Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, April 28, 2011

Wielkanocne przygody

Jak wiadomo moja rodzina jest mimo, ze nie religijna, to jednak z tradycjami dwoch wyznan.
Wspanialy i jego dzieci sa zydami, my z Potomkiem kawiarniani katolicy, czyli tacy co do kawiarni owszem, do kosciola nie bardzo. Wspanialy jest zydem, ktory wpiernicza wiecej wieprzowiny niz nie jeden katolik, no ale taka juz jego uroda:) Podobne zasady zywieniowe ma corka, ktora wyszla za maz za luteranina.
No pomieszanie z poplataniem, ze glowa boli.
Syn ozenil sie z dziewczyna, ktora pochodzi z troche bardziej restrykcyjnej rodziny, czyli raz do roku w Passover przestrzegaja zasad zywieniowych, a wiec tylko w to swieto nie uraczysz ich schabem, szynka czy tez czymkolwiek co zawiera make.
No i sie narobilo.
Na kilka dni przed Wielkanoca Wspanialy oznajmil, ze syn z synowa i wnuczka wyrazili chec przybycia w wielkanocna niedziele na obiad. Zawiadomil mnie o tym w sposob nieco podstepny.
-- Co bedzie na obiad w niedziele wielkanocna? - zapytal we wtorek.
-- Obiad - odpowiedzialam, bo uznalam pytanie za niedorzeczne.
-- Wiem, ze obiad, ale CO bedzie na ten obiad?
-- Nie bardzo rozumiem dlaczego pytasz, skoro przez wszystkie lata jakie razem jestesmy zawsze jest jagniecina, tyle, ze pod roznymi postaciami. - wysililam sie na rzeczowa odpowiedz.
-- Czyli teraz tez bedzie jagniecina? - dopytywal dalej.
-- Skarbie, czy Ty rozumiesz po angielsku, czy moze mam Ci to wytlumaczyc po polsku? - ciagle nie moglam pojac skad ta nagla dociekliwosc.
Wreszcie wydukal, ze A i I chca przyjsc na obiad, ale w zwiazku z tym, ze w niedziele wielkanocna jest ciagle Passover chcialby sie upewnic, ze np. nie wymysle sobie szynki na obiad.
Szynka wielkanocna jest tutaj bardzo popularnym daniem wielkanocnym, tyle, ze do mnie osobiscie nie przemawia, dlatego ja zawsze robie jagniecine.
Teraz juz przekonany, ze nic nie stoi na przeszkodzie zadzwonil do A. zeby ustalic konkretna godzine wizyty.
A. z kolei wiedzac, ze ja sie tam na zydowskich regulaminach nie wyznaje, powiedzial, ze oni chetnie przyniosa jakis deser, ktory bedzie "zgodny z regulaminem Passover", zeby nie robic mi klopotu.
-- No chyba zwariowaliscie, oni maja male dziecko, oboje pracuja i jeszcze sie beda przejmowac deserem. Ja zrobie deser i bedzie dla wszystkich ten sam, chyba nas szlag nie trafi jak zjemy zydowski deser w Wielkanoc.
Nie bardzo wiedzialam z czego tu robic problem.
-- Ty chyba nie wiesz co mowisz? - zwatpil Wspanialy - taki deser to nie jest latwo zrobic, bo przeciez nie upieczesz ciasta, bo to musi byc bez maki.
-- Kryste!! Upieke ciasto bez maki, przeciez to zaden problem - odpowiedzialam i dalam sobie spokoj, bo i czym sie tu przejmowac. Mam przepis na ciasto czekoladowe, w ktorym make zastepuje sie mielonymi migdalami wiec bedzie w sam raz na okazje.
Poniewaz cala rozmowa odbywala sie we wtorek, to uznalam, ze czasu mam hohoho albo i jeszcze wiecej i o reszcie pomysle jutro.
Ale z dnia na dzien jak swieta sie zblizaly, tak uznalam, ze jedno ciasto na deser to troche nudno.
W czwartek Wspanialy zakupil paczke macaroons, to takie ciastka na bazie wiorek kokosowych, doskonale nadajace sie na passoverowy deser.
-- Wiesz kupilem te ciastka, to ewentualnie jak cos Ci nie wyjdzie bedzie "zelazny" deser zgodny z wymogami Passover.
-- Uwazaj co mowisz, MNIE? cos nie wyjdzie? Ty chyba jeszcze nie znasz moich mozliwosci - udalam obrazona, ale na wszelki wypadek postanowilam dopytac co ewentualnie bylo podawane jako deser w jego poprzednim malzenstwie.
-- Zwykle wlasnie te ciastka i jakis deser owocowy, wiesz takie tam owoce w sosie z wina, no nic szczegolnego, ale tez z tymi restrykcjami nie ma za wiele mozliwosci.
