o zielonym na prawie kazdym rogu ulicy stragan z zaopatrzeniem.
Jak widac wcale nie trzeba byc z Irlandii, zeby sie dobrze bawic wystarczy usmiech od ucha do ucha i chec zabawy. Mnie tam nie brakuje ani jednego ani drugiego:)
Cos zielonego pomaga w nawiazaniu kontaktu.


Trafilam nawet na orkiestre, a od pana na drugim zdjeciu dostalam serdeczny irlandzki uscisk;) To walsnie uwielbiam u Irlandczykow, oni potrafia swoim swietem zarazic cale miasto. Oczywiscie sa tacy co narzekaja, ze balagan, ze ciezko isc, ciezko przejechac, ze glosno, ze zwariowanie... no coz narzekajacym zawsze radze to samo "Swietego Patryka Nowy York nalezy do Irlandczykow" i dodaje "zawsze mozna sie usunac, albo... dolaczyc".





A chetnych do zabawy nie brakuje, wystarczy chciec.



Niektorzy nawet chetnie pozuja.
I tak zakonczylam moja wedrowke po okolicy, po pracy uczcimy swieto Irlandii w sposob nalezyty, czyli Guinnessem.
Happy Saint Patrick's Day to everybody!!

32 comments:

  1. Ten NY naprawde ciekawy jest:) a panienki w krótkich spodenkach? już? u mnie dzisiaj aż 3 na plusie:) śnieg lezy miejscami, w rowach i od północnej strony, moze zrobie sobie parade i bedzie cieplej? :)
    dzieki za ten reportaż:)

    ReplyDelete
  2. Beata--> Oficjalnie (internet) jest 16C a ja mysle, ze jest troche wiecej. No i wiesz, to goraca mloda krew:)))

    ReplyDelete
  3. ha! kiss me I am polish;))
    u nas tez swietowanie - oczywiscie parady nie ma, bo irish people malo, ale w pracy na zielono, wpierw szczypanie tych, ktorzy zielonego na sobie nie maja a pozniej wyjscie na zielone piwo - happy st.patricks:)))

    ReplyDelete
  4. Happy St Patty's Day to you too:))) U nas parada byla w niedziele ale na samej paradzie nie bylam (bylismy na meczu NBA w tym czasie)Ponoc tez bylo ciekawie ale pewnie nic nie przebije NYC:))))) No i zimniej:(( Ale wiosna idzie, dzis 13. Snieg juz tylko gdzieniegdzie u mnie na trawniku od frontu byly zwaly kilkumetrowe, to pewnie jeszcze cos tam lezy choc po dzisiejszym dniu pewnie juz nie;)

    ReplyDelete
  5. fajne święto, takie zielone i wesołe :) przesympatyczny początek wiosny!

    ReplyDelete
  6. Nie zostaje nic innego niż pozazdrościć, ciepełka zwłaszcza. U mnie lodowaty wiatr, na termometrze +4, a czujesz taki ziąb, jakby było na minusie. I zaczęło padać.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  7. A u nas dziś pogoda zupełnie nie na krótkie spodenki i podkolanówki :))
    Gdyby to było takie proste, przeniosłabym się do innej strefy klimatycznej :)

    ReplyDelete
  8. Zazdroszczę takich ulic wesołych... u mnie parada, ale po drożejący katastrofalnie cukier...

    pzdr

    ReplyDelete
  9. Marsjanie! :)) Fajna zabawa. Ale ci Szkoci to też Irlandczycy? :))

    ReplyDelete
  10. Star oglądam z zazdrością, raz, ze taki ubaw, a dwa, ze aż tak ciepło. U nas dzisiaj listopadowo było. Lało i przeszywał zimny wiatr!

    ReplyDelete
  11. ooo, idealnie bym sie wkomponowala z moimi zielonymi paznokciami :)

    ReplyDelete
  12. Jak miło;-) U mnie wiosny nie widać - dziś było dość zimno i deszczowo;/ Ale widzę, że u Ciebie iście wiosennie i zielono na maksa. Troszkę zazdroszczę tej radości "ulicznej".

    PS. Cudne pierwiosnki w nagłówku;-) Teraz to już chyba na pewno przyjdzie wiosna;-)

    ReplyDelete
  13. Kilka lat temu świętowałam w IE podwójnie, bo mój mąż Zbigniew, to była impreza... trzy dni z okładem. Spódniczki - wdzianko narodowe, hehe

    ReplyDelete
  14. Aniu_2000--> A wiesz, ze o szczypaniu nigdy nie slyszalam. To cos zupelnie nowego, a przeciez pracowalam z kilkoma Irlandkami, moze nie mialy odwagi, bo byly w mniejszosci:)))

    ReplyDelete
  15. Moniko--> Ja mysle, ze Chicago obchodzi to swieto na wyzsza skale niz NYC, fakt, ze tutaj tez sa tlumy ludzi i o godzinie 16 nie spotkasz juz trzezwego Irlandczyka:))) Ale moja irlandzka klientka mowi, ze Chicago jest jeszcze bardziej rozrywkowe. Ponoc jest tam tez wieksza populacja Irlandczykow.