Hmmm owoce polane sosem z wina, no niby moze byc, ale czy ja musze podawac nudne desery?
Ale poszlam spac, bo nastepnego dnia (piatek) mialam wolne, wiec sobie wymyslilam, ze pewnie sie obudze z pomyslem.
I tak tez sie stalo, obudzilam sie rano i wymyslilam, ze przeciez moge kupic mace, ktora zydzi w Passover jedza zamiast chleba i z tejze macy zrobie cos na podobienstwo polskiej stefanki czyli herbatnikow przekladanych kremem.
Cala bylam w skowronkach, bo pomysl moim zdaniem byl IDEALNY.
Ubralam sie i polecialam do sklepu, tam odnalazlam kacik artykulow spozywczych nadajacych sie na Passover i juz bylam pelnia szczescia, tylko ze.... na polce lezaly 3 rodzaje macy.
No i ktora wybrac, ktora bedzie najbardziej odpowiednia?
Na moje szczescie, bo szczescie to ja mam, akurat podszedl facet i zaczal wybierac jakies produkty z tej polki, postanowilam zapytac.
Wyjasnilam na ile umialam krotko, ze ja wlasnie chce zrobic deser, a nie znam sie na macy, wiec prosze zeby mi podpowiedzial, ktora z lezacych na polce jest najbardziej miekka.
Mlody czlowiek spojrzal na mnie ze zdziwieniem w oczach i powiedzial:
-- Nie ma miekkiej macy. Maca jest jak plyta betonowa, w sumie obojetnie ktora kupisz z tych co tu leza, kazda bedzie twarda jak kamien.
Musialam miec glupia mine, bo zapytal:
-- A co Ty chcesz z tej macy zrobic?
-- Wiesz tak sobie wymyslilam, ze przeloze poszczegolne kawalki kremem i bedzie jak torcik - odpowiedzialam powoli ale juz bez porannego entuzjazmu.
Pokrecil glowa:
-- Pomysl jest dobry, ale co z niego wyjdzie? Ja Ci zycze sukcesu - powiedzial i odszedl.
Wzielam dwa opakowania, sama siebie pocieszajac, ze przeciez nie ma rzeczy niewykonalnych.
Wrocilam do domu, rozpakowalam jedno pudelko wyjelam kawalek macy.
Kurwa, faktycznie beton, tyle ze cienki.
Namocze to, zrobilam poncz z kawy z dodatkiem alkoholu i zamoczylam pierwszy kawalek, ktory sie natychmiast rozpadl w ponczu.
Ja pierdole, ale sie ubralam!!
Teraz zaczelo do mnie docierac, ze przeciez zydowki wcale nie musza byc takie glupie, zeby nie wpasc na podobny pomysl, tylko ta maca naprawde sie do niczego nie nadaje.
Nic to, zajelam sie w miedzyczasie pieczeniem ciasta z migdalow. Poszlo szybko i sprawnie.
Przy okazji wpadlo mi do glowy, ze skoro tego sie nie da zamoczyc, to przeciez mozna kazdy kawalek nasaczac metoda smarowania pedzlem.
Zrobilam krem waniliowo-cytrynowy i zabralam sie do pedzlowania i przekladania.
Krem za jasna cholere nie chcial sie rozsmarowywac na swiezo pedzlowanej macy, bo nie przylegal tylko zjezdzal. Ale sie nie poddawalam, wypedzlowalam jeden kawalek zostawilam na kilka minut, zeby poncz nasaczyl go lekko, bo za wiele sie nie da, zeby sie to nie rozpadlo. Potem smarowlam kremem, ktory juz latwiej przylegal i nastepny kawalek i nastepny i tak zrobilam 12-warstwowy torcik.
Jak Wspanialy wrocil z pracy, zerknal na to i nie bardzo mogl pojac co to jest, wiec wyjasnilam, ze skleilam kawalki macy kremem i teraz obciaze na noc a jutro zrobie polewe czekoladowa.
Zwatpil.
-- Star, jak Cie kocham i doceniam, ze chcesz to zrobic, tak sie obawiam, ze nic z tego nie bedzie to jest CEGLA.
-- Oj kurwa, cegla, niech bedzie, ze cegla, ale przez noc jak polezy pod obciazeniem, to zmieknie - powiedzialam przykrywajac "cegle" deska do krojenia i postawilam na niej ciezkie, zabytkowe zelazko na dusze.
Nastepnego dnia (sobota) cegla byla jak... cegla.
Trzymalo sie to wszystko kupy, co uznalam za dobry znak i polalam calosc polewa czekoladowa.
Wygladalo... ladnie.
I to wszystko cala reszta byla jedna wielka niewiadoma.
Wspanialy poszedl po ostatnie zakupy a ja zaczelam rozmyslac nad tym co powiedzial przed wyjsciem:
-- Wiesz, my wszycy wiemy jak Ty doskonale gotujesz i doceniamy to, ale z ta cegla to raczej bedzie wielki niewypal, wiec sie nie przejmuj, bo my i tak doceniamy wszystko co robisz.
On zawsze sie obawia, ze jak cos z moich eksperymentow nie wyjdzie to ja stane na srodku pokoju i sie rozplacze. Przyznam, ze rozplakac to moze bym sie nie rozplakala, ale byloby mi przykro, zwlaszcza z ta cegla, przy ktorej spedzilam pol dnia na pedzlowaniu i smarowaniu.
Zadzwonilam do niego:
-- Skarbie nie wpisalam na liste, ale kup mi lemonki.
-- Ile tych lemonek, dwie, trzy?
-- Nie, wez wiecej, nie wiem ile dokladnie, ale tak z 5-6.
-- Dobra, na wszelki wypadek wezme 8 nie zmarnuja sie, bo my uzywamy duzo cytrusow do wszystkiego.
-- Dobrze, wez 8 - odlozylam sluchawke i zabralam sie za kolejny projekt, bo wlasnie mi wpadl do glowy kolejny genialny pomysl.
Otworzylam pudelko tych macaroons co to je Wspanialy kupil na wszelki wypadek i pizgnelam je do processora (malakser chyba po polsku) rozbilam na ile sie dalo i zrobila sie z tego pokaznej wielkosci kupa okruchow. Pomacalam i stwierdzilam, ze sie nadaja do mojego pomyslu, bo sa lekko klejace i latwo daja sie formowac.
Teraz cierpliwie czekalam az wroci Wspanialy z lemonkami.
Na szczescie nie trwalo to dlugo i lemonki mialam w domu.
Macaronikowymi okruchami wylozylam forme do ciasta (taka w jakich sie piecze pie), ukleilam, wyklepalam i okazalo sie, ze okruchy doskonale sluza jako spod do np. sernkia. Ale na robienie sernika, to juz nie mialam ochoty, stad zapotrzebowanie na lemonki, bo moim kolejnym pomyslem byla key lime pie. Pomysl o tyle dobry, ze nadzienie key lime jest mocno kwaskowe a okruchy ciastek macaronowych mocno slodkie czyli super kontrast.
Szybko ukrecilam mleko skondensowane z zoltkami, sok z lemonek i juz mialam key lime pie gotowa. Wstawialam do piekarnika, w miedzyczasie ubilam piane z bialek na sztywno i wylozylam na podpieczone ciasto.
Hmmm dotarlo do mnie, ze nie posiadam takiego ustrojstwa do opalania piany, ale co tam od czego jest funkcja broil w piekarniku? Wstawialm na 2 minuty, okazalo sie, ze wystarczyloby 90 sek, no ale, na bledach sie czlowiek uczy, troche za mocno podpalone ale jadalne.
Wspanialemu natomiast kazalam zrobic notke mentalna, ze potrzebuje baker's torch, jakby koniecznie chcial zrobic mi przyjemnosc to sie nie obraze;)
I tym sposobem mialam 3 ciasta jako desery na wielkanocny obiad i kazde z nich zgodne z wymogami
 Passover. W niedziele po obiedzie, jagniecina w marokanskich przyprawach wyszla tak fantastycznie, ze goscie pozarli ja na pniu i po chwili odpoczynku przyszedl czas na deser.
Wspanialy chyba wszczesniej dyskretnie uprzedzil gosci na okolicznosc cegly, bo wszyscy sie zachwycali ta key lime pie i ciastem migdalowym, a cegly nikt nawet nie zauwazal.
Jak juz przyszlo do serwowania deseru i postawilam na stole w kuchni cegle, zeby ja pokroic tak nagle wszyscy wyszli do pokoju.
No boja sie, ze to bedzie kompromitacja, chyba nikt nie ma odwagi byc swiadkiem mojej porazki... delikatne towarzystwo.
Wzielam noz z pilka w reke, bo sobie przypomnialam jak Wspanialy powiedzial, ze do tego moze mi byc potrzebna pila do drzewa z napedem elektrycznym.
Sama mialam moment wahania, ale tylko moment i zaczelam kroic.
Cegla zdala egzamin!!!!
Bardzo ladnie dalo sie to pokroich na 2 centymetrowe kawalki i smakowalo jak wafle przekladane kremem.
Juz do konca wieczoru cegla byla tematem wiodacym:) A synowa na koniec poprosila czy moze zabrac kawalek dla swoich rodzicow, bo to taki "genialny" pomysl na passoverowy deser, a nikt do tej pory na to nie wpadl.
I tym sposobem cegla zrobila furrore, a ja zyskalam tytul cukiernika roku:))