    ReplyDelete
  16. Elfii--> Dla mnie to jest poczatek wiosny, zawsze St Patrick's Day kojarzy mi sie z pierwszym dniem wiosny, mimo, ze to nieprawda:)

    ReplyDelete
  17. Anabell--> Pogoda byla piekna, slonecznie, nie bylo wiatru i 16C a jutro ma byc 20C wiec to juz raczej wiosna:)

    ReplyDelete
  18. Iw--> Ja lubie wszystkie 4 pory roku, wiec nie bardzo sobie wyobrazam zycie bez jednej z nich. Klimat w NYC mi odpowiada, bo zimy nie sa zbyt zimne, ale lato potrafi dorzucic do pieca szczegolnie wilgocia;))

    ReplyDelete
  19. Bosy Antku--> Jak czytam o tej cukrowej panice, to sie zastanawiam czy ludzie sami nie zawyzaja ceny, przy takim popycie to kazdy by korzystal. Moze sie nie znam, ale ilez cukru potrzebuje czlowiek?

    ReplyDelete
  20. Magento--> Z tego co sie orientuje, to i jedni i drudzy nosza kilt jako tradycyjny stroj narodowy.

    ReplyDelete
  21. Aga_xy--> Irlandczycy potrafia sie bawic, to raz, dwa potrafia zaangazowac w te zabawe cale miasto. Caly kraj tutaj wie kiedy jest irlandzkie swieto, tego sie nie da nie zauwazyc;))

    ReplyDelete
  22. LillaMy--> Zdecydowanie tak:) Wystarczy miec jeden zielony guzik, szurowadlo, kolczyk, pierscionek, cokolwiek i juz jestes Irish:)))

    ReplyDelete
  23. Ladybird--> Uwielbiam takie uliczne zabawy:)) No i fakt, pogode mamy juz wiosenna.

    ReplyDelete
  24. Margo--> Moge sobie to wyobrazic!! to musiala byc zabawa:))

    ReplyDelete
  25. Stardust - szczypanie tych ktorzy nie mieli na sobie nic zielonego na St.Patricks Day wywodzi sie podobno z tego, ze (kolory flagi irlandzkiej) na zielono ubierali sie katolicy- a na pomoaranczowo protestanci. W dzien SWIEtEGO czyli swiecie katolickim - ci co nosili orange byli pinched;) sa takie koszulki pomaranczowe - I am Irish and protestant - don't pinch me!
    Inna sprawa, ze podobno w samej Irlandii noszenie green w st patricks day nie jest tak popularne jak w usa.

    ReplyDelete
  26. Ależ fajnie wyglądasz w zielonym!!! Taka jesteś PANI WIOSNA! "gekon"

    ReplyDelete
  27. Ja też mam zielone ciuchy, ale przy obecnej temperaturze na zewnatrz,nie odważyłabym się w nich wystąpić. ;)Fajne zdjęcia:)

    ReplyDelete
  28. Z przyjemnością przeczytałam reportaż z tak malowniczego i do tego ciepłego dnia - tym bardziej, że nas b.brzydka pogoda, a mnie dopadła jakaś choroba( zołądkowa - jelitowa ?)i najgorsza ta wysoka temperatura we mnie, a nie na dworze. Oj,oj - już ledwo siedzę i ciągnie mnie do łóżka, a tam raczej nuda i zlewne poty po pigułce... no, to się zwierzyłam. Ale ciężko byóło napisać tych kilka zdań... :(((

    ReplyDelete
  29. Twoja zieleń wyróżniająca się zdecydowanie!

    ReplyDelete
  30. Zdjęcia z Chicago:
    http://zdjecia.faktychicago.com/parada-z-okazji-dnia-w-patryka/

    ReplyDelete
  31. Znajomi zabrali mnie z okazji Dnia Patryka do pubu. Bylo pare zielonych czapek w srodku na nie-rudych lbach. Prawdziwy Irladczyk w pracy nawet sie nie zajknal o swiecie (nic tez nie postwil) Ja piwa nie lubie i Irlandka nie jestem, to uczcilam sokiem pomaranczowym z lodem.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...