53 comments:

  1. gratulacje! zgodnie z zasadą Polak potrafi ;)

    ReplyDelete
  2. Gratuluję! I teraz to na pewno Stardust zapisała się w historii jako 1sza Polka która zawstydziła i macę i paschę =D

    ReplyDelete
  3. Brawo Stardust i ...dobrze, że jesteś:)

    ReplyDelete
  4. :)... całkiem niezły pomysł, a ja mace uwielbiam:).

    ReplyDelete
  5. Pomyslowy Dobromir z Ciebie (pamietasz ta dobranocke?) Masz smykalke do wyczarowywania specjalow prawie, ze z niczego:))))A co tego cierpliwosc w kuchni, ktorej mi, niestety, brakuje:(

    ReplyDelete
  6. Medal za eksperymentowanie. Ja napewno zastosowalabym ten najbardziej znany przepis, czyli.... jedna maca jedno jajko, druga maca drugie jajko!
    Milo, ze znow jestes. Pozdrowionka

    ReplyDelete
  7. ja też lubię eksperymenty, zawsze może wyjść coś nowego i smacznego. :-)

    ReplyDelete
  8. no wyobrazam sobie jak smakowalo, ale cegly jakos nie widze ....Pamietasz jak kapuste kisili w takich beczuniach keramicznych??? To tysz deseczki byly i taki dupny Kislok (duzy Kamien). Boshe nowoczesny swiat :D:D cegly :D

    ReplyDelete
  9. Chwilka--> Mmmmm pozwolisz, ze sie nie zgodze;)) to nie Polak potrafi, tylko dla chcacego nie ma nic trudnego:))) Tak brzmi zdecydowanie lepiej:))

    ReplyDelete
  10. Martyna--> Ciebie tez poprawie:)))) Nie pierwsza Polka, tylko pierwsza Stardust:))) Ja nie lubie nacjonalizmu:)

    ReplyDelete
  11. Ida--> Tak naprawde to maca jest lepsza niz wszelkie krakersy, a dodatkowo poniewaz jest smakowo neutralna, mozna ja wykorzystac i na slodko i na ostro:)

    ReplyDelete
  12. Moniko--> Dobromira pamietam:) A cierpliwosc w kuchni posiadam tylko od swieta:)) Przez caly ten tydzien nie gotuje, a nawet nie wchodze do kuchni i tylko wyjadamy resztki:))

    ReplyDelete
  13. Ina--> Tak ten sposob "jedna maca, jedno jajko, druga maca, drugie" jajko jest bardzo znany:)) Nigdy nie probowalam, ale slyszalam:))

    ReplyDelete
  14. Malinconia--> Eksperymenty zawsze prowadza do czegos nowego, czasem troche to trwa, ale zawsze warto:)

    ReplyDelete
  15. Rinonko--> Zbieram sie do zapisania tych pomyslow w moim gotujacym blogu i tam wstawie zdjecia:) Mysle, ze warto te pomysly zapisac, moze sie jeszcze gdzies komus przydadza:)

    ReplyDelete
  16. Diesel--> A pewnie, ze pamietam kiszenie kapusty i nie tylko w kamionkowych, ale tez i drewnianych beczkach:)))

    ReplyDelete
  17. Swietny pomysl mialas:)
    Gdzies widzialam przepisy z pokruszonej macy, jak z Twoich pokruszonych ciastek - tez moze byc dobre.

    ReplyDelete
  18. Czarownico--> Ja mysle, ze przepisow i pomyslow jest duzo, tylko ja nigdy wczesniej nie mialam potrzeby sie tym interesowac. Teraz juz bede "miala oko" na takie przepisy. Mysle ze pokruszona mace mozna wykorzystac do zrobienia crisp z jablkami, czy tez innymi owocami. To chyba najprostsze:))

    ReplyDelete
  19. No i proszę... Ktoś tu kwestionował fakt posiadania talentu?
    Stardust, przecież Ty wszystko potrafisz. :) I powinnaś z tego żyć! Już widzę Twoją wizytówkę:

    "STARDUST - Ekspert Od Spraw Beznadziejnych

    Rzeczy niemożliwe załatwiamy od ręki.
    Na cuda trzeba chwilkę poczekać."

    :)

    ReplyDelete
  20. Akwarelio--> BARDZO mi sie ta wizytowka podoba:)))) Musze sie spiac w sobie i pomyslec, moze to jest pomysl na kolejny biznes:))))

    ReplyDelete
  21. Maca smakuje jak nic i nawet posmarowanie jej nutellą niewiele dla mnie pomaga :) Cegła brzmi czasochłonnie, ale przypomniała mi wafle, które robiła moja Mama. Jak taboretem były przykryte, a ja się nie mogłam doczekać kiedy się skleją i miałam różne techniki jedzenia :))))

    ReplyDelete
  22. Gratulere! I pokazałaś niecierpliwym, że nawet cegła zmięknie, jak się do tego odpowiednio podejdzie :)))

    ReplyDelete
  23. Gratulacje pomysłu i wyobraźni:)) Jak zawsze Stardust zwycięska :)))

    ReplyDelete
  24. A mówią, że tylko Żydzi są genialni i zbierają większość Noblowskich nagród...! :)

    ReplyDelete
  25. dodam tak dla porządku, że nie chodzi o samą mąke, tylko o zakwas, którego nie wolno używać podczas paschy. maca jest przecież z mąki.
    akurat z okazji wielkanocy czytałam Singera, więc mam na świeżo :)

    ReplyDelete
  26. Heh, pozdrawiamy kwietniowo.
    Z poważaniem, kawiarniani_katolicy ;)

    ReplyDelete
  27. Dobre. Jesteś pomysłowa. Jednak ja bym odpadła.Szybko się zniechęcam a jak coś nie wyjdzie potrafię tym nieźle ciepnąć. Cieszę sie ze swięta sie udały.
    A smak cegły był dobry?

    ReplyDelete
  28. A ja polecę Trojanowską: podaj cegłę, podaj cegłę... Adres podam na meila ;)))))

    ReplyDelete
  29. Kobieto, jesteś nie do podrobienia - taka determinacja w kwestii deseru! :-) I ta kreatywność! Gdybym to ja usiłowała zmiękczyć cegłę, to znając życie - cegła nadal byłaby cegłą. A pokruszone ciastka tylko pokruszonymi ciastkami:-))

    ReplyDelete
  30. Koalo--> Ja nie lubie nutelli:))) to akurat w moim przypadku nutella nic nie naprawi, a wszystko zepsuje:))) Pomysl z taboretem kupuje:)

    ReplyDelete
  31. Laki--> Moja babcia mowila, ze "sposobem to i w gacie mozna narobic":)) Cos w tym jest;)

    ReplyDelete
  32. Kiciu--> Ja mam love-hate stosunek do gotowania:) Kilka razy w roku kocham i wtedy moge sie wysilic, na co dzien nienawidze i unikam:)))

    ReplyDelete
  33. Akemi--> Nie bede sprawdzac, bo po co sie dolowac, ale obawiam sie, ze to moze byc prawda:))

    ReplyDelete
  34. DS--> Tak, chodzi o zakwas i nie wolno uzywac drozdzy, bardzo rygorystyczni zydzi nie uzywaja tez proszku do pieczenia, amerykanscy odpuszczaja sobie proszek. Ale, chodzi tez o make, bo to musi byc maka koszerna, albo tzw. matzo meal for cake. Nie wolno uzywac normalnej maki, a chyba nie podejrzewasz, ze ja sie az na tyle poswiecilam, zeby leciec do zydowskiej piekarni po koszerna make:))

    ReplyDelete
  35. Pomylone gary--> Milo wiedziec, ze tych kawiarnianych jest troche wsrod nas:))

    ReplyDelete
  36. Kasiu--> Ja sie na codzien naprawde nie wysilam i czestym obiadem sa sery z owocami:)) wiec od swieta lubie:) A cegla smakowala super, bo jak wafle przelozone kremem waniliowym z odrobina soku cytrynowego na zaostrzenie smaku i polane czekolada:)

    ReplyDelete
  37. Volus--> Podaj cegle jest dobre, a na maila czekam:)))

    ReplyDelete
  38. Zolwico--> Cale 26 lat przed Toba, zeby sie nauczyc:)))))))))))

    ReplyDelete
  39. O rany! Jaka ty robotna jesteś! WIELKI SZACUNEK! Tak szczerze, to nie cierpię gotować! Pozdrawiam. "gekon"

    ReplyDelete
  40. Przepraszam za TY z małej litery! Wielkie przepraszam. "gekon"

    ReplyDelete
  41. wlasnie tak pomyslalam, ze moze tam wstawilas, wiec pierwsze polecialam sprawdzic i nie bylo! co za rozczarowanie dnia! :)
    wlasnie ciekawam niesamowicie zwlaszcza tej macy, bo ja mace bardzo lubie. :)

    ReplyDelete
  42. Skoro Wspaniały jest osobą pochodzenia żydowskiego, to dlaczego nie pozwalasz na swoim blogu popularyzować muzyki geniusza z żydowskim rodowodem - Marka Knopflera i zamieszczać dedykacji.
    Na dzisiaj: "Last Exit To Brooklyn" M.K. without D.S.


    Czester :)

    ReplyDelete
  43. Gekon--> Hahha "robotna" tego przez cale 56 lat nigdy nie slyszalam o sobie:)))))))))))))
    Ale fajnie, teraz bede miala dowod, ze ktos jednak tak mysli:))

    ReplyDelete
  44. Rinonko--> Jeszcze nie wpisalam tych przepisow, bo nie mam czasu, no i wiesz, dzis wstalam o 4tej zeby ogladac royal wedding:)))) To znow pojde spac wczesnie, ale moze mi sie uda w czasie weekendu:)

    ReplyDelete
  45. Gratuluje pomyslu na ciasto z macy. To cos dla mnie, bo ja nie przepadam za slodkosciami. Przypuszczam, ze cegla nie byla zbyt slodka.
    Jestem ciekawa jak przyrzadzasz jagniecine?!
    Zycze Ci milego weekendu:)

    ReplyDelete
  46. Wiadomo! Jak nie Ty, to kto?!...

    ReplyDelete
  47. Ataner--> Jak nie lubisz slodkosci to faktycznie ciasto z macy jest dla Ciebie:) Cegla nie byla slodka, bo ja tez nie lubie slodkiego, dlatego dodalam sok z cytryny do kremu. A przepisy na jagniecine mam w "Gotuje bo musze"

    ReplyDelete
  48. Zgago--> Tak:)) Ja to bym i diablu leb urwala:))

    ReplyDelete
  49. Ja z poślizgiem, ale ... brak mi słów, taka jestem z ciebie dzielna.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...